Jeszcze nie ucichł temat interwencji na rynku walutowym dokonywanych przez NBP i BGK (co pozwoliło na koniec 2011 r. obniżyć dług publiczny w relacji do PKB), a już mamy kolejny odcinek tego finansowego serialu. Tytuł: interwencje banku centralnego na rynku obligacji, scenarzysta: minister finansów Jacek Rostowski. Szczerze, jego wypowiedź można porównać do słów premiera w expose na temat podatku od kopalin. Na szczęście wczoraj ceny obligacji nie spadły (jak wtedy akcje KGHM), ale w poniedziałek inwestorzy z Londynu i Nowego Jorku mieli wolne.
Sugestia ministra, że możliwy jest zakup przez NBP rządowych papierów w dobie burzy na rynkach wywołanej kryzysem strefy euro, to jak czerwona płachta na byka. Takie wypowiedzi mogą przynieść niepożądany skutek, czyli spadek cen polskich papierów skarbowych. Czy rzeczywiście taki był cel ministra? Nieuzasadnione apele w kierunku banku centralnego szkodzą. Widać to jaskrawo na Węgrzech. A może Rostowski wbrew temu, co mówi, chce, „byśmy mieli w Warszawie Budapeszt”? Niezależność NBP to wielki skarb. Dbajmy więc o reputację.
Wypowiedź ministra może zostać odczytana jako zachęta do podjęcia gry z polskim rządem i bankiem centralnym przez czekających na takie wyzwania inwestorów. Do tej pory minister strzegł podziału ról i odmawiał komentarzy dotyczących kursu złotego czy stóp procentowych, wskazując, że to domena niezależnego banku centralnego. Tym razem poszedł zdecydowanie za daleko.
Tagi: bank centralny, interwencja, NBP, obligacje









My tutaj chcemy mieć drugi Budapeszt czy Bukareszt.
Pogubiłem się, a informacja jest mi potrzebna.
Ciekawe, że Kaczyński unika jak ognia jakiekolwiek wzmianki o Budapeszcie.
Ciekawe, że Arturo nie ma nic do powiedzenia na temat.
nic nowego…
Od pierwszego stycznia 2012 roku rząd węgierski podniósł stopę podatku VAT z 25% do 27%, to najwięcej ze wszystkich państw Unii Europejskiej. Na Węgrzech trwają protesty przeciwko premierowi Viktorowi Orbanowi.
Nie wiesz,że odkąd Orban sobie nie radzi zmienił zainteresowanie na Chiny
Po co to wymawiać naszemu Prezydentowi Komorowskiemu? W Chinach też są Himalaje.
Pisowska Republika Ludowa
To bardzo ciekawa nazwa – drugi PRL?
Podobnie zresztą jak i Tusk, ciekawe jaka teoria spiskowa za tym stoi.
Dzisiaj weszla w zycie nowa Konstytucja wegierska. Stawia ona interesy narodowe przed interesy banköw i ponad interes brukseli. W eurokolchozie juz slychac glosy o potrzebie ‘okraglego stolu’ ….
Zupełnie się nie zgadzam z tym co Redaktor napisał. BGK już na pierwszej aukcji obligacji w tym roku powinien wkroczyć do akcji i zbić na trwałe rentowność obligacji poniżej 5%. Zachęcaniem spekulantów byłaby bierność NBP, a nie zapowiedź interwencji gdy zajdzie taka potrzeba.
Rentowność na trwałe można zbić jedynie zmniejszając zadłużenie i zwiększając zaufanie inwestorów.
Nie ma czegoś takiego jak stałe zaufanie inwestorów. Jeśli nie posiada się kontroli nad własnym sektorem finansowym można zbankrutować nie mając w ogóle długu publicznego. Wystarczy sektor prywatny całkowicie odciąć od finansowania i gigantyczna recesja gwarantowana.
można mnożyć wiele scenariuszy, jednak najważniejszy jest ten odzwierciedlający obecne realia. A realia są takie, że problemem jest poziom zadłuzenia. W dodatku poupychany po kątach, które się nie uwzględnia w oficjalnym poziomie zadłużenia.
Podobnie jak z zaufaniem, nie ma czegoś takiego jak „trwałe” zbicie rentowności
Gdyby taki trik był możliwy to np Włosi już by dawno z niego skorzystali.
Pocieszę cię Grzechu, zobacz jakie zadłużenie mają Niemcy. My przy nich to mucha przy słoniu.
Zgoda, na tym polega problem eurolandu (i wlasciwie calej UE), zaufanie nie wröci predko, jesli w ogöle.
Natomiast takie wypowiedzi publiczne Rostowskiego dyskwalifikuja go jako ministra – problem w tym, ze wiekszosc ministröw trzebaby wyrzucic, na czele z premierem.
Niezależność NBP ma wysoki priorytet.
Zgoda to co do @Frania.
@fred, kontroli nie, ma kto robi dlugi.
Napisał Pan, że ma pretensje tylko nie wiadomo o co.
