Jeremi Jędrzejkowski: Opóźnione efekty kryzysu?

Polacy mimo płynących w ubiegłym roku ze wszystkich stron świata pesymistycznych wieści nie poddali się kryzysowym nastrojom i nie odwrócili masowo od zakupów. Przynajmniej podstawowych produktów spożywczych i chemicznych

Według badań firmy GfK koszyk je grupujący zyskał na wartości 2,5 proc. To wciąż optymistyczne dane, choć wzrost wyhamował z ok. 6 proc. w 2007 r. oraz ok. 12 proc. w 2008 r. i wyniósł nawet mniej niż wskaźnik inflacji.

Jednak po bliższym przyjrzeniu się wynikom badania widać, że jeśli chodzi o sklepy, najwięcej zyskały dyskonty, a więc te oferujące najtańsze produkty. Może to oznaczać, że choć Polacy zostawili w 2009 r. w sklepach więcej niż w 2008 r., to zmienił się portfel zakupów. I to w stronę, która sygnalizuje większe liczenie się z groszem.

Że tak jest faktycznie, wskazuje też obraz zakupów w innych branżach. Na przykład sprzedaż elektroniki przeżyła w ubiegłym roku prawdziwe załamanie. Skurczyła się o niemal 11 proc. A w niektórych segmentach – nawet o 30 proc. Według ekspertów 2010 r. przyniesie dalsze kurczenie się tego rynku.

Także samochodów Polacy kupowali w ubiegłym roku mniej. Rynek uratowały dopłaty do złomowania starych aut za zachodnią granicą. Wiele osób przyjeżdżało stamtąd do nas kupować pojazdy – bo oczywiście taniej niż na rodzimym rynku. Tegoroczne wyniki są zdecydowanie słabsze od ubiegłorocznych i sprzedaż nowych aut mogą uratować tylko zakupy firm.

Pytanie zatem, czy to nie dopiero w tym roku w handel odczuje wyhamowanie wzrostu płac i wzrost stopy bezrobocia.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(12) Komentarzy do “Jeremi Jędrzejkowski: Opóźnione efekty kryzysu?”

    -
  1. zigi56. pisze:

    Prawdziwe skutki kryzysu odczujemy po wyborach. Próbkę tego mieliśmy przed wyborami do europarlamentu gdzie zgrabnie chowano niemiłe rzeczy przed opinią publiczną.Ponieważ nierozwiązywanie kłopotów gospodarczych kumuluje negatywne zjawiska to wybory będą terminem granicznym gdy już nie będzie potrzeba udawać że jest dobrze. Mamy pełnię władzy i kto nam podskoczy! Z hasła „by żyło się lepiej-wszystkim” odpadnie ostatnie słowo i to będzie ten cud dla naiwnych!

    Dobre 0

  2. Ojciec Wirgiliusz pisze:

    Nie wiem jak się oblicza takie wskaźniki, ale mam wrażenie, że nie może być nieskończonego wzrostu. Sprzedaż elektroniki spadła, bo, być może, większość z tych co za wszelką cenę chcieli mieć w domu „plazmę”, już ją kupiła. Trochę przypominało to obserwację z popegeerowskich wiosek w latach 90 – roboty co prawda nie ma, ale każdy ma wideo i satelitę. Co do pozostałych uwag – pełna zgoda z zigi56.

    Dobre 0

  3. Koja pisze:

    SAMAR podaje,że rynek samochodowy skurczył się o ok. 13.5 %,o tyle
    zarejestrowano mniej samochodów w 2009 w stosunku do 2008 roku.

    Dyskonty to nie tylko najtańsze produkty,ale i najgorszej jakości
    - nie zapominajmy o tym.Jak to się odbije na zdrowiu narodu ?

    Pytanie: a co zatem staniało, skoro zakupy wypadły nieżle ?
    Może, jak za PRL,staniały lokomotywy ? bo statków to juz nie produkujemy.

    Dobre 0

  4. Roza pisze:

    Ale co tam jestesmy zielona wyspa na tle czerwonej Europy no i zdjecie Donalda w FT wsrod 6-ciu najwiekszych gospodarek i to jest ten cud Tuska przy 13% bezrobociu.

    Dobre 0

  5. lukas gdynia pisze:

    „Rzeczpospolita” powinna poniesc karę ze podawanie negatywnych wiadomosci czy wskazywanie negatywnych tendencji. Mamy sie miłowac i cieszyc, ze jestesmy wsród 6 najbogatszych krajów Europy i 18 nabogatszym na swiecie i w ogole jedyną zielona wyspą w europie. Dlaczego nie pozwalacie nam sie cieszyc z dobrego rządzenia krajem przez obecny, najlepszy rząd w historii naszego narodu – piszce wiecej o zubozałej Grecji, Niemczech Francji, Szwecji – a wychwalajcie nasze PO-lskie- prosze.

