Anna Cieślak-Wróblewska: Jeszcze bez hurraoptymizmu

Mamy już całkiem sporo symptomów ożywienia na rynku pracy. Ostatnio okazało się, że w styczniu w większych firmach pracowało już o ok. 130 tys. osób więcej niż rok wcześniej i o ponad 150 tys. więcej niż dwa lata temu. Firmy niektórych branż ostro poszukują też specjalistów czy menedżerów.

Jednak na hurraoptymizm i ogłoszenie, że rynek pracy działa już pod dyktando pracownika, jest jeszcze o wiele za wcześnie. Zatrudnienie, owszem, rośnie, ale dosyć rachitycznie i raczej jako odbicie po kryzysowym dołku.

Mamy boom na specjalistów, ale nie np. na sprzedawców czy murarzy. W małych i średnich firmach, a to one tworzą miejsca pracy dla większości Polaków, wciąż słychać o zachowaniach oszczędnościowych.

Główna fala redukcji kadr już przeszła, ale o dynamicznym rozwoju firm jeszcze nie ma mowy. Przedsiębiorcy nie zaczęli inwestycji, bo wciąż nie są pewni gospodarczego odrodzenia – przecież nikt rozsądny końca kryzysu jeszcze nie ogłosił. A tylko wysokie inwestycje są gwarancją szerszego otwarcia się biznesu na nowych pracowników.

Z drugiej strony, cały czas rośnie rzesza bezrobotnych. W styczniu było ich już 2,1 mln. I nie jest to masa bez wykształcenia i kwalifikacji. Spora część bezrobotnych potrafi pochwalić się i wyższymi studiami, i doświadczeniem, i nietypowymi umiejętnościami.

A to oznacza, że pracodawcy mają z czego wybierać. Oferują więc takie wynagrodzenia, które odpowiadają ich budżetom, a niekoniecznie trafiają w oczekiwania pracownika.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

Tagi: , ,

(51) Komentarzy do “Anna Cieślak-Wróblewska: Jeszcze bez hurraoptymizmu”

    -
  1. spinaker2o6 pisze:

    Jesteśmy rynkiem taniej siły roboczej, a nie rynkiem wysoko kwalifikowanej kadry inżynierskiej dla nowoczesnych technologii.  Kadra naukowa nie pracuje na potrzeby rynku, ale dorabia w prywatnych uczelniach produkujących absolwentów z dyplomami bez pokrycia.
    W Polsce produkuje się masowo młodych z dyplomami, łudzi się, że im wyższe wykształcenie tym większa gwarancja zatrudnienia. Można mieć ukończone 4 fakultety, egzaminy państwowe z 2 języków, to i tak niczego nie gwarantuje, bo nie ma zapotrzebowania na takie kwalifikacje! Gdzie ostatecznie znajdują pracę? W hipermarkecie na kasie.

    Zmarnowane pieniądze publiczne na państwowych uczelniach, z własnej kieszeni na prywatnych uczelniach.
    Frustracja i zawiedzione nadzieje młodych na normalne życie.

    Wkrótce ci młodzi na ulicach Polskich miast upomną się o swoje marzenia.

    Dobre 0

    • zebez pisze:

      Prasa, radio, a potem telewizja od 1944 do 1989 roku ostrzegała, że gospodarka kapitalistyczna podlega cyklom rozwoju, stagnacji i kryzysu.  Teraz jest już za późno żeby te zmiany odkręcić.  Chociaż.

      Dobre 0

    • maja pisze:

      Jeśli młodzi studiują kierunki, o których z góry wiadomo, że nie będzie na nie dużego popytu, to mogą mieć pretensje tylko do siebie. Przecież nikt nikogo nie przymusza do wyboru zawodu. To rynek weryfikuje kwalifikacje pracownicze.

