Ewentualna szkoda, jaką może wyrządzić dziecku parę klapsów, jest bez porównania mniejsza niż urazy wynikłe z uprowadzenia go przez urzędników i policjantów
Sejm zajmuje się rządowym projektem ustawy, która ma wprowadzić zakaz karania dzieci klapsem oraz zezwolić urzędnikom na odbieranie dzieci rodzicom bez wyroku sądowego. To wielki krok w stronę podporządkowania rodziny samowoli władzy.
Prawdziwy charakter tej ustawy został chytrze zamaskowany hasłem troski o dzieci, które padają ofiarą przemocy. Jesteśmy oto świadkami bezczelnego szantażu moralnego. Zdaniem rzeczników ustawy kto jest przeciwko niej, ten popiera bicie dzieci. Szantaż działa skutecznie, gdyż głosy przeciw temu skandalicznemu projektowi są wyjątkowo stonowane.
Propagandowy charakter ma również formuła „przeciwdziałanie przemocy w rodzinie” – jakby to rodzina była miejscem podejrzanym (a nie szkoła czy ulica). A przecież rodzina jest koniecznym dla dziecka środowiskiem wychowawczym i oparciem dla wszystkich jej członków. Przemoc zaś, jak wiadomo, towarzyszy przede wszystkim konkubinatom.
Podejrzane intencje
Oficjalnie autorom projektu ustawy chodzi o powstrzymanie przemocy, która występuje w wielu rodzinach, i to nie tylko z marginesu. Projekt mówi jednak o zakazie stosowania kar cielesnych. Co to znaczy? Zwykle kary cielesne kojarzą się z uderzeniem dziecka.
Dotąd w prawie karnym wymienione są konkretne przestępstwa, jak pobicie, które są wystarczające, by można było ścigać wszystkie groźne przykłady znęcania się nad dziećmi. W projekcie chodzi o poszerzenie zakazu. Nic już nie stanie na przeszkodzie, by urzędnicy i sądy uznawali klapsa – i każde użycie siły wobec niesfornego dziecka – za przemoc i stosowali dotkliwe sankcje.
Nie jest to żadna pomyłka piszących ustawę. O problemie dyskutuje się od dawna i dlatego trzeba przyjąć, że takie ujęcie problemu jest w pełni świadome. Przedstawiciele rządu chcą, by przepis był dużo za szeroki i podlegał dowolnej interpretacji. Chce, by wszyscy rodzice mogli być uznani za winnych łamania prawa. Bo przecież prawie każdemu zdarzyło się powstrzymać nieznośne dziecko klapsem i przymusić je do czegoś.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Cieszę się z kilku powodów. Po pierwsze, ze takie poglądy jeszcze istnieją i logiczne myślenie funkcjonuje. Po drugie, ze mozna jeszce taki artykuł wydrukować. Po trzecie, że bardzo wielu ludzi ma podbne poglądy jak ja !
W pokoju naszych synów przez wiele lat ich dojrzewania, oprócz innych haseł, jak na przykład „Per aspera ad astra” (Przez wysiłek do gwiazd), widniało powiedzenie bodajże Stanisława Staszica „Surowością się młodzież w drogę cnoty wdraża, a wyrządza jej krzywdę, kto jej zbyt pobłaża”. Może dzięki praktykowaniu umiarkowanej surowości, to znaczy stawiania im wymagań i zakreślaniu wyraźnych granic co można, a co nie można, dzisiaj możemy z dumą mówić o nich samych.
Bardzo dobra i potrzebna wypowiedź.
Tylko co z tego, skoro dla będących w amoku wyborców PO wszystko co robi obecny rząd jest wspaniałe, a dzięki temu, że reklamowane jako nowoczesne, europejskie i antypisowskie wręcz niezbędne do życia.
Jestem przekonany, że Pan Wojciechowski zostanie kolejnym katofaszystą, którego poglądy muszą zostać wyrugowane, by stworzyć nowy wspanialszy świat…
Podzielam niepokój autora artykułu. Zdumiewa mnie ten upór z jakim próbuje się odgrzać ten ustawodawczy pomysł z czasów rządów SLD – może presja oświeconych przyjaciół z Zachodu bo poprzednio PO o tym temacie jakoś nie wspominało, a teraz walczy o niego skuteczniej niz np. o pakiet antykryzysowy? Nawet za PRL nie było takiej ingerencji państwa w życie rodziny jaką usiłuje się wprowadzić. Przepisy na dewiantów znęcających sie nad rodziną są i wystarczy po prostu je kompetentnie stosować. Natomiast premier Tusk wyznający że zdarzało mu sie przyłożyć swoim dzieciom ale teraz ma być lepiej jest żałosny. Dlaczego teraz rządzący są nagle mądrzejsi od milionów rodziców. Czy my jesteśmy ciemną hołotą, którą trzeba oświecać za pomocą ustawy oraz gromady urzędników często nie umiejących wychować własnych dzieci? Skąd nasi politycy biorą swoje 100% przekonanie że każdy klaps jest tak szkodliwy, że należy go ścigać ustawą? Gdzie niezbite 100% dowody naukowe? Obecnie i tak mało który normalny rodzic posuwa sie do czegos więcej, niż sporadyczny symboliczny klaps – nasi dziadkowie byli tłuczeni powszechnie i dość często, ja w latach 70-tych w szkole czasem dostałem linijką po łapach – i co, czy mieliśmy dziadków spaczonych, wykolejonych moralnie i psychicznie? a moje pokolenie to też sami dewianci? Bohaterowie lat wojny: AK-owcy, żołnierze – z reguły byli wychowani pod groźbą paska itp kar cielesnych. ale nie uważam się za lepiej ukształtowanego, wychowanego niż oni, dlatego że moi rodzice mnie nigdy nie uderzyli. Najważniejsze – również dla państwa – to wychowanie uczciwych, odpowiedzialnych obywateli, a kwestia klapsa jest co najwyżej trzeciorzędna i w ogóle nie powinna interesować papratu państwowego poza działalnością doradczo-wspomagającą dla rodziców.
I to ma być dla dobra dziecka! Jakieś opary absurdu do nas dotarły, a najdziwniejsze że mało kto protestuje…
Podpisuję się obiema rękami. Nasze władze, które nie potrafią wywiazać sie z podstawowych obowiązków, najwyrazniej mają za mało pracy. Wpychanie się w sprawy rodziny przez niekompetentnych posłów nie może sie skończyc dobrze. Ale jesli nie potrafi sie wybudować autostrad, zapewnić opieki zdrowotnej i edukacji na jakim takim poziomie, bezpieczeństwa i czegokolwiek, to trzeba grać w to, w co sie wygrywa.
Na przykład pouczać i kontrolować rodziców. To tanie.
A ulgi podatkowe dla rodziców? Przeciez to kosztuje… A opieka prenatalna za darmo? A opieka dentystyczna na poziomie? A edukacja? A zajęcia sportowe, baseny, przedszkola, place zabaw?
Państwo tego nie zapewnia… Więc niech się odstosunkuje od rodziców.
Ma Pan całkowitą rację. Trzeba temat nagłośnić. Nie jest to łatwe, gdy media w 90% są podporządkowane PO. Każdy normalny rodzic, który trzeźwo myśli nie może zgodzić się na takie prawo. Veto Prezydenta może nie wystarczyć.
Popieram i dziekuje za glos rozsadku!!!
Następnym posunięciem może być przekazanie tak odebranych dzieci na wychowanie parom homoseksualnym. Przecież jesteśmy narodem tolerancyjnym, ba europejskim.
To jest wyższa forma komunizmu i faszyzmu gdzie pod pozorem troski o dziecko państwo ma zastąpić rodzinę.
Następnie można zarządzić odbieranie dzieci któe za słabo się uczą i którym tylko państwo zapewni właściwą edukację.
A na końcu można uznać rodziców tylko za proste maszynki do płodzenia i rodzenia zapewniające reprodukcję „społeczeństwa” a dzieci odbierać zaraz po porodzie i umieszczać w „domach edukacyjno wychowawczych.”.w których nauczą się jak być „świadomymi niewolnikami” rodzajem żywych robotów w nowym najlepszym ze światów.
Aby to osiągnąć konieczna jest tylko dalsza lewacka indoktrynacja bazująca na ludzkiej głupocie.
Ta ustawa to jest dokladnie to co chcial zrobic Lejba Bronsztein – Trocki. Zniszczenie rodziny a dzieci „wychowywane” przez aparat panstwa na durnych roboli, zaleznych we wszystkim od biurokracji. Trockizm wraca do Polski tym razem z zachodu gdzie takie ustawy juz funkcjonuja i niszcza rodziny i spoleczenstwa…
NO WRESZCIE!!!
Rzepa wydrukowała Pana Wojciechowskiego!
Panie Michale, ogromnie dziekuję za ten artykuł!
Trzeba „bić w tarabany” bo rodzina jest dzisiaj – jak nigdy – zagrożona przez wszelkiej maści lewactwo pod wezwaniem św Relatywy Moralnej, św. Tolerancji, św. Sprawiedliwości Społecznej i św. Demokracji.
Ludzie! Nie dajcie się temu reżimowi! Posyłajcie dzieci do szkół prywatnych lub uczcie w domu! Jak można, to uciekajcie do szarej strefy, aby wam jak najmniej ci złodzieje zabrali dochodów i nie liczcie na emerytury państwowe, tylko tak wychowajcie dzieci, aby w razie potrzeby opiekowali się wami na starość.
Nie dajcie się zwieść piewcom Eurosojuza i bandzie Czworga (POPiSPSLSLD)!
