Zdzisław Krasnodębski: Niemieckie mity i uprzedzenia

Jakże różne są europejskie standardy, jeśli chodzi o mniejszości narodowe. W Polsce przedstawiciele mniejszości niemieckiej zasiadają w Sejmie, a na Opolszczyźnie wprowadza się dwujęzyczne nazwy miejscowości. Na Białorusi Polacy są zatrzymywani i szykanowani, ale przynajmniej uznawani za mniejszość, w Niemczech nikt Polaków nie prześladuje ? pomijając nieprzyjemne incydenty ? ale też nikt nie uznaje ich istnienia.

Dlaczego w zasadzie Niemiecka Republika Federalna, kraj praworządny, demokratyczny, liberalny i „zachodni”, ma takie problemy z uznaniem istnienia polskiej mniejszości? Sprawa wydaje się przecież oczywista. W każdym większym mieście niemieckim mieszkają tysiące Polaków. Istnienie polskiej mniejszości w Niemczech jest faktem socjologicznym, choć można spierać się o liczby i choć wiele osób jest z pogranicza kulturowego, a niemało Polaków przyjechało po to, by wypisać się z polskości i zostać Niemcami, do czego mają prawo. Ale są też tacy, którzy mając niemieckie obywatelstwo, czują się Polakami i zachowują polską tożsamość nawet wtedy, gdy ktoś z rodziny ma niemieckie pochodzenie.

W dodatku Polacy stanowią od dawna część ludności Niemiec ? od końca XVIII wieku, od czasu rozbiorów, Polacy mieszkali w Prusach, mieszkali też w Saksonii, a po 1871 r. w Rzeszy, w tym także w regionach zachodnich ? w Zagłębiu Ruhry i w innych ośrodkach przemysłowych. Nie ma też żadnych powodów do obaw przed polską mniejszością. Większość Polaków mieszkających w Niemczech to ludzie dobrze zintegrowani społecznie i lojalni wobec kraju zamieszkania. Zależy im na jak najlepszych stosunkach między Polską i Niemcami. Nie ma także zasadniczych różnic kulturowych czy religijnych w stosunku do Niemców, które mogłyby być źródłem konfliktów.

Wydaje się, że demokratyczna, praworządna, „zachodnia” Republika Federalna, odżegnująca się od wszelkiego nacjonalizmu, bez kłopotu powinna uznać fakt istnienia mniejszości polskiej. Strona niemiecka wysuwa jednak dwa zastrzeżenia. Powołuje się na fakt przerwania ciągłości oraz to, że chodzi głównie o imigrantów. Strona polska zgadzała się z nimi z niepojętą skwapliwością. Jak wiadomo, III RP w ramach wspólnoty interesów starannie unikała podnoszenia jakichkolwiek spornych tematów.

Nadgorliwość, z jaką polscy politycy, dyplomaci i eksperci przyjmowali te argumenty niemieckiej strony, można wytłumaczyć tylko postkomunistyczną traumą i nawykiem posłuszeństwa wobec protektora. Jak pokazało niedawne spotkanie w Berlinie w tej sprawie, przedstawiciele polskiego rządu nadal nie są w stanie wykrztusić słowa „mniejszość”, którego zaczęła używać strona niemiecka.

Przeczytaj cały tekst

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(87) Komentarzy do “Zdzisław Krasnodębski: Niemieckie mity i uprzedzenia”

    -
  1. Polihistor pisze:

    Ba, cóż tu dywagować o polskiej mniejszości w Niemczech, oficjalnie za takową nie uznawanej, kiedy tragiczny jest – i pozostanie – los Łużyczan, mimo wszelkich pozorów przyznanej im ochrony.

    Dobre 0

  2. de pisze:

    Czy można by wziąść przykład z Francuzów i nie wprowadzać dwujęzycznych nazw miejscowości na Opolszczyźnie i w innych częściach Polski? Uważają oni,
    że prywatnie to każdy może być kim chce Turkiem, Algierczykiem, Cyganem czy Arabem, ale oficjalnie w świetle prawa to są Francuzami.

    Dobre 0

  3. singing nightingale pisze:

    Wpisalem w Google „ustawa o mniejszosciach narodowych”
    Oto rezultat (prosze zwrocic uwage na punkt 5):

    Art. 2.
    1. Mniejszością narodową, w rozumieniu ustawy, jest grupa obywateli polskich,
    która spełnia łącznie następujące warunki:
    1) jest mniej liczebna od pozostałej części ludności Rzeczypospolitej
    Polskiej;
    2) w sposób istotny odróżnia się od pozostałych obywateli językiem, kulturą
    lub tradycją;
    3) dąży do zachowania swojego języka, kultury lub tradycji;
    4) ma świadomość własnej historycznej wspólnoty narodowej i jest
    ukierunkowana na jej wyrażanie i ochronę;
    5) jej przodkowie zamieszkiwali obecne terytorium Rzeczypospolitej Polskiej
    od co najmniej 100 lat;
    6) utożsamia się z narodem zorganizowanym we własnym państwie.

    Jesli Niemcy maja podobna ustawe to jest jasne ze w Niemczech nie ma mniejszosci polskiej (znowu punkt 5). Czy w polskim interesie lezy mentalnosc kalego „kali ukrasc krowe to dobrze, kalemu ukrasc krowe to zle”. W interesie slabych jest aby szukac oslony za zasadami moralnymi a nie odrzucac te zasady.

    Dobre 0

  4. Franek Z. pisze:

    Nie szanują tego kto sam siebie nie szanują. Do przeciętnego Polaka pasuje porzekadło „tyle wie co zje”. Jeżeli nie wie , nie szanuje sam siebie. Jest podatny na propagandę. Chętnych do przedstawienia mu „prawd oczywistych” w naszym państwie nie brak. Dziś jak nigdy w dziejach ludzkości wszelka wiedza leży na ulicy. Większość ją depcze. Wiedza tym ludziom przeszkadza w ich bezmyślnym życiu. To co napisałem dotyczy wszystkich, tych co rządzą również. Wielu z nich jest wybranych na zasadzie podobieństwa. Więc jaki wyborca, taki jego przedstawiciel.

    Dobre 0

  5. wiech pisze:

    Niemcy nie zapomnieli o „DRANG NACH OSTEN”.
    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  6. mclewan pisze:

    znakomity tekst,ale zestawienie Steinbach i syna hansa franka Niklasa razem wydaje mi się niefortunne.To są jednak baaardzo różni Niemcy….Dwa bieguny postaw wobec przeszłości ich ojców.

