Pałac Namiestnikowski, który w Trzeciej Rzeczypospolitej stał się siedzibą prezydenta, jest miejscem o długiej i znaczącej historii. Tutaj ogłoszono powstanie Układu Warszawskiego, który przypieczętował podział Europy. Tutaj obradował Okrągły Stół, co utorowało drogę wyborom czerwcowym i pokojowemu demontażowi obozu. Tu ośmioletni Fryderyk Chopin zagrał pierwszy publiczny koncert, co Lech i Maria Kaczyńscy zdążyli upamiętnić tablicą. I wreszcie właśnie tutaj – przed Pałacem Prezydenckim – zbieraliśmy się w dniach żałoby narodowej po katastrofie smoleńskiej, żeby być razem.
To miejsce pamięci szczególnej. Solidarności w przeżywaniu bólu towarzyszyło i towarzyszy poczucie głębokiego pęknięcia w społeczeństwie. Dla jednych katastrofa smoleńska była zbiegiem okoliczności, za które nie wiadomo, kto odpowiada i wątpliwe, czy tego dojdziemy. Drudzy widzą w tej tragedii celowe zaniechania, partyjniacką zaciekłość lub zamach i od początku wiedzą, kogo winić.
Niezależnie od tego, jakie racje i emocje stoją za poszczególnymi postawami, w debacie publicznej nie przebija się główna myśl. Oto państwo polskie się skompromitowało. Stworzyło sytuację zbiorowej nieodpowiedzialności rządu i jego ministrów za techniczne aspekty wizyty prezydenta w Katyniu. Teraz zaś znowu nie ma odpowiedzialnych za żenujące wydarzenia. Miejsce, w którym setki tysięcy, a nawet miliony ludzi łączyły się w bólu po stracie pary prezydenckiej i setki znakomitych rodaków, nie ma gospodarza, jest bezpańskie. Władze miasta i państwa okazały się sprawne w organizacji pogrzebów. Ale już nie – w utrwalaniu w przestrzeni publicznej stolicy tych emocji, które dzieliły i łączyły nas przed Pałacem Prezydenckim.
Tymczasem sytuacja ta nie powinna przypominać tej ze stanu wojennego, gdy ludzie układali na placu Zwycięstwa, dziś Piłsudskiego, krzyż kwietny. Układali kwiaty, palili światła, modlili się, bo uwierzyli, że jeśli nie będą się lękać, to zstąpi Duch. Jeszcze przedtem stawiali krzyże tam, gdzie w 1970 roku polegli stoczniowcy. I gdy w Sierpniu 1980 wybuchła „Solidarność”, błyskawicznie przy bramie stoczni powstał pomnik trzech krzyży z kotwicami nadziei.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Czytałam artykuł, trafił Pan w sedno. Bardzo podoba mi się propozycja monumentu upamiętniającego 10 kwietna. Bardzo i jeszcze raz -BARDZO. Pozdrawiam
Jestem pod ogromnym wrażeniem ,,trafionych ,, wypowiedzi Pana Czesława Bieleckiego. Jego spojrzenie i ocena sytuacji jest jasna i oczywista , proponowałbym wszystkim powiazanym z tą ,,machiną,, a przede wszystkim tym, którzy nie mają zielonego pojęcia jak ,,ugruźdź swój kawałek tortu,, aby przeczytali artykół i znależli rozwiązanie, które jest w nim zapisane czarno na białym.
Z poważaniem
Zygmunt Dziewguć
Widziałem dziś Pana wywiad w TVN24. Teza o słabości państwa czy procedurach dopuszczających umieszczenie w jednym samolocie tylu dowódców i polityków jest trochę chybiona. Przecież tam wsiadły same elity. Czy nikt z Nich nie rozejrzał się przed startem po pokładzie i się nie zastanowił? Wyobraża Pan sobie, że ktoś z rządu mógłby im zabronić lecieć? Lądowali tam wiele razy i znali stan lotniska.
Szan. Pan
Paweł Lisicki
Redaktor Naczelny ?Rzeczpospolitej?
