Elżbieta Glapiak: Trwa szukanie kozła ofiarnego

Mija dokładnie półtora roku od upadku bankowego giganta Lehman Brothers. Jego bankructwo wywołało kryzysowe tsunami na całym świecie

Mimo to nie cichną spekulacje, czy musiało do tego dojść, a przede wszystkim kto ponosi odpowiedzialność za to, co się stało.

Kolejne raporty przynoszą kolejne sensacyjne informacje, które rozszerzają grona podejrzanych o pośrednie wywołanie finansowego krachu w Ameryce, którym szybko zaraziły się pozostałe kontynenty. Można oczywiście podejrzewać audytorów, że nie dość rzetelnie sprawdzali kondycję banku, można mieć pretensję do konkurentów, którzy dbając o własne interesy i finanse własnej firmy, w obliczu tego, co się święci, żądali większych zabezpieczeń i gwarancji udzielonych Lehman Brothers kredytów.

Jednak to wszystko nie zmienia faktu, że gdyby nie złe zarządzanie nowojorskim gigantem przez menedżerów, dokonywanie ryzykownych operacji finansowych i balansowanie na linie wypłacalności, do upadku banku by nie doszło. Tajemnicą poliszynela jest, że bank był niewypłacalny już na kilka tygodni przed ogłoszeniem bankructwa. Tylko sprytne tuszowanie bieżących wyników sprawiło, że udawało się ten fakt tak długo ukrywać. Szefowie byli przekonani, że w końcu uda się zmiękczyć serca polityków i urzędników, aby uratowali giganta. Tak się nie stało.

Nie jest jednak prawdą, że dopuszczenie do jego upadku wywołało kryzys. Wcześniej czy później i tak do kryzysu by doszło. Szukanie teraz w ten sposób winnych nie ma sensu. Bardziej przydadzą się raporty, których wyniki pomogą uniknąć podobnych krachów w przyszłości.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(50) Komentarzy do “Elżbieta Glapiak: Trwa szukanie kozła ofiarnego”

    -
  1. Henry pisze:

    DLACZEGO?

    @Autorka napisała: „Wcześniej czy później i tak do kryzysu by doszło.”

    Czekam na dalszy ciąg ;-)

    Dobre 0

  2. KS pisze:

    A dlaczego szefowie banków,za wirtualne pieniądze i zyski,otrzymują tak wielkie rzeczywste wynagrodzenia i nadal to się nie zmienia.

    Dobre 0

  3. spinaker206 pisze:

    Obecny kryzys jest inny od wszystkich jakie były do tej pory.
    Mamy nową formę pieniądza, pieniądz elektroniczny, nad emisją którego nikt nie panuje.
    To nie dziwi, skoro USA nie panują nad emisją pieniądza papierowego.

    Dobre 0

  4. Ajax pisze:

    „Nie jest jednak prawdą, że dopuszczenie do jego (LB) upadku wywołało kryzys.”
    Większość ekonomistów na świecie uważa, że była to właśnie bezpośrednia przyczyna. Jeśli p. redaktor sądzi inaczej, warto przedstawić jakieś argumenty.

    „Wcześniej czy później i tak do kryzysu by doszło.”
    Tak dziś sądzi większość ekonomistów. Wielu ekonomistów było jednak zwolennikami neoliberalizmu i związanej z nim deregulacji. Niewidzialna ręka rynku, samoregulacja, racjonalne giełdy itp. hasła, których poważnie nikt na świecie już raczej nie głosi.
    U nas niestety wciąż jest wielu takich, do których jeszcze nie dotarło, że neoliberalizm jest passe. Ale nawet nawet tutaj jest już lepiej. Jeszcze rok temu, żadne inne poglądy nie mogły być wyrażane. Balcerowicz decydował co jest słuszne, a co nie. Każdy, kto twierdził coś innego, był okrzykiwany oszołomem itp.
    Warto będzie za parę lat przyjrzeć się wypowiedziom różnych ekonomistów. To będzie tak, jak z rozliczeniem się z poglądów głoszonych za komuny.

    „Szukanie teraz w ten sposób winnych nie ma sensu.”
    Tak, szykuje się znowu gruba kreska dla osób mających zawsze jedynie słuszne poglądy. No chyba że ktoś ma inne poglądy, to do sądu z nim i najlepiej do więzienia, albo wysokie odszkodowanie (vide prof. Zybertowicz).

    Dobre 0

  5. Wlod pisze:

    Jeśli za głównych winowajców kryzysu uważa się zarządy poszczególnych banków, innych instytucji finansowych i firm audytorskich, to rzeczywiście szukanie winnych nie ma większego sensu z punktu widzenia zapobieżenia podobnym kryzysom w przyszłości. Nie oni są bowiem głównymi winowajcami. Oni tylko cynicznie wykorzystywali możliwości stworzone przez polityków, którzy dali się przekonać utytułowanym ekonomistom skrajnego nurtu neoliberalnego, że sektorowi finansowemu należy pozostawić pełną swobodę działania, a wszelkie próby poddania go skutecznej, publicznej kontroli szkodzą gospodarce i hamują rozwój. Ta herezja ekonomiczna zdominowała politykę władz państwowych i organów ponadnarodowych w ostatnich trzydziestu latach. Jeśli raporty na temat przyczyn kryzysu sporządzać będą ci sami ekonomiści, którzy ową herezję głosili, to kolejne, jeszcze głębsze kryzysy będą nieuniknione.

    Dobre 0

  6. Milton pisze:

    Proponuję pewną metaforę systemowo-bajkową. System finansów amerykańskich, jest sterującym elementem systemu finansów światowych.
    Inne jego elementy to Chiny, Indie,Rosja, Japonia i UE (właściwie to Wlk. Brytania, Niemcy, Francja), to elementy kontrolująco-sterowalne.
    Amerykańcy to towarzystwo siedzące na saniach, popędzające galopujące konie, a reszta to ścigające wilki. Amerykańcy co jakiś czas wyrzucają któregoś spośród siebie na pożarcie wilkom, którzy na moment przystają i dają odpocząć amerykańskim perszeronom-mustangom.
    Bycie imperium kosztuje, wymienialność dolara na złoto zlikwidowano po to, żeby można było łatwiej psuć pieniądz tj. prowadzić inflację w skali świata, co łatwiej ukryć niż robić to we własnym kraju.

    Dobre 0

  7. andrzej pisze:

    Ja uważam, że tu winien (jak wszystkiemu) jest PiS i Kaczynskie

    Dobre 0

  8. fritz pisze:

    A ja juz myslalem, ze artykul odnosi sie do sytuacji w Polsce.

    Cytat:
    . Tajemnicą poliszynela jest, że bank był niewypłacalny już na kilka tygodni przed ogłoszeniem bankructwa. Tylko sprytne tuszowanie bieżących wyników sprawiło, że udawało się ten fakt tak długo ukrywać.