To, co wyczyniaja poprawnopolityczni w kwestii praw dziecka to nie tylko sugestia dzialan pozorowanych, odwracyjacych uwage od faktycznego nie wywiazywania sie panstwa z pomocy rodzinie. W rzeczywistosci poprawnopolitycznym chodzi o jak najwczesniejsze zerwanie przez dziecko uczuciowego kontaktu z rodzicami, by wychowywac je na janczarow,, nowego porzadku,, poprzestajacych na poprawnosci politycznej, a co najwyzej prawie, ale juz nie odczuwajacy co to sprawiedliwosc, wolnosc, moralnosc, nawet uczucia – cala sfera czlowieczenstwa ma byc im obojetna, a oni maja byc w pelni uzaleznieni od tych, co stanowia prawo, a na codzien od tego, co dzis poprawne, jakie emocje podsuwaja media. Manipulatorom spolecznym chodzi przede wszystkim o pokazanie dzieciom, czy mlodziezy, ze panstwo jest dla nich lepsze jak rodzice, bo obiecuje wiecej i bez wymagan. Pisze Autor:,,Oficjalnie autorom projektu ustawy chodzi o powstrzymanie przemocy, która występuje w wielu rodzinach, i to nie tylko z marginesu. Projekt mówi jednak o zakazie stosowania kar cielesnych. Co to znaczy? Zwykle kary cielesne kojarzą się z uderzeniem dziecka,,. Przede wszystkim, to w dzisiejszych czasach zadne prawo nie ma sensu, jesli nie jest od razu publikowane z kompletem definicji, bo ideologii i ich podrobek sa dzis dziesiatki, a kazda ma inny system wartosci i inne definicje, wykluczajace jednosc interpretacji. Dla mnie np. przemoc jest jednoznacznie skojarzona z NADUZYCIEM SILY zwiazanym z sieganiem po wladze, tak jak terror z jej urzymaniem za wszelka cene, zwlaszcza gdy mandat do niej byl uzurpowany, byl samowolnym rozszerzeniem jej zakresu, czy wyludzony obietnicami wyborczymi bez zamiaru ich realizowania, albo wygasl. W praktyce rodzinnej przemoc moze dotyczyc wylacznie osob niedorozwinietych uczuciowo, moralnie, osob nie pogodzonych ze swomi rolami spolecznymi, a wiec wymagajacych pomocy psychologicznej, ale to sa wyjatki. Gorzej z niedojrzalymi zwiazkami ,,na probe,, , bez uroczystego wyrazenia wolnej i swiadomej woli, bez ,,obrzedu przejscia,, do nowej rzeczywistosci, czy konkubinatow, w ktorych prawdziwe traktowanie zwiazku, a wiec i ustalenie podzialu wladzy w zwiazku odklada sie wciaz na pozniej, przez co moze byc dotkliwa i dla dzieci, gdy dojdzie do walki. Normalnych, pewnie nie mniej jak 90% rodzin to po prostu nie dotyczy, a w spoleczenstwie normalnych po prostu nie bedzie sie zdarzac. Rola panstwa powinna tu byc proflaktyka, majaca na celu ugruntowywanie zasad moralnych, lansowanie ,,ludzkich,, postaw. Puszczenie sprawy na zywiol, lnsowany przez poprawnopolityczne media, a zwlaszcza wspieranie ich ,,prawem,, , to nie tylko bezprawie, ale i obalanie demokracji i zdrada czlowieczenstwa. Co do definicji ,,kar cielesnych,, to bedziemy sie oczywiscie domagac dokladnej definicji, nawet mozemy odmawiac uznawania takich praw, ktore nie sa jednoznaczne. Strona wnoskujaca z kolei na pewno bedzie forsowala swoje maksymalnie mgliste definicje , wrecz zaciemniajace i stawiajace wladze w roli arbitra. Ich cel jest jednak przejrzysty, gdy zadamy sobie pytanie ,,o co to chodzi,, , bez wnikania czy kara jest klaps, czy uzycie narzedzia, czy kleczenie na grochu, a moze stanie w kacie, naprawienie szkody, czy jakis zakaz. W mojej ocenie bedzie im chodzlo o to wszystko i jeszcze duzo wiecej i wiecej. Bo naprawde, to bedzie chodzilo o zrobienie z rodzicow potworow, ktore w koncu beda stosowaly kary uczuciowe, kary odtracenia, izolacji, kary odrzucenia, kary potepienia, czy zobojetnienia. Rodzice beda spedzali z dziecmi pol zycia, a i tak nie naucza ich samodzielnosci i odpowiedzialnosci, wspolpracy z innymi dla dobra wspolnoty ludzkiej w ktorej zyja. Kary musza byc, bo bez nich i nagrody traca sens, staja sie czyms naleznym, wszystko staje sie naleznym, a prawa i wolnosci innych fikcja, uczucia, zwlaszcza milosc – fikcja, altruizm i wspolpraca – fikcja, w kto pierwszy ten lepszy, a kto silniejszy ten ma racje – prawem. O ile komunizm poprawny politycznie dotrwa do rozstrzygniecia tych zapowiedajacych sie walk z rodzina ( bo ,,traci oddech,, , juz nie dziala z zaskoczenia, juz nie grupuje ludzi przekonananych o racjach moralnych, ale cynicznych karierowiczow i zdrajcow czkowieczenstwa), to bedzie sie musial pogodzic ze zgodna wola rodzicow odmawiajacych jakimkolwiek wladzom prawa do jakichkolwiek ingerencji w sprawy rodziny, ktora nie poprosi o pomoc i tylko w zakresie tej pomocy. Jednoczesnie spoleczenstwo obywatelskie bedzie przeprowadzac czeste a nieplanowane kontrole