Niemiecki historyk: Polska nie miała wyjścia – musiała walczyć z Hitlerem

Tygodnik „Spiegel” opublikował kontrowersyjny artykuł, którego tezę można sprowadzić do stwierdzenia, że bez pomocy zagranicznych wspólników Niemcom nie udałoby się unicestwić Żydów w Europie. Czy los Żydów był przesądzony?

Teza artykułu jest słuszna, co nie zmniejsza winy nazistowskich Niemiec, gdzie narodziła się idea Holokaustu. Wypada przypomnieć, że pomysł zagłady Żydów pojawił się w trakcie wojny. Katalizatorem Holokaustu była wojna ze Związkiem Radzieckim, którą Hitler przygotowywał niemal od chwili dojścia do władzy. Niemcy dokonali zagłady Żydów na terenie Polski nie dlatego, że uważali Polskę za kraj antysemicki ale dlatego, że kampania wojenna nie przebiegała po ich myśli. Początkowo planowano deportację wszystkich Żydów daleko na wschód. Potem okazało się, że łatwiej to zrobić tam, gdzie się znajduje się ogromna ich części – czyli w Polsce. Można przypuszczać, że unicestwienie Żydów nastąpiłoby na terenach sowieckich, gdyby losy wojny potoczyły się inaczej.

Wśród niektórych polskich historyków i publicystów pojawiają się hipotezy, że gdyby wcześniej Polska weszła w sojusz z Niemcami, los polskich Żydów mógłby być inny.

Wszystko zależy od tego, jaki zakres autonomii miałaby Polska i w jaki sposób by z niej skorzystała, by ochronić swych obywateli pochodzenia żydowskiego. Możliwość manewru Polski – jako sojusznika Niemiec – byłaby jednak ograniczona. Nie można więc wykluczyć, że większa część Żydów i tak dostałaby się w niemieckie ręce. Tak było na przykład na Słowacji, gdzie prawie wszyscy Żydzi zostali wymordowani. Podobnie w Chorwacji, gdzie padli ofiarami Ustaszów, jeżeli wcześniej nie zostali wywiezieni, czy we Francji – choć tam Niemcom wydawano głównie Żydów imigrantów. Po 1942 roku nastąpiła masowa deportacja Żydów do obozów zagłady z wszystkich krajów, które były sojusznikami Niemiec. Można przypuszczać, że tak byłoby i w przypadku sprzymierzonej z Niemcami Polski.

Rozmawia Piotr Jendroszczyk

Przeczytaj całą rozmowę

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(26) Komentarzy do “Niemiecki historyk: Polska nie miała wyjścia – musiała walczyć z Hitlerem”

    -
  1. Henry pisze:

    SZKIEŁKO i OKO

    Z Monachium widać lepiej niż z redakcji Rzepy patrzącej okiem Rafała Ziemkiewicza i Piotra Zychowicza. A powinno być odwrotnie ;-)

    Dobre 0

  2. rabor pisze:

    Pójscie z Niemcami dawało szansę na wynik wojny podobny do I Wojny Światowej – w pierwszej fazie z Niemcami, w drugiej przeciwko Niemcom. Trzeba by było tylko „zdradzić” Hitlera po wejściu do wojny USA i stworzeniu mocnego frontu zachodniego.

    Po pokonaniu Rosji, Hitler mógłby dostarczyć pretekstu do takiego odwrócenia sojuszy, stawiając nam żądania terytorialne, nie licujące ze statusem sojusznika, ani z literą wcześniejszego układu. To do niego byłoby podobne.

    Nikt by nas nie winił (bo nas lekceważono, jako słabeuszy), a wręcz przekupywanoby nas, żeby odciągnąć od Hitlera.

    Dobre 0

  3. jechu pisze:

    Pogdybajmy sobie, teraz wszyscy tryskaja madrosciami.
    Minelo juz pare lat i latwo udawac geniusza.

    jechu

    Dobre 0

  4. dwudziestolecie pisze:

    No proszę! Pan Pohl zafundował nam wreszcie Quislinga, chociaż nieudanego, bo odrzuconego przez Niemcy.
    Gdybanie Pana Pohla mniej do mnie przemawia niż gdybanie Ziemkiewicza.
    Zresztą w całej tej sprawie nie chodzi o Polskę, tylko o holokaust, na tym tle oni są uczuleni.