    *** To zdanie odnosi sie przeciez to sytuacji w Polsce. Z ta roznica, ze wszyscy interesujacy sie tematem, wiedza, ze mamy docznienia z gigantycznym oszustwem informacyjnym o panstwowych fianansach. Panstwowych finansach niszczonych przez nieudolnego Tusk i rozpadajacych sie z blyskawiczna szybkoscia, z dlugiem publicznym rosnacym dziennie o 330 mln zloty, a wiec co miesiac o 10 mld zloty.

    Pomimo tego prasa praktycznie milczy, pani Glapiak milczy. A wlasciwie gorzej, nie milczy, tylko mowi … atakujac i dyskredytujac wszystkimi srodkami jedyna partie, ktora rzeczywiscie zrealizowala w ciagu dwoch lat maly cud gospodarczy w Polsce, PiS Jaroslawa Kaczynskiego i w ten sposob broniac wszystkimi mozliwym srodkami nieudolnego Tusk i PO po pachy zanurzona w aferach gospodarczych, od Sopotu i sprzedazy stoczni do Zakopanego a ostatnio w hazarodowej. Wszystko to ucieka uwadze pani Glapiak.

    Gdyby rzadzila 4 lata, cud, rzeczywisty cud, bylby odpowiednio wiekszy.

    W kazdym normalnym kraju partia rujnojaca finanse bylaby na prangierzy. Takim samym wyjatkiem jak Polska sa Wegry, gdzie cala prasa media popieraly i dalej popieraja oszusta Franca G. aby tylko niedpuscic do wyboru prawicy, ktora rowniez spowodowala w swoim czasie wegierski cud gospodarczy.

    Nie trzeba dodawac, ze prasa jest w rekach Niemcow albo proniemieckich komunistow, podobnie jak GW, ktorzy Wegrow jako narod chca zneutralizowac i strasza „wegierskim nacjonalizmem”.

    Wegrzy przez 8 lat dostali tak bardzo w kosc, ze pomimo postkomunistycznego i niemieckiego ognia zaporowego prawica pana Osborna wygra.

    Ciekawe, jak bardzo i jak dlugo Polacy musza byc kopani, zeby rowniez to zauwazyli.

    P.S. Do jakiego stopnia dziennikarza sa ustawieni na pro niemiecko i tym samym antypolsko (interesy i cele Niemiec sa olbrzymim zagrozeniem dla Polski, dlatego obie opcje wykluczaja sie) pokazuje wypowiedz Warzechy w dzisiejszej tv.rp w rozmowie z Ziemkiewiczem.

    Oto pan Warzecha jest zdania, ze Jaroslaw Kaczynski w czasie Kongresu PiS wszystko polozyl, poniewaz powiedzialby, ze chcialby zeby wszyscy Polacy mogli pojechac na wakacje do Egiptu.
    Przy takich kryteriach jakie stosuje Warzecha kazda opozycja moze sie zastrzelic. Musi przestac istniec.
    Dokladnie na tym polega jakosc ludzi pracujacych dla Niemcow w niemieckich wydawnictwach wydajacych po polsku drukowana gazety dla Polakow oglupiania.

    W organach pana Warzechy rowniez wszystkie afery Tusk, ktory dziala w najlepszej tradycji parti aferalnej KL-D, slynacej z afer korupcyjnych malo slychac.

    W Rzepie zreszta tez jest sie dyskretnym i wszystko popada w zapomnienie.

    Dobre 0

  9. tentato pisze:

    …”Bardziej przydadzą się raporty, których wyniki pomogą uniknąć podobnych krachów w przyszłości.” Pani Elżbieto, proszę uwolnić się od schematów myślowych, brać przykład z komentatorów innych działów Rzepy. Rzeczywiscie, uważa Pani, że te raporty pomogą? A kto je będzie robił? Przypadkiem nie ta sama ekipa? Notabene ci ludzie na krachu starcili niewielką część tego, co przedtem, nakręcając fikcję, zyskali. Może warto, by dział gosp. Rz w swoich tekstach odrywał się trochę częściej od tabel, wskaźników, oficjalnych komunikatów, raportów, analiz itp mgły informacyjnej. Free your mind!

    Dobre 0

  10. brocki pisze:

    Gdyby tak szerzej sie rozejrzec i poszukac (w dobie internetu nie jest to trudne) to mozna wyjsc poza obowiazujaca wsrod fanow Naomi Klein mantre „neoliberalizm jest be” (aczkolwiek z tym sie zgadzam).
    Problemem jest system oparty na rezerwie czastkowej i papierowym pieniadzu (fiducjarnym) a jesli dorzucimy szereg regulacji naruszajacyh rownowage rynku (CRA, Fannie Mae, Freddie Mac) to wyjdzie nam skuteczny przepis na kryzys. A, bym zapomnial, idea banku centralnego, wlasciwie glownego winowajcy, wszak pompowanie pieniedzy w gospodarke musi sie skonczyc jakimis lewymi inwestycjami, w tym przypadku na rynku nieruchomosci.
    Stopy procentowe to nic innego jak cena pieniadza, ktora wynika z dostepnosci oszczednosci na rynku ( a ktore sa zrodlem kreydtowania). Gdy jest ich malo to stopy sa wysokie a kiedy duzo to niskie, ale to tylko jesli decyduje o tym rynek a nie waska grupa ludzi oswieconych w banku centralnym. Utrzymywali je oni na bardzo niskim poziomie niezaleznie od dostepnosci oszednosci, a to powodowalo, ze inwestorzy dostawali falszywy sygnal i urzadzali szalenstwo inwestycyjne.
    To co robilo Wall Street to tylko konsekwencje powyzszego. A z teza, ze wszystko by i tak ryplo to sie zgadzam, ale rzeczywiscie bylo by ciekawiej gdyby autorka cos dodala na poparcie tej tezy.

    Dobre 0

  11. …idac za rekomedacja Autorki: „Bardziej przydadzą się raporty, których wyniki pomogą uniknąć podobnych krachów w przyszłości”, polecam:

    http://www.wprost.pl/ar/154115/Maszyna-krachu/

    a dla czytajacych po angielsku takze:

    http://gregpytel.blogspot.com/2009/04/largest-heist-in-history.html

    Analizy juz sa. Oby tylko nie byky ignorowane.

    Dobre 0

  12. MaJa pisze:

    Pani Redaktor, jest Pani bardzo blisko. To zarazki winne. W antyku mawiano „in vino veritas”. Z pewnościa twórcy globalizmu (z jakiej są szkoły strach powiedzieć głośno) znali to powiedzenie. Nie jest wykluczone więc, że wzięli to powiedzenie na serio i w winnym widzie (jak to bywa) rywalizując, stworzyli to co mamy.
    P.S. Ja już tam wolę polski pasztet (z zająca). I może on być naszym hitem exportowym.

