Wszyscy tkwimy w dopingu po uszy. Bo kto z kibiców z ręką na sercu może powiedzieć: podziwiam tych, co przegrali, bo byli uczciwi?
Sport byłby czysty jak łza, igrzyska w Vancouver białe jak śnieg, gdyby nie Kornelia Marek i ten, kto podał jej EPO. Szefowie naszego sportu to sami mądrzy moraliści, trenerzy kadry i prezesi związków nic nie wiedzą o dopingu, całe zło to jedna, do niedawna anonimowa, biegaczka i ten zdrajca, którego teraz trzeba powiesić na krakowskim Rynku.
Taki obraz tej afery sugerowany jest mediom przez hipokrytów przez lata grzejących się przy sportowym ognisku, ludzi znakomicie wiedzących, że ten interes napędzają pieniądze i farmakologia. Słychać nawoływania, że trzeba uzdrowić chory sport, ale niestety jest za późno na kurację. Innej rywalizacji o medale, niż mamy dziś – bez moralnych autorytetów, z fair play jako frazesem, ze zwycięstwem przeliczanym na coraz większe pieniądze – już nie będzie. Taki sport zafundowaliśmy sobie sami i dostajemy go coraz więcej z dostawą do domu.
Przeczytaj cały artykuł








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Nie wszyscy tkwimy.
A sportowcom nie ma powodu współczuć. Dorośli są i decyzje podejmują samodzielnie. I samodzielnie muszą się ze skutkami decyzji skonfrontować.
Już od dawna sport przestał mnie ekscytować, gdy stało się jasne, że jest na dopingu. Sport kojarzył mi się kiedyś z walką ludzi obdarzonych przez naturę i rywalizujących ze sobą nie tylko w wymiarze fizycznym, ale i psychicznym, dzięki czemu teoretycznie słabszy mógł zwyciężać. Z chwilą pojawienia się dopingu sens tej rywalizacji legł w gruzach. Bo czy jest sens kopać się z koniem? W grubej otoczce tego procesu, kompletnie degenerującego sport, znalazła się sfera na poły mafijnego biznesu, który w takim jego kształcie znalazł sposób na pomnażanie pieniędzy. Wcale bym się nie zdziwił, gdyby się okazało, że korzeniami biznes ten rzeczywiście tkwi w mafii. I tyle, według mnie, zostało z tzw. sportu wyczynowego.
„Biorą wszyscy, jak jeden mąż” – 10 lat temu mawiał nieżyjący już niestety dziennikarz sportowy. A działacze też biorą. Wody w usta.
Panem et circenses!
Więc dostajemy co chcemy.
Czy totalna walka z dopingiem w kolarstwie nie usmierciła tego sportu?
Kazdy kto chocby przelotnie zetknal sie z „kuchnia” sportu wyczynowego wie doskonale, ze osiagniecie wynikow na swiatowym poziomie jest od co najmniej czterdziestu lat (gdzies od konca lat szesdziesiatych ubieglego wieku) praktycznie niemozliwe bez naukowo stosowanej farmkologii. Biora wszyscy, problem tylko w jakosci i wykrywalnosci tego procederu. Jezeli kogos nalezy ukarac to chyba dzialaczy za niekompetencje, bo to przeciez oni dostarczaja zawodnikom odpowiednie (czy raczej nieodpowiednie, bo wykrywalne) leki. Obciazanie cala wina zlapanej zawodniczki to, delikatnie mowiac, szczyt lajdactwa i hipokryzji.
Piękny felieton.Prezes nurowski będzie zachwycony.Cóż za przenikliwość….
Zaleta tego tekstu jest pokazanie, ze doping jest nieodlaczna skladowa wyczynowego sportu na swiatowym poziomie. To podstawa. Jezeli wreszcie nie porzucimy wiary w te piekna bajke o czystym sporcie, kazda dyskusja o dopingu nie ma sensu.
A abstrachujac i spogladajac troche szerzej: sport jest showbiznesem. Gdzie w showbiznesie jest czystosc i rzetelnosc? Przeciez na codzien jestesmy wszedzie karmieni klamstwem wiec skad ta zacietosc w „plewieniu zla” akurat w sporcie?
Podobnie jak w alpinizmie jestesmy w stanie zaakceptowac, ze alpinisci „igraja z wlasnym zyciem” wchodzac na najwyzsze szczyty, powinnismy zaakceptowac wybor sportowcow. Ich zycie, ich slawa, ich ryzyko, ich odpowiedzialnosc, ich wybor.
Od lat bardziej przeszkadza mi zaklamanie, do jakiego jest zmuszany kazdy sportowiec niz fakt, ze bierze doping. Ta cala nagonka powieksza jeszcze bardziej to zaklamanie.
Sportowcy dzielą się na tych których złapali i na tych którym się udało.Biorą wszyscy .
