Katarzyna Malinowska-Sempruch, Sławomir Sierakowski: Rozmawiajmy o narkotykach

Narkotyki i większość substancji psychoaktywnych obłożone są w Polsce anatemą. W ostatnim dziesięcioleciu wytworzono u nas klimat paniki moralnej wokół problemu: media zgodnym chórem utożsamiają przygodne zażywanie np. marihuany z uzależnieniem, politycy prawie wszystkich opcji popierają stosowanie surowych kar za posiadanie choćby niewielkich ilości narkotyków, a ujawnienie epizodycznych przypadków zażywania czegokolwiek przez osoby publiczne traktuje się w kategoriach skandalu.

Rzecz w tym, że cała ta atmosfera nie ma nic wspólnego z rzetelną wiedzą na temat skutków używania środków psychoaktywnych, skali tego zjawiska w naszym kraju czy wreszcie kosztów społecznych obecnej, niezwykle represywnej polityki narkotykowej w Polsce.

Czytaj cały tekst

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(42) Komentarzy do “Katarzyna Malinowska-Sempruch, Sławomir Sierakowski: Rozmawiajmy o narkotykach”

    -
  1. gościu pisze:

    Niech się Polska rozleci, a co tam… Zalegalizujmy narkotyki – przeciez ludzie biorą, zalegalizujmy kradzież – przeciez ludzie kradną, zalegalizujmy morderstwa – przecież ludzie zabijają. Zabrońmy za to „mowy nienawiści”, klapsa dziecku – bo to sa prawdziwe zagrożenia nie tylko dla Polski, a i dla całej ludzkości. I zabrońmy oddychać, bo wydalamy szkodliwy dla całej Ziemi dwutlenek węgla!!

    Dobre 0

  2. Roman pisze:

    Słodkie bredzenie „pożytecznych idiotów”.

    Dobre 0

  3. aba pisze:

    i kiedy a heroinką i kokainką to wywiady na rynkach rządzą i tak to już jest

    Dobre 0

  4. aba pisze:

    to o czym tu mówić jak to powiedział maleńczuk policja zwalcza a handlarze jeżdżą coraz to bardziej wypasionymi brykami i to jest ta paranoia

    Dobre 0

  5. aba pisze:

    jakoś pół roku nie pale i mnie nie ciągnie bo to przecież nic nie zmienia ani na lepsze ani na gorsze maryśka nie uzależnia i to jest fakt

    Dobre 0

  6. kajetan pisze:

    aba Pisze:
    25 czerwca 2009 o 18:35

    w ubiegłym roku wypaliłem 1.5 kg zioła

    to daje ponad 4 gramy ziela dziennie. gratuluje zrytej glowy, polaczen w mozgu to juz Ci za wiele nie zostalo

    Dobre 0

  7. aba pisze:

    1.5 kg przez lipiec i sierpień tylko

    Dobre 0

  8. aba pisze:

    co to jest cztery gramiki dziennie nic tyle co pół litra na dwóch

    Dobre 0

  9. aba pisze:

    a naprawde to kilo przez lipiec i sierpień a to poł przez reszte roku co zrobić Amsterdam

    Dobre 0

  10. aba pisze:

    ale ty kajetan głupi jesteś wypal sobie 1.5 kilo to pogadamy mnie tam to nic nie zaszkodziło tylko pomogło na oczy przejżeć aż niektórzy nie mogą do tej pory wyjść z podźiwu i nie pale teraz już wcale po co swoje już wypaliłem niektórzy przez całe życie tyle nie zjarają raz a dobrze to tak jak z apokalipsą raz a dobrze

    Dobre 0

  11. aba pisze:

    ale ja mam zrytą banie

    Dobre 0

  12. wwa pisze:

    a jaki sens jest zamykac posiadaczy jointów,policja tak robi dla statystyk,bo to wszystko miesci sie w rubryce przestepstwa narkotykowe…chory nasz kraj

    Dobre 0

  13. adar pisze:

    W Holandii mają juz dziury w głowie. Teraz kolej na nas?

