Łukasz Wilkowicz: Wiemy, że jesteśmy klientami?

Jedną z najbardziej rozpowszechnionych opinii na temat Polaków i usług finansowych jest to, że korzystamy z nich rzadko

Z prowadzonych w ostatnich latach badań ankietowych i „twardych” informacji, np. o liczbie rachunków bankowych, wynika, że jest z tym coraz lepiej – liczba kont systematycznie się zwiększa. Trudno jednak ukryć, że w porównaniu z krajami starej Unii, a nawet niektórymi państwami naszego regionu, jesteśmy w tyle.

Warto jednak zdawać sobie sprawę z tego, że faktycznie korzystamy z usług finansowych częściej, niż nam się wydaje. Większość pracujących dorosłych ma rachunek w otwartym funduszu emerytalnym. W każdym gospodarstwie domowym co miesiąc są do opłacenia rachunki. Poczta to również instytucja finansowa. Jeśli rachunki płacimy w kasie sklepowej, to także jesteśmy klientami takiej instytucji.

Uświadomienie Polakom, że nawet jeśli – niesłusznie – nie mają zaufania do naszych banków, to i tak w jakiś sposób z nich korzystają, powinno być pierwszym krokiem. Kolejnym wskazaniem że posiadanie rachunku bankowego i załatwianie za jego pośrednictwem cyklicznych płatności to nie tylko ułatwienie, ale że może to być również oszczędność pieniędzy i czasu.

Za takimi deklaracjami muszą jednak pójść fakty. Niewykluczone, że duża część potencjalnych klientów instytucji finansowych nie uważa wcale ich oferty za korzystną. To oznacza, że na naszym rynku wciąż jest miejsce dla nowych graczy. Chyba że ci, którzy już na nim są, zdecydowaliby się na obniżki cen. Podwyżki, z którymi mieliśmy do czynienia w ubiegłym roku, są zrozumiałe z punktu widzenia  starań o wyższe zyski w krótkim terminie. W dłuższej perspektywie nie muszą jednak okazać się aż tak korzystne.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(8) Komentarzy do “Łukasz Wilkowicz: Wiemy, że jesteśmy klientami?”

    -
  1. LT pisze:

    A dla kogoż to ma być ułatwieniem posiadanie przez klienta rachunku bakowego? Nie dla banku aby?

    Dobre 0

  2. Bat pisze:

    Jeśli Polacy nie korzystają z usług bankowych to są tylko dwa powody: nie opłaca się im z nich korzystać bo nie mają wystarczających pieniędzy/przychodów.

    Drugi powód to szara strefa i tu właśnie kryje się ten brak zaufania do banków – po co mam wpłacać „nielegalnie” zarobione pieniądze skoro banko może mnie „sprzedać” Urzędowi Skarbowemu ??

    Dobre 0

  3. AHa pisze:

    Opłacenie wszystkich rachunków (mieszkanie, telefon…) z konta bankowego via Internet zajmuje mi ok. 10 min. miesięcznie. Konto i samodzielne wykonywanie przelewów jest w moim banku (jak i w wielu innych) bezpłatne, całość kosztów to 25 zł rocznie za używanie karty płatniczej + ok. 15 zł rocznie za kilkukrotne skorzystanie z „obcego” bankomatu = ok. 3,30 miesięcznie. Oczywiście w ten sposób może to działać tylko jeśli skądinąd ma się dostęp do Internetu, ale Pan(i) LT przecież ma. Raczej nie uwierzę że płacąc osobiście w kasach spółdzielni mieszkaniowej, gazowni, dostawcy prądu itd załatwiałabym to taniej i szybciej. A że przy okazji bank też coś z tego ma to, u licha, powód do satysfakcji, nie do obrazy!

    Dobre 0

  4. malkontent pisze:

    Nie sadzę żeby na naszym rynku wciąż było miejsce dla nowych graczy. Zachodnie banki mniejsze zyski na rynku polskim (mniejsze niż w starych krajach uni) rekompensują sobie niższą jakością usług. A w Polsce nie ma kapitału który konkurował by z bankami zachodnimi które żeby przejąc np. rynek irlandzki potrafią wywołać kryzys.

    Dobre 0

  5. Rafał Nowicki pisze:

    Jest jeszcze jeden szczegół. Są ludzie, którzy nie życzą sobie, żeby gdzieś odkładały się dane o każdym ich kroku (gdzie mieszkam, co jem, dokąd podróżuję (każdy zakup benzyny zapłaconej kartą to jak chorągiewka wbita w mapę i opatrzona datą). Niekoniecznie dlatego, że mają coś do ukrycia (np. że w godzinach pracy byli dwie ulice dalej). Po prostu sobie nie życzą, tak samo jak nie muszę mieć czegoś na sumieniu, żeby nie życzyć sobie czytania moich listów przez teściową.

    Dobre 0

  6. Tomek Globisz pisze:

    Zaufanie do banków powiada pan? A zna pan bank w którym ma pan jakikolwiek wpływ na brzmienie umowy kredytowej (oczywiście nie chodzi o kredyty na wiele milionów)? Zna pan jakiś bank , w którym moze negocjowac koszt prowadzenia rachunku bankowego?
    Powiecmy sobie w prost, bank jest w stanie narzucić swemu klientowi wszystko, klient może jedynie zlikwidowac rachunek, a często i tego nie może , bo jego prowadzenie jestuzależnione z kredytem.

    Dobre 0

  7. aniol.milosci pisze:

    są też ci, na garnuszku mamusi.
    świadczącej usługi finansowe
    http://interia360.pl/artykul/super-duper,32910

    Dobre 0

  8. koszerny pisze:

    Bank łaskawie daje ci 6(ca)% dochodu, za kreedyt pobierając min.20kilka%.
    Lichwa!!! Karana przed wojną więzieniem (dopuszczalne było 12%).
    Więc może to patriotyzm, gdy ogranicza się ilość pieniędzy transferowanych za granicę?

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.