placowek pomocowych, a szczegolnie chetnym do udzielania rodzicom rad wychowawczych trzeba radzic, zeby sami ,,narobili sobie dzieci,, i na nich przeprowadzali swoje eksperymenty, najlepiej przez jakies 100 lat na jakiejs wyspie Lesbos, a potem poddali swoje wnioski pod dyskusje.. W ogole, zanim zacznie sie cala ta zawierucha wszelkie sady najwyzsze muszy zagwarantowac, ze nie sa to zbrodnicze eksperymenty na ludzkosci, a prawawa rodzicow pozostana prawami nadrzednymi nad prawami wszelkich wladz i komitetow do odpowiednio 18 i 21 lat, a jak sie dziecko uczy, to i dluzej. Pomoc rodzinie jest potrzebna, ale ku pelniejszemu dojrzewaniu do czlowieczenstwa, do odpowiedzialnosci tak za siebie, jak i innych czlonkow swojej wspolnoty ludzkiej, do pelnienia odpowiedzialnych funkcji politycznych w ramach demokracji, ale nie po to by wprowadzac ,,tylnymi drzwiami,, utopijne, czy opetancze ,,ideologie,, , zbrodniczy, pasozytniczy (tu na rodzicach) system komunistyczny pod przykrywka poprawnosci politycznej.
Szczera prawda. Zapamiętam sobie: na Uniwersytecie Warmińsko -Mazurskim pracują sensowni ludzie.
Na blogu Ziemkiewicza skrytykowałem zanik racjonalności a nadmiar emocjonalności u polskich mężczyzn , co uniemożliwia logiczną analizę procesów społecznych . W tym przypadku mamy do czynienia z ewidentnym naruszeniem zasad ustrojowych. Rodzina , małżeństwo czy też para, to są związki czy grupy pierwotne, podczas gdy instytucja państwa jest instytucją wtórną.
W grupach pierwotnych następuje naturalne dostosowywanie się wzajemne ludzi w toku spontanicznych interakcji.
W grupach wtórnych , „sztucznych”, regulacja następuje poprzez przepisy prawa , które nie mogą ingerować w specyfikę grup pierwotnych , która jest nierozpoznawalna dla ludzi z zewnątrz , a tym bardziej urzędników.Ingerencje mogą zniszczuć naturalną regulację grup pierwotnych. Nieuctwo i poprawność polityczna
prowadzą do lekceważenia tej zasadniczej prawidłowości.
To jest chory pomysł, dzieciaki w ogole nie będą wiedziały kogo mają się słuchać, gorsze dzieci będą rosły, jakby mnie rodzice w ten sposób nie karali to bym pewnie był gówniarzem bez przyszłości a tak przynajmniej wychodzę na swoje… żal mi pomysłodawców, taki jest mój punkt widzenia
Dziękuję i proszę o więcej!
Rodzina jest b. często dyskryminowana przez państwo
(np. różne ukryte podatki).
Teraz państwo próbuje rodzinę teroryzować tzw. „prawem”.
Czas na obywatelski sprzeciw!
Jak dobrze przeczytać tyle prawdziwych myśli i opinii o rodzinie, państwie i szkole! I jak strasznie żal, że ta prawda i mądrość nie mają szans zatriumfować nad biurokratyczną, totalitarną głupotą…Ewa Mokrzecka
Atak panstwa na rodzine ma jeszcze jeden wymiar – jej unicestwienie – przejscie do matriarchatu, cywilizacji samiczej, w ktorej role spersamcow beda spelniali ludzie ze szczytow wladzy – szeryfowie lub bogacze jak w filmie ,,Appaloosa,,. Wtracanie sie panstwa z jego prawami w sprawy funkcjonowania rodziny w tym przypadku ma wymiar rozbijania jednosci malzenskiej przez oslabianie roli ojca, a wzmacnianie matki. W zdrowym malzenstwie to maz jest odpowiedzialny za sprawy ducha , przyszlosci i wychowania dzieci, a zona troszczy sie o strone cielesna, gospodarke materialna, krotkodystansowa. Ojciec wychowujac dzieci karci je i nagradza DLA ICH DOBRA, robi to z milosci, by w przyszosci nie zaplacily znacznie wyzszej ceny za cos podobnego, by uczyc je odpowiedzialnosci i swiadomosci ponoszenia konsekwencji stosownych do podejmowanych dzialan, a wiec tworzac podwaliny samodzielnego myslenia. Korzysta przy tym z doswadczen przodkow gromadzonych przez tysiacleca, laczne z najwazniejszymi, przypisywanymi samemu Bogu. Nie ma innej drogi dochodzenia do czlowieczenstwa. Ojciec czesto sam bardziej cierpi jak dzieci ktorym wymierza kare. Dobra zona jest w tym wspolnym bolu po stronie ojca, choc wspolczuje dziecku i go pociesza. Postulowane zmiany prawne niosa za soba takie konsekwencje, ze ojciec staje sie juz zupelnie niepotrzebny, moze pic, cpac, kibicowac, hazardowac sie, uprawiac homoseksualizm – w swiecie bez uczuc do ktorego poprawnopolityczni zmierzaja, jest juz tylko trutniem. Zas matka, ktora z zasady trudniej zrywa z dzieckem duchowa pepowine, moze i go ,,wychowa,, (w rodzaju wychowu cielat), moze i obroni od wrogow zewnetrznych, ale juz na pewno nie obroni go od jego wrogow wewnetrznych, jak i samej wladzy, ktora udajac przyjazna i sluzebna wyrosnie na niekwestionowalna dyktatorska potege w krotkim czasie unicestwiajaca cywilizacje ludzka.
