Nowe media. Minister Bogdan Zdrojewski o piractwie, przestarzałych instytucjach i wirtualnych pomysłach resortu
Rz: Po czym poznaje pan człowieka obytego z kulturą?
Bogdan Zdrojewski: Po tym, że intensywnie w niej uczestniczy. Niekoniecznie chodząc do kina i opery. Dla rodziców młodego człowieka partycypacja w kulturze to wciąż efekt zakupu biletu do filharmonii lub teatru. Dla niego samego to już słuchanie muzyki z iPoda lub czytanie e-książki. Wielu odbiorców kultury poprzez umieszczanie w sieci zdjęć, filmów i tekstów staje się twórcami.
Instytucje kultury nie są im potrzebne. Śni się panu po nocach opustoszałe Muzeum Narodowe, pogrążone w ciszy i kurzu?
Nie, ale śpi się trudniej. Mam świadomość, że instytucje sformatowane na XIX-wieczną modłę, umierają stojąc. Przetrwać mogą te, które z tej anachroniczności uczynią atut, pozostałe muszą szybko ewoluować. Pyta pani o zadania resortu. Rząd odpowiada w kulturze za edukację artystyczną i kulturalną. Nie ma innych podmiotów ani prywatnego sponsoringu, mogącego dźwignąć tę odpowiedzialność.
Czy na pewno? Idąc na rozmowę z panem, spotkałam znajomą. Ma 25 lat, nie skończyła szkoły teatralnej, a właśnie reżyseruje drugi spektakl. Spytała, kto jest teraz w Polsce ministrem kultury. Dla niej i wielu młodych twórców pański urząd nie istnieje.
To fantastyczny komplement. Jeśli młodzi twórcy wiedzą, kto jest ministrem, to znaczy, że nie mogą bez niego żyć albo że on nie daje im żyć! Minister ma odpowiadać za prawidłowe funkcjonowanie mechanizmów prawa, być przełożonym kilkunastu instytucji narodowych, nie więcej.
Czytaj całą rozmowę Pauliny Wilk z ministrem Bogdanem Zdrojewskim








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
„Nie mogę powiedzieć, że piractwo jest dobre. Ale jego definicję trzeba zmienić. Ta obecna jest anachroniczna, wręcz śmieszna.”
Zgadzam się z tym zdaniem. Jednak firmom brakuje odwagi na nowy model biznesowy. Przypominam, że dzisiejszy model biznesowy opiera się na monopolu drukarzy-cenzorów z Anglii (akt Królowej Anny) – prawo, które jest zaplanowane przez i dla dystrybutorów (podstawowe założenie jest takie, że biedny twórca nie ma dość kasy, by samemu wydawać swoje dzieła, więc MUSI to robić przez pośrednika, który oddaje mu ułamek zysku, więcej: http://www.kto.org.pl/zapowiedz-swiata-post-copyright ). Model ten funkcjonował dobrze w poprzednim tysiącleciu, gdy fizyczny nośnik był nierozerwalnie związany z dziełem – w dobie mediów elektronicznych i Internetu przestaje być to prawdą i tą niepodzielność wydawcy starają się wymusić prawnie.
Niestety na razie wciąż musimy czekać na nowy model biznesowy, a łatwo nie będzie, bo w wielu z nich (tych rozsądnych) wydawca jest ZBĘDNYM ogniwem.
Prawa autorskie należy dostosować do współczesnych czasów. Osobiście bliska jest mi koncepcja licencji Creative Commons. I tak na przykład każdy może przeczytać książkę Wolna kultura autorstwa Lawrence’a Lessiga za darmo w internecie, co ciekawe książę z języka angielskiego przetłumaczyła grupa zapaleńców. Sama zaś książka jest warta polecenia każdemu kto chce mówić i pisać o prawie autorskim.
Będę złośliwy: a gdyby Pan Minister nie miał dostępu to co wtedy? Ściągałby?
Fuj! Nieładnie.
Od kiedy to ściąganie piosenek i filmów z iTunes jest nielegalne?
pan min zdrojewski jest zbyt defensywny-jestem tez po sstudiach we wroclawiu-tam ten tygiel lwowsko=wilensko-warszawski tworzyl ludzi aktywnych..nie wystarcza dekoracyjno-neonowy model ministra-moze powinien nim byc k kutz
Można się czepiać o różne sprawy, ale to moim zdaniem najrozsądniejszy Minister Kultury od wielu wielu lat. Rozumie wyzwania roku 2010.
Na pewno lepszy od takiego, który komputera używa tylko jako stolik pod papiery; i od takiego, któremu w głowie tylko festiwale orkiestr strażackich.
