Tomasz Terlikowski: Śmierć konserwatywnej prawicy

Politycy opowiadają o konieczności wspierania osób pragnących mieć liczne potomstwo, ale tolerują sytuację, gdy VAT na prezerwatywy wynosi 7 procent, a na wózki dziecięce 22 procent

Sytuacja w Polsce jest paradoksalna. Główne partie polityczne odwołują się do chrześcijaństwa i konserwatyzmu; obie przedstawiane są – nie tylko przez swoich przeciwników – jako prawicowe; obie wreszcie chętnie flirtują z Kościołem, fotografując się z biskupami (różnymi) i broniąc obecności (ostatnio to PiS) lub znaczenia (tym razem padło na PO) krzyża w przestrzeni publicznej. A jednocześnie nawet najłagodniejsze postulaty konserwatywnej opinii publicznej są niemal natychmiast odrzucane.

Lewicy udało się wpoić politykom głównych partii głębokie przekonanie, że liczenie się z opinią Kościoła czy konserwatywnej opinii publicznej jest oszołomstwem, „prawicowym ekstremizmem” czy zajmowaniem się tematami zastępczymi, które zwyczajnie nie opłaci się politycznie. I dlatego nikt na poważnie nie dyskutuje już na temat takiej zmiany ustawy aborcyjnej, która lepiej chroniłaby życie (a przecież tego chciał zawsze tak często przywoływany przez polityków i publicystów wszystkich opcji Jan Paweł II). Nieliczni tylko mają odwagę otwarcie powiedzieć, że w Polsce powinien funkcjonować zakaz in vitro i że nikt nie może mieć prawa do posiadania dziecka za cenę istnienia innych dzieci.

Rzekomo konserwatywni i katoliccy politycy nie proponują też autentycznej, a nie tylko werbalnej polityki prorodzinnej. Nie zajmują się realnym obniżeniem obciążeń podatkowych dla rodzin z większą niż przeciętna liczbą dzieci (a to przecież ich najmocniej dotyka kryzys). I choć często opowiadają o konieczności wspierania osób pragnących posiadać liczne potomstwo, to jednocześnie od wielu już lat tolerują sytuację (znakomicie wyrażającą polską politykę natalistyczną), w której VAT na prezerwatywy wynosi 7 procent, a na wózki dziecięce (i inne rzeczy konieczne do wychowania dzieci) 22 procent.

Ale to wszystko wcale nie oznacza, że nasi politycy – z prawicowych, konserwatywnych i rzekomo chadeckich partii – nie zajmują się problemami światopoglądowymi. Zajmują się, ale tylko tymi, które podrzuca im obyczajowa lewica. I dlatego co jakiś czas jesteśmy świadkami, jak konserwatyści i katolicy (nawet tacy jak Bronisław Komorowski, którego koledzy nazywają „wzorem z Sevres katolickiego mężczyzny”) obiecują refundację zabiegów in vitro z budżetu państwa (wspierani w tym przez szefową sztabu Jarosława Kaczyńskiego Joannę Kluzik-Rostkowską).

Albo zastanawiają się nad parytetami w Sejmie (jakby rzeczywiście to było największym problemem milionów kobiet w Polsce). Albo debatują, jakby tu zabrać jeszcze część uprawnień rodzicom i przekazać je urzędnikom (trzeba przyznać, że udało się nadać temu tematowi rangę sporu między PO i PiS, więc było na ten temat choć chwilę głośno).

przeczytaj cały tekst

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(80) Komentarzy do “Tomasz Terlikowski: Śmierć konserwatywnej prawicy”

    -
  1. Jerzy Dulak pisze:

    po raz pierwszy się z Panem Terlikowskim zgadzam

    Dobre 0

  2. Monika pisze:

    Mam jednak głęboką nadzieję, że takich myśli intelektualnych jak ta Pana Terlikowskiego będzie coraz mniej, a Polska stanie się krajem tolerancyjnym i otwartym, gdzie będzie miejsce zarówno dla tych wierzących i niewierzących. Mam nadzieję, że ten katolicki skrajny konserwatyzm zostanie jednak na marginesie życia społecznego. Cieszę się, że Polska weszła do Unii Europejskiej, cieszę się, że zmiany, acz wolno, to jednak następują i cieszę się, że takich ludzi jak Pan Terlikowski lub Pospieszalski słucha tylko marginalna część społeczeństwa.
    Monika

