Biegaczka narciarska Kornelia Marek, której udowodniono stosowanie erytropoetyny, jest w znacznie trudniejszej sytuacji niż cała rzesza sportowców zdyskwalifikowanych wcześniej za doping. Hokeista Jarosław Morawiecki mógł się na przykład tłumaczyć, że zakazany specyfik spożył w paszteciku, którym został poczęstowany w Calgary. A francuski tenisista Richard Gasquet, że kokaina dostała się do jego organizmu w wyniku namiętnego pocałunku wymienionego z pewną niegrzeczną dziewczynką. Takich bajeczek powstało ostatnimi czasy mnóstwo.
W wyjaśnienia Morawieckiego nikt rzecz jasna nie wierzył, ale nie dało się ich całkowicie wykluczyć. Kornelia Marek natomiast nie może powiedzieć, że się zamyśliła i nie zauważyła, kiedy w tym czasie jakiś zły człowiek zrobił jej zastrzyk. Albo że ktoś jej podał EPO we śnie. Specjaliści od walki z dopingiem twierdzą stanowczo, że nie ma takiej możliwości, by sportowiec nieświadomie przyjął erytropoetynę.
Kornelia Marek musiała więc to wiedzieć, ale ona oczywiście idzie w zaparte i powiada, że nie miała o niczym pojęcia. Ciekawi człowieka w tej sytuacji, jak to się naprawdę odbyło i kto przyłożył rękę do wpadki narciarki. Prawdziwe historie Jarosława Morawieckiego, pływaczki Alicji Pęczak, Antoniego Niemczaka, Kornelii Marek i wielu innych, zebrane w książce, stałyby się na pewno bestsellerem. Wątpię jednak, by się takowy kiedykolwiek ukazał.
Same okoliczności zastosowania dopingu przez Kornelię Marek, choć intrygujące, nie są tu jednak najważniejsze. Bardziej istotne jest w tym wszystkim przesłanie, że sportowcy, mimo zaostrzonych kontroli, mimo ogromnych pieniędzy przeznaczanych na walkę z dopingiem, wciąż próbują pójść drogą na skróty. Nie chce mi się wierzyć, że Kornelia Marek jest jedyną uczestniczką igrzysk w Vancouver, która stosowała doping. Ona zrobiła to nieudolnie, inni – podejrzewam – bardziej fachowo. W twierdzeniu, że EPO to loteria, zawarta jest przecież informacja, że obok tych, którzy wpadają podczas kontroli, są też tacy, którym udaje się uniknąć kary. Zabawa w policjantów i złodziei wciąż trwa.
Pokusa musi być ogromna, skoro sportowcy i ich opiekunowie mimo wszystko ryzykują. Kornelia Marek położyła na szali stypendium, reputację i kilka lat dobrze się zapowiadającej kariery. Góralko, czy ci nie żal?









Jest przykre, że o trenerze i lekarzu nie pada ani jedno zdanie. A niewątpliwie
to ci panowie byli stroną inspirującą i nakłaniającą panią Marek…
Dołącza pan tym samym do chóru
ignorantów usiłujących (w większości) nieświadomie odwrócić kota ogonem….
Wstyd panie Fąfara
Chyba najgorsze w tej całej jej sytuacji jest właśnie to, że Kornelia idzie w zaparte i jeszcze pokazuje, jak bardzo jest załamana.
Niestety, chodzenie na skróty, „kompromisy” moralne itp często odbijają się czkawką.
Proszę przypomnieć sobie jakikolwiek finał 100metrówki na dużej imprezie. Czy to męskiej, czy damskiej-wszystko jedno. Muskulatura, jaką prezentują sprinterzy(sprinterki) jest nie do osiągnięcia naturalnymi metodami treningu. Jest ona oczywiście produktem ubocznym celu podstawowego-czyli objętości i siły mięśni uda, ale zdradza metody, jakimi się posłużono. Ile to już razy dobra zawodniczka po okresie zastoju wracała na areny lakkoatletyczne w zupełnie zmienionej postaci- z nową sylwetką i trądzikiem. Pana wątpliwosci są uzasadnione-wpadają zawodnicy o kiepskim zapleczu. Doping jest najwyraźniej wszechobecny.
