Cezary Adamczyk: Giełdowe wątpliwości

Emocji na giełdach było w ostatnich dniach więcej niż w filmach z Jamesem Bondem. Nagłe zwroty akcji, błyskawiczne wyprzedaże i równie gwałtowne zakupy akcji – tak wyglądała rynkowa codzienność. Brakowało tylko pięknych kobiet i szczęśliwego zakończenia

Inwestorom szczególnie zależałoby na tym ostatnim, ale niestety na happy end trzeba będzie jeszcze poczekać. Zastrzyk gotówki, jaki Unia zamierza zaaplikować w celu ratowania finansów przeżywających trudności państw, tylko na chwilę uspokoi rynki. W dłuższym terminie problem powróci i może być to powrót dość bolesny. Pożyczone pieniądze trzeba będzie oddać, a to oznacza, że wcześniej czy później wyższe podatki zapłacą nie tylko Grecy.

Ale również w krótszym terminie problem wciąż będzie żywy i giełdowi gracze doskonale o tym wiedzą.  Zresztą nie trzeba daleko sięgać pamięcią. Wystarczy przypomnieć, jak wyglądał obraz amerykańskiej giełdy po upadku Lehman Brothers i po kolejnych ustaleniach w sprawie pakietów pomocowych dla tamtejszego sektora finansowego. A mieliśmy wtedy rekordowe dzienne zmiany indeksów, które na nieszczęście dla posiadaczy akcji z tygodnia na tydzień odbywały się na coraz niższych poziomach.

Na razie na rodzimej giełdzie wszyscy będą żyli debiutem akcji PZU. To na nich  na najbliższych sesjach skupi się uwaga dużych i małych inwestorów, a nie na konsekwencjach europejskiego paktu stabilizacji. Dla przedstawicieli Skarbu Państwa zachowanie kursu akcji i inwestorów będzie wskazówką, jak sprzedawać akcje kolejnej spółki energetycznej – Tauronu. Niewykluczone, że zgoda resortu skarbu na sprzedaż do 53 proc. akcji tej firmy wynika z obaw, że lepszych cen w obecnej sytuacji uzyskać się nie da. Dlatego, by zaspokoić potrzeby budżetu, konieczna jest sprzedaż większej liczby papierów Tauronu.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(15) Komentarzy do “Cezary Adamczyk: Giełdowe wątpliwości”

    -
  1. Zgadza sie. Tak pisza w swiecie. Ostrzegaja tez, ze z tylu jest tylko sciana. Panstwo pomoglo bankom w USA. W UE wykonano kolejny krok – panstwom pomogly organizacje miedzynarodowe. A nad nimi juz nie ma nikogo. Dla Europy to byl ostatni rycerz na bialym koniu.

    Dobre 0

  2. Fizyczny pisze:

    Aby nabral Pan wiarygodnosci w moich oczach chcialbym miec wglad w Pana portfololio przez ostatnie 10 lat. Jezeli zrobil w tym dekadzie >10% rocznie to zaczne wierzyc w te Panskie dyrdymalki w Rzepie.

    Dobre 0

  3. Antek pisze:

    „Zastrzyk gotówki, jaki Unia zamierza zaaplikować w celu ratowania finansów przeżywających trudności państw, tylko na chwilę uspokoi rynki. W dłuższym terminie problem powróci i może być to powrót dość bolesny.”

    Problem rzeczywiście powróci, ale będzie miał go już ktoś zupełnie inny. Do tego czasu banki upłynnią greckie obligacje, a kupi je najprawdopodobniej europejski bank centralny i paru niezorientowanych.
    Za to już dziś Goldman Sachs notuje dzienne zyski rzędu 25 milionów dolarów – to prawie 10 miliardów zysku rocznie. To tak a propos hasła redaktora Jabłońskiego „O wyższości prywatnego”.

    „Pożyczone pieniądze trzeba będzie oddać, a to oznacza, że wcześniej czy później wyższe podatki zapłacą nie tylko Grecy.”

    Oczywistsze nie tylko grecy zapłacą. Zapłacą przede wszystkim podatnicy w państwach eurolandu i tych państw, które wesprą właśnie tworzony fundusz ratunkowy. Min. Rostowski już zadeklarował gotowość przystąpienia do niego Polski. Więc panie Kowalski szykuj pan się na płacenie.

    „Na razie na rodzimej giełdzie wszyscy będą żyli debiutem akcji PZU… Dla przedstawicieli Skarbu Państwa zachowanie kursu akcji i inwestorów będzie wskazówką, jak sprzedawać akcje kolejnej spółki energetycznej ? Tauronu… Dlatego, by zaspokoić potrzeby budżetu, konieczna jest sprzedaż większej liczby papierów Tauronu.”