    Dobre 0

  6. Sybirak pisze:

    Jak splajtują ciucharnie to z zielonej wyspy POzostanie szara , brudna bylejakośc Z POzamiatanymi problemami pod dywan.

    Dobre 0

  7. TadekP pisze:

    „Przynajmniej podstawowych produktów spożywczych i chemicznych”

    a co mieli glodni i brudni chodzic ???

    Dobre 0

  8. marcopolo pisze:

    Drodzy Panstwo, w Polsce bezrobocie teraz przekroczylo poziom 14% i nadal ma tendencje wzrostowa. Ci, ktorzy powrocili z zagranicy pluja sobie w brode, ze wogole to zrobili, bo sie nabili w butelke. Mysleli, ze znajda prace, a znalezli galopujace ubostwo. Niestety, tak wysokie bezrobocie oddala marzenia na bezwizowy wyjazd do Stanow.
    Polskie serwisy ekonomiczne podaly „radosna” nowine, ze dwuletnie obligacje sprzedaja sie jak „cieple buleczki”. Natomiast wg mnie, jest to wiadomosc katastrofalna, bo: stopa zwrotu wynosi za okres 2 lat 12%, oraz nie istnieje na swiecie zadna inwestycja kapitalowa, ktora moze przyniesc owoce (dochod) w okresie krotszym niz 5 lat. A zatem, obligacje dwuletnie Tuska sa przeznaczone nie na inwestycje, ale na wyzywienie rzadu, i w efekcie na poglebienie biedy w Kraju.
    POlaki, POlaki, kogo wyscie wybrali do rzadow???
    Pozdrowiam Pana Redaktora za celna argumentacje.

    Dobre 0

  9. Henry pisze:

    FAKTY i FAKCIKI

    Liczą się fakty a nie fakciki przymiotnikowe, medialne i sondażowe.Czyli kiedy wejdziemy do G20, jak już prześcignęliśmy Holandię ;-)

    Dobre 0

  10. ABK pisze:

    Pozostala Europanie odwrocila sie od masowych zakupow podstawowych produktow spozywczych i chemicznych. Tyle, ze w Polsce ceny rosly a w Niemczech, Francji, Austrii poszly w dol lub stanely w miejscu. Tam byla recesja, szanujaca kieszenie konsumentow a w Polsce rozwoj gospodarczy bijacy ich po kieszeni.
    Jak sie mowi a to trzeba powiedziec b.
    W Niemczech, Austrii, Holandii; Belgii istnieje duzy trend do oszczedzania na niepewne czasy. Ze znanych mi statystyk niemieckich bankow wynika, ze ich oszczednosci wzrosly w 2009 roku o ponad 15% pomimo bardzo niskiego oprocentowania i spadku srednich plac o ok. 0,5%. Wzrastajace bezrobocie, niepewnosc jutra spowodowana kryzysem, ograniczone kredyty hamuja w Europie optymizm klientow.
    Jesli uwzglednimy do tego wysoka polska inflacje, szybko rosnace ceny energii i paliw, koniecznosc splacania wczesniej zaciagnietych kredytow oraz malejace place w sektorze uslug i fabrykach otrzymamy tylko obraz przecietnego Polaka liczacego sie sie z kazdym groszem.

    Dobre 0

  11. Harnaś pisze:

    Złotówka systematycznie się wzmacniała (nie bez cichej ingerencji rządu) to mamy efekt.

    Dobre 0

  12. TPaine pisze:

    11% spadku i już płacz wielkich koncernów, śmiech na sali… Ja znam przypadki ze swojej i pokrewnych branży, gdzie lokalnie spadki wynoszą nawet 50% i więcej (np. w salonie kosmetycznym). I co mają zrobić takie małe firmy? Czynsze nie spadają na ten kryzysowy okres, żeby pomóc przedsiębiorcom, wręcz przeciwnie, rosną o wartość inflacji, a właściciele lokali mają wszystko w czterech literach i są zapatrzeni we własne samolubne tyłki. Widziałem już wiele lokali, których właściciele bezmyślnie podnieśli czynsze, a teraz te lokale są omijane szerokim łukiem od wielu miesięcy. Co z tego, że teraz głupi i chciwi właściciele chcą obniżać ceny, skoro już stracili wiarygodność? Tak to niestety jest, że jak taki wyczuje, że komuś zaczyna się powodzić, to próbuje z niego wydusić ile się da.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.