Z relacji Kornelii Marek po przylocie do kraju wynikało, że „operacja”
była przeprowadzona bez jej wiedzy i zgody.
To co rzeczywiście złości to to , że p.Marek zaryzykowała nie tylko swoje własne dobre imię ale też wizerunek Polski . Gdyby tak nie było zawodnicy nie trzymaliby flag swoich krajów, a złoci medaliści nie słuchaliby ( często z widocznym wzruszeniem ) hymnów swoich krajów . Myślę , że wiele złego robi kult gigantycznych pieniędzy , które zamieniają sport w produkt , zaś sportowców w „nakoksowanych” pragnieniem pieniędzy. Żal mi p.Marek , kara rzeczywiście bolesna – tym bardziej że została sama – ci co doradzali , podawali zdążyli dać drapaka . O niewinnych oczach działaczy nie wspomnę …
Mogła nie zauważyć jak jakiś Niemiec lub Rosjanin zrobił jej zastrzyk. Ona jest zapewne niewinna. To tylko spisek niemiecko-rosyjski mógł chcieć zaszkodzić tak wybitnej Polce.
Fachowcy powtarzają, że erytropoetynę trzeba brać długo i precyzyjnie. Fachowo. A zatem z całą pewnością ona sama sobie tego nie brała. Ponadto jest młodą dziewczyną i chociaż musi zostać ukarana, to jestem w stanie uwierzyć, że ją zabajerowano, zmanipulowano i oszukano. W każdym wypadku czekam na doniesienia o bezwzględnym ukaraniu INNYCH osób odpowiedzialnych za ten skandal. A wczorajsze telewizje pastwiły się tylko nad nią, z sadyzmem eksponując szefa Polskiego Związku Narciarskiego, który obficie zapowiadał co on jej za to zrobi. A może to on powinien wylecieć? A już z pewnością jego ludzie.
Kilka lat temu pewien amerykański socjolog zadał 100 sportowcom pytanie:
Czy zdecydowaliby się na doping w zamian za olimpijskie złoto wiedząc,że na skutek tego(dopingu oczywiście) w ciągu 10 lat umrą? 95 uczestników sondy stwierdziło,że owszem zdecydowaliby się.
Bohaterstwo Petry Majdić w Vancouver wskazuje na to,że odpowiadali szczerze.
Góralka jest winna – dla mnie to brzmi troszkę humorystycznie.
Kto bowiem w Polsce może o sobie powiedzieć: jestem niewinny .
O wiele gorzej zabrzmiało to,że przypadek Góralki jest jedynym
na olimpiadzie. Niemożliwe stało sie możliwe.Dla ratowania polskiego
honoru,autor przypomina grzeszki innych i zaczyna podejrzewać,że
inni szprycują się lepiej.Nie ma sie co za bardzo dziwić.
U innych słuzba zdrowia jest naprawdę na wyższym poziomie.
A u nas co ? Mamy Kopacz i co tu można wymagać
Czy Góralka jest temu winna ?
Sportowcy to gladiatorzy naszych czasów. Walka z dopingiem to tropienie duchów. To zakłamanie i obłuda. Doping powinien być dozwolony!
Dlaczego scigac doping, czyz nie lepiej by bylo gdyby wszelki doping byl dozwolony? Bylaby sytuacja podobna do powiedzmy F1, zaplecze + mechanicy + kierowca = laboratoria + lekarze + zawodnik. No i by byloby jasne kto ma lepsza ekipe, ten wygrywa. Nie oszukujmy sie, lekarze „wspomagajacy” sportowcow sa o krok lub dwa przed leakrzami testujacymi probki. Zdarzy sie czasem ze wychwycone zostana ewidentne przypadki, lub nieudolniacy jak pani Marek, ale jak pan twierdzi powyzej, to zapewne kropla w morzu…
Jakby pan się znał na sporcie, to wiedziałby pan , że na talencie i pracy kres ludzkich mozliwosci osiagnięto w 1936 r w Berlinie.
