Posts Tagged „Francja”<

Uwaga samotność

11 lis 2010

Starsza pani, która zagaduje w sklepie, w tramwaju, na spacerze z psem. Albo starszy pan. Że jest drogo, że politycy beznadziejni, że tramwaj nie przyjeżdża, że jest gorzej, niż było. Chcą rozmawiać. O czymkolwiek, z kimkolwiek, a narzekanie, to przecież najprostszy sposób na kontakt. Spora szansa, że rozmówca się przyłączy.

Myślę o tym, gdy czytam w tygodniku Paris Match wyniki badania przeprowadzonego we Francji. Wynika z niego że co dziesiąty Francuz rozmawia z kimś na tematy osobiste mniej niż trzy razy do roku. Poza tymi trzema rozmowami, przez resztę roku nie ma do kogo gęby otworzyć. Milczy.

To nie tylko ludzie starzy. Także ci, którym czterdziestka stuknęła niedawno. Stracili pracę, przeszli na emeryturę, rozwiedli się, przeszli zawód miłosny, nie mają pieniędzy. Dzieci wyprowadziły się i zapomniały o nich. Rodzice umarli. Przyjaciele nie mają czasu. Przyczyny są różne, tylko skutek zawsze ten sam. Przerażająca samotność.

Spacerują albo siadają na ławce, obserwując rodziny z dziećmi i zakochane pary, w domu oglądają telewizję. Wyjdą z psem i do sklepu. Między szóstą a ósmą wieczorem, kiedy inni zmęczeni wracają z pracy i siadają do wspólnej kolacji z bliskimi, oni włączają telewizor, żeby zabić ciszę. Wstydzą się swojej samotności, nie przyznają się do niej, znoszą ją w pokorze. Nie dzwonią na telefon zaufania, przyzwyczajają się do niej. Wielu nie ma natury samotników, po prostu życie narzuciło im niechcianą izolację.

Pamiętam, kiedy parę lat temu we Francji panowały ogromne upały i parę tysięcy samotnych ludzi umarło we własnych domach. Nikt nie przyszedł im pomóc. Dzieci nie zainteresowały się, co się dzieje z babcią, która mieszka sama. To byli ci ludzie z badania.

Tego samego dnia, kiedy przeczytałam ten raport, któryś portal internetowy podał informację, że telefonów z dostępem do Internetu będzie teraz więcej niż ludzi na planecie. Boże!

Tylko czy oni będą mieli z kim rozmawiać przez swoje cudowne smartfony? Czy ktoś do nich zadzwoni, napisze maila? Czy będą musieli zaczepić kogoś w tramwaju, żeby pogadać? Kogoś, kto będzie równie samotny jak oni.


***

Redakcja dziennika „Rzeczpospolita” zaprasza wszystkich czytelników do wzięcia udziału w konkursie Rafała Ziemkiewicza „GIERKIZMY„. Najlepsze opisy, skąpane w oparach absurdu III RP, zostaną wyróżnione intrygującymi nagrodami.


Idea konkursu: absurdalnie prosta! ZAPRASZAMY!

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Kawior jako temat polityczny

10 paź 2010

Mówi się, że w Polsce pojęcia lewicy i prawicy są mętne, a nawet pomylone. Ale czy tylko u nas? Moi francuscy kuzyni (niezbyt bliscy), ludzie koło czterdziestki są spadkobiercami potężnej bankierskiej fortuny.
To pozwala im bezstresowo żyć z odsetek dobrze ulokowanego przez rodziców kapitału, mieszkać w Neuilly, Passy i podobnych okolicach, gdzie metr kwadratowy mieszkania kosztuje 8 tysięcy euro. Ich rodzice, których pamiętam z podróży do Francji w latach 70 i 80, mieli w domu Cezanny, lokajów i szofera, ale czytali „Prawdę”, marząc o najlepszym z ustrojów. Jednak pojęcie o tym, jak wyglądał on w rzeczywistości, mieli równie blade, jak reszta ówczesnej komunizującej Francji. -Czy macie w Polsce pomidory? zapytała mnie kiedyś ciocia Antoinette, a kiedy w roku 81 wiozłam do Polski proszek do prania, bo w sklepach mieliśmy ocet i groszek, dziwiła się, że kupuję takie niebanalne prezenty.
Ich dzieci poglądy odziedziczyły po rodzicach, chociaż Prawdy już nie czytają, niestety. Została im Liberation. Głosowali oczywiście na Segolene Royal, bo Sarkozy, chociaż sąsiad z Neuilly, to drań skończony. Co pewien czas w rozmowie przejadą się po Bushu i westchną do Obamy. Z ich czarownie położonych rezydencji nie widać jednak obozowisk Romów, wątpię zresztą, czy kiedykolwiek widzieli Roma na własne oczy.
To zjawisko we Francji ma od dawna swoją nazwę. „Gauche caviar” odnosi się do pokolenia rewolucji 68 roku, ludzi, którzy z barykad przesiedli się do mercedesów.
Przy okazji wizyty w Paryżu obejrzałam poruszający, świetny dokument o kreatorze mody Yves Saint Laurencie i jego partnerze, Pierre Berge. „Szalona miłość” to historia o męskiej miłości, karierze w modzie i o tym, jakie spustoszenie w życiu człowieka może zrobić sława. Ale wróćmy do lewicy. Otóż panowie Saint Laurent i Berge przez 40 lat wspólnego życia zdobyli ogromny majątek i zgromadzili jedną z największych współczesnych kolekcji sztuki. Płótna dawnych mistrzów, impresjonistów, malarstwo i rzeźba XX wieku, rękodzieło od renesansu po Art Deco, Matisse, Leger, itp. Mieszkali we wspaniałym apartamencie w Paryżu, mieli posiadłość podmiejską, rezydencję w Maroku, także pełną dzieł sztuki. W świetle tego wszystkiego zaskoczyło mnie wyznanie pana Berge, że moment prawdziwej radości przeżył, gdy we Francji doszedł do władzy socjalizm. Francois Mitterand był największym przyjacielem obu panów, odznaczył ich Legią Honorową. Berge, konserwatywny z wyglądu, elegancki starszy pan, który zapewne nigdy nie jechał metrem i nie wie, ile kosztuje masło, również okazał się entuzjastą lewicy.
Ale podejrzewam, że może być także wielbicielem kawioru.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop