Piotr Gursztyn: Czarną skrzynką w Kaczyńskiego

Już kilka dni po katastrofie smoleńskiej pojawił się wątek „czarnych skrzynek” jako potencjalnej broni w kampanii prezydenckiej. Broni, która miałaby zdetonować rodzącą się legendę Lecha Kaczyńskiego. Pogłoski o tym, że ta broń może być użyta przytoczyła m.in. dziennikarka „Polski. The Times” Anna Wojciechowska. Jej rozmówcy z Platformy Obywatelskiej zapewniali ją, że nikt o tym myśli.

Rzeczywiście przez kolejne dni wątek „czarnych skrzynek” – a konkretnie rzekomo nagranych nacisków na pilotów ze strony Lecha Kaczyńskiego – nie zaistniał. Najprawdopodobniej dlatego, że był to czas pogrzebów. Zwłaszcza tych, które budziły najwięcej emocji i uwagi Polaków.

Nie wszystkie ofiary zostały pochowane, gdy „Gazeta Wyborcza” postanowiła przypomnieć zdarzenie z sierpnia 2008. Historię o tym jak Lech Kaczyński miał zmuszać pilotów do lądowania w Tbilisi.

Nie ma powodów do poddawania w wątpliwość inteligencji ludzi z ul. Czerskiej. Doskonale wiedzą w jakim momencie wypuścili swój materiał. Wiedzą doskonale jak zostanie odebrany. I wiedzą też doskonale, że – wbrew ich wezwaniom do godnego przeżywania ogólnonarodowej traumy – doprowadzi do czegoś przeciwnego.

Mimo to wzięli od kogoś „kwity”, które mają zaświadczyć, że „Kaczor był niebezpiecznym wariatem”. Bo taka, a nie inna, jest intencja tego tekstu. Powtórzmy: ludzie z „Wyborczej” są dostatecznie inteligentni, by to wiedzieć, a i większej części ich przeciwników starczy inteligencji by zrozumieć intencje.

Gazeta dotarła do zeznań – niech naiwni wierzą w spryt autorów tekstu. Gazeta to dostała. Od kogoś z prokuratury, może jakiegoś ministerstwa, lub którejś ze służb. Dostała, bo ten kto dawał miał interes, aby taki tekst powstał.

Nie miałbym pretensji, gdyby to dotyczyło każdej innej sprawy. Przyznaję, że jak wielu innych dziennikarzy też korzystałem z tak ustawionych przecieków. Jeden z nich – dotyczący zeznań w prokuraturze Ryszarda Sobiesiaka – jest teraz przedmiotem prokuratorskiego śledztwa. Bo ujawniliśmy tajemnice śledztwa. Ciekawe, czy i w tej sprawie prokuratura będzie równie dociekliwa?

Zresztą wówczas ludzie z kręgu Agory bardziej interesowali się kto wypuścił tamte „kwity”, a nie ich zawartością. Ale sprawa – przyznajmy – w porównaniu z katastrofą smoleńską jest bardziej niż błaha.

„Wyborcza” ma pretensje o to, że są ludzie, którzy nie wierzą w oficjalne komunikaty na temat katastrofy. Że dopatrują się nieścisłości i zaniedbań. Przedstawia to jako przejaw nieodpowiedzialności, histerii, czy wręcz paranoi. Cóż, wygląda na to, że sugerowanie, że Lech Kaczyński był zdolnym do samobójstwa szaleńcem jest odpowiedzialne. Czyżby ludzie z ul. Czerskiej byli nielogiczni? Ależ skąd. Oni wszystko doskonale rozumieją. Wychodzą jednak z założenia, że wobec groźby recydywy IV RP dozwolone są wszystkie chwyty. Także te najbardziej brudne i brutalne.

Jedyne co można im zarzucić to brak wyobraźni. Bowiem nie brakuje ludzi, którzy uważają, że Lech Kaczyński został zamordowany. Publikacje takie jak ta z sobotniej „Wyborczej” to rewers teorii spiskowych. To także paliwo dla nich. Zwolennicy tez o zamachu tylko utwierdzą się w swoim przekonaniu, że „Wyborcza” współuczestniczy w tuszowaniu zbrodni.

Ludzie z Agory są przekonani co do siły swojej perswazji. Sądzę, iż myślą, że wszystkich zwolenników legendy Kaczyńskiego – tych przekonanych o zamachu i tych, co w to nie wierzą – da się zlokalizować i zmarginalizować. Przedstawić jako oszołomów i wariatów – w domyśle takich samych jak ich patron.