    Dobre 0

  3. Muleq pisze:

    Aby konserwatywna prawica mogła realnie walczyc o swoje wartosci musi nastapić rozpad partii która uniemozliwa powstanie jakiejkolwiek alternatywy dla PO. Tą partia jest oczywiscie PIS. Najlepszym tego dowodem byly ostatnie wybory prezydenckie w których Jarosław Kaczyński zdeklasował swoich konkurentów na prawej stronie sceny politycznej, a zwłaszcza niedawnych rozłamowców z Prawicy RP oraz Polski Plus. Paradoksalnie rozpad PIS jest chyba jedyna szansą na spadek poparcia dla PO. Zdecydowana wiekszosć wyborców tej partii głosuje na nia z obawy przed powrotem tzw. IV RP która utożsamiana jest z Jarosławem Kaczyńskim i jego partią. Oczywiscie można tez liczyc na rozpad PO jednak jest to zdecydowanie mniej prawdopodobny scenariusz. Działacze partii która od 3 lat rządzi Polską i utrzymuje poparcie 40% i więcej nie bedą skłonni do podziałów i walk wewnetrznych mogacych doprowadzic do utraty bezcennych synekur.

    Dobre 0

  4. Stel-ka pisze:

    Z przykroscia dowiaduje sie, ze pan Terlikowski wyklada na wyzszej uczelni. Poglady Terlikowskiego sa juz tak anachroniczne, ze nie warto nawet ich komentowac.
    Szkoda, ze mlodziezy polskiej saczy sie taki „przedpotopowy” jad w glowy.
    Terlikowski blylby kuriozum na Zachodzie. To mlody czlowiek, moglby byc moim synem,
    ale poglady jego sa jak mych dziadow. Tworzy nowomowe jak „tuskizm” a co z „terlikowszczyzna”, malo oryginalna i przestarzala wiec warto ja pominac.
    Moze byscie panowie redaktorzy wymienili swych wspolpracownikow na bardziej nadazajacych z duchem czasu – glos pana Terlikowskiego jest juz tak nieaktualny na swiecie, jak dinozaury.

    Dobre 0

  5. Małgorzata pisze:

    Panie redaktorze, pisze Pan że w PO są katolivy o konserwatywnych poglądach. Przecież no twierdzenie jest nonsensowne, jeżeli ktoę taki znalazłby się w tej partii, to mogłoby to być tylko na chwię, przez pomyłkę, bowiem tkwienie w niej, to akceptowanie tych wszystkich chamskich i antyhumanitarnych zachowań głoszonych przez medialne „elity”.Oburzona jestem – jako zwolenniczka PIS-u zachowaniem p.Kluzik-Rostkowskiej popierającej ustawę odbierającą rodzicom prawa wychowywania własnych dzieci. Ja bym ją po prostu z partii usunęła, bo burzy jej wizerunek, a akceptując taką postawę partia godzi się się z nią – czyli… i wilk syty i owca cała.
    Takim wizerunkowym „odmieńcem” w Platformie jest p.Gowin. Jeżeli tyle rzeczy mu tam rzekomo przeszkadza, po co uwiarygadnia jej wszystkie postawy i decyzje swoim członkostwem. Bo to nie słowa się liczą, tylko czyny.
    Ale mój drogi Panie redaktorze, porównywanie PIS – u z Platformą, jest jakimś nieporozumieniem, to dokładnie jak białe z czarnym,
    pozdrawiam

    Dobre 0

  6. Stawol pisze:

    A czy w ogóle można rozpoznać kto jest prawicowym , a kto lewicowym.
    W tej chwili jest tak wymieszane ,że nie da się tego zrobić.
    Łatwiej jest ustalić kto jest antynarodowy, antypolski, kto należy do rządzących mniejszości, które Polaków zepchnęły na margines i robią w Polsce co chcą.

