Posts Tagged „wydatki”<

Podatkowy barometr koniunktury

17 lip 2011

Każdy woli płacić jak najmniejsze podatki i z punktu widzenia podatników informacja, że oddali więcej pieniędzy fiskusowi, nie napawa optymizmem. Ale z szerszej perspektywy jest to już swoisty barometr koniunktury (choć nieco opóźniony), oddający to, co dzieje się w gospodarce i na rynku pracy.

Analizując dane urzędów skarbowych pokazujące dochody Polaków za ubiegły rok, można stwierdzić, że mamy dowód poprawy koniunktury i skutek szybszego wzrostu gospodarczego. Wskazuje też na to obecna kondycja budżetu i niższy od planów deficyt. To następstwo wyższych dochodów (m.in. dzięki wyższej od prognoz inflacji i wyższej wpłacie z zysku NBP) i niższych wydatków.

Nie można jednak zapominać, że od tego roku wzrósł VAT i konsumenci więcej pieniędzy oddają do państwowej kasy (gdyby dług publiczny w relacji do PKB wzrósł powyżej 55 proc., czekałyby nas kolejne podwyżki). Na szczęście rząd nie sięgnął po inne możliwe środki zapewniające wyższe dochody państwowej kasie, co robi część zmagających się z kryzysem rządów Unii Europejskiej.

W nadchodzącej kampanii wyborczej zapewne nie wróci pomysł PO o 15-proc. stawkach PIT, CIT i VAT. Kryzys zepchnął temat podatku liniowego na dalszy plan. Zresztą jeśli chodzi o PIT, to i tak prawie 100 proc. podatników rozlicza się według niższej stawki (18 proc.). Przed wyborami na pewno nie usłyszymy też o możliwości podwyżki podatków.

Pytanie jednak, jak wciąż nierozwiązany kryzys w strefie euro przełoży się na gospodarkę za kilka miesięcy. Miejmy nadzieję, że także po wyborach pomysły na podwyżkę podatków się nie pojawią.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Windykatorzy będą mieli zajęcie

27 kwi 2011

Jednym ze wskaźników obrazujących kondycję gospodarki, a właściwie rynku pracy, jest udział tzw. kredytów zagrożonych w portfelach banków. Na razie Polacy mają mniejsze problemy ze spłatą zaciągniętych zobowiązań niż większość naszych sąsiadów. To kolejny dowód, że w porównaniu z innymi całkiem nieźle udało się nam przejść przez ostatni kryzys.

Ale rosnące w ostatnich miesiącach bezrobocie może sprawić, że udział złych pożyczek w bankowych księgach szybko nie zacznie spadać. Dopiero za jakiś czas, gdy sprawdzą się prognozy i stopa bezrobocia znów będzie bliższa 10 proc. niż 13 proc., sytuacja może się poprawić.

Problem niespłacanych kredytów dotyczy zresztą głównie pożyczek konsumpcyjnych, często zaciąganych w sklepach. Polacy z większą troską spłacają kredyty hipoteczne – w wielu przypadkach zapewne kosztem cięcia innych wydatków co miesiąc rata kredytu za mieszkanie trafiała do banku. Na szczęście obce są nam też sytuacje zza oceanu, gdzie wielu kredytobiorcom zlicytowano domy. W polskim przypadku nie sprawdziły się też przewidywania, zgodnie z którymi regularność spłaty kredytów zmniejsza się po znacznym osłabieniu złotego.

Choć część klientów banków ma problem z terminową spłatą rat, to same instytucje zdają się tym nie przejmować. Aktualne strategie bankowców się nie zmieniły i wciąż liczą oni na znaczne zyski z kredytów konsumpcyjnych, na których zarabia się najwięcej.  Ostatecznie przecież tzw. złe długi można sprzedać firmom windykacyjnym. One też nadal mogą liczyć na dobre czasy.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop