Od czasu, gdy podczas pogrzebu polskiego papieża w 2005 roku wierni wznosili okrzyki „santo subito”, decyzję w sprawie wyniesienia go na ołtarze uważano za oczywistą. Pytano najwyżej o termin uroczystości
Jednak niedawno, 6 marca 2010 roku, na francuskiej stronie internetowej „La Porte Latine” swoje wątpliwości przedstawili lefebryści. Opat Patrick de La Rocque z Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X napisał, że Jan Paweł II wielokrotnie łamał pierwsze przykazanie „nie będziesz miał bogów cudzych przede mną”. Traktował Koran jak Słowo Boże, uważał Jana Chrzciciela za protektora islamu, a także brał udział w animistycznych kultach w świętych lasach Togo i modlił się na sposób żydowski pod Murem Płaczu.
Prezentujemy trójgłos na ten temat:
ks. Karl Stehlin: Zgorszenie dla wiernych
Nawet powierzchowna wiedza o wypowiedziach i działalności Jana Pawła II musi rodzić bardzo poważne wątpliwości, czy należy stawiać go katolikom za wzór do naśladowania – pisze duchowny z Bractwa św. Piusa X
Czytaj cały tekst
Cezary Gawryś: To był święty człowiek
Obwinianie papieża o to, że gestami pojednania wobec innych wyznań, w tym dla żydów, sprzeniewierzył się Chrystusowi, uważam za sprzeczne z Ewangelią – pisze katolicki publicysta, filozof i teolog
Czytaj cały tekst
Stanisław Obirek: Nikt nie był tak otwarty
W sprawie pontyfikatu Jana Pawła II można postawić naprawdę poważne znaki zapytania. Trudno mi było zrozumieć choćby jego opór wobec użycia kondomów. Ale papież z wielu innych powodów zasługuje na beatyfikację – uważa były jezuita, teolog i historyk
Czytaj cały tekst








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Jan Paweł II nie zasługuje na ołtarze. Nie kolegował z prof. Geremkiem. Nie inspirował się „Gazetą Wyborczą” podczas pisania encyklik. No i oczywiście kondomy… Popieram pogląd prof. Obirka.
Nie mogą się zgodzić z ks. Stehlinem, który w typowy dla lefebrystów sposób popada w błąd pars pro toto. Uznać czyjąś godność i okazać mu szacunek, to niekoniecznie akceptować wszystkie jego czyny i poglądy. Jan Paweł II w wielu pismach wyraził co myśli o buddyzmie, islamie, judaizmie i samych lefebrystach, każdy nawet mało wyrobiony czytelnik potrafi odróżnić poglądy Papieża od poglądów każdej z tych tradycji, toteż nikt przy zdrowych zmysłach nie może twierdzić, że całując Koran Papież okazał szacunek wszystkim zawartym w nich twierdzenim, a nie ludziom, którzy traktują go jak świętą księgę. Przykład dany przez Piotra, Pawła, a nade wszystko samego Jezusa jasno mówi, że szacunek dla bliźnich i miłosierdzie nie jest żadną przeszkodą w drodze do prawdy, ale raczej koniecznym warunkiem jej poznania, dlatego Jan Paweł II dobrze postąpił utrzymując dobre kontakty z przedstawicielami innych wyznań i religii, okazując im najwyższy szacunek, a jednocześnie niezwykle szczerze mówiąc im o własnej wierze i różnicy, jak zachodzi między jego wiarą a wiarą innych.
Z moim starym druhem Staszkiem Obirkiem też nie mogę się zgodzić, choć doceniam jego życzliwe intencje. Krytyka zawsze jest możliwa i chyba nikt nie wierzy w to, żeby zaklęcia hierarchów mogły ją powstrzymać, natomiast stawianie sprawy tak, jak ją postawił Wilkanowicz w odniesienu do kard. Wyszyńskiego. Swiętych nie wynosi na ołtarze za coś wbrew czemuś innemu, ale wyłącznie za całokształt, także za to w jaki sposób byli grzesznikami i w jaki sposób błądzili. W myśl starej doktryny bomun ex integra causa wierzymy bowiem, że grzesznik grzesznikowi równy, ale tylko pod pewnym względem, pod innym zaś nie i właśnie ta nierówność rozstrzyga o świętości. Swięty ma większe poczucie grzeszności niż inni śmiertelnicy, szybciej zatem niż inni śmiertelnicy wraca szlak, zazwyczaj robi to tak, że wciąga na niego innych, tych, którzy tego nie potrafią. W praktyce oznacza to nic innego jak właśnie to, o czym Staszku piszesz, a mianowice, że o błędach świętych można spokojnie rozmawiać, bo w ich przypadku widać nie tylko błąd, ale także możliwość, a nawet przetartą drogę do jego naprawy. Zilustruje to przykładem. Kung i wielu innych teologów od samego początku zarzucało naszemu Papieżowi, że jest anachroniczny w dziedzinie etyki seksualnej. Jego sprzeciw wobec prezerwatyw, chemicznej antykoncepcji, czy in vitro przyprawiał ich o białą gorączkę. Dyskusje na temat papieskiego stanowiska oraz stanowiska jego krytyków uważam, że sensowne, natomiast określanie papieskiego stanowiska mianem błędu już mniej, zwłaszcza, że dzisiaj w wielu krajach te dyskusje już przebrzmiały. Ci, którzy chcą żyć „nowocześnie” w ogóle nie zajmują się wiarą, ci zaś, którzy traktują ją poważnie, podzielają bez większych trudności stanowisko Papieża, mają bowiem świadomość, że ekologia i wrażliwa etyka humanistyczna stoją na podobnym stanowisku. Socjologia także. Masowe używanie prezerwatyw podarowanych przez życzliwe organizacje międzynarodowe w wielu krajach afrykańskich przyczynił się do zwiększenia, a nie zmniejszenia liczby zachorowań na AIDS, tak się bowiem składa, że rzeczywistość oglądana z bliska wygląda inczaej niż zza biurka urzędnika ONZ. Podobnie jest z antykoncepcją. Niektóre małżeństwa katolickie uciekają się do niej równie często jak niewierzący, jednak to nie one są najbardziej zadowolone z seksu, ale raczej te pary, które poznały kobiecy rytm i potrafią znaleźć coś twórczego w seksie także wtedy, kiedy nie ma ani joty seksu. To powiedziawszy nie mam w żadnym razie chęci zamykać dyskusję, a jedynie wyrazić stanowisko, które mam wrażenie ginie w szumie wielu bardziej potocznych, spotanicznie wyrażanych i chyba powszechniejszych opinii.