    Dobre 0

  7. Ja pisze:

    do @ singing nightingale
    Czytanie ze zrozumieniem nie jest powszechną umiejętnością – jak widać (ciekawe jak ze śpiewem:)). Ale skoro umiesz korzystać z google, to myślę, że możesz również tam znaleźć sporo dowodów, że Twój wniosek jest bez sensu.

    Dobre 0

  8. Grzegorz pisze:

    Mysle, ze artykul troszeczke jest spozniony. Trzeba bylo publikowac takie teksty 30 lat temu. Teraz gdy Polska jest w Unii Eurpejskiej i jest swoboda przemieszczania pojecie mniejszosci narodowej stracilo nieco na atrakcyjnosci. Mysle, ze polski rzad, a szczegolnie MSZ powinien szczegolnie dbac o obywateli polskich za granicami RP, nie tylko wtedy gdy trzeba cos „ugrac” ale przede wszystkim dlatego, zeby Polak mieszkajacy za granica czul sie zainteresowany obywatelstwem polskim. Przede wszystkim wiec uznawanie podwojnego, potrojnego lub nawet poczwornego obywatelstwa. Ulatwienia w przyznawaniu paszportow, Polak urodzony za granica majacy polski paszport nie powinien tlumaczyc sie, ze nie jest wielbladem – chodzi mi o tzw. „umiejscowienie aktu urodzenia”, do tego dochodzi akt slubu malzenskiego, ktory nagle – POWTARZAM NAGLE – od niedawna nalezy „umiejscawiac” w polskim urzedzie stanu cywilnego. W sytuacji gdy miliony Polakow zyja „na kocia lape” uwazam wymog „umiejscowienia aktu slubu” zawartego za granica za KURIOZUM i niemalze akt DYSKRYMINACJI. Niech ktos wreszcie zrozumie, ze atrakcyjnosc zachowania polskiego obywatelstwa przez miliony polonusow na swiecie nie zdobedzie sie poprzez urzedowe utrudnienia.
    Wiem, odszedlem od tematu, ale zrobilem to celowo. Latwiej jest zachowac polskosc w obcym kraju, ktory nie szanuje polonii niz (co brzmi paradoksalnie) w sytuacji gdy wlasny polski konsulat stosuje dziwne przepisy odnosnie nowych paszportow. Wreszcie na koniec, czy ktos mi moze powiedziec co robi polski rzad, polscy obywtele zamieszkali w kraju aby uatrakcyjnic kontakty z polonusami z roznych krajow swiata????

    Dobre 0

  9. wiech pisze:

    @Ja
    Co do singing nightingale masz 100% racji.
    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  10. Marek A. Śmiechowski pisze:

    Bardzo cenię Pana artykuły w RP i ten również wybija się ponad przeciętną, ale cała teza, oparta na założeniu zawartym w ostatnich dwóch słowach tekstu, jest z gruntu nierealna; europeizacja Niemiec… proces jaki następuje jest dokładnie odwrotny i następuje germanizacja Europy, i dlatego uznanie mniejszości polskiej nie nastąpi nigdy.

    Dobre 0

  11. rowienski pisze:

    Znakomity tekst. dziwia mnie wpisy starające się udowodnic, że Polacy nie mają racji z ta mniejszoscią, i że wszystko jest OK. Cele polityki niemieckiej sa jasne. Dlaczego jako podatnik polski dopłacam do imprez mniejszości niemieckiej w Polsce? Dlaczego płace też z podatków pensje pseudo-ministrom i pseudo-rzednikom „polskiej” dyplomacji? mam fatalne doświadczenia w kontaktach z dyplomatami III RP w Kolonii. Byłem w Niemczech w sumie kilka lat jako naukowiec, i Niemcy szanowali mnie, wszelkie formalności były załatwiane w mig. Kiedy trzeba było coś załatwić w ambasadzie, a potem konsulacie RP w Kolonii, poddawano mnie, jak i wielu innych, róznym upokorzeniom. Wymagano, zgodnie z PRL-wska mentalnościa, kopy dodatkowych zaswiadczeń, zupełnie bezprawnie. I wielu ważnych rzeczy nie załatwiłem. Tak, do dzisiaj te dynastie „dyplomatów” zapełniają etaty w placówkach RP. Ale rzadko kiedy reprezentują Polskę i polskie interesy. Mało się o tym pisze, ale wielu z dyplomatów RP nie zna języków obcych, są słabo wyedukowani, zatem głosu nie zabierają. Ale nieformalne związki w MSZ potrafia tworzyć (jak za PIS-u). Był taki ambasador RP Reiter, którego raz Niemcy – byłem świadkiem – przedstawili -”ambasador Niemiec w Polsce”. Zabawne, ale to freudowska pomyłka. Działął bardziej w interesiie Niemiec niż Polski. Kiedy wreszcie doczekamy się ludzi normalnych w dyplomacji i w rządzie RP, dbających o nas? Dbających o Polaków w Niemczech?
    Tymczasem Niemcy realizują swe cele gładko. Tak dalej być nie może. Taka asymetria szkodzi Polsce. Jak to się skończy?

    Dobre 0

  12. Eklos pisze:

    I ktoś – kto tak znajduje siłę ducha Polaków , może uważać się za Polaka ? Tu zawierają się moje najpoważniejsze wątpliwości. Warto to zbadać !

    Dobre 0

  13. Jan C. pisze:

    To, że Polacy wyjeżdżają do Niemiec na zarobek, to sprawa ekonomiczna, nie wolno z niej robić politycznej, a tym bardziej domagać się jakichś praw.

    Sprawa polityczna, to czynienie pokoju. To dochodzenie do posiadania tych samych, zgodnych co do hierarchii wartości, trwanie w pojednaniu, szacunku i zaufaniu wzajemnym, nastawienie na przyszłość, na życie w prawdzie.
    Nie wolno nazwać pokojem tego, co się dzieje w relacjach między naszymi narodami – to bezprzykładna agresja, pozbawiona jedynie huku dział, bo trwanie w tym kłamstwie może być uznane za zgodę, za możliwość zakonserwowania takiego stanu rzeczy.
    Zdrajcy tak bardzo się zapędzili z europeizowaniem ,, Polski, że nawet Niemcy ustanowili adwokatem Polski dla przyjęcia do UE. No i mamy Polskę bez banków, bez mediów, bez przemysłu, przetwórstwa, hut i stoczni, wszystkiego, co mogłoby być konkurencyjne dla Niemiec, a ,,za to,, z zadłużeniem rzędu 700 – 800 miliardów złotych i ostro i twórczoksięgowo rosnącym – Polskę z drenażem supermarketów, Polskę, w której niewielka już jest zawartość Polski.