    Dobre 0

  7. Koja pisze:

    A cóż tak naprawdę znaczy pojęcie konserwatywna opinia publiczna ?
    Zastanawiam się ,czy ja sam jestem jej częścią,czy też nie.
    I nie znajduję odpowiedzi,która by mnie zadowoliła.
    Okazuje sie bowiem,że w pewych sprawach jestem konserwatystą
    a w innych bliższa jest mi idea socjalna.
    Jeżeli miałbym sam siebie jakoś sklasyfikować,to najchętniej przynależę do ZDROWOROZSĄDKOWEJ OPINII PUBLICZNEJ.Szkoda,że jest jej tak mało.

    Ktoś tu straszył Polaków Husakiem i Lutrem.
    Ja wolę przypomnieć biblijną Sodomę i Gomorę.

    Dobre 0

  8. W.K. pisze:

    Znowu dyskusja jakby z boku tematu. Dlaczego poruszane są problemy podatków i refundacji . Dyskusje na takie tematy trzeba zacząć od tego co to jest seks i co jest konsekwencją właśnie tego seksu. Dlaczego jest taki przyjemny i czemu tak bardzo chcemy go uprawiać. Zapominamy, że właśnie z tego wstydliwego seksu rodzą się nam dzieci. Wszystko inne jest tego pochodną. Jeśli zapomnimy o odpowiedzialności w seksie to będzie to tylko przyjemność sama w sobie a więc w końcu stanie się nudna. Nie chcę by moje dzieci i wnuki rozmnażały się tyko z probówki. Przenoszenie dyskusji na poziom polityki i podatków to już jest wyraz kapitulacji oraz poparcie choćby częściowo poglądów które fundują śmierć konserwatywnej prawicy.

    Dobre 0

  9. Zwykły Polak pisze:

    Panie Redaktorze
    Ma Pan rację, że w czasie wyborów powinniśmy głosować na właściwe osoby.
    Tylko jak wyborca ma to zrobić? Wszak nie ma prawa wskazać wszystkich swoich kandydatów na wszystkie miejsca mandatowe w jego okręgu wyborczym, tylko na jednego kandydata, a właściwie na jedną partię. Pan mówi,że ani PO, ani PiS nie jest prorodzinna. Więc na kogo?
    Są pomysły na okręgi jednomandatowe. To zły i kosztowny pomysł. Wystarczy rzeczywiście chcieć, bez zmiany Konstytucji, czyli wyrzucenia z niej słowa „proporcjonalne”. Wystarczy, że proporcjonalność będziemy stosować nie dla całego kraju (Konstytucja tego nie nakazuje), lecz w skali okręgu wyborczego.
    Wówczas w danym okręgu wyborczym wyniki proporcjonalne ustawią wybranych posłów w kolejności od tego, który uzyskał największą liczbę głosów do tego, który tych głosów uzyskał najmniej.
    Wówczas to wyborcy ustalą którym kandydatom z danej partii powierzą mandat poselski, a nie uczyni to za nich tzw. „lokomotywa wyborcza”.
    Wówczas w Sejmie będą posłowie wybrani przez nas, a nie wskazani przez Państwową Komisję Wyborczą, zgodnie z obecną partyjną ordynacją.
    Wówczas może zobaczymy, że warto iść do wyborów, bo rzeczywiście nasz głos decyduje o składzie osobowym Sejmu.
    Nawet w komunistycznych czasach, choć listy wyborcze były wiadomo jak ustalanie – wyborcy mieli prawo wskazać wszystkich kandydatów na wszystkie miejsca mandatowe w swoim okręgu wyborczym.
    Ale czy szefowie partii zgodzą się na zmianę obecnej ordynacji wyborczej, na taką która pozwoli wyborcom wybierać wszystkich posłów? Wątpię.
    Bo obecna pozwala, że dzięki lokomotywom wyborczym do Sejmu z danej partii wchodzą BMW.

