Robert Żurek: Gra w ofiary

Strona niemiecka nie powinna wystawiać Polsce rachunku za niezawinioną przez nią ucieczkę niemieckiej ludności, zbrodnie Związku Radzieckiego i własne nierzetelne szacunki.

Realizacja projektu “Widoczny znak”, który wzbudza ogromne kontrowersje w Polsce i, w mniejszym stopniu, w Niemczech, wkracza w finalną fazę. Rada fundacji Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie wybrała dyrektora – profesora Manfreda Kittela – oraz zespół doradców naukowych, który ma zbudować w Berlinie ośrodek muzealno-dokumentacyjny dotyczący przymusowych wysiedleń Niemców z terenów Europy Środkowej i Wschodniej po II wojnie.

Trudno przewidzieć, jak się rozwinie projekt. W radzie fundacji oraz w gronie doradców naukowych przeważają osoby o orientacji narodowo-konserwatywnej, bliskie wizji historii lansowanej przez Związek Wypędzonych. Niektóre wcześniejsze wypowiedzi nowego dyrektora Kittela skłaniają do niepokoju. Jednocześnie wśród nowo mianowanych merytorycznych doradców znajdują się osoby kompetentne, budzące zaufanie, a przynajmniej nadzieję na konstruktywne potraktowanie tematu.

Samemu dyrektorowi zapewne bliższa jest optyka Związku Wypędzonych niż jego przeciwników, niemniej jednak zdaje się być osobą otwartą na dialog i życzliwą wobec sąsiadów Niemiec. Istnieje co najmniej kilka papierków lakmusowych, które stosunkowo szybko pozwolą się zorientować, jaki kurs obrało kierownictwo powstającego ośrodka.

Przeczytaj cały tekst

(26) Komentarzy do “Robert Żurek: Gra w ofiary”

  1. waclaw timoszyk napisał:

    Strona polska tak wlasnie moglaby argumentowac. Rzekomi “wypedzajacy” byli w istocie sami przepedzanymi przez Stalina ze swych ojczystych ziem, a calosc odbywala sie za aprobata tak zwanych sojusznikow, czyli USA i Wielkiej Brytanii.

    Rzecz tylko w tym, ze takie postawienie sprawy, zgodne z prawda historyczna, postawi przeciwko nam cala tak zwana swiatowa opinie publiczna, bo przeciez USA i Wielka Brytania to odwieczne niemylace sie nigdy wielkie demokracje i za zadna poniewierke ludzi odpowiedzialne byc nie moga.

    Takze i “wyzwolonym” spod hitlerowskiej opresji Niemcom nie przystoi wspominanie tych niemilych prawd. Nawet nie bardzo przystoi wspominanie o roli Stalina, czy nawet wysiedleniach z tego co obecnie nazywa sie Rejonem Kaliningradzkim. Bowiem Stalin takze wielkim sojusznikiem i wyzwolicielem byl, a antykomunistyczni Polacy szybko stali sie “faszystami”, nie cieszacymi sie wielka estyma takze i na Zachodzie.

    Wiec sytuacja jest trudna, a klopoty biora sie nie tyle z braku historycznych zrodel, ile z braku stojacej po stronie Polski fizycznej sily. Jak juz wreszcie dorobimy sie gospodarki innowacyjnej, zamiast tej opartej o przykrecanie srub w wielkich obcych firmach, swiatu objawi sie inny obraz historii naszej ojczyzny.

    Waclaw Timoszyk

  2. Krzysztof1 napisał:

    Wielkim błędem przedstawionej analizy jest pomijanie przyczyn, które spowodowały te przepędzenia.Obowiązkiem Polaka jest w każdym tekście dotyczącym tematu przepędzeń brać pod uwagę cały, a nie tylko wybrany kontekst II wojny światowej.Przyczyna i skutek.

  3. xer napisał:

    Typowa propaganda pro-niemiecka.
    To była ludobójcza wojna rasowa na Wschodzie.
    Germanie contra Słowianie.
    Stalin i jego armia była niesłychanie wyrozumiała wobec rasowego ,ludobójczego wroga.