    Prawo, żeby do czegoś zobowiązywało, musi nie tylko wypływać ze sprawiedliwości, opisywać wzajemność uprawnien i zobowiązań,
    równowagę praw nabywanych i ponoszonych kosztów, ale przede wszystkim wypływać wprost z moralności.
    Morale zaś Polaka, czy Niemca jest takie samo – każdy wyżej stawia interes swojej Ojczyzny, jak swój własny. To też problem kultury.

    Każdy Polak najpierw kocha swoją Ojczyznę, dając jej z siebie co najlepsze, co najszlachetniejsze, co najwznioślejsze i najcnotliwsze, siły zdrowie, pracę i poświęcenie, a na rewanż z jej strony specjalnie nie patrzy.
    Każdy Polak, który ma inne podejście niech się lepiej do swoich polskich korzeni nie przyznaje, bo wstyd – już jest wynarodowiony, a beznarodowiec i do kultury polskiej, polskich tradycji i obyczajów nie powinien się przyznawać, bo bez miłości Ojczyzny , to tylko puste gesty, puste rytuały wyprane z sensu, pozbawione ducha.
    Każdy Niemiec, to spadkobierca tych, co przehandlowali swoją kulturę za obietnicę zostania nadczłowiekiem, który w sobie ma ,,światło moralne,, . który może decydować, co jest człowieczeństwem, by zachować wyższość swojej ,,rasy panów,,.
    Dla Niemca dwoista moralność to norma – jak jeden jest nad-, to drugi musi być pod-.
    Niemiec potrafi żyć w zakłamaniu, co do historii, literatury, nawet w złudzeniach, że posiada kulturę, czy w przekonaniu, że kable niemieckie są lepsze. Gorzej, żeby któregoś spytać, co z tej ,,kultury,, można polecić ludzkości do rozwijania, do budowania, do naśladowania, , jak nawet Mozart kojarzy się z gwizdem lecących z nieba niemieckich bomb.
    Jak odróżnić to szlachetne ziarno od plew i kąkolu odczłowieczenia.

    W ogóle, to się dziwię, że są jeszcze Polacy, którzy chcą po niemiecku rozmawiać.

    Dobre 0

  14. czlowiek pisze:

    Szanowny Panie Profesorze. Mam nadzieje ze Pan te komentarze czyta. Otoz
    szkoda ze pan nie podal trzech faktow…

    1. Berlin – Mit einer neuen Kampagne „Deutsch – Sprache der Ideen” will das Außenministerium die Verbreitung der deutschen Sprache im Ausland fördern.Ziel ist es, in anderen Ländern wieder mehr Menschen zum Deutsch-Unterricht zu bewegen.Derzeit lernen nach Angaben des Auswärtigen Amtes nur noch knapp 14,5 Millionen Menschen weltweit Deutsch als Fremdsprache.Vor fünf Jahren waren es noch 17 Millionen. Die meisten Deutsch-Schüler – etwa 2,3 Millionen – gibt es derzeit in Polen.Die Staatsministerin im Auswärtigen Amt, Cornelia Pieper (FDP), sprach von „alarmierenden Zeichen”.

    2.Staatsministerin Pieper ist Schirmherrin des ersten Planspiels für die deutsche Minderheit in Polen

    Zwischen 300.000 und 600.000 Deutsche leben in Polen. Seit Anfang der Neunzigerjahre engagiert sich das Institut für Auslandsbeziehungen (ifa) für den Austausch zwischen Mehrheits- und Minderheitsgesellschaft und den zivilgesellschaftlichen Dialog. Für die Koordinatorin der deutsch-polnischen Beziehungen und Staatsministerin im Auswärtigen Amt, Cornelia Pieper, hat das Verhältnis zum Nachbarland eine besondere Bedeutung. In ihrem Grußwort zur heutigen Eröffnung des Planspiels in Allenstein betont sie: „Die deutsche Minderheit kann aus meiner Sicht eine wichtige Brückenfunktion zwischen beiden Völkern einnehmen. Es freut mich sehr, dass heute die Existenz einer Minderheit als Chance wahrgenommen wird, miteinander in Kontakt zu treten und den Dialog auszubauen.

    Die Vertreter der deutschen Minderheit stehen dabei in der Verantwortung: Sie müssen sich aktiv und konstruktiv in die polnische Zivilgesellschaft einbringen, um dieses Potenzial auch umsetzen zu können. Aus meiner Sicht ist das ifa-Planspiel ein wichtiger Schritt, um der Minderheit eine Stimme zu geben. Ich freue mich sehr, die Schirmherrschaft für dieses Projekt übernehmen zu dürfen.” Die deutsche Minderheit in Polen steht vor großen Herausforderungen. Eine verstärkte Abwanderung von Mitgliedern der deutschen Minderheit in den vergangenen Dekaden, eine zunehmend undeutliche Identität als deutsche Minderheit, das Zurücktreten der deutschen Sprache als verbindendes Moment haben dazu beigetragen, dass die Selbstwahrnehmung als Angehörige der deutschen Minderheit zunehmend in den Hintergrund tritt. Das Institut für Auslandsbeziehungen (ifa) unterstützt mit dem Planspiel die Minderheit dabei, sich aktiv in die Zivilgesellschaft einzumischen und damit auch die eigene Identität zu festigen. Das Planspiel „Der Minderheit eine Stimme geben” findet vom 26. bis 28. Februar 2010 im Deutsch-Polnischen Jugendzentrum Allenstein/Olsztyn statt. Die Teilnehmer erlernen Entscheidungsabläufe, die realen politischen Prozessen gleichen. Da es sich um ein generationsübergreifendes Projekt handelt, nehmen sowohl Jugendliche als auch Angehörige der älteren Generation teil.

    3. Eine originelle Vorstellung von Integration schwingt noch mit, als in den siebziger Jahren der damalige Bundeskanzler Helmut Schmidt (SPD) sagt: „Wir haben die Ruhrpolen verdaut, also werden wir auch die Gastarbeiter verdauen.”

    Te trzy artykuly (ukazaly sie ostatnio w prasie) pokazuja dobitnie tezy, ktore pan opisal. Czyli masywny naklad pieniedzy i struktur na propagowanie Niemieckiego jezyka i kultury a zarazem brak pieniedzy i woli do wspolpracy z mniejszosciami narodowymi.

    Dobre 0

  15. czlowiek pisze:

    @singing nightingale

    Polacy zostali przymusowo wcieleni do Rzeszy w 1795 i od tego czasu ich potomkowie mieszkaja w Niemczech. Nie mogli wtedy pracowac w Polsce wiec jechali do Niemieckich kopalni albo pracowali w Berlinie, Hamburgu itd.