    Dobre 0

  10. kl150 pisze:

    na tym polega demokracja, że o tym, kto sprawuje władzę decydują tzw. zwyczajni ludzie (oczywiście po odpowiednim urobieniu medialnym). Na ogół są im obojętne wartości, w tym życie innych ludzi a już zwłaszcza nienarodzonych. Dlatego pryncypialne stawianie sprawy przez polityka jest gwarantem porażki. Zły polityk wypiera dobrego polityka. Przyzwoity polityk może co najwyżej przemycać wartości do swojego programu albo realizować je po kryjomu ale nie głosić otwarcie.

    Dobre 0

  11. DeeS pisze:

    @koja:
    „Ktoś tu straszył Polaków Husakiem i Lutrem.
    Ja wolę przypomnieć biblijną Sodomę i Gomorę.”

    „Straszyć”? hehe… raczej dawać nadzieję. „Straszne” to może byc dla hierarchów Kościoła Katolickiego, ale dla Polaków to już wcale niekoniecznie.
    Poza tym nie „Husak” (Gustav, szef czechosłowackiej partii komunistycznej) tylko „Hus” (Jan, czeski reformator religijny z XIV-XV wieku, podstępnie uwięziony na soborze w Konstancji mimo cesarskiego „listu żelaznego” i spalony za „herezje” – czego efektem było pierwsze czeskie odrodzenie narodowe i „wojny husyckie”, w których bracia Czesi niemiłosiernie tłukli niemieckich „krzyżowców”).

    Dobre 0

  12. Andrzej Mnich pisze:

    @kalbarian. „Nic nowego” nie stanowiło jednego zdania ze „świat się zmienia”.
    „Nic nowego” odnosi się oczywiście do tekstu p. Terlikowskiego. Pan Terlikowski jest znany choćby z publikacji na tym blogu, a także z wystąpień medialnych.
    Nic nowego w stosunku do tego, co pisał i mówił wcześniej.

    Dobre 0

  13. obserwator nowojorski pisze:

    Ogolnie ma Pan racje. ALE nie moze pan serio twierdzic, ze PO jest partia konserwatywna i katolicka. Absolutnie nia nie jest. Najwiekszy problem, to ze hierarchia koscielna w Polsce nie uczestniczy w zyciu Narodu, nie uczy, nie osadza postepowania politykow. Jezeli potityk jawnie klamie, to Kosciol powinien to publicznie napietnowac. Aborcje, malzenstwa homoseksualne, odbieranie dzieci rodzinie nalezy definitywnie odrzucic. Polska juz ma jedna z najbardziej restrykcyjnych praw aborcyjnych na swiecie. Ale czy in vitro? Polska jest jedynym krajem na swiecie, gdzie ta sprawa jest dyskutowana przez politykow. Ani oni ani ksieza nie maja dokladnego zrozumienia co sie tam dzieje. W dodatku dzieje sie ciagle cos innego albowiem techniki sie zmieniaja, wiec potepianie calej procedury w czambul naprawde nie pokrywa sie z pryncypiami Kosciola. Lepiej poczekac az bedzie to mniej nowe i bedzie lepsze zrozumienie co do waznosci tej sprawy. Nie dotyczy to kobiet. Czesto jest stosowana z powodow problemow mezczyzn. To jest cos o czym powinnismy dyskutowac. Ale na trzy powyzsze tematy nie. To sa podstawy konserwatyzmu.

    Dobre 0

  14. tomcio_paluch pisze:

    @Stanisław Remuszko
    7. % vat na prezerwatywy i 22. % vat na artykuły dziecięce to nic innego jak wskazanie preferencji w polityce państwa.
    Ci, co się decydują na dziecko nie mają chyba świadomości, że pomagają utrzymać to chore państwo. Wychowanie dziecka kosztuje rodziców przeciętnie 300 tys. zł (licząc bardzo skromnie). Jeśli budżet państwa ma z tego 22 %, to haracz (kara) za tę zachciankę wynosi 66 tys. zł. od dziecka. Jeśli do tego dodamy, że płacimy podatek dochodowy bez względu na ilość dzieci w rodzinie, a dzieci zapłacą jeszcze podatek od spadku to w dłuższej perspektywie musi to trafić do każdego. Przesłanie jest proste. Państwo nasze promuje „singli”, tzn. mamy zginąć jak dinozaury (jak tu ktoś określił konserwatystów).