Redaktorze!
Chciałbym przekazać Panu moje gratulacje, z pewnym opóźnieniem bowiem z pewnym opóźnieniem miałem sposobność odczytać, dla paru tekstów, jakie w tym tygodniu się w ?Rzeczpospolitej? ukazały.
Po pierwsze więc Panu za poniedziałkową replikę Kaczyńskiemu. Spokojną, wyważoną, nieledwie wielkoduszną. Piszę nieledwie, bo zabrakło Panu odrobiny (i jest Pan tego świadom: ?nie umiem się powstrzymać?) żeby nie odpowiadać Jarosławowi Kaczyńskiemu w jego stylu. Doskonale Pan przecież wie, że ?ten typ tak ma? ze szkodą dla siebie i swojej partii; to samotny odyniec, który broni się trochę na oślep i rani szablami również ludzi mu życzliwy, nie potrafi powstrzymać się od używania stylistyki zapiekłego felietonisty, który politykowi tej rangi nie przystoi. Natomiast od tego do choroby psychicznej z lewa i prawa mu wmawianej b. daleko.
Dziękuję zwłaszcza za akapit o św. pamięci Lecha Kaczyńskiego. ?Jest też prawdą, że w czasie swej prezydentury był atakowany przesadnie, brutalnie, często bez dania racji i wyłącznie po to, żeby go upokorzyć. Nawet jeśli spora część krytyki była uzasadniona niewydolnością państwa, błędami jego zaplecza politycznego, a także jego własnymi słabościami, to i tak wytworzono wokół niego atmosferę śmieszności i pogardy. Aż zęby zgrzytały z bezsilności?.
Nie byłem jego wielbicielem, nie jestem zwolennikiem JK, PiS mi zwisa, żeby natomiast zdobyć się na coś, co zacytowałem powyżej (i cały zresztą tekst!) ? na to trzeba być? Naczelnym Rzeczpospolitej.
Gratuluję również wyważonych komentarzy do tego co się dzieje pod Pałacem Prezydenckim. Poprzez Pana ręce chciałbym, bo nie wiem jak do niego trafić bezpośrednio, przekazać wyrazy uznania zwłaszcza za tekst komentarza panu Czesławowi Bieleckiemu pt. ?Pęknięcie?. Dlatego tę część listu oddzielam. Życząc sobie i Panu więcej, codziennie czytać podobne teksty w Pańskiej ?Rz?. Aż do ustania potrzeby ich pisania.
Tadeusz Skutnik
Szanowny Panie Czesławie!
Nareszcie. Doczekałem się. Rzeczowego, uczciwego komentarza do gorszących wydarzeń pod Pałacem Prezydenckim. Trafiającego w sedno. A nie szukającego tam pożywki dla błyśnięcia konceptem w sytuacji tragicznej. Nie mówiąc już o tak żałosnych powodach, jak pisanie na czyjeś zamówienie polityczne, mieszanie narodowym kotle, czyli ogólnie: palikotowanie.
Najpierw jednak chciałem zrzucić z siebie drobną pretensję. Uważam otóż, że ciut za daleko Pan poszedł, proponując sposób upamiętnienia ofiar katastrofy pod Smoleńskiem, a także (właśnie!) naszego wyrażenia bólu po tym, co się stało. I co się poniekąd nadal dzieje, w coraz gorszej postaci, sprawiając wrażenie, że władza ustępuje (czego broniąc?) dopiero pod silną presją, po pół kroczku.
To mianowicie gotowy projekt monumentu. I choć jest Pan architektem, czyli też swego rodzaju artystą, może należałoby zostawić trochę miejsca wyobraźni rzeźbiarzy, a nie przesądzać, jak ma ten monument wyglądać, ile mierzyć itp. A chociaż sam kiedyś, uczestnicząc w społecznej inicjatywie upamiętnienia śp. Zbigniewa Herberta w Sopocie, podobnie podrzucałem (choć nie narzucałem) wybranemu już artyście (był nim prof. ASP, dziekan Sławoj Ostrowski) gotowy niemal kształt momentu ? tutaj wolałbym powstrzymać się.
