Mikołaj Sokół: BMW stoi, inni jadą

Każdy z 20 zawodników rywalizujących w mistrzostwach świata Formuły 1 jest asem kierownicy. Każdy ma niebywały refleks i umiejętność koncentracji, aby móc pędzić z prędkością sięgającą 280 km/godz. po wąskich ulicach księstwa Monako, mijać o milimetry stalowe bariery.

Najmniejszy błąd może zakończyć się katastrofą, każdy moment zawahania natychmiast wykorzystują rywale. W takich warunkach trzeba mieć niezachwiane zaufanie do samochodu. Dzieło licznej grupy konstruktorów nie może nagle odmówić posłuszeństwa – usterka elektroniki uniemożliwiająca redukcję biegu, zacięcie się przepustnicy czy awaria hamulców mogą w mgnieniu oka nie tylko pozbawić kierowcę szans na dobry wynik, ale także doprowadzić do tragedii. Druga eksplozja silnika, powtarzające się problemy ze sprzęgłem i hamulcami – to są powody do załamania nawet najtwardszego kierowcy. Bezawaryjne auto to w dodatku tylko fragment sukcesu – samochód powinien być także wystarczająco szybki. W Formule 1 zwycięzcę od pokonanego dzielą przecież zaledwie ułamki sekund na każdym kilometrze. BMW Sauber, trzeci zespół ubiegłorocznych mistrzostw świata, ma problemy w obu tych kwestiach. Na początku sezonu nie było jeszcze tak bardzo źle, ale rywale błyskawicznie ulepszają swoje samochody, a ekipa Mario Theissena od miesięcy drepcze w miejscu.

Robert Kubica i Nick Heidfeld zamiast o mistrzowskich tytułach marzą o finiszu w punktowanej ósemce. Winy kierowców w tym nie ma – ani Polak, ani Niemiec nie zapomnieli nagle, jak szybko jeździć samochodem Formuły 1. Podobnie jak Jenson Button po dwóch latach spędzonych w ogonie stawki nie przeżył nagłego oświecenia i nie zamienił się z kelnera w supergwiazdę torów wyścigowych. Po prostu w F1 nie wszystko zależy od zawodnika. Pozostaje mieć nadzieję, że BMW Sauber – na razie zdecydowanie największe rozczarowanie sezonu 2009 – wygrzebie się z kryzysu i da swoim kierowcom niezawodny sprzęt. Wystarczy tak niewiele – zaledwie parę dziesiątych sekundy na kilometrze. Tak mało, a jednocześnie tak dużo…

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(9) Komentarzy do “Mikołaj Sokół: BMW stoi, inni jadą”

    -
  1. lobotomek pisze:

    No właśnie.Tak mało i tak dużo.Ja myślę,że jednak dużo. Niemcy muszą mieć wszysko zaplanowane i i wykonać plan. Ten plan nic nie daje,więc realizacja jego nie ma sensu.A Niemcy nie umieją improwizować. Zmienić planu. Są bezradni. Nie wierzę,że dogonią czołówkę. Na punkty być może możemy liczyć. Teraz widać wyraźnie,że odpuszczenie końcówki ubiegłego sezonu to była straszliwa pomyłka.

    Dobre 0

  2. EKLOS z Gdańska pisze:

    Formuła 1 to zwyczajnie konkurownie Firm . Kierowcy to tylko „cyborgi” realizujące program przejazdu . Poziom kierowców jest tak wyrównany , że trudno tu mówić o nazwiskach zwycięzców , taka jest rzeczywistość. Z drugiej strony widać jak na dłoni że decyduje sprzęt , jego mozliwości , niezawodność i uniwersalność. BMW przyjęło jakeś złe założenia i padło na niezawodności . Jezeli chcemy cieszyć się zwycięstwami Polaka , musimy się pomodlić o najlepszy samochód (dla Kubicy) i taki sam team obsługi. Dopiero wtedy będziemy mogli poczuć się usatysfakcjonowani , jacy to my (Polacy) jesteśmy dobrzy . Tak to jest w wszystkich sportach że kibice – to najczęsciej niespełnieni herosi i tak to działa. Fakt ze Kubica znalazł sie w dwudziestce „cyborgów” swiadczy o nim jak najlepiej ( w tej dziedzinie ) ale tylko o Nim.

    Dobre 0

  3. spokoromek pisze:

    @etlos: nie zgodzę się, że to jest ‘konkurowanie firm’ wystarczy popatrzeć na takich kierowców jak Piquet, Nakajima, którzy bardzo często nie kończą wyścigów obijając się o bandy.
    Szkoda Sauber’a, ale bardziej niepokoi to, że nie mają zupełnie pomysłu na to co może nie grać w ustawieniach, a sezon leci..

    Dobre 0

  4. kamaz pisze:

    W pełni popieram to copan pisze. To prawda że tych 20 kierowców jest na tak wyrównanym poziomie, że pewnie każdy z nich mając najszybszy bolid byłby w stanie wygrywać regularnie wyścigi. Dlatego tak mnie wkurza to zagłaskiwanie Kubicy zwłaszcza w Polsacie. Jaki to on ma talent, jaki to on opanowany, piękny wspaniały i wogóle jaki to najlepszy kierowca z niego. Zientarski powinien sobie trochę dać na wstrzymanie, bo przemawia przez niego taki typowy patriota-idiota a do tego ma jakieś fobie odnośnie niemców.

    Dobre 0

  5. czesiek pisze:

    @kamaz

    Pan chyba nie śledzi wyścigów. Albo nie dość dokładnie. Hamilton jest na takim samym poziomie jak Kovalainen? Alonso jak Piquet? To proszę sprawdzić klasyfikację po poprzednim sezonie. Jeśli dwóch kierowców jeździ takim samym bolidem i zajmują zupełnie inne miejsca w klasyfikacji to chyba nie są na takim samym poziomie. Z tych 20 kierowców jest kilku na podobnym, najwyższym poziomie – Button, Vettel, Massa, Alonso, Hamilton i być może ktoś jeszcze. Kubica także należy do elity, jeśli chodzi o umiejętności.

    W polskim sporcie najgorsza jest frustracja zawiedzionych fanów.

    Dobre 0

  6. EKLOS z Gdańska pisze:

    @ Spokoromek
    Niestety niektórzy z tych „cyborgów” częsciej miewają chwile słabości i stają się chwilowo ludzmi . To właśnie ich koniec na ten wyścig. Niestety niekiedy zaczepią cyborga pełno wartościowego i to wypacza wynik .

    Dobre 0

  7. gość pisze:

    Robciu, zostaw BMW Sauber, zmień team ;) polecam Ferrari lub McLaren

    Dobre 0

  8. EKLOS z Gdańska pisze:

    Pozwalam sobie jeszcze dodać , że wyścig jest raczej rozgrywany na etapie kwalifikacji (dotyczy miejsc czołowych) , reszta jest dla widzów i dostarcza im emocji typu totalizatora (będą kraksy czy nie). W sprawie kwalifikacji kierowców to istotna jest suma podświadomych odruchów niezbędnych w każdym sporcie walki i ona decyduje o bezbłędnym przejeździe . Ciekaw jestem czy kierowcy stosują „doping” i jakiego on jest rodzaju. Myślę że coś jest na rzeczy bo to często widać.

    Dobre 0

  9. gościu pisze:

    heh… kupiłem na początku sezonu 2 bilety na GP Węgier (za które zapłaciłem 2600 zł) i nadal mam jednak nadzieje, że Kubica nie tylko, że ukończy ten wyścig, ale także stanie na podium :)

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.