Dominik Zdort: Edmund Klich nie sprostał sytuacji

Katastrofa smoleńska w ciągu kilkudziesięciu godzin z nieznanego szerzej urzędnika uczyniła medialnego gwiazdora. Edmund Klich, były pilot wojskowy i instruktor lotniczy, stał się najbardziej pożądanym rozmówcą dla mediów w Polsce. Spośród przedstawicieli Polski pracujących w Moskwie nad zbadaniem przyczyn katastrofy smoleńskiej tylko szef Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych gotów był opowiadać o przebiegu śledztwa.

Zainteresowanie wszelkimi szczegółami dotyczącymi katastrofy, w której zginął prezydent, jest ogromne, a wciąż wiemy na ten temat niewiele. Media uznały więc – słusznie – że mają prawo, a nawet obowiązek, pytać jedyną osobę gotową ujawniać nowe fakty.

Z przykrością trzeba jednak powiedzieć, że Edmund Klich roli rzecznika polskiej strony przy śledztwie smoleńskim nie sprostał. Zauważyli to już członkowie polskiego rządu i prokurator generalny. Pułkownik Klich – najwyraźniej oślepiony światłem telewizyjnych reflektorów – swoje domysły przedstawiał jako fakty, a potem zmieniał zdanie. Przeszedł od stwierdzenia, iż „ludzie, którzy są odpowiedzialni za katastrofę, chcą zwalić wszystko na pilotów”, do opinii, że piloci jednak zrobili błąd. Od informacji, że nacisków nie zanotowano, do przekonania, iż na pilotów była wywierana presja. Potrafił rano w radiu odmawiać informacji, kto oprócz załogi był w kabinie pilotów, a wieczorem w telewizji informować, że był to gen. Andrzej Błasik.

Ponad półtora miesiąca po wypadku prezydenckiego samolotu Polacy wciąż nie otrzymali podstawowych informacji na ten temat. Dlatego każde zdanie Edmunda Klicha chętnie cytujemy i analizujemy. I dlatego musi nas niepokoić, iż osoba tak chwiejna i mało odpowiedzialna za własne słowa reprezentuje polskie interesy przy badaniu katastrofy smoleńskiej.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(208) Komentarzy do “Dominik Zdort: Edmund Klich nie sprostał sytuacji”

    -
  1. azor pisze:

    alandir napisał:
    28 maja 2010 at 21:42
    Panie Mnich. Proszę o przeczytanie mojego skromnego wywodu. Nie silę się do uszczypnięcia kogoś. Nie jestem stronnikiem partyjnym. Ale katastrofa nic nie ma wspólnego z bhp. Byłem w swym życiu również bhp-owcem w kopalni i w niektórych fragmentach z Panem się zgadzam. W niektórych. Ludzie chcą pracować ale jak najmniejszym nakładem czasu i sił, stąd wypadki. Pilot w samolocie zwłaszcza podczas startu czy lądowania kieruje maszyną tylko w oparciu o procedury. Nie ma miejsca na ryzyko. Najmniejsze ryzyko to katastrofa. Usiądź Pan przed swym kompkiem, włącz symulatora lotu w jakiejkolwiek grze i spróbuj Pan wylądować. Ciekawe czy uda się Panu ?na skróty?. Mi 1:10. Mówienie o nakłanianiu kogoś do podjęcia takiego ryzyka? W sytuacji lądowania dużej maszyny? Bzdura. A że drzwi do kabiny były otwarte? sam lecąc czarterem poprosiłem pilota w kabinie o zrobienie zdjęcia kabiny podczas lotu. I nie odmówiono mi.
    ————————————————————————————————
    no cóż – pan sie zna tak na lotnictwie jak ja na kominiarstwie

    Dobre 0

  2. agape pisze:

    @stefania N,

    to,co pani napisala jest stekiem bzdur!!Niech Pani przeczyta jeszcze raz,co Pani napisala…Gdzie na pokladzie bylo dwoch Prezydentow…!!!Skad pani wziela liczbe 94 waznych ludzi…Do tej pory myslalem,ze bylo ich 88…moim zdaniem,tylko czesc z nich,byla na prawde wazna…Ale tak to jest z internetem…kazdy oszolom pisze,co chce…ale o niebo llepiej,ze jest,niz by go nie bylo!!!

    Dobre 0

  3. agape pisze:

    @element antypeowski,

    Putina wylaczam z dyskusji,poniewaz jest premierem kraju,ktorego nie jestem
    obywatelem.Jak to sie u nich dzieje,nie wiem..Wiem natomiast jedno:przygotowanie lotu ze strony Kancelarii Prezydenta,bylo SKANDALICZNE!!Oczywiscie,moze Pan powiedziec,ze ze strony Premiera nie bylo lepiej…Tylko czy to usprawiedliwia niesamowite DYLETANCTWO ze strony Prezydenta…nie mowiac juz o tym,co dzialo sie na pokladzie tego samolotu….