Zrzuciwszy co mi ciążyło na sercu, biorę się do komplementacji. Przede wszystkim za to, że staje Pan twarzą do istoty problemu, a nie szuka tam ani taniej, ani jakiejkolwiek innej sensacji; istoty wyrażonej w myśli, że otóż ?państwo polskie się skompromitowało?. Fatalnie. I ten prezydent, co miał być panaceum na wszelkie narodowe bolączki (tere fere!), zaporą przeciw oszołomowi Kaczyńskiemu, i ta pani prezydent Warszawy, i ten premier. I choć sobie obiecywałem, że nie będę nigdy krytykować premiera, bo jest to jak dotychczas jedyny i prawdopodobnie ostatni premier, z którym jestem po imieniu ? tym razem tama puściła. Żale się wylały i wylewają nadal. Za unikanie rozwiązywania problemów, odkładanie, które można już nazwać ? jak Pan otwartym tekstem jedzie ? tchórzostwem.
Tego już nie da się zrzucić na podszepty niecnego zaplecza ekspercko-partyjnego. I użalanie się, jacy to jesteśmy biedni (ja In mój rząd), że jakby za mało mieliśmy katastrof w tym roku, to teraz jeszcze Bogatynia, walka rozwydrzonych fanatyków o krzyż pod Pałacem Prezydenckim itp. Na to zawsze jest odpowiedź: po coście do władzy szli? Jak wam tak ciąży ? zrzućcie ją na opozycję! Nie znacie politycznego terminu ?podanie się do dymisji??! Przestańcie nas ślozami waszymi wzruszać, już mało kto poza wami w nie wierzy. Ten proces jest zresztą dużo głębszy niż tegoroczne nieszczęścia, jak Pan słusznie pisze: ?to, co widzimy od lat dwudziestu w wolnej Polsce, nie jest budową przestrzeni publicznej, lecz jej destrukcją, zawojowywaniem lub zaśmiecaniem. A przyczyna jest jedna: tchórzostwo władzy niezdolnej do przewodzenia zbiorowym emocjom ani do przeciwstawiania się, gdy prowadzą one na manowce?.
A co oglądamy codziennie, co się nam serwuje, często z nieukrywaną satysfakcją (?Gazeta Wyborcza? TV)? ?Przed Pałacem Prezydenckim oglądamy tymczasem rejteradę władzy, ucieczkę od wypełniania misji publicznej i standardów zachowań. To do tej roli wybieramy w demokratycznym państwie swoich przywódców. Widzę w tym kontynuację pęknięcia, które ujawniła katastrofa smoleńska?.
I jeszcze jeden doskonały cytat; obiema rękami podpisuję się pod Pańską twardą konkluzją i z chęcią dołączam do tej mniejszości, o której mówi Pan tak: ?Choćbym pozostawał w mniejszości wśród architektów i polityków, twierdzić będę, że fizyczny i estetyczny kształt naszej przestrzeni publicznej mówi wszystko o naszym państwie: słabości jego instytucji i anarchistycznej wolności obyczajów obywatelskich. O nieodpowiedzialności rządzących, którzy szukają łatwych usprawiedliwień, a nawet chowają się za nieodpowiedzialnością rządzonych?.
Raz jeszcze gratuluję: oby więcej takich tekstów, oby coraz mniej powodów, dla których trzeba je pisać! Chylę czoła.
Tadeusz Skutnik
dziennikarz (emerytowany) kulturalny ?Polski. Dziennika Bałtyckiego?.
Gdańsk, 12 sierpnia 2010 r.
A ja myślę, że Komitet Centralny KK wreszcie zrozumiał, że Jarek wykiwał ich jak małe dzieci. Jak Kamerun Polskę. Teraz już w interesie kk jest przeniesienie krzyża, ta chołota spod krzyża uznała, że zadowoli ich tylko procesja z papieżem.