      Dobre 0

    • bb66 pisze:

      „Spora część bezrobotnych potrafi pochwalić się i wyższymi studiami, i doświadczeniem, i nietypowymi umiejętnościami.”
      ____________
      Nie wiem, śmiać się czy płakać.
      Jakie studia, się pytam??? U sołtysa za stodołą??? W każdym Kulparkowie są filie i to mają być studia???
      ” Nietypowe umiejętności” ,- rzeczywiście posiadają. Polskie uczelnie plasuja się w 5-tej setce w rankingu. Poznaliśmy te nietypowe umiejętności na Krakowskim, gdzie banda wykształconych inaczej, hańbą okryła Polskość i Polaków!!!
      Owszem, mamy wykształciuchów z wielkich misat, co ledwo podpisać się potrafią, bowiem naćpane toto, albo nachlane chodzi. Pani bezczelność sięga zenitu pisząc coś o polskim rynku pracy. Polskiego rynku pracy
      NIE MA I DŁUGO jeszcze NIE BĘDZIE!!!
      Jest za to wyzyk i poniżanie polskiego murzyna (nie obrażając czarnoskórych) i pastwienie się nad nim, w sposób uwłaczający rodzajowi ludzkiemu. Na zdruzgotanym przez kryzys zachodzie zwykły pomywacz zarabia więcej, niźli „Spora część bezrobotnych potrafiąca pochwalić się i wyższymi studiami, i doświadczeniem, i nietypowymi umiejętnościami.”
      Co za brednie Pani red. wypisuje.
      cyt.:
      ” Zatrudnienie, owszem, rośnie, ale dosyć rachitycznie i raczej jako odbicie po kryzysowym dołku”
      Jaki kryzys, się pytam???, przecież Donald T. ogłosił, sondaże potwierdziły, że żadnego kryzysu w Polsce nie było, nie ma i nie będzie!!! A gdzie nasza ZIELONA WYSPA???
      Bardziej na ZIELONĄ WSYPĘ mi to podchodzi.
      Dalej Szanowna Pani wykształcona z wielkiego miasta pisze,
      cyt.:
      ” Z drugiej strony, cały czas rośnie rzesza bezrobotnych…”.
      Coś tu się kupy nie trzyma. Czyżby raptem przybyło polskich obywateli, aby zasilić rzeszę bezrobotnych???
      To może poda Pani, ilu nas Polaków w ogóle istnieje na tej skorumpowanej planecie???
      A może nastąpił obiecany CUD pana Tuska i emigracja wróciła z dzikiego zachodu, bo żyć tam nie dają??? Nic mnie o tym nie wiadomo.
      Hej!!! Szanowna Pani.
      Jak już coś ma Pani pisać to radzę się poradzić kogoś mUndrzejszego, dobrze, czy źle napisałam.
      Moim zdaniem, kompletne kompromitacja!!!
      bb66
      PS.

      Zachodzę w głowę, co sprawia, że pewne osoby piszą takie banialuki. Odpowiedzi BRAK!!!
       

      Dobre 0

    • juras pisze:

      To wszystko prawda, ale nic nie dzieje sie bez przyczyny. Od wielu lat agenci wplywu ksztaltuja w Polsce opinie wmawiajace ludziom ze o ich prestizu zadecyduje maksymalna liczba fakultetow. Pocztki tego rodzaju propagandy mielismy juz za komuny kiedy sprzataczki potrafily wiecej zarabiac oddyrektorow- do tego doprowadzila polityka osmieszania prostych zawodow , co z kolei wymusilo tak wysokie place aby kogokolwiek zachecic do tych zawodow.Jesli ktos mysli ze to byl przypadek , to jest w bledzie. Od wielu lat forsowana byla polityka niskich plac dla kluczowych resortow jak nauczyciele, miicja czy sądownictwo. Doprowadzila ona do negatywnej selekcji i katastrofalnego łapownictwa. Do dzis nie daje sie wyplenic prob przekupstwa policjantow nawet w przypadku niskich mandatow drogowych. Podobna sytuacja ze sluzba zdrowia. Niskie zarobki lekarzy slyzyly ulatwieniu decyzli „wezme koperte, bo nie placa mi tyle co powinni. Do dzis mimo drastycznej poprawie lekarskich plac pacjenci nadal wreczaja „przyspieszacze decyzji”. Podobna sytuacja w sadownictwie. W Kanadzie sedzia zarabia 57 tys (miesiecznie) przy sredniej krajowej ok 3.5 tys. Ale jest to jedyna metoda aby sedziemu nie przyszlo do glowy wziecie w łape i zaryzykowanie tak dobrej pracy – proste? Ale w Kanadzie w parlamencie siedza Kanadyjczycy. A nie przebierancy.

