Wracają. Spoza gór i rzek. Na murach, gdzie jeszcze przed chwilą widniały napisy „Precz z komuną!”, dopisują literę i stawiają nad nią kropkę, więc hasło brzmi teraz „Precz z komunią!”.
Piękny widok. Jak Jerzy Urban, zwany dalej Uszatym, polityczny zombi, agent Zero Minus Minus Zero, co w zapisie skróconym daje jego podobiznę. Dowód? Proszę bardzo: 0 (–) 0.
Wracają dzięki oddaniu TVP Info w ręce fachowców od trudnej roboty. Tytuł programu „Za kulisami PRL. Królowie życia”. TVP Info podaje, że to „program o charakterze dokumentalnym, odsłaniający nieznane lub mało znane fakty z okresu PRL, z udziałem głównych aktorów tamtych wydarzeń”. Uszaty więc siedzi w studiu i dziamga, jaki to był kiedyś z niego gość. Ale bardziej odsłania innych niż siebie, opowiadając kompromitujące historie o ludziach, którzy nie mogą się obronić.
Na przykład o Marku Hłasce, że przyprowadzał do knajpy dziewczyny, którym wcześniej obiecywał małżeństwo, a potem po chamsku obrażał je przy wszystkich i wyrzucał za drzwi. Cieszy się przy tym, jakby to o niego chodziło. A w jego nieświeżym pisemku rysunek Czeczota: ksiądz rozchyla poły sutanny, stojąc przodem do obrazu Matki Boskiej z Dzieciątkiem.
Wracają najlepsi z najlepszych. Wiedzie ich Uszaty, który nazywał papieża „gasnącym starcem, Breżniewem Watykanu, żywym trupem”, a kazania księdza Jerzego Popiełuszki na miesiąc przed jego śmiercią – „seansami nienawiści” i „sesjami politycznej wścieklizny”. Król życia? Raczej herold śmierci.
Wydawać by się mogło, że w wolnej Polsce takie monstra nie mają czego szukać. Nic bardziej mylnego. Nie po to rozmnażały się metodą kropelkową, plując na „Solidarność”, Kościół i wszystko, co nieuświnione donosicielstwem, żeby teraz pełzać w samotności. „Jerzy Urban to mędrzec – mówił niedawno rysownik Marek Raczkowski. – Porządkuje mi świat. Co tydzień czekam na jego tekst. Moje własne myśli czytam w jego felietonach”.
Bo zdaniem Raczkowskiego więcej zła niż Uszaty wyrządził… Jan Paweł II. Czy to przypadek, że właśnie Raczkowski z radością wsadzał przed kamerami polską flagę w kupę i że robił to za namową Kuby Wojewódzkiego? Wcale bym się nie zdziwił, gdyby kiedyś się okazało, że odchody były Uszatego i stąd tyle radości. W końcu, co tam flaga narodowa – raz na wozie, raz w nawozie. Ale skoro wracają zombi PRL, to może i sztandar, towarzysze, czas wyprasować? Żebyście się potem wstydu przed światem nie najedli, że taki piękny, a taki wymiętolony.
Zupełnie jak Uszaty.