Ta wiara jednak graniczy z pychą. Przez ostatnie dwadzieścia lat różne środowiska dostąpiły zaszczytu potępienia przez „Wyborczą”. Nikt od tego nie umarł, a przeciwnie wzmocniło i wypromowało to wielu. Teraz owo zjawisko będzie dużo silniejsze, bo ogromne są emocje.

Śmierć – której nigdy w żaden sposób nie da się wydrwić – integruje żyjących.

„Wyborcza” sieje wiatr. Wszyscy zbierzemy burzę.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(203) Komentarzy do “Piotr Gursztyn: Czarną skrzynką w Kaczyńskiego”

    -
  1. maurycy pisze:

    Pan Redaktor napisał:

    „Cóż, wygląda na to, że sugerowanie, że Lech Kaczyński był zdolnym do samobójstwa szaleńcem jest odpowiedzialne. Czyżby ludzie z ul. Czerskiej byli nielogiczni? Ależ skąd. Oni wszystko doskonale rozumieją. Wychodzą jednak z założenia, że wobec groźby recydywy IV RP dozwolone są wszystkie chwyty. Także te najbardziej brudne i brutalne.’

    To nie jest adekwatna ocena Czerskiej.

    W sytuacji, gdy to w Rosji toczy się badanie okoliczności katastrofy – tego rodzaju postawa to zdrada interesu narodowego w czystej postaci, zaprzaństwo i istota tego co nazywam bycie „(…)”.

    Dobre 0

  2. Artur pisze:

    Bardzo mnie zaskoczylo insynuowanie pod koniec artykolu ze s.p.Prezydent zostal zamordowany. Idac tym torem myslenia nasuwa mi sie mysl iz morderca mogl byc sam pilot. Padnie pytanie dlaczego? Otoz odpowiedz jest banalna i zadam tu kilka pytan.

    1.Dlaczego pilot wiedzac ze sa fatalne warunki atmosferyczne mimo to podejmuje probe ladowania?
    2.Czy byl zakladany plan B na wypadek zlych warunkow atmosferycznych?
    3.Kto byl organizatorem tej imprezy i kto w zwiazku z tym odpowiada za bezpieczenstwo i planowanie?
    4.Czy pilot cywilnych lini lotniczych podjalby wogole probe ladowania w tych warunkach na lotnisku tak wyposazonym?
    5.Czy pilot majac na pokladzie tak wazne osoby w panstwie, powinien wogole podejmowac jakiekolwiek ryzykowne decyzje, czy nie powinien leciec na inne lotnisko?
    6.Jakie by byly komentarze z kancelari Prezydenta i srodowiska zblizonego do kancelarii gdyby lotnisko zostalo zamkniete z powodu zlych warunkow atmosferycznych?
    Takze panowie odpowiedzcie sobie na te pytania i dopiero wtedy snujcie teorie spiskowe o jakichs morderstwach. Pilot napewno nie byl samobujca i chcial dobrze wykonac powierzone mu zadanie, ale faktem jest tez ze nie powinien wogole tym samolotem w tych warunkach podejmowac proby ladowania i zachecam do lektury ponizszych artykulow:

    http://samoloty.pl/index.php/artykuly-lotnicze/5061-analiza-przyczyn-katastrofy-tu-154m

    http://samoloty.pl/index.php/artykuly-lotnicze/5115-tu-154m-101-gdzie-sa-granice

    Dobre 0

  3. Mirek Filipowicz pisze:

    Panie Redaktorze,

    >> „Wyborcza ma pretensje o to, że są ludzie, którzy nie wierzą w oficjalne
    >> komunikaty na temat katastrofy.
    >> Że dopatrują się nieścisłości i zaniedbań. Przedstawia to jako przejaw
    >> nieodpowiedzialności, histerii, czy wręcz paranoi.”

    Mialem ostatnio mozliwosc odsluchania audycji Radia Maryja, „rozmowy niedokonczone” z redaktorem Hypkim.
    (http://www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=21228)

    Audycja byla niezmiernie ciekawa i merytoryczna …. do momentu wlaczenia sie profesora Brody i ojca Rydzyka.
    Ich wypowiedzi kontrastowaly w niesamowity sposow z merytorycznymi argumentami pana Hypkiego….
    Jesli szuka pan przykladow „nieodpowiedzialności, histerii, czy wręcz paranoi” znajdzie je Pan tam, w wypowiedziach tych dwoch w.w. osob.

    Prosze sprawdzic….
    Pozdrawiam,
    Mirek

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.