Ministerstwo Finansów sprzedało dziś obligacje za blisko 500 mln franków szwajcarskich (ponad 1,2 mld zł). To nieznaczna kwota w porównaniu z prawie 200 mld zł tegorocznych potrzeb pożyczkowych Polski
Ale łącznie z udanymi poprzednimi aukcjami widać, że polski rząd nie ma problemów ze znalezieniem chętnych do finansowania naszego długu. Dodatkowo potwierdzić to jeszcze może dzisiejsza aukcja papierów dwuletnich za 3,5 – 4,5 mld zł.
Rentowność polskich obligacji jest m.in. niższa od wyceny greckich papierów skarbowych, mimo że to ten kraj należy do elitarnej strefy euro i jeszcze do niedawna nie miał kłopotów ze sprzedażą swoich obligacji. Jednak wyjście na jaw problemów z greckimi finansami szybko zmieniło oceny inwestorów i spowodowało wzrost kosztów zaciągania długu. Skok cen polskich papierów skarbowych trudno jednak uznać za jasny dowód zaufania inwestorów do działań ministra finansów.
Oczywiście lepiej taniej finansować wydatki państwa, bo przecież i tak płacą za to podatnicy. Ale spadek rentowności to raczej skutek poprawy sytuacji na rynkach i tego, że globalne fundusze, które do tej pory inwestowały np. w obligacje rządu w Atenach, muszą gdzieś ulokować swój kapitał.
Dziś wybierają w większym stopniu polskie obligacje. Zachęca ich do tego także dobra kondycja gospodarki. Inwestowaliby jeszcze więcej gdyby, minister finansów wprowadził w końcu w życie swoje zamierzenia, poprawiając kondycję polskich finansów. W przeciwnym razie przy najbliższym załamaniu koniunktury inwestorzy znów odwrócą się od polskich obligacji. A wtedy znów wszyscy będziemy płacić więcej za nasze długi.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Rok wyborczy, więc nie będzie reform finansów publicznych. Pozostaje czekać na totalną plajtę.
Holendrzy wymyślili rozwiązanie jak pozbyć się emerytów po 70-tce. Należy oczekiwać, że NFZ będzie wkrótce kontraktowało taką usługę. Za jednym zamachem rozwiążą się problemy ZUS-u i NFZ.
PO pierwsze, lepiej nie miec dlugow niz miec dlugi.
Po drugie, autor powinien podac na jaki procent pozycza pieniadze polski rzad. Czy autor moglby podac te dane. W liczbach, prosze.
Panie Redaktorze,
co to znaczy „należy do elitarnej strefy euro” ? Co Pan widzi takiego elitarnego ? Pierwszy powazny kryzys i co – i nic. Grekom nikt nie pomogl (nota bene Greckie papiery skarbowe sa w rekach prywatnch bankow niemieckich – gbyby rzad Niemiec pomogl , by sie znalazly w rekach panstwowych bankow Niemieckich – saldo jest to same – Niemcy straca tak czy inaczej na tym biznesie).
Ale jaki jest moral z tego dla Polski ?
Czy jestesmy w strefie euro czy nie – to nikt nam i tak nie pomoze, dlatego zdrowa polityka fiskalna jest najwazniesza (te ponad 150,000,000,000 zl dlugu, ktore narobil rzad Tuska na pewno do zdrowej polityki fiskalnej nie nalezy).
jaka reforma finansow moze sie teraz udac przy Prezydencie Lechu Veto Kaczynskim?
Prosze sie tak nie przemykac , tylko napisać czarno na białym : jak wysoko sa oprocentowane nasze obligacjie, a jak greckie czy słowackie.
Czyli jak wyglądaja nasze na tle innych, bo ostatnie Rostowski sprzedawał je wyjątkowo niekorzystnie. Czyzby się poprawiło?
Rentowność polskich obligacji jest m.in. niższa od wyceny greckich papierów skarbowych, mimo że to ten kraj należy do elitarnej strefy euro..
*** Eksperci w Niemczech, w USA i wielu innych krajach stwierdzaja bez ogrodek, ze euro jest swietny dla Niemiec i rownie zly dla Hiszpani, nie mowiac o Portugalii czy Grecji.
Jest dlatego zly, poniewaz miedzy gospodarkami tych krajow wystepuja bardzo duze roznice co do dynamiki rozwoju gospodarek a stopy euro sa dopasowane (i slusznie) tak, aby byly dobre dla najwiekszych gospodarek, a wiec Niemiec i Francji. Co jest bardzo ciekawe, pomimo bardzo duzego podobienstwa, gospdarki Niemiec i Francji roznia sie jednak. Te roznice sa wzmacniane przez euro. Nastepuje wiec odwrotny proces, zamiast zminiejszac roznice, zwieksza je, poniewaz cos takiego jak wspolny rynek uslug i przemyslowy nie istnieje. Narodowe interesy maja pierszenstwo.
Wniosek: ciekawe, kiedy Francja i Niemcy zaczna mowic publicznie pierwszy raz o rezygnacji ze wspolnej waluty. Powiedzialbym, za 10 lat.
Co do Polski: Polska jest o lata swietlne oddanlona od Hiszpanii.
Euro dla Polski byloby samobojstwem gospodarczym.
Mam nadzieje ze do niego nie dojdzie dzieki wyborcom.
