Anita Błaszczak: Nożyczki zamiast topora

Październikowy spadek zgłaszanych do urzędów pracy planów zwolnień grupowych to jeszcze za mało, by twierdzić, że kończą się już kryzysowe cięcia zatrudnienia

Przeciwnie – sporo firm z tzw. sektora FMCG, który produkuje towary codziennego użytku, mówi, że właśnie teraz odczuwa osłabienie popytu.

Dalszych zwolnień pewnie więc nie unikniemy. Można mieć jednak nadzieję, że skończyły się już pochopne ruchy kadrowe i mechaniczne cięcia zatrudnienia. Wielu pracodawców, którzy musieli szybko ograniczyć koszty i pozwalniać ludzi, już to zrobiło. Niekiedy na tyle szybko, że nie starczyło czasu (a może odwagi), by wytłumaczyć załodze powody i cel takich działań. Nic więc dziwnego, że prawie połowa pracowników z firm dotkniętych spowolnieniem twierdzi, że kryzys to tylko pretekst do zwolnień.

W dodatku – jak się niedawno okazało – część firm zareagowała zbyt szybko i zbyt gwałtownie. Kilkakrotnie pisaliśmy o problemach przedsiębiorstw, które wkrótce po zakończeniu grupowych zwolnień (albo nawet jeszcze w ich trakcie) niespodziewanie dostały nowe zamówienia, których nie były w stanie zrealizować okrojoną załogą. No i miały problem.

Nie dość, że poniosły (i to w gotówce) wydatki na odprawy, a niekiedy i szkolenia dla zwalnianych, to i tak wróciły do poprzednich kosztów zatrudnienia. Przywróceni do pracy ludzie nie są chętni do oddania odpraw, nie wspominając o ich motywacji do pracy czy lojalności wobec pracodawcy.

Teraz jest szansa, że nagłośnione w mediach błędy jednych firm będą lekcją dla innych pracodawców. I że jeśli nawet będą musieli ciąć koszty, to sięgną po nożyczki, a nie topór.

(11) Komentarzy do “Anita Błaszczak: Nożyczki zamiast topora”

  1. jurek napisał:

    Niestety w dalszym ciągu naród jest ?opętany? nie zarządzaniem ale takim prostackim ?TO JA TU …RZĄDZĘ– w firmach wszelakich ,bez względu czy jest to firma rodzinna , sprywatyzowana czy jeszcze skarb Państwa ma coś do powiedzenia w ich funkcjonowaniu.
    Stawia się wysokie wymagania dla przyszłych pracowników ale nie wymaga się wysokich a może właśnie jeszcze wyższych kompetencji od t.z. kadry zarządzającej .
    Nawet w dużej mierze szefowie ?własnych? firm zatrzymali się w swoich poczynaniach na …łóżkach polowych czy innych ?szczękach? .
    Może kiedyś , kiedyś jak się dadzą skusić i powrócą w rodzinne strony Ci co doświadczenia zdobywali i zdobywają ?od podstaw bez obciążeń minionego ustroju ?odrobinę to wyprostują
    Może ….może… może… bo na razie to tradycja w myśleniu(?) narodowym jest taka jaka jest !

  2. Frycek von Hayek napisał:

    “Niczyje mienie, zdrowie i zycie nie jest bezpieczne, gdy obraduje parlament”.
    Niw wiem, o co pani chodzi. Oskarza pani wlascicieli przedsiebiorstw o niemadre posuniecia. Czyzby sobie strzelali samobojcze gole? Nie, prosze pani. W warunkach idiotycznych, niepewnych, i ciagle potencjalnie zmiennych warunkach prawnych nawet dobre decyzje wygladaja po jakims czasie groteskowo. Ale pretesje do wyborcow PO, a nie do prywatnych wlascicieli, droga pani.

  3. nikt napisał:

    Do Frycek von Hayek.

    Czy po 89 był taki okres gdzie prawo pracy i prawo dotyczące działalności przedsiębiorstw nie zmieniało się wcale ?
    Nie było. Ba, było znacznie gorzej niż teraz ( lata akcesji do Unii ). Więc po co wkręcać tutaj PO.

  4. Arturo napisał:

    Jestem zmartwiony, miało być 15% bezrobocia, a będzie tylko 11%.

  5. jurek napisał:

    11% procentowe bezrobocie ????? A to bardzo ciekawe!
    A te 2-4 miliny “wygnańców ” to co utylizacja czy skreślone niczym troki od kaleson ?
    Mowa o tych co za “chlebem” wybrali się w różne świata strony, bo inaczej to byli by “sprawcami” 40% bezrobocia w OJCZYŹNIE !