    Dobre 0

  13. Ajax pisze:

    A tak swoją drogą to brakuje mi w Polsce dyskusji o zaistniałej sytuacji. Oczywiście ortodoksyjnie neoliberałowie próbują przekonywać, że ich poglądy są jedynie słuszne i nijak mają się do kryzysu. Ale oczywiście nijak się to ma do otwartej dyskusji.
    Problem zadłużenia w przypadku tzw. ‘zachodnich gospodarek’ na pewno istnieje i nikt nie ma na niego recepty. Ostatnio cześć ekonomistów doszła do wniosku, że główna przyczyną jest starzenie się zachodnich społeczeństw (brzmi jak głos Radia Maryja, ale cóż, tych ludzi o jego słuchanie nikt nie posądzi choćby ze względu na barierę językową). Jakieś rozwiązanie widzą w oszczędnościach ze wszystkimi ich skutkami. Jednak problemu ono nie rozwiązuje.

    Dobre 0

  14. Ajax pisze:

    @Grzegorz Pytel

    Ten artykuł we Wprost jest spóźniony sporo ponad rok. Na ‘zachodzie’ pisano tego rodzaju analizy już pod koniec 2008. U nas w tym samym czasie twierdzono, że Polska jest zieloną wyspą i nas kryzys nie dosięgnie, a poza tym to tak naprawdę kryzysu nie ma. Prof. Gomółka gromił opozycję za sianie paniki. Ech jakich to światłych mamy ekonomistów.

    Dobre 0

  15. stos pisze:

    „Sprytne tuszowanie bieżących spraw” to teraz przejaw nowoczesności PiS nie chce tuszować, to dostał gębę medialną , partii zaściankowej.

    Dobre 0

  16. Ajax pisze:

    @Grzegorz Pytel

    Analiza jest niezła, w końcu trochę liczb i faktów.

    Dobre 0

  17. Jurek Wawro pisze:

    Te wszystkie niedomówienia potwierdzają hipotezę, że tzw. „bańka spekulacyjna” została przez polityków wywołana celowo. Kiedy podsumowano efekty poprzedniej ‘bańki spekulacyjnej’ (internetowej), uznano że w sumie była ona bardzo korzystna dla gospodarki. No bo rzeczywiście nastąpiła fala bankructw, ludzie stracili trochę pieniędzy. Ale z drugiej strony nastąpił niebywały rozkwit internetu, wielu ludzi się wzbogaciło i stwierdzono znaczący wpływ tych inwestycji na wzrost gospodarczy.
    Nic więc dziwnego, że politycy zaczęli kombinować – jak to powtórzyć. Bill Clinton mówił kiedyś o tym w amerykańskiej TV. Opowiadał nawet, że naradzano się – czy mają to być nieruchomości, czy też technologie proekologiczne. Padło na nieruchomości, gdyż wydawało się że to bardziej trwałe niż informatyka. Wyeliminuje się więc ewidentne „wydmuszki” i krach powinien być mniejszy. Nie docenili jednak bankierów, którzy korzystając z okazji poszli na całość.

    Dobre 0

  18. @Ajax: ten artykul we Wprost byl pisany pod koniec 2008 roku. Poza tym takich artykulow dotychczas nie publikowano. (Chodzi o wskazanie jako przyczyny wystarczajacej kryzysu pozyczanie przy stosunku kredytow do depozytow wicej niz 100%.) Jezeli jakies takie artykuly znasz podaj linki.

    Dobre 0

  19. Ajax pisze:

    @Grzegorz Pytel napisał:
    13 marca 2010 at 22:04

    „Jezeli jakies takie artykuly znasz podaj linki.”

    Niestety nie gromadziłem tych linków. Zresztą był to gorący temat jakiś czas temu. Wtedy też dyskutowano, czy nie zwiększyć obowiązkowego progu kapitału własnego banków. Zdecydowano się wtedy tego nie robić, bo mogłoby to tylko powiększyć kryzys. Efekt byłby podobny do nagłego wycofania aktywów przez klientów.
    Oczywiście nikt nie twierdził, że wspomniany iloraz był jedyną przyczyną kryzysu. Inne wymieniane, to np. deindustrializacja (szczególnie w WB i USA), starzenie się społeczeństw, rozziew pomiędzy bogatymi a biednymi i spowodowane nim zmniejszenie siły nabywczej społeczeństwa (np jeden z szefów banków inwestycyjnych zarabiał tyle, co nauczyciele w stanie Waszyngton).

    Dobre 0

  20. @Ajax: a ja gromadzilem i nikt nie pisal w tych kategoriach, tak jak ja to zrobilem wyprowadzajac proste wylicznie: ze jezeli stosunek kredytow do depozytow wynosi powyzej 100% to ryzyko braku gotowki w obiegu zmierza do 100% w skonczonym czasie (czyli praktycznie jest pewne). Jednoczesnie wykazalem na definicji piramidy finansowej, ze pozyczanie ze stosunkiem kredytow do depozytow powyzej 100% jest klasyczna piramida finansowa dokladnie taka sama jaka stworzyl Lech Grobelny.

    PS. Zachecam do nie mylenia kapitalu z gotowka: obecny kryzys wynika z „liquidity (cash) shortage” a nie z „capital shortage”.

    Dobre 0

  21. Jurek Wawro pisze:

    Na YouTube jest fajna prezentacja pokazująca jak to funkcjonuje:
    http://www.youtube.com/watch?v=Ue_lzEIVhnE&feature=PlayList&p=AC99E18B0C8F9DE7&index=0&playnext=1
    Warto też przeczytać:
    http://www.michaeljournal.org/wywiad.htm
    I z tej samej strony:
    http://www.michaeljournal.org/BankKanady.htm
    Ten drugi tekst jest z 2005 roku.
    Podaję link do niego, by pokazać że już wówczas byli ludzi, którzy dostrzegali te mechanizmy prowadzące do kryzysu. Kiedy zdałem sobie sprawę z tego jak naprawdę powstaje pieniądz – zrozumiałem, że prędzej czy później wszystko stanie się własnością banków. I to nie ma większego znaczenia – czy pożyczane jest więcej niż 100% depozytów (to jedynie znacznie przyspiesza to co nieuchronne). Wystarczy aby oprocentowanie tych kredytów było wyższe niż średnia rentowność inwestycji w gospodarce (wynika to z działania dźwigni finansowej). Dylemat przed jakim wówczas stanąłem był następujący: albo ja jestem kompletnym idiotą, albo z panem Balcerowiczem jest coś nie tak (delikatnie mówiąc). Kryzys jak sądzę pozwala rozstrzygnąć ten dylemat.

    Dobre 0

  22. Ajax pisze:

    @Grzegorz Pytel

    Istotnie, zaskoczony byłem data artykułu. W tym czasie u nas wciąż dominowały poglądy wiążące się z nazwiskiem pewnego guru, którego nazwiska już nie wymienię. Dzisiaj taki tekst jest bardziej do pomyślenia. Choć jak widać z tytułu blogu, nie wszyscy zdają sobie sprawę, że istnieje problem w światowym systemie finansowym i że trzeba coś z tym zrobić.