  4. fritz napisał:

    Polska, Polacy a niemieckie straty.

    Polacy sa odpowiedzialni za tych Niemcow, ktorych wysiedlali po przejeciu administracji na tych terenach. Wysiedlenia Niemcow odbywaly sie pod auspicja czerwonego krzyza. Gdzie sa te dane?
    Przeciez one jako pierwsze powinny zostac zacytowane.. definiuja mianowicie okres, w ktorym Polacy Niemcow wysiedlali.

    Inne straty ida wlasnie na konto hitlera.. ucieczka w ostatnim momencie i na Rosje… deportacje na Syberie.

    Niemcy z oczywistych powodow milosci do Rosji i wlasciwa im prawdomownoscia, tworza nowa wersje polskich obozow zaglady, tym razem nie dla zydow, tylko dla Niemcow.

  5. Wojciech napisał:

    Pamiętajmy, że w skład wypędzonych wchodzą także osadnicy ulokowani podczas wojny przez Niemcy na terenach Polski, a także administracja okupacyjna.
    Około 600-700.000 osadników.
    Około 400 tysięcy personelu okupacyjnego.
    Znamiennym przykładem jest tu Fritz Ries wysłany by nadzorować niewolniczą pracę Żydów w okupowanej Polsce a po wojnie uznany za “wypędzonego”-prominentny polityk i aktywista społeczny w demokratycznych Niemczech.

  6. Henryk D. napisał:

    Dobry artykuł.
    Można jeszcze dodać, że miejscowi Niemcy zachowywali się podle w czasie wojny i okupacji w stosunku do Polaków. Ucieczką ratowali się przed odpowiedzialnością. Dlatego nie należy tego nazywać wypędzeniem.

  7. Mark Spruce napisał:

    Na lamach Rzeczpospolitej tak wiele miejsca poswieca sie wypedzonym Niemcom, a o wypedzonych Polakach z Kresow juz Rzeczpospolita zapomniala.

  8. sjan napisał:

    Mark Spruce: Odpowiedż jest prosta, dziennikarze polskojęzyczni i polskojęzyczna prasa są już dawno kupieni przez niemców. Pan wymaga, sługa pisze.

  9. Bezmiar niesprawiedliwości napisał:

    Wrzesień 1939 Niemcy wyrzucają z własnego domu moich dziadków. Mają dziesięć minut na zabranie ubrań i jedzenia.
    Dom został okradziony i zniszczony przez Niemców.
    Kto odda Polakom sprawiedliwość?

  10. M. O'Hare napisał:

    Zdrowie kapitana Wojenfłota Aleksandra Iwanowicza Marinesko, który puścił na dno “Gustloffa” i “Steubena”.

  11. empiryk napisał:

    Swietny tytul, ktory przedstawia rzeczywisty kontekst historyczno-polityczny wypedzen. Miliony a pareset tysiecy ofiar to jednak ogromna roznica! Ciesze sie, ze bardzo stanowczo i klarownie zostaly przedstawione przyczyny migracji obywateli III Rzeszy, tym bardziej, ze materialy historyczne jednoznacznie wskazuja niewspolmiernie duzy w niej udzial Zwiazku Radzieckiego, totalitarnego potwora, ktorego zbrodnie wciaz czekaja na wyjasnienie.
    Obecna sytuacja z “Widocznym znakiem” nie napawa optymizmem. Golym okiem widac, ze mistycyzm liczbowy, dotyczacy ofiar, ma realne przelozenie w politycznej wizji wspolczesnych Niemiec. Ten trend nie powinien nas Polakow dziwic, szczegolnie tych, ktorzy historie obydwoch narodow znaja i haslo ” Drang nach Osten” nie jest im obce. Dzialanie “w duchu pojednania” jest, historycznie patrzac, polska specjalnoscia, czego o naszych zachodnich sasiadach powiedziec nie mozna. Monitorowanie tego projektu to dla nas sprawa “gardlowa”. Patrzmy im zatem na rece bo z cywilizacyjnego punktu widzenia mamy my Polacy, serce Europy, pelne do tego prawo!!!
    Pozdrawiam z Berlina

  12. Polihistor napisał:

    “Dekonstrukcja narodowej mitologii …’.
    Oj, Panie Żurek, Panie Żurek …. .

