Łukasz Ruciński: Więcej kontroli

Powiał halny, wzrosła temperatura i spod topniejących śniegów wyłonił się obraz gospodarki odpadami w Polsce. Trawniki, rowy i skwery usiane są tysiącami puszek, butelek i innych śmieci. Wyrzucanie ich byle gdzie to kwestia kultury osobistej i państwo niewiele może tu poradzić Jest jednak inna śmieciowa dziedzina, w której interwencja urzędników jest pilną koniecznością.

Chodzi o system nakazujący przedsiębiorcom recykling części wyprodukowanych lub sprowadzonych towarów. Na papierze wszystko gra – firmy zbierają zużyte produkty, które odbierają inne, zajmujące się ich przetwórstwem. Tylko zamiast je przetworzyć, wywożą do lasu. Skończyć z tym mogą jedynie zaostrzone, bezwzględne kontrole, i to nie tylko inspektorów środowiska, ale przede wszystkim administracji skarbowej.

Rzadko na tych łamach namawiamy do zwiększenia kontroli urzędników nad firmami. Tym razem nie ma innego wyjścia. Branża recyklingowa przeżarta jest do cna przez nielegalny proceder. Nie ma chyba w Polsce drugiej, w której firmy działające w szarej strefie odpowiadałyby za połowę rynku. Uczciwi przedsiębiorcy, którzy zainwestowali m.in. w drogie urządzenia do recyklingu, nie mają szans.

Rynek recyklingu to w dużej mierze twór sztuczny – stworzyło go państwo, nakładając na przedsiębiorców określone obowiązki. Firmy decydowały się na działalność recyklingową, wierząc, że państwo tego rynku nie zlikwiduje. Ale przyzwolenie na rozwój szarej strefy do tego właśnie prowadzi. Dlatego jej ograniczenie jest również kwestią wiarygodności państwa.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(12) Komentarzy do “Łukasz Ruciński: Więcej kontroli”

    -
  1. LT pisze:

    Jesli coś jest tworem sztucznym, to nie jest to rynek!

    Dobre 0

  2. Wojciech Chajec pisze:

    Słuszne uwagi!
    Dodam parę własnych spostrzeżeń:
    1. Dobrze, że torby „jednorazowe” w sklepach bywają robione z materiałów ulegających rozkładowi biologicznemu. Jednak torby te coraz częściej są używane wielokrotnie (choćby dlatego, że kosztują) a w końcu są wykorzystywane jako worki na śmieci. W sklepach można kupić worki na śmieci, które w zamyśle wytwórców służą tylko do tego celu. Czy takie worki na śmieci, które raczej nie są wielokrotnego użytku są biodegradowalne?! Przecież przede wszystkim takie worki powinny szybko ulegać rozkładowi. Tymczasem często widać, jak firmy sprzątające do takich właśnie worków zbierają inne śmieci, także liście, które są kompostowane. Jest to wygodne, ale tworzy dodatkowe śmieci!
    2. Jest zakaz spalania opakowań plastikowych. W większości są to jednak opakowania ze spolimeryzowanych węglowodorów łańcuchowych, których spalanie w odpowiednich warunkach powinno być czystsze, niż spalanie węgla! (Oczywiście spalanie polichlorku winylu – PCW, po angielsku PVC, czy polistyrenu ze zrozumiałych względów – chlor, siarka – jest szkodliwe). Może trzeba wprowadzić opakowania z takich tworzyw, które mogłyby być bezpiecznie spalane w niskiej temperaturze? Gdyby ktoś straszył, że podczas takiego spalania tworzą się trujące dioksyny, to niech sprawdzi, czy spalanie drewna w kominku nie tworzy większej ilości dioksyn.
    3. Sklepy pobierają w cenie towaru haracz za gospodarkę odpadami, rzadko natomiast organizują odbiór zużytego sprzętu, a jeżeli nawet organizują, to żądają dodatkowej opłaty, lub stwarzają bariery (paragon zakupu sprzętu sprzed lat). Tymczasem często zużyty sprzęt przedstawia realną wartość – można go naprawić, podarować komuś, kto go jeszcze wykorzysta. A gdy naprawa lub dalsze używanie nie jest opłacalne – wykorzystać na części zamienne, surowce wtórne. Niestety, państwo chciałoby tę samą rzecz opodatkować wielokrotnie i stąd moim zdaniem bierze się wiele absurdów w gospodarce odpadami.
    4. Ludzie biedni zbierający puszki po napojach, czy plastiki powinni cieszyć się społecznym uznaniem, a nie napiętnowaniem.
    5. Promowanie kultury(?) konsumpcji przyczynia się do zwiększenia dochodów budżetu, ale powoduje zwiększenie ilości śmieci. Niektórzy nawet zachwycają się, jak to „w produkcji śmieci doganiamy (czy staramy się dogonić) przodujące kraje Zachodu”.
    6. Wiele można zrobić wychowaniem. Gdy kiedyś młodzianowi rzucającemu niedopałek na chodnik zwróciłem uwagę, ten odparł, że „i tak większego syfu nie będzie”.