      Dobre 0

      • exx pisze:

        Z autopsji wiem że za komuny sprzątaczka NIGDY,przenigdy nie zarabiała więcej od dyrektora.

        Dobre 0

      • pp pisze:

        juras – cieszę się że zwróciłeś uwagę na prosty fakt, którego dotychczas nikt właściwie nie uwzględnił.. mianowicie polityka ośmieszania prostych zawodów
        Gdziekolwiek spojrzę(portale, dzienniki etc.), widzę artykuły na temat wykwalifikowanej kadry, menadżerów, programistów komputerowych itp… płacach dla tychże.. 
        Jak trudno dziennikarzom zauważyć iż społeczeństwo, w absolutnie każdym kraju to zbiór..przekrój, baaardzo wielu zawodów. Stolarzy, blacharzy, szewców, krawców… …. Lecz w cywilizowanych krajach, nie spycha się boczny tor takich ludzi, a zdecydowanie darzy odpowiednim szacunkiem.. Nie pamiętam kto powiedział te słowa, ale zdanie ..” Oni są solą tej ziemi” powinno być znane każdemu.  Nie będę tłumaczył do kogo są odniesione..

        Ubiegłym latem spotkałem w Warszawie przyjaciółkę świetnie wykształconą kobietę, (pochodzi wielopokoleniowej rodziny inteligenckiej – to ma znaczenie).. W pewnym momencie rzecze do mnie takie słowa – ….. nie martw się swoim wykształceniem, znam wielu ludzi z swojego środowiska którzy nie czytają a mają się za oczytanych.  Posiadają dyplomy – w sensie dosłownym.. i spokojnie, dodała, jakby nagle zabrakło Jej powietrza – wykształciuchy.

        Dodam tylko iż sam nie jestem wykształconym człowiekiem, ale cieszę się że mogę tą prawdziwą zdobywać na co dzień ..samodzielnie.
        I mam się dobrze.

        Dobre 0

    • Janusz usa pisze:

      Chcilbym aby to byla prawda ale ci mlodzi wyksztaqlceni (dyplomomatolki)i nie tylko ,sa szczesliwi pracujac na zmywaku gdzies w Irlandii, Niemczech,Francji itd…..przynajmiej tak to wyglada.

      Dobre 0

  2. Arturo pisze:

    Z naszym bezrobociem to jest tak, że statystyki mówią jedno, a rynek pracy co innego. Powszechnie odczuwany jest przez firmy brak fachowców z prawdziwego zdarzenia. Wielu ludzi zarejestrowanych jako bezrobotni pracuje na czarno. Tzw. szara strefa obejmuje około 30% gospodarki i na pewno oddziałuje dodatnio na rozwój kraju, bo pieniądz tam kręci się szybciej, a biurokracja nie hamuje działalności. W sumie buduje się mnóstwo nowych domów, ulice są zapchane samochodami, a brakuje pieniędzy na drogi i koleje.

    Dobre 0

    • Koja pisze:

      Druga strona medalu jest taka,że ogromna armia 
      bezrobotnych nie rejestruje się w urzędach zatrudnienia
      i stąd się bierze w statystyce tylko 2,1 mln ludzi bez pracy.

      Dobre 0

    • juras pisze:

      i  na tym polegal sukces „zielonej wyspy” ze zlodziejskie rzady nie mialy wplywu na szara strefe. N podobnej zasadzie powstal sukces gospodarczy USA do momentu objecia wladzy przez liberalow-banksterow.