    Dobre 0

  15. Urszula pisze:

    Zgadzam sie, ze utrzymywanie 22% podatku na wozki i odziez dziecieca nie ma nic wspolnego z autentyczna polityka prorodzinna.Ale jako osoba z natury bezdzietna (nie moglam miec dzieci – taka wada rozwojowa) pytam czy musze zawsze czuc sie gorsza z tego powodu, ze nie mam potomstwa? Mnie nikt nie pomogl w leczeniu (bylo dlugotrwale i bardzo niekiedy bolesne), placilam za wszystko sama poki mialam pieniadze i dzis na podstawie doswiadczenia calego mojego zycia wiem, ze nikt, kto nie przeszedl chocby kawalka mojej drogi, nie ma prawa oceniac zwolennikow in vitro. Natura sama czesto ZABIJA niepelnowartosciowe plody (brzmi potwornie, ale natura taka juz jest, a stworzyl ja Bog) wywolujac wczesne poronienia.Czasem tak wczesne, ze kobieta nawet nie wie, ze byla w ciazy – ot, okres jej sie troche spoznil. Natura jest lewicowa, drogi Panie, wg Panskich teorii. Dziwie sie, ze optuje Pan zmniejszenie/zniesienie podatku na prezerwatywy – jako prawicowy konserwatysta i katolik powinien Pan wiedziec, ze kosciol odrzuca te forme zapobiegania ciazy. A pomoc dla rodzin wielodzietnych – jest obnizka podatku i koszty utrzymania dzieci mozna do pewnej kwoty odliczyc.Ze jest to kwota niewielka? Prawda! Ale Panstwa nie stac na pokrywanie WSZYSTKICH kosztow – to raz.A dwa – jest to kwota wystarczajaca, zeby wiele kobiet z tzw. marginesu rodzilo kolejne dzieci, ktore panstwo polskie ubiera, karmi, ksztalci. Wiele lat bylam nauczycielka i widzialam rodziny zyjace z zapomog opieki spolecznej wyplacanych na dzieci. Obiady szkolne zabierane do domu, zeby wyzywic wszystkich, niekoniecznie akurat to dziecko, ktoremu je przyznano, ale np.tatusia na kacu. Darmowe ksiazki, ubrania itp. Wiem, ze te ksiazki i ubrania nie byly nowe, ale czesto w bardzo dobrym stanie i moglyby sluzyc chocby przez caly sezon. Byly jednak noszone do „upadlego”, dopoki nie zwrocilismy w szkole uwagi, ze dziecko przychodzi brudne, po czym byly WYRZUCANE, bo opieka „da nowe”.Ci rodzice nie byli ulomni, mogliby podjac prace, ale po co? Panstwo icm musi dac, bo oni maja dzieci! Niestety to tez jest efekt tej, jek Pan twierdzi – niewielkiej, pomocy panstwa. Tacy rodzice hoduja (bo przeciez nie wychowuja) kolejne pokolenia zyciowych abnegatow i wyuczonych nierobow. Moja kuzynka ma 5 dzieci – nie jest jej lekko, ale zawsze twierdzila, ze gdyby ja nie bylo na te dzieci stac, to bylaby zla matka. Ona ciezko pracuje, oszczedza, pomagamy jej w calej rodzinie i jej na pewno panstwo nie pomoze – „bo sie nie kwalifikuje” (tzn. dzieci chodza czysto oprane i maja, czasem tylko ze smalcem, ale wlasne kanapki do szkoly). Moj komentarz jest dosc chaotyczny, ale Panski artykul tez porusza wiele spraw jednoczesnie, co daje wrazenie chaosu. Probuje ustosunkowac sie do wszystkich poruszonych przez Pana tematow i niestety, nie mam tyle czasu na przemyslenie formy co Pan. Sadze, ze mi Pan ten chaos wypowiedzi wybaczy.Poza tym twierdzi Pan, ze panstwo chce ograniczyc prawa rodzicow, ale nie podaje Pan w tej sprawie zadnych konkretow. Bo jesli chodzi Panu o zakaz bicia dzieci- jestem ZA tym zakazem.Mam w swoim otoczeniu kilkanascie przykladow dzieci (z roznych rodzin – religijnych i nie) wychowanych bez jednego klapsa. I sa to wspaniale dzieciaki, a nawet juz mlodzi ludzie. Dziecko to czlowiek i nalezy mu sie szacunek – bicie NIE JEST wyrazem tego szacunku!!! Zasad mozna nauczyc BEZ BICIA!!! Trzeba tylko chciec i byc konsekwentnym w dzialaniu. Wychowanie musi wynikac z milosci i byc jej przejawem, a nie pokraczna walka o to „kto tu rzadzi”.

