Posts Tagged „Feusette”<

Miniminister Papkin

22 kwi 2011

Chwała Bogu, że prawybory w Platformie wygrał Bronisław Komorowski. Niech pisze „bulu”, „nadzieji”, mówi o „konkursie palem”, poluje na kaszaloty, pisze historię od nowa, i tak go kocham.

Gdyby wtedy nie zgasił swojego konkurenta jednym „wyluzuj, Radku”, prezydentem byłby dziś Radosław Sikorski, a to jest postać, że dziękuję, postoję.

Na drodze ćwiczeń przed lustrem szef MSZ posiadł jedną, słownie: jedną umiejętność. Kiedy w jego rewirze dzieje się coś ważnego i nastaje znana z teleturniejów chwila prawdy, staje się prawie niewidoczny. Tylko człowiek wyposażony w supernowoczesną lornetkę dostrzeże czubek nosa wychylony zza dyplomatycznych krzaków i oczy zmrużone w oczekiwaniu, aż minie awantura. W kwestii tablicy Sikorski mówił, że „miała napisy, które były dla gospodarzy nie do przyjęcia”. Jednocześnie uważał, że „strona rosyjska też nie wykazała się wrażliwością, nie informując nas zawczasu”.

Gdyby poinformowali „zawczasu”, byłoby pewnie wsjo wpariadkie. Nawet się nie zająknął, że przydałoby się wyryć tam chociaż pół zdania o celu tragicznego lotu. O nie, zza krzaka takich rzeczy nie mówi się nawet szeptem. Zadyma minęła, Sikorski wyszedł, otrzepał garnitur z liści i zaczął dowcipkować: „Koncepcja polityki zagranicznej PiS: narzucić Rosji kwalifikację zbrodni katyńskiej przy pomocy wiertarki. Nie wróżę sukcesu”.

Katyń był ludobójstwem, przed laty – także w opinii historyków rosyjskich, ale dziś rządowy macho, który stworzył wokół domu „strefę zdekomunizowaną” i który dostał od ślepego losu szansę, by walczyć o prawdę katyńską, drży na myśl, że mógłby mieć stanowisko inne od rosyjskiego! Mówienie o ludobójstwie nazywa „narzuceniem” Rosjanom polskiej woli. Chwali się, że mamy z nimi „świetne stosunki”, ale nie potrafi wyjaśnić, dlaczego nie posłuchali go w kwestii tablicy, gdy słał – podobno – jakieś pisma.

Nie miał szans w kwestii raportu MAK, bo to wziął na siebie z wiadomym efektem premier. Nie mógł niczego załatwić z Obamą, bo prezydent na bigosach zna się lepiej. Ale mógł poćwiczyć umiejętności dyplomatyczne na urzędnikach ze Smoleńska. Efekt?

Kompromitacja, wstyd i gniew. A najśmieszniejsze, że wciąż poucza: „Niektórzy politycy zdają się nie rozumieć, na czym polega polityka zagraniczna. Nie jest tak, że Polska mówi, jak ma być, a inne kraje się do tego dostosowują. Tak nie jest i nie będzie!”. Pełna zgoda. Jest odwrotnie. W końcu, według słów Sikorskiego, nie walczymy dziś o honor, ale o pozycję. Jaka to pozycja, lepiej nie zgadywać.

Życzę Państwu zdrowych, spokojnych i pięknych świąt. Że nie napisałem o baranach, jajach i kurczakach? Mam wrażenie, że ten felieton jest właśnie o nich.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Rachu, ciachu i po strachu

28 sty 2011

Są takie chwile w życiu każdego człowieka, kiedy mu się nagle zachce… Co wtedy robić? Przede wszystkim nie wpadać w panikę.  Spokojnie – rozejrzyjmy się, gdzie nas złapało. Jeśli na odludziu, to czy są drzewa, krzaki, może pole kukurydzy? Ruszamy. Im szybciej, tym lepiej, ale im wolniej, tym bezpieczniej. I co? Rachu, ciachu i po strachu. Niepotrzebnie się denerwowaliśmy. To przecież normalne, że są chwile w życiu człowieka, kiedy mu się nagle zachce przeczytać komentarz Pawła Wrońskiego.

W piątkowej „Gazecie Wyborczej” stawia znak równości między tragedią smoleńską a ekscesami dwóch posłów na Cyprze. Kpi z tych, którzy potraktowali raport Anodiny jako policzek: „Działalność sądu cypryjskiego jest niczym uderzenie w twarz Polski”. Kpi z prób szukania sprawiedliwości w instytucjach międzynarodowych: „Polska powinna w tej sprawie (wózków na Cyprze – K. Feu.) domagać się międzynarodowego śledztwa pod auspicjami Unii Europejskiej”.

Kpi wreszcie z tragicznych w skutkach błędów rosyjskich kontrolerów: „Polskie dochodzenie udowodniłoby z pewnością, że całą winę za zniszczenie wózków ponoszą pracownicy ośrodka, którzy w odpowiednim momencie (…) nie zapobiegli temu, że posłowie pojechali w kierunku falochronu (…), nie skorygowali ich kursu i nie naprowadzili ich na ścieżkę wiodącą bezpiecznie na hotelowy parking”.

Gdyby pisała to Anodina, można by czuć zażenowanie. Ale spokojnie, to tylko Wroński.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop