Wystylizuj się, koniecznie

Czy państwo już się wystylizowali? To jest, chciałam powiedzieć, ubrali. Dziś, jak zauważyłam, czasownik ubrać się okazuje się niewystarczający. Należy się wystylizować. Bo cóż to jest jakieś tam zwykłe ubrać się? Narzucić na grzbiet byle łach, nie wiadomo jaki. Co innego, gdy poddamy się stylizacji. Wtedy ranga naszej osoby wzrasta razem z językiem opisu oraz ceną odzieży, którą mamy na sobie. Fryzjer też podniósł się w rankingu zawodów: przestał być fryzjerem, lecz stał się stylistą fryzur, ewentualnie designerem włosów. Makijażysta zaś artystą makijażu, jak nie przymierzając Matisse.

Wzrosła także liczba jurorów oceniających stylizacje, podobnie liczba fachowców, którzy te zabiegi wykonują. Weźmy najsłynniejszą parę – Trinny Woodall i Susannę Constantine, dwie Angielki, które na zlecenie TVN objeżdżają Polskę wyłapując z ciżby najgorsze ich zdaniem okazy i poddając je seansowi przemiany. Główną częścią ich pracy jest obandażowanie osoby warstwą bielizny korygującej, wbicie na 12 centymetrowe szpilki, w wieczorową suknię oraz poddanie zabiegom fryzjersko-makijażowym. Dzięki temu obiekt wygląda wprawdzie efektowniej – każda kobieta wygląda lepiej po wyjściu od fryzjera i jak się umaluje – ale chciałabym wiedzieć, jak długo na swoich obcasach ustoją panie, które całe życie chodziły na płaskim, a teraz zostały wbite na obcasy. Efekt jest, ale całość jedzie sztucznością, a czasem po prostu, ośmielę się stwierdzić, śmiesznością i złym gustem. W dodatku najczęściej styl, jaki narzucono danej osobie, nie ma nic wspólnego ani z jej stylem życia, ani upodobaniami, nawykami. Ale może właśnie chodzi o to, by z tym wszystkim zerwać? Zerwać z przeszłością?

Kandydatów do tzw. metamorfozy nie brakuje. Każdy chce być piękny i wyglądać co najmniej tak, jak plejady celebrytów, które prężą się w telewizji, kolorowych pismach oraz Internecie. Jak zbadało centrum handlowe Silesia, 29 proc. klientów centrum handlowych po każdych kolejnych nieudanych zakupach zniechęca się coraz bardziej do poszukiwania odpowiedniego stylu dla siebie. 66 proc. uważa, że uratować ich może tylko stylista. Klienci kochają akcje typu „metamorfozy” czy „weekend ze stylistą”, mówi Dominika Musialik z centrum handlowego Silesia.

A co po weekendzie? Podejrzewam, że powrót do starej „stylizacji”.

  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , , , ,

(28) Komentarzy do “Wystylizuj się, koniecznie”

    -
  1. dobro wspólne pisze:

    Dziękuję Pani!
    Dodaje Pani swoimi felietonami otuchy w tych zwariowanych czasach.
    Jeszcze raz dziękuję!

    Dobre +29

  2. laki pisze:

    Jest taki program na któreś z angielskich telewizji gdzie panie a czasem też panowie przechodzą przed kamerą totalną metamorfozę. Od zmiany stylu ubierania się po operacje plastyczne i wymianę uzebienia. Trzeba przyznać że uczestnicy się zmieniają, przynajmniej z wyglądu. A co do nazewnictwa to jest to zwykle prostactwo. Fryzjer czy designer nie ma znaczenia kiedy ktoś nie potrafi trzymać nożyczek, najlepsze słowo w tym wypadku to fachowiec.

    Dobre +11

  3. samplez pisze:

    Zgadzam się,”Efekt jest, ale calosc jedzie sztucznoscia, a czasem po prostu, osmiele sie stwierdzic, smiesznoscia i zlym gustem.”

    Dobre +14

  4. Irena pisze:

    A życie nasze „wystylizuje” nas spokojnie i nieprzewidywalnie, zostawiając nam, jeśli zechcemy, żar serc  i ogień w oczach . I może jeszcze nas zaskoczy ?

    Dobre +4

  5. Stella pisze:

    Poszlabym dalej : Trinny i Susannah same czesto nosza kiczowaty outfit. Wielkie dekolty, obcisle do granic mozliwosci trykoty przy nadwadze jednej z nich i niedowadze drugiej ( obie nie pierwszej mlodosci ), neonowe kolory jak choinka, mega obcasy-wywrotki itd. – lista jest dluga. Ich ofiary wygladaja po stylizacji niekiedy gorzej niz przed, jak spod sztancy, w stylu wlasnie wspomnianej galerii handlowej. Tragedia.