    Dobre 0

  5. Jerzy Bukowski, filozof pisze:

    Bardzo ciekawy wywiad. O pomyśle Szembeka nie słyszałem wcześniej.

    Dobre 0

  6. jasio pisze:

    Pan Pohl powinien pojsc o porozmawiac z duchami swoich Niemcow przodkow z czasow Norymbergi.

    Takie historyczne bzdury jak porownywanie Polakow z pewnymi Chorwatami czy Quislingiem czy innymi nazistami sa przestepstwem kryminalnym takim samym jak negowanie zbrodni na Zydach.

    W Polsce przypadki kolaboracji byly bardzo nieliczne a terror niemiecki mozna by porownywac tylko z terrorem w Rosji.

    Ciekaw jest co wtedy robili przodkowie pana Pohla ?.

    Wstretne, bzdurne i kryminalne stanowisko. Widac ze moze byc nie daleko do usprawiedliwienia nazizmu w Niemczech.

    Der Spiegel przechodzi wszelkie limity przyzwoitosci majac chec pisac takie falszerstwa historyczne.

    Dobre 0

  7. kajetan pisze:

    Bardzo NIEMIECKI wywiad. Oni teraz pracują usilnie jak tu się wybielić za II wojnę. I całe to gdybanie. Ja tam jestem dumny z historii mojego kraju, choć jako przyszły aplikant radcowski będę na starcie kariery zawodowej zarabiał 2 tys. PLN. Gdyby mój kraj postąpił jak koniunkturalna dziwka pewnie byłoby to teraz te 2 tys. ale Euro.

    Dobre 0

  8. Santa Fe pisze:

    Zgadzam sie z tym co napisal Rabor, z tym ze realizacja tej strategii wymagala ludzi formatu Pilsudskiego i Dmowskiego. Niestety ani Beck
    an Smigly nie nadawali sie do tego.
    Serdeczne pozdrowienia

    Dobre 0

  9. Q pisze:

    Czy niektórzy posiadają umiejętność czytania ze zrozumieniem ?! Może wreszcie ten wywiad z niemieckim historykiem uzmysłowi co niektórym zwolennikom sojuszu z Hitlerem, że był on NIEMOŻLIWY do wykonania ! Polska traciła bowiem nie tylko wpływy w Gdańsku, ale całe Pomorze, Wielkopolskę i Śląs, w zamian za czarnomorskie mieraże. Za to, całkiem konkretnie, bylibyśmy zwasalizowani przez III rzeszę i współodpowiedzialni za holocaust, który by i tak nastąpił. Przykład europejskich satelitów Hitlera jest tu wielce wymowny. Polska byłaby też miejscem rabunkowej eksploatacji ekonomicznej, tak samo, jak faktycznie zrobiono to w państwach satelickich.

    Czepianie się Becka czy Rydza-Śmigłego, to powielanie komunistycznej propagandy przez ludzi uważających się za antykomunistów i prawicowców, a będących w istocie niedouczonymi ignorantami historycznymi.

    Dobre 0

  10. jerzy pisze:

    To zawsze tak jest ,gdy jestes biedny i slaby to sie wszyscy beda z ciebie smiali…

    Dobre 0

  11. Ponieważ mój Wydawca nie protestuje ? zamieszczam kolejny fragment z książki, do której odsyłam linkiem w nazwisku (wyżej).

    ?(?) Najważniejsze, by omawiane przez Polaków i Brytyjczyków plany jakoś się zdezaktualizowały. Żeby pojawiły się nowe elementy, pozwalające powrócić do dyskusji nad decyzjami już podjętymi. Może coś będzie ponownie głosowane, a w demokracji ? jak się dwa razy nad czymś głosuje ? dwa różne wyniki są pewne, a trzy możliwe. Wysoce prawdopodobny jest też pat lub awantura, nad przygotowaniem której pracują już przecież ?nasi? ludzie?