Rozmawiałem z uczestnikiem dużych wyścigów kolarskich , nie da się przejechać
France czy Italia bez dopingu. Po wyścigu boją się tylko by konkurent im coś nie dosypał dlatego piwo nie piją w barze a kupują w marketach’Czas skończyć z hipokryzją.?
Rozśmieszyło mnie oburzenie p. Nurowskiego – bardzo dobrze odegrana rola . Doping to podstawa obecnego sportu – wygrywa lepszy i trudniej lub wcale niewykrywalny. Możemy mieć tylko o to pretensje do osób z tym związanych, ale najmniej do zawodniczki.Smutne!
Czas, żeby znowu ceniona była rywalizacja na zasadzie pokonania przeciwnika a nie osiągania rekordu ludzkich możliwości.
Podobnie jak nadmuchiwane są tzw bańki finansowe również balonom farmaceutycznym trzeba powiedzieć stop !
Dziennikarze są sfrustrowani, w wiadomościach sportowych podają, że Kornelia będzie wyrzucona, nie stać ich na określenie zdyskwalifikowana, świadomość, że uczestniczą w pewnej fikcji różnie się objawia.
Dobry tekst.
Kiedyś rozmawiałem z pewnym młody sportowcem, zdaje się, że był triatlonistą. To było jakieś 8 lat temu. Ów sportowiec był nawet do pewnego momentu członkiem młodzieżowej kadry Polski, aż nie przyłapano go na dopingu. Mówił, że wszyscy biorą… I, że sedno sprawy tkwi – co podniósł w felietonie pan Żukowski – w znalezieniu jeszcze doskonalszego „lekarstwa”. A poza tym mówił o tym bez krępacji i jakiekolwiek poczucia winy…
Dokładnie Panie redaktorze. Miałem takie same odczucia widzac p. Nurowskiego i jego wypowiedzi. Dobrze, że ktoś z wielkich dziennikarzy zajmujących się sportem potrafił to dostrzec i opisać. Niestety na takich stanowiskach rzadko kiedy zasiadają prawdziwi fascynaci danej dyscypliny sportu. W dzisiejszym świecie przegrywają oni z ludźmi, którzy umieją się zachować zgodnie z oczekiwaniami tych którzy wybierają. Niestety zawsze są w „cenie” ludzie, z którymi można uprawiać tzw. gadke-szmatke, a nie ci dla których mówienie prawdy jest najważniejszą rzeczą.
Wobec kogo, poczucie winy? Wobec Skandynawek i ich obludnych mecenasów oraz klamliwych protektorów?
Nie żartujcie – beta2 mimetyków nie pobierają w celu poprawienia wentylacji, rzekomo astmatycznych pluc, ale w celu zwiększenia sprawności i lepszego odżywienia mięśni, gdyż te adrenostymulatory mają zbawienny, w tym względzie wplyw na kondycję każdego sportowca, nie tylko „zimowego” .
A np. w schorzeniu o nazwie Muscular dystrophy FSH, w pewnej mierze zapobiegają zanikom mięśni, tak samo jak w wypadku dlugotrwalego unieruchomienia zlamanych kończyn, przeciwdzialają także zanikom kości.
Caly medyczny świat o tym wie, jedynie polscy lekarze są tego nieświadomi?
Doping to juz norma w naszych czasach.Juz juniorzy w Polsce z tego co wiem jada na koksie.Mysle ze walka z dopingiem juz nie ma sensu i nalezy go zalegalizowac tak jak mowil Bode Miller bo to da wieksze szanse na sprawiedliwe rywalizacje niz tzw.walka z dopingiem gdzie lapani sa nieliczni a wielu mistrzow na koksie tylko sie z tego smieje.Doping dotyczy w rownym stopniu Polski,USA,Chin czy Wloch.Taka jest prawda.
Bardzo dobry artykuł. Niestety….
Ech… tak właśnie wygląda sport.. ale skoro nawet dzieciaki z gimnazjum na pierwszym treningu w siłowni słyszą co można brać, żeby lepiej spalać czy żeby mięśnie rosły szybciej, to co dopiero wyczynowi sportowcy, którzy marzą, żeby sportem zarabiać na życie (i marzą o sportowej emeryturze w wieku 28-30 lat)
Doskonale celny strzał Autora, zwłaszcza w Nurowskiego, którego histeryczna reakcja przekroczyła granice hipokryzji i o dziwo, dziś można ją zestawić z reakcją GW, histerycznie wieszczącej Polsce i Światu wręcz katastrofę kosmiczną – „Zdrowotne zwycięstwo Obamy”!
Demonizowanie rzeczywistości. Oczywiście, masa ludzi walczy nieuczciwie, ale to wcale nie znaczy, że uczciwi nie są w stanie z nimi wygrywać. W zeszłym roku jechała z Rzeszowa do Fatimy kolarska pielgrzymka. 4500 kilometrów w niecały miesiąc. Przejechali to ludzie, którzy nie są zawodowcami. To moim zdaniem pokazuje, że można być wybitnym zawodnikiem bez dopingu.
A dlaczego nie pozwolić im brać środków dopingujących? A niech biorą!