    „Zachecam do nie mylenia kapitalu z gotowka: obecny kryzys wynika z ?liquidity (cash) shortage? a nie z ?capital shortage?”.
    Istotnie, powinienem był napisać o wycofaniu pieniędzy. Z drugiej strony, jeśli chcemy być precyzyjni, to należałoby napisać: „… wynikał min. z …”, gdyż podaż gotówki nie stanowił tu jedynego problemu (lista jest znacznie dłuższa od tej, o której wspomniałem). Poza tym jak wiadomo, rządy wpompowały w systemy finansowe gigantyczne zastrzyki gotówki (vide analogia śmigłowca B. Bernanke), czym niektórzy tłumaczą ożywienie na giełdach.

    Dobre 0

  23. Ajax pisze:

    @Grzegorz Pytel

    Istotnie, zaskoczony byłem data artykułu. W tym czasie u nas wciąż dominowały poglądy wiążące się z nazwiskiem pewnego guru, którego nazwiska już nie wymienię. Dzisiaj taki tekst jest bardziej do pomyślenia. Choć jak widać z tytułu blogu, nie wszyscy zdają sobie sprawę, że istnieje problem w światowym systemie finansowym i że trzeba coś z tym zrobić.

    „Zachecam do nie mylenia kapitalu z gotowka: obecny kryzys wynika z ?liquidity (cash) shortage? a nie z ?capital shortage?”.
    Istotnie, powinienem był napisać o wycofaniu pieniędzy. Z drugiej strony, jeśli chcemy być precyzyjni, to należałoby napisać: „… wynikał min. z …”, gdyż podaż gotówki nie stanowił tu jedynego problemu (lista jest znacznie dłuższa od tej, o której wspomniałem). Poza tym jak wiadomo, rządy wpompowały w systemy finansowe gigantyczne zastrzyki gotówki (vide analogia śmigłowca B. Bernanke), czym niektórzy tłumaczą ożywienie na giełdach.

    Dobre 0

  24. @Ajax: zasadniczo sie zgadzamy. Zaznaczam jedynie, ze pozyczanie ze stosunkiem kredytow do depozytow powyzej 100% nie byl jedynym powodem obecnego kryzysu i jego skali. Ja jedynie dowidlem, ze byl to powod wystarczajacy.

    Dobre 0

  25. @Jurek Wawro: gdybys rozumial elementarna matematyke, rozumialbys zapewne roznice pomiedzy ciagami geometrycznymi zbieznymi i rozbieznymi, a zatem zrozumialbys, zasadnicza roznice pomiedzy pozyczaniem pieniedzy przy stosunku kredytow do depozytow ponizej i powyzej 100%. (Na poziomie 100% jest szczegolny przypadek, ktory pozostawiam jako cwiczenie.)

    Sprowadzanie obecnego kryzysu do teorii spisku (chociaz tego wykluczyc sie nie da) pomaga finansowym oszustom, ktory doprowadzili do tego kryzysu. Redukuje to bowiem metodyczna, naukowa i prawna argumentacje do emocjonalnych wywodow, ktore nawet jak maja wiele wspolnego z prawda sa subiektywne i nie do udowodnienia. Tak to jest, ze „najwieksi” i najzazarsli krytycy obecego systemu finansowego sa, de facto, jego najwiekszymi obroncami. Bankierzy sie z nich smieja jako z „usluznych (za darmo) idiotow”.

    Dobre 0

  26. Ajax pisze:

    Teoria eksponencjalnego wzrostu gospodarki i jego ograniczenia były szeroko dyskutowane na świecie (http://en.wikipedia.org/wiki/The_Limits_to_Growth), także w kontekście tzw. ‘kontroli populacji’ (czytaj antykoncepcja, aborcja a ostatnio eutanazja). Są ludzie (np. http://en.wikipedia.org/wiki/Dennis_Meadows), którzy twierdzą, że taki wzrost jest nie do utrzymania.
    Inni znowu twierdzą, że gospodarka wcale nie rozwija się eksponencjalnie, bo nie rośnie w ten sposób produkcja dóbr materialnych (w przeciwieństwie do wirtualnych, np. długu i wartości giełdowej).
    Dla państw krótkoterminowo nie ma to znaczenia, bo PKB liczy się właśnie względem takiej wartości i transakcji pobiera się podatek. Długoterminowo oczywiście różnica jest ogromna, bo długu nie ma jak sfinansować, chyba tylko przez inflację lub odpisy.
    Oczywiście upadek instytucji finansowej może być spowodowany różnymi czynnikami, np złymi długami, nawet przy odpowiednim progu zabezpieczenia poprzez gotówkę.

    Dobre 0

  27. Moje wyjasnienie obecnego kryzysu eksponencyjnym wzrostem mnoznika pieniadza jest tylko pozornie podobna do eksponencyjnych teorii wzrostu gospodarki. W tym bowiem przypadku eksponencyjny wzrost gospodarki (plus eksponencyjny wzrost inflacji, bo o tym nie mozna tez zapomniec) jest rownowazony eksponencyjnym wzrostem podazy pieniadza.

    Gdyby to zastosowac do mojego wyjasnienia obecnego kryzysu, eksponencyjny wzrost zobowiazan bankowych musialby byc zrownowazony eksponencyjnym wzorstem podazy pieniadza (aby utrzymac mnoznik pieniadza pod kontrola). Ale w ten sposob doszloby do podazy pieniadza, ktory nie moglby byc zrownowazony wzrostem gospodarczym (bo nie z niego by wynikal). Czyli, aby utrzymac rownowage rynkowa doszloby do (hiper)inflacji. A zatem zamist globalnego credit crunch mielibysmy globalne Zimbabwe.

    Dobre 0

  28. @Ajax: do mojego powyzszego postu dodam. Polecam przesledzenie grafiku w artykule:

    http://gregpytel.blogspot.com/2010/03/money-creation-and-circulation-economy_13.html

    To dokladnie uzasadnia moja argumentacje.