    Ich potomkowie mieszkaja w Niemczech do dzis. I im sie nalezy statut mniejszosci. nawet gdyby tylko jedna taka osoba w Niemczech zyla.

    poza tym statut mniejszosci nalezy sie

    -Beutesoldaten
    -Lebensborn Kinder

    sa to Polacy przymusowo wcieleni do Niemiec. Zadni gastarbeiterzy tylko ofiary Niemieckiej kolonizacji.

    Dobre 0

  16. SEK pisze:

    A jednak stanowczo na Opolszczyźnie w Polsce nie powinno być tablic z nazwami w języku niemieckim. To jest Polska. Niemcy niczym u siebie Polaków nie chcą uznać.
    Niemiec przecież całkowicie zdolności nie pozbawiony, może podstawy języka polskiego opanować.
    Polacy w Niemczech sobie radzą, choć niekoniecznie chętnie.

    Czy włodarze tamtych okolic muszą robić za kapciowych ? Charaktery słabe.

    Dobre 0

  17. obywatel pisze:

    żyję i patrzę na to wszystko od kilku dziesięciu lat „choroba zakaźna na Niemców” można tak rzec nadal u nas istnieje. Kiedyś byłem na zachodzie i pytałem młodych ludzi o Śląsk , WROCŁAW itd. mało kto z nich interesował się tak ą geografią!!!

    Dobre 0

  18. fritz pisze:

    Bardzo dobry tekst.
    Bardzo dobre nastwietlenie Niemieckiej polityki narodowsciowej. Pokazanie nacjonalizm niemiecki nie rozniacego sie duchem krwi i ksenofobi od czasow pruskich i nazistowskich.

    Niemcy w sposob oczywisty daza do zmiany wynikow II WS. Dzieki Tusk dazacemu do likwidacji Polski poprzez przeksztalcenie w regiony eurpejskie osiagna ten cel w ciagu najblizszych 6 lat o ile Tusk wygra nastepne wybory nie mowiac o wyborach prezydenckich. W tym przypadku ustanowienie regionow (okreslanych jako metropolie ) moze nastapic w ciagu nastepnego roku.

    Wstrzasajace jest to, ze legitymacja obecnego rzadu Niemiec do nie uznawania polskiej mniejszosci opiera sie na nazistowskim ustawodastwie. Niemcy sa w sensie prawnym kontynuatorka III Rzeszy. Czesci ustawodastwa III Rzeszy hitlera, ktore nie zostaly zmienione przez demokratyczne panstwo niemieckie sa prawem rowniez dzisiaj.

    Niemcy w czasach hitlerowskich okradli obywateli Niemiec polskiego pochodzenia. Ci okradzenie obywatele nie dostali zadnego odszkodowania wlasnie w oparciu o hitlerowskie ustawodastwo.

    Z wynaradawianiem Polakow Niemcy robia olbrzymie postepy. Nie tylko w Niemczech, rowniez w Polsce. Administracja niemiecka Tusk rzadzaca teraz w Polsce zakazala nauki historii Polski w gimnazjach. Nauka literatury polskiej zostala rowniez skasowana.
    Narod bez znajomosci wlasnej historii i literatury przestaje istniec.

    Przykladem jak bardzo demoralizacja i germanofilia rozprzestrzenila sie w Polsce, jak bardzo ogarnela zdemoralizowane polactwo, jest artykul Ziemkiewicza w Rzepie, w ktorym on stwierdza, ze Polakow nie stac na niepodleglosc i powinni stac sie czescia Niemiec.

    Dlatego oczekuje „tfurczej” krytyki artykulu przez Ziemkiewicza zakonczonego uwaga: Polacy powinni byc germanizowani.

    Dobre 0

  19. kamaz pisze:

    @fritz!!! Chłopie!!! Zapomniałeś dodać że patriotycznym obowiązkiem każdego Polaka jest głosowanie na kaczorów!!! ;) Zaczynam się o ciebie martwić, czyżby ślepa miłość do kaczyzmu zaczynała słabnąć, czy może to tylko wypadek przy pracy???

    Dobre 0

  20. XXI... pisze:

    Nie godzę się z szanownym Autorem, co do stwierdzenia, że polscy dyplomaci jakoby cierpia na rzekomą ,,postkomunistyczną traumę i nawyk ,,posłuszeństwa wobec protektora” i dlatego nie bronią interesów polskiej mniejszości. Nie mają oni tego freudowskiego kompleksu. Po prostu po części to idzie od ustaleń okrągłostołowych, po części od kalekiej polityki zagranicznej prowadzonej przez kolejne rządy RP w ciągu ostatnich 20 lat w stosunkach z wieloma państwami. Po części to jest wynikiem państwowej służalczości wobec mocarstw osciennych obecnie rządzących platformersów.
    Dla nich ważniejszymi sprawami są sprawy partyjne, grupowe i przyunijne niż obrona Polaczków mniejszościowych.
    W Niemczech tamci, ich politycy, maja czelność korzystać z ustaleń Goeringa czy z hitlerowskich ustaw o Jugendamtach, a nasi tymczasem boją się nawet im to wytknąć, gdzież tam mieliby bronić swoich.
    Po takich dyplomatach cóż mamy oczekiwać?!

    Dobre 0

  21. seba pisze:

    To że oni nie chcą nas uznać jest konsekwencją napajania ludności niemickej prez stulecia że są coś lepszym niż słowianie. Oni nigdy nie mieli możliwość by sie tego od uczyć(jak po wojnie przy Francuzów czy Żydów) i jak Polakom się już raz coś udaje, to sie to przypisuje innym(Chopina Francuzom lub Enigmę Anglikom) albo ignoruje. I to dotyczy nie tylko Polaków lecz wszystkich którzy żiją na wschód od Niemiec(A ten fenomen istnieje nawet w samych Niemczech gdzie się byłych obywateli NDR pogardliwie nazywa „Ossis” czyli wschodniacy).
    Ale czy rząd RFN działa z powodu takich resentymentów? Ni, bo uznana mniejszość mogła by mięć przywileje co by uatrakcyjniało sprawę dla wielu młodych ludzi gdyby na przykład odpuszczona im służbę wojskową). Wtedy młodzi zamiast raz zapalić jointa zapisywała się na polską czy turecką mniejszość i sprawa byłaby załatwiona. Inny problem jest również że rodziny imigrantów mają więcej dzieci niż niemieckie. Uznanie migrantów jako mniejszość pogarsza i tak już się zapowiadającą katastrofę demograficzną. To również byłoby przyznanie że ?polityka integracyjna? jest totalną klęską(a że nikt nie chcę ponieść za to polityczne konsekwencje to się dalej biję glowę o mur). Inny powód jest na pewno również to, że uznana mniejszość ma prawo na lekcję ojczystego języka w szkole a w Niemczech od lat nie inwestuje się w edukację. Jak ma niemieckie państwo wytłumaczyć wyborcą że szkoła się rozwala bo pieniądze są wydane na lekcje tureckiego, rosyjskiego czy polskiego? Nawet Polska więcej wydaje na szkolnictwo niż Niemcy. A jak wszyscy wiemy przy kasie przyjaźń się kończy.
    Czyli dlaczego polska dyplomacja się z sprawą nie zajmuje? Bo wie że nie ma realistycznej szansy na sukces. Mimo to musi się polska dyplomacja z ludźmi jak mnie zająć lecz nie formie walki o nierealistyczny cel tylko otwierać możliwości powrotu do Polski. Moja generacja(niezależnie od narodowości) widzi swoją przyszłość w Niemczech raczej pesymistycznie lub wcale nie widzi tu perspektywę dla siebie. Dlaczego Polska nie miałaby wykorzystać ten potencjał i próbować ich do Polski zwerbować? Ja sam mam zamiar studiować i jak znajdę prace nawet zostać na stale w Polsce. Należy również promować polski język i polska kulturę. To da więcej korzyści Polsce i polskiej mniejszości.
    Ale mimo wszystko należy zadąć te prawa i zwracać uwagę ile polskie państwo wydaje na niemiecka mniejszość w Polsce i żądać by również w Niemczech znalazło się dla Polaków pieniądze. A gdy to ma dyplomatycznie sens to dlaczego nie pomyśleć nad skróceniem pieniędzy dla Niemców opolskich z powodu kryzysu lub ?integrować? ich zabierając im przedstawicieli z sejmu? Jak Niemcy Polakom, tak Polacy Niemcom.
    Jestem młodym przedstawicielem mniejszości polski w Niemczech.

    Dobre 0

  22. Zbych pisze:

    Znakomity tekst Panie Profesorze. Szkoda tylko, ze odbieram go, jako glos wolajacego na puszczy. Nazizm w ukrytej formie zakodowany jest w glowach bardzo wielu obywateli niemieckich. Szkoda tylko, ze Pan Bartoszewski mianowany przekupnie przez Niemcow na profesora tego nie widzi i nie czuje, bo przeciez jest przedstawicielem rzadu polskiego w relacjach z RFN.
    Tusk i Sikorski nie upomna sie nigdy o prawa polskiej mniejszosci, bo jest to politycznie nipoprawne i bylaby to uznane przez Niemcow jako przedluzenie polityki Kaczynskich.

    Dobre 0

  23. singing nightingale pisze:

    Coz, podstawowa potrzeba psychiczna czlowieka to poczucie wlasnej wartosci.
    Jest dwie metody zaspokojenia tej potrzeby psychicznej.

    1. metoda amerykanska, chwalimy samego siebie i w ten sposob czujemy sie wartosciowi, nie potrzebujemy wtedy ponizac innych, bo nie ma po co,

    2. metoda polska, ponizamy innych i w ten sposob wzglednie podnosimy swoja wartosc w swoich oczach.

    Marzy mi sie aby polacy zaczeli stosowac metode amerykanska, chociaz troche.

    Dobre 0

  24. euro67 pisze:

    Panie Profesorze swietny tekst, brawo! Mam nadziej ze kandydaci na prezydenta Polski porusza to w debacie!

    Dobre 0

  25. groszek pisze:

    Szanowny Panie Profesorze!
    Szanowni Komentatorzy!

    Racja, po stokroć racja. Niemcy dążą do upowszechniania swojej Leitkultur. Polskie placówki dyplomatyczne niewiele się chyba zmieniły od czasów PRL-u. Myślę o mentalności niektórych tzw. dyplomatów i tzw. urzędników. Brak jest jednej skoordynowanej polityki wspierania Polonii i wykorzystywania jej jako prawdziwego ambasadora kraju nad Wisłą oraz lobby politycznego.
    Lecz zapomina się w dyskusji o Polonii o rzeczy najważniejszej. Ilu z tych, których określa sie mianem Polaków, mniejszości narodowej, itp. jest zainteresowanych jakąkolwiek formą kultywowania swojego języka czy kultury. To jest, moim zdaniem, klucz do rozwiązania problemu. Zachęcać ludzi, by posyłali swoje dzieci na naukę polskiego. Wspierać organizacje polonijne-nie takie, które maja trzech członków i dwunastu prezesów, lecz takie, które pracują z dziećmi i młodzieżą. Co z polskim harcerstwem w RFN? Czy Polska Misja Katolicka jest i polska i katolicka czy może tylko katolicka i po polsku w niedziele. Czy znajdzie się ktoś, kto przedstawi kiedyś pomysł, jak obudzić Polonię niemiecką?
    Pozdrawiam znad Renu

    Dobre 0

  26. czlowiek pisze:

    …czyzby ktos chcial renegocjacji ukladu o stosunkach polsko-niemieckich, ktory w polskiej wersji, opatrzony polskim podpisem, oprocz uznania granicy miedzy Polska i Niemcami, pisze o mniejszosci niemieckiej w Polsce i obywatelach Niemiec polskiego pochodzenia…?

    Dobre 0

  27. naks pisze:

    wypada tylko podziekowac za odwazny i rozumny artykul i wstydzic sie za politykow i dyplomatow co dostrzegac i bronic tego co polskie nie potrafia.

    Dobre 0

  28. Nosferatu pisze:

    Paralela pomiędzy mniejszością niemiecką w Polsce a Polakami mieszkającymi w Niemczech nie jest uprawniona. Czy nam się to podoba czy nie, Niemcy są na Opolszczyźnie u siebie, gdyż ta pierwotnie polska ziemia już w średniowieczu uległa germanizacji i to nie oni przyszli do Polski, ale to państwo polskie przyszło do nich w wyniku powojennych zmian granic. Niestety tak już jest, że gospodarz ma prawo wymagać dla siebie więcej niż gość, a takimi właśnie gośćmi są w przytłaczającej większości Polacy mieszkający dziś w Niemczech. Poza tym nie dzieje im się tam żadna krzywda. Moga się zrzeszać, kultywować tradycje, uczyć dzieci języka. I jedni to robią, a inni nie.

    Trudno się dziwić, że państwa bronią się przed uznawaniem mniejszości, gdyż te stanowią zawsze pewien kłopot. Wystarczy spojrzeć na dzieje II RP.

    No i z tym brakiem wieloetniczności w Niemczech to też Pan przesadził. Berlin nie jest wieloetniczny? A Brema? Był Pan Prof. kiedyś w Gröpelingen?
    Czy trzy miliony Turków i paręset tysięcy innych obcokrajowców nie wystarczy? Mają sobie Niemcy sprowadzić jeszcze z milion Arabów i Afrykańczyków, żeby udowodnić swoją europejskość?