  6. A.L. napisał:

    ” Nic więc dziwnego, że prawie połowa pracowników z firm dotkniętych spowolnieniem twierdzi, że kryzys to tylko pretekst do zwolnień.”

    Wie Pani, tu gdzie pracuje, czyli w USA, kazdy ma w umowie o prace taka klauzule: “obie strony moga rozwiazac umowe w kazdej chwili bez podania przyczyn”. Na ogol to sie tak odbywa ze pracownik przychodzi do pracy i jego karta nie moze otworzyc drzwi (jak firma korzysta z tego uprawnienia) albo pracownik po prostu przestaje przychodzic (gdy pracownik korzysta z tego uprawnienia). Nikt nie potzrebujz zadnego “pretekstu” oraz “wyjasnien”.

    Zas kodeks pracy w postaci dwoch stron druku przypiety jest pluskiewkami w kuchni nad zlewem.

    Dopoki w Polsce tak nie bedzie, dopoty polska gospodarka bedzie sie ciagnela w ogonie swiata.

  7. Lestek napisał:

    Czas najwyzszy aby ogol spoleczenstwa przejzal przz zaslone sloganow, marzen historycznych, uwarunkowan rodem z uprzednich okresow dziejowych i matactwa obecnych “elit” i przejal kontrole nad swym panstwem i zyciem.

    Wiekszosc ludzi jest dobrymi gospodarzami/ekonomistami w skali “mikro-ekonomi”, glownie dlatego ze wiedza w miare dobrze na co ich rzeczywiscie stac w skali danego przedzialu czasowego.

    “Miglance” i “wymigiwacze”, ktorzy kontroluja (nie tak calosc procesu, lecz “przeplyw” srodkow, glownie przez sztucznie stworzone dla ich korzysci i waskie gardla/odpowiednik dawnych “myt”) nie musza o tym myslec. Przekonali oni ogol ze to oni sa ekspertami/specjalistami ( a raczej sa, w mej opini “zonglerami”), rodzajem “wysokich kaplanow” monetarystycznego rytu, w srednio-waznym kraju, stajacego sie stopnowo filia glownych osrodkow. Cos z reszta podobnego do sredniowiecznej Europy, z tym ze centrala jest gdzie indziej. Tym dla tych ludzi jest “makro-ekonomia”, a co mym zdaniem, jest “zonglowaniem” opartym na zalozeniu ze jakiekolwiek bledy zostana popelnione, to tak czy inaczej obarczone nimi zostanie spoleczenstwo, a nie ferajna “Zonglerow”).

    Celem mego blogu nie jest walka ze systemem ponadnarodowych ustalen, ukladow czy wspolzaleznosci. System ten jest zreszta obecnie przebudydowany pomimo oporow tych, ktorych kontrola byla do niedawna niepodwazalna. Lecz realia sie zmienily i dlategotez uklady dotychczasowych sil przedewszystkim ekonomiczno-finansowych a idacych za nimi politycznych tez sie zmieniaja. System ten ma duzo wiecej elestycznosci niz wiedza o tym “Zonglerzy” ktorych “modus’em operandi” jest bezwzgledna “poslusznosc” tak jak ich “ojcowie” czy rzeczywisci czy “moralni” byli sluzalczy w stosunku do bylej centrali na polnocny-wschod od Warszawy.

    Wiekszosc Zonglerow opiera swe decyzje na przestarzalych formulach i teoriach ekonomicznych, ktore byly czescia ramy systemu ktory juz nie istnieje, lub ktorego “resztowki” rozpadaja sie na naszych oczach.

    Macro-ekonomia jako taka nie rozni sie od mikroekonomi ktora sie wiekszosc ludzi powoduje w zyciu codziennym. Oczywiscie format jest wiekszy i skala wspolzaleznosci wektorow, interesow, warunkow rynkowych, technologii, mocy produkcyjnych i naturalnych i sztucznych barier jest wieksza. Lecz wszystko to mozna sprowdzis do poziomu zdrowego rozsadku a kompleksowosc moze byc zredukowana do prostych formatow dostepnych pojeciowo dla wszystkich.

    Rytualy niezrozumialych objasnien maskuja czesto tylko brak rozeznania lub wlasne cele uboczne. Pora na zmiane, na nowe obywatelskie spoleczenstwo, obywatelski format spoleczny, bezposrednie glosowanie i zmuszenie do rzeczywistej odpowiedzialnosci tych ktorzy zostali nominowani wola spoleczenstwa aby go prowadzic swiadomie, dobrze i w sposob przejrzysty.