    Dobre 0

  29. zi pisze:

    @Greg Pytel

    Cześ Grześ

    Naprawdę fajnie, że napisałeś. To o czym mówisz, to niezły syf. Co gorsza, nie wiedziałem o tym, choć niby siedzę w nim po uszy. Więc dzięki. Mechanizm kreacji pieniądza przez banki jest znany tylko nielicznym. Wiadomo, że część depozytów odprowadzana jest do banku centralnego (rezerwa obowiązkowa). Bank musi też zatrzymać część kasy u siebie jak pożycza ją dalej (wymóg kapitałowy). W PL nie ma sekurytyzacji, dlatego może o tym nie myślałem, ale wskazanie, że bank może sprzedać zgromadzone długi (przez SPV) po to aby zgarnąć kaskę i pozbyć się ryzyka (ryzyko przechodzi na SPV i inwestorów) jest zabójcza w kontekście twojej analizy. Bank zgarnia 100 dolarów depozytu, 80 pożycza (20 idzie na rezerwę i wymogi). Te 80 wraca do banku jako kolejny depozyt, ale to nie wystarcza. Bank sprzedaje również udzieloną pożyczkę, tzn. bank mówi „dałem kredyt na 80 i mam pod zastaw nieruchomość, ten kredyt jest spłacany i przynosi niezły procent, czy ktoś chce kupić ten kredyt?”. Okazuje się że są chętni. Kupują ten kredyt od banku i w ten sposób bank otrzymuje kolejne 80 dolarów. Tak więc ze 100 dolarów depozytu bank uzyskuje 80 dolarów nowego depozytu plus 80 dolarów za sprzedaż kredytu, razem 160 baksów… i pożycza dalej.

    Co można z tym zrobić? Chyba niewiele. W PL pewnie można nacisnąć, aby loan to deposit ratio było mniejsze niż 100%, to jednak nie uleczy światowych finansów. Ta piramida jest strukturalna. Finansjera musi to robić aby napędzać wzrost gospodarczy, który jest potrzebny aby każde państwo (jak PL) mogło się zadłużać aby konsumować więcej niż wytworzy. Inaczej wszystko się sypnie. Zobowiązania są przesuwane w przyszłość. Najgorsze, że ta przyszłość staje się teraz.

    W mojej ocenie, to co nastąpi to rezygnacja z gotówki (vide brocki) i negatywne stopy procentowe. Ale to pewnie temat do dyskusji (wiem, że już o tym myślałeś)

    Dobre 0

  30. Jurek Wawro pisze:

    @Grzegorz Pytel:
    Uwielbiam dyskusje z ludźmi zaczynającymi od „gdybyś rozumiał”. W 99 przypadkach na 100 są to ekonomiści albo prawnicy (w obu przypadkach – wytwory polskich uczelni wątpliwej jakości – że tak delikatnie to określę). Co zresztą można sądzić o ekonomistach w kraju, w którym człowiek o tak kontrowersyjnych poglądach jak Balcerowicz od 20 lat chodzi jak święta krowa.
    Podejrzewam, że mamy tu do czynienia z takim mechanizmem: ktoś zdobył szczyty (wedle swego mniemania) wiedzy (w tym wypadku dot. ciągów geometrycznych) więc zakłada, że ona jest osiągalna tylko nielicznym.

    Jak zapewne Panu wiadomo (jeśli nie – to trudno – fakt, że to wymaga trochę szerszej wiedzy niż ciągi geometryczne), dźwignia finansowa działa w ten sposób iż jeśli oprocentowanie kredytu jest mniejsze od rentowności inwestycji – zwiększa on zysk przedsiębiorstwa. Jeśli natomiast to oprocentowanie jest większe – to zysk ma tylko kredytodawca. Jeśli prawie cały nowy pieniądz jest oparty na kredycie, a oprocentowanie tego kredytu jest mniejsze niż średnia rentowność gospodarki – mechanizm ten zadziała tak samo. Łatwo sprawdzić, że mamy do czynienia z taką właśnie sytuacją.

    Dobre 0

  31. Jurek Wawro pisze:

    Poprawka: W ostatnim zdaniu mojej poprzedniej wypowiedzi oczywiście chodzi o to, że oprocentowanie jest większe niż rentowność.

    Dobre 0

  32. Jurek Wawro pisze:

    Jeszcze w kwestii „spiskowej teorii dziejów”. Tak się jakoś składa, że pewne mechanizmy są opisywane tylko w takiej konwencji (spisku). Ja nie jestem zwolennikiem „teorii spisku” i też wolałbym czerpać informacje z bardziej wiarygodnych źródeł. Ale o to jest bardzo trudno. Większość polskich naukowców ogranicza się do przytoczenia teorii wypracowanych gdzie indziej (dawniej w ZSRR, teraz głównie w USA). Friedman napisał, keynesiści twierdzą etc… I broń boże się nie wychylać z krytyką bieżącego tredu, bo jeszcze można się narazić….
    Zwolennicy spiskowej teorii dziejów nie mają takich oporów. Oczywiście że do ich wypowiedzi należy podchodzić z większym krytycyzmem i sprawdzić przynajmniej, czy fakty się zgadzają. Co do kwestii kreowania pieniądza – sprawdziłem w źródłach naukowych. Wszystko się zgadza.

    Dobre 0

  33. @Jurek Wawro: per „Ty”. Nie mialem na mysli nic negatywnego, „starzy” blogerzy sobie nie „Panuja” ? to kwestia konwencji. Ale przepraszam.

    Zatem wyjasniam roznice pomiedzy ciagiem geometrycznym zbieznym i rozbieznym w kontekscie pozyczania ze stosunkiem kredytow do depozytow ponizej 100% i powyzej 100%. W pierwszym przypadku mnoznik pieniadza jest staly dla stalego stosunku kredytow do depozytow i skonczony, w drugim przypadku rosnie do nieskonczonosci w postepie geometrycznym.

    W nawiazaniu do innych wyjasnien: obecny kryzys finansowy oparty jest na takim samym mechanizmie jak BKO Grobelnego czy piramidy albanskie z lat 1996 ? 1997. Mozna oczywiscie rozpatrywac konkretne produkty i mechanizmy tych piramid, ale specjalnie nikt tego nie robi. Po prostu sam mechanizm piramidy jest juz warunkiem wystarczajacym wystapienia kryzysu plynnosci (liquidity shortage). I tyle.

    Dlatego nie chce odnosc sie do calej reszty, poniewaz jest ona tak skomplikowana i zaawansowana intelektualnie jak BKO Grobelnego. Troche szkoda na to czasu.

    Ale polecam: http://gregpytel.blogspot.com/2009/08/why-banks-are-still-not-lending.html

    PS. A Ty :-) „zi” przedstaw sie.

    Dobre 0

  34. Ajax pisze:

    @zi
    „Bank sprzedaje również udzieloną pożyczkę, tzn. bank mówi ?dałem kredyt na 80 i mam pod zastaw nieruchomość ? i pożycza dalej.