  13. civis europeus napisał:

    Jako obywatel niemiecki śląskiego pochodzenia, znający przedstawioną historię stosunków polsko-niemieckich z przeżyć rodzinnych, wyrażam uznanie za przedstawione fakty, które osobiście uważam za wiarygodne. Szkoda tylko, że strona polska dopiero teraz rozpatruje “na zimno” ten dział historii polsko-niemieckiej, którego nie można zrozumieć, jeśli się go wyrwie z kontekstu historycznego (co czyniono często ze strony niemieckiej).

  14. jacek.a napisał:

    Zgadzam się z wpisem “waclaw timoszyk”pozwolę dodać parę słów po odzyskaniu niepodległości po I-szej wojnie ,wojnie z bolszewikami w roku 20 i w latach 39-45 trudno powiedzieć żeby nasi alianci nas wspierali.I podobne błędy popełniają obecnie rządzący.

  15. Bruno napisał:

    Bardzo żal mi Niemców którzy zginęli podczas ucieczki.
    Należy jednak pamiętać kto odpowiada za ich nieszczęście.
    1. Rosja i Armia Czerwona
    2. Niemcy i Adolf Hitler

    Jeśli chodzi o Polaków to nasze elity zostały wymordowane przez Niemców i Sowietów a prosty lud wycierpiawszy tyle od Niemców nie zawsze przestrzegał zasad savoir vivru. Kto miał mu przemówić do rozsądku?
    Kto sieje wiatr, zbiera burzę.
    Nie zmienia to faktu że to Polska ucierpiała w czasie II Wojny Światowej najbardziej. Oczywiście rasy panów to nie obchodzi.

  16. Bruno napisał:

    @civis europeus
    Bardzo mi przykro że tak nieszczęśliwie potoczyły się losy Polski że tysiące Ślązaków musiały w poszukiwaniu normalnego, godnego życia wybierać między życiem na Śląsku w Polsce a Niemcami. Mam nadzieję że Pan i Panu podobni wrócicie do Ojczyzny na Śląsk bo takich ludzi potrzebujemy.
    Pozdrawiam

  17. singing nightingale napisał:

    W obozie Buchenwald wiecej ludzi zmarlo w ciagu trzech miesiecy po wyzwoleniu (maj czerwiec lipiec) niz w ciagu trzech miesiecy przed wyzwoleniem (luty marzec kwiecien).

    Dlaczego? Wycienczenie i choroby zabijaja powoli. Czegos podobnego nalezy oczekiwac przy wygnaniach. Niewatpliwie wielu wypedzonych Niemcow bylo wycienczonych i chorych w chwili gdy przekraczali linie Odry-Nysy. Niewatpliwie wielu z nich zmarlo juz na terenie Niemiec. Zwlaszcza, ze na pewno mieli mniej zywnosci i lekow niz wiezniowie Buchenwald po wyzwoleniu.

    Coz, wojny kosztuja. Obie strony cierpia.

  18. singing nightingale napisał:

    Dzieki za rzetelny artykul.

    Historia jest bolesna. Obie strony cierpia. My powinnismy zyc dla przyszlosci, nie dla przeszlosci. To chyba bedzie najlepsza opcja.
    Przeszlosci nie zmienisz, przyszlosc mozesz zmienic.

  19. singing nightingale napisał:

    @Bruno,
    Zapomnij o “rasie panow”. Poczuj sie sam Panem!!!
    Jak popatrzysz z pozycji Pana na niemcow i rosjan to staniesz sie bardziej wyrozumialy.