    Dobre 0

  14. (mg) pisze:

    Czy to jest wcaz jeszcze Rzeczpospolita, czy juz Trybuna? Czy Szanowna Redakcja juz zupelnie stracila instynkt samozachowawczy? Jak jeszcze raz zobacze tu tekst Sierakowskiego, Kuczynskiego, Biedrona albo jakiegos innego lewackiego oszoloma, to przestane tu zagladac. Puknijcie sie w glowe!

    Dobre 0

  15. Ewa pisze:

    Racjonalna rozmowa: zabraniać i leczyć.

    Dobre 0

  16. aba pisze:

    kto nie wypalił 1 kilo przez dwa miechy ten nic nie wie to jaki z niego ekspert w dziedzinie zwalczania

    Dobre 0

  17. aba pisze:

    mam wam przytoczyć prawicowy cytat z bibli na ten temat czy co

    Dobre 0

  18. aba pisze:

    rzeczy a do nich zaliczamy narkotyki same w sobie nie są złe źli są ludzie

    Dobre 0

  19. Myszka Miki pisze:

    Ciężko się to czyta. Sierakowski nie jest moim ulubionym publicystą.

    Dobre 0

  20. felix pisze:

    Jako doświadczony ćpun (w tej chwili dzięki Bogu w zawieszeniu)
    napiszę tak.
    Nic więcej jak marychy nie trzeba Polakom aby żyło się lepiej.
    Stańmy się marihuanistami. Holandia mądrzeje a my nadal trend spadkowy. Może za jakiś czas Pixalandia?

    PS. Mafia już tak ma zorganizowany handel maryśką, że chcieliby to zalegalizować?

    Dobre 0

  21. givvera pisze:

    Legalizacja to jakiś szalony pomysł !!! Z czego miałaby się utrzymywać mafia ? „Co jest nielegalne, to jest opłacalne”

    Dobre 0

  22. JP z Wr. pisze:

    Walka z narkotykami, to jest to samo co sławetna prohibicja w USA, nic te zakazy nie dały, tylko namnożyło sie gangsterów. Ludzie zawsze będą pić alkohol, zawsze będą zażywać narkotyki, żadne zakazy tego nie zatrzymają. Z tych zakazów świetnie żyją dealerzy narkotykowi, świetnie żyją policjanci, którzy zwalczają handel narkotykami.
    Wszystko ad mortem defecatum.
    Walka z papierosami, walka z palaczami to taki sam absurd, żyją z tego przemytnicy i celnicy i ta bezsensowna walka trwa.

    Nie piję, nie palę i nie zażywam, ale żądam swobody dla pijaków, palaczy i narkomanów.

    Pozdrawiam

    Dobre 0

  23. AnKa pisze:

    Jestem za finansowaniem z NFZ-tu, dla każdego chętnego „złotego strzału” – problem sam się rozwiąże. Wykażemy postawę proeuropejską: legalizacja, narkotyki i eutanazja. Narkomania ustabilizuje się na poziomie ‘amatorskim’.

    Dobre 0

  24. obywatel RP pisze:

    Święte słowa. Z całej masy przytępawych posłów ustalających idiotyczne prawa dotyczące tzw. „narkotyków” co drugi zalewa się regularnie w trupa, a o konopiach ma pojęcie takie, jak o ekonomii – czyli żadne, co widać, słychać, i czuć – niestety na naszej skórze. Pora tę hołotę sprowadzić do właściwego miejsca, służby a nie mędrkowania.

    Dobre 0

  25. Polipropylen pisze:

    a może by tak zdelegalizowac wszystko? na dobry początek trzeba jednak zacząc od edukacji narodu, gdyż czytając j.w. to pachnie moi drodzy oświeceni i cywilizowani linczem… moje stanowisko-zalegalizowc! ale w tym kraju to na razie utopia.

