Gdyby na wzór XVIII-wiecznych sentymentalistów malowano dziś mapy uczuć, okazałoby się, że cesarstwo Habsburgów, ta ojczyzna nostalgików, leży nie w trójkącie Podwołoczyska- Ventimiglia- Újvidék, lecz gdzieś między Wyżyną Pierwszego Kochania a Jeziorem Ostatecznej Przegranej. Największy żałobnik tego imperium Joseph Roth pisał wprawdzie o majowym Wiedniu, że kobiety płynęły przezeń jak lekkie światełka, ale i tak kto myśli o tamtym państwie, nieuchronnie naciąga na swoje wyobrażenia filtr sepii i wygląda to wszystko, jakby po honwedach, Rusinach, szybach naftowych i młodopolskich poetach osunęło się tabaczkowe skrzydło ćmy. Czasem może z lekką jak cień do powiek smugą złota z obrazów Klimta.
Nawet dla zwykłych śmiertelników takie dziedzictwo może się okazać zbroją nie do uniesienia. A jeszcze urodzić się w takim świecie jako przyszły dziedzic, któremu, jak ujął to jeden z wiedeńskich dzienników w listopadzie 1912 roku, „przyjdzie najpewniej ująć w ręce ster Europy w ostatniej ćwierci XX wieku”! Na zdjęciu z ceremonii koronacyjnej swego ojca Karola I z grudnia roku 1916 czteroletnie królewiątko Otton stoi w podszytym gronostajami kaftanie i kołpaku z czaplim piórem. Nic go nie różni od pyzatych następców tronu z dawnych portretów prócz może uważnego spojrzenia.
Ten czas miał się zaraz skończyć. Jak ujął to urodzony rok przed Ottonem w Szetejniach, na peryferiach innego gasnącego imperium, poeta: „Książki były napisane. Idee przedyskutowane. Siekiera przyłożona do pnia”.
W końcu lud zamachnął się mocniej, jeszcze raz, z krzyża. Jedno z pierwszych wspomnień małego księcia to groźne tłumy na ulicach i ucieczki incognito z myśliwskiego pałacyku pod Budapesztem do Schönbrunu, z Wiednia do Eckartsau, wreszcie, w marcu roku 1919, do Szwajcarii. I wspomnienie, nad którym zamkną się trzy lata później wody dzieciństwa: ojciec, Karol I, duszący się (zapalenie płuc) w tanim, wilgotnym pensjonacie na Maderze. „Umiera jak chrześcijanin i cesarz” mówi mu jego matka Zyta Burbon-Parma.
Cóż prostszego, niż smakować w tej sytuacji słodki żywot pretendenta? W historii Europy aż gęsto od władców na wygnaniu odtwarzających dwór w groteskowej skali, królów słońc z powiatowych planetariów. Jeszcze przez jakieś pół wieku po rewolucji traktowani byli poważnie, najpierw przez elity, potem przez kelnerki, zanim ostatecznie osunęli się do roli łysiejących playboyów, z łaski wpuszczanych czasami na celebryckie kolumny Łatwo sięgnąć po taki los, jeśli można błysnąć swoim rodowodem po mieczu 15 wieków wstecz.
Ale nie. Na kamienistej plaży w baskijskim Lequeito, gdzie udzielił gościny koronowany kuzyn Alfons XIII, wkuwanie do matury zdawanej przed prywatnymi preceptorami w dwóch językach: po niemiecku i węgiersku, jak przystało na cesarza Austro-Węgier. Doktorat w Louvain. Gotowość, by chwycić ster rządów w Austrii w przeddzień anszlusu. Na wygnaniu z Europy rozmowy z rozgrywającymi: Rooseveltem, Churchillem, de Gaullem. Po wojnie kluby i komeraże polityczne od Mont Pelerin Society po Unię Pan- europejską, plus wychowanie siedmiorga dzieci. Skoro to warunek, by wjechać do Austrii, trzeba (w 1961 r.) zrzec się roszczeń do tronu (nadziei na tron Węgier jako fantazji, której pielęgnowanie nikomu nie wadzi, nie wyzbył się jednak do końca życia). Potem mandat bawarskiej CSU i cztery kadencje w Parlamencie Europejskim.
Jak uczeń Röpkego i Madariagi, pamiętający siedzenie na kolanach dziadka Franciszka Józefa I, lubiący czasem zabrać w Brukseli głos po łacinie, czuł się między Zielonymi a różowymi? Nie skarżył się. W ostatniej wypowiedzi publicznej z roku 2007 apelował daremnie o włączenie odwołania do Boga do preambuły konstytucji europejskiej. Europa marzycieli lat 50., a UE Cohn-Bendita? Nam, zaprawionym w szyderstwie uczniom Monty Pythona, pozostaje wyobrazić sobie Charles’a Fouriera nie, nie w łagrze w Solikamsku, nie na Łubiance, to zbyt patetyczne: w gospodzie GS w Przasnyszu.
Nigdy nie pozwoliłby sobie na nadymanie się. Tweedowa marynarka, wzruszenie ramion na małostkowość Republiki Austrii, która w paszporcie pozbawiła go „von”, strona na Facebooku. Nawet jego najgłośniejsze akcje polityczne: urządzony latem 1989 roku na granicy węgiersko-austriackiej Piknik Europejski na powitanie uchodźców z NRD, czy ustawienie w Parlamencie Europejskim pustego fotela dla „posła zza żelaznej kurtyny”, miały w sobie posmak happeningu. A przecież w gruncie rzeczy ten dziedzic tronu poświęcił życie pomszczeniu ojca i korony. Zwalczał nacjonalizm i komunizm, pod naciskiem których padł XIX-wieczny ład.
Zmarły 4 lipca Franciszek Józef Otto Robert Maria Antoni Karol Maksymilian Henryk Sykstus Ksawery Feliks Renat Ludwik Kajetan Pius Ignacy von Habsburg-Lotaryński zostanie pochowany w Krypcie Kapucynów obok dziadka Franciszka Józefa I i 143 innych przodków. Serce – jak na dwójmonarchię przystało! – spocznie w klasztorze węgierskich Benedyktynów w Pannonhalma.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Lepsze niż Semki
dużo lepiej prezentowałoby się z kilkoma ilustracjami kolorowymi
może komiks dla kolegów?