Do głosu Cezarego Gawrysia żadnych zastrzeżeń nie mam, może poza tym jednym, że ostatni sobór urasta w niej do rangi apostolskiego objawienia, a przecież objawieniem nie jest. Jest momentem ważnego przełomu, ale chyba jeszcze bardziej jest chwilą rozpoznania samych podstaw tradycji, do której od wieków należymy.
A „srebrne łyżeczki”, czyli Wanda Półtawska?
Dziękuję Redakcji za zaprezentowanie tego trójgłosu. Czekam na rzetelny proces beatyfikacyjny Jana Pawła II, w którym wszelkie wątpliwości zostaną rozstrzygnięte. Polska ma tylu wielkich i jednoznacznych świętych, że na siłę nie trzeba forsować osoby, która nie spełnia kryteriów określanych przez Kościół. Wielokrotnie czyny Jana Pawła II były dla mnie przyczyną zgorszenia i stawiały pod znakiem zapytania sensowność i prawdziwość wiary katolickiej. Skoro nie wiedziałem, czy nawet papież wierzy i w praktyce stosuje się 1 przykazania Dekalogu, to sam mogłem jedynie potęgować własne wątpliwości. W moim osobistym odczuciu, skoro Jan Paweł II przed śmiercią nie przeprosił za pseudoekumeniczne ekscesy, to nie zasługuje do wyniesienie do godności błogosławionego czy świętego. Świętość jest postawą całościową a nie fragmentaryczną.
To naprawdę obrzydliwe. Im dalej od śmierci tego jedynego i naprawdę swietego człowieka, tym wiecej jest jego przeciwników i tych którzy podważaja jego świętość, czystość (we wszystkim) i prawdziwe oddanie katolicyzmowi. Najwięcej przeciwników wywodzi sie z grona tych, którzy nie dokonali niczego, ale chcą zaistnieć. Tak było zawsze i tak będzie. Dlatego ośmielam sie zauważyć, że im dłużej bedziemy czekali na tę uczciwą beatyfikację, to coraz więcej bedzie pojawiało się znawców religii i ludzkiej duszy i będą próbowali w różny sposób podważyć zasadność tego aktu. Cała ta dyskusja czy powinien, czy zasługuje, przypomina bardzo znane zjawisko z czasów drugiej wojny, a mianowicie w jednym ze znanych krajów im dalej jest od wojny, tym więcej pojawia sie np. filmów o bohaterstwie walczących i rośnie nam w oczach ilość oddziałów partyzanckich walczacych o okupantem. Każdy kto zna historie potrafi sobie dopowiedzieć resztę. dlatego uważam że ludzie powinni sie opamiętac i nie wypowiadać już nic o tym człowieku. On zrobił dla religii i swiata tyle, że starczy na nastepne kilka pokoleń.
@Kibic – pamiętam ten pseudonim. Niepozdrowienia p. Jerzy Urban !!
Ucałowanie Koranu to nie tylko wyraz szacunku dla ludzi, dla których Koran jest księgą świętą. To przede wszystkim ucałowanie Boga, który w jakiś sposób (choć nieporównywalny z Chrystusem) objawił się także w islamie i całej kulturze, która z niego wyrosła. Papież był mistykiem i doskonale to rozumiał. Islam i buddyzm to nie po prostu „czarty”, niezależnie od tego Stehlin o nich pisze.
Poza tym, Stehlin krytykuje modlitwę Papieża ze „schizmatykami” anglikańskimi, a sam taż jest przecież schizmatykiem, wyświęconym nieważnie, bo bez jedności z następcą Piotra. Warto zacząć od belki we własnym oku…
Obiektywnie Neron i Kaligula wyrządzili mniej zła Kościołowi katolickiemu niz Jan Paweł II, ze swym synkretyzmem religijnym. JPII przez caly swoj pontyfiakt słowem i czynem nauczał przeciw I Przykazaniu. Gdy konczyłem studia do naszej uczelni przyjechal z wykladem wódz laickiej lewicy p.Adam Michnik. Podczas wykladu Michnik stwierdził, ze JPII jest dla niego najwiekszym autorytetem. Ja to rozumiem dlaczego tak mówił i to jest logiczne, ze dla Michnika Wojtyła byl wielkim autorytetem, ale co widzą w tym modernistycznym heretyku rzekomo „pobożni” katolicy w rzekomo „katolickiej” Polsce?
Wielu młodych ludzi, jak ja, ludzi z pokolenia nazwanego właśnie jego imieniem, darzy Jana Pawła II szczerą miłością i uznaniem. Właśnie za to jakim był człowiekiem, za to jak ważna dla niego była młodzież. Mimo to niektóre wątpliwości które prezentuje ks. Karol Stehlin wydają się mieć uzasadnienie. Nie są to „śmieszne wątpliwości”, ani wyłącznie wątpliwości „fundamentalistów katolickich” czy „ultrakonserwatystów”, ale POWAŻNE rozterki zwykłych młodych ludzi, którzy napotykają we współczesnym, otwartym, świecie na wiele dylematów moralnych. Nie zgadzam się na lekceważenie tych problemów.
Niektóre gesty papieża Polaka mogą budzić pewne wątpliwości. Czym innym jest bowiem szacunek dla ludzi innych religii czy poglądów, czym innym natomiast sprawianie wrażenia, że wszystkie religie i systemy filozoficzne są równe, czy też nawet że są przejawem tej samej wiary. O ile nie budzi moich kontrowersji modlitwa pod murem Świątyni Jerozolimskiej, w której modlił się przecież Jezus Chrystus i Apostołowie, to powstają pytania o postawę wobec innych systemów religijnych, czy filozoficznych. Skoro inne religie są równie dobre jak religia katolicka to czy mogę sobie dowolnie wybierać wymagania moralne, które będę respektować?