    Co można z tym zrobić? Chyba niewiele. W PL pewnie można nacisnąć, aby loan to deposit ratio było mniejsze niż 100%, to jednak nie uleczy światowych finansów. Ta piramida jest strukturalna. Finansjera musi to robić aby napędzać wzrost gospodarczy, który jest potrzebny aby każde państwo (jak PL) mogło się zadłużać aby konsumować więcej niż wytworzy. Inaczej wszystko się sypnie. ”

    Tak to funkcjonowało przez dekady, ale po liberalizacji rynków finansowych nabrało przyśpieszenia. Kiedyś rozwiązaniem była inflacja. I dziś taką receptę podają niektórzy ekonomiści (p. Lepper się też kłania). Niestety problemem jest starzenie się społeczeństw oraz deindustrializacja. Kiedyś na starsze pokolenie pracowało młodsze. Dziś zabezpieczenia emerytalne są oparte w coraz większym stopniu o różne produkty finansowe, a wartość tych zależy od inflacji. Poza tym produkcja została przeniesiona do Azji, a z nią odpowiedni przychód.
    Co do sprzedaży długów, to jest to istotnie wielki problem, bo bank udzielając pożyczki wyzbywa się odpowiedzialności za nie. Napędza to krótkoterminowo gospodarkę, ale na dłuższą metę nie funkcjonuje.
    Rozwiązaniem byłoby tu np, jak w niektórych krajach, przerzucenie odpowiedzialności za cały dług hipoteczny na bank, jeśli dojdzie do jej zajęcia. Banki przestałyby pożyczać 110% procent wartości nieruchomości, a ceny nieruchomości przestałyby tak szybko rosnąc. Wzrost cen nieruchomości oczywiście napędza gospodarke, ale grozi jej spowolnieniem w razie gdy ceny spadaja (vide USA, WB i Japonia). Mamy tu też czynnik ludzi – starzenie się społeczeństwa. Np w Niemczech wyburza się całe dzielnice miast, bo nie ma kto w nich już mieszkac. Pomaga to jakoś utrzymac ceny nieruchomości, ale tylko w pewnym stopniu.

    Dobre 0

  35. Ajax pisze:

    @Grzegorz Pytel napisał:
    „Moje wyjasnienie obecnego kryzysu eksponencyjnym wzrostem mnoznika pieniadza jest tylko pozornie podobna do eksponencyjnych teorii wzrostu gospodarki.”
    Ja w sumie przeciwstawiłem wzrost wykładniczy gospodarki wykładniczemu wzrostowi długu. Z eksponencjalnym wzrostem gospodarki mamy do czynienia np. w Chinach. Tam wzrasta produkcja, a nie tylko wartość różnych produktów finansowych i nieruchomości. Kredyty są finansowane przez krajowych inwestorów, co zwiększa tylko stabilność rozwoju, bo zysk nie jest transferowany, a wpływa na dalszy rozwój gospodarki.

    „Czyli, aby utrzymac rownowage rynkowa doszloby do (hiper)inflacji. A zatem zamist globalnego credit crunch mielibysmy globalne Zimbabwe.”
    Wiele osób się tego bardzo obawia (jakby co, to poszukam linku), ale chyba nie ma innego wyjścia …

    Jeśli chodzi o sam model, to zgadzam się z panem Wawro. Szeregi geometryczne to matematyka z zakresu szkoły podstawowej (przynajmniej za moich czasów tak było). Przy całej użyteczności tego pojęcia, nie wyjaśnia ono kryzysu w całej jego złożoności. Nawet, jeśli zaczniemy mówić o bardziej tu odpowiednim pojęciu wzrostu wykładniczego, nie wiele dalej nas to zaprowadzi. Co do samego opisu pewnego kryzysogennego mechanizmu, to przyznaję, że wygląda przekonywająco.
    Z drugiej strony zgadzam się też z tym, co pisze p. Wawro o stanie wiedzy i badań ekonomicznych. W Polsce tak naprawdę nie ma żadnego liczącego ośrodka, który zajmowałby się badaniami z zakresu ekonomii. Stwarza to idealne warunki dla różnego rodzaju uproszczeń i demagogii, a ideologia zastępuje wiedzę. To, co nam zaaplikowano 20 lat temu, absolutnie by się nie zdarzyło, gdyby nie ignorancja w zakresie ekonomii. My tu możemy sobie filozofować, ale nie zastąpi to rzetelnych badań nad gospodarką. Możemy też tworzyć uproszczone modele, ale przy całej złożoności zjawiska na niewiele się zdadzą.

    Dobre 0

  36. Jurek Wawro pisze:

    @Grzegorz Pytel:
    Problem w tym, że ja pisałem o czymś zupełnie innym. O tym mianowicie, że pieniądz oparty na kredycie przy odpowiednio wysokich stopach procentowych prowadzi do problemów niezależnie od tego jaki jest mnożnik kreowania pieniądza. I to jest problem o wiele poważniejszy. Nieograniczona akcja kredytowa jest tylko możliwością teoretyczną. W normalnych warunkach istnieją ograniczenia – w najgorszym razie inflacja. Natomiast przed powszechnym wzrostem zadłużenia nie ma ratunku (chyba że zmiana całego systemu – co rzeczywiście może prowadzić nawet do wojny).
    W kwestii formy stosuję „Pan”, bo nie chce nikogo urazić – ale generalnie wolę luźniejsze formy.

    Dobre 0

  37. Koczkodanik pisze:

    Obecny kryzys różni się tym od tego przedwojennego, że wtedy ludziom brakowało na jedzenie i mieszkanie a teraz my musimy ograniczyć nieco zakupy albo pojechać na krótsze wakacje.

    Dobre 0

  38. Antoni pisze:

    Wy tu, Panowie, o braku rzetelnej informacji, a tu idzie nowe. Właśnie ukazał się wywiad z Stevenem Majorem. Cytaty:

    „Tak naprawdę jednak prawdziwymi ?suwerenami? są kraje mające własną walutę”.

    „Podobnie jak w przypadku Grecji. Poprzez obecność w strefie euro jej los zależy od Frankfurtu, Berlina czy Paryża…. ”

    I nie jest to transkrypcja „rozmów niedokończonych” w Radiu Maryja, czy publikacja w Naszym Dzienniku. Wywiad ukazał się w tej gazecie:

    http://www.rp.pl/artykul/9211,447028_Do_euro_bez_pospiechu.html

    Do tej pory obowiązywał tu dogmat o konieczności natychmiastowego przyjęcia euro. Co prawda czytelnicy w blogach wykazywali, że to absurd, ale do niedawna bez skutku.

    Dobre 0

  39. Antoni pisze:

    Wy tu, Panowie, o braku rzetelnej informacji, a tu idzie nowe. Właśnie ukazał się wywiad z Stevenem Majorem. Cytaty:

    „Tak naprawdę jednak prawdziwymi ?suwerenami? są kraje mające własną walutę”.

    „Podobnie jak w przypadku Grecji. Poprzez obecność w strefie euro jej los zależy od Frankfurtu, Berlina czy Paryża…. ”

    I nie jest to transkrypcja „rozmów niedokończonych” w Radiu Maryja, czy publikacja w Naszym Dzienniku. Wywiad ukazał się w tej gazecie:

    http://www.rp.pl/artykul/9211,447028_Do_euro_bez_pospiechu.html

    Do tej pory obowiązywał tu dogmat o konieczności natychmiastowego przyjęcia euro. Co prawda czytelnicy w blogach wykazywali, że to absurd, ale do niedawna bez skutku.

