Paweł Czuryło: Czy ekonomia wygra w Oplu?

Zaprezentowany we wtorek plan General Motors dla jego europejskich fabryk może napawać optymizmem. Nie sprawdziły się ostatecznie obawy tych, którzy wskazywali, że na kłopotach motoryzacyjnego giganta stracić może także fabryka w Gliwicach.

Widać, że Amerykanie docenili jakość i koszty pracy (albo raczej koszty pracy i jakość) polskiego zakładu Opla. Trudno bowiem inaczej nazwać plan zakładający zwolnienie nad Wisłą jedynie 40 osób wobec 8 tys. zwalnianych ogółem, dodatkowo wyłącznie na stanowiskach administracyjnych.

Na razie widać więc, że o decyzjach GM decydują względy biznesowe, a nie polityka. Co, dla pracowników zakładów w belgijskiej Antwerpii czy niemieckim Bochum oznacza niestety zwolnienia. Kluczowym argumentem za takim ruchem są nadmierne w obecnej sytuacji moce produkcyjne. Fabryki Opla mają być ostatecznie wykorzystane w 87 proc., a poziom 80 proc., według szefa GM Europe Nicka Reilly’ego daje firmie zysk. A kluczowym założeniem programu GM jest właśnie to by niemiecka marka po wielu lat strat wreszcie zaczęła przynosić zyski. Będzie to zdecydowanie łatwiejsze gdy do dyspozycji ma się nowoczesne fabryki z niższymi kosztami.

Jednak czy ostatecznie zwyciężą względy ekonomiczne pokażą dopiero kolejne tygodnie. GM już dziś zapowiedział, że będzie starał się o blisko 3 mld euro pomocy publicznej. To i tak zdecydowanie mniej niż od poszczególnych rządów chciał potencjalny inwestor dla Opla – Magna/Sbierbank. Nikt jednak dziś nie zagwarantuje, że jeśli w którymś kraju gdzie ma swoją fabrykę nie dostanie wsparcia nie zdecyduje się na zatrzymanie produkcyjnej taśmy.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(15) Komentarzy do “Paweł Czuryło: Czy ekonomia wygra w Oplu?”

    -
  1. spinaker206 pisze:

    Inwestowanie w produkcję samochodów to marnowanie pieniędzy!

    Dobre 0

  2. Nysa, która dawniej produkowała „nyski” znane w demoludach, potem miała kooperować bodaj z Toyotą (?) być może ma teraz szanse z GM ?

    Dobre 0

  3. @spinaker206 napisał: 10 lutego 2010 at 0:20
    „Inwestowanie w produkcję samochodów to marnowanie pieniędzy!”

    Pewnie masz na myśli benzynowe lub olejowe truciciele. Inwestowanie w produkcję aut elektrycznych to znakomity ruch na szachownicy kapitału (nie „Kapitału” z jego pobiedami)…

    Dobre 0

  4. Q pisze:

    W ostatecznym rozrachunku zawsze będą decydowały względy ekonomiczne, bo w dobie kryzysu fiannsowego (szczególnie) nagle brak pieniędzy na fanaberie i podtrzymywanie nierentownej firmy czy fabryki.

    Inwestycja w fabryki aut zawsze jest sensowna, bo dochodzą jeszcze kooperanci, wprowadzane sa nowe technologie itp itd.

    Dzisiejsze samochody to nie truciciele sprzed laty, więc bez zielonej histerii proszę. Stopniowo będą zmieniały się technologie i będzie odejście od ropy, ale to wymaga czasu i pieniędzy (szczególnie na badania i wdrożenia).

    Dobre 0

  5. LT pisze:

    Prawdziwym zwycięstwem ekonomii w Oplu będzie przeniesienie produkcji z Gliwic do Kambodży

    Dobre 0

  6. marcopolo pisze:

    Teraz ruch nalezy do Tuska. Tylko pytanie: skad on te pieniadze wezmie? Bo w tym roku z pozyczkami nie jest najlepiej. Sprzedaz ob?igacji stanela …

    Dobre 0

  7. leon pisze:

    Tusk na kolanach wobec Brukseli zlikwidował stocznie i teraz będzie dotował Opla (ILE RUEO), do czasu, gdy gdy koncern nie przenieśie fabryki do bardziej korzystnych miejsc.
    O to czym jest planowa likwidacja krajowego przemysłu, jesteśmy skazani na widzimisie zagranicznych koncernów.

    Dobre 0

  8. @Q napisał: 10 lutego 2010 at 9:03
    „(…) Inwestycja w fabryki aut zawsze jest sensowna, bo dochodzą jeszcze kooperanci, wprowadzane sa nowe technologie itp itd.
    Dzisiejsze samochody to nie truciciele sprzed lat, więc bez zielonej histerii proszę. (…)”

    Słusznie Pan prawi, ale niezupełnie. To żadna „zielona histeria”… Primo, proszę zauważyć jak się ma w Polsce ilość faktycznie eko-sprawnych aut do całego parku. Secundo, Już dziś mamy te nowe technologie w hybrydach i autach miejskich (nie tylko w trolejbusach).
    Pozdrawiam

    Dobre 0

  9. rozgoryczony pisze:

    @LT: po Kambodzy zapewne bedzie Kongo, potem Burkina Faso lub Somalia !

    Dobre 0

  10. Bruno pisze:

    @ rozgoryczony napisał:
    10 lutego 2010 at 11:43
    „@LT: po Kambodzy zapewne bedzie Kongo, potem Burkina Faso lub Somalia !”

    Pod warunkiem że będzie można przy taśmie produkcyjnej tańcować.