    Dobre 0

  3. Henry pisze:

    Biurokracja na niczym się nie zna do wszystkiego się wtrąca ;-)

    Dobre 0

  4. malkontent pisze:

    Panie redaktorze to nie jest problem zaostrzenia kontroli. Branża nazywana ochroną środowiska to bagno legislacyjne. Mimo że prawo jest jedno każde starostwo, każdy RDOŚ, każdy Urząd Marszałkowski interpretuje je inaczej. Równocześnie większość urzędników (łącznie z inspektorami WIOŚ) prowadzi własną działalność gospodarczą w tej branży. pisze Pan: „Branża recyklingowa przeżarta jest do cna przez nielegalny proceder”, ale jak pan myśli czy odbieranie odpadów (za duże pieniądze) które później nielegalnie spala się w piecach węglowych lub zakopuje w ziemi wymyślili nieuczciwi przedsiębiorcy którzy na ogół nie nie są się w stanie odnaleźć w skomplikowanych przepisach? Może firmy cosultingowe lub kancelarie prawne które nie bojąc się odpowiedzialności doradzają jak obejść prawo? Z doświadczenia wiem że urzędnicy którzy wycisną ostatnie pieniądze z przedsiębiorstwa, pilnując skrupulatnie wszystkich procedur w zakładach które chcą funkcjonować zgodnie z przepisami równocześnie po cichu, tanio ale bez faktury, doradzą jak obejść Ustawę o Odpadach, a często wykonają stosowne opracowania firmowane nazwiskiem szwagra, pozwalające funkcjonować instalacji które nie tylko szkodzą środowisku ale są szkodliwe dla zdrowia ludzi. Kiedyś w ochronie środowiska funkcjonowały uprawnienia rzeczoznawcy, dzisiaj raport z monitoringu składowiska odpadów formalnie może zrobić ktoś z wykształceniem podstawowym. To jest prawdziwe oblicze problemu.

    Dobre 0

  5. Artur pisze:

    Wspomniana branża to dla przeciętnego Polaka sprawa droga, musimy dorosnąć (nie chce używać słowa ewoluować) dojrzeć do tematu, no chcieć ponosić koszty związane z prawidłowym recyklingiem. A to nie są małe sumy, dla przecietnego Polaka którego nie stać na kino, teatr, nowoczesny samochód, nowe ubrania itp. Ekologia staje się sprawą drugo rzędną. Ale trzeba się pocieszać jest lepiej niż było. Kilkanaście latemu tego tematu wogóle nie było.
    Inna sprawa to słóżby które za to odpowiadają. Ale to urzędnicy a o nich zawsze miałem niskie mniemanie, najgorzej że ich niedopełnienie obowiąków ma bezpośredni wpływ na zanieczyszczenie terenu. Czyli działanie ich psuje srodowisko a nie naprawia.
    pozdrawiam
    artur

    Dobre 0

  6. Veren pisze:

    „Tymczasem często zużyty sprzęt przedstawia realną wartość ? można go naprawić, podarować komuś, kto go jeszcze wykorzysta. A gdy naprawa lub dalsze używanie nie jest opłacalne ? wykorzystać na części zamienne, surowce wtórne. Niestety, państwo chciałoby tę samą rzecz opodatkować wielokrotnie i stąd moim zdaniem bierze się wiele absurdów w gospodarce odpadami.”