    Dobre 0

  29. Marek pisze:

    Dbać o polski interes potrafię jedynie Ci którzy czują sie zwiazani z Polską, jej tradycja i historią. Niestety Ci którzy nas obecnie na zewnątrz reprezentują to ludzie potrafiacy świetnie dbać o własną karierę i swoich działąń nie traktują jak służbę wobec współobywateli. Czy w niemieckim rzadzie jest choć jeden polityk z innym niż niemieckie obywatelstwem? Wobec jakiego kraju czuje się lojalny ktoś kto w czasach trudnych dla Polaków przyjmuje obce obywatelstwo i po wielu latach nieobecnosci wraca by zostać ministrem (bo tu może już więcej zarobić). Mamy niestety w rządzie kosmopolitów gardzących tymi którym powinni służyć. Czy Polacy nie mją instynktu samozachowawczego ?

    Dobre 0

  30. BiLK pisze:

    Panowie i Panie,
    Spójrzcie proszę na mapę: stolica Niemiec jest asymetrycznie położona w stosunku do granic państwa. Środek ciężkości Niemiec sztucznie przesunięty do Berlina ciągnie obszar kraju na wschód. Zapytajcie Polaków żyjących w Niemczech – Niemcy nigdy nie zmienili swojej mentalności, również swojego stosunku do narodów wschodnioeuropejskich, zwłaszcza słowiańskich. Państwo niemieckie nigdy nie powinno budzić zaufania mieszkańców Europy Środkowej i Wschodniej, ponieważ swoją przyszłość zawsze pokładało w ekspansji na wschód – aż do granic Rosji. I to się nie zmieniło.

    Dobre 0

  31. uruguay pisze:

    Nie mogę zgodzić się z p. Krasnodębskim. Rację ma nightingale. To obłudne domagać się uznania mniejszości polskiej w Niemczech, skoro mniejszość ta wg polskiego prawa nie byłaby mniejszością. To tak samo jak byśmy nagle uznali w Polsce mniejszość chińską czy wietnamską.
    Ktoś kto dobrowolnie decyduje się na emigrację nie powinien z tego powodu domagać się specjalnych przywilejów dla siebie. Dodam jeszcze, że wielu Polaków starając się o niemieckie obywatelstwo, ażeby ułatwić sobie sprawę, podawało w składanych wnioskach, że ich narodowość jest niemiecka i podpierali się niemieckim obywatelstwem swoich rodziców lub dziadków przed 1918 lub służbą swoich przodków w Wehrmachcie. Sprawę znam bardzo dobrze, więc te polskie lamenty wywołują jedynie pusty śmiech.
    Istnienie polskiej mniejszości narodowej w Niemczech zakończyło się wraz z dwukrotnym przejmowaniem (odzyskiwaniem) wschodnich terenów Niemiec przez Polskę, najpierw w 1918 r a potem w 1945. Zresztą komunistyczne władze bardzo nieufnie podchodziły do polskiej przedwojennej mniejszości w Niemczech. Utrudniając im życie jak tylko się dało, w końcu doprowadzili do ich wyjazdu do RFN. Do dzisiaj popularne jest stwierdzenie, że Gomułka z Polaków „robił” Niemców skuteczniej od Bismarcka.
    I jeszcze jedno. Dopóki niemiecka (czy też białoruska, litewska) mniejszość w Polsce zachowuje się lojalnie wobec państwa polskiego, powinna mieć możliwość kultywowania swojej kultury i języka niezależnie od tego jak rządy Niemiec, Białorusi czy Litwy traktują tam polską mniejszość. I lepiej, że dzieje się to za polskie pieniądze, niż niemieckie. Te przepływy finansowe są i tak kontrolowane przez MSWiA. I po trzecie – mniejszości te również składają się poprzez płacenie podatków na budżet Polski.
    Jakakolwiek dyskryminacja czy walka z mniejszościami narodowymi skutkuje tylko tym, że mniejszości te mogą odnieść wrażenie, że nie chcemy ich w granicach Polski. Jagiellonowie zrozumieli to kilkaset lat temu i moim zdaniem to z ich polityki powinniśmy brać przykład.

    Dobre 0

  32. fritz pisze:

    Nosferatu napisał: 19 marca 2010 at 0:10
    Paralela pomiędzy mniejszością niemiecką w Polsce a Polakami mieszkającymi w Niemczech nie jest uprawniona. Czy nam się to podoba czy nie, Niemcy są na Opolszczyźnie u siebie, gdyż ta pierwotnie polska ziemia już w średniowieczu uległa germanizacji i to nie oni przyszli do Polski, ale to państwo polskie przyszło do nich w wyniku powojennych zmian granic.

    *** Przeczytaj artykul jeszcze raz.
    Polacy sa w Niemczech jako mniejszosc od 200 lat.
    To wystarczy.
    Polskie Ziemie Odzyskane beda niebawem 100 lat w Polsce.

    A jak to funkcjonuje z prawem do ziemi… pogadaj z Izraelczykami na ten temat.

    Przeoczyles rowniez drobiazg, ze Polacy byli uznana mniejszoscia w Niemczech. Przestali nia byc w wyniku hitlerowskiego bezprawia.
    Merkel i Niemcy bronia hitlerowskiej ustawy.
    Punkt.

    Jezeli nie nastapi szybka zmiana sytuacji Polacy powinni przyznac Niemcom dokladnie takie prawa jakie przysluguja im na bazie ustawodastwa unijnego.
    A wiec 1.wyrzucic z sejmu
    2. Przestac placic na szkoly niemieckie.. albo tyle ile Niemcy wydaja na glowe poloni w Niemczech.. to bedzie moze 1 euro.
    3. Skonczyc ze wszelkimi przywilejami przy urnie.

    …Moga się zrzeszać, kultywować tradycje, uczyć dzieci języka. I jedni to robią, a inni nie.
    *** W Polsce Polska placi za szkoly niemieckie

    …Trudno się dziwić, że państwa bronią się przed uznawaniem mniejszości, gdyż te stanowią zawsze pewien kłopot. Wystarczy spojrzeć na dzieje II RP.

    *** Dlatego trzeba natychmiast skonczyc ze specjalnymi prawami mniejszosci niemieckiej, tylko ze w tym przypadku jest pernanentne lamanie umowy miedzynarodowej przez Niemcy.
    Bo niezaleznie od tego, czy Polacy sa nazwani mniejszoscia czy nie (uznanie jako mniejszosc oznacza odszkodowania za ukradzione przez Niemcow mienie obywateli Niemiec z polskimi korzeniami) Polonusy maja zagwarantowane te same prawa do edukacji i reprezentacji politycznej, co obywatele Polski niemieckiego pochodzenia.
    Dokladnie te wszystkie punkty Merkel, Niemcy, lamia od 20 lat w dobrze znanym nazistowskim stylu.