    A wcześniej? Kiedy Hitler postanowił o wojnie z Polską? Pierwszym ostrzeżeniem powinna być już deklaracja wzajemna o niestosowaniu przemocy, zawarta między Polską a Niemcami 26 stycznia 1934 w czasie trwania wielkiej, anty- m.in. -polskiej Wystawy Berlińskiej. Traktaty tego typu zawierają zazwyczaj graniczące ze sobą państwa, które w przyszłości mają zamiar wojować. Różnica była taka, że Polska wtedy przestała myśleć o wojnie prewencyjnej, a Niemcy zaczynały robić to, czemu owa wojna miała zapobiec. Celem takich traktatów jest przeważnie uśpienie czujności słabszego sygnatariusza. Jednakże pięć kolejnych lat, mimo poważnych zatargów o Gdańsk, minęło spokojnie, tzn. Hitler, łamiąc traktat wersalski, budował potężną armię, świat przyglądał się temu z założonymi rękoma, a Polska ? z rosnącą trwogą i wiarą, że jakiś Napoleon lub inny Francuz nas obroni.

    Hitler wchodził w przestrzeń decyzyjną, przygotowaną już w roku 1925 przez traktat z Locarno. Wtedy to ministrowie spraw zagranicznych Francji i Wielkiej Brytanii podpisali układ, z którego wynikało, że te państwa nie uważają granicy niemiecko-polskiej za nienaruszalną. Dostali za to nagrodę Nobla. Pokojową! Polska ze swoją rozkrzyczaną sejmokracją nie umiała się tej alianckiej zdradzie przeciwstawić. Winię za to Piłsudskiego, któremu w tym kontekście zarzucam dwa wielkie błędy: że zamach majowy przeprowadził o rok za późno i że umarł o dziesięć lat za wcześnie?

    Ostateczna decyzja zapadła najprawdopodobniej na wiosnę 1939, kiedy Hitler stracił nadzieję na zaprzęgnięcie Polski do swego rydwanu. Polska dała w marcu Niemcom kosza, związała się z Wielką Brytanią i całą swoją historią zaświadczała, że raz zawartego sojuszu nie złamie. Wtedy, bo wcześniej nic właściwie tego nie zapowiadało, wyrok został wydany. Decydujące mogło być względnie agresywne, jednostronne udzielenie gwarancji niepodległości Polsce, Rumunii, Grecji i Turcji przez Wielką Brytanię i po kilku dniach przez Francję. Hitler poczuł się okrążany i przyśpieszył decyzje, które nie były nieuchronne. Polska ? przyjmując te gołosłowne gwarancje za dobrą monetę ? wydała na siebie wyrok. Jednakże Hitler dysponował armią znacznie słabszą niż Stalin. Sowieci górowali przynajmniej pod względem liczebności i uzbrojenia, rozsianego jednak na ogromnym terytorium i trochę wiązanego przez Japonię. Niemcy nie mogły sobie pozwolić na wchodzenie w strefę odwiecznych wpływów Rosji bez uzgodnienia tej sprawy z moskiewskim satrapą. To mogłoby kosztować zbyt wiele. (?)?.

    Dobre 0

  12. jasio pisze:

    napiaslem do nich na temat tego artykulu.
    zapytalem czy negowanie holokaustu i klamstwa na temat historii ektserminacji przez nazizm Zydow i innych narodow nie sa czem z tej samej kategorii zaslugijacej na ukaranie przez prawo.
    dziekuje.

    Dobre 0

  13. Ponieważ mój Wydawca nie protestuje ? zamieszczam kolejny fragment z książki, do której odsyłam linkiem w nazwisku (wyżej).

    ?(?) Dla Hitlera w ostatnim tygodniu sierpnia 1939 najważniejsze było, by omawiane przez Polaków i Brytyjczyków plany jakoś się zdezaktualizowały. Żeby pojawiły się nowe elementy, pozwalające powrócić do dyskusji nad decyzjami już podjętymi. Może coś będzie ponownie głosowane, a w demokracji ? jak się dwa razy nad czymś głosuje ? dwa różne wyniki są pewne, a trzy możliwe. Wysoce prawdopodobny jest też pat lub awantura, nad przygotowaniem której pracują już przecież ?nasi? ludzie?

