Walka o fotel głowy państwa dla Christiana Wulffa zrujnowała marzenia
Angeli Merkel o nowym, harmonijnym początku koalicji rządowej.
Destruktywne wotum nieufności dla Angeli Merkel – takie oceny słychać w niemieckich mediach po środowym maratonie, w którym wyłoniono nowego prezydenta RFN. Doskonale odzwierciedlają one sytuację polityczną po wyborze szefa państwa. Jego wybór miał być swego rodzaju katharsis dla skłóconego wewnętrznie rządu Angeli Merkel.
Sprawna elekcja Christiana Wulffa miała być też dowodem, że pani kanclerz i szefowa CDU panuje nad sytuacją, nie tylko w łonie koalicji rządowej, ale również we własnej partii, i jest w stanie przeforsować swego kandydata na prezydenta. I to w sytuacji, gdy jego przeciwnikiem był charyzmatyczny pastor Joachim Gauck, co miało jedynie wzmocnić efekt zwycięstwa. Innymi słowy, sukces Wulffa miał być triumfem Angeli Merkel. Pani kanclerz potrzebuje go jak powietrza, gdyż nigdy jeszcze nie miała tak niskich notowań jak ostatnio. Każdego dnia traci zaufanie obywateli, którzy zdążyli zapomnieć, że jeszcze nie tak dawno nosili ją na rękach wdzięczni za spokojny styl rządów. Dzisiaj są zniesmaczeni ciągłymi utarczkami pomiędzy partnerami koalicji, nie rozumieją, dlaczego rząd zamierza zaoszczędzić miliardy na najsłabszych, ratuje euro za pieniądze podatników, i zastanawiają się, czemu Angela Merkel nie mówi jasno i otwarcie, jakie niespodzianki przygotowała dla obywateli – marzących o spokoju i starych dobrych czasach.
W trakcie środowego maratonu wyborczego stało się jasne, że kanclerz utraciła władzę nad swoją partią, nie mówiąc już o wpływie na partnerów koalicyjnych: bawarską CSU i liberalną FDP. A to za sprawą kilkudziesięciu dysydentów w szeregach chadecji, którzy wbrew jasnym wskazówkom przywódczyni partii dopiero w ostatecznym głosowaniu wsparli Wulffa – w chwili, gdy groziła mu porażka. Nikt nie ma wątpliwości, że zamanifestowali w ten sposób swoje głębokie niezadowolenie z działań szefowej partii i rządu. – Merkel musi się obecnie poważnie zastanowić, w jaki sposób zmienić styl swoich rządów – twierdzi Gerd Langguth, biograf Angeli Merkel. Wielu obserwatorów jest zdania, że to, co się stało, jest początkiem jej politycznego końca i rychłego rozpadu koalicji rządowej.
Od ośmiu miesięcy trwają w niej nieustające przepychanki, a koalicjanci obrzucają się nawet publicznie wyzwiskami. CSU nazywa FDP „Gurkentruppe” (drużyna ogórkowa), co jest obraźliwym określeniem z języka piłkarskiego charakteryzującym zespół, który robi wokół siebie sporo zamieszania, ale mało czyni. W odpowiedzi liberałowie porównali CSU do „Wildsau”, czyli „dzikiej świni”.
Takie inwektywy wychodzą poza wszelkie ramy niemieckiej kultury politycznej. Słysząc je, Niemcy oczekują od szefowej rządu, że tupnie nogą i zaprowadzi porządek w swym rządzie. Spokojna i przyzwyczajona do zakulisowych działań w białych rękawiczkach Angela Merkel nie jest do tego jednak zdolna.
Robi przy tym inne błędy. Czyniąc Christiana Wulffa prezydentem RFN, pozbyła się ostatniego z baronów landowych swej partii, którzy mogliby zagrozić jej przywództwu. Nie doceniła przy tym oporu w szeregach swojej partii. Konserwatywne skrzydło CDU nigdy jej nie zapomniało, że od kilku lat ciągnie partię na lewo, pochodzi z byłego NRD, jest rozwódką, i to na dodatek bezdzietną, o liberalnie protestanckim spojrzeniu na wiele problemów społecznych.
Od moderatora:
W związku z wyborami na urząd Prezydenta RP informujemy, iż w okresie ciszy wyborczej tj. w okresie 24 godzin poprzedzających dzień wyborów i aż do chwili zakończenia głosowania zabronione jest prowadzenie agitacji politycznej na rzecz kandydatów w jakiejkolwiek formie.
Publikacje na blogu jakichkolwiek komentarzy mających charakter agitacji wyborczej może zostać uznana za naruszenie przepisów oraz stanowi czyn zagrożony karą grzywny.