    Dobre 0

  33. he pisze:

    Teraz już wiem od jakich „ałtorytetów” Jacuś Kurski czerpie swoje antyniemieckie fobie.

    Dobre 0

  34. greg pisze:

    Urodziłem sie i wychowałem na Górnym Śląsku ale nie jestem Ślązakiem. W roku 1987 wyemigrowałem do Niemiec Zachodnich i poprosiłem o azyl polityczny. Niemcy mi tego azylu nie udzielili ale byli uprzejmi pozwolic mi posiedzieć w Niemczech na ich koszt aż nie wyemigrowałem po 4 latach do Kanady. W Niemczech spotkałem wielu moich znajomych ze szkoły podstawowej i średniej. Wszyscy byli tam jako tzw. późni przesiedleńcy tzn. potomkowie tzw. Niemców etnicznych. W roku bodjże 1990 byłem w kolonii na wystę śp. Jana Kaczmarka, który spiewał piosenke o „Albumie rodzinnym” w którym są zdjęcia dziadka w Legionach, ojca u Andersa itd. Problem był tylko, że na sali wszyscy mieli przodków w innej armii. Ludzie przyszli z sentymentu na występ, który sie bardzo podobał ale uczucie dysonansu było ogromne. Niemcy wówczas pomogli setkom tysięcy lub nawet milionom uchdźców z Polski, Jugosławi, Palestyny, Iranu i innych krajów. Ale to były inne Niemcy niz dzisiaj. Wielu ludzi w Polsce mówi: no i co,że dziadek z Wehrmachtu? Ja jeszcze w latach 70-tych i
    80- spotykałem na Śląsku starszych ludzi, którzy z uznaniem wyrazli sie o Hitlerze. Ciekawe jaki wpływ mieli na swoje dzieci i wnuki? Mojego dziadka Niemcy zamordowali w więzieniu w Cieszynie. Mój ojciec jako młody chopak został zabrany na roboty przymusowe do Reichu i jak wrócił to swojego ojca juz żywego nie zobaczył. Moja mama jako14 letnia dziewczynka wraz z innym mieszkańcami Będzina była zmuszana do uczestnictwa w pokazowym wieszaniu przez Niemców miejscowych Żydów. Obecnie mieszkam w USA (najlepszy kraj na śweicie a byłem w wielu).Niemcom jestem głeboko wdzięczny za okazaną mi pomoc, szanuje ich ale ich nie lubię podobnie jak reszta świata.
    P.S.1
    Byłem w Polsce pare miesiecy temu. Zauważyłem bardzo dużą antypolską aktywność Górnoślązaków. To co widziałem na Śląsku Opolskim można kreślić tylko jednym słowem re-germanizacja.
    P.S.2
    Panie Profesorze pozdrawiam Pana bardzo serdecznie!

    Dobre 0

  35. emigrant pisze:

    Ten artykul to jakies nieporozumienie . Mieszkam od 25 lat w Niemczech i nigdy nie mialem potrzeby sie zrzeszac w jakims tam zwiazku etnicznym. Za czasow zelaznej kurtyny mialo to byc moze jakis sens ale teraz ?…Kazdy z nas ma rodzine w kraju z ktora utrzymuje kontakt i odwiedza swoich bliskich kilka razy w roku. W jakim celu ktos ma potrzebe sie zrzeszac ? Najprostrza forma kontaktu spolecznego dla Polaka to imieniny , urodziny lub inna okazja do uchlania sie . Widze tez czesto w poblizu tzw. polskich kosciolow stada Polakow z butelkami piwa w reku , ktorzy problem braku zwiazku mniejszosciowego rozwiazali juz w latach 80 -tych pod wlasnie tymi kosciolami. Przytaczanie przez autora przykladow Turka czy Polaka w kontekscie wielonarodowego spoleczenstwa to brak znajomosci problemu. Turcy w odroznieniu od Polakow nie respektuja z zasady nikogo kto nie jest muzulmaninem . Jest to spolecznosc , do niej zaliczyc mozna wszystkich tez arabow , ktora ma codziennie wlewana do glowy nienawisc przez muftich (muzulmanski kaplan czyli dzisiejszy faszysta).Nienawisc nie tylko w stosunku do Niemcow ale tez do wszystkich chrzescijan. Autor analizuje temat teoretycznie a ja widze to na codzien w praktyce. Caly ten artykul brzmi jak z lat 80-tych. Faktycznie tak bylo ale od chwili wejscia Polski do EWG widac jak zmienil sie stosunek przecietnego Niemca do Polakow. Zaczeto sie bardzo interesowac nasza historia i podkreslac nasze wspolne chrzescijanskie korzenie.Przytaczany Göring definitywnie nie jest postrzegany jako bohater .Wielokulturowe spoleczenstwo w Niemczech jest przedsiewzieciem nie wykonalnym nie z powodu Niemcow tylko muzulmanskich mniejszosci, ktore zrzeszaja sie w organizacje o czysto faszystowskim charakterze.

    Dobre 0

  36. autochton pisze:

    @rowienski: Szanowny Panie, tzw. mniejszość niemiecka która była większością jest u siebie od stuleci (patrz definicja mniejszości).
    To Polacy oględnie sprawę nazywając są elementem napływowym na Śląsku, Pomorzu i w Prusach.
    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  37. autochton pisze:

    @fritz: odzyskać można coś, co się posiadało.
    Inaczej to tylko się kradnie albo kupuje.
    Znając Twoich rodaków obstawiam to pierwsze.

    Dobre 0

  38. autochton pisze:

    @seba: to wróć do Polski ją buduj. Jest jeszcze trochę do zrobienia czego Polacy sami nie umieją np. koleje, autostrady, czystość i porządek.
    Chyba tego się w Niemczech nauczyłeś ;-)

    Dobre 0

  39. Remi pisze:

    Jak inni maja nas szanowac jak my sami siebie nie szanujemy.Przy bardzo niskiej frekwencji wyborczej wybieramy antypolskie elementy do wladzy bo tak nam podpowiadaja antypolskie jedynie polskojezyczne media.Rzadowej kliki pospolite grandziarstwo uchodzi na sucho.Kolejna likwidacja Polski postepuje.Tylko tym razem w pokojowy i bardziej wyrafinowany sposob.Co pokaza wybory nastepne strach myslec.

