W atmosferze powszechnego entuzjazmu wywołanego wyborem Jerzego Buzka na szefa Parlamentu Europejskiego umknęły gdzieś dwa pytania. Pierwsze – czy były polski premier może i potrafi odróżnić się od swojego poprzednika, Niemca Hansa-Gerta Pötteringa. Drugie – czy oczekiwania wobec Buzka nie zostały rozdęte do irracjonalnych rozmiarów oraz czego możemy realnie oczekiwać.
Na drugie pytanie można już dziś odpowiedzieć twierdząco. Wybór Buzka został przyjęty z takim entuzjazmem, jakby były szef polskiego rządu został samodzierżawcą Unii Europejskiej, a nie przewodniczącym jej ciała parlamentarnego. Od razu pojawiły się postulaty, co Buzek powinien zrobić. Wiele z nich powstawało na zasadzie kontrastu z postawą Pötteringa, który nie udawał, że zostając przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, swoją narodowość zostawił za drzwiami.
Są dwie ważne dziedziny, do których Jerzy Buzek mógłby podejść w nowy, sposób: solidarność energetyczna wewnątrz Unii i poszerzenie UE. Aby się zorientować, jakie znaczenie miały dla Pötteringa te sprawy, warto zajrzeć do oficjalnego podsumowania jego kadencji. Owszem, znajdziemy tam paragraf poświęcony energetyce, ale tylko jako część większego rozdziału o zmianach klimatu. Przeczytamy w nim jedynie, że źródła energii UE muszą być zdywersyfikowane.
Według podobnego schematu była zbudowana większość wypowiedzi byłego szefa PE, w których wspominał o tym problemie. Ani słowa o konieczności zbudowania autentycznej energetycznej solidarności, podważanej przez takie projekty jak gazociąg północny. Jeśli Buzek chce pokazać swoją niezależność i zdecydowanie, powinien w tej sprawie zająć wyraźne stanowisko. Zwłaszcza możemy oczekiwać, że zaangażuje swój autorytet w projekt rurociągu Nabucco oraz że odważy się zająć wyraźne stanowisko w sprawie separatystycznych projektów energetycznych w rodzaju Nordstreamu.
Rozdziału o poszerzeniu Unii nie ma w raporcie Pötteringa w ogóle. Były szef europarlamentu nigdy nie ukrywał, że jest przeciwnikiem przyjmowania Turcji do UE (tu istniała pełna zgodność ze stanowiskiem niemieckich elit), o perspektywach Ukrainy zaś mówił w wywiadzie dla „Faktu”: „Ukrainie także perspektywa europejska jest potrzebna. (?) Natomiast to jeszcze nie jest moment, aby mówić o rozszerzeniu Unii o Ukrainę. Nie wykluczałbym tego jednak, pod warunkiem że zostałby przyjęty traktat lizboński, a Unia byłaby wystarczająco silna”.
Jeżeli się zgadzamy, że konkretna perspektywa członkostwa dla Ukrainy – a nie abstrakcyjna „perspektywa europejska” – leży w polskim interesie narodowym, Jerzy Buzek powinien o tym głośno mówić, nawet gdyby miało to wywołać niezadowolenie jego niemieckich czy francuskich przyjaciół. Istnieje już dobry instrument, który trzeba teraz wypełnić treścią: Partnerstwo Wschodnie. Nowy szef PE powinien być jednym z najenergiczniejszych patronów tej inicjatywy.
Jest wreszcie dziedzina działalności Hansa-Gerta Pötteringa, która budziła najwięcej kontrowersji. Mowa o wspieraniu przez niego niektórych przedsięwzięć politycznych, w tym niemieckich. Pöttering był jedną z osób, które wsparły ostentacyjny antylustracyjny protest Bronisława Geremka.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Buzek jako reprezentat polskich interesow?
Alez oczywiscie, dokladnia tak jak poparl sprawe rotmistrza Pileckiego.
Nie to, ze wstrzymal sie od glosu.
Glosowal przeciw zgodnie z zyczeniem Niemcow.
Jezeli nawet w tak apolitycznej tylko czysto symbolicznej sprawie padl, zgina smiercia dezertera, to kiedy nie padnie?
lubie ogladac Warzeche w tv, ma przyjemna twarz
Pisze Pan, że J. Buzek powinien głośno mówić o członkostwie nowych państw w UE nawet gdyby miało to wywołać niezadowolenie jego francuskich i niemieckich przyjaciół.