    A wcześniej? Kiedy Hitler postanowił o wojnie z Polską? Pierwszym ostrzeżeniem powinna być już deklaracja wzajemna o niestosowaniu przemocy, zawarta między Polską a Niemcami 26 stycznia 1934 w czasie trwania wielkiej, anty- m.in. -polskiej Wystawy Berlińskiej. Traktaty tego typu zawierają zazwyczaj graniczące ze sobą państwa, które w przyszłości mają zamiar wojować. Różnica była taka, że Polska wtedy przestała myśleć o wojnie prewencyjnej, a Niemcy zaczynały robić to, czemu owa wojna miała zapobiec. Celem takich traktatów jest przeważnie uśpienie czujności słabszego sygnatariusza. Jednakże pięć kolejnych lat, mimo poważnych zatargów o Gdańsk, minęło spokojnie, tzn. Hitler, łamiąc traktat wersalski, budował potężną armię, świat przyglądał się temu z założonymi rękoma, a Polska ? z rosnącą trwogą i wiarą, że jakiś Napoleon lub inny Francuz nas obroni.

    Hitler wchodził w przestrzeń decyzyjną, przygotowaną już w roku 1925 przez traktat z Locarno. Wtedy to ministrowie spraw zagranicznych Francji i Wielkiej Brytanii podpisali układ, z którego wynikało, że te państwa nie uważają granicy niemiecko-polskiej za nienaruszalną. Dostali za to nagrodę Nobla. Pokojową! Polska ze swoją rozkrzyczaną sejmokracją nie umiała się tej alianckiej zdradzie przeciwstawić. Winię za to Piłsudskiego, któremu w tym kontekście zarzucam dwa wielkie błędy: że zamach majowy przeprowadził o rok za późno i że umarł o dziesięć lat za wcześnie?

    Ostateczna decyzja zapadła najprawdopodobniej na wiosnę 1939, kiedy Hitler stracił nadzieję na zaprzęgnięcie Polski do swego rydwanu. Polska dała w marcu Niemcom kosza, związała się z Wielką Brytanią i całą swoją historią zaświadczała, że raz zawartego sojuszu nie złamie. Wtedy, bo wcześniej nic właściwie tego nie zapowiadało, wyrok został wydany. Decydujące mogło być względnie agresywne, jednostronne udzielenie gwarancji niepodległości Polsce, Rumunii, Grecji i Turcji przez Wielką Brytanię i po kilku dniach przez Francję. Hitler poczuł się okrążany i przyśpieszył decyzje, które nie były nieuchronne. Polska ? przyjmując te gołosłowne gwarancje za dobrą monetę ? wydała na siebie wyrok. Jednakże Hitler dysponował armią znacznie słabszą niż Stalin. Sowieci górowali przynajmniej pod względem liczebności i uzbrojenia, rozsianego jednak na ogromnym terytorium i trochę wiązanego przez Japonię. Niemcy nie mogły sobie pozwolić na wchodzenie w strefę odwiecznych wpływów Rosji bez uzgodnienia tej sprawy z moskiewskim satrapą. To mogłoby kosztować zbyt wiele. (?)?.

    Dobre 0

  14. Ponieważ mój Wydawca nie protestuje ? zamieszczam kolejny fragment z książki, do której odsyłam linkiem w nazwisku (wyżej).

    ?(?) W ostatnim tygodniu sierpnia 1939 najważniejsze dla Hitlera było sprawienie, by omawiane przez Polaków i Brytyjczyków plany jakoś się zdezaktualizowały. Żeby pojawiły się nowe elementy, pozwalające powrócić do dyskusji nad decyzjami już podjętymi. Może coś będzie ponownie głosowane, a w demokracji ? jak się dwa razy nad czymś głosuje ? dwa różne wyniki są pewne, a trzy możliwe. Wysoce prawdopodobny jest też pat lub awantura, nad przygotowaniem której pracują już przecież ?nasi? ludzie?

    A wcześniej? Kiedy Hitler postanowił o wojnie z Polską? Pierwszym ostrzeżeniem powinna być już deklaracja wzajemna o niestosowaniu przemocy, zawarta między Polską a Niemcami 26 stycznia 1934 w czasie trwania wielkiej, anty- m.in. -polskiej Wystawy Berlińskiej. Traktaty tego typu zawierają zazwyczaj graniczące ze sobą państwa, które w przyszłości mają zamiar wojować. Różnica była taka, że Polska wtedy przestała myśleć o wojnie prewencyjnej, a Niemcy zaczynały robić to, czemu owa wojna miała zapobiec. Celem takich traktatów jest przeważnie uśpienie czujności słabszego sygnatariusza. Jednakże pięć kolejnych lat, mimo poważnych zatargów o Gdańsk, minęło spokojnie, tzn. Hitler, łamiąc traktat wersalski, budował potężną armię, świat przyglądał się temu z założonymi rękoma, a Polska ? z rosnącą trwogą i wiarą, że jakiś Napoleon lub inny Francuz nas obroni.

