Wśród znajomych rozniosła się wiadomość, że w Biedronce sprzedają wino Chateauneuf du Pape. Koneserzy, (których liczba z każdym rokiem zastraszająco rośnie) jednomyślnie stwierdzili, że 50 zł za to wino to okazja, bo normalnie trzeba by zapłacić kilkaset… Jestem kompletną analfabetką w temacie win, gdyż nie zdołałam aktualizować wiedzy zakończonej na chateau Gellala i Gamza z lat 70. Trudno.
A jednak popędziliśmy do Biedronki, bo któż nie lubi kupić tanio czegoś, co normalnie kosztuje drogo?
Nie posiadamy wprawdzie piwnicy z pomiarem temperatury, wilgotności oraz specjalnym pomieszczeniem dla szampana, półka z nieużywanymi patelniami i powidłami rocznik 2008 musiała wystarczyć.
Biedronka, jeszcze niedawno była symbolem ucisku (Portugalczyk, jak nóż bezlitosny). Wybuchł bunt sprzedawczyń, sprawa znalazła się w sądzie, dzielne kobiety wygrały, Jeronimo Martins przepraszał i obiecywał poprawę. Ciekawe, czy dotrzymał słowa. Ale nie minęło parę lat, a „sklep, gdzie kupują najbiedniejsi”, jak powiedział Jarosław Kaczyński, oprócz francuskich win serwuje również słuchawki Philipsa, monitor Acer oraz drukarkę HP. O ile się nie mylę, artykuły zupełnie przyzwoitej jakości. Nie wiem, czy Biedronka się wzbogaciła, czy my zubożeliśmy, w każdym razie nie mam znajomych, którzy by tam nie kupowali. Ja przez całą zimę jadę tam po grapefruity i jeszcze parę innych rzeczy. Zapewne gorszej jakości niż w Almie, za to tańsze. No a ostatnio to Chateauneuf… czekam na Petrusa.
Pewna studentka zapytała mnie ostatnio, co sądzę o kolekcjach znanych kreatorów dla sieciówek. Versace w H&;M to właściwie to samo, co kolekcja francuskich win w Biedronce. Otóż sądzę, że mamy do czynienia ze zjawiskiem zacierania się granic między półką wysoką i niską. W modzie ich wysokości panowie kreatorzy fatygują się do sieciówek, gdzie sprzedają swoje kolekcje gorzej uszyte, z tańszych materiałów, pozbawione otoczki luksusu, za to tańsze, tzw demokratyczne. Sami lubią używać tego słowa, że tak niby zniżają się do ludu. W gruncie rzeczy popularne kolekcje działają jako reklama dla drogich kolekcji, które i tak zostają w superluksusowych butikach, w których marża wynosi kilkaset procent i gdzie przychodzi trzech klientów dziennie. Bo ten wielki, wykreowany przez marketing luksus musi trochę zejść ze swoich wyżyn cenowych, żeby ludzie zechcieli go kupić.
Dzisiaj najcenniejszym dobrem marketingu jest marka. Jak się ją ma, można sprzedawać wszystko. Ci, co mieli ubrania, sprzedają perfumy, potem, meble, potem armaturę do łazienek, potem lizaki… Maciej Zień projektuje łazienki, pani Minge firanki. A ci, co robili armaturę, zaprojektują kolekcję sukienek, albo perfum. Tak działa kapitalizm.
Więc będę co tydzień wpadać do Biedronki, bo a nuż któregoś dnia Rolex zrobi dla nich zegarki po 150 złotych. Dlaczego nie?









Pani Joanno!Świetny tekst!Świetne spostrzeżenia.Wszystko się rozmywa,coraz mniej jest sklepów specjalistycznych.Sklep z artykułami budowlanymi sprzedaje choinki na Święta,sklep z elektronika sprzedaje czekoladę,sklep z ubraniami sprzedaje owoce.Taki gigant jak Wal-Mart sprzedaje pod jednym dachem dosłownie wszystko.Co to znaczy dla konsumenta-przede wszystkim obniżenie jakości towaru,proszę mi nie mówić,ze Biedronka była w stanie bez strat sprzedawać Chateauneuf du Pape za 50 zoty.A ja się na winach znam i jeśli to było „wino” to tylko z nazwy.Pani pisze o marce jako o najcenniejszym dobru marketingu,ale sprzedając „taki”ChdP w Biedronce,marka pada.Nie jestem pewien czy coś na ten temat wiedza producenci z Cote du Rhone,na pewno by nie pozwolili sprzedawać swoich win w takich miejscach i za taka cenę.Druga sprawa-jeśli sklep sprzedaje wszystko,to jaką wiedzę posiadaja sprzedawcy? Inna sprawa związana z markami-ile razy materiał użyty na ,powiedzmy,spodnie marki Guess są gorsze od marki Wrangler.Dwa,trzy razy?A cena jest większa 10 razy.Wiec tu nie chodzi o jakość materiału,ale o świadomość kupującego.Pozdrowienia…..Wojtek
To Ch-d-P na etykiecie nie ma nawet producenta – co jest sukcesem, bo Ch-d-P z Carrefoura za 70 zł podawało przynajmniej producenta – co prawda nieistniejącego, ale zawsze. Zapewne złożyło się na nie tyle winnic, że miejsca by nie starczyło.
wszyscy moi znajomi pozbyli się zegarków
godzinę sprawdzają w aparacie fotograficznym
przez który można prowadzić rozmowy telefoniczne
co do tego ma rolex
Proszę Pani,
żeby nie było Pani przykro, że nikt — wpisuję się ja. W Biedronce kupuję kiełbasę „gospodarską”, i zawsze – kiedykolwiek się pojawia – morawskie wino. Tak, z południowych Moraw, w Republice Czeskiej.
I kiedy już z tym winem wychodzę ze sklepu, mam poczucie luksusu. Byłoby pełne, gdyby sprowadzano również znakomitą śliwowice z tegoż pięknego regionu Europy, zwłaszcza z Wielkiej nad Weliczką (Velká nad Veličkou).
N.
Pani obserwacja jest faktycznie odbiciem pewnego terndu, ktory i ja obserwuje. Tzw. tanie sklepy kiedys koncentrowaly sie na walce cen i taniej znaczylo lepiej. Problem w tym, ze bywalcy sklepow typu biedronka to nie tylko najbiedniejsi ale i tzw. klasa srednia, ktora rozumie, ze salata w biedronce to ta sama salata co w sklepie lukusowym czy niewielkim butiku tyle, ze tansza.
Owa umowna ‘klasa srednia’ jednak ma pewne wymagania i jest gotowa zaplacic wiecej za towar dobrej jakosc. Stad ostatnio obserwuje zjawisko dublowania towarow najtanszych towarami dobrej jakosc. Na przyklad oprocz najtanszej oliwy z oliwek (extra virgin; mechanical pressing za powiedzmy 30 zl) mozna kupic takze sredniej klasy oliwe (extra virgin; cold pressing za powiedzmy 50 zl). Ktos kto jest w temacie wie, ze owe 20 zl warto doplacic o ile owe 20 zl sie ma. Ale juz nie trzeba po owa oliwe biec do specjalistycznego sklepu z delikatesami.
Mamy kryzys i ludzie coraz czesciej weryfikuja swe wydatki. Biedronka i tego typu sklepy dostosowuja sie do nowej sytuacji bardzo sprytnie. I chyba chwala im za to.
pzdrw
såså
H&M to dobry wyglad ale bardzo marny material, nie stac mnie na kupowanie badziewia. Za to jest to dobry sklep dla moich dzieci ktore szybciej z tych rzeczy wyrastaja niz je niszcza. To fakt, ze wszystko sie zamyka w sieci, ale jest to oznaka neoliberalizmu ktory ma wiecej wspolnego z socjalizmem niz z kapitalizmem. Polakom zycze by zarabiali tyle by nie musieli sie przejmowac gdzie kupuja jedzenie, a nawet by powstaly tzw luksusowe sklepy spozywcze w stylu M&S. I to mial na mysli J.Kaczynski mowiac ze mozna te zakupy bylo zrobic w dyskontach ale chodzilo o pokazanie sredniej.
W każdym kraju ludzie wybierają tańsze sklepy,chyba,że są ignorantami jeżdżącymi na zakupy limuzyną
Nie zgodzę się. W krajach rozwiniętych klasa średnia zwraca większą uwagę na jakość niż cenę. Dlatego w takich krajach jak Włochy, Francja itd. jest wiele małych delikatesów przeznaczonych dla osób, które mogą sobie pozwolić na kupno dobrej jakości mięsa, serów, itp. produktów. Takie delikatesy są w centrach miast, natomiast u nas istnieje kilka sieciówek, którym daleko do tego typu ekskluzywnych sklepików. Nawet w Budapeszcie jest sporo takich delikatesów – w Warszawie w zasadzie nie istnieją.
Polskie społeczeństwo jeszcze nie jest na tym etapie i wydaje się wręcz, że ta perspektywa się oddala. W ostatnich latach (2008-2011) można zauważyć coraz większe rozwarstwienie i widać gołym okiem, że przybywa ludzi ubogich a nielicznym coraz lepiej się powodzi.