Wbrew pozorom jest nas wielu! Zwłaszcza Galicji! To nie śmieszne sentymenty, to wieki europejskiej, chrześcijańskiej cywilizacji. Nie wszystko przykryje i zgleiszachtuje propaganda zawarta w podręcznikach szkolnych. My jesteśmy już za starzy, ale może od naszych potomków zacznie się Nowa Europa. Swoje dzieci najpierw zawiozłem do Wiednia (po drodze na wakacje) a dopiero potem na Wawel, choć językowo i etnicznie pewnie jesteśmy Polakami. Niech wiedzą jakie były i są dzieje tych ziem i wynikające stąd zobowiązania. Do Warszawy nie zawiozę ich nigdy! Klimat nacjonalizmu, centralizmu i niczym-nie-hamowanej władzy (i zwłaszcza antyniemieckiej, ale nie tylko, fobii) niech zgłębiają na własną rękę. Już jako dorośli!.
Przerażające – na pierwszy rzut oka. Na szczęście – mocno odosobnione.
Przyjemnych snów, jeśli są one Panu potrzebne!
A dzieci – jeśli są mądre – same wybiorą.
I bardzo możliwe, że się Pan zdziwi – jak.
Żal czytać takie brednie!
Ci uwielbiani przez pana Austriacy zniszczyli część Wawelu.
„Wraz z trzecim rozbiorem (1795) Wawel znalazł się pod zaborem austriackim. Wojsko austriackie przekształciło wzgórze na koszary, co pociągnęło za sobą liczne zniszczenia i przebudowy: obmurowano krużganki i zmieniono wnętrza zamku, rozebrano część budynków (m.in. kościoły św. Jerzego i św. Michała).”
Wynaradwia pan własne wnuki porzez własny kompleks niższości. „pewnie jesteśmy Polakami”.
Polacy walczyli z bronią w ręku żeby Pan mógł być Polakiem!
Warszawa jest Stolicą Polski! Proszę poczytać trochę o roli Warszawy w odzyskaniu Niepodległości czy w czasach II wojny światowej.
@Neu Sandez (Galizien)
Napisz pan to co naprawdę czujesz: „niestety jesteśmy Polakami”.
Robota Szechtara polegająca na obrzydzaniu wszystkiego co Polskie przynosi skutek.
Pan, którego waść wymieniasz jest dla mnie propagatorem lewicowo-republikańskiego nacjonalizmu…. dość mi obcego…
Ale istotnie „nie jesteśmy Polakami z Królestwa Kongresowego” i te tradycje są „nam” obce…
to nie ten standard
Jasne, ze nie jestescie Polakami z Krolestwa Kongresowego. Ani nawet Polakami z zaboru pruskiego. Tylko co to wnosi nowego do dzisiejszej rzeczywistosci? To sa odgrzewane knedle.
Odnosnie zas Szechtera: moze lewicowy ale ani republikanski ani nacjonalista
Neu Sandez… hm, czyz to nie brzmi jak Nowy Sącz?
Nawiasem mowiac, odnoszac sie powtornie do panskiej powyzszej wypowiedzi proponowalbym wziac w cudzyslow rowniez slowa „tradycja”, oraz „ten” i ”standard”.
Ludzie, daliście się nabrać? To zapewne żart, bo nie uwierzę, ze ktoś o takich poglądach uchował się po dzień dzisiejszy, kto nie czytał haszka i nie rechotał na filmach o CK Austrii.
@awacss
Aha, że to niby Haszek był wielbicielem CK Austrii?
Dziwne…
ja z przyjemnością rechotam na Eroice Munka i tym podobnych filmach….
Nikt w Galicji nie uważa, iż zadęcie i płaczliwe naburmuszenie jest najlepszym sposobem opowiadania dzieciom o własnym państwie
„z przyjemnością rechotam na Eroice Munka” a w którym momencie najbardziej? Czy jak płonie nienawistna Warszawa czy jak ginie oddział harcerzy czy jak wywożą w zbiorniku zwłoki z obozu jenieckiego? Nich się Pan podzieli z nami, tępymi polskimi szowinistami, swoją europejską wrażliwością.
Przypomina się wiersz Włodzimierza zagórskiego z 1868 r.
„Miałem sen ciężki, okropny
Zbrodniczo stanowy, fatalny
Śniłem że jestem Polakiem
Ja – Galileusz lojalny!”
W 1846 r. Habsburgowie zachowali się jak bolszewicy, podburzając ciemne chłopstwo Jakuba Szeli przeciw polskiemu powstaniu. Prawda, po 1867 r. byli najłagodniejszymi z zaborców, ale to wątpliwy tytuł do chwały (najporządniejszy z rabusiów). Jako jedyni mieli zresztą dług wdzięczności wobec Polaków
„Czy myślały pradziady pod Wiedniem za Jana, że zamiast przyjaciela, dadzą wnukom pana?”
W pamiętnikach Witosa jest pełno wspomnień z I wojny światowej o tym jak jechał wśród drzew „ustrojonych” trupami polskich chłopów powieszonych”za zdradę” przez ck. armię. O tym też warto pamiętać.
To wszystko naturalnie nie dotyczy Ottona Habsburga, który był człowiekiem szlachetnym i godnym szacunku. Wyrażanie z okazji jego śmierci sentymentu do zaborcy (czego naturalnie nie czyni Autor – Pan Stanisławski lecz osobnik podpisany Neu Sandez) jest dziwactwem i drwiną z tych, którzy przelewali krew by się od tej niewoli uwolnić od Legionów Dąbrowskiego począwszy, a na II Brygadzie pod Rarańczą, skończywszy. Kolejne krojenie ziem polskich do jakiego doszło z woli min. Austrii w Brześciu Litewskim w 1918 r, było powodem drastycznego zerwania z Wiedniem nawet wybitnie lojalistycznych dotąd środowisk. Widocznie niektórym brak wiedzy by zdać sobie sprawę z rzeczywistości mimo upływu prawie 100 lat.
Dla osłody przekażę nastepujące swiadectwo:
Moja śp Babcia mówiła: Lwów w 1914 roku to było najszczęśliwsze miasto na świecie.
Nigdy póżniej nie było jej tak dobrze.
„Nigdy póżniej nie było jej tak dobrze” po prostu, lat przybyło a szkapa historii dodała biegu więc i komfort jazdy się pogorszył. 1914-18, 1918-20, 1939-41, 1941-45, po takim wyliczeniu brak chęci na objaśnienia.
Z Galicją jestem związany jedynie osobą mojej żony a jej babcia i matka zawsze podkreślały perfidię i bezwzględność CK, która jeszcze na łożu śmierci (1.11.1918) oddała arsenał i klucze do miasta ukraińskim siłom, chyba w podzięce za tak wysławianą tu lojalność wszelkich Badenich. I trzeba było dopiero zrywu zwykłych chłopaków z ulic Lwowa aby odwojować go na jeszcze 20 lat dla Polski.
coż… każdy ma taką babcię na jaką zasłużył….