Dziwi mnie, że osoba z takim wykształceniem jak pan profesor, podała jako podstawę zasadności bicia dzieci ST. Wystarczy przeczytać kilka lektur z zakresu psychologii rozwojowej by wiedzieć, że bicie dzieci nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem i zawsze można znaleźć lepszą formę uzmysłowienia dziecku, że coś źle zrobiło.
Podsumowując: jako pierwsza nie zgadzam się z autorem artykułu.
@ teolog/psycholog
10 czerwca 2009 o 16:35 Nie zrozumialem z pani wypowiedzi, czy oczekuje pani, ze wszyscy ludzie wyksztalca sie na teologow – psychologow, czy jest pani zwolennicznka komunzmu poprawnopolitycznego – swiata bez uczuc, a wiec i sprawiedliwosci i moralnosci i dzieci bez ojcow?
Wolność kosztuje. Przypadki bicia dzieci to niestety koszt owej wolności. Nie da się przy każdym postawić policjanta a próba odgórnego manipulowania procesami oddolnymi i autonomicznymi w imię idiotycznej ideologii to samobójstwo.Tego pani teolog/psycholog najwyraźniej nie nauczono.
abstrahując od Pisma Świetego, religii, bo daleko mi do nich, ale równierz abstrahując od etyki to w myśl tego co nam zgotują, jeśli właściwie każde użycie siły będzie mogło być rozpatrywane jako podstawa do interwencji państwa, to jest to chore.
Czy jeśli ktoś, kto by musiał użyć siły, żeby powstrzymać szamoczącego się bachora- bo się wyrywa na przykład i zaraz wpadnie pod ulice… polskie drogi, na ogół bez barierek, z krawężnikiem zainfekowanym próchnicą itd. itp. o tragedie nietrudno, to czy ktoś taki staje się przestępcą któremu należy to dziecko odebrać? chyba tak, zmusza to dziecko, używa siły, jak ktoś jest na tyle popaprany może dodać, że odmawia mu jego pragnień – wybiegnięcia na ulice…
tak jak napisał Pan we wstępie (jeśli czyta Pan te komentarze) właściwie bezczelne nie jest to, że odbierają nam to najbardziej elementarne, właściwie tak podstawowe, że można powiedzieć zwierzęce prawo do ochrony własnego potomstwa, nie, prawdziwie chore jest to, że robi się to w imie dobra dzieci
najbardziej poparany rodzaj ludzi to ci którzy nie wychowali swoich dzieci, szkoda im tego strasznie, więc bardzo by chcieli powychowywać cudze
Oto bledy autora:
Brak cytatow ze wspomnianej ustawy – wszystkio opiera sie na interpretacji autora. Chyba ze autor nie dowierza inteligencji czytelnikow?
Generalne przedstawianie szkoly jako negatywnej instytuacji – bez pokrycia. Problem szkolnictwa jest bardziej skomplikowany – autor poszedl na latwizne.
Cytaty z biblii o karach cielesnych – absurdalne. Czy biblia ma byc wyznacznikiem w wychowywaniu dzieci?
zaq
>najbardziej poparany rodzaj ludzi to ci którzy nie wychowali >swoich dzieci, szkoda im tego strasznie, więc bardzo by chcieli >powychowywać cudze
to też, ale głównie myślę, że chodzi o władzę – to jest władza terroru.
jak masz w garsci czyjes dzieci, to ten ktos sie zgodzi na wszystko …
kazdego bedziesz mogl uwalic baaardzo latwo, tylko poczekasz jak zlapie dziecko za reke i pociagnie z ulicy na chodnik …
robi mi sie ciasno i duszno w mojej ojczyznie …
chcialbym jeszcze dodac, ze znam relacje osieroconej dziewczyny z pierwszego dnia pobytu „pod opieka panstwa”. W pierwszy dzien zostala okradziona ze wszystkiego przez innych „podopiecznych” panstwa, w pierwsza noc miala probe cichego gwałtu …
skad zalozenie, ze pod opieka panstwa dzieciom nie dzieje sie krzywda ? Co sie dzieje w „placowkach opiekunczo-wychowawczych”? Aniolki tam siedza ? Czego zatem rzadko koncza gimnazjum ? Czemu wszystkie szkoly sie ich pozbywaja ? Czemu rodzice wypisuja swoje dzieci z klas, do ktorych chodza dzieci z domow dziecka?