To raczej ci z Rolexami bedą wkrótce zastawiać je za 150 zł, aby kupić tanią żywność,
Pani redaktor!
http://www.youtube.com/watch?v=pC0DOpqVcA4
Nie miejcse zakupu a produkt -jego jakosc- byly i pozostana decydujacym czynnikiem w decyzjach o zakupie.
Chociaz znam takich „madrych”, ktorzy nigdy nie poniza sie do wejscia w Second Hand.
Nie ma rzeczy tanich i dobrych!
Tak ale jeżeli w jednym sklepie kawa kosztuje 6 zł w drugim ta sama 7.50 to który wybierzesz?
Rolex może i zrobi ale IWC Schaffhausen nie
Niech Pan nei mowi „nigdy”, Panei Henry… Klasycy mowili „byt okresla swiadomosc”
„Zapewne gorszej jakości niż w Almie, za to tańsze.”
Zapewne Kaczyńskiemu chodziło o to TAŃSZE WŁAŚNIE ;d
Chateauneuf du Pape z Biedronki ma się tak do tego za kilkaset złotych jak torebka w którą pakują torebkę od Prady do tejże. To jak szampany z Lidla po 60 zł i bourbony stamtąd za 35 zł. One pochodzą z Szampanii i Kentucky, tylko że raczej z rowów przydrożnych niż beczek. Strategia sieci polega na skupowaniu olbrzymich ilości zlewek czy jakiś przedgonów i sprzedawaniu tego jako towaru luksusowego. Producent zarobił, bo zamiast do kanalizacji płyn sprzedał, sprzedawca zarobił, a klient… A klient został nomen omen nabity w butelkę. Czego Pani nie życzę.
PS. Rolex nie zrobi zegarków po 150 zł, bo za niego robią to Chińczycy – i oni zawsze go wyprzedzą. Po prostu Rolex nie ma żadnych odpadów produkcyjnych, które mógłby sprzedać za grosze.
PS2. W sieciówkach można kupić też np. markowe sery (padano czy peccorino), które smakują jak dobrze stwardniała gładź tynkowa. Jak Pani znajdzie czas to radzę pobuszować tam po półkach, zdziwi się Pani ile markowych produktów można popsuć – i sprzedać.
naiwny: „Chateauneuf du Pape z Biedronki ma się tak do tego za kilkaset złotych jak torebka w którą pakują torebkę od Prady do tejże’
Nizeupelnie. Producenci zauwazyli jakis czas temu ze sa dwie startegie robienia pieneidzy: duza cena – maly obrot lub mala cena – duzy obrot. Okazalo sie ze metoda „duza cena” ma kiepska przyszlosc – rynek torebek po 10 tysiecy dolarow jakby sie nasycil. a konkurencja jest duza. Wiec calkiem powazne „luksusowe” firmy zaczely inwestowac w te druga startegie.
Torebka Prady za 10 tysiecy dolarow wykonana jest z materialow wartych najwyzej dolarow 50, i robiona w Chinach za nastepne 25 dolarow. Wiec jak sie ja spzreda za 100 dolarow, to bedzie zysk. Tzreba tylko spzredac duzo. I spzredaje sie.
Amerykanskim odpowiednikiem Biedronki sa sieci WalMart i K-Mart, do niedawna odwiedzane tylko przez „lower-middle class”. Dzis kazdy leci do WalMart zobaczyc czy czegos ciekawago nie ma. Znani „dizajnerzy” wyposzcaja cale linie produktow tylko i wylacznei dla WalMart czy k-Mart – przykladem jest popularna Matha Stewart. Nie, Rolexow jeszcze nie ma, ale calkiem porzadne zegarki w kategorii 200 dolarow sa. Calkiem znanych marek. Podobnie z elektronika. Niektoryz procucenci maja wylacznosc dla k-Mart czy WalMart, na przyklad HP sprzedaje niektore wyroby wylacznei w sklepach tych sieci. Podobnie Dell. A po co mam przeplacac w Dellu jezeli w WalMart moge zaplacic 25% taniej i nie place za transport?
Widac ze do Polski ten trend dociera, i nalezy sie z tego tylko cieszyc. Snoby i tak kupie w sklepach dla snowbow, a normalni obywatele bedz mogli kupic porzadne produkty za porzadna cene. I te produkty bynajmniej nie pochdza z odrzutow ani ze smietnikow. Pozradne firmy zbyt sie cenia aby pod wlasna marka wypuszczac smieci.