    Panie Wojtku, prawnie takie działania są zabronione. Proszę spojrzeć na nową ustawę o Zużytym Sprzęcie Elektrycznym i Elektronicznym. Przerabianie, rozbieranie i modyfikacja urządzeń zepsutych jest tam jasno i wyraźnie zabrioniona. (m.in. chodzi o to, aby zapobiec rozbieraniu urządzeń na części do naprawy innych urządzeń). Jak widzimy nawet ustawa o ochornie środowiska nie promuje recyclingu.

    Niestety pan Łukasz ma racje. W branży funkcjonują firmy, którym na ręke jest oferowanie tanich stawek recyclingowych za przejęcie obowiązku gospodarki odpadami, a potem fikcyjne wywiązywanie się z tego obowiązku. Bez kontroli ani rusz. Niestety specyfika polskiego prawa i działalnośći urzedu wymaga bliskiej współpracy przedsiębiorców w branży i urzędników: m.in interpretację prawa, sposób rozliczania się.

    Założeniami ustawy o ZSEIE jest uzysakanie pewnego poziomu recyclingu rok w rok. Znowu mamy do czynienia z fikcją, promującą sprzedaż urządzeń, które wytrzymaja około 2 lat (zależnie od gwarancji) z jednej strony rośnie konsumpcja (zakup „replacement”) z drugiej branża recyclingowa ma co zbierać (ilość do zbierania = x% urządzeń wprowadzonych wcześniej, tego założenia nie da się obejść, tak samo jak wysokich progów odzysku), nie można przedłużać okresu życia sprzętów przez naprawy poza serwisowe.

    Dobre 0

  7. Janusz A. pisze:

    Proste rozwiązanie-b. wysokie kary oddawane osbie , która wskazała sprawcę.

    Dobre 0

  8. Veren pisze:

    Panie Januszu,

    Za wyrzucenie śmieci elektronicznych do śmietnika obywatel (brzmi lepiej niż towarzysz, prawda?) może zapłacić 5000 zł kary. Proszę pomyśleć czy odstrasza to ludzi od wyrzucania sprzętów elektronicznych do kosza? Nie chodzi o wysokie kary (5000 zł to już kara konkretna i bolesna dla większości ludzi, znacznie przekraczająca koszt recyclingu i wyrzucanego sprzętu), ale o umożliwienie wykonania prawa (ile osób wie gdzie mieszcza się punkty zbiórki?) o egzekwowanie przepisów (ilu widział pan inspektorów sprawdzających śmietniki i zbierających odciski palców ze znalezionych urządzeń? – brzmi absurdalnie, ale widzi pan inną metode egzekowowania tego przepisu?)

    Mamy mnóstwo pięknych zapisów o ochornie środowiska – segregowanie smieci, organizowanie zbiórek i co? no własnie nic… na cała dzielnice jeden zestaw koszty do recyclingu, śmieci odbierane od mieszkańców domów nawet nie muszą być posegregowane.

    A firmy współpracujące z organizacjami odzysku np Remondis mają własne sortownie na których wyjmują urządzenia ze smieci, aby zwiększyć poziom zbiórki.