    Dobre 0

  11. karbat pisze:

    nie rozumiem , ze GM jeszcze nie wpadl na genialna mysl ekonomiczna ,
    by ludzie w jego fabrykach skladali te auta za darmo .
    Pozniej mozna by wymagac nieduzej oplaty od pracownikow za zaszczyt skrecania aut GM .

    Powaznie po co komu , ten Opel ? , malo inteligentnie poskladanego zlomu oferuja inni ? . By wypelnic luke po GM w Europie … zawsze mozna uruchomic III – cia zmiane . GM , spadaj do USA czy burkino Fasso i tam produkuj sprzedawaj swoje cuda techniki .

    Dobre 0

  12. ABK pisze:

    Panie Czurylo, to nie koszty pracy mialy decydujacy wplyw na decyzje szefa GM. W Gliwicach produkuje sie male auta. Koszty pracy produkcji malych samochodow sa zdecydowanie mniejsze anizeli duzych, produkowanych w Niemczech, a same koszty produkcji to tylko kilka procent calosci kosztow. Roznica w kosztach produkcji w poszczegolnych krajach to juz tylko ulamek procenta wszystkich kosztow.
    GM moze jednak zawsze uderzac w ?bogate? Niemcy. Robi to zreszta juz od wielu lat, do 2002 roku z dobrym skutkiem. Do tego czasu otrzymal od nich wielomiliardowa pomoc.
    Na dzien dzisiejszy GM domaga sie od Europy pomocy w wysokosci 2,7 miliarda euro, w tym od Niemcow 1,5 miliarda. Trudno to nazwac wkroczeniem na droge racjonalnej gospodarki. Jest to raczej zimna kalkulacja uderzajaca w europejska polityke zachowania miejsc pracy. Jesli Niemcy odmowia GM pomocy (niemieckie zwiazki zawodowe sa jej przeciwne a ?mozg? Opla czyli kadra inzynieryjno-techniczna w Ruesselheim odmawia zgody na obnizenie plac) to GM bedzie zmuszone do podjecia radykalnych krokow zmierzajacych do ciecia innych wydatkow (np. kilkusetmilionowych nagrod dla swoich menadzerow). Wowczas bedzie mozna mowic o tym, ze GM powoli wkracza w realny swiat ekonomiczny i zaczyna walke o miejsce na swiatowym rynku samochodowym. Nalezy jeszcze podkreskic, ze ani Ford ani Opel idac w pojedynke bez odpowiedniego zaplecza finansowego nie przetrwaja konkurencji na swiatowym rynku samochodowym, a znikniecie Opla to koniec technologii GM.
    Prosze sobie tez wyobrazic zlosc europejskich podatnikow (potencjalnych wyborcow), kiedy dowiedza sie, ze musza doplacic do kazdego miejsca pracy w Oplu srednio zawrotna sume 337.500,00 euro, podczas gdy za takie pieniadze mozna stworzyc wiele innych, dajacych autentyczne zyski miejsca pracy w dziedzinie nowoczesnych technologii. Na taka wspanialomyslnosc ze strony polityki nie ma zadnego publicznego przyzwolenia. Jeden istotny fakt uszedl panskiej uwagi. Bochum zagrozone zamknieciem zakladow Opla lezy w Nadrenii Westfalii, ktora stoi przed wyborami do krajowego parlamentu. GM opanowal perfekcyjny timing polityczny, ale nie wygra walki o przetrwanie bez pomocy z zewnatrz. Obecnie mozna mowic tylko o nowej bazie przetargowej.

    Dobre 0

  13. Marco Polo pisze:

    No tak. Przedtem byl Polski Fiat, teraz Polski Opel. Tak naprawde, to nie sadze ze Opel, czy GM maja wspaniala przyszlosc. Ci producenci przejda do historii jak tylko Chinczycy zaczna sprzedawac swoje samochody w USA i Europie. Obecnie wygrywaja oni konkurencje w Ameryce Poludniowej, Azji i Afryce. Polski Opel moze miec taka sama kariere jak Polski Fiat!

    Dobre 0

  14. Koja pisze:

    A jak zażądają od Tuska powiedzmy 1 miliarda euro (w stoczniach ,bez rezultatu,więcej utopiliśmy !) to co ?
    Na wszelki wypadek podpowiadam: skromny zasiłek dla zwolnionych i to do końca
    życia,będzie nas znacznie taniej kosztował !

    Dobre 0

  15. Zbig pisze:

    ABK ma sporo racji. Opel prowadzi sprytną grę o państwowe dotacje imając sie pewnych sprytnych, ale się powtarzających sztuczek. Warto zauważyć, że jest to kolejny przykład na obskurantyzm neoliberałów, wmawiających nam, że tylko prywatne jest efektywne, że państwo powinno trzymać się z dala od gospodarki, i temu podobne bzdury.
    Mottu pana Jabłońskiego „o wyższości prywatnego” towarzyszy głuchy chichot historii. Czy to nie rządy wpąpowują miliardy z pieniędzy podatników w gospodarki. Czy to nie rządy tworzą tzw ‘bad bank” przejmując na koszt podatnika toksyczne papiery wartościowe, wierzytelności, razem z zobowiązaniami, które się z nimi wiążą. Przecież neoliberalny dogmat głosi, że tylko prywatne może być efektywne, że rynek sam się ureguluje (tzw. niewidzialna ręka)!
    A przecież w Polsce, zresztą i na Ukrainie, największe fortuny tworzyły się właśnie przy prywatyzacji. Pani z ministerstwa, która brała udział w prywatyzacji PeKaO SA, teraz ma być szefowa jego rady nadzorczej itp. Itd.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.