Czy Karol Wojtyła swoim życiem i czynami zasłużył na „wyniesienie do chwały ołtarzy”? Czy rożne kontrowersyjne gesty przekreślają całe jego dzieło ewangelizacyjne? „Po owcach ich poznacie.” Był wszak człowiekiem niewątpliwie głęboko związanym z Bogiem. W szczególności poprzez modlitwę, ale też przez rozmaite czyny miłosierdzia względem swoich bliźnich. Zgadzam się, że beatyfikacja jest ukazaniem „cech ludzkich, które warto popularyzować” i że „Kościół katolicki chce w ten sposób pokazać przez człowieka wielkie dzieła Boga.” Beatyfikacja i kanonizacja to pokazywanie właściwych drogowskazów.
Decyzja nie jest łatwa i wymaga wielkiej rozwagi. Z pewnością pośpiech nie jest dobrym rozwiązaniem i wszyscy możemy na nim stracić. Najważniejsze w tej chwili jest zebranie relacji żyjących jeszcze świadków. Rozsądnym wydaje się odłożenie decyzji o beatyfikacji, oddalenia jej nieco w czasie, aby to nie emocje były doradcą w tej sprawie.
P.S. Nie zgadzam się, że właściwą drogą jest „otwarcie katolicyzmu” w sensie dostosowywania dogmatów katolickich do wymagań innych religii, czy wygody wierzących. Chrześcijaństwo przed dwoma tysiącami lat rozpowszechniło się nie dlatego, że było weselsze, łatwiejsze, albo, że nie wymagało poświęceń. Pomimo poświęceń, aż do ofiary z własnego życia, wielu ludzi przyjęło łaskę wiary. Chodzi przecież właśnie o zmienianie swojego życia.
Choć nie zgadzam się z poszczegolnymi głosami, to jednak dobrze się stało, że ten temat jest poruszany. Nie mamy wglądu w prace gremiow procesowych, ale w ten sposob można dostrzec rysy świętości JP2, oczywiście odrzucając plewy od ziarna.
Ks. Stehlin – jak typowy lefebrysta – zajął się powierzchownością i taki pozostał.
S. Obirek zaskoczył mnie negatywnie; mimo wszyskto sądziłem, że stać go na więcej. Bo jeśli H. Küng jest jego zrodłem natchnienia, to pożal się Boże nad jego stanem umysłowym. Küng prześlizgnął się w czasie studiow i zdobył rozgłos i pozycję krytykując Kościoł. Wystarczy przyjrzeć się jego rożnym wypowiedziom na jeden temat i zobaczy się jego niespojność.
Automatycznie ta stanu umysłowego Obirka ocena przechodzi na „bramkarza – Tormann”, ktory chce w widziec w nim profesora.
Krzysztof Mądel napisał:
„Nie mogą się zgodzić z ks. Stehlinem, który w typowy dla lefebrystów sposób popada w błąd pars pro toto. Uznać czyjąś godność i okazać mu szacunek, to niekoniecznie akceptować wszystkie jego czyny i poglądy.”
Być może, ale całowanie Koranu jest nie właściwym sposobem uznawania
godności muzułmanów. JPII był pod silnym wpływem humanizmu, personalizmu
i fenomologii. Ze środowisk inteligencji katolickiej w Krakowie wyniósł zwyczaj
bycia ustępliwym i łagodnym.
W wyniku tego nie zatrzymał rozpadu Kościoła na Zachodzie, wywołanego modernistyczną interpretacją Drugiego Soboru Watykańskiego. Nie rozprawił sie też z szerzeniem rozwiązłości w seminariach amerykańskich co przyniosło straszne rezultaty. Nie bronił tych co walczyli o zachowanie Mszy Trydenckiej i innych kluczowych wartości.
Przepraszam, w ostatnim zdaniu przestawiłem wyrazy. Chodzi o:
Automatycznie ta ocena stanu umysłowego Obirka przechodzi na ?bramkarza ? Tormann?, ktory chce w widziec w nim profesora.
pietia napisał:
„Ucałowanie Koranu to nie tylko wyraz szacunku dla ludzi, dla których Koran jest księgą świętą. To przede wszystkim ucałowanie Boga, który w jakiś sposób (choć nieporównywalny z Chrystusem) objawił się także w islamie i całej kulturze, która z niego wyrosła.”
To jest zdrada niezliczonych męczenników co oddali życie bo odmawiali uznania Islamu czy rzymskich bogów.
Czytając głosy w dyskusji przypomina mi się pewna anegdota: w pewnej wiosce miał powstać kościół pod wezwaniem św. Edyty Stein, gdy parafianie się o tym dowiedzieli zaczęły się protesty „nie, my nie chcemy Żydówki za patronkę, chcemy np. św. Annę”…
Autorzy wypowiedzi, jako chrześcijanie, zarzucają m. in., że Papież modlił się w synagodze czy pod Ścianą Płaczu – ciekawe czy pamiętają, że Jezus Chrystus też modlił się w synagodze… Uważam, że krok w sprawie ekumenizmu, który jako pierwszy zrobił Jan Paweł II, ma ogromne znaczenie, a jego owoce jeszcze zobaczymy. Dla mnie osobiście modlitwa w Asyżu i spotkania ekumeniczne są jedną z najmocniejszych rzeczy, które Papież zrobił. Ucałowanie księgi Koranu nie jest też bynajmniej wg mnie grzechem przeciw pierwszemu przykazaniu „Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną” – wyrazy szacunku dla świętej księgi islamu i jego wyznawców nie są postawieniem na pierwszym miejscu innego boga, więcej można wyrażać szacunek dla innych osób, a na pierwszym miejscu mieć nadal Jedynego Boga.
Jeśli zaś chodzi o brak reform i postępów w dziedzinie etyki seksualnej – pewne rzeczy nie mogę się zmienić tylko dlatego, że „świat idzie do przodu” aborcja, antykoncepcja, in vitro – rzeczy złe pozostaną złem, nie można ich nazwać dobrem tylko dlatego, że niektórym żyłoby się wygodniej i z czystym sumieniem.
pietia napisał:
Papież był mistykiem i doskonale to rozumiał. Islam i buddyzm to nie po prostu ?czarty?, niezależnie od tego Stehlin o nich pisze.
Bogowie greccy i rzymscy to może też nie czarty. Jednak całowanie ich posągów czy kładzenie przed nimi kadzidła było dla chrześcijan aktem apostazji.
Chrystus nie po to przeszedł aby zostać zaakceptowany przez świat czy propagować ogólnoludzką solidarność tylko do tych co zostali powołani do zbawienia.
No to Rzepa znalazła trzech „adwokatów diabła”.
Kto jest autorem tego pomysłu?