Dziękuję za artykuł. Doskonały tekst — głos rozsądku! Pytanie brzmi co powinniśmy zrobić, poza pisaniem komentarzy?
Przykre, że normalne zdroworozsądkowe poglądy mogą się ukazać publicznie tylko w tak nudziarskiej formie. Rozumiem, że gdyby nie opary autorytetu profesorskiego – nie pojawiłyby się w ogóle.
Proces upaństwowienia dzieci jest logicznym następstwem upaństwowienia szkoły – odebrania rodzicom wpływu na wychowanie, oraz upaństwowienia żon – wyrwania ich z domu, spod władzy męża i zapędzenia pod władzę fiskusa.
Proces, oczywiście, nie zwalnia z odpowiedzialności typków, którzy to łajdactwo forsują.
A pamiętacie hasło „Wszystkie dzieci nasze są”? Podobało się wam? No to teraz macie ciąg dalszy i wyjaśnienie o co chodzi w tym komunistycznym sloganie przejętym ochoczo przez współczesne lewactwo. Dzieci „nasze” to dzieci państwowe, a już z pewnością nie należą one do rodziców.
U sąsiadów na zachodzie już dawno upaństwowili dzieci, teraz kolej na nas.
Na koniec pytanie: czy jesteś za przymusową edukacją? Pewnie tak, Twoje myślenie jest skażone ideologią sowiecką, czy tego chcesz, czy nie. Kłamstwo powtórzone 1000 razy przyjmujesz mimowolnie za prawdę. A może jednak należałoby i w tej kwestii pozostawić decyzję rodzicom?
Popieram to co pan napisał. państwo nie powinno sie wtracac do wychowania dzieci , powinno pomagac je wychowywac a nie próbowac zastepowac rodzicow. Pokazywanie w tv przypadkow szczególnych znecania sie nad dziecmi i w domysle uzasadniania tym wprowadzenia tej ustawy jest chwytem ponizej pasa. To tak jakby zwolennik aborcji na przykładzie dziecka ze slamsow udowadniał koniecznosc aborcji.
Dziękuję za ten artykuł – w pełni popieram Pańskie zdanie.
A jezeli chodzi o opinie ze cytowanie Bibli bylo nieadekwatne jako przykład na przyzwolenie na bicie dzieci – to, ze w Bibli jest napisane „ćwiczy go rózgą” to nie znaczy, ze jest tam wskazane bicie dzieci – chodzi o zachowanie dyscypliny, drodzy wielcy psychologowie – zgadzam sie, ze nie trzeba tłuc dzieci, ale myśląc o klapscie – nie wyobrażajmy sobie pasa i wielogodzinnego go używania przez rodzica. klaps to klaps
To co opisał autor – zresztą bardzo słusznie – to jest szeroko zakrojona akcja( rewolucja kulturalna) która ma doprowadzić do nowej formy totalitaryzmu( tzw. miękki totalitaryzm już mamy), za kilkanaście lat bo więcej nie potrzeba, wejdziemy w nową ostatnią fazę totalitaryzmu który nie będzie ukrywał się pod pozorem dobra, po prostu będzie sobą. Wszystko ma swoje źródło w czynnikach rządzących w USA i kołchozu europejskiego. Dla wierzących katolików być może jest to znak czasu, iż zbliżają się czasy ostateczne.
Ciesze się że są tacy jak my tu na tym forum tzn. jest nas trochę myślących.
Szanowni Państwo,
trudno nie popierać wszystkich Państwa, którzy podpisują się pod poglądami autora artykułu. To pocieszające, że jeszcze da się słyszeć głosy normalne i występujące w obronie normalności. Wszystko to prawda, LECZ TRZEBA COŚ ZROBIĆ! Samymi komentarzami, wyrażonymi w grzeczny i spokojny sposób, a nawet – jak to ktoś tu zauważył – nieco nudny sposób, nie powstrzyma się tych działań. Można chyba przyjąć, że większość milczącego społeczeństwa myśli podobnie, bo kiedy rozmawiamy między sobą okazuje się, że poglądy większość z nas są zdroworozsądkowe. Dlaczego więc mamy ulec i poddać się tym oszalałym projektom, które nieodwołanie mogą zmienić nasze życie? CO ZROBIĆ, aby ta milcząca większość PRZECIWSTAWIŁA się temu, co się dzieje? Budzą się skojarzenia z akcją „Ratujmy maluchy” – chwała państwu Elbanowskim, że głośno i publicznie rozpoczęli akcję sprzeciwu. CO ZROBIĆ w tym przypadku? Jak można się sprzeciwić – i nie mam na myśli marszów protestacyjnych, ponieważ one w większości są lekceważone, lecz użycie takich środków, aby ci, którzy decydują w tej (i innych sprawach), musieli się zatrzymać? JAK ICH POWSTRZYMAĆ?