    Dobre 0

  26. mea pisze:

    „Na złe relacje w domu, kłopoty z rówieśnikami, niezaleczone traumy. Także przemoc psychiczną, fizyczną i seksualną, będącą często doświadczeniem uzależnionych kobiet.”
    Nazywanie narkotyków lekiem na te sytuacje jest po prostu chore.

    Dobre 0

  27. mea pisze:

    „Czy naprawdę warto wydawać masę publicznych pieniędzy na przeszukiwanie plecaków i wywracanie kieszeni licealistom w sytuacji, gdy na hurtowników i gangsterów przymyka się oko?”
    Warto, bo może dzięki temu kilku licealistów nie weźmie lub przestanie brać.

    Ja jednak wolę aby narkotyki pozostały nielegalne, bo ich legalizacja spowoduje, że sięgnie po nie więcej ludzi, którzy w tej chwili nie chcą ryzykować, a tak zrobią to np. z ciekawości.

    Dobre 0

  28. J pisze:

    Widzę, że lobby narkotykowe działa… Co to jest wogóle ten „Międzynarodowy Program Polityki Narkotykowej”? Włos się na głowie jeży od samej nazwy… A tworzący go podpisany pod artykułem „Open Society Institute” to zdaje się emanacja kolejnej utopii mającej zbawić świat: zniszczmy to co jest (społeczeństwo tradycyjne, niby „zamknięte”), a świat automagicznie zmieni się w raj. Nic nowego, kolejne pokolenie destruktorów. I broń taka sama: postawmy na młodzież, wmówmy jej, że tradycyjne społeczeństwo chce zupełnie bezpodstawnie zabrać jej różne słodkie zabawki, a rewolucjoniści, niczym dobrzy wujkowie, obronią biedną młodzież przed złą rodziną, złym społeczeństwem. Nie dajmy się nabrać, strzeżmy się tych „facetów z zupełnie innej wsi”, o których śpiewał Młynarski, bo to naprawdę niebezpieczna ekipa. A że środowiska lewicowe popierają wszystko, co uderza w tradycyjne, „kontrewolucyjne” społeczeństwo, to nawet nie dziwi.
    J.
    PS.: @ aba: Jesteś autorem mniej więcej połowy wpisów pod tym artykułem, zaczynasz dyskutować sam ze sobą. Naprawdę przestań używać tego świństwa. To ogólnie znana zasada w psychologii, że uzależniony (niezależnie od czego: narkotyków, alkoholu, telewizji) jest ostatnią osobą skłonną to uzależnienie spostrzec. Wbrew najbardziej oczywistym faktom.

    Dobre 0

  29. mick pisze:

    Mydlenie oczu leczeniem uzależnienia – autorom chodzi o legalizację, bo obawiają się że mogą trafić za kratki za posiadanie marihuany. Na samym wstępie pojawia się sugestia jakoby marihuana nie uzależniała – bzdura, badacze zgodnie twierdzą że uzależnia.

    W Holandii właśnie wprowadza się zakazy sprzedaży marihuany w promieniu kilometra od szkół. No i co na to zwolennicy legalizacji?

    Dobre 0

  30. Mandark pisze:

    Aż przykro czytać te komentarze. Wszyscy przekrzykują się, jakie to narkotyki są złe a Sierakowski głupi, a ignoruję główną myśl zawartą w tekście – że obecna polityka jest NIESKUTECZNA i krzywdzi zupełnie nieszkodliwych „szarych” użytkowników, zamiast redukować czy to popyt, czy podaż.

    Dobre 0

  31. przyży pisze:

    @mick: tzw „jajco”, normalizują przepisy i to wszystko. Ograniczają też gdzieniegdzie dzienną sprzedaż, z 5 do, o zgrozo, tylko 3g dziennie! A zgodzi się każdy, żeby takie miejsca nie znajdywały się w pobliżu szkół, tak jak sklepy z alkoholem czy sex shopy..