    Dobre 0

  16. rozerek pisze:

    A może jest jednak tak, jak sugerują badania, że większa dostępność środków antykoncepcyjnych, w tym prezerwatyw (np. z uwagi na niższy VAT) oznacza mniejszą skalę nielegalnych aborcji, przy niezmienionej skali urodzeń? Można być idealistą, ale politycy muszą też być realistami i odnieść się do sytuacji, w której większość „katolików” ignoruje zakaz seksu przedmałżeńskiego itd. W tym kontekście chyba warto „dotować” brak aborcji, prawda?

    Nie mówiąc dodatkowo o mniejszych kosztach leczenia z powodu wyeliminowania różnego rodzaju chorób przenoszonych drogą płciową (w przypadku prezerwatyw)…

    Dobre 0

  17. Jurek pisze:

    Trafny komentarz. Róbmy coś, póki nie będzie za późno.

    Dobre 0

  18. indris pisze:

    Jeżeli za „najłagodniejsze postulaty konserwatywnej opinii publicznej” uważa p. Terlikowski pomysł „Contra in vitro”, to radziłbym wybić je sobie z głowy. To w Polsce nie tylko nie przejdzie, ale kompromituje pomysłodawców.

    Dobre 0

  19. Jerzy Szulc pisze:

    Czemu nikt pożądnie, dla ogółu, nie zdefiniuje pojęcia prawica.Zostało ono potężnie wypaczone i jest przez ogół utożsamiane z czymś strasznym,z nędzą,brakiem świadczeń i opieki.A przecież takiego fiskalizmu i wyzysku jak teraz, to wydaje mi się, ze w historii świata jeszcze nie było…To jest po prostu lewackie zakłamanie..

    Dobre 0

  20. misterx pisze:

    Znakomity artykuł, bardzo trafnie aczkolwiek boleśnie dla wielu z nas diagnozuje „krajobraz po bitwie”.

    Dobre 0

  21. tatko10 pisze:

    Może powinien Pan własną partię polityczną założyć, redaktorze?

    Dobre 0

  22. Polak pisze:

    Napieralski to żaden lewicowiec, interesuje go tylko koryto. Przypominam, że SLD (a wcześniej PZPR) należy do najgorliwszych zwolenników KK, głosząc antyklerykalizm jedynie przed wyborami dla zmamienia ciemnego ludu.

    Dobre 0

  23. Prawy prawy Polak pisze:

    Lech Kaczyński chwalił się w jednym z wywiadów dla dziennika z Wielkiej Brytanii, że jednym z sukcesów PiS było wypchnięcie z naszej sceny politycznej ,,skrajnej prawicy”, jak był uprzejmy powiedzieć. Za to zresztą po śmierci był chwalony przez GW.
    Warto też przypomnieć poglądy ówczesnej Pierwszej Damy.
    No i głośne (choć wygłaszane niegłośno) słowa o. Rydzyka.