„(…) Z Galicją jestem związany jedynie osobą mojej żony(…)”. No tak znowu Królestwo Kongresowe w natarciu – Rosjan może nie lubicie ale wzorce myślenia od nich przejmujecie. Pogratulować!
„To wszystko naturalnie nie dotyczy Ottona Habsburga,”
Ktory moze byl po prostu za mlody?
Strach czytać takie brednie. No cóż… Krecia robota różnych klonów „wybgazety” robi – jak widać – swoje. W pana przypadku jednak sądzę, że dobry lekarz jest niezbędny.
Trudno nie mieć fobii antyniemieckich po spaleniu przez niemieckojęzycznych 98% warszawskiego muzeum książki dziecięcej między październikiem a grudniem 1944 roku.
„Trzeba z żywymi naprzód iść , po cele sięgać nowe” …Tylko koni żal..
To już ostatni, który tak poloneza wodzi…
Jego syn Karl tonie w butach ojca.
Bardzo ładnie pan to napisał, dziękuję.
Natchniony esej! Poetycki opis, który czytałam nadzwyczaj nieśpiesznie, delektując się słowem.
Wzruszenia i odrobina tęsknoty za światem w sepii utrwalanym, za duchem tamtych lat, kiedy to „nie wypadało” uśmiechać się (na zawołanie) do fotografii i co ważniejsze, „nie wypadało” czynić oraz mówić wielu z dzisiejszych głupstw, wulgaryzmów, obelżywości…
Panta rhei, przemijamy…
O Boże! Tęsknosta za zaborcą, czy to odmiana syndromu sztokholmskiego? „Syndrom austro-węgierski”?
Habsburgowie to zaborcy i odpowiadają za biedę w Galicji (Małopolsce), Rabacje Galicyjską bombardowania Krakowa i Lwowa itd.
To że byli łagodniejsi niż Rosja i Prusy… bo byli słabsi.
„Jedno z pierwszych wspomnień małego księcia to groźne tłumy na ulicach i ucieczki incognito z myśliwskiego pałacyku pod Budapesztem do Schönbrunu, z Wiednia do Eckartsau”
Sam sobie pan odpowiedział. Ludzie mieli już dość tych pasożytów-zbrodniarzy!
Ludzie, którzy „mieli dość”, zafundowali sobie i innym: demokrację, komunizm i narodowy socjalizm.
Nawiasem pisząc: Ciekawe, czy ci, którzy w 1918 r. świętowali w Polsce niepodległość, wyobrażali sobie, jakie będą jej konsekwencje, które ponosimy do dziś. Niepodległość to tylko pewne ramy, ważne jest to, co w tych ramach, treść ideowa etc.
Panie Solitude,
naprawde nie mialbym nic przeciwko monarchii w Polsce. Piszac jednak o nie zdawaniu sobie sprawy z konsekwencji niepodleglosci Polski odzyskanej w 1918 roku, stawia pan nasz narod i jego owczesnych przywodcow w pozycji wariatow bez tresci ideowych. Pozwole sobie przeto stwierdzic, ze albo slabo pan zna historie II RP albo ma pan „slabosc” do bylych zaborcow – obojetne czy z 1500-letnia historia rodowa. Dlaczego nie pisze pan o gwalcie zadanym I Rzeczypospolitej przez miedzy innymi Habsburgow, ktorym Polacy oszczedzili rzezi Wiednia przez Turkow? Jagiellonowie przegrali z Habsburgami w XV wieku walke o kontrole Srodkowej Europy a krolowie elekcyjni z linii Sasow walke z Rosja i Prusami o kontrole Europy Srodkowo-Wschodniej. Podczas zaborow, rewolucji bolszewickiej oraz w II wojnie swiatowej rozproszono lub wyrznieto nam arystokracje i lwia czesc inteligencji.
Niech pan zgadnie jaka idea przyswieca dzis polskiemu narodowi i jego przywodcom?
„No idea”?
Podpowiem panu: odbudowa panstwowosci polskiej. Przerwana przez zabory, II wojne swiatowa i 44 lata sowietyzacji. Tak. Po raz enty. Do skutku.
„Imagine”
Wyobraźmy sobie, że nie było I wojny światowej
lub skończyła się, zanim wybuchły rewolucje,
Wyobraźmy sobie, że nie dochodzi do zamachu majowego
z setkami zabitych Polaków,
Wyobraźmy sobie, że nie było nadużyć sanacyjnej władzy,
Wyobraźmy sobie, że narodowy socjalizm i komunizm
nie narzucają swojego panowania światu, tylko pozostają w podziemiu,
Wyobraźmy sobie, że Polsce i Polakom oszczędzone są Auschwitz i GUŁag
Nie wybucha powstanie warszawskie i nie ma Peerelu,
A demoliberalizm nie zwycięża w tym starciu ideologii
I pozostaje marzeniem doktrynerów.
Pozwolę sobie na nadzieję, że nie będę musiał z kolei objaśniać tej poetyckiej metafory, bo czasami ma się wrażenie, iż polemiści przeczytali coś całkiem innego, niż zostało napisane. Tajemnice ludzkiej percepcji.
Mam też nadzieję, że panel dyskusyjny nie sformatuje mi wiersza tak, że byłby nieczytelny.
Wiele mozna sobie wyobrazic – na szczescie wyobraznia ludzka nie ma granic.
O naduzyciach sanacyjnej wladzy nasluchalismy sie wszyscy w PRL (no, z wyjatkami -zapominam, ze mlode pokolenie niczego sie nie nasluchalo ani naczytalo). Co z naduzyciami w takich „ostojach demokracji” jak Francja, Wielka Brytania czy Szwecja? O Austriacko-Wegierskiej monarchii i jej „naduzyciach” nie wspominajac…
Wyobraz sobie gdyby… - A kto powiedzial, ze zycie to wieczny raj? Tak pojete zycie jest wlasnie marzeniem doktrynerow. To co sie zdarzylo i zdarzy jest zawsze konsekwencja wczesniejszych zaszlosci.
Pozwole sobie uzyc stare dobre powiedzenie: „Tempora mutantur nos et mutamur in illis.” I w tym cala nasza nadzieja.