    Dobre +22

  6. Henry pisze:

    Czyli styliści to po polsku ubieralnicy ;-)  

    Dobre +6

  7. Janusz pisze:

    A studio w(v)isaz (rz?)u to co? To jest dopiero malpowanie, i to czesto zalosnie bledne. Oj Polaku do szkol, uczyc ciebie kaza.

    Dobre +3

  8. hip pisze:

    dentysta: centrum dentystyczne
    bazar: galeria handlowa
    fryzjer: salon fruzjerski
    basen, solarium itp.: spa
    bar szybkiej obsługi (McDonalds): restauracja
    Takie mamy nadęte czasy.
    „Kiedy słowa tracą swoje znaczenie, ludzie tracą wolność”.

    Dobre +18

  9. A.L. pisze:

    „Kandydatów do tzw. metamorfozy nie brakuje. Każdy chce być piękny i wyglądać co najmniej tak, jak plejady celebrytów, które prężą się w telewizji, kolorowych pismach oraz Internecie.”

    I co w tym zlego? Czasy gumiakow i kufajek sie skonczyly i nalezy sie z tego ciwszyc

    Dobre +2

  10. Karl Said pisze:

    Droga Pani redaktor, nawet arabki z ultra-ortodoksyjnych rodzin – ktorym kultura nakazuje skromnosc tak daleko posunieta ze musza nosic chusty na wlosach… nosze te chusty of Gucci’ego lub Armaniego!!!
    Styl to podstawa wizerunku, to element osobowosci i duszy. Jak moze Pani narzucac Polkom taki ignorancki i ciemny tok myslenia? Szare myszki – robotnicy Europy, tym chce nas Pani nakarmic?
    Dodam, ze w sumie to nie dziwne skoro zachodni historycy do niedawna mysleli ze slowianie to byla sekta. A to wszystko z racji niebywalej skromnosci naszych przodkow ktorzy nosili jedynie plocienne szaty i mieszkali w gliniankach, podczas gdy matki plemion germanskich i rzymskich obnosily sie klejnotami i delikatnymi tkaninami. Nie mogli poprostu zrozumiec – dlaczego, ktos wybralby szary, brudny i nudny zywot. Ja rowniez Pani nie rozumiem.

    Dobre +2

    • jc pisze:

      Styl to podstawa wizerunku ale to nie jest element osobowosci i duszy. Szczegolnie styl, ktory wychodzi z koniecznosci walki o pozycje spoleczna i dostosowywanie sie do mody. Jak mozna mowic o osobowosci i duszy ludzi, ktorzy swoj styl dostosowuja do rok w rok zmieniajacych sie fanaberii dyktatorow mody? Ubieranie sie u Armaniego nie jest przejawem osobowosci. W garniturach Armaniego przejawia sie osobowosc Armaniego, a nie ubranego w jego garnitur delikwenta. Ten caly „styl” jest tylko elementem spolecznej rywalizacji i budowania pozycji w stadzie. Tym wlasnie celom moda i ubior sluzyly od zawsze. Krotko mowiac ubior sluzy stwarzaniu pozorow szczegolnej osobowosci i pomaga imponowac ludziom, ktorzy mysla tak jak Ty.

      Dobre +16

    • hanusia pisze:

      bez przesady; skromny sposob ubierania był bardziej gustowny niz to,co teraz: gole brzuchy, stringi na wierzchu spodnie z dziurami,albo kobieta ciezarna w obcislej sukience.

      Dobre +3

    • alik pisze:

      Sugeruję poczytanie trochę na temat historii ubioru. „Płócienne szaty” vs „delikatne tkaniny”? Co za ignorancja! Płótno może być bardzo delikatne! Biżuterii też nie brakowało w naszych stronach (dla ułatwienia: poszukaj sobie coś na temat bursztynowego szlaku…). Wszystko zależało wyłącznie od statusu społecznego, zamożności i strefy klimatycznej. Polecam bieganie w „delikatnych szatach” po siarczystym mrozie, może trochę oleju w głowie Ci się zbierze…

      Dobre +2

  11. Karl Said pisze:

    sugeruje wszystkim polkom noszenie plociennego worka na cale cialo i gumiokow, zamias „stylizowania sie”

    Dobre +2

    • wake up! pisze:

      po stokroć lubię :D
      a tak serio: nie można małpio kopowiać coś w czym się źle czujemy i nijak do nas nie pasuje, ale niektórym brak pomysłu i odwagi, dlatego stylista to nie samo zło

      Dobre +1

      • rejtan pisze:

        Stylista jest o tyle dobry, o ile uświadamia, jakie fasony pasują do danej figury; po co poszerzać się o pół metra, jeśli ma się zgrabną talię? po co chodzić w szerokich ciuchach, jeśli ma się szczupłą i zgrabną sylwetkę?Albo – po co myśleć, że jest się niezgrabnym? Diagnoza Brytyjek jest trafna: kobiety sądzą, że ładny wygląd kończy się po czterdziestce (mnie do niej daleko, ale zamierzam się pilnować, by nie uwierzyć w tą bzdurę) Zgadzam się, że wbijanie w modelującą bieliznę to rodzaj tortury, ale jestem za tym, by korzystać z pewnych porad stylistek jak dwie panie – Brytyjki. Nie jestem materialistką, ale w sumie zgadzam się z Marksem w wiadomej sprawie bytu i materii;), jeśli chodzi o dobrany ciuch.

        Dobre +1

  12. Wan_da pisze:

    Gdy wyjdziemy na ulice Minska lub Kijowa , ilez tam kobiet zamecza sie na bardzo wysokich obcasach, i w kielbaskowo opietych spodniach. W Warszawie juz tego mniej.
    U nas jest bardziej praktycznie. I dobrze ze tak jest.
    My wszyscy sie „sprzedajemy” ale wystarczy zeby pakunek byl czysty i schludny, i nie musi blyszczec folia aluminiowa.

    Dobre +8

  13. miśka pisze:

    Pani Redaktor, CHAPEAU BAS! Dobrze jest odróżniać „odziewanie się” od ubierania się, ale zamiana „dobrze się ubrać” na „wystylizować” to wariactwo! Zgadzam się z każdym przecinkiem w Pani artykule. A co do obu Angielek, no cóż, parę razy byłam w Anglii. Ujmę to najdelikatniej jak potrafię:  nie mogę oprzeć się wrażeniu, że na ulicach swojego ojczystego kraju obie panie  znajdą chyba dużo więcej przykładów wymagających radykalnych poprawek i pilnego doradztwa ubraniowego niż u nas…

    Dobre +7

  14. misiaczek pisze:

    Bardzo celny felieton. Ja z kolei u kobiet cenie zadbane wnetrze i wrazliwosc – zewnetrzna forma to tylko dodatek do duszy. Nie dajmy sie zwariowac.

    Dobre +9

  15. Nowakowska pisze:

    Nasze polskie „stylistki” Np Horodyńska i Malinowska nie są wcale lepsze Czasami mam wrażenie że się nie wystylizowały ale odpier…jak stróż na Boże Ciało

    Dobre +2

  16. Maryś pisze:

    Bez przesady…te programy mają swoje dobre strony,bardzo często taka odmieniona pani jest prawdziwie wzruszona,pierwszy raz patrzy na siebie z przyjemnością i odkrywa ,że jest po prostu ładna.To co powinna doradzić mama,przyjaciółka albo ciotka z dobrym gustem doradza telewizja (problem tylko z tym gustem).Jasne ,że jest też ciemna strona takich programów,kiedy pani stoi jak na pośmiewisko w samej bieliznie,cala w nerwowych plamach a stylista chodzi wokół ,dotyka biustu ,komentuje…dla mnie to jak senny koszmar,często widać ,że opakowanie nie harmonizuje z osobowością i ofiara naprawdę wygląda jak przebrana.Ale jak już napisałam nie jest tak dramatycznie jak tu przedstawiono,jeżeli przekonuje się kobiety ,że trzeba o siebie dbać i można to robić przy różnych i czasami trudnych sylwetkach to nie ma co biadolić,można nie oglądać.

    Dobre +7

  17. Katarzyna Szymańska pisze:

    No tak, największym grzechem wszystkich stylistów jest nie zadanie pytania: jakie są Pani potrzeby ?
    Poza tym, co racja, to racja: Trinny i Susannah niestety swoimi strojami i wizerunkiem same dają często antyprzykład ubrania z klasą i stylem.

    Dobre +1

  18. marysiak pisze:

    Czekałam aż Pani napisze o ,,stylizacji” ;)
    Praktycznie każdy serwis plotkarski produkuje kilka artykułów dziennie o tak głębokiej treści jak ,,oceń stylizacją Dody” ,,zobacz jak wystilizowała się Maja Sablewska” ,,czuja stylizacją jest lepsza”
    Tym sposobem zakładając bluzkę w paski stylizuję się w marynarskim stylu, seksowna bluzka i kokarda we włosach to stylizacja pin-up girl, ołowkowa spódnica i szpilki to stylizacja glamour itd itp
    Wydaje mi się, że ktoś kto naprawdę zna się na modzie, dobrze wie, jak będzie ,,grał” każdy jego ciuch oraz dodatek i wcale nie musi postanawiać sobie, że dziś wystylizuje się na lata 80 ;)