Przyglądnijcie się, kto jest najbardziej aktywnym obrońcą, posłuchajcie ich, to przecież ludzie nienormalni, to ma być przedstawicielstwo narodu?
1.Skazany wielokrotnie za znęcanie się nad rodziną.
2.Skazany na przekręty gospodarcze.
3. Działaczka PIS (ta siwa wiedźma).
4. Facet, który jak mantrę powtarza, ja tu jestem w imię narodu (jakiego?).
Doskonaly artykul
Popieram i dziękuję.
Serdecznie dziękuję Panu za wszystko; za wysublimowaną propozycję pomnika, wskazanie miejsca, piękny artykuł i nadzieję.
Nie jest jeszcze z nami tak źle, skoro mamy tak wspaniałych ludzi jak Pan.
Pozdrawiam i życzę Bożego Błogosławieństwa w zrealizowniu Tego i innych projektów.
No i ma pan odpowiedz. Obawiam się ze i strach przed pana pięknym i co tu kryć wielkim pomnikiem wpłynął na rozpoczęcie akcji tablica-blyskawica.
WSPANIAŁA PROPOZYCJA. Mam nadzeję, że sprawa zostanie nagłośniona i wreszcie Polacy zaczną poważną dyskusję. Jest to nasza Historia. To co się dzieje pod krzyżem i ta tablica zamontowana w pośpiechu bez konsultacji z rodzinami ofiar tej strasznej tragedii jest nieporozumieniem. Osobiście jako Polka czuję zażenowanie. Mamy wspanialych rodakow wierzę, że razem możemy ten problem rozwiązać nie obrażając się wzajwmnie. Powinno nas więcej łączyć niż dzielić. Rozmawiejmy ze sobą. Nie róbmy pośmiewiska z Polski.
Zgadzam się z większością tez postawionych w Pęknięciu” przez Sławka (znanego mi od 30 lat, którego cenię b. wysoko, choć ganię za wycofanie się z polityki). Jedną tylko wysunąłbym wątpliwość. – Samo pęknięcie, to za mało. A gdzie duch jedności Polaków, którzy to przeżywali, szarpani dobrymi emocjami. Rozumiem też, że jeśli mówimy o pęknięciu to o pęknięciu między władzą, która z TYM nie umiała sobie poradzić, a obywatelami, którzy nie naradzając się i nie dyskutując, poszli i zrobili swoje!
Dzisiaj nadal rządzący nie rozumieją co się stało, bo odpłynęli w siną dal alienacji społecznej. Nie czują potrzeb własnych wyborców, tylko im narzucają partykularne interesy, stawiając je ponad dobrem państwa, większości obywateli, a nawet potrzebą godnej postawy wobec rodzin uczestników katastrofy smoleńskiej.
Pomysł na upamiętnienie chyba bardzo dobry. Gdyby p. Cz, Bielecki
na tym skończył to wielkie brawa. Niestety, szczególnie w TV wygrała
w nim żyłka polityka, a nie artysty. Wypowiada sądy z którymi trudno
się zgodzic.
Obarczanie odpowiedzialnością Rządu za dobór członków delegacji,
za całośc organizacji to karykaturalna przesada. Bałagan o którym mówi Pan Czesław ma niestety wielu adresatów w tym także w Kancelarii śp. Pana prezydenta. W tej wyprawie było za dużo polityki, a za mało rozsądku.
Trzeba spokojnie poczekac na zakończenie prac komisji i prokuratury
Politycy, ale chyba także media powinni ograniczyc emocje.