Koja napisał:
17 marca 2010 at 15:23
„A u nas co ? Mamy Kopacz i co tu można wymagać”
No wiadomo. Winna PO. I dlatego nie można znaleźć osoby podającej.
Pani poseł Kempa znów będzie miała zajęcie polegające na domaganiu się powołania komisji śledczej. Aż dziw bierze, że nie pada nazwisko Drzewieckiego. Przecież był ministrem sportu. Może on załatwił Marek zastrzyki.
@u515 (Aus dem Atlantik)
„Dołącza pan tym samym do chóru
ignorantów”
Niestety, takie sfromułownia pod adresem Autorów pojawiają się w dyskusjach i to nie tak rzadko. Jest to niegrzeczne. „Rzeczpospolita” jest poważnym pismem i na pewno nie zatrudnia ignorantów. Nie musimy się we wszystkim zgadzać z Autorem, ale szacunek obowiązuje.
Kornelia Marek nie jest góralką jest Ślązaczką z Marklowic koło Wodzisławia Śl.
A ja nie wykluczałbym sytuacji, w której ktoś z personelu usługowo-medycznego zawodników zaaplikował jej zastrzyk tej erytropoetyny pod inną nazwą. Góralka teoretycznie mogła przecież świadomie poddać się iniekcji, ufając osobie wykonującej, że otrzymuje jakieś lekarstwo dozwolone. Jej zaprzeczanie teoretycznie nie jest więc pozbawione podstawy. W takim przypadku jednak nie ma szans na udowodnienie swojej niewinności, chyba, że osoba ta sama przyznałaby się do takiego przestępstwa. W końcu, czy jest to środek tak łatwo rozpoznawalny po kolorze lub zapachu, że można się na takiej mistyfikacji poznać od razu, patrząc na strzykawkę ? Nie mówiąc o tym, że wtedy trzebaby było nie mieć kompletnie zaufania do nikogo, nawet najbliższego przyjaciela i sprawdzać – (ale jak?) – każdy podawany środek. Formalnie nic by to nie dało w przypadku Góralki, bo odpowiedzialność w takich razach musi tak, czy inaczej być zbiorowa. Piszę to absolutnie teoretycznie, bo praktycznie, znając górali i ich chytrość, też nie wierzę w jej niewinność.
Podoba mi się projekt ministra p. Adama Giersza, który słyszałem dziś
w TVP3, a który przewiduje odpowiedzialność karną (padła m.in. cyfra
2 lat więzienia) za _pomoc i nakłanianie_ do dopingu…
Jeżeli dobrze rozumiem rozwiązanie jest podobne do stosowanego
w przypadku prostytucji…
Powtarzam: w sprawie Marek najbardziej dla mnie obrzydliwa jest całkowite
pomijanie roli trenera i lekarza, które jak znam zależności
w sporcie wyczynowym jest _co najmniej_ inspirujące.
Zawodnik po prostu nie
ma wiedzy żeby się dopingować a czasy wspomagania się `na wariata’
na poziomie olimpijskim już minęły (na poziomie wyścigów `Mastersów’
o puchar sołtysa przetrwały ale to inna bajka).
Powiem coś niepopularnego, a właściwie zadam pytanie: Czy ktoś z was nie zaryzykowałby zdrowia i ewentualnej niesławy (w przypadku złapania) w zamian za szansę osiągnięcia czegoś wielkiego?
Wiem, że wygryzanie kolegi, drobne nieuczciwości, faule w meczu są dla was OK – to dlaczego czepiacie się dziewczyny? (Spróbowała – przegrała, ma teraz wstyd i dyskwalifikację; gdyby się jej udało była by prawie bohaterką).