Dlatego wlasnie obywatelskim obowiazkiem kazdego Polaka, ktory nie chcialby utracic miejsca pracy z powodu wprowadzenia euro jest zatrzymanie eurofanatykow Tusk, Rostowskiego poprzez udzielenia zdecydowanego poparcia PiS i reelekcja Lecha Kaczynskiego.
W34 napisał:
10 marca 2010 at 9:18
jaka reforma finansow moze sie teraz udac przy Prezydencie Lechu Veto Kaczynskim?
*** O czym mowisz?
Przeciez nie ma absolutnie zadnych reform !
Ani w realu ani na papierze.
Nic, totalna pustka.
Natomiast po wyborach nastapi terapia szokowa polegajaca na zmniejszeniu wydatkow budzetu o 70 mld zloty w ciagu jednego roku.
A to oznacza zniszczenie miejsc pracy okolo 1.2 mln Polakow, wzrost bezrobocia o 1.2 mln. Zdaj sobie z tego sprawe.
Tytul: Błędne scenariusze premiera Tuska
http://www.rp.pl/artykul/9133,443928_Stanilko__Bledne_scenariusze_premiera_Tuska.html
@Redaktor napisał:
A wtedy znów wszyscy będziemy płacić więcej za nasze długi.
===========
Nie za nasze ale za nieRZĄDU TUSKA
ta, urzędnicy państwowi finansują swoimi nie-podwyżkami od wielu lat budżet państwa, tj. rysia zbysia i inne zupy. Państwo nie ma żadnych problemów z finansowaniem swojego długu…
Nieważne ile pożycza rząd , choć to też jest ważne, ale na jakich warunkach je pożycza i czy to nie spowoduje takiej sytuacji jak w Grecji, Hiszpanii,Portugalii i innych krajach ???
Zeby nie utonac w gorze dlugow Polska musi siegnac po nauke do historii rynkow finansowych. Oto kilka faktow.
Wszyscy, ktorzy dawniej watpili w kolektywna inteligencje aktorow rynku kapitalowego moga siegnac pamiecia do roku 2004, zeby stwierdzic, iz mieli racje. Jeszcze wtedy inwestorzy placili za greckie papiery 3,50 % prawie tyle ile za niemieckie 3,51%.
Grecja nie jest zadnym wyjatkiem. Mielismy Meksyk w 1982, Rosje w 1998 i Argentyne w 2001.
Teraz Niemcy musza placic 2,17 % za piecioletnie papiery dluzne, Grecy 5,88 %.
Dlugi Wielkiej Brytanii, jej rzadu , gospodarki i obywateli przekraczaja juz 460% jej rocznej zdolnosci gospodarczej. Czyli przecietny Brytyjczyk musi pracowac ponad 4,5 roku na splate calego zadluzenia. A gora dlugow blyskawicznie rosnie.
Jesli inflacja sie podwoi wszystkie Treasuries beda musialy osiagnac rentownosc o 7 do 8 % wyzsza zeby wyrownac sile nabywcza. Oznacza to zaciskanie petli na gospodarce i obywatelach.
Wnioski dla Polski:
1) laczne dlugi rzadu, gospodarki i obywateli nie moga przekroczyc bezpiecznego pulapu. Bedzie trudno. Polska gospodarka opiera sie w duzym stopniu o obcy kapital.
2) inflacja nie moze przekraczac bezpiecznego poziomu 3%
3) nalezy unikac ryzyka na swiatowych rynkach finansowych i
4) umiejetnie sterowac kursem zlotowki. Jeszcze trudniej.
@W34
Pół roku temu prezydent Kaczyński powiedział że nie będzie wetował. Przez cały ten okres nie słyszałem i dalej nie słyszę o jakimkolwiek projekcie rządu dot. reformy finansów. Nieaktualnym wykrętem nie można się tłumaczyć bezczynności.
„Ale łącznie z udanymi poprzednimi aukcjami widać, że polski rząd nie ma problemów ze znalezieniem chętnych do finansowania naszego długu. Dodatkowo potwierdzić to jeszcze może dzisiejsza aukcja papierów dwuletnich za 3,5 ? 4,5 mld zł.”
Grecja tez nie ma takich problemow . Grecja nie ma zadnych problemow
ze znalezieniem chetnych na finansowanie ich dlugow- ba, mogli by ich sprzedac trzy razy wiecej !.
Polska musi b.szybko sprzedawac to co wybudowaly komuchy za pieniadze podatnika ,inaczej pojdzie z torbami . Zadne zaciaganie dlugow nie pomoze .
Pan by się nie wygłupiał Panie Redaktorze, cieszyć się z rosnącego zadłużenia ?
Pan powie uczciwie, czy również entuzjastycznie zakomunikowałby Pan swojemu dziecku :
Jasiu właśnie załatwiłem Ci dodatkowy kredyt do spłacania po Tatusiu – cieszysz się ? – prawda?
Pozdrawiam
A czym jest sprzedaz obligacji ?? nic innym jak tylko tragicznym w skutkach zadluzaniem sie panstwa przeciez investorzy licza na tzw. rendyty a oprocentowanie obligacji jest w granicach 7% wiec latwo jest wyliczyc jak wysoko bedzie Polska zadluzona po 12-miesiacach nie wspominam o stracie zwiazanej odkupieniem obligacji …… bankructwo zaglada w oczy….