    Co do artykułu: gratuluje Panie Sierakowski. W końcu racjonalny głos w poważnej prasie! Ciągle tego brakuje, ale trzeba szerzyć wiedzę o tych substancjach a ” ćpuna z dworca ze strzykawką” zacząć odkładać między bajki. Narkotyki to leki w aptece, ALKOHOL(!), papierosy, kawa&herbata (których to kofeina uzależnia fizycznie silniej od thc marihuany), parę przypraw czy CZEKOLADA. To, że są w spożywczym nic nie znaczy. „Junk food” też nie jest najzdrowszy, ale nikt nie debatuje nad zakazywaniem sprzedaży hamburgerów..
    Jeżeli pijasz herbatę lub jesz czekoladę to jesteś ćpun, a jeżeli twierdzisz, że możesz przestać pić, czy jeść, to jesteś uzależniony a każdy uzależniony tak mówi.
    Propagowanie rzetelnej informacji, legalizacja, logiczne obostrzenia i ograniczenia, a okaże się, co pokazuje praktyka, że będzie lepiej.

    Dobre 0

  32. JP z Wr. pisze:

    Wyjęcie z pod prawa substancji narkotycznych, prowadzi tylko do wzrostu ich cen, a ze wzrostu cen narkotyków bardzo dobrze żyją, ci którzy zajmują się dystrybucją narkotyków i walką z tym procederem. W Polsce najważniejszym problemem jest pijaństwo alkoholu i jakoś nikt nie zakazuje sprzedaży i spożywania napojów alkoholowych. Powtarzam, kto chce się napić, kto chce się odurzyć ten z niewielkimi problemami to zrobi. Nie jestem żadna lewica i nie po drodze mi z autorami artykułu, ale nie zmienia to mojej opinii, że ustawodawstwo – walka służb państwowych z narkotykami jest poronionym pomysłem.

    Pozdrawiam

    Pozdrawiam

    Dobre 0

  33. Maks pisze:

    Filozofia Pana Sierakowskiego i środowiska „KP” polega na tym, że:
    - cały świat i tak trafi szlag, wszystko się rozpadnie,
    (w kółko o tym ględzą ci nudziarze…),
    więc niech wszyscy ćpają, dzieci w szkołach, rodzice,
    po co sie uczyć, wychowywać ? a co tam !

    to LEWICOWE GLĘDZENIE trwa na Zachodzie od 40 lat,
    NIC IM SIE NIE UDAJE,
    niczego zbudować nie potrafią,
    ich pomysły na społeczeństwo poniosły klęskę,
    dobrze umieją za to się lansować w mediach.

    Dobre 0

  34. Maks pisze:

    Autorzy to „ZAWODOWI GADACZE”, sami wiedzą lepiej co jest dobre dla społeczeństwa, ale mało wiedzą o jego realnych prblemach.
    Ich świat to kawiarniany stolik w modnych lokalach w W-wie.

    Dobre 0

  35. sass pisze:

    Kiedy byłem młody również paliłem. Nie słyszałem o dilerze, który zapytałby czy klient ma skończone 18 lat. Wręcz przeciwnie. Przy okazji proponowali coś lepszego, coś więcej.

    Wykluczenie z uczciwego życia również nie wpływa pozytywnie na ludzi. Potem dochodzi się do wniosku, że palenie spycha na margines, że palący to element itp. Najpierw państwo ich wyklucza a potem społeczeństwo.

    Jaki to ma sens, skoro palenie MJ nie jest bardziej szkodliwe dla używającego niż picie alkoholu ani bardziej szkodliwe dla otoczenia niż palenia papierosów? MJ wciąga do używania mocniejszych specyfików? Tak, o ile jest nielegalna a handlarz MJ jest jednocześnie handlarzem lsd, amfetaminy i ekstazy.