Mam nadzieję, że po okresie dyskwalifikacji Pani Kornelia wróci do sportu i zdobędzie wiele wartościowych wyników.
Gniewko:
Proponuję kontynuować analogię – wymienny silnik (sportowiec) maksymalnie na dwa-trzy starty…
Jest Pan obrzydliwie bezwzględny,czy aby na pewno jest Pan tak kryształowy,by gnoić ta biedną Dziewczynę.Każdy ma w swoim życiu moment upadku.Niektórzy z Was Dziennikarzy są jak hieny latające za zapachem krwi,to wstrętne.Jest jednak zwykła życiowa sprawiedliwość wierze ,że i Pana kiedyś dopadnie,wtedy Pan zrozumie ,że to co Pan robi jest poza wszystkim niegodne uczciwego człowieka.
Troche lat interesuje sie sportem. Od Igrzysk Olimpijskichw Seulu coraz mniej.
Wysnuje taka teze, biora wszyscy. Lapia wybranych. Tam padlo „bec” na sprintera z kanady Johnsona. Dlaczego? Pewnie za cos go ukarano…
A poxniej lawina w roznych dyscyplinach sportu. Dla mnie kuriozum to Kolarz USA Lance Amstrong. Astmatyczki narciarki to male piwo. Z Amstrongiem wymyslono bajeczke o szczesliwej operacji nowotworu jader. „Wrocil” do kolarstwa i luz mogl zazywac wszystko „z apteki”. Aby mu zdrowia nie ubywalo. Wygral pod rzad kilka Tour de France i? Ciszej nad ta trumna.
A Marek, wedlug mnie zaplacila za glupie publiczne oskarzenia ” astmatyczek” norwezek przez Kowalczyk. Po prostu w pierwszej kolejnosci sprawdzono probki Polek…
I to by bylo na tyle.
@ Autor
w celu uzupelnienia elektrolitow i szybszego nawodnienia podaje sie kroplowki, w przypadku dyscyplin wytrzymalosciowych dosc czesto i regularnie, czy to problem wstrzyknac do butelki z sola fizjologiczna zawartosc ampulki z EPO?
@ R.P.
to dlaczego nadal prowadzi sie badania dotyczace teorii i metodyki treningu? skoro jest tak jak mowisz to najlepsze srodki treningowe i metody sa znane od dawna i nie da sie ich zmodyfikowac, w takim razie wszystkie uczelnie na swiecie uprawiaja scieme dla tytulow? to kto im daje pieniadze na te badania? czy od 1936 roku genetyka sie wogole nie rozwinela i nie ma teraz lepszych metod selekcji?? a trening mentalny? rozumiem ze w 1936 roku znano juz dokladnie szczegolowa budowe mozgu, polaczenia miedzy neuonami, ich funkcje i przebieg wszystkich procesow nerwowych. w takim razie neurolodzy, neurobiolodzy i psycholodzy tez uskuteczniaj scieme, ze tworza cos nowego
@ wszyscy za legalizacja dopingu
myslicie, ze jak zalegalizuja doping to kto bedzie wygrywac? ci co maja na to kase (moze to Polacy?)
koszty leczenia? prywatne kliniki mialyby by problemy z ich leczeniem i koniec koncow odeslaly by je do kliniki panstwowej – chcecie za to placic?
zalegalizujmy tez amfetamine dla pracownikow biur i korporacji, to dopiero bylby wyscig szczurow, intensywny i krotki, ale super zyski
zastanawiam sie ktory lekarz po legalizacji dopingu podalby takie srodki – primum non nocere (oprocz tych co juz podaja)
@ leonp
faule w kazdej dyscyplinie sa okreslone jako element gry, ktory jest karany, mozesz faulowac ale dostajesz za to kare, nie porownuj tego do dopingu
@ u515
nie znam przypadku prostytutki, ktora moze nie byc swiadoma co robi, w przypadku dopingu jest to troche bardziej mozliwe
@ koja & jeyras
wydaje mi sie ze przeczytaliscie jeden artykul a komentarz wrzuciliscie pod inny, chyba nie w tym kosciele dzwoni
Brzydka nierzetelność (albo manipulacja) autora.