  20. nobo napisał:

    bardzo ciekawy tekst. sporo rzetelnych informacji!
    niestety funkcjonuje juz okreslenie “polskie obozy zaglady” i wyglada na to, ze tworza nastepne. w dodatku polewaja polakow antysemityzmem.
    a rzad mowi ze mamy najlepsze stosunki z sasiadami od dziesiecioleci lol

  21. ja - antysemita napisał:

    nobo Pisze:
    25 lipca 2009 o 2:11
    (…) w dodatku polewaja polakow antysemityzmem.
    a rzad mowi ze mamy najlepsze stosunki z sasiadami od dziesiecioleci lol
    ————-
    Oj, jedno nie przeczy drugiemu. To przeciez nie sasiedzi polewaja nas antysemityzmem. To ci w naszym kraju, vide GW i ich wspolnikow, polewaja nas antysemityzmem, trudno za to winic sasiadow.

  22. zagraniczniak napisał:

    ‘wypedzeni’ powinni odpowiedziec sobie na pytanie: dlaczego tak zwiewalismy.
    moze to wiedza o tym jak postepowalismy w stosunku do innych narodow na okupowanych terenach wzbudzala w nas lek o odwet i zemste.
    jesli oni tego nie rozumieja to my musimy zadac odpowiedzi na to ptanie niczym ktokolwiek podejmie polemike o tzw. wypedzeniach.
    nikt ich nie wypedzal – oni zwiewali sparalizowani strachem i obawa. o dreczeniu sumienia nie moze byc mowy, sadzac po obecnym zachowaniu.

  23. Losangelenos napisał:

    Sprawa wypedzonych wyrwana z kontekstu morderczej wojny wywolanej przez Niemcow moze budzic wyrozumialosc a nawet i wspolczucie. W kontekscie calej wojny przy ogromie ofiar dokonanych przez niemieckich oprawcow budzic moze pelne zrozumienie !? W zwiazku z tym realizacja tego projektu w formie proponowanej przez Niemcow ( oprawcow ) moze miec tylko jeden kontekst – wybielania wlasnej historii. Zreszta proces ten odbywa sie rownolegle na kilku plaszczyznach. Resztka Pokolenia Swiadkow II Wojny Swiatowej szybko odchodzi i coraz trudniej bedzie ustalic wiarygodnie jak to naprawde bylo. Juz co poniektorzy historycy/dziennikarze ( w USA i Rosji ) zaczynaja nas oskarzac o sprowokowanie Niemcow do rozpoczecia II Wojny.
    I najgorsze jest to ze ludzie, szczegolnie z mlodego pokolenia juz zaczynaja w te brednie wierzyc !

  24. Kapol napisał:

    Słusznie pan zauważa,ze to nie były wypędzenia, a to była paniczna ucieczka “panów” okupujących tereny Polski ,Białorusi, Ukrainy i Rosji, ucieczka przed odpowiedzialnością za zbrodnie dokonane na wszystkich narodach tych Państw, za zniszczenia wojenne w tych Państwach.
    Do dzisiaj Niemcy nie chcą się przyznać do tych zbrodni i starają się nimi obciążyć wszystkich innych, na których zbrodni dokonywano, podobnie jak ostatnio Rosjanie.
    Powinni mieć pretensje do tych, którzy ich sponsorowali w przygotowaniach do wojny, bo liczyli na opanowanie Rosji i jej bogactw naturalnych, a z podbitych Narodów liczyli mieć niewolników do ich wydobywania.

    Ponieważ projekt UE , oczywiście pod inną nazwą, opracowany został przez IG Farben i nie mógł byc zrealizowany poprzez II wojnę światową, do realizacji tego projektu przystąpiono szerokim frontem po 1989 r. , a to czego nie zdołano osiągnąć przez II wojnę osiąga się w inny sposób, pioprzez projekt Unii Europejskiej, w której inne Narody, poza Niemcami, nie maja nic do powiedzenia.

    Gra w ofiary to przykrywka prawdziwych celów Niemiec, a te strategiczne zamiary w stosunku do Rosji zależne sa od warunków konwergencji, które i Rosja ma w stosunku do UE.