    500 lat “syzyfowej pracy” ogolu, to chyba juz wystarczy.

    Lestek

  8. Wlod napisał:

    A może by tak wprowadzić przepis, że redukcja zatrudnienia w przedsiębiorstwie o określony procent musi pociągać za sobą redukcję wynagrodzeń członków zarządu firmy o taki sam procent? Może wtedy prezesi pomyśleliby dwa razy, zanim podejmą decyzję o zwolnieniach grupowych? A jeśli do zwolnień i tak doszłoby. to tę samą obniżkę kosztów osiągnięto by przy mniejszej redukcji zatrudnienia i mniejszym wzroście bezrobocia.

  9. A.L. napisał:

    Wlpod: “A może by tak wprowadzić przepis, że redukcja zatrudnienia w przedsiębiorstwie o określony procent musi pociągać za sobą redukcję wynagrodzeń członków zarządu firmy o taki sam procent?”

    A moze wrocic do Komuny gdzie praca byla zagwarantowana w Konstytucji, i obowiazywala zasada “czy sie stoi czy sie lezy”?…

    Celem dzialanei firmy jest ZYSK a nie zadowoloenie pracownikow, spoleczenstwa czy kogokolwiek. Na tym polega kapitalizm. Praca jest towarem rynkowym.

    Widac w Polsce potrzeba jeszcze 100 lat zeby obalic komune. Siedzaca w glowach obywateli

  10. alfer napisał:

    1.Dziś telegazeta TVP podała , że wg. KE ZATRUDNIENIE W OSTATNIM OKRESIE W pOLSCE WZROSŁO!
    2.Ta sama telegazeta na innej stronie informuje za GUS-em ,że bezrobocie wzrosło.
    3.W Polsce od lat nie ma rynku pracy -jest klęska !
    4.Społecznego wybuchu z powodu KATASTROFALNEGO BEZROBOCIA uniknięto jedynie dzięki akcesji do UE. Unia stała sie wentylem bezpieczeństwa dla kolejnych,po 2004r, rządów i przez to także hamulcowym rzeczywistych zmian na rynku pracy i w gospodarce.
    5.Jaka jest rzeczywista skala tej cywilizacyjnej katastrofy ,ilu naszych rodaków emigrowało za chlebem ,ilu jest “zatrudnionych” na umoWy cywilno-prawne ( o dzielo ,zlecenia i co tam jeszcze wymyśli potencjalny chlebodawca),ilu musi pracować na “czarno”? notabene ,to przymiotnik “czarny “kwalifikuje się na ocenę , w mniejszym lub większym stopniu, wszystkich rządów III RP.

  11. Wlod napisał:

    @A.L. Pisze: 25 listopada 2009 o 19:07

    “Celem dzialanei firmy jest ZYSK a nie zadowoloenie pracownikow, spoleczenstwa czy kogokolwiek. Na tym polega kapitalizm. Praca jest towarem rynkowym.”

    Celem gospodarowania, także w kapitalizmie, jest zaspokajanie potrzeb społeczeństwa. Z faktu, że zysk jest celem poszczególnych przedsiębiorstw w żadnym razie nie wynika, że sens działalności gospodarczej społeczeństwa to zapewnianie zysków przedsiębiorstwom i krociowych nieraz dochodów ich zarządom. To gospodarka ma służyć społeczeństwui, a nie odrotnie. Nie nos dla tabakiery, lecz tabakiera dla nosa. Zastąpilśmy tzw. socjalizm kapitalizmem nie dlatego, by zapewnmić przedsiębiorstwom zyski, lecz dlatego, że uznaliśmy iż gospodarka kapitalistyczna będzie lepiej zaspokajać potrzeby społeczne, w tym także potrzebę społecznie sensownej i użytecznej pracy.

    Przy okazji zwracam uwagę, że największe sukcesy rynkowe osiągają te przedsiębiorstwa, których pracownicy są zadowoleni z pracy i warunków jej wykonywania, a nie te, które traktują pracowników przedmiotowo a ich pracę wyłącznie jak towar. Warto uświadomić sobie, że kapitalizm współczesny zasadniczo różni się od kapitalizmu XiX-wieczego. Pomóc może w tym np. lektura encykliki Jana Pawła II o pracy. Radzę przeczytać.

    A co do “komuny”, to ta dawno i nieodrawcalnie została już obalona. Natomiast to co ciągle jest do obalania, to mit, że maksymalizacja zysku za wszelką cenę najlepiej służy rozwojowi społeczno-gospodarczemu. Od XiX wieku minęło juz ponad 100 lat, a mit ten – jak widać – nadal znajduje swoich wyznawców.

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.