    Hitler wchodził w przestrzeń decyzyjną, przygotowaną już w roku 1925 przez traktat z Locarno. Wtedy to ministrowie spraw zagranicznych Francji i Wielkiej Brytanii podpisali układ, z którego wynikało, że te państwa nie uważają granicy niemiecko-polskiej za nienaruszalną. Dostali za to nagrodę Nobla. Pokojową! Polska ze swoją rozkrzyczaną sejmokracją nie umiała się tej alianckiej zdradzie przeciwstawić. Winię za to Piłsudskiego, któremu w tym kontekście zarzucam dwa wielkie błędy: że zamach majowy przeprowadził o rok za późno i że umarł o dziesięć lat za wcześnie?

    Ostateczna decyzja zapadła najprawdopodobniej na wiosnę 1939, kiedy Hitler stracił nadzieję na zaprzęgnięcie Polski do swego rydwanu. Polska dała w marcu Niemcom kosza, związała się z Wielką Brytanią i całą swoją historią zaświadczała, że raz zawartego sojuszu nie złamie. Wtedy, bo wcześniej nic właściwie tego nie zapowiadało, wyrok został wydany. Decydujące mogło być względnie agresywne, jednostronne udzielenie gwarancji niepodległości Polsce, Rumunii, Grecji i Turcji przez Wielką Brytanię i po kilku dniach przez Francję. Hitler poczuł się okrążany i przyśpieszył decyzje, które nie były nieuchronne. Polska ? przyjmując te gołosłowne gwarancje za dobrą monetę ? wydała na siebie wyrok. Jednakże Hitler dysponował armią znacznie słabszą niż Stalin. Sowieci górowali przynajmniej pod względem liczebności i uzbrojenia, rozsianego jednak na ogromnym terytorium i trochę wiązanego przez Japonię. Niemcy nie mogły sobie pozwolić na wchodzenie w strefę odwiecznych wpływów Rosji bez uzgodnienia tej sprawy z moskiewskim satrapą. To mogłoby kosztować zbyt wiele. (?)?.

    Dobre 0

  15. Reytan pisze:

    Duzo slow,ale bardzo trudno jest rozmawiac z wrogiem,
    ktory jednoczesnie rozgrywa trzy podwojne roszady,jednoczesnie
    podstepnie klamie.Nie widze tu Zadnych roznic ze Spieglem.
    Czyzby nie mozna bylo znalezc jednego Sprawiedliwego
    w Giermanji ?
    1)Powtorzenie tezy ,ze Zydow bez wspolpracy Polakow
    nie mozna bylo wymordowac.Bezczelnosc tej nazistowskiej tezy
    wciaz zbija z nog.
    2)Pojscie z Niemcami na Rosje ,to nie zadne gdybanie.
    Zrobila to z powodow samozachowawczych CALA EUROPA.
    3)Zabawne (?),dlaczego Pan historyk odrzuca mozliwosc
    przylaczenia sie do Niemcow.Bo to byloby sprzeczne z polska natura.W ustach Niemca trudno o wieksza pogarde.To nie
    komplement,jak z pewnoscia poczciwi i naiwni Lechici reaguja
    w pierwszej chwili.

    Dobre 0

  16. aros pisze:

    Wyjątkowo uczciwa wypowiedź, dobrze aby zapoznali się z nią niektórzy „polacy” w kraju.

    Dobre 0

  17. barnapapa pisze:

    Zapatrzeni w historię…
    Ale powinnismy dostrzegac że obecnie sytuacja wydaje sie podobna na razie obrzucaja nas tylko błotem …..

    Dobre 0

  18. aba pisze:

    Nie to Hitler musiał walczyć z Polską Polska jak wolny kraj nic nigdy nie musiała mogła chcieć albo nie chcieć

    Dobre 0

  19. Jan Stary pisze:

    ”Po 1942 roku nastąpiła masowa deportacja Żydów do obozów zagłady z wszystkich krajów, które były sojusznikami Niemiec.”