Kornelia Marek nie jest żadną Góralką.
Pochodzi z Dolnego Śląska.
Nawet jeśli to tylko przenośnia, to zbyt jednoznaczna.
Zbyt kojarzy się z górami/Tatrmi i pośrednio z Justyną Kowalczyk.
Bardzo nieładnie/nierzetelnie Panie Fąfara.
jezeli brala to nalezy jej sie kara wg obowiazujacego prawa, sledztow kto jeszcze w tym uczestniczyl, poza tym moze zalozyc sprawe cywilna o odszkodowanie przeciwko inspiratorom (jezeli tacy byli a sama jest niewinna), w NRD troche sportowcow dostalo juz odszkodowania za „witaminy”
bylym NRD oczywiscie
a co do poziomu tekstow w Rzepie to coraz czesciej przekonuje sie, ze szczegolnie teksty umieszczane na blogach jej dziennikarzy albo pisane sa przez komorke sms-em na kolanie, na goraco i powierzchownie albo niektorzy z redaktorow atakuja tematy zbyt trudne dla nich, tudziez sa zbyt zajeci nastepnym felietonem, zeby zglebic temat.
W laboratoriach analizujacych doping sportowcow zdarzaly sie przypadki zle wykalibrowanej aparatury tzn stezenie probki ze wzorcem bylo nieprawidlowe. W takich przypadkach blad mozna wykryc wysylajac probke B do calkiem innego laboratorium lub przeprowadzajac dodatkowa kalibracje calej aparatury.
Jak slysze autorytatywna wypowiedz jakiegos profesora, ze blad w laboratorium jest niemozliwy to ogarnia mnie ogromne wspolczucie dla tego typu naukowcow jak i dla tych, ktorzy z takimi naukowcami musza pracowac.
@wlasnej osoby:
No ale i tak wygrywaja ci co maja najwiecej kasy! poza wyjatkami w niektorych egzotycznych dyscyplinach jak Malysz w skokach. Przeciez nad sportowcem, lub druzyna pracuje cala ekipa „wspomagajaca”, trenerzy, lekarze, spece od zywienia, fizjologii itp. stosuja wiele odzywek, lekow, lub tzw. witamin ktorych przecietny czlowiek nie uzywa, czy wiec jest to doping? tak, ale dozwolony, granica miedzu=y tym co wolno i nie wolno jest cienka i zmienna. Mysle ze w koncu dojdzie do przesuniec, medyzna idzie na przod beda nowe srodki.
@PMS:
analogia dobra, opony = buty = narty = lyzwy i tak czesto zmieniaja.
Zastanawia mnie tylko, czy ryzyko podjęte przez Polkę (zakładam, że wiedziała co robi) nie było zbyt duże. Chyba nie jest aż taka młodziutka i naiwna żeby liczyć na olimpijski medal (dożywotnia renta olimpijska, sława, reklamy itd.). Rozumiem, gdyby była w czołówce Pucharu Świata. Tam jest grono 10 zawodniczek i nie wiadomo która wygra – decydują detale. Pokusa jest wielka. A w sytuacji polki: czy będzie 15 czy 25…jaka to różnica??? Przekombinowała…. i nawet nie jest ważne czy Góralka czy Ślązaczka….Straciła w miarę spokojny chleb: stypendium olimpijskie, możliwość treningów za granicą w ramach kadry itd. itd.
szkoda
podobno Adam Małysz też jest na dopingu JE KARMĘ DLA PTAKÓW
Panie Redaktorze,
wprawdzie niektorzy uczestniczy forum wyrazili mniej więcej moje uwagi, ale też chcę zabrać głos w sprawie.