    Dobre 0

  24. rebel pisze:

    Zapewne politycy nie sprzedają zakazu in vitro i zaostrzenia ustawy antyaborcyjnej bo nie ma chętnych na ten towar o czym najlepiej świadczy właśnie znikniecie z sejmu ugrupowań, które niosły je na sztandarach i wynik kandydata na prezydenta Marka Jurka na poziomie błędu statystycznego.

    Może panie Terlikowski zrobimy referendum na temat in vitro i aborcji ? Do wyboru kilka opcji od najbardziej restrykcyjny bezwzględny zakaz po pełne finansowanie na życzenie.Niech zadecyduje demokracja bezpośrednia i wola większości. Co pan na to ?

    http://www.gazetaprawna.pl/wiadomosci/artykuly/117643,sondaz_77_polakow_akceptuje_in_vitro_dla_malzenstw.html

    Jeśli chodzi o ustawę antyaborcyjną to jest pan ślepy, albo celowo zamyka pan oczy, na to że jest to prawo martwe. Dla każdego kogo stać na wyjazd za naszą zachodnią granicę, albo wycieczkę do Szwecji, ustawa znaczy tyle co zakaz wyprowadzania psa bez kagańca. Znając ceny biletów i wysokość mandatów to właściwie nawet mniej. Każdy poza najbiedniejszymi może bimbać na takie prawo. Jaki ma sens uchwalanie ustawy, której nie można egzekwować ? No, chyba że w pakiecie proponuje pan testy ciążowe dla kobiet wyjeżdżających z Polski ? Oczywiście wynik pozytywny oznacza zakaz wyjazdu i kontrolę trójki policjant, lekarz, ksiądz do szczęśliwego rozwiązania.

    Podsumowując zmiany, które pan proponuje nie mają ani sensu ani poparcia. Grzeszy pan przeciw rozumowi i realizmowi politycznemu.

    Dobre 0

  25. Ewicia pisze:

    Kiedy pojawia się jakikolwiek artykuł dotyczący posiadania dzieci, w tym również wielodzietności, to niemal zawsze pojawiają się argumenty, że skoro ktoś chce mieć dzieci albo je ma (i to straszne! w większej ilości), to znaczy, że albo go na to stać albo jest wstrętnym dzieciorobem, który jeszcze się czegokolwiek domaga od biednego państwa. Zresztą przecież większość rodzin wielodzietnych to margines i patologia przed którą trzeba się bronić, dając np. niższy VAT na prezerwatywy, że zatrzymać rozmnażanie się elementu podejrzanego.
    Niestety wszystkie te argumenty przepadają, jeśli spojrzymy chłodnym okiem na sytuację gospodarczą i społeczną tak „rozwiniętych” i „światłych” krajów jak Szwecja, Niemcy, Francja itp. Tam wieloletnia polityka państwa nastawiona na kontrolowanie reprodukcji (fe! jak to brzydko brzmi), czyli polityka proaborcyjna i upowszechnienie antykoncepcji doprowadziła do sytuacji nie tylko poważnego kryzysu systemu emerytalnego ale również kryzysu społecznego i moralnego. Czy rzeczywiście chcemy iść tą samą drogą? Na paryskich ulicach częściej spotkamy czarnoskórego emigranta albo arabską rodzinę niż rodzimego Francuza. Czy chcemy kraju, w którym już nie będziemy się czuli jak u siebie?
    Jeżeli wszystkie argumenty natury religijnej, które na wiele osób działają jak płachta na byka, to okaże się, że w interesie nas wszystkich jest, żeby rodziło się jak najwięcej dzieci. I chodzi nie tylko o następstwo pokoleniowe, które, jeśli chcemy aby było utrzymane, to każde małżeństwo powinno mieć troje dzieci. Chodzi też o naszą spokojną starość z „ludzką” a nie głodową emeryturą. Bo któż będzie na nas 30-latków pracował, żebyśmy jako dziadkowie mieli co jeść i w co się ubrać. Już w tej chwili straszy się nas niewypłacalnością ZUS. Dasz radę człowieku wyżyć za 500zł? Cóż z tego, że dzisiaj wypruwasz sobie w pracy flaki, skoro i tak płacisz składki na bieżących emerytów a nie dla siebie?
    Prawdą jest, że w interesie Państwa leży polityka prorodzinna. Dzieci to jest jego „żyła złota”, siła robocza i napęd dla gospodarki. Jeśli nie będą rodzić się dzieci, trzeba będzie zapraszać do kraju tłumy emigrantów z Afryki i Azji. Muzułmanów nie trzeba będzie zapraszać – sami przyjdą ze swoimi wielodzietnymi rodzinami.
    Tymczasem rzeczywistość jest taka, że matka rodząca dzieci i zajmująca się domem traktowana jest pogardliwie – że się nie rozwija bo nie pracuje a jej mąż to dzieciorób. Bo ona przecież tylko „siedzi” w domu i NIC nie robi. A przecież mogłaby zarabiać gruba kasę jako menedżerka albo prawnik, a jak już się dorobi to „zafunduje” sobie dziecko. A tak biedaczka z trójka, czwórką dzieci (nie daj Boże jest ich jeszcze więcej) marnuje się, cierpi biedę, nie stać ją na kosmetyczkę. Nie stać ją na tę kosmetyczkę, bo jest traktowana przez Państwo jak NIEBYT, jej praca się nie liczy, i jeszcze nie ma z niej żadnej korzyści materialnej dla Państwa bo nie płaci podatków.
    Czasem człowiek ma ochotę krzyknąć: MATKI ŁĄCZCIE SIĘ!!! i wyjdźcie na ulice jak górnicy, stoczniowcy i pielęgniarki. Rozbijcie namioty pod Sejmem i domem premiera i domagajcie się PENSJI za waszą ciężka pracę, której nikt nie docenia i niewielu zauważa. Za pracę dzień i noc, bez urlopu i chorobowego, pracy non-stop, na każde wezwanie swoich dzieci, które są naszą przyszłością ? bez nich będziemy bezzębną szczęką próbować jeść sucharki, bo na nic innego nie będzie nas stać.