Czy na tym ma polegać dobrze napisany text, że prawdziwą informację czytelnik ma sobie znależć gdzie indziej, a Pan tylko łaskawie sobie pozrzędzi na swoich ulubinych złoczyńców?. Napisał Pan, że minister powiedział coś o kupowaniu obligacji przez NBP, coś co Pan uważa za niewłaściwe, albo w zły dzień, i mogliby na to zareagować spekulanci. Zmieściło się w jednym zdaniu. Ja na przykład wolałbym się najpierw dowiedzieć o co chodzi, a dopiero potem ewentualnie co Pan o tym myśli.
To znakomite dziennikarstwo składające się z samej opinii a żadnej informacji. Najlepiej zrzędzić bez faktów. Nie wiem tylko czemu napisał Pan, że rynki w Nowym Jorku były zamknięte w poniedziałek, co akurat jest nieprawdą. To dlatego unika Pan konkretnych faktów i informacji?.
Spekulantów napędzają zarówno Amerykanie jak i Europejczycy – drukując puste pieniądze. One też muszą zarabiać. Jak – spekulacjami.
jacy wszyscy mądrzy !! do obracania cudzymi !! jak redaktor taki znawca , to co robi pisząc w tej gazecie ?? powinien być ekspertem w wielkim banku za ogromną kasę !!
Panie Redaktorze!
Należy Pan do nielicznych, którzy wierzą, że jakiekolwiek państwo UE jest w stanie spłacić dług publiczny, a o USA, to nie ma co wspominać.
Poza tym usłyszałem w Naszej TV wypowiedź jednego z naszych medialnych profesorów, że pieniądz nie musi reprezentować żadnej wartości, bo on służy tylko wymiany towarów i usług.
Mamy wreszcie kandydata do nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii!
Chcę mieć Budapeszt. Minister finansów Wegier nie zdaje raportu przed międzynarodowym grandziarstwem (Soros, itp. jak nasz Vincenty). Niezależność banku centralnego, to jest postulat z Manifestu Komunistycznego K. Marksa. Gratuluję Naczelnemu Ekonomiście RP konserwatywnych poglądów.
O ile sie orientuje z tytulu moich skronych wiadomosci w dziedzinie ekonomii finansowej (zaledwie doktorat), a nawet z dziedziny ekonomii ze wstepnego kursu, zmniejszenie podazy (ceteris paribus) zwieksza cene danego towaru, w tym przypadku obligacji rzadowych. Poza tym, nie rozumiem wstretu do spekulantow, ktory sie czesto w Rzepie objawia. Spekulanci kupuja dany towar, kiedy jego cena jest niska, a sprzedaja kiedy jest wysoka; ergo przyczyniaja sie do stabilizacji rynkow. Polecam zapoznanie sie z tym wstepnym kursem z ekonomii…
Pisze pan „Polecam zapoznanie sie z tym wstepnym kursem z ekonomii…”
Panu tez tego zycze.
ABK
Kolega od „skronych wiadomosci w dziedzinie ekonomii finansowej (zaledwie doktorat)” tak się zafascynował techniczną stroną zabawy finansowej, że zapomniał czemu ma służyć ekonomia i jakie zjawiska opisuje. Techniczna żonglerka narzędziami finansowymi przypomina obecnie zabawę brzytwą… można się nią pożytecznie ogolić (do tego została wymyślona) ale można też przy jej pomocy poderżnąć komuś gardło, po to tylko aby zabrać mu portfel… Niech kolega wyjdzie ze świątyni swojego doktoratu i rozejrzy się po świecie … zobaczy trupy z poderzniętymi gardłami … to są ofiary spekulantów… ja czuję do nich wstręt. A Kolega zapewne tylko uczoną fascynację zjawiskiem ???
Dziwnie, bo ja nie zauważyłem żadnego wstrętu do spekulantów.
Poza tym odradzam stanowczo quack’owi aby kiedykolwiek brał się za spekulowanie. Bo spekulanci to kupują dany towar, kiedy się spodziewają, że cena będzie rosła, a sprzedają, kiedy obawiają się spadku ceny.
Tak samo jest z obligacjami: cena obligacji (lub też wysokość oprocentowania) zależy od oczekiwań nabywców. Jeśli nabywca jest w 100% pewny zwrotu kapitału, jest skłonny zadowolić się niskimi odsetkami. Jeśli ma poważne obawy, to żąda coraz większych odsetek. Dlatego też obligacje greckie dochodzą do 100% rentowności. Bo ewentualny nabywca bierze pod uwagę możliwość redukcji greckiego długu nawet o połowę.
Z jednym się zgadzam: ma Pan skromne wiadomości z ekonomii finansowej.
Forumowe Calliphora vomitoria aktywne dzisiaj. Pogoda czy co?
@Autor: „Niezależność NBP to wielki skarb. Dbajmy więc o reputację.”