Odwalcie się do komunizmu. 70% piszących tu chodziło za (jednym) krowim ogonem na Wołyniu i ledwo umiałoby się podpisać gdyby nie „walka z analfabetyzmem” w latach 1945-1955. A ksiądz dalej by pobierał jajko za przystąpienie do spowiedzi, nawet od tych najuboższych.
miało być „chodziło by”
„Habsburgowie to zaborcy i odpowiadają za biedę w Galicji (Małopolsce), Rabacje Galicyjską bombardowania Krakowa i Lwowa”
po co sięgać tak daleko w przeszłość, prawdziwe oblicze CK wobec Polaków pokazało w latach 1917-1918. Wszelkie plany polityków Galicji odrodzenia Polski pod berłem Habsburgów okazały się mrzonkami małych dzieci, CK wspólnie z Rzeszą Niemiecką ograniczyła „swoją” Polskę do kilku województw w okolicach Warszawy, nawet Kraków czy Lwów (nie wspominając o Poznaniu) nie został włączony do tego tworu. W Traktacie Brzeskim granice wschodnie skorygowano na rzecz marionetkowej Ukrainy, Białorusi czy Litwy w stopniu większym niż późniejsze granice Generalnej Guberni. O wszystkim tym można poczytać u Cata-Mackiewicza (za PRLu) czy Mariana Kukiela. Wykształciuchy galicyjskie wolą jednak ponadymać się „trendy” nad „moherem” w nadziei, że ich wysiłki dostrzeże Europa.
nie ma żadnego powodu by celem polityków z Galicji miała być odbudowa. Ich celem, zadaniem i obowiązkiem, z którego byli i powinni być rozliczani, było powodzenie tego państwa, w którym żyli, tych obywateli, których reprezentowali, i tego monarchy, któremu przysięgali. A jak Pana czytam/słucham, to zaczynam mieć wrażenie, iż w świetle Pańskich wywodów wielkimi bojownikiem o narody ukrzywdzone jest Bin Laden. On też cierpiał i walczył za miliony w imię „sprawy”…. Fajne wzorce propagujecie.
Neu Sandez,
A glowna maksyma tych z Wiednia to Arbeit Macht Frei.
Nie wiem, kim Pan jest, Panie Stanisławski, i nie bardzo mnie to interesuje.
Trochę smutno mi tylko, że w „Rzeczypospolitej” – do niedawna jakże interesującej gazecie – można pisać z pogardą o nacjonalizmach, pod których naporem padł dziewiętnastowieczny ład (czy jakoś tak).
No, bo oczywiście ów ład sam wynikiem żadnych nacjonalizmów nie był – to się rozumie samo przez się.
No, to tyle.
Szkoda strzępić język.
Jakiej Galicji? Czemu Austriacy zmienili Małopolskę na „Galicję”… z sympatii do Polaków?
Ciekawe czy Polakom którzy za Ottona walczyli np. na froncie włoskim w górach w śniegu i mrozie też by się łezka puściła.
Nawet Austria miała go dość.
Strona na facebooku…, „między zielonymi a różowymi”…, romans z rewizjonistami z CDU…, chciał oderwać od Polski Ziemie Zachodnie…
Czym więcej się dowiaduję tym bardziej go nie lubię!
Pajac, von pajac.
Czesc Bruno,
pewnie wiesz ale moze inni nie wiedza, ze nazwa Galizien (Galicja) wziela sie od nazwy miasta Halicz w historycznej Rusi Halickiej. Podobno Halicz byl poczatkowo jedna z osad Gallow na pozniejszych slowianskich terenach. Galicja (Galicia) to rowniez jedna z prowincji Krolestwa Hiszpanii (na tronie hiszpanskim zasiadali rowniez Habsburgowie) - powyzsze w ramach ciekawostek.
Jesli zas chodzi o Habsburgow – jako Polak moge tylko docenic ich w miare cywilizowany, i oswiecony (choc nadal absolutny) rezim w porownaniu do dwoch innych zaborcow. Katolicyzm jako glowna religia byl bodaj jedynym laczacym nas Sarmatow z Habsburgami podobienstwem.
„Halicz byl poczatkowo jedna z osad Gallow” niech Pan to powie „swidomym ukrainskim nacjonalystam” którzy uważają, że nawet Homer był „praukrem”.
„Jesli zas chodzi o Habsburgow ? jako Polak moge tylko docenic ich w miare cywilizowany, i oswiecony (choc nadal absolutny) rezim w porownaniu do dwoch innych zaborcow”
wystarczy porównać wyczyny wojskowej biurokracji CK na froncie wschodnim czy Bałkanach w latach 1914-18. Dziesiątki tysięcy niewinnie powieszonych ludzi pod zarzutem szpiegostwa nie znajdują żadnego odpowiednika w postępowaniach „barbarzyńskiej” Rosji carskiej czy kajzerowskich Niemiec. To właśnie w tym „cywilizowanym i oświeconym reżimie” dojrzewał ideowo niejaki A.Hitler.
Hitler rzeczywiście nie jest dumą Monarhii habsburskiej na której łonie stawiał pierwsze kroki, Może to dowód na to, że les extremites se touchent?
„(…) nie znajdują żadnego odpowiednika w postępowaniach ?barbarzyńskiej? Rosji carskiej (…)”
o pardon! nie chcieliśmy obrazić wielkiej słowiańskiej ojczyzny mieszkańców Królestwa Kongresowego. Przepraszamy!
Czesc TSeski,
przyznam sie, ze nie wiedzialem o tych dziesiatkach tysiecy powieszonych przez Austriakow podczas I wojny. Nie chce bronic zadnego z zaborcow ale jednak to nie te same warunki jakie zgotowali nam Rosjanie (ok, po 1831) i Prusacy. Chociaz rola dynastii Habsburgow w wynarodowianiu piastowskich ksiazat i szlachty na Slasku nie pozostawia zludzen odnosnie dazen cesarstwa w stosunku do polskosci.
@Leko
Witam serdecznie
Miło poczytać sensowne wpisy.
Pozdrawiam
Dziekuje Bruno.
Doceniam Twoj patriotyzm. Tego nigdy (a szczegolnie w obecnych czasach) nie ma za wiele. Jest nas przytlaczajaca wiekszosc, bo jak nie kochac tego biednego, sponiewieranego, bezpanskiego obecnie kraju? Polska to znacznie wiecej niz „twarze” na szczytach polityki i wiekszosc z nas zdaje sobie z tego sprawe. Pozdrowienia.
Przekleję swój wpis z artykułu Pana Semki.
Antoni Stawarz był w 1918r. w Krakowie dowódcą austiackiego oddziału przeznaczonego do tłumienia zamieszek.
