Giza-Poleszczuk: Fajni ludzie pod krzyżem

I jedni, i drudzy mają w sporze o krzyż swoje racje. Niestety, w tym konflikcie zabrakło chęci i umiejętności rozmowy. Po obu stronach – przekonuje socjolog Anna Giza-Poleszczuk w rozmowie z Marcelim Sommerem

Kim są „obrońcy krzyża” przed pałacem prezydenckim? I co jest ich prawdziwym celem: walka o obecność religii w życiu publicznym czy o pamięć o tragedii smoleńskiej?

Anna Giza-Poleszczuk: Ani jedno, ani drugie. W moim przekonaniu, grupa „obrońców krzyża” wyłoniła się spośród ogółu osób uczestniczących w żałobie po10 kwietnia, by poprzez sprawę krzyża zamanifestować coś niezwiązanego ani z religią jako taką, ani z katastrofą. Ich postawa jest przede wszystkim wyrazem braku zaufania do władzy oraz ogólnego niezadowolenia z kierunku spraw społeczno-państwowych w Polsce.

Z czego wynika ten brak zaufania i niezadowolenie?

Przede wszystkim z nieszczęśliwych doświadczeń życiowych. W każdej zbiorowości są ludzie, którym się nie powiodło, którzy są głęboko niespełnieni. I oni tę swoją frustrację czy złe doświadczenia muszą w jakiś sposób wobec reszty społeczeństwa artykułować. Wiele jest ruchów, które swój sprzeciw artykułują w języku radykalnej religijności, np. amerykańskie Dzieci Jezusa. Pod względem ilości różnego rodzaju ruchów fundamentalistycznych Polska, na tle rozwiniętych krajów Zachodu, wybija się zresztą raczej na korzyść.

Przeczytaj cały tekst

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(51) Komentarzy do “Giza-Poleszczuk: Fajni ludzie pod krzyżem”

    -
  1. krystyna pisze:

    Wspaniale, że są ludzie, którzy trudne sprawy tak jasno tłumaczą, którzy walczą słowem i mówią o krzywdzie innych… Dziękuję

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.