      Dobre 0

  3. Grzechu comeback pisze:

    u nas z fachowcami jest jak z yeti, wszyscy wiedzą, że gdzieś jest ale nikt go jeszcze nie widział. Takie można odnieść wrażenie po tym jak się słucha najczęściej pracodawców. Kto by nie zapukał do firmy to szybko okazuje się, że to nie ON to nie fachowiec i bezrobocie stoi jak stoi. Każdy by chciał dostać w łapy towar gotowy. A może jednak warto czasami zaufać świerzynce po studiach-tu podobno bezrobicie najszybciej rośnie. Kiedyś fachowiec powstawał w firmie a nie tam gdzie yeti.

    Dobre 0

  4. koham.mihnika.copyright pisze:

    wedlug dzisiejszego The Wall Street Journal, Polska jest modelowym krajem Europy, gdzie w ciagu 20 lat dochod na glowe wzrosl trzykrotnie, gdzie nie odczuto zbytnio kryzysu. odmiennie wyglada sytuacja Egiptu, gdzie dochod jest na tym samym poziomie, a mlodzi nie maja pracy.
    Wysoko kwalifikowana sila robocza pracuje w Australii :D
    Najwiekszym hamulcem w Polsce jest rosnaca biurokracja, korupcja oraz genetyczne kombinowanie. czasem jest ono uzyteczne, ale czesto prowadzi do wynaturzen.
    Jak Niemcy po 2WS, Polacy musza zawinac rekawy i wziac sie do roboty, nawetr za mniejsze pieniadze.
    Likwidacja wiekszosci kasty urzedniczej, zawodow szczegolnej troski oraz finansowania KK, to dobry poczatek.

    Dobre 0

    • Franio pisze:

      W Niemczech po II wojnie światowej WSZYSCY, którzy byli zaangażowani w rządach NSDAP otrzymali ustawowy zakaz zajmowania pewnych stanowisk.
      I w gospodarce, i we władzach nastąpił zwrot o 180 stopni.
      A Polacy ciężko pracują. I to za małe pieniadze. Tyle, że owoce ich pracy są konsumowane przez innych, jeśli nie marnowane….

      Dobre 0

      • Grzechu comeback pisze:

        mimo zakazu „cicha pomoc”-taka tam organizacja prowadzona przez córkę Himlera ma się dobrze więc pomimo oficjalnie kiedyś negatywnie ocenionej partii jej wierchuszka żyje sobie dobrze. Sama zmiana partii niewiele zmienia co pokaże Libia, co pokazał Irak itd. Niemcom pomagał zachód.
        Nam jakoś nikt nie pomagał i nie pomaga. Może trochę unia-różnica pomiędzy wypływem a wpływem do naszej kasy
        Jak nazie jesteśmy tylko rynkiem zbytu a w przypadku banków zabezpieczeniem płynności dla matek. Wall Street pewnych spraw nie chce widzieć dlatego stosuje pewne uproszczenia i wychodzi że jest dobrze bo dochód wzrósł.
        Jednak jaki jest rozkład tego dochodu i jego rozwarstwienie pokaże już nie taką „Amerykę”. Ci którzy decydują się pracować za „mniejsze pieniądze” budzą się z ręką w nocniku bo dobrze zapowiadający się inwestor zwija interes w ciągu nocy razem z wypłatami. Żadko się zdarzają takie odprawy jak np 7 000 000 jednego z prezesów, nie wspominając o wypłatach-za godzinę tyle ile „mniej zarabiający” musi pracować ponad miesiąc.

        Dobre 0

    • Grzechu comeback pisze:

      „Jak Niemcy po 2WS, Polacy musza zawinac rekawy i wziac sie do roboty, nawetr za mniejsze pieniadze.”
      Którzy? ci ze wschodu czy zachodu? Z tymi na wschodzie dzieje się to samo co z tymi na zachodzie po II wojnie-pompowanie kasy. Więc z tą ich robotą to jednak spore nadużycie. Sama wojna, pomimo przegranej była też niezłym zarobkiem.