@Henry: Własna waluta to wielki skarb. Dbajmy więc o złotówkę
Kiedyś pojęcie „spekulant” miało znaczenie pejoratywne a działalność taka była surowo karana w PRLu. Jak się okazuje, zabawa cudzym kapitałem, często kończy się klęską, eufemistycznie zwaną aferą, upadkiem czy chociaż bessą. Spekulacje często działające na granicy prawa a nie rzadko poza jej granicami, doprowadzają do tragedii jednostki grupy społeczne i cały system Państw na świecie. Spekulant, jak wprawny adwokat, wyszukuje słabszych punktów w systemie, wykorzystując swój kunszt marketingowy, narzędziami socjotechnicznymi, i nie tylko, pozyskuje to co inni tracą.
Nawoływanie zatem do „grania” na giełdzie, a właściwie do oddawania swojego całego majątku, kapitału brokerom, czyli zawodowym hazardzistom, nie może budzić sprzeciwu. Oszustwa spekulacyjne jakich się dopuścił Madoff w USA, przełożyły sie jak klocki domina na cały świat i system runął. W zgliszczach pozostały anonimowe osoby, które powierzyły swoje majątki właśnie spekulantom.
Przyzwolenie Państw na traktowanie banków lepiej aniżeli pozostałą część podmiotów gospodarczych jest dalece niesprawiedliwe i… kryminogenne.
Działania przestępcze banków, zwane przez prawo „niekorzystnymi zapisami” działają na szkodę klienta, który np ma podpisać kilkadziesiąt stron umowy, nie czytając jej przedtem o zrozumieniu treści nie wspomnę.
Kuriozalny jest fakt, że jak urząd państwowy dopatrzy się tych „nieprawidłowości” to zadośćuczynienie w postaci kary finansowej nie otrzymuje oszukany klient a… Państwo. W przypadku „nieprawidłowości” klienta stosuje się zawsze zasadę dura lex sed lex z zaborem mienia włącznie.
co RAZ o tym sądzi? czy za wszystko odpowiada Michnik?
O jakiej niezależności NBPu my mówimy w przypadku interwencji na rynku walutowym tylko po to by ratować rząd. Albo jeszcze lepszy przykład to naruszenie rezerw by ratować strefę euro. Przykład Węgier też bez sensu. Tam chcą zmienić prezesa banku by mieć to co my w Polsce mamy już dawno, czyli „swojego” człowieka na tym stanowisku. Pytanie tylko do czego tego człowieka się wykorzysta, czy do współpracy przy reformowaniu panstwa, czy do łatania dziur.
A tak na marginesie minister finansów poczuł się po prostu tak pewnie że zapomniał że oprócz mediów które nic mu nie zrobia sa jeszcze rynki finansowe. Prawda, na razie spekulanci omijają nas szerokim łukiem ale moim zdaniem do czasu. Zbyt wiele pokus tutaj czeka.
ale, jak politycy, politykierzy i „autorytety” ekonomiczno-polityczne przelewali emeryckie pieniążki z ZUS do PRYWATNYCH OFE, aby te instytucje utrzymywać, raz z pobieranych opłat ZA FRICO – już za samo łaskawe przyjęcie wpłaty, i powtórnie – za łaskawy wykup – Z należnym ZYSKIEM – od państwa , czyli też pieniędzy tychże emerytów, to …, TO WIĘKSZOŚĆ PANÓW DZIENNIKARZY krytyków wyśmiewała , a samookradanie, emerytów i się – POPIERAŁA ! Ba, AUTORYTETY !!!
Panie Czurylo, ma pan racje. Kazda nieodpowiedzialna wypowiedz czlonkow rzadu (OPOZYCJI tez!!!) jest odnotowywane przez spekulantow. Wiele panstw stalo sie tego ofiara.
Jeden z komentujacych quack, chwalacy sie tytulem doktora twierdzi, ze spekulacja prowadzi do stabilizacji rynkow.
Dlatego korzystam z mozliwosci wytlumaczenia jednego z rodzajow spekulacji, ktorego nie rozumie wiekszosc komentujacych.
Szczególną formą spekulacji są ataki spekulacyjne obliczone na spadek kursu waluty. W ataku najczęściej biorą udział fundusze hedgingowe i fundusze inwestycyjne oraz czasami inwestorzy działajacy za pośrednictwem banków.
Przebieg ataku:
spekulant pożycza walutę, którą chce zaatakować (obniżyć kurs)
sprzedaje ją na rynku po dobrej dla niego wysokiej cenie
stara się nakłonić do tego innych inwestorów (np. strasząc, że gospodarka danego kraju jest na skraju załamania)
jeśli inni inwestorzy przyłączą się do sprzedaży waluty jej kurs spada
wówczas spekulant odkupuje walutę po niższej cenie i zwraca pożyczkę
różnicę inkasuje jako swój zysk. (Zrodlo: Wikipedia)
Tak dzieje sie w Europie i jest rowniez grozne dla Polski. Trzeba byc niespelna rozumu, zeby sobie zyczyc rzeczywistego zalamania gospodarczego w Europie.
.
Kto z Panów inwestuje na forexie ?