Góralko, czy ci nie żal?

Biegaczka narciarska Kornelia Marek, której udowodniono stosowanie erytropoetyny, jest w znacznie trudniejszej sytuacji niż cała rzesza sportowców zdyskwalifikowanych wcześniej za doping. Hokeista Jarosław Morawiecki mógł się na przykład tłumaczyć, że zakazany specyfik spożył w paszteciku, którym został poczęstowany w Calgary. A francuski tenisista Richard Gasquet, że kokaina dostała się do jego organizmu w wyniku namiętnego pocałunku wymienionego z pewną niegrzeczną dziewczynką. Takich bajeczek powstało ostatnimi czasy mnóstwo.
W wyjaśnienia Morawieckiego nikt rzecz jasna nie wierzył, ale nie dało się ich całkowicie wykluczyć. Kornelia Marek natomiast nie może powiedzieć, że się zamyśliła i nie zauważyła, kiedy w tym czasie jakiś zły człowiek zrobił jej zastrzyk. Albo że ktoś jej podał EPO we śnie. Specjaliści od walki z dopingiem twierdzą stanowczo, że nie ma takiej możliwości, by sportowiec nieświadomie przyjął erytropoetynę.

Kornelia Marek musiała więc to wiedzieć, ale ona oczywiście idzie w zaparte i powiada, że nie miała o niczym pojęcia. Ciekawi człowieka w tej sytuacji, jak to się naprawdę odbyło i kto przyłożył rękę do wpadki narciarki. Prawdziwe historie Jarosława Morawieckiego, pływaczki Alicji Pęczak, Antoniego Niemczaka, Kornelii Marek i wielu innych, zebrane w książce, stałyby się na pewno bestsellerem. Wątpię jednak, by się takowy kiedykolwiek ukazał.

Same okoliczności zastosowania dopingu przez Kornelię Marek, choć intrygujące, nie są tu jednak najważniejsze. Bardziej istotne jest w tym wszystkim przesłanie, że sportowcy, mimo zaostrzonych kontroli, mimo ogromnych pieniędzy przeznaczanych na walkę z dopingiem, wciąż próbują pójść drogą na skróty. Nie chce mi się wierzyć, że Kornelia Marek jest jedyną uczestniczką igrzysk w Vancouver, która stosowała doping. Ona zrobiła to nieudolnie, inni – podejrzewam – bardziej fachowo. W twierdzeniu, że EPO to loteria, zawarta jest przecież informacja, że obok tych, którzy wpadają podczas kontroli, są też tacy, którym udaje się uniknąć kary. Zabawa w policjantów i złodziei wciąż trwa.

Pokusa musi być ogromna, skoro sportowcy i ich opiekunowie mimo wszystko ryzykują. Kornelia Marek położyła na szali stypendium, reputację i kilka lat dobrze się zapowiadającej kariery. Góralko, czy ci nie żal?

  • Print
  • Facebook
  • Wykop
  • Twitter

(62) Komentarzy do “Góralko, czy ci nie żal?”

    -
  1. Freiherr pisze:

    Z racji powiązań rodzinnych ocieram się trochę o sport wyczynowy, AWF, lekarzy sportowych, temat dopingu itp.Nie będę więc udawał naiwnego. Jest bezsporne, że w organiźmie Marek wykryto niedozwolony środek dopingowy (obie próbki dały wynik pozytywny). Nie mógłby się tam dostać bez wiedzy zawodniczki. Inne twierdzenie to nonsens. Warto poczytać wywiady z lekarzami sportowymi, w szczególności z prof.Smorawińskim, który jest niekwestionowanym autorytetem w sprawach dopingu. Ale przecież Marek nie zaaplikowała sobie tego środka sama. Sprzedawanie nam bajeczek typu „coś mi wstrzyknęli, nie wiem co” obraża naszą inteligencję. Jak mi wstrzykują to muszę wiedzieć co chyba, że mnie wstrzykiwacze oszukali. Co innego wstrzykują, co innego mówią? Ale kto wstrzykuje i mówi? Lekarz, fizjoterapeuta, trener, masażysta? Całkowicie zgadzam się z kapitanem U-boota, że obrzydliwe jest pominięcie roli najbliższego otoczenia Marek. Sprawę winien zbadać prokurator i osądzić sąd. To pozwoliłoby (mam taką nadzieję) wydobyć na światło dzienne prawdziwe okoliczności tego skandalu. Inaczej w środowisku sportowo-trenerskim, PZN itd zamiotą sprawę pod dywan. Marek odcierpi te 2 lata i wróci jakby nic się nie stało. A po prawdzie sport to nie jest sport, to nie jest szlachetna rywalizacja. To po prostu biznes i cyrk gladiatorów. Bo trzeba chleba i igrzysk. I trzeba na tym chlebie i igrzyskach sowicie zarobić.
    @jan – Małysza napędza przecież Red Bull (doda Ci …) a nie żadna karma dla ptaków.