    Dobre 0

  4. element antypeowski pisze:

    @agape
    Dziękuję za stonowaną odpowiedż.Pozostaniemy zapewne przy swoich
    poglądach,kto wykazał się większym dyletanctwem.Pragnę jednak zwrócić
    uwagę na niedopuszczalność twierdzenia,że posiadł Pan wiedzę o tym
    co dzialo się na pokładzie samolotu.Pana tam nie było i mnie tam nie było,
    a dziennikarze i politycy jak to oni…mogą wmówic wszystko.Słyszałem
    już,że w kokpicie była kobieta,szef protokolu dyplomatycznego,generał
    i co z tego?Czy sądzi Pan,że prowadząc samochód dam się komuś sterroryzować,nawet prezesowi własnej firmy?Może jakiemuś gangsterowi
    kiedy przystawi mi pistolet do głowy,wtedy tak.Proszę więc o rozwagę
    i poddawanie rozmaitych insynuacji dokładnej analizie.
    Pozdrawiam

    Dobre 0

  5. agape pisze:

    @element antypeowski,

    Ma Pan racje.Nie bylo mnie na pokladzie tego samolotu!I nawet gdybym byl tam zaproszony, to bym do niego na pewno nie wsiadl…Wydaje mi sie jednak,za mam prawo twierdzic iz w kokpicie byl Pan General Blasiak.Jesli go tam nie bylo,to znaczyloby to,ze albo Rosjanie albo Pan Klich falszuja rzeczywistosc…O tak gigantyczna glupote,nie podejrzewalbym nikogo…Porownanie,ktore Pan przytoczyl jest chyba nie do konca adekwatne:jest roznica miedzy prowadzeniem samochodu i prowadzeniem samolotu,podobnie jest roznica miedzy stosunkiem pracownika i szefa firmy,a stosunkiem miedzy pilotem/zolnierzem i Dowodca Sil Powietrznych….Niepokoi mnie to,ze tak wielu ludzi nie ptrafi zakceptowac wersji katastrofy(jak do tej pory!najbardziej prawdopodobnej),ze jej przyczyny tkwia w przygotowaniu lotu i bledach pilotow…Chyba ma to cos wspolnego z nasza mentalnoscia,przy czym wcale nie oceniam jej negatywnie,ze za tragedie narodowe przychodza zawsze „z zewnatrz”…Niemcy,Sowieci,Zachod(Jalta) itp.Jezeli jest cos „pozytywnego” w tej tragedii,to to ze jest szansa na zmodyfikowanie tej „zaleznosciowej” mentalnosci.W tym mianowicie kierunku,ze zdarzaja sie tez tragedie,z ktorymi „obcy” nie maja nic wspolnego.Taka modyfikacja,mysle,bylaby bardzo zdrowa dla nas.

    Dobre 0

  6. R.H. pisze:

    @ Mnich z 20.15 (wczoraj)
    Tym się szanowny zakonniku różnimy, że ja jestem byłym pilotem co z góry zakłada że wszystkie klepki mam w porządku ,corocznie sprawdzane w kontrolnych badaniach i nie mogło mi się pogorszyć w stopniu abym nie rozumiał „gry”.. Pana poglądy będę zawsze zwalczał jako „jaskiniowy antykomunista” ( klasyfikacja wg Michnika) a jak już pisze na konkretny temat- o dokładnie wiem o co mi chodzi.
    Miłego dnia

    Dobre 0

  7. gt pisze:

    @ heniek
    mieszasz kilka rzeczy: „horyzont” to była sugestia ze strony wieży, żeby piloci wyrównali lot (przestali opadać).
    drugi pilot natomiast powiedział „odchodzimy”.
    może przeoczyłeś ten szczegół, że „komendę”, jak to nazywasz, „odchodzimy” wypowiedział właśnie drugi pilot, podczas gdy stery trzymał kapitan. to nie była komenda, tylko sugestia, i kapitan mógł ją po prostu zignorować, co prawdopodobnie niestety zrobił.

    Dobre 0

  8. xantypax pisze:

    Drodzy internauci
    Wiecie tylko to co zechciał powiedzieć carski urzędnik, a ten będzie mówił to co mu karze car. A car ma swoją politykę wyboru odpowiedniego króla na tron ,,Polski”, tak była zawsze, co najmniej od 300 lat.
    Radziecka technika starczy, aby dowieść każdego wariantu tragedii. Nic się nie zmieniło orócz cara no i Księcia Repnina.
    Pozdrawiam i zastanówcie się ile sprzecznych informacji otrzymaliśmy od 10 kwietnia. To nie przypadek to leninowska metoda deziformacji.
    Czy macie pilotów za samobójców? czy morderców?

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.