      „Najwiekszym hamulcem w Polsce jest rosnaca biurokracja, korupcja oraz genetyczne kombinowanie”
      Przykład niestety idzie z góry, również promowany przez „mihnika” którego kochasz.

      Dobre 0

    • Koja pisze:

      Wierzysz w to,co podaje WSJ ?  Skąd oni to wiedzą ?
      Czy czasami nie od Vincenta ?

      W sieci niewiele znajdziemy na temat pkb per capita ?
      To,co zwraca uwagę,to rozbieżne dane.
      Przykładowo w roku 2008 mamy 17.816 dol
       i 14.000 (Eurostat) i znajdujemy się daleko,daleko
      w tabeli światowej.

      Ciekawe jest porównanie wrostu  PKB Polski w ostatnich
      latach: 2003 – 889 mld zł,2010 – 1.325 mld (szacunek).

      A jak wyglądamy na tle krajów unijnych ?
      Eurostat podaje za 2008: PKB Polski wynosi 54 % średniej
      unijnej – za nami sa tylko Bułgaria i Rumunia.

      Dobre 0

    • fritz pisze:

      Jak Niemcy po 2WS, Polacy musza zawinac rekawy i wziac sie do roboty, nawetr za mniejsze pieniadze

      *** Polacy wzieli sie swietnie do roboty. Problem polega na tym, ze bardzo duzo lizi stara sie o to, zeby nic z tego nie wyszlo, np. przesladujac firmy, ktore sie wybijaja. A sa przesladowanie np skarbowki i prokurature. Co ciekawsze, w tarapaty popadaja firmy rokujace nadzieje na dobry rozwoj polskiego potencjalu. Natomiast firmy postkomunistyczne, tzn. nalezace do swoich, nie maja zadnych problemow. Trzeby byc bardzo, ale to bardzo malo intelitentnym, zeby uwierzyc, ze to jest przypadek.

      Dobre 0

      • fritz pisze:

        Korrekta: lizi … to znaczy LUDZI.. przepraszam

        Dobre 0

        • bb66 pisze:

          re-fritz
          Nie przejmuj się. Wykształceni inaczej i tak doczepią się, że polskich znaków nie używasz. Jak nie z gruchy, to z pietruchy zaatakują, aby rozbić Twój merytoryczny komentarz.
          Pozdrawiam.
          bb66

          Dobre 0

      • zezak pisze:

        Skąd ty czerpiesz takie informacje, skoro nie mieszkasz w Polsce.

        Dobre 0

  5. Franio pisze:

    Nie jestem w stanie zrozumieć myśli przewodniej artykułu: według statystyk bezrobocie wzrasta, ale jest lepiej na rynku pracy. Przecież to sprzeczność.
    46,5 tys. ofert to wobec 2,1 mln bezrobotnych? To daje 2%!!! A przecież wśród bezrobotnych jest naprawdę dużo ludzi wykształconych, o czym pisze sama Autorka. Poza tym ostatnio jest wręcz mania nazywania prostych stanowisk wyszukiwanymi nazwami. Kiedyś to był prosty referent, fakturzystka. Dzisiaj mamy mnożenie tytułów i nazw, jak stanowiska typu: Keys & Doors Manager (portier) lub Car Layout Adviser (parkingowy). A pensje w Polsce są bardzo marne. W Kantonie w Chinach płaca minimalna to już 136 euro! Specjaliści w Chinach zarabiają już porównywalnie, albo lepiej, biorąc pod uwagę relacje siły nabywczej.
    Sytuacja na rynku pracy jest zła, a grozi, że będzie jeszcze gorsza. Jedynym wentylem jest emigracja zarobkowa. Ale emigranci nie płacą do ZUS i stąd problemy.