(Art. 76b ust. 2 i art. 77 ust. 1 ustawy z dnia 27 września 1990 r. o wyborze Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej tj. Dz. U. z 2010 r. Nr 72, poz. 467.)
Dziękujemy za wszystkie komentarze, a w razie pytań prosimy o kontakt na moderatorzy@rp.pl .








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Ten kto pisal ten artykul popelnia tez bledy jakieRFN?-juz nie ma RFN.
Panie dziennikarzu juz nie ma RFN
Ze juz 20 lat nie ma RFN a, sa tylko Niemcy nie wie 90% polskich politykow i dziennikarzy !!
Jak za czasow PRL-u, co dobre ?
„obywateli ? marzących o spokoju i starych dobrych czasach.”
O spokoju – tak, ale o jakich „starych dobrych czasach” ? Insynuacje.
oczywiście że jest RFN, taka jest właśnie oficjalna nazwa tego kraju
Bundesrepublik Deutschland, sprawdźcie zanim zaczniecie się mądrzyć
Mimo to – „Bundesrepublik Deutschland” to „Republika Federalna Niemiec, czyli RFN.
Po zjednoczeniu NRD i RFN mamy RFN. Proszę pięknie o zaprzestanie kompromitowania się w kwestii nazwy sąsiedniego pańswa. Może jeszcze ktoś napisze, że nie ma RP a jest tylko Polska
)))))))))
@@Wszystkowiedzący: Niemcy są większe niż Bundesrepublik Deutschland.
Poczytajcie GG oraz orzecznictwo BVG.
Ustalenia Aliantów też coś na ten temat mówią.
W jezyku obiegowym mówi się też „Polska” ale pełna nazwa jest trochę dłuższa, nieprawdaż?
Spory o nazwe panstwa bez sensu! Oficjalnie Bundesrepublik Deutchland, w tlumaczeniu Republika Federalna Niemiec, potocznie: Niemcy. Tak jak oficjalnie :Rzeczpospolita Polska a potocznie Polska! Ale prawdziwym problemem jest otaczanie sie przez Kanclerz Merkel ludzmi bezbarwnymi, jej bezwzglednie poslusznymi, bez wlasnego zdania a oddalanie politykow reprezentujacych wlasne poglady, bedacych autorytetami w roznych dziedzinach! I to wlasnie powoduje slabosc tego rzadu manipulowanego przez silne lobby przemyslu i bankow i wywoluje niezadowolenie spoleczenstwa! Pani Kanclerz nie dba o spokoj spoleczny, ale o interesy wlasne i popierajacego ja kapitalu!
Jak w tej śpiewce góralskiej: „……, Hej, cy go zabił, cy nie zabił, w każdym razie go osłabił”.
Pisze Pan:
”CSU nazywa FDP „Gurkentruppe” (drużyna ogórkowa), co jest obraźliwym określeniem z języka piłkarskiego charakteryzującym zespół, który robi wokół siebie sporo zamieszania, ale mało czyni. W odpowiedzi liberałowie porównali CSU do „Wildsau”, czyli dzikiej świni. ”
Było dokładnie odwrotnie, die Freie Demokraten Partei Guida W. – partii kultury z najwyższych półek, zaczęła z ”Wildsau”. A oznacza to w j. niemieckim ordynarne wyzwisko. Natomiast ”Gurkenntruppe”, to ironiczna nazwa pochodząca od ”Gurkenzeit” (sezon ogórkowy) – sezonu bezczynności, ma niewątpliwie pejoratywne znaczenie, a dla fanów piłki nożnej jest obraźliwe. Ale czy rząd to piłkarze? No, u nas tak.
Co do Merkel – ma się świetnie. FDP to jak nasze PSL, każdą dziurę załata, za długo walczyli o koryto, żeby teraz sobie odpuścić. W swoim komentarzu opiera się Pan na sondażach z ARD i lawinie komentarzy na ten temat. Czy my tego przypadkiem nie znamy u nas? Tylko, czy toma sens ?
Nie bujcie sie ,niedlugo bedzie ,-Stany Zjednoczone Niemiec- wlacznie z Polska ale jak wygra” chrabia” Komorowski na zyczenie wyborcow.
@ maria
Nie ma NRD, Bundesrepeblik Deutschland istnieje nadal i jej hymnem jest „Deutschland, Deutschland ueber Alles, ueber Alles in der Welt”, auch ueber Polen… Miejmy tego świadomość, gdy patriotyzm nazywa się szowinizmem i zaściankowością.