    Tak, tak, trzeba wszystko jak najszybciej wysprzedać, żeby Kowalskiemu nie było zbyt lekko. PZU w reku państwa to byłby dochód zmniejszający obciążenia wynikające np. z zadłużenia państwa i udziału w funduszach ratunkowych dla Grecji.

    Dobre 0

  4. k. pisze:

    Szanowny Panie, niech Pan uwaznie przeczyta ponizszy artykul i moze cos napisze o korupcji w Polsce i o tym jak ten artykul ma sie do sytuacji w Polsce:
    http://www.spiegel.de/international/europe/0,1518,693973,00.html

    Dobre 0

  5. Stawol pisze:

    A co z długami niemożliwymi do spłacenia nigdy ? nie mówiąc o lichwiarskich odsetkach ?

    Dobre 0

  6. Jurek Wawro pisze:

    @dr Edward Soltys:
    „z tylu jest tylko sciana”

    Kiedyś bankierom wystarczało grabienie mieszkańców słabszych ekonomicznie krajów. Ale ich zyski (a więc i możliwości) stale rosną. A wraz z nimi rośnie zadłużenie wszystkich państw i znakomitej większości ludzi na całym globie. Znalezienie następnych chętnych do zapożyczenia sie ponad możliwości spłaty raczej nie będzie w tej sytuacji trudne. Fundamentalne zasady tego mechanizmu, zwanego systemem finansowym są dość proste. I nie trzeba być uczonym by dostrzec, że zmierza on do katastrofy. Jeśli nie chcemy przeżywać ciągłych wstrząsów by w końcu oddać całą władzę w ręce anonimowych bankierów w NYC, światowi przywódcy muszą coś z tym zrobić.
    Ciekawi mnie niezmiernie jaka część mojej pracy idzie na utrzymanie mojej rodziny, jaka na utrzymanie państwa i redystrybucję a jaka na bankierów.
    Podejrzewam, że są to proporcje dużo gorsze niż po 1/3 :-(

    Dobre 0

  7. Henry pisze:

    (…)
    Większość pieniądza w obiegu to spekulacyjny pieniądz wirtualny, nie ma on realnego pokrycia. Oczywiście lichwiarze chętnie zamieniają wirtualny pieniądz na coś mniej ulotnego. Taki Gordon Brown jeszcze jak minister finansów GB sprzedał angielskie zapasy złota po 200$ za uncje. Lichwiarze w ciągu kilku lat zarobili 500%. !!! Z Grekami nie pójdzie tak łatwo, nie będą sprzedawać swoich aktywów a obronę przeciwlotniczą i przeciwrakietową maja najlepszą w Europie. Ale Europejski Bank Centralny we Frankfurcie sobie poradzi. Miliardy euro dla Grecji weźmie z kieszeni wszystkich, europejskich podatników, które wydrenuje przy pomocy podatku emisyjnego czyli inflacji. Nawet nie będzie pytał się nikogo o zgodę. A ty nie pytaj się kogo ograbią bankierzy i biurokraci, ograbią oni ciebie ;-)

    Dobre 0

  8. zagranicznik pisze:

    jeszcze jedna dodatkowa karta kredytowa aby splacic te poprzednie?

    Dobre 0

  9. Maciek pisze:

    Widzę, że coraz większa ilość Polaków zaczyna myśleć, z drugiej strony nie wiele możemy zrobić, żeby zahamować ten absurd, którego jesteśmy świadkami. Moim zdaniem należy założyć najgorszy scenariusz – łącznie z upadkiem cywilizacji zachodniej, poprzedzonym silnym niewolnictwem, być może głodem, być może różnymi mniejszymi i większymi wojnami, także domowymi i – starać się przygotować indywidualnie jak najlepiej. Za to widzę jeden olbrzymi plus tego wszystkiego – jeśli nasza cywilizacja się wywróci, to jednak część ludzi na pewno to przetrwa – i ci ludzie, jak sądzę, (na podobnej zasadzie jak Żydzi zapamiętali prawdę o holocauscie) zrozumieją i zapamiętają, że socjalizm to największe oszustwo w dziejach ludzkości. Tak więc jest nadzieja, że na ruinach naszej powstanie w końcu potężna cywilizacja wolnych ludzi. Fajnie by było dotrwać do tego czasu. :)

    Dobre 0

  10. Jan pisze:

    Ciekaw jestem ile Polska do funduszu stabilizacyjnego dołoży.

    Na szczęście, trzeba to podkreślić, nie jesteśmy w strefie euro. Gdybyśmy tam byli, to trzeba by pewnie wnieść wkład do funduszu w wysokości przynajmniej 12 miliardów euro. Portugalia pomimo kłopotów finansowych ma wnieść 11,5, a niewielka Belgia 15,5.