Trzeba po prostu uszanowac polską mądrośc ” ciszej nad tymi trumnami”
Panie Bielecki z Pana wypowiedzi jasno wynika ze jest Pan V-ce Prezesem PiS.Proponuje zatem postawic pomnik Panskiego projektu w ogodku u Pana Kaczynskiego Jaroslawa lub w Panskim. A upamietnienie ofiar katastrofy poza waszymi ogrodkami prosze pozostawic ludziom nienawiedzonym.Zarowno Pan jak i Jaroslaw Kaczynski juz wiecie kto jest winien a kto ma byc upamietniony.Wam nie jest potrzebne sledztwo Wy to porostu wiecie tak jak Macierewicz.Zreszta szkoda slow
Jak państwo ma nie być słabe, kiedy cała „opiniotwórcza warszawka” poparła w ostatnich wyborach pana, który – złośliwie przypominam – mówił, że polski lotnik poleci na drzwiach od stodoły. (poleciał; do piachu). Jak ja nienawidzę tych siermiężnych, sarmackich dowcipasów; straszne to, że osobnicy o takiej mentalności rządzą nami (a raczej udają że rządzą) i próbują, jak chłopcy w piaskownicy pokrzykiwać: to nie my to oni winni, prosę pani, żadnej odpowiedzialności, błazenada i żenada.
popieram pomysł pomnika – znaku; gratuluję pomysłu.
Głos i opinia Pana Bieleckiego to jest najbardziej rozsądna wypowiedź jakiej nie słyszałam od dawna.Zawiera całą sentencję problemu smoleńskiego krzyża.Wiadomo że głównym winowajcą całego zamieszania jest Komorowski i rząd.Pozwolono na wylot do nieprzygotowanego lotniska w Smoleńsku całej polskiej ekipie.A najbardziej odpowiedzialny Klich w dniu Wojska Polskiego bezczelnie bierze udział w uroczystościach.To jest straszne,czuję się jak w zakłamanych czasach PRL kiedy to rządzący lud mieli w 4 literach.
Brawo Panie Bielecki! Gratuluję odwagi i rozsądku,chociaż wiem ,że za chwilę rozszczekają się platformerskie psy i wyszydzą wszystko co nie jest zgodne ich wizją i teorią. Na szczęście jest sporo ludzi którzy myślą tak jak Pan i to jest budujące, nie wszystko stracone .Prześmiewcy i kłamcy kiedyś zamilkną ,szkoda że musimy czekac i marnowac swoje życie patrząc na to co nam serwuje rząd i super prezydent
Brawo Panie Bielecki! więcej nie piszę bo mamy jak za komuny zamykane usta kiedy to opinia nie jest zgodna z opinią jedynej , nieomylnej ale niestety zakłamanej partii jaką jest PO – wtedy była PZPR
Jeśli ktoś nie poznał osobiście Pana Czesława B. może być pod urokiem ale tylko do tej chwili. Niestety mialem tą watpliwa przyjemność obserwować parokrotnie (już od połowy lat 80-ych) super megalomana w akcji. Dzisiaj do tego stał się nudny. Powtarza jak kataryna bez zastonowienia i słuchania otoczenia swe sentencje. Cel jest jeden – kasa. Trzeba przyznać iż wizjonerem w swej profesji jest niezłym, ale broń Boże dopuszczać go do reaalizacji. Ostatnie przykłady to gmach TV i siedziba PSE-O w Bielawie. Z zewnątrz wygląda to nieźle, ale proszę posłuchać tych, co muszą tam przebywać. I tak z każdym Jego pomysłem. Na koniec: Panie Czesławie; wczoraj w programie wieczornym TVN24 starał się Pan wmówić widzom, że winnym katastrofy Smoleńskiej jest min. Klich, bo dopuścil do wspólnego wylotu generalicję? A mgógł nie dopuścić? Jak na architekta zbyt mało wyobraźni a zbyt dużo zakłamania.
Tekst wyważony, by nikogo nie urazić, ale z tym tematem tak się nie da. Począwszy od przyczyny katastrofy po sam pomnik.
Żyjemy w czasach, gdy wszystko mamy na wyciągnięcie reki, w sklepie , w internecie natychmiast zaspokajamy swoje materialne i duchowe potrzeby. Nie potrafimy już czekać, naszą dewizą jest ?mówisz i masz?. Natychmiast chcemy poznać przyczyny katastrofy ? na filmach trwa to przecież 1,5 godziny. Natychmiast chcemy mieć pomnik i nikt już nie pamięta, że pomniki i tablice odsłania się w rocznicę wydarzenia, a nie w miesięcznicę.