Szkoda, że wytrawny komentator blogowy niejaki „stanisław” nie został doproszony do tego grona, może i on napisałby wypracowanie w swoim „stylu”.
Czlowiek jest rowniez produktem czasow w ktorych zyje.
Kiedys to Kosciol ksztaltowal rzeczywistosc i wyznaczal droge cywilizacji. Dlatego dosc oczywista jest swietosc Augustyna, Tomasza, Teresy, Franciszka..
Dzis jest inaczej. Z jakichs przyczyn dzis mowimy o aggiornamento jedynie.
Cywilizacje ksztaltuje technologia i jej upowszechninie. Skad sie to wzielo juz nie pamietamy, a jedynie doskwieraja reguly i zasady.
Bunt rodzi postmodernistyczna kontrkulture.
Jak tu byc swietym w Kosciele takich czasow, zwatpienia, pustych swiatyn, dezorientacji, relatywizmu..?
Wycofac sie na dawne pozycje nie mozna. Isc naprzod w slad za innymi ? Za kontrkultura ? Gdy prywodztwo juz sie, de facto utracilo.
Potrzeba nowego Kosciola, w mysl starych zasad – mistyczny, spoleczny, polityczny, intelektualny. Ale do tego swiat musi dojrzec, tak jak dojrzal do Renesansu kiedys. A wiec nie latwo jest byc swietym Papiezem dzis, gdy stare musi obumrzec, by narodzilo sie nowe.
Z pozoru ks. Stehlin oraz jego zwolennicy popelniaja blad pars pro toto i, bedac integrystami, nie chca przyjac do wiadoosci ani mozliwosci, ze ten sam Bog roznie objawia sie w roznych kulturach, ani zasady, ze aby ludzi nawrocic, trzeba do nich najpierw dotrzec i ich zrozumiec. Innymi slowy, zarzucaja Janowi Pawlowi II, ze nid dazyl do przeksztalcenie kosciola katolickiego w sekte. Ale w tym integryzmie tkwi takze poczucie wyzszosci, niechec, a nawet nienawisc w stosunku do innych. W niektorych wypowiedziach widac takze niechec to wizji spoleczenstwa, jako dialogu, ktora tak bardzo propagowal Jan Pawel II, a ktora jest bardzo polska: tkwiaca korzeniami w Norwidzie.
Coś musi w trawie piszczeć skoro „subito” nie jest takie oczywiste.
W każdym razie podkreślę własną, instynktowną miłość do tego skromnego pracownika winnicy Pańskiej, który dla wielu Polaków był tylko Niemcem.
Gdyby p. Obirek miał jakiekolwiek elementarne poczucie przyzwoitości, to by się w ogóle w sprawach Kościoła nie wypowiadał.
A do p. Gawrysia mam pytanie: za co tak Pan nienawidzi Piusa XII?
Zadaję sobie mnóstwo pytań i odpowiedzi szybko nie daję. Kto upoważnił mnie do bezbłędnych odpowiedzi i szybkiej logiki jeśli ma do tego tylko Bóg? Domniemać tylko możemy jakie jest jego zdanie. Więc pytam siebie czy Papież Jan Paweł II robił dobrze czy źle zwracając się z szacunkiem do Muzułmanów, Żydów i Ich religii? A co zrobiłby Pan Jezus syn Boga jedynego, który stworzył i Muzułmanów i Żydów i nas Chrześcijan, Panie Boże zapłać bo i ja dzięki Tobie jestem i życiem się cieszę. Czy Pan Bóg woli abyśmy szanowali się na wzajem czy walczyli ze sobą? Cóż ja jestem mała i nie wiem ale wiem że kiedy moje dzieci kłócą się bo każde ma rację jest mi smutno i wiem że oboje są do głębi przekonane o sobie. Modlę się wtedy do Boga aby mi pomógł, aby im pomógł, ale czy On nie ma tych samych problemów ze swoimi dziećmi na świecie.
Czyż Pan Bóg nie jest doskonały? Czy więc nie dał na sposób odmiennych kultur poznać siebie aby w ten sposób nauczyć nas miłości? Jeżeli się mylę i fałszywe sondy daję bo nie jestem najmądrzejsza i idealna osądź mnie Panie.
Pytam więc czy nam sądzić wiarę w Boga odmienną od naszej? Czy wyznawcom wiary odmiennej od Jezusowej sądzić nas za naszą?
Każdy głos na „NIE” ze strony tego całego nieszczęsnego bractwa to dla mnie kolejny dowód na świętość papieża. Zresztą, osobiście tak bardzo mi nie zależy na jego kanonizacji bo dla mnie i tak jest „santo subito”.
Niestety otwartość Jana Pawła II na inne wyznania a nawet inne religie pogłębiło tylko zamieszanie wśród wiernych. Często spotykam się z opinią u znajomych katolików, że wszystkie wyznania są równe a nawet niektórzy posuwaja się do stwierdzenia, że religie.
Pan St. Obirek powinien sam najpierw poddać się lustracji, zanim przystąpi do krytyki kogokolwiek.
Natomiast przekonanie, że używanie prezerwatyw uwolni ludzkość od nieszczęść będących skutkiem bezmyślnego seksu, stawia filozofa w przyziemnej rzeczywistości na równi z entuzjastami margaryny.
Niepotrzebnie się trudzą samozwańczy reformatorzy, w tym zwłaszcza ateiści dążący do likwidacji celibatu w Kościele Katolickim.
Wiedząc, że nawet obecnie, wierzący katolicy z różnych powodów nie wspierają kościoła i księży finansowo, sytuacja pogorszy się, gdy zaszłaby potrzeba utrzymywania również żon i rodzin księży. Dodatkowe obowiązki ograniczyłyby pełnienie należycie obowiązków duszpasterskich księży.
Na pewno mieliby więcej tematów dziennikarze i adwokaci i chyba o to chodzi. Celowe jest wykorzystania wizji reformatorów do racjonalizacji życia społecznego, w którym wiele problemów czeka na rozwiązanie.
KK, nawet gdy w jego istnieniu mu przeszkadzano, rozwiązywał z pożytkiem dla wiernych i Ojczyzny swoje problemy.
Powtarzanie przez Pana Gawrysia kłamstw o Piusie XII to kompletna kompromitacja.