Panie Łukaszu;
żaden polityk wywodzący się z PO nie zrobi niczego, co mogłoby wywołać niezadowolenie francuskich i przede wszystkim niemieckich przyjaciół.
Panie Redaktorze, zadał Pan wszystkie pytania i na wszystkie odpowiedział. Buzek to urzędnik.
Artykuł jest kiepski. Gdyby chcieć zrealizować pomysł na jednoczesne rozszerzenie Unii i solidarność energetyczną to proponowałbym za prezydentem Kwaśniewski przyjęcie Rosji do Unii. Problemy by się rozwiązały he, he, he. A poważnie już: rozszerzenie Unii o 10 nowych krajów było błędem. (Racjonalnym działaniem było rozszerzenie o Polskę, Czechy, Słowację, Węgry i Słowenię następne kraje na wschodzie i Bałkanach to „same kłopoty”). Pan redaktor nie rozumie prostych zasad rządzących gospodarką, które przekładają się na niemożliwość dalszego rozszerzania Unii.(ale wyjaśniał nie będę – wiedza kosztuje)
fritz, i Mariusz z żoliborza;; Trafne i mądre komentarze.!!**
„Można mieć poważne wątpliwości”.
Wątpliwości zawsze można mieć. Problem w tym, czy uzasadnione?
Z tekstu wynika, że Unia powinna powinna realizować tylko nasze interesy. A to jest raczej niemożliwe.
Fakt jest faktem, facet lekko się prowadzi. Można nim kierować z tylnego siedzenia.
Mnie w tej mowie inauguracyjnej rozśmieszyły stwierdzenia typu: „m y tu rozumiemy, o n i tam (w dalekim interiorze) nie rozumieją”. Blisko do zagrywek Belki.
Niesmaczne jest roztaczanie zasług i zdolności J.Buzka, bo najlepiej co on potrafi, to mówić dużo i bez związku, taki złotousty człowiek bez wyrazu w ogóle nie mający na uwadze Polski.
Pan Buzek został premierem dlatego że nie ma własnych poglądów i łatwo nim sterować z tylnego siedzenia. Swoją polityką doprowadził Polskę na skraj przepaści zresztą (dziura Bauca).
W PE nie nabroi, bo nie ma kompetencji, ale w nagłe nabycie zdolności do podejmowania decyzji to nie wierzę.
„Wybór Buzka został przyjęty z takim entuzjazmem, jakby były szef polskiego rządu został samodzierżawcą Unii Europejskiej, a nie przewodniczącym jej ciała parlamentarnego.” – Pytam autora: jaki jest cel ciągłego, upoczywego nazywania „parlamentu europejskiego” ciałem parlamentarnym (w sensie prawnym)? Czy nie dla oszukiwania społeczeństwa i pogłębienia jego otumanienia? Dla mnie to co czynią polscy dziennikarze i politycy jest Goebbelspropagandą w najczystrzej jej formie! Przecież takzwany „parlament europejski” nie ma w UE do powiedzenia zupełnie nic i już samo przyjęcie fałszywej nazwy przywodzi na myśl takzwanych „bolszewików”, choć byli w mniejszości. Wogole UE przypomina ZSRR wręcz do złudzenia. Brak jedynie systemu penitencjarnego w postaci GUŁagu!
bardzo dobry artykul
ja zaloze sie o sto baksow, ze Buzek nie zrobi na swym stanowisku niczego, doslownie niczego poza dobrym wrazeniem.
Wlasciwie to gotow jestem postawic znacznie wiecej niz sto bakosw, ale watpie, ze ktos postawi zlamanego szelaga na katastrofe AWS-u
rudi Pisze:
28 lipca 2009 o 15:07
Dalbym nastepne 100 aby przegrac,
Pozdrowienia do USA.
jechu
polak został szefem parlamentu europejskiego i jak słusznie zauważa pan warzecha wcale nie wielkiego kraju bez tradycji w tworzeniu europy ale został to wyróżnienie dla Polski i jego funkcja jest właśnie odwrotnie niż sugeruje pan redaktor bardzo duża może kuluarowo wpływać no wiele decyzji znacznie więcej niż nawet najbardziej znaczący komisarz a decyzje podejmują i tak przywódcy panstw nie wiem dlaczego tak lubimy pomniejszać znaczenie naszych rodaków i jeszcze jedno ja pragnę aby Buzyk dużo zrobił dla europy bo wtedy bedzie to tez dużo dla naszego kraju