    A co do Trinny i Suzannach zgadzam się ze zdaniem Maryśki- pokazują kobietą ich mocne strony oraz to, że mogą świetnie wyglądać takie, jakie są. Jeśli metamorfozę jakieś kobiety przetrwa dłużej niż kręcenie programu to chwała im za to. A że obie stylistki mają bardzo brytyjski styl i nie myślą o tym, że matka 3 dzieci nie będzie chodziła po domu w szpilkach to inna sprawa…

    Dobre +1

  19. osv pisze:

    Wystylizuj się, koniecznie…

    ” Nie szata zdobi czlowieka.” …potrzebne jest jeszcze głębokie i wrażliwe wnętrze. 
    ” Dobrze widzi się tylko sercem – najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.” 

    Czy można wystylizować się na… uczciwego człowieka?

    Dobre +3

  20. lalla pisze:

    Fakt, iż  do każdego typu figury czy urody pasują inne kroje i fasony to rzecz elementarna, styliści (po latach posuchy na polskim rynku w tej dziedzinie) otwierają ludziom oczy na tego typu sprawy i dzięki takim Trinny i Susannah wiadomo, że np. kobiety z szerokimi biodrami nie powinny wbijać się w dżinsy z niskim stanem, bo wyglądają po prostu nieestetycznie. A co do obcasów, to są one znane od czasów starożytnych, w nich wygląda się zdecydowanie lekko i kobieco. Wiadomo, że na biegi długodystansowe raczej się nadawać nie będą, ale na Boga, spędzenie nawet do kilku godzin na obcasach nie jest niewykonalne! O ileż lepiej wygląda kobieta w sukience i na obcasach, niż „babochłop” w cóż z tego, że wygodnych adidasach i dresie

    Pani Joanna, ten artykuł trąci mi krytykanctwem, bo naprawdę cóż w tym złego, że po latach komunistycznej urawniłowki, chcielibyśmy wyglądać ładnie i estetycznie, kiedy w końcu są ku temu możliwości?

    A widoczny w niektórych komentarzach podział kobiet na inteligentne, z ciekawym wnętrzem i dobrze ubrane, dbające o swój wygląd jest absurdalny i świadczy o ograniczeniu autorów.

    Dobre +2

  21. Zielonooka pisze:

    Zdecydowanie,
    Trinny Woodall i Susanna Constantine może i zmieniają wizerunek kobiet, ale jak długo te pozostaną wierne nowej stylizaji?
    Poza tym trochę to nudne [oglądam dzielnie wszystkie programy kręcone w Polsce] – starsze kobiety ww. stylistki ubierają w dźinsy [nuda], pozostałe w kuse tuniki i okropne świecące się getry/legginsy. W wielu przypadkach niezbyt zgrabne nogi prezentowałyby się korzystniej w sukienkach za kolano lub chociaż przed nie.
    Druga rzecz to fryzury. Artystyczny nieład jest dobry, ale nie dla zapracowanych, „zwyczajnych” kobiet. Biorę poprawkę, że jest to stylizacja na scenę, nie mniej jednak wolałabym zobaczyć coś bardziej przyziemnego. [Rozumiem, że show rządzi się swoimi prawami i do tego dochodzą sponsorzy]. Oczywiście kilka pań prezentowało się naprawdę ciekawie, nie chciałabym być źle zrozumiana. Po prostu do tego cenię klasykę i wygodę [również rozsądek - 10-cebtymetrowe buty nie są  - przynajmniej na co dzień - korzystne dla zdrowia].

    Poza tym to jakiś obłęd się zrobił z modą/stylizacją czy jak to zwał. Business is business. Obserwowałam, w jakim tempie zmieniają się bufki przy rękawach bluzek/sukienek w sklepach. Co miesiąc były inne.
    Nie potrafię kupować sobie rzeczy, bo przyzwyczajona przez rodzinę [mamę, ciotki, babcię] do posiadania ubrań, butów, torebek itp. dobrej jakości, dostaję szłu, gdy coś mi się zniekształca po kilku praniach lub traci kolor. Bluzki po mamie czy babci, mój płaszcz prochowiec [przedmiot podziwu kolegów i "zazdrości" koleżanek], w którym chodzę od VI kl. podstawówki mogę prać i nic się z nimi nie dzieje, a te nowe, nawet naprawdę droższe, nie przeżyją sezonu.

    Dobre 0

  22. Zielonooka pisze:

    Dodam jeszcze, że lubię przeglądać książki autorstwa obu pań z poradami, co pasuje do danej sylwetki [do krótkich/długich nóg, małego/dużego biustu] i uważam, że są jak najbardziej przydatne :)

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.