    Ponadto mam poważne wątpliwości, czy nielegalne narkotyki zmniejszają ich spożycie. Na pewno zwiększają ich cenę. Mimo to nadal na pierwszą działkę stać prawie każdego.

    Dobre 0

  36. JP z Wr. pisze:

    # sass Pisze:
    26 czerwca 2009 o 15:26

    Ponadto mam poważne wątpliwości, czy nielegalne narkotyki zmniejszają ich spożycie. Na pewno zwiększają ich cenę.
    Mimo to nadal na pierwszą działkę stać prawie każdego.
    ==========================================
    Znakomite spostrzeżenie, sedno narkotycznej sprawy

    Pozdrawiam

    Dobre 0

  37. Kapol pisze:

    Jeżeli produkcja narkotyków , odbywająca się pod kontrolą służb specjalnych różnych Państw, jest obecnie największa w historii, to to o czym może świadczyć ???

    Może świadczyć o celowym procederze, dla bogacenia się określonych grup elity USA, Anglii i innych różnych Państw, i tak bogatej niewyobrażalnie.

    O czym mamy dyskutować w tym temacie, chyba tylko o tym aby społeczeństwa nie daly się wciągać w ten proceder i narkomanię.

    Dobre 0

  38. bubobubo09 pisze:

    Konopie sa uzywane na swiecie od tysiecy lat, tylko ten chory system w ktorym zyjemy probuje zakazac roslin!!!!! mak i konopia to tylko dwa przyklady. LSD np. nie jest zadnym narkotykiem, nie znam i tez do teraz nie slyszalem, zeby ktos byl uzalezniony od LSD. Tak na zrowy rozum jezeli jest legalny alkohol, jeden z najgrozniejszych narkotykow albo tyton, to dlaczego sa zakazane inne substancje psychaktywne. Ile zaoszczedziloby polskie panstwo i spoleczenstwo, czasu i pieniedzy na sciganie prawdziwych przestepcow, gdyby pozwolilo jarac nam konopie. jestem za nazwa konopie a nie marihuana, ta nazwa tylko irytuje starszych ludzi, ktorzy o marihuanie mysla, ze to cos diabelskiego, a gdy slysza, ze to konopie reaguja calkowicie inaczej.
    WOLNOSC DLA KONOPII, KONIEC KRYMINALIZACJ NORMALNYCH LUDZI !!!!!!!!!!!!!

    Dobre 0

  39. Andrzej Myc pisze:

    Nic sie z tym nie zrobi, bo to sie oplaca tak wladzy wykonawczej jak sadowniczej i ustawodawczej. Tematu rozwijal nie bede, bo to oczywiste. Zalegalizowanie narkotykow spowodowaloby, ze osoby uzaleznione i wszystkie inne mieliby dostep do narkotykow w miare tani (produkcja narkotykow plus narzut). Zlikwidowanoby zabojstwa rabunkowe, aby zdobyc pieniadze na zakup narkotykow, handlarzy narkotykow, wojny karteli narkotycznych, policje (skorumpowana) scigajaca handlarzy i rozprowadzanie narkotykow… wiec to bylaby kleska dla establishmentu a zaden establishment na swiecie na to sie nie zgodzi.

    Dobre 0

  40. michal pisze:

    Nie zgadzam sie z autorami artykulu, ze polska politka narkotykowa jest kompletnie nieefektywna (chociaz nie jest to rozwiazanie optymalne i nalezy je zmienic). Panstwo ma prawo ?pakować się z buciorami w sam środek wolności obywatelskich? jesli koszty spoleczne zazywania narkotykow sa wyzsze niz ich indywidulne korzysci. Korzysci maja oczywiscie uczestnicy nieformalnego rynku narkotykowego (producenci i konsumenci). Problem polega na tym, ze konsumpcja narkotykow (w przeciwienstwie do innych produktow) zwiazana jest z negatywnymi efektami w postaci: HIV, przestepstw rabunkowych w celu pozykania pieniedzy na zakup narkotykow, prostytucji kobiet uzaleznionych od narkotykow itd. Te nagatywne efekty pociagaja za soba koszty spoleczne: interwencje policji, koszt leczenia AIDS, koszty wiezienia, koszty odplywu sily roboczej z rynku formalnego do innego rynku nieformalnego ( np. Prostytucja, jak nie jest zelagalizowna nie przynosi dochodu podatkowego). Nie prawda jest, ze tak jak uwazaja autorzy artykulu karanie uzytkownikow narktykow jest gorsze od karania ich producentow. To wlasnie karanie producentow narkotykow jest bardziej nieefektywne niz konsumentow. Przechwycenia narkotykow, niszczenie fabrayczek produkcyjnych, czy niszczenie upraw narkotykowych naleza do tych srodkow po stronie podazy, ktore powinny dotknac producentow. I tak sie tez dzieje, ale efekty takich dzialan sa duzo gorsze. Karanie producentow prowadzi do zmniejszenia podazy narkotykow i tym samym do wzorstu ceny. W przypadku normalnych produktow kiedy cena produktu rosnie maleje na nie popyt. W przypadku narkotykow jest inaczej, tylko sporadyczni konsumenci rezygnuja z konsumpcji, a ci uzaleznieni szukaja innych zrodel (czesto nielegalnych) finansowania narkotykow. Czyli im mocniej karamy producentow, tym mniej narkotykow na rynku, tym wyzsza cena, tym wiecej rabunkow, napadow, zeby drozsze narkotyki sobie sfinansowac. Uzaleznione kobieity zaczynaja sie prostytuowac, bo dotychczasowa praca uniemozliwia im juz finasowanie coraz to drozszych narkotykow. Dodatkowo wyzsze ceny zachecaja wlasnie do rozpoczecia produkcji narkotykow, w rezultacie po jakims czasie ich podaz znowu rosnie, ale kobiety ktore zaczely z tego powodu z prostytucja juz raczej z niej nie wyjda( uzaleznily sie tym razem od prostytucji). Czyli karanie producentow wcale nie jest lepsze. Inaczej, kiedy karamy uzytkownikow.Wtedy rosna ich koszty pozyskania narkotykow, dlatego konsumuja mniej czyli popyt maleje, cena spada, mniej rabunkow bo mozna sfinanasowac narkotyki dochodem z legalnej pracy, kobiety nie musza zaczynac z prostytucja itd. Nizsze ceny zniechecaja tez producentow, co prowadzi do spadku podazy. Ostatecznie ilosc oferowanch i konsumowanych narkotykow maleje, czyli caly rynek maleje. Czyli im mocniej karamy uzytkownikow tym lepiej. Problem w tym, ze wbrew opini autorow wcale nie jest latwo karac uzytkownikow. Bo niby jak wytlumaczyc spoleczenstwu, ze ktos za palenie trawaki pojdzie siedziec na 2 lata, a ci co w tym biznesie zarabiaja pieniadze sa bezkarni. Dodatkowym problemem jest slaba elastycznosc cenowa popytu na narkotyki. To nie cena najistotniej decyduje czy konsumujemy narkotyki czy nie. Narkotyki mozna porownac do chleba, ktory kupujemy bez wzgledu na cene. Dlatego srodki represji ktore stosuje sie po stronie podazy czy popytu beda mialy nieznaczny efekt. I wlasnie dlatego polska polityka narkotykowa jest nieefektywna, bo laduje sie pieniadze w srodki ktorych dzialanie jest bardzo ograniczone, ale to nie zmienia faktu ze korzystniej jest karac konumentow (po stronie popytu) niz producentow.