Otwarość Jana Pawła II na i nne wyznania i religie spowodowała zamęt u wielu katolików. Spotykam się często, rozmawiając ze znajomymi, z takim stwierdzeniem, że właściwie to nieważne jakiego jesteśmy wyznania, bo i tak wszyskie są równe a niektórzy tak wypowiadali się o innych religiach.
Jakże żenująco słaba musi być wiara Lefebrystów, że gest szacunku pod adresem innej religii dokunuje w nich takiego wstrząsu.
Jak wielka musi byc ich (czy Chrześcijańska???) nienawiść do innych skoro Gest Pokoju nazywają barbarzyństwem.
Jak wielka (czy Chrześcijańska???) musi być ich pycha, gdy będąc w swej istocie heretykami – łaskawie przygarniętymi przez Benedykta XVI – wygrażają pięściami z nienawiścią w stronę zwierzchnika ich Kościoła (ich Kościoła czy nie? -MOGLIBY się choć RAZ UCZCIWIE określić).
A wszystko to jest tez efektem łaskawej wobec nich polityki Benedykta XVI. Błędnej, jak najbardziej! Wszyscy wiedzą, że mową Lefebrystów była zawsze Mową Nienawiści – do wszystkiego co nie jest nimi. Nienawiści, którą reprezentują i tu aktywni komentatorzy.
Mam nadzieję, że staną na straży i „eksmitują” z Kościoła również Chrystusa. Uwaga! To był bluźnierca! Bywał w synagodze i całował się z Żydami!!! Ojcze Stehlin ratuj!!!
Żeby traktować z szacunkiem osoby innych religi nie trzeba uczestniczyć w ich obrzędach religijnych. Podam przykład dość wyraźny, żeby wszyscy mieli szansę zrozumieć: Czy mam uczestniczyć w obrzędach Voodoo, aby okazać szacunek osobie je praktykującej. Nie! Nawet więcej – jako katolik nie powinienem!
Bóg stworzył wszystkich ludzi: żydów, chrześcijan, muzułmanów, ateistów. Stworzył też w człowieku potrzebę poszukiwania Jego (istoty Boskiej) istnienia. Ale to nie znaczy, że stworzył islam czy hinduizm.
Nie mogę innej wiary traktować jako równie dobrej jak moja, gdyż w przeciwnym wypadku popadałbym w sprzeczność! Jeżeli inne są równie dobre, to znaczy, że nie muszę respektować reguł swojej wiary Mogę dowolnie wybierać spośród reguł któregokolwiek z systemów religijno-filozoficznych.
Wydaje mi sie, ze Benedykt tylko po to zdjal ekskomunike z lefebrystow, aby krytykowali Jana Pawla. Niewatpliwie wizja Kosciola Jana Pawla i Benedykta jest zupelnie inna, lecz wiekszosc katolikow opowiada sie za wizja Jana Pawla. Po dodaniu jego wspanialych osobistych cech, Jan Pawel dawno powinien byc beautyfikowany. Benedykt jest bardzo niepopularny, rowniez w USA. Natomiast prawie nikt nie popiera beatyfikcji Piusa XII, a mimo to jest ona forsowana.
To ze beatyfikacja JP2 na swietego w Kosciele Katolickim jest przedmiotem kontrowersji, wcale mnie nie dziwi.
Male tego, uwazam argumenty wytoczone przeciwko, za sluszne.
Problem nie polega na tym, ze JP2 nie zasluguje na bycie swietym w KK.
Gdyz rzeczywiscie nie zasluguje.
JP2 zasluguje tylko na swietego, wspolnego dla wszystkich religii.
Szkoda, ze takich nie wynosi sie na oltarze.
Byc moze JP2 bedzie pierwszym, ktory ta zla tradycje przelamie.
Oby tak sie stalo.
@ Pędrek Wyrzutek
Wyraża Pan sąd, który chyba trudno uzasadnić. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że Papież był ustępliwy? W jakiej dziedzinie? Jak daleko? I czy to dobrze czy źle? Był ustępliwy wsprawie aborcji? Etyki seksualnej? Etyki rynku i demokracji?
Jakim cudem Papież miałby zmieniać procesy zachodzące na całym kontynencie? Sekularyzję zatrzymał czy ją pogłębił? Dlaczego na spotkania z nim nawet we Francji przychodziło za każdym razem coraz więcej ludzi? Ci ludzie widzieli w nim nadzieję na pogłębienie wiary czy sekularyzacji?
Dlaczego dopuszcza się do głosu ludzi, którzy wykluczyli się ze wspólnoty Kościoła (Karl Stehlin i Stanisław Obirek) ???
„Żeby traktować z szacunkiem osoby innych religi nie trzeba uczestniczyć w ich obrzędach religijnych. Podam przykład dość wyraźny, żeby wszyscy mieli szansę zrozumieć: Czy mam uczestniczyć w obrzędach Voodoo, aby okazać szacunek osobie je praktykującej. Nie! Nawet więcej ? jako katolik nie powinienem!”
Trzeba być naprawdę kimś o mega sekciarskiej, zakłamanej mentalności żeby porównywać religie abrahamowe (judaizm, islam) gdzie czci się Boga (a nawet buddyzm) do jakiś pogańskich, okultystycznych obrzędów.
Krzysztof Mądel napisał:
„Wyraża Pan sąd, który chyba trudno uzasadnić. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że Papież był ustępliwy? W jakiej dziedzinie? Jak daleko? I czy to dobrze czy źle? Był ustępliwy wsprawie aborcji? Etyki seksualnej? Etyki rynku i demokracji?”
Był ustępliwy w dziedzinach, które już wymieniłem. W sprawach aborcji, etyki seksualnej i sprawiedliwości społecznej nieustępliwie bronił prawdy. Ale nie bronił prawdy gdy całował Koran, lub odwracał oczy gdy zboczeńcy przechwytywali kontrolę w zachodnich seminariach i gorszyli „maluczkich” i gdy tradycjonaliści byli szykanowani za wiernośc wierze i praktyce w której wyrośli.
Krzysztof Mądel napisał:
„Jakim cudem Papież miałby zmieniać procesy zachodzące na całym kontynencie? Sekularyzję zatrzymał czy ją pogłębił? Dlaczego na spotkania z nim nawet we Francji przychodziło za każdym razem coraz więcej ludzi?”
Nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Może czasem lepiej jest dostosować przekaz do odbiorców aby ich nie zrażać i przyciągnąć wiecej. Jednak w Biblii są przykłady odwrotne, gdy jakość jest ważniejsza od ilości. Podam pare:
Bóg nakazuje Gideonowi zmniejszyć rozmiar wojska i zachować tylko najlepszych żołnierzy, Gideon zwycięża mimi liczebnej przewagi przeciwnika.
(Księga Sędziów roz 6 i 7)
Pan Jezus naucza, że czystość wiary jest kluczowa: „Wy jesteście solą ziemi. Lecz jeśli sól straci swój smak, czy da się ona czymkolwiek posolić? Już do niczego się nie nadaje, chyba do wyrzucenia na dwór i podeptania przez ludzi. Wy jesteście światłem świata.” (Ew. wg św. Mateusza roz 5)
Pan Jezus wolał stracić wielu uczniów niż rozcieńczyć Swoją nauke, więc pozostali przy Nim ci co ponad wszystko pragnęli zbawienia:
„wielu Jego uczniów powiedziało: ‘Trudna jest ta mowa. Kto może jej słuchać?’ … wielu Jego uczniów odeszło od Niego i potem już z Nim nie chodziło. Jezus zatem zapytał Dwunastu: ‘Czy i wy chcecie odejść?’ Odpowiedział Szymon Piotr: ‘Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego.’ ” (Ew. wg sw. Jana, roz 6)
Zastanawiam się nad doborem komentatorów do tematu kanonizacji JPII.
O ile jestem w stanie zrozumieć dobór p. Gawrysia reprezentującego modernistów, czy ks. Karla Stehlina reprezentującego tradycjonalizm katolicki, o tyle obecność ks. Obirka wydaje mi się nieporozumieniem. Dlaczego zapytano tego osobnika o sprawy Kościoła katolickiego? Tego pokroju ludzie nie powinni być zapraszani do publicznej dyskusji nt sprawa dotyczących KK. Sądzę że już uczciwiej byłoby poprosić Jana Urbana o wypowiedź.
Modernistyczna wypowiedźp. Gawrysia i egzaltowane wypowiedzi katolików, którzy nie znają nauki Kościoła, nie zaczarują rzeczywistości i nie sprawią, że JPII będzie świętym. Świętość jest stanem niezależnym od tych którzy pozostali na ziemi. Kościół nie „mianuje” na świętego, tylko stwierdza ponad wszelką wątpliwość, że człowiek, który zmarł przeszedł do chwały wiecznej. Niestety zaślepienie ideologiczne, czy też emocjonalne, uniemożliwiają rzeczywistą ocenę sytuacji. Stąd też zdroworozsądkowa postawa Kościoła w sprawie beatyfikacji/kanonizacji nakazująca pozostawić sprawy ich własnemu biegowi.
Tymczasem z czym mamy do czynienia? „Nowocześni katolicy” na siłę szukają swojego patrona, próbują „zainstalować się” w Kościele katolickim, próbują udowodnić że: można służyć i Bogu i człowiekowi! Niestety – nie można dwóm panom służyć: Bogu i człowiekowi. Można służyć tylko Bogu! Nie ma praw człowieka i praw Boga, są tylko prawa Boga i obowiązki człowieka. Z przykrością muszę stwierdzić, że dla nowoczesnych katolików jest to nie do zrozumienia i stąd ich niezwykły kult dla człowieka, który niestety, przez cały okres swojego pontyfikatu zachłystywał się prawami człowieka.
Czy zasługuje on na beatyfikację? Na pewno nie w Kościele katolickim. Sadzę, że możemy odstąpić prawa do tej beatyfikacji np. ONZ – a za środki z tej transakcji wybudować piękna katedrę ku czci Najświętszego Serca Pana Jezusa.
Gratuluje.Panowie Gawrys i Obirek reprezentuja klasowe,marksistowsko-leninowskie stanowisko w teologii katolickiej.Tak trzymac,towarzysze.
Dlaczego redakcja nie udzielila glosu zadnemu umiarkowanemu teologowi,jest slodka tajemnica redakcji.
Czyzby towarzysz Stalin usta slodsze mial od malin ?
xman napisał:
„Trzeba być naprawdę kimś o mega sekciarskiej, zakłamanej mentalności żeby porównywać religie abrahamowe (judaizm, islam) gdzie czci się Boga (a nawet buddyzm) do jakiś pogańskich, okultystycznych obrzędów.”
Jeśli Islam to czemu nie Mormoni i Jechowici? Oni też powołują się na Abrahama.
Jeśli Buddyzm, to czemu nie Hinduizm (z którego Buddyzm się wywodzi) i Szinto które Japończycy łaczą bez problemów? Czy są jakieś obiektywne niearbitralne kryteria?
Gdzie przebiega granica? Albo granicą są mury doktrynalne i instytucjonalne Kościoła albo ŻADNEJ granicy ani budynku nie ma, jest tylko otwarta przestrzeń pod gołym pustym niebem targana przez wiatry ze wszystkich kierunków.
Wronski napisał:
„Dlaczego redakcja nie udzielila glosu zadnemu umiarkowanemu teologowi,jest slodka tajemnica redakcji.”
„Umiarkowanie” to pojęcie relatywne, można być umiarkowanym pijakiem i umiarkowanym abstynentem. Co ma Pan na myśli przez „umiarkowanego teologa”, umiarkowanego tradycjonalistę, umiarkowanego modernistę, kogoś całkiem pośrodku, czy też po prostu agnostyka i sceptyka co niczego nie jest pewien?
Rzeczpospolita to przedewszystkim gazeta co chce się sprzedawać. Może letni i umiarkowani są nudni, albo po prostu żaden z nich się nie palił do otwartej debaty?
Jesli chodzi o pojmowani i krytyke pontyfikatu i nauczania Jana Pawla II-go Stanislaw Obirek i ks Stehlin wypowiedzi Stanislawla Obirka oraz ks Stehlina reprezentuja skrajnosci. Ten pierwszy zarzuca Janowi Pawlowi II nie tylko zbyt rygorystyczne ustalenie granic tozsamosci Kosciola Katolickiego. Razi go chyba nawet fakt, ze takie granice istnieja. Zarzuty tego drugiego sprowadzaja sie do krytyki przekraczania owych granic. Obydwaj zapominaja, ze jedna z podstawowych mysli, wo kol ktorych obracal sie i pontyfikat i nauczanie Jana Pawla II-go byla zasada niezbywalnej godnosci kazdego czlowieka wynikajaca z dogmatu, ze w kazdym czlowieku jes zawarty obraz Boga. Lefebrysci najwidoczniej nie moga zrozumiec, ze ta zasada dotycyz nie tylko katolikow. Z drugiej strony Jan Pawel II obawial sie o rozmycie tozsamosci Kosciola zarowno w teologicznych finezjach, jak i w pokusach swieckich. Obaj nie moga sobie poradzic z dialektyka sytuacji, w ktorej za jednej strony, musze byc swiadomy wlasnej tozsamosci, aby byc otwarty na dialog z Innym, a zdrugiej, ze wlasnie taki dialog umozliwi mi poznanie samego siebie – a takze obrazu Boga, ktory tkwi zarowno we mni, jak i w Innym.