Nie wiem, jakie ma Pan doświadczenia w sporcie. W dzisiejszych Wiadomościach zostało jasno powiedziane: ampułka tego zakazanego środka jest bardzo droga. Kornelia Marek nie należy do czołowki światowej, więc ze sportu raczej nie może się utrzymać. Czy naprawdę uważa Pan, że ona sobie to skądś „zorganizowała” i samodzielnie dozowała”? Nawet jeśli to technicznie możliwe, to jednak są tu poważne wątpliwości, a w takich przypadkach proszę się powstrzymać od takich pseudowyrokow.
Jakkolwiek nie zamierzam zapewniać o jej niewinności, to większą winę widzę tu w jej środowisku sportowym. Ona potwierdza, że przyjmowała jakieś zastrzyki. Kto ma pewność, że były one „czyste”? A ktoś je przecież podawał! W NRD masowo podawano sportowcom rożne świństwa szkodząc im zdrowi, a ci ludzie nic o tym nie wiedzieli. Warto uczyć się historii.
@jeryas.Skoro tak twierdzisz,to przyznaję,że możesz mieć rację !
Siadając do klawiatury proszę nie zapominać o poczuciu humoru.
Czy mieszkaniec Gór Swietokrzyskich to tez Góral?
Kiedy sportowiec dochodzi do kresu swoich fizycznych możliwości, a mimo to daleko mu do najlepszych, może stać się łatwym celem „chemików”. Tłumaczenie się sportowców, takie jak przytoczone w felietonie, lub, że coś tam wstrzykiwali, ale ona myślała, że to witaminy.. to żenujące. To sportowiec powinien kontrolować, co zażywa, i żądać pełnej dokumentacji aplikowanych środków (co, kto ile itd.). W sytuacji takiej, jak pani Marek, jedyne wnioski jakie można wyciągnąć, to takie, że albo zrobiła to wspólnie z kimś z ekipy, albo na własną rekę z kimś spoza ekipy, ale w obu sytuacjach świadomie. Czy warto tak niszczyć własne życie? Zdrowie? MB.
Kiedyś byłam w szpitalu i… do dziś nie wiem co mi wstrzykiwali domięśniowo i dozylnie! Nawet na karcie wypisu było tak nabazgrane, że nie byłam w stanie tego odczytać.
To juz nie jest SPORT to jest juz po prostu BIZNES !!!
Tak, tak. Ja tez kiedys wierzylem, ze doping dotyczy tylko tzw. czarnych owiec – a reszta stada czysta jak lza. Ach, co to byly za czasy! Piekne czasy. Wszyscy pietnujacy doping (z autorem wlacznie) nadal sa w stanie w to wierzyc. Nic, tylko pozazdroscic…
Tylko tych czarnych owiec troche zal…
Bo nie dosc, ze nie robia nic, czego by inne rowniez nie robily, to jeszcze wszyscy na nich zeruja…
To prawda: winna tylko i wylacznie glupota. Ale glupota tych naiwnych, wierzacych w czysty sport wyczynowy na swiatowym poziomie.
Nie ma co dyskutowac o problemie dopingu tak dlugo, jak dlugo bedzie sie utrzymywac wiara w bajke o czystym sporcie. Dopiero jak sobie uswiadomimy, ze doping jest nieodlacznym towarzyszem wyczynu, mozemy zaczac zastanawiac sie, co z tym fantem zrobic i jak sprobowac chronic sportowcow przed niebezpieczenstwami…
A do tego jeszcze daleka droga. Poki co rozkoszujmy sie widokiem naszych pieknych i silnych gladiatorow.
Góral-nie ma to jak pouczać innych- Kornelia Marek jest z Dolnego Śląska i dziadków ma zza Buga-cha, cha.