Pewnego dnia ogłosił zbiórkę oddziału i powiedział że ma ważną wiadomość dla żołnierzy narodowości Polskiej i dlatego prosi żeby Polacy przeszli na prawo.
Gdy Polacy stanęli z jednej strony a reszta żołnierzy (Niemcy, Czesi, Rusini, Węgrzy i inni.) z drugiej nagle z ukrycia wybiegli inni Polscy żołnierze z biało-czerwonymi opaskami na rękach i wzięli austriackich żołnierzy na cel?
Antoni Stawarz powiedział: ta wiadomość jest taka że POLSKA JEST NIEPODLEGŁA!Żołnierze zostali rozbrojeni i zapakowani do pociągów (tylko oddział czeskich ochotników został i pomagał Polakom opanować Kraków) i pojechali do domów.
Polscy kolejarze nie wypuszczali z Krakowa pociągów z żywnością, bronią i amunicją.
Wolność wywalczyliśmy własną krwią.
Chwała Bohaterom!
podobnego pokroju „rzeźnicy” na Bałkanie myśleli podobnie….
pogratulować „chwały”
@Galicjanin
A ci z Wiednia myśleli jak?
a kto „z Wiednia”? Habsburgowie? czy raczej nowe nacjonalizmy, które burzyły stary ład – ale jakimi metodami! Niestety bywa i tak, że lekarstwo gorsze od choroby. Ubocznym, politycznym skutkiem rozpowszechnienia zasady samostanowienia narodów były czystki etniczne – wcześniej zwycięzcy było dość ganz egal, jakiej nacji są podbijane ludy.
tez jestem z galicji ale chyba innej
Franza J lubię jako folklor, a stawarz jest bohaterem dla mnie polaka
chyba jednak inaczej rozumiemy pojęcie „wierności przysiędze”. Stawarz był oficerem, nie prywatną osobą. nie był też politykiem. A i to warto pamiętać, że w tej Monarchii był order nadawany właśnie tym, co nie posłuchali rozkazu.
Antoni Stawarz był Polakiem i miał obowiązki wobec Polski!
W każdym Powstaniu walczyli Polacy którzy wcześniej przysięgali zaborcom pod przymusem.
Pod Monte Cassino w Wojsku Polskim walczyło bardzo wielu Ślązaków którzy przeszli na Polską stronę z wehrmachtu w którym wcześniej też przysięgali.
Czytał pan Potop? Jst tam taki bohater Kmicic, też przysięgał.
Bruno
myślę, że nie zrozumiał Pan tu naszego Galicjaka z Nowego Sącza.
Jemu chodzi raczej o pewne odznaczenie wojskowe śp. nieboszczki Austrii. Mogli je otrzymać na ogół wyżsi oficerowie, jeżeli wykonali inny manewr, który ostatecznie przyniósł więcej pożytku niż to byłoby według rozkazu. Takie odznaczenie posiadali niektórzy Polacy, którzy po odzyskaniu niepodległości weszli w skład polskiej armii.
Był to odważny pomysł, by uhonorować tych, którzy odważyli się myśleć i nie wykonali rozkazu, bo stwierdzili, że mają lepszy sposób na osiągnięcie celu. Ciekawe, jak by to zafunkcjonowało w polityce.
Antoni Stawarz nikogo nie zabił z żołnierze innych narodowości wrócili do swoich domów.
Szkoda mi pana.
„podobnego pokroju ?rzeźnicy? na Bałkanie myśleli podobnie” zwłaszcza ci z Chorwacji czy Kosowa, ale dzięki wsparciu PR ze strony spadkobierców CK wszelkie ich wyczyny np w Krainie, przeszły niezauważone.
Na sojuszników z II wojny światowej Chorwaci mogą liczyć.
Grecy i Serbowie już dostali łomot teraz nasza kolej.
Pozdrawiam
„spadkobierców” ? ciekawe kto miałby być? nacjonalistyczne państwa środkowej Europy? wszak one ufundowane na niechęci do CK.
Wszyscy są „nacjonalistami” tylko nie Austria Habsburgów, Rosja i Niemcy.
Propaganda zaborcza ogłupia nawet po prawie 100 latach.
Co do CK „spadkobierców ? ciekawe kto miałby być?” wszyscy ci którym tak bliska jest wizja Mitteleuropy, chociażby bohater obecnego felietonu. W Wikipedii
http://de.wikipedia.org/wiki/Karl_Habsburg-Lothringen
można przeczytać o tym jak nawet cesarz Karol przejrzał cele tej kombinacji
„Karl sah in den Plänen für Mitteleuropa, eines engen Zusammenschlusses der beiden Kaiserreiche, zu Recht schlicht einen Plan gegen die Unabhängigkeit der Monarchie … Er sprach sich gegen diese enge wirtschaftliche Verbindung mit Deutschland aus, weil er fürchtete, das würde die Monarchie auf eine Stufe mit Bayern stellen”
Dla Pana jako wychowanka GazWyb całym złem tej części Europy są małe, nacjonalistyczne państewka podczas gdy wielkimi kieruje tylko szlachetne zatroskanie o dobro całej ludzkości.
Sylwetka do nowego artykułu dla ludzi pokroju @Neu Sandez (Galizien)
Franz Stangl, Austriak
Był komendantem obozów koncentracyjnych na terenie GG (czy na wspomnienie Generalnego Gubernatorstwa też sie Pan podświadomie rozmarzony uśmiecha?)
„Zawsze ubrany w biały jeździecki mundur cieszył się opinią „najlepszego komendanta obozów hitlerowskich w Polsce”.
Odpowiada za śmierć 900 000 ludzi!! Skazany na dożywocie.
no jak sobie narodowe konotacje wyciągamy: akurat Aecyksięcia naziści pod mur chcieli, i nikt bardziej od wszechniemców i im podobnych nie nienawidził Habsburgów (no ale to wymaga solidniejszej lektury niż agitki szkolnych podręczników). Nie wiem jaką identyfikację odczuwał ów Stangl ale na pewno nie uważał się za pardon „Austriaka” – naziści stamtąd uważali się za Niemców. Więc radzą sobie przypomnieć kim z pochodzenia był np. von dem Bach Zelewski, tudzież Manstein (von Lewinski), kim był ojciec Unruga – polskiego admirała (a i on „za młodu”). Co robił w XIX w. znakomity wydawca polskich pisarzy – niejaki Julian Marchlewski, albo młody polski szlachcic Dzierżyński etc, etc. Tak świat ogladany z perspektywy wioski w Kongresówce prosty jest jak kozacka nahajka….