    Dobre 0

  40. @Ajax: Npisales: „Jeśli chodzi o sam model, to zgadzam się z panem Wawro. Szeregi geometryczne to matematyka z zakresu szkoły podstawowej (przynajmniej za moich czasów tak było). Przy całej użyteczności tego pojęcia, nie wyjaśnia ono kryzysu w całej jego złożoności.”

    Wlasnie, ze wyjasnia i kto tego nie rozumie, niestety nie rozumie takich wzagadnien jak hipoteza Cobhama. „Zlozonosc” tego kryzysu jest na poziomie BKO Grobelnego i piramid albanskich. Ten kryzys to kompletna kompromitacja swiata finansow: byl w oczywisty i trywialny sposob przewidywalny (bez zadnego spojrzenia do tylu) i latwo bylo mu zapobiec. Dlatego to wlasnie wskazuje, ze to po prostu zorganizowano, aby ogolic banki z gotowki.

    Dobre 0

  41. A.L. pisze:

    Pani Redaktor: „finansowych i balansowanie na linie wypłacalności, do upadku banku by nie doszło. Tajemnicą poliszynela jest, że bank był niewypłacalny już na kilka tygodni przed ogłoszeniem bankructwa. Tylko sprytne tuszowanie bieżących wyników sprawiło, że udawało się ten fakt tak długo ukrywać. Szefowie byli przekonani, że w końcu uda się zmiękczyć serca polityków i urzędników, aby uratowali giganta. Tak się nie stało”

    NO I DLACZEGO, WIEDZAC TO, NIE DONIOSLA PANI KOMU TZREBA????

    Dobre 0

  42. A.L. pisze:

    Henry:

    „DLACZEGO?

    @Autorka napisała: ?Wcześniej czy później i tak do kryzysu by doszło.?

    Czekam na dalszy ciąg”

    Autorka wie, ale nie powie….

    Dobre 0

  43. zi pisze:

    @ Greg

    matematyk… do usług – nie tylko finansowych

    Jeszcze raz dzięki za wykład z sekurytyzacji i miły niedzielny wieczór. To co opisałeś (przerost kredytów nad depozytami) działa lokalnie. Bank poprzez sprzedaż instrumentów dłużnych może zassać kasę z innego rejonu sektora bankowego (np. USA z banków europejskich, co miało miejsce w przypadku sekurytyzacji kredytów sub-prime). W ujęciu globalnym system bankowy poprzez sekurytyzację zasysa kasę sam od siebie. To znaczy, bank sprzedaje udzielony kredyt własnym klientom, tym którzy trzymają w nim depozyty. Miła pani w okienku informuje klienta o atrakcyjnej ofercie. Klient zamienia zdeponowane środki w inwestycje (kupując papiery dłużne emitowane przez bank). W praktyce oznacza to zwykłe przeksięgowanie, coś co było depozytem staje się inwestycją. Bank traci więc depozyt, ale pozbywa się również ryzyka (ono przechodzi na klienta). Realnie więc po takiej operacji bank ma zero depozytów i zero udzielonych kredytów. Problem oczywisty powstaje w sytuacji, gdy papiery dłużne sprzedawane przez bank mają krótszy okres zapadalności niż sekurytyzowany kredyt. Po tym czasie bowiem bank znowu staje się odpowiedzialny za udzielony kredyt i musi całą operację powtórzyć (o ile nadal są chętni).

    Prosty przykład: chłopak deponuje stówkę, bank ją pożycza pewnej pani, natomiast chłopakowi oferuje instrument dłużny (czyli sprzedaje chłopakowi dług tej pani). Chłopak to kupuje, czyli zamienia swój depozyt na inwestycję. Chłopak może zarobić (jak pani spłaca) lub stracić (jak pani nie spłaca) bank natomiast wychodzi na zero. Można uznać, że bank ma zero depozytów i udzielił zero kredytów (ale tylko do czasu, bo umowa z chłopakiem nie musi być na 30 lat, tylko np. na pięć). Problem przychodzi jak trzeba to zrolowac i nie ma chętnych (bo pani nie spłaca, a jej dom stracił wartość).

    Twoja obserwacja jest bardzo istotna. Co prawda nie wskazuje ona na to, że możliwe jest globalne podniesienie współczynnika loan to deposit powyżej 100% (to by była katastrofa, jak wykazałeś). Ważne jest jednak, że podstawowe zabezpieczenia ustanowione dla procesu kreacji pieniądza przez system bankowy zostają sprytnie ominięte. W istocie, bank nie ma depozytów, więc nie musi odprowadzać rezerwy obowiązkowej do banku centralnego. Ponadto bank pozbył się też ryzyka kredytowego, więc jego wymóg kapitałowy z tego tytułu też znika. W ten sposób bank może podejść dowolnie blisko do granicy 100%, którą wskazałeś. A jak się orientujesz, to że można podejść dowolnie blisko do limitu 100% oznacza, że ilość pieniędzy którą może wykreować system bankowy staje się nieograniczona.

    Dzięki tobie zrozumiałem dlaczego Komisja Europejska wprowadziła niedawno obowiązek zatrzymywania przez bank części sekurytyzowanego długu. Tak więc już wkrótce, tego typu operacja nie będzie mogła posuwać w nieskończoność. Czy to jednak rozwiązuje problem? Pewnie, że nie. Po to są wymogi aby ich przestrzegać. Inżynieria finansowa służy głównie temu aby odsuwać w przyszłość rosnące zobowiązania, w tym wypadku aby banki nadal mogły swobodnie kreować forsę.

    Sadzę, że bankierzy to zatroskani faceci, którzy w porozumieniu z kapitalistyczną klasą polityczną zdają sobie sprawę z rosnącej bani szamba. Odpowiedzialność za utrzymanie tego wszystkiego przy życiu jest stresująca.
    A to, że czasem wykonują dziwne numery (jak np. ostatnie bonusy w obecnej sytuacji) daje dużo do myślenia. Jedynym logicznym wyjaśnieniem tego, że piłują gałąź na której siedzą jest to, że całe drzewo po prostu się pali.

    Dobre 0

  44. A.L. pisze:

    Grzegorz Pytel napisał:

    „@Ajax: Npisales: ?Jeśli chodzi o sam model, to zgadzam się z panem Wawro. Szeregi geometryczne to matematyka z zakresu szkoły podstawowej (przynajmniej za moich czasów tak było). Przy całej użyteczności tego pojęcia, nie wyjaśnia ono kryzysu w całej jego złożoności.?

    Z tego co ludzie mowia tu gdzie jestem i tu gdzie sie obracam, to jednak cala sprawa jest troche bardziej skomplikowana niz szeregi geometryczne.

    To nie czasy Tow. Gomulki ktory teorie ekonomiczne udowadnial rachunkami na odwrocie biletu tramwajowego.