Panie Bielecki możemy chcieć, aby taka katastrofa się nie powtórzyła, ale żaden pomnik tego nie sprawi. Pomniki pokazują raczej coś odwrotnego, że nie uczymy się na błędach, a historia lubi (?) się powtarzać.
Witam, bardzo mądry artykuł. Ponad wszystkim cała treść. szkoda tylko, że nasze (!) władze nie umieją być władzą w pełnym słowa znaczeniu. Chcą się przypodobać sąsiadom(?), wyborcom?. Są bez twarzy. Nie ma gorszej rzeczy, jak to, że nie wiemy, kto nami rządzi. Jak można było dopuścić do takich awantur na ulicach?!!! Opinia o Polakach idzie w świat i chociaż za to powinny być władze odpowiedzialne! Rządzić, to znaczy podejmować trudne decyzje, a nie chować głowę w piasek i cieszyć się, że co się stało, im ( obecnym) drogę utorowało….
Bardzo ciekawy i mądry tekst. Podzielam wyrażone w nim opinie o niedobrym stanie naszego Państwa.
Projekt pomnika podoba mi się, jak również jego lokalizacja. Brak mi trochę nazwisk ofiar, bo jeśli nie będą umieszczone w miejscu publicznym to szybko zatrą się w pamięci, a wydaje mi się że zasługują na to, żeby o Nich pamiętać. Ale jak to zrobić nie wiem. Pana projekt jest spójny więc może umieścić je w innym miejscu. Może np. na tej tablicy która już wisi, a która powinna być zmieniona i spójna z tym pomnikiem.
Popieram projekt i lokalizację.Propozycję prof. Jadwigi Staniszkis , aby pan Czesław Bielecki zechciał kandydować na prezydenta Warszawy , też popieram.
Przeczytałem uważnie arykuł i proponuje zakończyć ten -dialog-Pochowanie ciał na WAWELU to wielki honor-czy zasłużony pozostawmy historykom.
Tylko aż dziw bierze że o decyzji tamtej podjęto dość szybko decyzje pomimo protestów.Teraz pomimo wspólnych uzgodnień nie doszło do przeiesienia Krzyża-dlaczego?.Uchylono sie od zalatwienia sprawy przez Hierarchów Kościoła a przecież ICH autorytet rozwiązał by problem.
A teraz zostawmy sprawe upamiętnienia ofiar tragedii Komitetowi do tego powołanemu i uszanujmy Ich decyzje.
Wiele jest problemów bieżących i pilnych do załatwienia dla Ludzi żyjących wsród nas. Umarłych zostawmy niebiosom i czym szybciej to uczynimy tym lepiej będzie dla wszystkich.Spokój społeczny i zgoda narodowa jest najważniejsza.
Szanowny Panie!
Strach przed własnym społeczeństwem jest charakterystyczny dla namiestników obcej władzy,niejsnych interesów. Reakcja ich tym bardziej niezrozumiała, że tam zginęli dobrzy znajomi władzy i od których opinii przecież się nie dystansowali. A więc co nimi kieruje- nienawiść (najdelikatniej niechęć) do znacznej części społeczeństwa, a na pewno pogarda i poczucie bezkarności, tym bardziej ,że tak rzadko mówią prawdę, która u nich jest cecha frajerów.
Panie Czesławie piszę teraz, bo teraz przeczytałem Pańską wypowiedź. Nie piałbym, ale ona jest nadal aktualna.
Znam Pańskie zdanie n/t pkin im. słońca słońc . Polacy po I WŚ potrafili się uporać z symbolem zniewolenia i zburzyć symbol niewoli , zaborów- sobór. Niestety, dzisiaj jesteśmy w znacznej części mentalnie, za przeproszeniem, bliżej parobków. Mile wspominam czas , gdy poznalem Pana jako jeden z zaproszonych przedstawicieli S, a było to w Gdańsku na zjeździe SARPu jakoś na przełomie 80-81. Nadal jest Pan Sobą .
Pozdrowienia.
A