Ogromne, ogromne, ogromne dzięki i szacunek za ten tekst.
Jak się człowiek niesamowicie cieszy, jak prawdę wydrukują. Boże, jaki świat byłby piękny, gdyby kłamstwo nas tak nie zalewało.
Przecież ludzie nie są głupi, myślą normalnie. Jak Autor tego tekstu, który dodatkowo potrafi to tak skutecznie wyrazić.
Tekst nadaje się do rozesłania ludziom. Dziękuję.
Popieram autora w 100%. Sam oberwalem od Ojca ze pamietam do dzis [70]i jakos nic mi sie nie stalo, wglowie mam poukladane calkiem prawidlowo a o moim Ojcu wspominam z wielkim szacunkiem. Wyglada na to ze czym wieksze wyksztalcenie tym czasami gorzej [ patrz- teolog/psycholog].
KOMUNIZM WRACA. I to wielkimi krokami ale namaszczony nie przez sp. CCCP, tylko przez bezgrzeszną UE. Osobiście nie mam nic przeciw homoseksualizmowi obojga płci, jeśli dotyczy ludzi dorosłych i oboje się na to godzą. Paradoks polega na tym, że tradycyjna rodzina ma mniej praw i jest mniej cool niż w/w nietradycyjne związki. Czy oglądaliście jakieś parady organizowane dla tradycyjnych rodzin? Bo ja nie, natomiast co rusz organizowane są parady równości gejów, lesbijek etc.
Wszystkie cywilizacje opierały się na kanonie kobieta/ty + mężczyzna/źni + dzieci = rodzina= dom.
Teraz do szczęścia, prawidłowego wychowania dzieci matka/ojciec są niepotrzebni???
UE a szczególnie państwo polskie, nie wywiązuje się ze swych konstytucyjnych obowiązków względem obywateli: służba zdrowia,
szkolnictwo, system emerytalny, sądownictwo.
To jest paraliż państwa. Biurokracja aby uzasadnić sens swojego istnienia, wkracza w dziedziny które są szczególnie wrażliwe i w których łatwo o ingerencję o nieodwracalnych skutkach. A kto będzie odpowiadał za skutki tych działań?
Dlatego obywatele muszą aktywniej uczestniczyć w życiu społecznym, a nie cedować nasze obowiązki na polityków i urzędników.
Inaczej nie będziemy mogli wpływać na nasze losy i naszych najbliższych.
1. Profesionalnie napisany artykuł. NCz, JKM i inni przedstawiciele konserwatywnego liberalizmu prosze się tu wzorować.
2. Nie wierzę w żadną ideologię urzędników inną niż pieniądz. „Bezpieczeństwo dzieci” to mydlenie oczów. Za każdą sprawą o stosowaniu „przemocy” pójdzie
(a) kara grzywna i
(b) powiększanie i utrzymywanie Państwowych kadr socio-urzędasów i pracowników.
3. Jestem miło zaskoczony, że RP to wydrukowało. Życzę jak naj więcej czytelników, ale przypominam, że mocniejsze jest słowo mówione. Może będą w przyszłości przemówienia?
Autor jest naiwny. Premoc w orodzinie jest zjawiskiem nagminny. Slub i metryla urodzenia to dla wielu osob imprimatur upowazniajace je do stosowanie przemocy w stosunku do wspolmalzonkow oraz dzieci. Jednoczesnie w Polsce (i nie tylko w Polsce) panuje klimat przyzwalania na przemoc w rodzinie, poniewa usprawiedliwia je przekonanie, ze w rodzinie wszystko robi sie z milosci, i wlasnie dlatego osoby lub organizacje spoza rodziny nie powinny sie wtracac do tego jak n.p. rodzice wyrazaja troske o dobro i przyszlosc dziecka. Dodajmy do tego powszechne przkonanie, ze kara, zwlaszcza surowa, jest najlepszym i najskuteczniejszym srodkiem wychowawczym. I warto byloby zastanowic sie nad tym skad sie bierze przemoc w szkole i na ulicy; gdzie, konkretnie dzieci i mlodziez ucza sie, ze przemoc, to najlepszy sposob na rozwiazywanie problemow i w wyladowywanie frustracji. Byc moze w ustawie nalezy dopracowac pewne szczegoly. Ale zasada, ze obowiazkiem panstwa jest ochrona bezsilnych, i ze ta ochrone trzba zagwarantowc ustawowo tam, gdzie dotychczas jej nie bylo, jest sluszna.
Panie profesorze ta ustawa wpisuje się idealnie w to, co się ostatnio w Polsce wydarza – państwo dominuje, wszechobecnie i radykalnie.