Stosunek do dzielenia/pożyczania/kradzieży dóbr niematerialnych kształtuje się w szkołach. Jedną z najpilniejszych spraw w edukacji kulturalnej jest opracowanie nowych zasad finansowania szkół artystycznych. Szkoły prywatne bez uprawnień często mają dwudziestoletnią tradycję i kształcą bazując tylko na czesnym. Te pieniądze słuchacza zostały już raz opodatkowane, a teraz płaci on za naukę, która podobno jest bezpłatna.
Włodzimierz Sandecki krytykuje ministra za defensywność i dekoracyjność. Działania w kulturze lepiej oceniać z perspektywy czasu. To co ja mogę ocenić, to słowa ministra w wywiadach. A to są mądre słowa w szalonych dla kultury czasach.
Po części Zdrojewski ma rację. Ja ściągam muzykę z internetu. Nie kupiłbym płyty za 40 zł, gdzie jest jedna piosenka co posłucham 3 dni. Poza tym prostota i łatwość w dotarciu do klienta. Niby jest iTunes, ale nie u nas. Jest Muzodajnia, ale sprzedają pliki w formacie wmv :/
Ja jestem zdania, że użytkownicy powinni mieć nieograniczony dostęp do kultury, a obowiązek wspierania artystów powinien spaść na firmy. Wtedy stacje radiowe, producenci reklamy, czy nawet fryzjerzy powinni płacić opłatę dla artystów. Nawet jak puszczają muzykę z radia. Dodatkowo można byłoby nie opodatkowywać koncertów i te pieniądze przechodziłby na konto wykonawcy. Oczywiście organizacje jak Zaiks, czy nawet niektórzy „artyści”, którzy robią shit i próbują wepchnąć to klientowi nie są zadowoleni. Pierwsi, bo kasa nie przechodzi przez ich organizację tak jak dotychczas, a drudzy, bo na koncerty nikt nie przyjdzie.
Oczywiście mam kilku artystów (Mesajah, ATB), którzy robią świetną muzykę i z chęcią kupię płytę, aby ich wesprzeć. Tak samo ściaganie filmów w wersji kinowej jest po prostu kradzieżą.
Trzeba zmienić system opłat tantiemowych, bo niedługo okaże się, że każdy jest złodziejem, a sam artysta nie ma pieniędzy na chleb :/
Podoba mi się to, że Minister orientuje się, jaki świat kultury powstaje obok kultury zastanej, że widzi potrzebę przedefiniowania pojęcia piractwa, bo teraz wszyscy jesteśmy piratami. Cokolwiek byśmy pociągnęli z sieci, jeśli nie będzie to taktowane jako dozwolony użytek, a często nie jest szczególnie przez duże firmy, które zarabiają na kulturze i organizacje zbiorowego zarządu prawami, staje się „kradzieżą”. To jaka paranoja?
Paranoja jest także pazerność organizacji, które wchodzą do fryzjera, taksówkarza, kawiarni i za wszystko chcą pobierać tantiemy, po czy nie ma jasnych procedur komu ile za co płacą. A ilu twórców mają w ogóle nierozpoznanych i niezarejestrowanych, bo nie da się tego zrobić, takie to dziś stało się płynne.
Zdrojewski to ktoś. Wywiad świetny, ale jakiś przykrótki.
Minister kultury spotkał utalentowanego dwudziestolatka. Jak on poznał że młodziak jest utalentowany? Miał wypisane na czole? Zapewne ktoś go poinformował – pewnie Palikot bo kto jak kto ale on z Niesiołowskim to na kulturze się znają.
Pan minister zasłynął tym że za jego kadencji w Wrocławiu powstało osiedle na terenach zalewowych. Aż strach pomyśleć co spotka polską kulturę pod jego rządami. Może Muzeum Narodowe zostanie „sprywatyzowane” przez sobiesiaków? A jakie to oszczędności!
Minister opowiada głupstwa mówiąc że opera czy teatr to przeszłość. Kultura zawsze dzieliła się na popularną oraz wyższą która była, jest i będzie elitarna. Zadanie ministra to mecenat tej drugiej która nigdy sama się nie utrzyma. Zawsze rządzący mieli nad nią pieczę i bez tego nie byłoby Mozarta, Da Vinci, czy Michała Anioła.
Panu ministrowi popiepszyły się pojęcia – czym innym jest kultura w sensie sztuka a czym innym w znaczeniu cywilizacja. Pewnie sam nie wie czego właściwie jest ministrem.
„wirtualne Muzeum Dzieł Zaginionych” po 10 minutach szukania w google odpuściłem sobie. Coś takiego nie istnieje. Gdzie jest link? Jak mam trafić na tę stronę?