Mądrość mówi, że ?pojawienie się prawdziwego geniusza można poznać po tym, że wszystkie osły i nieuki jednoczą się przeciwko niemu?. Panowie filozofowie ? człowiek posiada dwa skarby: rozum i słowo; z pierwszego korzysta sam, a dzięki drugiemu przynosi korzyść innym. Panowie nie potraficie korzystać z żadnego. Widzicie zadrę u innych a belki u siebie nie zauważacie ? wiecej pokory!
@xman
Jestem naprawdę poruszony tym, że w Polsce na stronach poważnej gazety i to dyskutując na taki temat nie da się uniknąć okładania się słownymi pałkami. Powinieneś się zastanowić nad słowami, których używasz. Chrześcijańskie miłosierdzie nakazuje traktowanie rozmówców z szacunkiem. Śmiem powątpiewać w deklarowany szacunek wobec wyznawców innych religii, skoro nawet nie możesz nim obdarzyć rozmówców tego samego języka i tej samej wiary. W odróżnieniu od Ciebie prawdopodobnie ja mam przyjaciół z innych kręgów cywilizacyjnych: hinduistów, buddystów i muzułmanów, także z ich strony doświadczając szacunku jaki należy każdemu się człowiekowi, którego się spotyka na ścieżce swojego życia.
Po pierwsze nigdzie nie porównałem judaizmu do żadnej innej religii. Wręcz przeciwnie uważam, że są naszymi przodkami w wierze. Im zawdzięczamy bogactwo Starego Testamentu. Judaizm jest religią wyznawców tego samego Boga, w którego i my wierzymy, a nasza religia jest oparta na jego fundamentach. Odsyłam do mojego pierwszego wpisu.
Po drugie: relacje islamu do judaizmu. Islam to prąd religijny ufundowany przez Muhammada i jego uczniów. Islam to melanż religii, które przenikały się obszarem występowania na terenach Bliskiego Wschodu, od Morza Śródziemnego do Indii. Islam łączy więc pewne elementy tradycji judaizmu, dualistycznego manicheizmu, zoroastryzmu, dżinizmu i buddyzmu. Łącząc te elementy muzułmanie jednocześnie odrzucają Pismo Święte. Z tego punktu widzenia islam dla nas i dla żydów jest religią pogańską. Nie ma znaczenia, czy oddają cześć jednemu Bogu, czy wielu.
Po trzecie: z punktu widzenia chrześcijanina buddyzm, czy hinduizm nie są niczym innym od religi naturalnych. Są próbami poszukiwania Boga, ale są wierzeniami pogańskimi. Jakim prawem śmiesz twierdzić, że islam, czy buddyzm są lepsze od innych pogańskich obrzędów.
Na końcu czynię zastrzeżenie, że każdy człowiek ma prawo do wyznawania kultu swoich przodków. My chrześcijanie mamy obowiązek ewangelizacyjny, który może być realizowany tylko przez dobrowolne przyjęcie wiary. Kiedy więc używam terminu poganin, czynie to z szacunkiem dla jego ludzkiej natury. Nie zapominając jednocześnie, że żadna inna wiara a tylko katolicka otwiera drogę do zbawienia. Nie znaczy to, że każdy katolik zostanie zbawiony, albo, że niekatolik nie może być zbawiony. To pozostawiamy Bożej sprawiedliwości.
@1983
Bardzo ladnie, ze pan tak milosiernie traktuje rozmowcow.
Chcialbym jednak zwrocic panska uwage, ze wszystkie religie sa probami poszukiwania Boga.
Slownictwo panskie, uzywajace takich okreslen jak poganstwo i religie naturalne jest odrazajace.
Boze, bron ten swiat przed takimi Katolikami.
@Staten
„Religie naturalne” to zwrot „odrażający”? Może Pan po prostu nie wie co ono oznacza?
Z Wikipedii (z braku na podorędziu innej encyklopedii):
„Religia naturalna – to religia, która uznawana jest przez jej wyznawców za istniejącą od zawsze, a dokładniej: od początku historii danej grupy etnicznej czy narodu.”
Ze słownika języka polskiego PWN:
„poganin – dla chrześcijan: wyznawca religii niechrześcijańskiej; też: człowiek niewierzący lub nieochrzczony”
Staten napisał:
„Chcialbym jednak zwrocic panska uwage, ze wszystkie religie sa probami poszukiwania Boga.”
Przecież to chyba sam napisałem. To jest cząstka, która jest immanentną częścią ludzkiej istoty”. A jednak to nie znaczy, że wszystkie religie Boga „znalazły”. Jeżeli jest Jeden Bóg to jego Objawienie powinno być w każdej religii takie samo: Jeden Bóg w trzech Osobach. A nie jest. Wniosek z tego taki, że inne religie nie otrzymały prawdziwego Objawienia. Czyli tylko jedna z nich może być religią właściwą. Z punktu widzenia chrześcijanina jest to chrześcijaństwo, muzułmanina – islam.
„Jeśli Islam to czemu nie Mormoni i Jechowici? Oni też powołują się na Abrahama.
Jeśli Buddyzm, to czemu nie Hinduizm (z którego Buddyzm się wywodzi) i Szinto które Japończycy łaczą bez problemów? Czy są jakieś obiektywne niearbitralne kryteria?
Gdzie przebiega granica? Albo granicą są mury doktrynalne i instytucjonalne Kościoła albo ŻADNEJ granicy ani budynku nie ma, jest tylko otwarta przestrzeń pod gołym pustym niebem targana przez wiatry ze wszystkich kierunków.”