    Nieprawda. Mussolini nie dal swoich Zydow, rowniez w Rumunii ktora byla sojusznikiem Niemiec, gros Zydow ocalalo.

    Dobre 0

  20. singing nightingale pisze:

    ABY ROZUMIEC HISTORIE NALEZY PATRZEC NA DATY – co bylo wczesniej a co bylo pozniej.

    Wiosna 1939 roku Hitler wysunal dwa zadania (patrz mowa ministra Becka)

    1. Wcielenie Wolnego Miasta Gdanska do Rzeszy (wg Becka „ludnosc Gdanska jest dzis w swej dominujacej wiekszosci niemiecka”)

    2. Przejazd bezwizowy dla Niemcow z Niemiec do Prus Wschodnich (najlepiej w postaci drogi ekstraterytorialnej laczacej Niemcy i Prusy Wschodnie).

    W zamian Hitler proponowal 25 letnia umowe wlaczajaca nienaruszalnosc granic. (nalezy pamietac ze Hitler zwykl lamac umowy)

    Co zrobilby polski rzad gdyby mial rozum? Wiemy tylko co zrobil rzad ktory istnial:
    Minister Beck odrzucil zadania i, mozna powiedziec, mocno pobudzil nastroje antyniemieckie.

    Polscy ekstremisci zaczeli napadac na ludnosc niemiecka i napiecie tylko roslo.

    Dobre 0

  21. Henry pisze:

    U KŁAMSTWA KRÓTKIE NÓŻKI

    singing nightingale Pisze: 26 maja 2009 o 1:50
    ——— Polscy ekstremisci zaczeli napadac na ludnosc niemiecka i napiecie tylko roslo. —————–
    A po napadzie na radiostacje gliwicką to nawet miłujący pokój DER FUHRER nie wytrzymał. Baju, baju Hitler w raju ;-)

    Dobre 0

  22. palesz pisze:

    Zapisać się do sojuszu z Hitlerem 70 lat po wybuchu wojny, którą przegrał to bardzo „po polsku”!
    Chciałbym zwrócić uwagę, że Hitlerowi przybył by nowy sojusznik, ale Sowieci zachowaliby swoich – Anglosasów i Francją. Równowaga sił w Europie – to wyznacznik polityki zagranicznej Angli od zawsze. Pomysł że 28 dywizji odpowiadających sile rumuńskim coś by zmienił na wschodzie to absurd biorąc pod uwagę że nie atakowano by np. „worka białostockiego”, granicznej twierdzy Brzeskiej itd. tylko przeciwnika za bagnami Polesia. „Linia Stalina” i to czekającego na atak.

    Dobre 0

  23. palesz pisze:

    Jan Stary Pisze:

    Po 1942 roku nastąpiła masowa deportacja Żydów do obozów zagłady z wszystkich krajów, które były sojusznikami Niemiec.
    Nieprawda. Mussolini nie dal swoich Zydow, rowniez w Rumunii ktora byla sojusznikiem Niemiec, gros Zydow ocalalo.

    Pomyłka Panie Janie – to Bułgaria odmówiła współpracy w eksterminacji. Rumunia współpracowała na pełna skalę – wręcz wyręczała Niemców. Co do Mussoliniego zgoda. Tak że mozna było – no ale w Bułgarii i we Włoszech nie było getta ławkowego, bojkotu ekonomicznego, „Małego Dziennika” – w Rumunii zaś to było….. tyle że krzyż miał inny kształt.

    Dobre 0

  24. angnicha pisze:

    II Wojna Światowa wyrzadziła wiecej krzywdy niz nam się zdaje, płacili za to nasi dziadkowie, rodzice, a teraz my pokolenie Jana PawŁa II >> i nastepne pokolenia tez beda płacic.

    Jestem na emigracji, bo nie chce życ w kraju Michników i tym podobnych ( odsyłam do ksiażki ” Rzeczpospolita Kłamców”) i tam tez urodził mi się syn, który całe szczescie nie wiele bedzie miał wspólnego z chorymi umysłami polskich polityków i w zaden sposób nie wpłyną Oni, na jego edukacje.

    W polsce jest ogólnonarodowe przyzwolenie na prowadzenie krzywdzącej polityki i Nic nigdy się nie zmieni>> Łatwiej przecież rzadzić ciemnogrodem.