A ja jednak jestem innego zdania. Podobno u nas w Polsce, przed wydaniem wyroku o winie przeprowadza się najpierw śledztwo, trwające czasami i kilka lat. Jeżeli dokładnie przeprowadzone udowodni, że wzięła coś świadomie, należy ukarać nawet i dożywotnio. A co jeżeli komuś z góry (np. z PKOL-u czy PZN) zależało na tym, aby poprawić wizerunek Polski liczącej się w świecie sportu. Komuś, kto mógłby przypiąć sobie zasługi sportowców, gdyby się to świństwo nie wydało. Mogła być dziewczyna nieświadoma tego jakie środki przyjmuje. Coś zdaje mi się, że ta nagonka na nią, ta błyskawiczna reakcja prezydium zbierającego się jeszcze we wtorek w późnych godzinach wieczornych, wydaje się dosyć nerwowa. „Podziwiam” niesamowitą dbałość o zdrowie sportowców przez Nurowskiego, ukazującego się dosłownie co pół godziny w telewizji, chociaż przed aferą, widziałem go szykującego się na wycieczkę na letnią olimpiadą a po niej nie jestem pewien. Strach, że ktoś może zażądać dymisji ludzi odpowiedzialnych za polski sport i sportowców? Rodzina sportu, szczególnie olimpijczyków, powinna się raczej podtrzymywać na duchu, wyjaśnić, potępić winnych ale nie powinna wcześniej topić tego komu złamał przestępca rękę i kto sam nie ma możliwości wydostania się na brzeg. A tu, wyraźnie „ojciec” olimpijczyków topi swoje dziecko bez poznania prawdy i znalezienia sprawcy. Czyżby wiedział o tym paskudnym czynie?!
W jakim celu lekarz miałby podawać doping bez wiedzy zawodniczki? Żeby po ew. wpadce narazić się na zainteresowanie prokuratora plus sprawę cywilną – zakończoną zasądzeniem milionowego odszkodowania za zrujnowanie kariery? Nikt tym fachu nie jest ani dzieckiem, ani samobójcą.
Najbardziej przykre jest, że tak jak ciężko przychodzi nawet po latach wyznanie „byłem tw”, tak samo prawie nikt nie przyznaje się do świadomego ładowania w siebie koksu. Światem rządzą pieniądz i zakłamanie.
Sprawa jest prosta. Winy nie ma bo sport to nie religia, to biznes. A jak to w biznesie pierwszy milion trzeba ukraść. Natomiast z punktu widzenia społecznego trzeba pozbyć się tej Pani z mediów bo jest złym przykładem dla dzieci i młodych sportowców-amatorów którzy wiedzą że sukcesy można odnosić bez astmy.
@Jagoda,
jakie sa twoje referencje, ze poddajesz pod watpliwosc rzetelnosc wynikow uzyskanych w laboratoriach anty-dopingowych?
Byles w takim? Pracowales? Znasz procedury i metody kalibracji i calego QA?
Slyszales o kalibracji wielopoziomowej? Slyszales o wzorcach wewnetrznych (internal standards)?
I dlaczego tylko Polka? gdyby byl blad systematyczny, to inne zawodniczki tez powinny wpasc.
Sportowcy to na ogół młodzi ludzie w rękach działaczy i lekarzy od bardzo młodych lat. Kto uwierzy, że to oni są odpowiedzialni za doping. Oni są tylko ofiarami tego ponurego procederu. Wyjątkowe obrzydzenie wywołuje we mnie pan prezes Nurowski sypiący gromy na młoda dziewczynę poddaną presji dorosłych: lekarzy, trenerów, działaczy. Nie mam wątpliwości, kto jest winny.
Po prostu ma ciężką, od intensywnych zimowych treningów, anemię.
Mogą „astmatyczki” brać efedrynowe pochodne, może i ona krwiotwórcze!
Czy politycy wyciągną wnioski? Czy może poczekają, aż doping odbije się czkawką? Sprawa Piesiewicza daje podstawę do takich pytań. Jego odmowa dostarczenia próbki włosów do analizy przekreśla go jako polityka… a Donald milczy. Ciekawe, czy Tusk poddałby się takiemu badaniu.