    Dobre 0

  40. gajowy bronek pisze:

    Po pierwsze, jesteśmy wdzięczni panu profesorowi za to, że kamuflując rzeczywisty powód swojego pobytu w Niemczech tak dzielnie pracuje, wyłącznie dla nas, dla dobra RP, choć należy tu wyjaśnić, że nie po drodze mu z obecną ekipą rządzącą.
    Obawiam się jednak, że ten tekst demaskujący prawdziwe oblicze naszego sąsiada może spowodować nagły powrót tych kilku setek tysięcy rodaków, zatrudnionych w niewolniczej pracy, wbrew ich woli, za Odrą-Nysą Łużycką.
    Z drugiej strony, pan profesor włączył się, mimo woli, do dyskusji nad wyborem prezydenta.
    Ale jego głos nie pozostawia nam wyboru bo już wiemy, że nowy prezydent powinien być twardy w relacjach z naszym zachodnim sąsiadem, albo jeszcze prościej ? antyniemiecki.
    Zapytam retorycznie, czy takim prezydentem może być kandydat Platformy?

    Dobre 0

  41. Janusz Kaminski pisze:

    Super artykul,
    Gratuluje Panie Profesorze logicznie dobranych porownan i argumentacji. Niemieckie interpretacje „mniejszosci narodowych”, sa nietylko dziwne, ale i sprzeczne z europejskimi ideami.
    Serdecznie Pozdrawiam i zycze aby panskie publikacje zmienily swiadomosc politykow i polskich i niemieckich a takze aby otworzyly oczy politykom Unii Europejskiej.

    Dobre 0

  42. singing nightingale pisze:

    Dla bardziej perspektywicznego spojrzenia.

    Stosunki z Niemcami zawsze byly lepsze niz z innymi sasiadami.
    Porownajmy.
    Przez 400 lat, od Kazimierz Wielkiego do pierwszego rozbioru Polski, nasza granica zachodnia nie zmieniala sie. Nie bylo tez zadnej wojny z Niemcami (bylo kilka z Krzyzakami ale oni podlegali bezposrednio papiezowi). 400 lat bez wojny, bez zmiany granic. Rzecz raczej niezwykla w historii miedzy sasiadami.
    Potem przyszly rozbiory ale w rozbiorach uczestniczylo trzech sasiadow, nie jeden.

    Niewiarygodne ale od Kazimierza Wielkiego do dzisiaj byla tylko jedna wojna czysto polsko-niemiecka, w 1939 roku. Jedna wojna na 600 lat!!!

    Dobre 0

  43. Szwejek pisze:

    Niemiecki rzad dba o interesy Niemcow. POlski rzad dba o interesy POtomkow dziadkow „czlonkow” tego rzadu…

    Dobre 0

  44. Grzegorz pisze:

    @autochton
    „…tzw. mniejszość niemiecka która była większością jest u siebie od stuleci (patrz definicja mniejszości)…”

    To czym roznia sie dwaj ludzie urodzeni w tym samym kraju majacy rodzicow mowiacych innymi jezykami? Skoro Polacy sa elementem naplywowym a mniejszosc niemiecka jest u siebie od stuleci to wnioskuje, ze jest pan nieskromnym milosnikiem nieajkiego Adolfa, czyz nie jest tak?
    Tzn. jesli Polak urodzil sie w Polsce na Dolnym Slasku to nadal jest naplywowy? Bredzisz pan i tyle!

    Dobre 0

  45. slazak pisze:

    obawy germanizowania polakow w niemczech sa uzasadnione. Ale to nie wina niemcow. Po prostu jak ktos ma mozliwosc wyboru, to wybiera kulture na wyzszym poziomie kulturalnym i intelektualnym a teraz ekologiczny jest coraz bardziej widoczny. Kilka razy w roku zbieram smieci w mojej polskiej starej ojczyznie. Polecam nasladowac. Moze wtedy moje dzieci beda chetniej odwiedzac Polske.

    Dobre 0

  46. krakauer pisze:

    Zdecydowanie lepszą od daremnych starań o uznanie mniejszości i rokującą duże nadzieje sukcesu szansą, jest przyjmowanie obywatelstwa niemieckiego (podwójnego) przez Polaków w Niemczech. Obecne prawo w Niemczech dopuszcza podwójne obywatelstwo m. in. dla Polaków. Organizacja na tej bazie daje im, jako wyborcom, pełnię praw politycznych, z którymi politycy i władze niemieckie będą musieli się liczyć.

    Dobre 0

  47. Jershina pisze:

    Autor dotknął istoty sprawy. Teutońska buta ma się dobrze również dzięki „rządom” ludzi, którzy nie wiedzą czym jest godność. Pozostaje czekać na powrót Kaczyńskich – czego wszystkim serdecznie życzę.

    Dobre 0

  48. Wrocławianin pisze:

    „Niemcy są na Opolszczyźnie u siebie” – którzy Niemcy? Ci z Monachium też?

    Dobre 0

  49. slazak pisze:

    @Wrocławianin
    wiec ja jestem u siebie w Stuttgarcie i w kolo Legnicy na dolnym Slasku bo mieszkam i tam i tu im posiadam i polskie i niemieckie obywatelstwo i lubie kulturalnych ludzi i tu i tam. Nie lubie neofaszystow niemieckich i polskich.

    Dobre 0

  50. Michał pisze:

    Jak tu komentatorzy już zauważyli sami się nie szanujemy.
    Chcąc coś w internecie na niemieckich/austriackich stronach zamówić na zapytanie w j. niemieckim nie dostanie się odpowiedzi. Tacy są Niemcy/Austriacy i tacy byli. Ba, na niemieckich stronach allegro zdarza się napis: „do Szwajcarii nie wysyłamy.” – Obecnie stosunki tych państw są napięte; wykradzione tajemnice bankowe i zakupione przez Niemców, nieproporcjonalna obsada naukowa Niemców na szwajcarskich uniwersytetach, w szwajc. przedsiębiorstwach, etc. Niemcy czują się w Szwajcarii jak u siebie.
    Niemcy (Germanie) składają się z niemieckiej krwi, słynne „Blut staerker als Wasser”, i z buty. „Deutschland ueber alles” – ponad wszystko, to ponad wszystko: Amerykę, Chiny, czy Rosję.
    Ale, aby zamknąć łacuszek Polska-Niemcy-Szwajcaria, dodam, że ze szwajcarskich sklepów internetowych dochodzą odpowiedzi do polskiego nadawcy, i to bardzo miłe, tyle tylko, że informuje się nas: „do Polski nie wysyłamy”.
    Ot i cała tajemnica polskiej uniżoności i kompleksów. Pan premier/minister robi, a my zbieramy żniwo.
    Wybierzmy w wyborach przedstawicieli Polaków, a nie POlaków, aby móc być Polakami z honorem i godnością.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.