    Minister Rostowski zapowiedział, że się dołożymy, niestety jednak nie sprecyzował sumy. Gdzie mój portfel???

    Dobre 0

  11. Jan pisze:

    I jeszcze taka mała sugestia dla państwa redaktorów. Warto by tak zapytać czołowych ekonomistów co oni o tym sądzą – miejmy nadzieję, że się odważa odpowiedzieć. Jednak trzeba by pytać konkretnie:
    Jakie będą skutki dla euro jako waluty (osłabienie, inflacja,…)?
    Kto na tym zyska i dlaczego?
    Kto na tym straci i dlaczego?
    Czy pomoc dla Grecji ma szanse powodzenia?
    Jakie będą skutki długoterminowe?
    Co z dyscypliną finansową w państwach Eurolandu i UE?

    Blogować jest dobrze, ale myślę, że szanującą się gazetę powinno byś stać na coś więcej.

    Dobre 0

  12. Jurek Wawro pisze:

    @Jan:
    „Warto by tak zapytać czołowych ekonomistów (…”

    Czyli kogo?
    Chyba nie ma Pan na myśli naszych telewizyjnych ekspertów?
    To co oni wygadują to są zwyczajne gusła, świadczące o tym, że poziom inteligencji naszego społeczeństwa jest katastrofalny (w sam raz na miarę miłościwie nam panującej partii), albo oni przynajmniej tak sądzą. Nigdy nie słyszałem, żeby któryś wyjaśnił dlaczego miesiąc wcześniej mówił zupełnie coś innego. Żadnego wstydu. matematyka i informatyka to dla nich coś a’la szklana kula….
    Kiedyś pracowałem w banku, gdy akurat kurs złotego leciał przez dłuższy czas. Ludzie z kredytami we frankach rwali sobie włosy z głowy. Nikt nie był w stanie powiedzieć jak to się skończy i kiedy.
    Przychodzę do domu i włączam TV, a tam czterech …. w krawatach wszystko wiedzą! Narysowali wykres wzrostu, ograniczyli linią i mówią: tu mamy linię oporu, jak kurs do niej dojdzie to albo się odbije i będzie spadać, albo ją przebije i dalej będzie rósł. To samo mogła powiedzieć każda Cyganka! Będzie rósł panoczki, albo będzie spadać….

    Dobre 0

  13. Jan pisze:

    @Jurek Wawro

    Niestety ma Pan rację, że u nas w większości „ekonomiści” są jak chorągiewki, lub jeszcze gorzej tuby jedynie „słusznych poglądów”.

    Są jednak i ludzie rozsądni, np. prof. Andrzej Kaźmierczak. Od początku był krytycznie nastawiony co do przyjęcia euro i w sprawie prywatyzacji. Teraz okazuje się, że po prostu miał rację. Może są i inni?? Warto by się było przyjrzeć co kto mówił. Może się ktoś jeszcze znajdzie?
    Warto też przypominać innym co mówili – zadanie dla dziennikarzy:-(

    Dobre 0

  14. Izkarioza pisze:

    Maciek Twoja prawda o holokauście to wielkie kłamstwo szyte grubymi nićmi, to fabryka pieniędzy. Rosjan zginęło kilkanaście razy więcej nią żydów, Polaków też znacznie więcej i nikt im odszkodowań nie wypłacał. Napisałeś że socjalizm to jedno wielkie oszustwo, nikt rozsądny w to nie uwierzy, nie kompromituj się. Socjalizm w Polsce to była realność. Wszyscy mieli pracę, nikt głodny nie chodził,blok w którym mieszkasz to socjalizm wybudował, szkoły były za darmo,nikt nie straszył emerytów że świadczeń nie dostaną, dzieci do szkół głodne nie chodziły. Za wcześni na wypisywanie takich bzdur, bo żyją jeszcze ludzie którzy pamiętają jak było,a było robotnikom znacznie lepiej niż obecnie. Jesteś wyizolowany społecznie. Pojedź na wybrzeże, Śląsk do Łodzi rozejrzyj się zakładów nie uświadczysz, popytaj czy zadowoleni z przemian ustrojowych? Przy Twoim optymizmie będziesz bardzo rozczarowany. W Łodzi za netto 800 zł/mies. pracują.

    Dobre 0

  15. RAF pisze:

    według mojej niespełna 10 letniej zawodowej giełdowej praktyki tym co odnoszą na rynku nawet przeciętne sukcesy nigdy nie brakuje pięknych kobiet czy też szczęśliwego zakończenia

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.