No, ale snoby zawsze sie beda wysmiewaly z torebki Prada z Biedronki. Niech sie wysmiewaja, jezeli im to poprawia samopoczucie. Snob snobem pozostanie. Na szczescie gatunek jest na wymarciu
Sa rozne marki tego wina. We Francji mozna je kupic ponizej 10 eurosow, wiec o co tu chodzi…?
To właśnie to z Biedronki kosztuje we Francji poniżej 10 euro. Jakość adekwatna do ceny. Ch-d-P poniżej 15 euro jest raczej niepijalne.
Ciekawe jaki procent ludzi pije wina powyżej 15 euro, podejrzewam , że mniej niż 1 promil, pozostali znajdują smakujace im wina w niższej cenie.
za 5 lat ze sklepów zostanie tylko Lidl i biedronka i pare sklepów na wsiach gdzie Biedronce się nie będzie opłacać…. w biedronce kupisz auto, siekierę, makaron, i psa…. to będzie ostatni etap boju o handel – ten o którym śnił towarzysz Gomułka… i pomyśleć że sny towarzysza zrealizowały się na zachodzie… to znaczy stamtąd przyszły…
Dziś,na niedzielę wyrażam radość a to dlatego,że zgadzam się z Panią redaktor i z wypowiedziami czytelników,są trafne i z humorem.Temat poruszony jest mi miły,jako,że jeść trzeba.Niech to będzie kapitalizm, że pieniądz nie śmierdzi,albo wygoda jak mydło i powidło. Jak się coś sprzedaje to pójdzie nawet z kieszeni w zacisznym zaułku.Jako konsumer wolę sklepy, gdzie obsługa jest świadoma,tego co sprzedaje a towar jest w cenie.Rolexy zostaną wyparte przez marchewkę, ona będzie bliższa sercu,ta naturalna marchewka pachniąca.
do naiwny pisze,
Chateauneuf du Pape z Biedronki ma się tak do tego za kilkaset złotych jak torebka w którą pakują torebkę od Prady do tejże. To jak szampany z Lidla po 60 zł i bourbony stamtąd za 35 zł. One pochodzą z Szampanii i Kentucky, tylko że raczej z rowów przydrożnych niż beczek. Strategia sieci polega na skupowaniu olbrzymich ilości zlewek czy jakiś przedgonów i sprzedawaniu tego jako towaru luksusowego. Producent zarobił, bo zamiast do kanalizacji płyn sprzedał, sprzedawca zarobił, a klient… A klient został nomen omen nabity w butelkę. Czego Pani nie życzę.
PS. Rolex nie zrobi zegarków po 150 zł, bo za niego robią to Chińczycy – i oni zawsze go wyprzedzą. Po prostu Rolex nie ma żadnych odpadów produkcyjnych, które mógłby sprzedać za grosze.”
no to widac jak slabo sie orientujesz w polityce przedsiebiorstw. jak tu juz jeden poprzednik zauwazyl najwazniejsza jest marka. i dobry producent nie moze sobie na bubel pozwolic. na zachodzie to tutaj powyzej cytowane wino mozna dostac np. sesonowo w aldi po 19 euro. jest tutaj tzw. „stiftung warentest” czyli niezalezna kontrola jakosci ktora np. winom z discouta dobry qualität potwierdza. np. szampan z aldika w 2010 otrzymal najwyzsza ocene.
co do rolexu to jest jeden wielki przekret. rolex nie produkuje juz swoich werkow tylko kupuje je tez w takiej biedronce w przenosni oczywiscie gdzie tez tak znani jak omega, breitling i wiele innych kupuja. w tym przypadku 70% ceny placi sie tylko za marke.
Mechaniczne zegarki stały się biżuterią dla mężczyzn. Funkcjonalnie niczym nie przewyższają zegarków po 20zł. Dawniej w tym celu zdobiono broń białą i palną. To tyko nieco mniej wulgarne od noszenia uwieszonej łańcuchem na szyi sztaby platyny czy złota. Wysocy urzędnicy dawniej nosili mundury, a dzisiaj muszą w jakiś inny sposób podkreślać swój Status. Bogaci przedsiębiorcy robią to znacznie rzadziej.
Wszystko to przyprawiło mnie o atak śmiechu – czuję się jak po porządnej gimnastyce.
ad vocem
Zaczęło się od notki na blogu Joanny Bojańczyk „Rolex w Biedronce” i dyskusji o winie Chateauneuf du Pape. Podobno 50 złotych zamiast kilkuset. To ciekawe spostrzeżenie wywołało dyskusję nie tylko o winach, ale przede wszystkim o markach, dla których dyskonty były do tej pory raczej „be” niż „cacy”.
http://kotarbinski.wordpress.com/2011/10/31/petrus-z-biedronki-za-szesc-dych/