    Dobre 0

  9. am pisze:

    1.OCHRONA ŚRODOWISKA to nie tylko problem ŚMIECI!
    2. Śmieci to nie tylko firmy-producenci, ale wszystkie podmioty gospodarcze, instytucje, szkoły , szpitale i INDYWIDUALNE GOSPODARSTWA DOMOWE;
    3. Zbiórka, segregacja i recykling to -Panie Redaktorze- obowiązek państwa i obywateli;
    4. Kultury osobistej w tym zakresie , wbrew temu co Autor napisał, należy uczyć poprzez:
    - jednoznaczne , restrykcyjne prawo i jego egzekwowanie (segregację należy
    rozpocząć od szkół i PRZEDSZKOLI !);
    - ekonomię – ochrona środowiska musi się opłacać, i to zarówno zbiórka ,
    segregacja i recykling czy ekologiczne ogrzewanie, na te cele powinny iść
    wszelkie dotacje i środki finansowe uzyskane z kar i mandatów nałożonych
    za łamanie przepisów dotyczących ochrony środowiska ( wszelkie akcje
    reklamowe , sponsorowane audycje i artykuły czy hapenningi , to wyrzucone
    pieniądze w błoto!);
    5.Przegląd instytucji funkcjonujących na polu ochrony środowiska, od
    ministerstwa oraz przeróżnych funduszy i fundacji, także innych
    pośredników poczynając, konsumujących wyłącznie dla na własne potrzeby
    znaczne środki finansowe ;
    6. Pilnie należy przeprowadzić przegląd urzędników administracji publicznej
    odpowiedzialnych za ochronę środowiska (gminy i starostwa przerzucają
    wzajemnie na siebie odpowiedzialność za zadania w temacie ochrony
    środowiska) – najlepiej byłoby , biorąc po uwagę mentalność urzędników,
    przyjąć „opcję zerową”!

    Dobre 0

  10. Veren pisze:

    W mojej okolicy sprawa wygląda tak: dwie firmy „prywatne” jedna zbiera papier (regularnie raz miesiacu), druga złom (na wiosne i na jesieni, czyli kiedy rozpoczynaja sie remonty i koncza). Obie odbierają towar za darmo i z tego żyją ? Dlaczego? bo ludziom sie opłaca, oddaja papier bo a) mają swiadomośc tego, że pojdzie to do recyclingu), b) mogą wrzucić co innego do worków – opłata jest za każdy worek! . Oddanie złomu to też korzyści – nie trzeba zamawiać kontenera, martwić się o wywóz. Tak więc dla obu stron jest to ekonomicznie opłacalne. Jeżeli chodzi o „publiczne” zbiórki odpadów to: baterie – najbliższy punkt zbiorki MM – 10 km, sprzęt elektroniczny – 15 km, w drugim kierunku. Plastki, papier szkło – 3 pojemniki na cały region – wiecznie przepelnione, sprawiają wrażenie porzuconych przez los i firme. Tutaj nie ma wyraźnych korzyści dla obywateli, firmy odnoszą korzyści jakby przy okazji, inaczej organizowałyby zbiórki sprzętu bliżej konsumentów (ogłoszenie ze tego i tego dnia pojawi sie kontener przy ulicy). Tak więc ekologia leży na całemu, komu się chce to sortuje, komu się nie chce ten nie sortuje, dużo osób wyrzuca niestety śmieci do lasu.

    Do tej pory nikt nie skontrolował czy mamy podpisaną umowę z odbiorcą smięci, i jakie faktury nam wystawia. A przecież na nich jest ilośc i częstotliwość a więc można określić czy nie wyrzucamy śmieci do lasu? Za dużo pracy? Przeciez wystarczy przejechać sie po ulicy w weekend albo wieczorem? Ze urzędy pracują do 16? Przecież urzędniczy weekend może trwać w pon – wt. Dwie soboty – niedziele w miesiacu moga pracować w „terenie”. Zawsze też można znaleźć inne rozwiązanie.

    Poki co zapisy są martwe, i cieszą tylko tych, którzy muszą odhaczyć odpowednie pola w formularzu.

    Dobre 0

  11. andrzej pisze:

    A może Drzewiecki ma rację? Jesli chodzi o śmiecenie oczywiście.

    Dobre 0

  12. Anonim pisze:

    Syf,kila,i mogiła.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.