Mylisz dwie rzeczy. Szacunek dla innych religii i okazjonalny, czysto grzecznościowy udział w ich obrzędach (lub po prostu wizyty w ich świątyniach lub wspólną modlitwę) od rezygnacji z własnej doktryny. Stąd pewnie ten tekst o murach doktrynalnych. JP2 nigdy ze swoich zasad i swojej doktryny nie zrezygnował ani też nie powiedział, że wszystkie religie są takie same lub równe. Warto podkreślić tą oczywistość bo niektórzy piszą tu tak jakby papież dążył do zrobienia jednej, synkretycznej religii światowej a to totalna bzdura. Tak więc jest jedna prawdziwa w 100% religia i dla papieża zawsze było tym chrześcijaństwo. Ale Duch Święty działa też w innych religiach. Najpełniej jednak w chrześcijaństwie.
Ps. buddyzm był przykładem jeżeli chodzi o religie wschodu. Islam i judaizm też choć wielkich abrahamowych religii jest trzy – modlimy się do tego samego Boga. I nie zapominaj, że Żydzi to „starsi bracia w wierze”.
jeszcze jedno do 1983.
Może i masz dużo znajomych wyznających inne religie ale nie uwierzę, że traktujesz ich z szacunkiem. Nie z takim „lefebrystycznym zacięciem”. W tym miejscu podziękuję też Bogu, że mnie nim nie uczynił. co do JP2 to sunto subito. Acha..jak dla ciebie islam to poganie to gratuluje
Pewnie Ci się wydaje, że jesteś świętszy od papieża.
Święci chrześcijańscy umierali, nieraz w potwornych męczarniach, aby uniknąć „okazjonalnego, czysto grzecznościowego udział w ich [pogańskich - przyp. 1983] obrzędach”. Dlatego, że zdawali sobie sprawę ze szkody duchowej jaką można odnieść przez takie uczestnictwo. Jest Jeden Bóg i Jedna Wiara i TYLKO w jej obrzędach Katolik może uczestniczyć.
KK może ogłosić świętym kogo chce, kiedy chce i za co chce ja jednak zastanawiam się komu jest potrzebny JP II jako święty ???. Czy Ci którzy z jednej strony mówią święty z drugiej mówią nie zasługuje na to /inni tak ale JP II nie bo …/ mają kłopoty ze znajomością PS. To jest jak z prawnikami najprostszy przepis który przysłowowy chłop za pługiem rozumie perfekcyjnie oni przekręcą, przeinaczą i coś „wymyślą” a przecież wystarczy przeczytać nauczanie Jezusa : ” NIKT nie przychodzi do Ojca jak przeze mnie” – co tu jest nie jasne ??? do kogo chcecie się modlić ??? do człowieka , potrzebny wam pośrednik do czego ???. Sądzicie, ze Bóg jest zobowiązany tym co tu uchwalicie na ziemi ?? I nie masz żadnego innego imienia na ziemi przez które moglibyście być zbawieni jak Jezus Chrystus – to kto to powiedział ???. Nie jestem teologiem ale chyba rozumiem co czytam !!! i nie potzrebuje „ojaśniaczy” ani świętych ludzi bo Święty jest tylko Bóg a człowiek może być wybitny, zasłużony itp.. ale Święty ???.
Pontyfikat JP II – także polityka antykomunisty- to jeden z najistotniejszych czynników , które zadecydowały o tempie przemian ustrojowych w Europie Wschodniej.
Aktywność ze strony JP II w dążeniu porozumienia i pojednania z innymi religiami oddaje w pełni sens i istotę chrześcijaństwa.
Podobnie, jak aktywność JP II w nawoływaniu do pokoju, pokojowego rozwiązywania wszelkich konfliktów.
Niestety, autorytet Urzędu Papieża, szczególnie Papieża-Polaka, i to zwłaszcza w Polsce , został – przy poklasku mediów i niektórych hierarchów -
wykorzystany przez polityków i środowiska liberalne do realizacji ich własnych, egoistycznych interesów, celów. Wybiórczo traktowane
( niekoniecznie trafne) wypowiedzi Papieża dotyczące ekonomii i miejsca człowieka w procesach gospodarczo-społecznych, przy bierności a i niekiedy aprobacie środowisk kościelnych , przełożono na liberalny język i wszczepiono Polakom . Pomniki , hurra wokół nich , także medialne wymuszanie beatyfikacji czy kanonizacji czy ,odmieniane przez wszystkie przypadki, pojęcie „nauczanie JPII” – zastąpiły chyba istotę i treść PRZESŁANIA! A PIENIĄDZ – w naszej, liberalnej rzeczywistości – WARTOŚCI!
Pontyfikat JP II – także polityka antykomunisty- to jeden z najistotniejszych czynników , które zadecydowały o tempie przemian ustrojowych w Europie Wschodniej.
Aktywność ze strony JP II w dążeniu porozumienia i pojednania z innymi religiami oddaje w pełni sens i istotę chrześcijaństwa.
Podobnie, jak aktywność JP II w nawoływaniu do pokoju, pokojowego rozwiązywania wszelkich konfliktów.
Niestety, autorytet Urzędu Papieża, szczególnie Papieża-Polaka, i to zwłaszcza w Polsce , został – przy poklasku mediów i niektórych hierarchów -
wykorzystany przez polityków i środowiska liberalne do realizacji ich własnych, egoistycznych interesów, celów. Wybiórczo traktowane
( niekoniecznie trafne) wypowiedzi Papieża dotyczące ekonomii i miejsca człowieka w procesach gospodarczo-społecznych, przy bierności a i niekiedy aprobacie środowisk kościelnych , przełożono na liberalny język i wszczepiono Polakom . Pomniki , hurra wokół nich , także medialne wymuszanie beatyfikacji czy kanonizacji czy ,odmieniane przez wszystkie przypadki, pojęcie „nauczanie JPII” – zastąpiły chyba istotę i treść PRZESŁANIA! A PIENIĄDZ – w naszej, liberalnej rzeczywistości – WARTOŚCI! Więc, może SPÓR powinien dotyczyć czegoś innego?!
@xman
Oczywiście łatwiej opisać kogoś epitetami niż podać kontrargumenty.
Jestem grzeszny, jak każdy człowiek w konsekwencji grzechu pierworodnego. To nie znaczy, że nie mogę wypowiadać swojego zdania. Jak chcesz sobie wyrobić jakieś zdanie o tym co powiedziałem przeczyta wszystkie moje posty z tej strony.