Ale trudno dziwić się potem, że z wielu z nas „tramwaju pt. tzw. patriotyzm wysiadamy na przystanku „Przyzwoitość” oraz „Lojalność wobec państwa należycie urządzonego i przestrzegającego praw boskich i ludzkich – niezależnie od tego, kto jest Monarchą”.
@Neu Galizien
Jeśli dla pana każdy Patriota musi pochodzić z „wioski w Kongresówce” (podział po 90 latach po odzyskaniu Niepodległości na Kongresówkę czy Galicję trąci nie tyle myszką co zdechłym szczurem!) to źle z nami.
Drogi panie. Nie pochodzę z „wioski w Kongresówce” ale gdybym pochodził to i tak stawiałbym się wyżej od pana który do Nowego Sącza trafił ze wsi w górach i teraz chce się dowartościować mitomańską tęsknotą za „dobrodusznym cesarzem”.
Daj pan sobie spokój!
Wioskę oraz pochodzenie z niej można Panu wybaczyć…. resztę gorzej….
To głosiciele Pańskich idei zagrażają temu krajowi.
Ci, którzy zachowali we wdzięcznej pamięci Habsburgów i tradycję ich państwa takie jak rządy prawa czy szacunek dla zasad religii katolickiej są jednocześnie głosicielami tak niemodnych dziś haseł jak wiernośc przysiędze, szacunek dla danego słowa, poczucie obowiązku czy lojalność wobec państwa, w którym się żyje nawet jeśli się ono nie podoba. Nawet jeśli ciepło myślimy od Monarchii Habsburgów nikt dzisiaj nie myśli o odbudowie tej monarchii. Także katolicymz stolicę ma w Rzymie – nie zaś w Warszawie – ale nikt mu nie czyni zarzutu, że państwu i suwerenności zagraża.
Wy zaś głosicie hasła „lojalności wobec kogo? wspólnoty etnicznej? wyobrażenia o niej? Bo wydaje się wam, że oznacza to lojalność wobec Królestwa Kongresowego i jego warszawskiej stolicy? A przyszło wam do głowy kto miałby o tym decydować wobec jakiej wspólnoty nalezy się lojalność skoro nikomu się nie przysięga a te, które zostały złożone można złamać na podstawie widzi-mi-się? A kto wam zagwarantuje, że za lat 20-30 humor ludu się odmieni np. pod wpływem dramatycznego kryzysu ekonomicznego lub politycznego, i ujawnią się nie tylko „stare” mniejszości” (te są jakoś oswojone i ujęte w ramy) ale nowe, których istnienia i tozsamości jeszcze nie znacie. Amerykańskim kolonistom niewiele czasu zajęło dojście do wniosku, ze innym są narodem niż reszta poddanych króla z Londynu. Kto wam zagwarantuje, że teraz nie będzie podobnie? Siłą tych dążeń nie stłumicie! A jeżli lud lub jego część, dojdzie do wniosku, ze wiąże go lojalność ale wobec innej wspólnoty, którą sam sobie określi to co uczynicie? To dzisiaj wydaje się wam wytrcyhem i siłą jutro będzie nieszczęściem. Hasła, które głosicie w 1918 roku były wytrychem nie tylko do utworzenia nowego państwa ze stolicą w Warszawie ale były także bronią w ręku bolszewików i nazistów w obalaniu dawnych monarchii i ich porządków. Czy stał się świat przez to doskonalszy? Dziś takze nie wiecie kto i gdzie poniesie wasz sztandar „narodowej lojalności” – równie dobrze przeciw wam. Jesteście jak Konfederacji Barscy – dużo dobrych chęci ale owoce zebierze kto inny. Już Gomułka i rozmaite frakcje w kompartii uwielbiały posługiac się nacjonalizmem lub jego hasłami jako instrumentem w rozgrywakach wewnątrz Politbiura, choć tak naprawdę Róża Luksemburg im przyświecała. To tak a propos tego kto na tym forum jest pilnym znawcą i czytelnikiem pewnej Gazety – obawiam się, że raczej ten, kto na nią się ciągle powołuje i wnikliwie najwyrźniej studiuje.
Jest ciekawa książka wydana ostatnio „Dynastie Europy”. O Habsburgach jest sporo. W skrócie: rozwijali kraje, uczyli się ich języków, kultury ale wszystko to czynili w imię pomyślności „Domu Habsburgów”. Uważali, że potrafią zarządzać tak różnymi krajami jak Meksyk i Węgry, mówili zawsze o krajach nie o narodach. Z tego co pan Neu Sandez (Galizien)pisze wynika, że dalej tak uważają. Mają się za te kilka % predystynowanych do przewodzenia milczącej masie, im większej tym lepiej, stąd idea panEuropy i obecność w jej władzach bohatera niniejszego artykułu. Cóż, mi osobiście to nie odpowiada, wolę gdy decyduje większość. A zadaniem idealistów jest przekonać do słusznych idei resztę.
Nie jestem jednak przekonany, czy Pan Redaktor, przy całym szacunku okazywanym zmarłemu cesarzowi i królowi Ottonowi, rozumie idee legitymizmu, jakie były fundamentem działań cesarza. Obecna w artykule retoryka, że cesarz był godny szacunku, ale monarchizm jest śmieszny, każe mi wątpić, czy Pan Redaktor mógłby napisać coś głębszego, co wykracza poza prost szkic biograficzny lub wspomnienia.
I Rzeczpospolita była wielonarodowym państwem. Poddani króla polski i wielkiego księcia Litwy byli winni mu lojalność bez względu na narodowość. Znamienna jest odpowiedź mieszczan Rygi dana oblegającemu miasto królowi Szwecji. ?Nie sprzeniewierzymy się przysiędze danej królowi Polski bo to sprzeciwiałoby się godności narodu niemieckiego i religii ewangelickiej?.
Podobnie należy oceniać relację lojalność Polaków z Galicji wobec Habsburgów. Obowiązki wobec państwa, w którym żyli nie stały w sprzeczności z dumą z przynależności do narodu polskiego i praca dla niego. Dobrym przykładem tej jest Karol Lanckoroński, który był dostojnikiem dworu Franciszka Józefa a jednocześnie polskim patriotą zabiegającym o przetłumaczenie Mickiewicza, tak aby polskość była zrozumiała dla innych narodów. Jeżeli doceniamy lojalność wobec Polski przedstawicieli innych narodów nie można kwestionować analogicznej postawy Polaków.