    Dobre 0

  6. Marek pisze:

    Mówi się, że aby postawić Polskę na nogi, potrzeba stworzyć takie okoliczności, aby młodzi ludzie wracali do Polski. Ale nie wracają, bo nie mają do czego, tym bardziej, że Niemcy otwierają oficjalnie rynek pracy. Faktem jestm, że na przestrzeni ostatnich 2-3 lat zarobki w Polsce i Niemczech odrobinę się wyrównały, ale wynika to chyba tylko z tego, że w Niemczech( podobnie jak i np. w Anglii) przebywa mnóstwo polskich pracowników.

    Dobre 0

  7. ciekawe pisze:

    Boom? Dziwne, bo stopa bezrobocia non stop rośnie. Pora skończyć z lewicą PiS i PO.

    Dobre 0

  8. Stawol pisze:

    Cóz to za specjaliści , którzy nie maja pojęcia o pracy, tylko teoteryzują.

    Dobre 0

    • mika pisze:

      Teoria też praca! Nie tylko ten pracuje, kto po pracy śmierdzi. Niektórym zamiast odcisków, przegrzewają się zwoje mózgowe. Takie myślenie to czystej wody komunizm z PRL-u!

      Dobre 0

    • A.L. pisze:

      Slusznie Panie Stawol. Prawdziwa praca to tylko praca rencamy

      Dobre 0

  9. Słoń pisze:

    Pani dziennikarka (co jest charakterystyczne dla tego zawodu) jak zwykle widzi świat przez szybę, a raczej informacje rozmaitej maści „analityków” (czytaj – teoretyków- pięknoduchów lub wynajętych lisów) którym wierzy bez zastrzeżeń. Ja jestem doświadczonym menadżerem i pochlebiam sobie, że mam wysokie kwalifikacje. Zarządzałem, dużymi i średnimi firmami (niestety) przemysłowymi. Zarządzałem też strukturami handlowymi. Od półtora roku szukam pracy. Codziennie poświęcam około dwóch godzin na internetowe portale rekrutacyjne. I tak naprawdę jest całkiem inaczej niż Pani pisze. Ofert na stanowiska menadżerskie w przemyśle – praktycznie nie ma.  Poszukiwani są głównie przedstawiciele handlowi i handlowcy, najlepiej z wykształceniem średnim i młodzi. Jeśli menadżerowie to w sektorze finansowym, ubepieczeniach – konieczna bardzo dobra znajomość branży. Aplikowałem kilka razy na takie stanowiska, ale dowiadywałem się, że mam za wysokie kwalifikacje.
    Tak na marginesie – czytając większość artykułów na tema sytuacji w przemyśle i na rynku pracy, oraz sytuacji gospodarczej w Polsce – odnoszę wrażenie, że mieszkam w całkiem innym kraju.

    Dobre 0

    • trzdziesci lat temu miałem jeszcze gorsze problemy- mialem SB na karku i wzołem zycie za przyslowią twarz i rozpoczolem dzialalnosc na wlasny rachunek.
      Panu też radze nie plakac tylko poszukac niszy rynkowej i w butach wchodzic.Dzieci moje juz taz prowadza działalnosc na wlasny rachunek.Za komuny to byla walka z urzedami teraz to sa tylko podchody urzedasow.Pan doswiadczony menadzer poradzi sobie.
      Chinczycy jeszcze nie zagospodatowali calosci rynku.

      Dobre 0

    • Wojtek pisze:

      Czyżby te firmy, którymi Pan zarzadzał upadły? Jeżeli nie, to może założyłby Pan własną (banki podobno chętnie dają kredyty)? Co, nie opłaci się, bo biurokraci wykończą? No właśnie…

      Dobre 0

  10. karbat pisze:

    polscy specjalisci projektujacy elektrownie atomowe ,opracowujacy nowe technologie tele-komunikacyjne, polscy konstruktorzy w przemysle motoryzacyjnym,polscy innowacyjni spece od robotyki ,komputerow ,polscy spece od wdrazania nowych ideii w technice medycznej, od nowych lekow-lekarstw w medycynie ,nowych technologiach w chemii itd itp. … slyszal ktos o kims  takim w ca. 40 mln kraju w srodku Europy. 
    Gdzie mozna podziwiac polskie, polskich specjalistow  innowacje ,wdrozenia ww dziedzinach .  
     