    Dobre 0

  2. Jagoda pisze:

    Do koham.mihnika.copyright:
    To nie ja poddaje rzetelnosc wynikow laboratoryjnych tylko na zajeciach „przerabialam” przypadek, w ktorym na skutek zle ustawionej aparatury wyniki w sprawie dopingu byly nieprawdziwe – przypadek autentyczny i laboratorium tez autentyczne (mozna sprawdzic !)
    Co do kalibracji wielopoziomowej i wzorcach wewnetrznych to nie zawsze moga byc one zastosowane.
    Sa tez techniki, ktore nie wymagaja kalibracji

    Dobre 0

  3. R.P. pisze:

    Retoryka prezesa typowa „komusza” , zgnoić, ukarać, wykląć , prawda jest jedna
    a my nieprzejednani, bezlitosni.

    Dobre 0

  4. kpharck pisze:

    Dlatego właśnie, że „sportowcy” pracują na status celebrytów dla wielkich firm zarabiających krocie na sprzedaży praw do efektów ich skundlenia, odmawiam oglądania jakichkolwiek imprez.
    Sport ma być uprawiany, inaczej jest oglądactwem.
    To, co się dzieje w melanżu koncernów medialnych, reklamodawców, rozmaitych komitetów korupcyjnych i celebrytów powinno być traktowane na równi z pornografią i nie pokazywane dzieciom.

    Dobre 0

  5. impala pisze:

    @ Pajo
    Zgoda w całej rozciągłości!

    Proszę spojrzeć na ten wywiad z dr. Robertem Pietruszyńskim
    (kardiolog, specjalista medycyny sportowej, lekarz szkolenia olimpijskiego i członka komisji ds. zwalczania dopingu przy PKOl)

    http://www.sport.pl/vancouver2010/1,103449,7653066,Po_wpadce_dopingowej_Kornelii_Marek__EPO_nie_bierze.html

    „…Stworzyłem system, by można było tego uniknąć. Moja koncepcja monitorowania sportowców nie może się jednak przebić przez PKOl i Ministerstwo Sportu. Założenie jest proste: zawodnikowi podlegającemu szkoleniu olimpijskiemu co miesiąc bada się wybrane parametry, przede wszystkim morfologię, w tym hematokryt. Komisja informowałaby Ministerstwo Sportu, sportowca, trenera i związek, któremu podlega, czy parametry zawodnika klasyfikują go w gronie sportowców europejskiego, światowego, czy może tylko krajowego formatu… Nie byłoby problemu pani Marek, bo moglibyśmy lepiej oszacować możliwości zawodnika. Zresztą proponuję prześledzić krzywą morfologii zawodniczki z ostatnich miesięcy, wyszłoby natychmiast, że coś jest nie tak… ”

    Czyli są tacy co wiedzą o co tam chodzi.

    Także powinniśmy zacząć od władz. Także PKOL.

    Dobre 0

  6. Zuzia(HK) pisze:

    Dzisiejszy sportowiec jest faszerowany różnymi środkami farmakologicznymi. Każdy, często i wszędzie. Jest wątpliwe, aby wiedział, co mu jest aplikowane, jak to działa etc. Od tego jest lekarz sportowy, ktory bierze ciężkie pieniadze za to, co robi. Kornelcia – z samego założenia – ma prawo nie wiedzieć czym jest szprycowana. Aby przypisać jej jakąkolwiek odpowiedzialnosć, należałoby najpierw ustalić jej winę – a więc czy wiedziała i godziła sie … . W cywilizowanym świecie obowiązuje zasada domniemania niewinnosci osoby oskarżonej. Kornelci – na razie – nikt nawet nie próbował nic udowodnic, tylko od razu – po łapkach. Gdyby w moim ogrodku działkowym odkopano zwłoki – to co zaraz dożywocie dla mnie ? A może ktoś te zwłoki zakopał, gdy byłam na urlopie i fachowo zamaskował ślady ? EPO to nie guma do żucia, którą można kupic na każdym rogu ulicy. To drogi specyfik. Pierwszym podejrzanym lest, niestety, lekarz sportowy. Gdyby w tej sprawie przeprowadzono porządne postępowanie dowodowe, to mogłoby sie okazać, że Kornelcia naprawdę nie jest winna, bo dostawała zastrzyki np. z wyjaśnieniem – Kornelciu, wstrzyknę ci teraz coś na wzmocnienie, takie tam witaminki. A dziewczyna – zupełnie jak Halka- uwierzyła. No i potem Jontek śpiewał – ”i ty mu wierzysz biedna dziewczyno, hej Halino, hej jedyna … i coś tam dalej. Tak to już bywa z góralkami … .
    I jeszcze jedno – unieważnienie efektów startu osoby ”nafaszerowanej” – to nie kara, a zabieg regulaminowy. Winien – nie winien, ale ”nafaszerowany”. I to jest słuszne. Nikogo nie interesuje, czy złoty medalista wiedział, czy nie wiedział o ”nafaszerowaniu”. Złoto mu się nie należy, bo on był ”nafaszerowany”, a inni nie. Natomiast gdy mowa o karaniu zawodnika, to obowiazuja reguły ogólne – nie ma kary bez winy. Dlatego zamiast wyzwierzać się nad Kornelcią, najpierw należałoby przeprowadzic stosowne dochodzenie. Tylko kto ma to zainicjować – ci faceci, którzy finansowali i kupowali EPO dla Kornelci ???

    Dobre 0

  7. surething pisze:

    Bzdury Pan wypisuje nie z tej ziemi Panie Autorze tekstu. Zrobię Panu zastrzyk. Zobaczymy czy Pan zgadnie co Panu podałem. Ciekawe Jak Pan to zgadnie Panie Fąfara?. A jeżeli Pan nie zgadnie to czy może Pan zaprzeczyć, że przyjął Pan ten zastrzyk, nawet dożylnie, świadomie? Nie może Pan zaprzeczyć. Widzi Pan, Pan po prostu źle myśli a jeszcze gorzej rozumuje. Bez pozdrowienia.

    Dobre 0

  8. qmag pisze:

    Za Buga, z Dolnego Śląska…, to w końcu z skąd jest ta panna?. Dotąd byłem przekonany że pochodzi z Marklowic k/Wodzisławia Śl. a więc Górny Śląsk. Zakładając że ślązacy mieszkają na „dole” kopalni, a K. Marek na „górze”, można Ją nazwać „góralką”.

    Dobre 0

  9. Goral pisze:

    Nie tylko dziennikarze potrafią manipulowac.
    My Górale też :)

    Przez tą „pomyłkę” Dolny zamiast Górny Śląsk (umiem korzystać z Wikipedii i wiem gdzie leżą Marklowice) i lekki szum wokół niej utwali się, że to wcale nie żadna Góralka (a tym bardziej z Kasiny), ale Ślązaczka co najwyżej z pagórków wodzisławskich.

    O to mi właśnie chodziło. Slowem, ręce precz od prawdziwych Górali (nie mylić z gorolem) :)

    Dobre 0

  10. toni pisze:

    Zrobili to po prostu dla pieniędzy i jeżeli ktoś powinien sie tutaj wstydzic to na pewno nie Pan Fąfara. Mam dokładnie takie samo zdanie o tej sprawie jak on. Piszący ,ze powinien byc ukarany trener czy inny umiejący robic zastrzyki „weterynarz” są hipokrytami. Przepraszam weterynarzy. Wielu lepiej traktuje zwierzęta niz ci wyciskacze rekordów ludzi. Wsadzanie do więzienia za zgodę na zastrzyk lub jego zrobienie w sytuacji gdy nie dostał sie do niego doktor G za dużo cieższe przestępstwa też jest nieuzasadnione.
    Sport juz dawno nie jest sportem tylko przemysłem. Ogladanie sztucznie pobudzonych osobników i osobniczek rodzaju jeszcze ludzkiego jest nieestetyczne i nudne.
    Ostatnio w moim miescie widziałem jak z po skończonym meczu siatkówki w moim miescie wychodzili z hali zawodnicy . Większość z nich paliła papierosy. Sport to zdrowie – ponury zart.

    Dobre 0

  11. toni pisze:

    Szanowni iterlokutorzy : Skąd pochodzi Pani Kornelia Marek nie ma najmniejszego znaczenia….”Góralu czy ci nie żal” śpiewa sie w całej Polsce, bo żal jest podobny u górala jak i u kresowiaka:) Przewrotnie powiem ,że moze ten smutny koniec kariery uratował życie Pani Kornelii. Nie wiadomo a raczej wiadomo co dzieje sie ztymi którym sie udaje. Ja życzę jej wszystkiego dobrego a przede wszystkim by zdobyła jakiś dobry zawód , męża, czy wykształcenie i jak najmniej potrzebowała zastrzyków. Jak najdalej od medyków i medykamĘntów

    Dobre 0

  12. komentator pisze:

    Witam,
    Najważniejsze jest by naprawde właśnie Wy dziennikarze teraz pociągneli sprawę do końca…tak jak Pan sugeruje może i faktycznie nie można chować głowy w piasek i wybielać Kornelii – wzieła jej życie, jej zdrowie, jej porażka… – ale tak jak to jest pewne tak pewne jest ze nie zrobiła tego sama i tu nie słychaćlarum w Pana tekście! A ja mam coraz dziwniejsze wrażenie..że ofira (zasłużona czy nie nie oceniam) będzie tylko jedna… , a najwięksi oszusci mający EPO w walizeczce, dający zastrzyk i Ci „niby” dbający o zdrowie sportowców pozostanąbezkarni….to o wiele większy dramat…

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.