    Dobre 0

  41. michal c (student ekonomi) pisze:

    Na miejscu autorow nie podniecal bym sie tez tak polityka narkotykowa naszych sasiadow. Po pierwsze leczenie metadonem nie jest az tak skutecztne (60% skutecznosci, heroina jest skuteczniejsza do 80%). Druga sprawa czym tu jest skutecznosc i czym tu jest leczenie. Jak mozecie pisac tu o leczeniu. Leczenie (a raczej opieka) polega tu na tym, ze podaje sie uzaleznionym w sterylnych warunkach narkotyki, aby mogli normalnie funkjonowac w spoleczenstwie chodzic do pracy itd (to nie jest leczenie!!!). W ten sposb chce sie ograniczyc infekcje HIV i odciagnac tych ludzi od kryminalnego rynku. Te narkotyki sa sprzedawane po zanizonych cenach przez panstwo, ktore ponosi koszt roznicy cenowej. Dodatkowo ta opieka w Niemczech objeci zostaja tylko ciezko uzaleznieni od 23 roku zycia. W Niemczech pomimo tej polityki narkotyki sa dalej zabronione, a to znaczy ze oprocz kosztow zakazu dochodza koszty wlasnie tej opieki. Dodatkowo mlodzi niemcy wiedzac, ze jest im oferowana pomoc w razie uzaleznienia, tym bardziej moga siegac po narkotyki. Lecznie nie jest przeciez tak straszne jak wiezienie. Tym bardziej, ze mowi sie o leczeniu ktore nie jest leczeniem ( jak autorzy w tym artykule), ci ludzie juz zawsze beda uzaleznieni i zawsze nas beda kosztowac. Postrzeganie uzleznionaych jako osob chorych zacheca do koncumpcji, bo nie ma efektu odstraszania. Harm Reduction, bo taknazywana jest ta polityka z angielskiego lagodzi skutki, ale im nie zapobiega. W Polsce legalizacja z cala pewnoscia moze byc korzystniejsza. Za pomoca opodatkowania narkotykow mozna osiagnac te same rezultaty jakie dzisiaj osiaga sie za pomoca srodkow prohibicyjnaych. Dodatakowo rozsadna polityka podatkowa moze ograniczyc czarny rynek i negatywne efekty z nim zwiazane (nasi politycy nie sa raczej rozsadni). Dodatkowo musi istniec wystarczajaca ilosc srodkow odstarszajacych, taka by kazdy wiedzial co go czeka jak sie uzalezni. Mowiac o leczeniu uzaleznienia i jego skutecznosci (jezszce raz do autorow to nie jest leczenie, nie zachecajcie takim slowami ludzi do brania narkotykow!!!!!!!!) moze tylko pogorszyc sytuacje po legalizacji narkotykow.

    Dobre 0

  42. JP z Wr. pisze:

    Panie redaktorze, witam jeszcze raz i sugeruję Panu napisanie kolejnego felietonu o narkotykach. Pan ma to zagadnienie nieźle poukładane i dobrze byłoby publiczności o tym przypomnieć, poza tym dojrzewają nowi ludzie, którym też warto o tym napisać. Uważam docelowo, że powinno się legalnie tą „trucizną” jakoś handlować, tak jak handluje się wódką i papierosami oraz cyjankiem potasu i arszenikiem. W Polsce pod pewnymi warunkami
    obywatel może też kupić broń palną i amunicję. Ciekawi mnie tylko jak technicznie należałoby sprzedawać kokainę lub heroinę?, w aptekach?, w drogeriach?, kioskach?, na bazarach? Konopie – zwane dla niepoznaki marihuaną – można by sprzedawać w sklepach z herbatą. Przypominam sobie, że Józef Mackiewicz chyba w „Lewa Wolna” pisał o znacznym rozpowszechnieniu się spożycia narkotyków w czasie wolny polsko sowieckiej 1918 – 1920, i że niedługo potem ten problem bez państwowej ingerencji uległ anihilacji.

    Pozdrawiam

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.