    O jakich specjalistach wy mowicie piszecie,jakich specjalistow macie na mysli,
    Wyrobnikow w przemysle, rzemiosle , biurze nazywacie specjalistami …  

    Dobre 0

    • Franio pisze:

      Po pierwsze, w Polsce mieszka już chyba tylko jakieś 35 – 36 mln.
      Po drugie, prawdziwi specjaliści wyjeżdżają. Rozmawiałem kilka miesięcy temu z pewnym doktorem z Politechniki (mniejsza której). Już kilkunastu znanych mu absolwentów tej Politechniki pracuje w Microsoft w Richmond. W Wielkiej Brytanii wg oficjalnych danych ponad 100 tys. Polaków zaciągnęło już kredyty hipoteczne. Czyli zarabiają dobrze i nie mają zamiaru wracać.
      A czytając uważnie polskojęzyczne portale pośredniczące w szukaniu pracy, w Polsce najbardziej cenioną umiejętnością jest …. pisanie wyjątkowego, unikatowego CV. I to na stanowiska nie wymagające większych kwalifikacji, ot rutynowe kilkanaście czynności, do nauczenia się w ciągu tygodnia.
      Ważnym ‚znakiem czasu’ jest kompletny brak w ofertach pracy wysokości oferowanej pensji – rzecz która w normalnych krajach jest często pierwszym punktem ogłoszenia. Zamiast tego można spotkać zwroty: „stała, regularnie płacona pensja”.
      Wspomnę też o wynalazku „bezpłatnego stażu”. To w niewolnictwie niewolnik dostawał wyżywienie, ubranie i dach nad głową.
       

      Dobre 0

    • A.L. pisze:

      „Gdzie mozna podziwiac polskie, polskich specjalistow  innowacje ,wdrozenia ww dziedzinach ”

      No jak to?… Przeciez mamy montownie telewizorow LG? Polska potega High-Tech!

      Dobre 0

  11. Henry pisze:

    HOORROORR

    Rzeczywistość jest taka:
    2 mln na emigracji
    2 mln bezrobotnych
    2  mln w  pętli kredytowej
    sPOro ;-)
     
     

    Dobre 0

    • Koja pisze:

      To,że tylko 2 mln Polaków znajduje się w pętli
      kredytowej zawdzieczamy m.in temu,że Polacy
      jak ognia boją się zaciągać kredyty bankowe.
      Tylko 16 % polskich firm korzysta z kredytów
      bankowych (podobna jest liczba firm córek
      firm zagranicznych).
      W sumie jest to blisko czterokrotnie mniej niż
      w Czechach !

      Dobre 0

  12. Q pisze:

    Małe i średnie przedsiębiorstwa nie patrzą na to, że ktoś tam ogłosi zakończenie kryzysu. Firmy te patrzą, czy przybywa im zamówień, jeśli tak, to inwestują i zwiększają zatrudnienie. Ponadto, te najczęściej są na działalności gospodarczej i nie są spółkami, nie posługują się skomplikowanymi narzędziami ekonomicznymi, biorą kredyty pod kontrakty czy finansują rozwój ze środków własnych. Właściciele ryzykują wszystko, co posiadają, więc z natury rzeczy są ostrożni.

    Polska przestaje być rezerwuarem taniej siły roboczej, to fakt, wszelkie narzekanie czy czarnowidztwo tego nie zmieni. To się zaczyna od podzlecania wykonywania badań, projektów i powoli, powoli idzie w górę. Nic się od razu nie wydarzy. Sam miałem z czymś takim do czynienia, kiedy byłem pośrednikiem amerykańskiej firmy i znalazłem polskiego podwykonawcę, teraz ten podwykonawca dostaje całe zlecenie od zaprojektowania do wyrobu finalnego. Amerykanie tylko znajdują klienta.

    Bezrobocie jest naturalnym elementem gospodarki, nigdy też nie będzie tak, że wszyscy są zatrudnieni. kryzysy zdarzają się do ok. 10 lat i służą regulacji gospodarki, chyba, że w międzyczasie następuje spekulacyjna deregulacja, ale to też nieodzowny element systemu.