    Panuje dosyc powszechna zgoda ze jednym z glownych czynnikow ktore spowodowaly kryzys to nonszalanckie traktowanie czynnika VAR (Value at Risk), a w szczegolnosci korzystanei przez bankierow z modeli matematycznych i komputerowych VAR bez zrozumienia zasad dzialania tych modeli, zakresu stosowalnosci i sposobu interpretacji wynikow.

    Proponuje poszukac na googlach.

    Dobre 0

  45. @A.L. – sprawa jest banalna, tak jak BKO Grobelnego czy albanskie piramidy. A w odniesieniu do Twojego postu, tu nie chodzi o zadne „nonszalnackie” traktowanie VAR. Po prostu na podstawie charakterystyki ciagow geometrycznych i rudymentarnego rachunku prawdopodobienstwa udowodnilem (polecam swoj blog), ze jezeli pozycza sie ze stosunkiem kredytow do depozytow powyzej 100% VAR zmierza do zera w skonczonym czasie (w praktyce bardzo szybko). To ze (niektorzy?) tzw. finansisci tego nie potrafia zrozumiec (z co wiecej przezidziec) jest sprawa ich skandalicznego poziomu zrozumienia podstawowej matematyki. Bo to jest trywialne zagadnienie. Zatem Twoj komentarz tylko potwierdzil moje wyjasnienie. Dziekuje.

    Ja nie glosze zadnych teorii ekonomicznych (bo ich nawet nie mam): czasami wsytepuja w zyciu pewne zjawiska, ktorych wyjasnienie jest trywialne. I takim jest wlasnie obecny kryzys finansowy.

    Dobre 0

  46. Moim skromnym zdaniem obecny kryzys ekonomiczny jest wynikiem dwoch czynnikow. Pierwszym jest to, ze pewna ilosc finansistow (moglobym podac nazwiska, ale oczywiscie narazilbym sie na procesy) wpadla na pomysl, aby ogolocic banki z gotowki i zostac miliarderami (gotowkowymi: nie byli kretynami aby polegac na instrumentach finansowych, ktore sami tworzyli wycenianymi np. wedlug VAR). Pomysl ich z natury rzeczy nie byl nowatorski i uzyl takiej samej metody jakiej uzyl Lech Grobelny w BKO czy albanscy gangsterzy w latach 1996 – 1997, aby ogolocic swoja kilentele z forsy. Prymitywna piramida finansowa polegajaca na udzielaniu kredytow przy stosunku kredytow do depozytow powyzej 100%. Drugim czynnikim jest cala gigantyczna masa niekompetenych finanstow, ktorzy zostali uzyci, aby to wygolocenie bankow z gotowki przeprowadzic. Tak jak w Afryce wykorzystuje sie bezrozumne dzieci jako bezmozgowych zolnierzy zaspokajac ich przerozne zadze , tak samo cala armia tzw. finansistow, specjalnie dobierana z kierunkow studiow, na ktorych nie byli w stanie nabyc podstawowego zrozumienia matematyki i rudymentarnej inzynierii finansowej, zostala wykorzystana w jej bezrozumnosci, aby ograbic banki z zasobow gotowkowych.

    Po czym jak sprawa sie rypla, gdy ogolocono banki z gotowki, zaczela sie kampania PR-owska w stylu „olaboga, ale to skomplikowane, nikt tego nie mogl przewidziec, to przez te wynalazki finansowe, nonszalancja z VAR-ami, przez chciwosc i bonusy itd, itd.” A sprawa jest prosta: dokladnie to samo co zrobil Lech Grobelny czy albanscy gangesterzy w latach 1996 – 1997, ponowiono teraz. Tylko, ze z wiekszym rozmachem: na skale globalna.

    Dobre 0

  47. PawełG pisze:

    Biorąc pod uwagę, że większość pieniądza na rynku jest czysto wirtualna i ma często pokrycie w wirtualnym produkcie jesteśmy w stanie oczekiwania na nieuchronne – pie..nięcie całego systemu finansowego na świecie. T nie będzie kryzys globalny tylko totalny, a po tym najbardziej stabilną walutą będą muszelki z Wybrzeża Kości Słoniowej i kolorowe koraliki.

    Dobre 0

  48. @PawelG: komentarz troche zbyt ogolny. Wartosc wirtualnego pieniadza jest gwarantowana przez panstwo i jego ekonomie, ktore ten pieniadz (walute) wydaje. W obecnym kryzysie problem jest statystyczny: na jedenego dolara, funta, itd w obiegu przypada wiecej niz jeden dolar, funt, itd w zobowiazaniach banku. Ta proporcja dzialala przez lata w okolicach 6/1 do 10/1. To troche tak jak nikt nie produkuje takiej ilosci pomidorow, aby gdy kazdy kto chcial kupic pomidory za wszystkie swoje oszczednosci bylby to w stanie zrobic po obecnej cenie. Gdyby tak sie stalo cena pomidorow przeszla by przez sufit. (Podobnie sie stalo przy mani cebuli tulipanow kilkaset lat temu w Holandii.) Po prostu jest rownowaga podazy i popytu. Natomiast nie moze byc tak, ze ten stosunek jest w stanie rosnac do nieskonczonosci, 20/1, 40/1, 100/1 itd, w postepie geometrycznym. Wtedy, poniewaz gotowki zaczyna brakowac w stusunku do zobowiazan, wartosc tzw. assets (czyli VAR) spada do zera.

    Zatem rozwiazaniem nie jest powrot do waluty w postaci muszelek czy koralikow, ale do zdrowego rozsadku i rudymentarnej uczciwosci (czyli dzialanie w ramach prawa). Bo ten kryzys nie jest wynikiem kryzysu kapitalizmu czy systemu finansowego, ale efekt zwyklego piramidalnego zlodziejstwa a la Lech Grobelny czy albanscy gangsterzy z lat 1996 – 1997.

    Dobre 0

  49. Wlod pisze:

    brocki napisał: 13 marca 2010 at 14:37

    „Stopy procentowe to nic innego jak cena pieniadza, ktora wynika z dostepnosci oszczednosci na rynku ( a ktore sa zrodlem kreydtowania). Gdy jest ich malo to stopy sa wysokie a kiedy duzo to niskie, ale to tylko jesli decyduje o tym rynek a nie waska grupa ludzi oswieconych w banku centralnym. Utrzymywali je oni na bardzo niskim poziomie niezaleznie od dostepnosci oszednosci, a to powodowalo, ze inwestorzy dostawali falszywy sygnal i urzadzali szalenstwo inwestycyjne.”

    Panie brucki, powinien Pan wiedzieć, że stopy procentowe banku centralnego to co innego niż rynkowe stopy procentowe. Banki centralne nie ustalają tych drugich. Sugestia, by banki centralne nie ustalały własnych stóp procentowych jest kompletnym absurdem ekonomicznym.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.