Rz: Podobno młodzi Polacy mniej czytają, rzadziej chodzą do muzeów i kin. Ale czy to znaczy, że mniej korzystają z kultury?
Mirosław Filiciak: Najpierw musielibyśmy określić, czym jest kultura.
Potrzeba nowej definicji?
Starsi Polacy wciąż mają w głowie model aspiracyjny, w którym kultura to sztuka, a człowiek kulturalny to ktoś, kto chodzi do teatru czy galerii. Opisywanie kultury przez tradycyjne wskaźniki, jak czytelnictwo czy frekwencja, pozwala zobaczyć jedynie wąski wycinek. W rzeczywistości potężnym obszarem są praktyki kulturowe, których nie należy dyskryminować, bo są wartościowe i powszechne.
A jak młodzi praktykują kulturę?
Częściej stają się twórcami, nie tylko konsumentami. Robią film telefonem komórkowym i wrzucają go na YouTube, nie wydając ani złotówki. Wracają z kina po fajnym filmie i wysyłają znajomym linki z jego trailerem. Przejmują rolę dystrybutorów, wymieniają się plikami, udostępniają treści, stają się alternatywą dla recenzentów, tworzą grupy zainteresowań. Kultura, gdy w XX wieku stała się masowa, została częściowo oderwana od aspektu komunikacyjnego, stała się towarem na półce. Dziś znów zrasta się z życiem codziennym.
Czym różni się uczestnictwo w kulturze nastolatka i 50-latka?
Dorośli pamiętają kulturę analogową, związaną z niedoborem ? brakiem książki, niedostępnością filmu. Nastolatki znają tylko cyfrową kulturę dostępności, a to, co fizyczne ? kartki, książki, odbitki zdjęć ? uważają za uciążliwe. W ich życiu jest więcej ekranów, począwszy od tego osobistego ? w komórce. Komputer to podstawowe medium dające dostęp do wszelkich treści ? seriali, tekstów, muzyki. Nastolatek nawet telewizję ogląda w komputerze, nie czeka przed telewizorem ? sam wybiera. Problemem staje się uwspólnienie kultury. Młodzi wykonują dużo pracy, szukają w Internecie miejsc, które odwiedzają ich znajomi, by na drugi dzień w szkole móc pośmiać się z tego, co wszyscy widzieli. W latach 90. o Internecie mówiło się jak o wielkim, anonimowym tworze, a dziś badania pokazują, że młodzi ? i nie tylko oni ? używają sieci przede wszystkim lokalnie, do kontaktu ze znajomymi lub osobami podzielającymi ich zainteresowania. Mimo to ich gusta się rozjeżdżają, nie ma już kanonów.
Całą rozmowę Pauliny Wilk z Mirosławem Filiciakiem czytaj na stronie rp.pl/kultura








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Wywiad dotyczy ubocznych spraw pomijajac istote.
Problemem nie jest czy ktos czyta ksiazki i chodzi do opery, czy tez „wrzuca” filmik z komorki na u-tube.
Problemem jest to, co czyta i o czym jest filmik.
Problemem jest czy tematem sztuki jest poszykiwanie prawdy, dobra, jednosci i piekna, np. wg. definicji platonskiej.
Czy tez tematem jest epatowanie widza, samopromocja, szokowanie.
Rozroznijmy tresc, nie forme, na kulture i kontrkulture.
Cytat z tekstu:
„Wolimy mieć za sąsiada człowieka, który chodzi do opery, czy takiego, który wspólnie z nami coś zrobi i porozmawia?”
Koniec cytatu.
Typowy dylemat ćwierćinteligenta – lepiej myć nogi, czy ręce.
Prośba do Rzepy: trzymajcie pewien poziom.
Dzisiejsza młodzież wychowuje się na filmach, bajkach i tym co znajdą w internecie. Niestety , ale taka jest prawda.
Makabra. Moze teraz tekst o korzysciach, jakie dają kradzieże w supermarketach? Więcej ludzi korzysta z dóbr cywilizacji. A kradzieże w empiku to już palce lizać, wiekszego upowszechnienia kultury nie widziałem. (…)
„Starsi Polacy wciąż mają w głowie model aspiracyjny, w którym kultura to sztuka, a człowiek kulturalny to ktoś, kto chodzi do teatru czy galerii. Opisywanie kultury przez tradycyjne wskaźniki, jak czytelnictwo czy frekwencja, pozwala zobaczyć jedynie wąski wycinek. W rzeczywistości potężnym obszarem są praktyki kulturowe, których nie należy dyskryminować, bo są wartościowe i powszechne.”
Nie, nie nalezy tych praktyk dyskryminowac, 20 trupow to pewnie za malo.
Zrobimy sobie kupe w galerii i sprzedamy to jako wielka sztuke.
Bedziemy promowac blasfemie i juz jestesmy nowoczesnymi europejczykami.
Lubie taki belkot, utwierdza mnie w przekonaniu ze konserwatywna prawica
ma przyszlosc, wbrew nowej Rzepie.
Pozdrawiam.
temat ważny, ale rozmowa, z całym szacunkiem dla obu stron -o niczym. czyżby autorka dopadła rozmówcę na ulicy pomiędzy przesiadką z jednego tramwaju na drugi ? w każdym razie trudno wrzucać wszystko do jednego worka- szkoda, że zabrakło słowa choćby o licencjach creative commons, które są jakimś krokiem w kierunku uporządkowania obecnego chaosu na zasadzie wszystko albo nic łatwo wylać dziecko z kąpielą -a obie strony (zwolennicy i przeciwnicy praw autorkich) tylko okopią się na własnych pozycjach. może jednak tzw. trzecia droga? wydaje się, że ruch na rzecz wolnej kultury ma coś sensownego do zaproponowania.