    Bezrobocie w Polsce spada, zawsze będzie też tak, że spora część będzie wolała wyjechać zagranicę.

    Dobre 0

  13. Szwejek pisze:

    „Jednak na hurraoptymizm i ogłoszenie, że rynek pracy działa już pod dyktando pracownika, jest jeszcze o wiele za wcześnie” – i Bogu niech beda dzieki.
    „pod dyktando pracownika” – toz to poglady Gomulki i innych twardoglowych idiotow.

    Dobre 0

  14. Glownym powodem,ze brak jest odczuwalny inwestycji jest u nas wszechobecna korupcja. Nie bede podawal przykładow aby się nie denerwowac.Faktem jest,że w rankingu spadamy i jestesmy blisko Rumuni.Ale jeden fakt oparty na wypowiedzi J Kaczynskiego dla Uwazam że- musze wypomnieć.Koszt budowy obwodnicy warszawskiej jest porównywalny do kosztow budowy tunelu pod Alpami w kilometrach liczac.Powazni inwstorzy nie chca takich zyskow aby je wywozic po kryjomu w walizkach na Kajmany czy Luksembuga.Jnwstorzy chca stabilnego rynku i podatkow i stref bez korupcji.Ten rzad nie jest w stanie takigo minmum im stworzyc

    Dobre 0

  15. euroentuzjasta pisze:

    Z zestawienia następujących fragmentów artykułu:
    „Zatrudnienie, owszem, rośnie, ale dosyć rachitycznie”
    „Z drugiej strony, cały czas rośnie rzesza bezrobotnych. W styczniu było ich już 2,1 mln.”
    wynika, że szybko rośnie w Polsce populacja aktywna (w każdym razie szybciej, niż przyrost miejsc pracy).
    Pytanie do współczytelników: Czy są to waszym zdaniem głównie młodzi absolwenci, czy też osoby dotąd nieaktywne powracające na rynek pracy (np z zagranicy) ?
    Pozdrowienia

    Dobre 0

  16. bylem-widzialem pisze:

    malkontenci jestescie i tyle. 25 lutego w Rzepie byl bardzo ciekawy tekst o Szwedach pracujacych w Norwegii i reakcji mlodych Norwegow na tę falę emigracji zarobkowej… kto by uwieżył, nie? Szwecja – taki kraj bogaty i też muszą wyjeżdzać… :) taki jest po prostu dzisiejszy swiat – jak sie komus nie chce tylka ruszyc poza gmine to nigdy roboty nie znajdzie, jak idzie na polonistyke to niech sie nie dziwi, ze ma utrudniony start. Brak pracy? Ja widzialem w Piotrkowie na płotach parków logistycznych wywieszone banery, ze szukają ludzi do pracy w magazynie… ale kto by sie przeniósł do Piotrkowa! Komu się chce robić uprawnienia na wózek widłowy (nota bene za darmo w urzędzie pracy) 

    Dobre 0

  17. zibi1961 pisze:

    Dopiero co ogłoszono, że bezrobocie rośnie a pani Cieślak -Wróblewska mówi o rynku pracy pracownika.Umie kobieta wyciągać wnioski.

    Dobre 0

  18. artur pisze:

    to całe ożywienie to propoganda, prowadzę misia i nadal wszyscy oszczędzają i coraz częsciej pojawiają się „zatwardzenia” w płatnościach, a pracy nie przybędzie w znaczący sposób dopóki jak to mawia RG praca będzie opodatkowana jak wódka w 80%!
    no i nikt nie dostrzega sytuacji na wsi, razem z mieszkańca mi wsi bezrobocie to pewnie ok 25%! no ale żaden z polityków tego skansenu nie ruszy

    Dobre 0

  19. Jerzy Gaweł pisze:

    Jeszcze bez hurraoptymizmu? Pani Redaktor chyba o innym kraju pisze…

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.