Monarchia Habsburgów stworzyła dorobek prawny i kulturowy, z którego czerpiemy do dzisiaj. Jej dziedzictwo to część tradycji i tożsamości Polaków żyjących na obszarze dawnej Galicji.
To własnie jest patriotyzm i szacunek dla korzeni
Parafrazując: lojalność dla zaborcy wysiada na przystanku „Niepodległość”. Tak trzeba rozumieć polskich ministrów w rządach Austro-Węgier.
niepodległość wysiada na przystanku „Lojalność wobec danego słowa i przysięgi” tudzież „Lojalność wobec państwa, w którym żyję, a które przestrzega praw”.
Ciekawe jakie kryterium każe za zaborce uważać Monarchę z Wiednia (założyciela i protektora np. polskich uniwersytetów, muzeów, urzędów etc.) a nie nieudolny rząd z Warszawy bez np. legalnej lub demokratycznej (bo pochodzącej ze sfałszowanych wyborów) legitymacji?
Niepodległość wysiada pod kioskiem w którym pan kupuje wybiórczą…
tak jak napisałem powyżej: myśli Pan jak Franciszek Józef opisany w „Dynastiach Europy”. Nic na to nie poradzę. Pan zostanie przy swoim zdaniu, ja przy swoim. Dla mnie najbardziej oświecony cesarz, założyciel i protektor będzie wart nic przy rządzie niepodległej Polski, choćby składającym się z dalekich od aniołów osobowości..
Tak w znacznej mierze było. Np. Loen Biliński kilkukrotnie minister austriacki i prezez austriackiego banku centralnego został ministrem finansów w rządzie Paderewskiego. Historia potoczyła się tak, że w parktyce nie było konfliktu między lojalnościa a niepodległością. To raczej nie Polacy zadecydowali o rozpadzie Autro- Węgier.
Rozumowanie, że lojalność wobec państwa w którym się żyje musi ustapić doązeniu do etnicznego samostanowienia jest jednak dośc niebezpieczne. czy Niemcy żyjący na Opolszczyźnie mieliby dzisiaj prawo do takiego rozumowania? Sądzę, że nie. Nie stosujmy więc podwójnych standardów.
Austriacy byli naszym najlepszym zaborca i chwała im za to. Co nie znaczy, ze przy pierwszej nadarzającej sie okazji nie staralismy sie stworzyc państwa Polskiego, bo taką czulismy niepohamowana potrzebę. W cesarstwie austro węgierskim byliśmy częścią wspólnoty europejskiej, wprawdzie ubogim, ale nie dyskryminowanym. Co innego było w innych narodach, gdzie jawnie dążono do zagłady Polaków.
Przepraszam za błędy
Austriacy byli naszym najlepszym zaborca i chwała im za to. Co nie znaczy, ze przy pierwszej nadarzającej sie okazji nie staraliśmy się stworzyć Państwa Polskiego, bo taką czuliśmy niepohamowana potrzebę.
W cesarstwie austro węgierskim byliśmy częścią wspólnoty europejskiej, członkiem wprawdzie ubogim, ale nie dyskryminowanym. Co innego było w innych zaborach, gdzie jawnie dążono do zagłady Polaków.
Nie zawahają się ! Gdy okoliczności tak osłabią III RP jak I wojna Monarchię Austro-Węgierską. Już teraz „chadziaj” nie otworzy sklepiku, czy biura rachunkowego w miasteczku na Opolszczyźnie. A widział ktoś obraz świętego Kościoła Katolickiego Maksymiliana Marii Kolbego w pasiaku oświęcimskim w którymś z kościołów diecezji biskupa Nosola ?
Dobre ……….
Ksiązę Otto von Habsburg zasługuje na szacunek i to bez względu na opcję polityczną, nie znałem tej postaci ale dzięki tym wspominkom została mi ona przybliżona.
Jestem pod wrażeniem
Dwoch Polakow atrzy zdania panstwo nam sie rozpada dla kogo przypadnie Galicja?
„dla kogo przypadnie Galicja?” Ukrainie i Słowacji.
TSeski
Bez żartów, komu przypadnie Ukraina?
Ukraina? Moze znow Litwinom…
Są ludzie wzdychający za PRL, za carska Rosją, to i zwolennicy CK Austrii sie znajdą.
Otto to wspaniały człowiek, a jego ojciec, Karol jest błogosławionym!
Moją babcią była rodowita Austriaczka, córka austriackiego pułkownika. W kilka lat po ślubie pisała wiersze po polsku i tylko w tym języku rozmawiano w domu. Jej bracia, też oficerowie austriaccy, po 1920 roku przyjęli polskie obywatelstwo i wiernie służyli Rzeczypospolitej. Pochowani są w Krakowie. W latach siedemdziesiątych byłem na wykładzie arcyksięcia Ottona w Paryżu i zapamiętałem go jako wspaniałego człowieka. Jeszcze więcej dobrego na jego temat słyszałem od mojego paryskiego mentora, który często zajmował krzesło w Parlamencie Europejskim przeznaczone dla przedstawiciela kraju z za Żelaznej Kurtyny. Z niesmakiem przeczytałem Pański elaborat.
De mortuis nil nisi bene, ale nie będę tego Panu tłumaczył, bo i tak Pan nie zrozumie, o co chodzi.
Ja też nie rozumiem. Autor pisze uroczą, nostalgiczną, elegijną laurkę a Pan takie uwagi? W którym miejscu nie było dość bene?
Będzie Pan zdziwiony, ale zgadzam się z Panem. Przeczytałem jeszcze raz artykuł pana Stanisławskiego i też nie rozumiem, dlaczego po pierwszym czytaniu odczułem taki niesmak. Zareagowałem zbyt emocjonalnie, gdyż dla mnie postać arcyksięcia Ottona jest uosobieniem dziedzictwa naszej cywilizacji, która jest atakowana i ośmieszana przez lewicowych pięknoduchów. Moje przeczulenie bierze się dodatkowo ze zdziczenia obyczajów, które objawia się dzisiaj nie tylko w wulgarnym języku ale przyzwoleniem na szarganie pamięci zmarłych. I chociaż uważam, że o arcyksięciu powinno się pisać z większym szacunkiem, tym niemniej przepraszam autora za niewłaściwe zrozumienie jego przekazu.
„De mortuis nil nisi bene, ale nie będę tego Panu tłumaczył, bo i tak Pan nie zrozumie, o co chodzi.”
o innym „mortuis” Austriaku znanym pod nazwiskiem A.Hitler też zastosuje Pan tą maksymę?