    Dobre 0

  26. bogpan pisze:

    Osądzić papieża, zdelegalizować kościół katolicki jako organizację kryjącą pedofilię!!!!

    Dobre 0

  27. halina pisze:

    Pan red.Terlikowski chyba pomylił epoki, przydał by się wehikuł czasu, aby go przeniósł do np wieku XVI-tego, nie miał by możliwości wykładać, ale pewnie chętnie by palił na stosie tych, którzy ośmielili by się myśleć głośno inaczej niż on!

    Dobre 0

  28. zwierze pisze:

    sprawa jest prosta:
    jakim cudem czlowiek oficjalnie opowiadajacy sie za mordowaniem zycia ninarododzonego moze twierdzic, ze jest katolikiem? czy Komorowski dostal komunie od Nycza? czemu nie zostal wykluczony z Kosciola po tej wypowiedzi? czemu hierarchowie pozwalaja by katolicyzm tracil tozsamosc? bedzie jak na zachodzie katolicki posel bedzie glosowal za aborcja… juz tak jest – „katolicki” prezydent opowiada sie publicznie za invitro.
    musi byc jasno powiedziane kto moze byc katolikiem a kto nie, jak sól straci smak – czym ja zastapic?

    Dobre 0

  29. Adalbi pisze:

    Panu prędzej oczy ze złości pękną niż zobaczy Pan świat realny….a jest on pomimo Savonarolów wszelakiej maści -PIĘKNY.

    Dobre 0

  30. PAWEŁ 23 pisze:

    Poprostu niewim jak to zgryść , jego wypowiedz na temat pedofili i molestowania przez kapłanów to poprostu jakas chora wypowiedz co on mówił  brak słów  . Są jeszcze tacy ludzie jak pani Rotkiel  psycholog naszczęście trochu go poskromiła i on mówi ze jest takim wiernym KATOLIKIEM jeszcze mówi jeśli spotkała by jgo dzieci taka sytuacja jego dzieci to pobił by  duchownego nic dziwnego . MASAKRA

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.