    Dobre 0

  25. Wczoraj wieczorem trzykrotnie próbowałem wpisać swoje uwagi, ale otrzymywałem komunikat o jakiejś awarii. Dziś widzę, że ?weszły? wszystkie trzy wpisy. Identyczne;(.
    Przepraszam. Dalej jednak będę zamieszczać kolejne fragmenty książki, bo widzę, że hitlerowska propaganda wydaje późne owoce w postaci wzmianek o ?polskich napadach?. Przedstawiam więc krótką typologię prowokacji z tamtych dni w rozbiciu na dwa fragmenty, żeby nie prowokować serwera.

    ?(?) Wyróżniłbym najpierw napady sterowane z Berlina, które miały dostarczyć materiału dla antypolskiej propagandy wewnątrzniemieckiej. Jak wykazał Edmund Osmańczyk, wytypowano 223 obiekty, stanowiące na ogół własność mniejszości niemieckiej w Polsce, nadające się do fabrykowania dowodów polskiego bandytyzmu. Niemcy mieli znienawidzić Polaków, by ? gdy już się wojna zacznie ? nie przeżywali rozterek, jak trzeba będzie zabić polskie dziecko. Sporo takich przykładów dostarcza również Henryk Ćwięk. Nie zawsze wiemy, kto był sprawcą, ale wiemy, że celem (osiągniętym) tych prowokacji było narastanie antypolskiej histerii w Niemczech i rosnąca dezorientacja rządów zachodnich, które jeszcze takich zjawisk nie umiały interpretować, choć ? po doświadczeniach sudeckich z roku 1938 ? powinny.

    Drugi typ działań z końca sierpnia ? to operacje ?eksportowe?, takie jak gliwicka. Tu już mamy najwyższy ciężar gatunkowy: chodziło o pokazanie światu, że sąsiednie państwo właśnie rozpoczęło wojnę na naszym terytorium. Nie były to więc napady ludzi na ludzi w obcym kraju, motywowane nacjonalistycznie czy nawet rasowo. Do lokalnych aktów przemocy Europa przywykła i nigdy na to nie reagowała. Każdy miał u siebie jakąś haniebną kartę i zwykłe pogromy tolerowano od wieków. Natomiast wkroczenie wojska (bez zaproszenia) na ziemie obcego państwa zawsze przykuwało uwagę wielkich tego świata i zmuszało ich do jakiegoś działania lub do świadomego zaniechania?. (cd niżej)

    Dobre 0

  26. Ciąg dalszy powyższego wpisu. Znów pokazuje się komunikat o errorze.

    Trzeci typ ? to działania armijne o charakterze rozpoznawczo-przygotowawczym; do takich należała próba przejęcia tunelu pod Przełęczą Jabłonkowską, dokonana przed pierwszym terminem niemieckiego ataku na Polskę (26 sierpnia?39). Dalej ? sabotaże, akcje terrorystyczne i mniej widowiskowe działania wywiadowcze. Odrębny typ stanowią liczne akty dywersji niesterowanej. Cywilni Niemcy, widząc za sobą potężną armię, w poczuciu bezkarności dokonywali indywidualnych i grupowych rozbojów z użyciem broni, które nawet ? jak w Chwałęcicach ? pokrzyżowały szyki organizatorom jednej z największych tego rodzaju awantur medialnych w historii świata (Stodoły pod Rybnikiem). Rozboje były raczej nie prowokacjami, czyli działaniami obliczonymi na jakiś skutek, ale same były skutkiem hitlerowskiej propagandy.

    Znane mi książkowe opisy tych wydarzeń nie rozróżniają ich zbyt starannie ze względu na cele i ewentualnie skutki, lecz służą najczęściej jednakowemu napiętnowaniu sprawców wszystkich napadów i obronie polskiej niewinności. Wciąż nie jesteśmy zdolni do patrzenia na te wydarzenia oczami Niemca i nazisty. Jest historiografia, nie ma teleologii, choć inne cele przyświecały działaniom po niemieckiej stronie granicy, a inne ? napadom nadgranicznym po stronie polskiej i dywersjom wewnątrz naszego kraju. Za nienaukową uważana jest teleologia retrospektywna, czyli domniemywanie, co też kombinował sprawca przed dokonaniem zbrodni. A bez poznania motywów nie da się zrozumieć procesów dziejowych.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.