  25. Andrzej Jarczewski napisał:

    Gra w ofiary zaczęła się już w sierpniu 1939. Niemcy przeprowadzili wtedy mnóstwo operacji, które rano 1 września Hitler wykorzystał jako dowody polskich prowokacji. Najsłynniejszą akcją z tej serii była prowokacja gliwicka – wzorzec hitlerowskiej alibizacji. Już wtedy chodziło o skrępowanie Polaków sznurem moralnej i medialnej winy. Ten sznur ciągnie się do dziś! A gdzie dowody?

    Dowodów nie przeprowadzono w PRL. Również Niemcy nie opublikowały rzetelnych obliczeń. Wszystko dlatego, by nie wskazywać rzeczywistych sprawców nieszczęść tak wojennych, jak i powojennych: Niemiec i ZSRR.
    Sznur medialnej winy Polaków musi być przecięty. Ale nie awanturami. To trzeba zrobić rzetelnymi badaniami i wyjawieniem rzeczywistych sprawców. W odniesieniu do prowokacji gliwickiej i jej następstw zrobiłem to w książce pt. PROVOKADO, do której odsyłam linkiem w nazwisku.
    Andrzej Jarczewski

  26. przelacznik napisał:

    Miec racje – to tylko jeden aspekt tej sprawy. I w tym sensie autor stwierdza fakty wazne. Wazne w sensie “prawdy historycznej z polskie perspektywy”.
    Ale juz autor pierwszego wpisu (W. Timoszyk) pokazal rozbieznosc punktow widzenia aliantow, ktora unaocznia, ze w tym temacie nie chodzi o “prawde historyczna” lecz o Realpolitik.
    Ze swojej strony pragne dorzucic dalszy – w moim mniemaniu – aktualnie najwazniejszy: chodzi o mobilizacje wyborcow przed jesiennymi wyborami do Bundestagu. Bardzo sprawna politycznie p. Steinbach juz wygrala punkty dla siebie (poparcie kanclerz Merkel dla niej to uklon wobec srodowisk i funkcjonariuszy ziomkowskich) a splaca ten dlug okazujac ostentacyjnie zbieznosc (virtualnych?) roszczen wypedzonych z polityka i programem CDU. Temat jest od dziesiecioleci kwestja retoryki i zachowania poprawnosci politycznej w tym kraju i nie jest traktowany jako temat poznawczy lecz jako element mitologii narodowej. Z owej instrumentalizacji srodowisk ziomkowskich (a chodzi o min. 10-20% wyborcow) patrycypowala niegdys tez SPD, ktora jednak od lat 90-tych stawiajac jednoznacznie na konkurencyjne towarzystwa polsko-niemiecke, utracila zaufanie wiekszosci ziomkow.
    Powolywanie nowych tworow (z przewazajaca partycypacja 40-50-cio latkow) jest proba dalekosieznego przelozenia politycznego wymierajacego pokolenia i tematu na czasy po 2020. Wspomniane towarzystwa odgrywaly wazna role na plaszczyznie komunalnej (partnerstwa miast) nie zalazly jednak – mimo usilnych prob ze strony Marcusa Meckela i Gesine Schwan – nigdy znaczacego przelozenia wyborczego (niewatpliwie jedna z przyczn lezy w bliskosci do polskich srodowisk postkomunistycznych, jak GW).
    W trakcie mobilizacji wyboczej argumenty “prawd historycznych” przestaja funkcjonowac. Ale po utrwaleniu “mitu krzywdy narodowej” – nawet w wariancie: sluszna kara za wyrzadzone zlo – w mlodszym pokoleniu (a utrwalaja sie “fakty” a nie liczby) zakladam, ze nie bedzie problemu z “nowymi szacunkami”. Tylko, ze teraz – w fazie konsolidacji – jest na to jeszcze za wczesnie. Ale za 5 lat – kto wie …

Dodaj komentarz

Komentarze zawierające sformułowania agresywnie obraźliwe (nawet wobec polityków) nie mają szans na publikację.