Jako chrześcijanin ewangeliczny bardzo cieszę się, że ten artykuł został opublikowany. Biblia, jako księga wszechczasów, uczy nieprzemijających wartości i prawd, których stosowanie prowadzi do pomyslności i dobrobytu (obietnica Boga). Odczuwam w tym momencie solidarność i jedność z P. Profesorem pomimo tego, że nie jestem katolikiem. Myślę, że znakiem końca czasów, z jednej strony będzie ogromna demoralizacja i wypaczenie zachowań, a z drugiej – jedność wszystkich chrześcijan (oparta na Biblii) i zniknięcie podziałów denominacyjnych. Pozdrawiam.
wobec tak postawionej kwestii wychowywania dzieci każde działanie rodziców wobec swojego potomstwa będzie mogło być uznane za znęcanie się nad nim. Odmowa spełnienia często niemądrych życzeń dzieci wywołuje u nich bunt i złość skierowaną przeciw rodzicom.Łagodna perswazja często nie daje efektu. Kary niekoniecznie cielesne „pokrzywdzone dzieciątko” przyjmuje jako zamach na jego wolność.Czy wobec tego,że władze przejmują opiekę i wychowanie dziecka nie należałoby zdjąć z rodziców odpowiedzialności za wolnościowe wybryki niepełnoletnich?
Wyobrażam sobie oto taką możliwość, że dziecko będzie o wiele bardziej posluszne kolegom, którzy je biją ( o, przepraszam – dyskryminuję tu koleżanki) niż rodzicom, którym pozostaje tylko perswazja („stary nie truj”).
Myślę, że zamiast tak nieudolnie zwalczać przemoc w rodzinie, lepiej zajętoby się zwalczaniem przemocy poza nią.
Temat warty podjęcia, jednak nie przekona on nikogo. Został napisany do tych którzy w 100% podzielają opinie autora, a nie do tych którzy szukają zrozumienia problemu i zobaczenia tego co w tej ustawie może być szkodliwe. Autor ukazał swój stosunek co do bicia dzieci i widać że nie widzi w nim większego problemu. Podczas gdy problem istnieje i społeczne przyzwolenie co do kar cielesnych nie pozwala na uchronienie wielu dzieci przed katastrofą. Warto zastanowić się nad drugą stroną medalu, i wtedy napisać arytykuł na ten temat i ewentualnie zobaczyć iż mimo to szkodzi dzieciom i rodzinie. Zgadzam się w pełni z Hanyszem z Ameryki!!!
Nie zgadzam się z częścią komentatorów artykułu. Kary stosowane wobec dzieci jako czynnik wychowawczy muszą być i tu nie ma z czym dyskutować. Bezstresowe wychowanie oraz sposób w jaki przedstawiają je różnej maści `autorytety’ wskazuje jasno że albo oni wszyscy nie wiedzą o czym mówią, albo to celowe wprowadzanie w błąd społeczeństwa które słuchając bredni przyjmuje je z wiarą za dobrą monetę.
Prawdziwa bezstresowość dla dziecka nie polega na braku kar jako takich! Bezstresowość to jasno wytyczone granice w ramach których dziecko może się poruszać i których przekroczenie spowoduje zastosowanie wcześniej ustalonych kar. Nie można przecież pozwolić aby mały chuligan wchodził na głowę rodzicom i otoczeniu, no bo przecież wszystko mu wolno. To nieporozumienie!
Żeby nie być źle zrozumianym: ja jestem zdecydowanym przeciwnikiem bicia dzieci, sam mam 4.letniego syna i w życiu nie zdarzyło się aby dostał lanie! Do dziecka trzeba umieć dotrzeć w odpowiedni sposób rozmawiając z nim, dzieląc się odpowiedzialnością za pomoc w domu. Wówczas dziecko czując odpowiedzialność na nim ciążącą (oczywiście dostosowaną do jego wieku) chętnie będzie słuchało tego co chcemy mu przekazać i będzie brało czynny udział w życiu rodziny.
Dlatego nie przekonują mnie w żaden sposób próby usankcjonowania prawnego sfer życia które są wewnętrznymi sprawami rodziny, bo prawo ma to do siebie że jest bezduszne i ciekawym bardzo jaki krzyk zaczną podnosić ci którzy teraz są za wprowadzaniem nowego prawa (np Patrycja B) a którzy w przyszłości zostaną potraktowani przedmiotowo przez machinę urzędniczą i dziecko w skutek ewidentnych pomyłek zostanie im odebrane? Że niby takie scenariusze są nierealne? To proszę zobaczyć sobie film jak to się dzieje we wspominanej Szwecji http://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M
Pamiętajcie, że to nie jest żadna legenda miejsca typu: słyszałem jak ktoś opowiadał że słyszał jak jakiś człowiek mówił że jego znajomy ma kolegę którego to spotkało… Tam jest wszystko w pierwszej osobie, zwróćcie uwagę na wywiad z kobietą której odebrano chorego syna i skierowano do opieki przez człowieka który nie miał żadnego doświadczenia w tym względzie. To bardzo tragiczny przypadek i raczej nie jedyny. Oby u nas nie doszło do takich rzeczy!