Podobne legendy opowiada się w wielu domach. Pod Gorlicami co drugi twierdzi że ma niemieckie pochodzenie bo w czasie Bitwy pod Gorlicami było tam dużo niemieckiego wojska.
Nisko oceniają swoje babcie! Nie wspominają tylko że przechodzili tamtendy też wołoscy pasterze na wypas owiec…
Panie Andrzeju. Tak było. Rodzina mojej matki pochodziła ze Lwowa i to jest wprost niewiarygodne jaka tam nastąpiła niesamowita mieszanka etniczna. Stosunki miedzyludzkie były bardzo przyjazne ( nawet Ukraińcy sie starali, choc nie do końca) ,
Mam w żyłach krople krwi austraiackiej i nawet francuskiej.
I potwierdzam, że ci obcokrajowwcy mieszkający w Polsce stawali sie wielkimi polskimi patriotami. Jeden mój wuj ze Lwowa na przykład , nazwiskiem Toegel, z pochodzenia Szwajcar, wydał tuż po wojnie album rysunków satyrycznych , rysowanych w czasie wojny,
w których wyszydzał propagande Goebbelsa> Spogladanie na Niemców z naszej strony było dla niego nie do zniesienia.
PS To znaczy nienawidził ich serdecznie i szydził z NSDAP ze wszystkich swoich sił
” Gdzie są wielkie brytany, są i małe pieski – wiwat, niech żyje ( … ) Zaleski ” ; ” Mały pies bardzo kontent, że go wielki ceni – wiwat, niech żyje wielki pies Badeni ” ( z pamięci ). Tak ponoć ze sobą rozmawiali – toastami na przyjęciach – polscy parlamentarzyści i członkowie rządu austriackiego.
Jak Pan widzi, spora część „młodych, wykształconych, z dużego miasta” za grosz nie załapała o kim, a także o czym Pan pisze. Ja się nie dziwię, oni tu występuja na każdy temat i – mniej więcej – tyle samo mają zawsze do powiedzenia.
Ten Przasnysz to Pan sobie mógł darować. Jako miasto patrona Polski św. Stanisława Kostki i jego rodu przywołuje na myśł błogosławionego tatusia Karola Iperyta od Chloru. – Różne odmiany katolicyzmu…
Tak mniej więcej to o co chodzi? Co ma Karol do iperytu, iperyt do chloru, a różne odmiany katolicyzmu do tego wszystkiego razem? Coś chyba dolega…
bł. cesarz Karl I. Franz Joseph Ludwig Hubert Georg Maria ojciec ?Jego cesarskiej i królewskiej Wysokości Franza Josepha O t t o n a Roberta Marii Antona Karla Maxa Heinricha Sixtusa Xaverego Felixa Renatusa Ludwiga Gaetana Piusa Ignatiusa…,” (Tylu patronów a nic nie pomogło, wstąpił do CSU – partii ziomków ”chrześcijańskich”)
Resztę sobie wykształcony junior z durzego miasta sam poszuka.
Oj dolega ale Panu brak wiedzy, proponuję pokopać w Wikipedii
http://de.wikipedia.org/wiki/Karl_I._%28%C3%96sterreich-Ungarn%29
http://de.wikipedia.org/wiki/Isonzoschlachten
Karol, jako głowa armii zgodził się (a był przeciw) na użycie przez Niemców gazu w 12 bitwie nad Isonzo, co pozwoliło szybko przełamać front kosztem 5000 poległych Włochów. Nie zastosowano poczciwego chloru a fosgen w połączeniu z innymi środkami neutralizującymi działanie ochronne masek gazowych.
Dla takich niedouczonych (!) i zdepolonizowanych (!) przez szechterową propagandę jak @Neu Sandez, Austro-Węgry to tylko Haszek, torcik Sachera, i masochizm (Sacher-Masoch)- (wpływy tego ostatniego są wyraźnie widoczne we wpisach NS).
Była też ciemna strona.
Głód, bieda, Rabacja Galicyjska, służna wojskowa po całym kraju np. w Bośni, zniszczenie Wawelu, bombardowania Lwowa i Krakowa.
Miłej niedzieli.
@Neu Sandez
Dobrze że pan nie pochodzi z Wołynia bo przy pańskich horyzontach tęskniłby pan za Banderą i „Tarasem Czuprynką”.
@
Neu Sandez (Galizien) pisze:
„Ale istotnie ?nie jesteśmy Polakami z Królestwa Kongresowego? i te tradycje są ?nam? obce?
to nie ten standard”
Ale właśnie tak się pan zachowuje! To z Krakowa wyruszyła Pierwsza Kadrowa i Legioniści po przekroczeniu granicy z zaborem rosyjskim witani byli w Miechowie i Kielcach jak wrogowie. Polacy z Kongresówki chowali się przed Nimi.
Małopolska nazywana jest czasem Polskim Piemontem. Tutaj odrodziła się Polska!
Habsburgowie to ZABORCY a lojalność wobec zaborcy czy złodzieja to PRZESTĘPSTWO.
Naszym błedem było chyba wybranie Sasów na królów polski. August Mocny był idiotą.
Mielismy szczytne ideały, demokrację szlachecką, ale to szlachectwo zawiodło w walce z chytrymi monarchiami, zabrakło silnej władzy centralnej.
Zdarzyła nam sie głupota polityczna, za którą cierpielismy przez parę wieków, najmniej pod zaborem austriackim, w którym przynajniej funkcjonowały wyzsze uczelnie.
Zachowując ciepłe wspomnienia z tych zaborow mozemy znowu czuc sie z Austriakami Węgrami i CZechami jedną europejską rodziną.
I tyle
” August Mocny był idiotą.” A kim jest kaszub Tusk ?
Ci, którzy łamią dane słowo i złożoną przysięgę to ZDRAJCY a zdrada to PRZESTĘPSTWO.
Głupoty pan wypisuje! Każdy Polski Żołnierz w PRL-u przysięgał wierność sojuszowi z CCCP, następcą CCCP jest Rosja…
Podtrzymuje pan swoje nie przemyślane słowa?
RIP
Pięknie napisany nekrolog. Franciszek Józef I nie był jednak dziadkiem aks. Ottona, autor pomylił się co do tego szczegółu dwukrotnie.
Bardzo ciekawa dyskusja; nostalgia jest chlebem nadziei, dlatego zapewne „Restauracja Galicyjska”, „Torcik Galicyjski” ….Galicji nie szkoda – Lwowa szkoda …..