Piotr Kościński: Ryzykowna gra z Łukaszenką

Wizyta prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki we Włoszech i jego spotkania z papieżem Benedyktem XVI oraz premierem Włoch Silviem Berlusconim to symboliczny koniec międzynarodowej izolacji człowieka nazywanego ostatnim dyktatorem Europy.

Najważniejsze jest to, by Europa nie uznała teraz, że „problem Białorusi” został rozwiązany.

Przez ostatnie lata Łukaszenko i jego bliscy współpracownicy wyjeżdżali jedynie do Moskwy i stolic krajów rządzonych przez radykalną lewicę, na przykład do Pekinu czy Hanoi.

Przywódcy państw demokratycznych nie spotykali się z Łukaszenką z dwóch powodów. Po pierwsze, był to dla niego rodzaj kary – prezydent Białorusi rządził w sposób autorytarny, likwidował niezależne organizacje i wsadzał swych oponentów do więzień. Po drugie, chodziło o wywarcie nacisku na Łukaszenkę. By – chcąc mieć kontakty z Europą i podróżować po świecie – zgodził się na demokratyzację Białorusi.

Izolacja Łukaszenki pomogła w niewielkim stopniu, dodatkowo też sprzyjała uzależnianiu Białorusi od Rosji. I zapewne dlatego Unia Europejska zgodziła się uchylić sankcje wizowe wobec białoruskiego kierownictwa po bardzo skromnych koncesjach ze strony oficjalnego Mińska. Te koncesje dają się streścić w kilku punktach: zwolnienie więźniów politycznych (co nie oznacza rezygnacji z ciągania opozycjonistów po sądach), łagodniejsza postawa wobec antyrządowych demonstracji, minimalna demokratyzacja procesu wyborczego (ale też w białoruskim parlamencie nie ma ani jednego opozycjonisty), minimalna poprawa sytuacji niezależnych mediów.

Istnieje niebezpieczeństwo, że przyjmowany w europejskich stolicach Łukaszenko uzna, iż więcej nic zmieniać na Białorusi nie trzeba. To byłoby fatalne. Unia Europejska powinna wciąż wywierać nacisk na Mińsk. I przypominać, że zgoda na wizytę Łukaszenki w Rzymie czy udział w szczycie UE w Pradze nie oznacza akceptacji tego, co się u naszego wschodniego sąsiada dzieje.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(12) Komentarzy do “Piotr Kościński: Ryzykowna gra z Łukaszenką”

    -
  1. fritz pisze:

    Izolacja Lukaszenki byla nonsensem, jezeli rownoczesnie Rosja nie byla izolowana. A nie byla, jak wiemy.
    Bardzo dobrze, ze zostala zakonczona. Byla czyms niezwykle glupim, albo nie, swietnie przemyslanym, dzialajacym wprost na korzysc Rosji.

    Dobre 0

  2. kinkus pisze:

    Najbardziej podobal mi sie sposob w jaki Lukaszenko zniszczyl kariere polityczna Moniki Borys wsrod miejscowej Polonii (a wlasciwie jak ona po walesowsku sama sie wykonczyla). Telewizja bialoruska pokazala pania Monike w Brukseli, wychodzaca z hoteli po 1 tys. euro za nocke, wsiadajaca do limuzyn po 100 euro za godz. , jedzaca obiad za 50 euro plus podliczyl koszta biletow lotniczych. Na zakonczenie poinformowal, ze pani Monika jako bialoruska nauczycielka zarabiala 200 euro na miesiac…..

    Dobre 0

  3. Tomek29 pisze:

    „Izolacja Łukaszenki pomogła w niewielkim stopniu, dodatkowo też sprzyjała uzależnianiu Białorusi od Rosji.”
    ……………………………………………………..
    No właśnie. Jeżeli coś jest nieskutecznego to po co to ciągnąć w nieskończoność.

    Dobre 0

  4. Kati pisze:

    kinkus Pisze:

    27 kwietnia 2009 o 0:36

    Cos ci sie chlopie pomylilo i z imieniem Pani Borys i z suma wydawanych pieniedzy. Nie porownuj jej tez do Bolka, bo jest to zbyt smutne porownanie.
    Kati

    Dobre 0

  5. Arturo pisze:

    Łukaszenka jest cwany i wie, że od Rosji niewiele już uzyska. Cena ropy spada i Rosja biednieje. A więc z konieczności zwraca się ku Unii Europejskiej. Pewnie na tym trochę skorzystają i obywatele Białorusi.

    Dobre 0

  6. bosman_plama pisze:

    „Najważniejsze jest to, by Europa nie uznała teraz, że ?problem Białorusi? został rozwiązany.”
    _ _ _

    Niestety, istnieje takie ryzyko. UE jest instytucją do cna zbiurokratyzowaną, zaś podstawową zasadą funkcjonowania biurokracji jest prowadzenie działań pozorowanych i opierania na nich prezentacji wyników, które nie mają praktycznego przełożenia na rzeczywistość. Dlatego tak często „załatwiają” sprawy uśmiechy do kamer i uściski rąk, po których nie następuje nic konkretnego.

    Dobre 0

  7. Cyrus pisze:

    Czasem dyktatorzy zachowują się poprawnie (cena).
    Generał Franco nie uległ Hitlerowi, aby zaatakować Gibraltar – klucz do kontroli Morza Śródziemnego. Łukaszenko nie uznał niepodległości Abchzji i Ostii mimo nacisków Moskwy – to dużo.

    Dobre 0

  8. chłopak z Pragi pisze:

    Lepszy Lukaszenko jak Bolek.

    Dobre 0

  9. singing nightingale pisze:

    „Przywódcy państw demokratycznych”
    ———
    Czy to mozna przetlumaczyc na „przywodcy kolonii jedynego imperium”?

    Dobre 0

  10. andronik pisze:

    zdaniem autora jest tylko jedna-słuszna, możliwa droga i jeden słuszny ustrój- „demokracja amerykańska”problem tylko w tym,że nie każdemu się podoba wazeliniarsatwo i darmowa służalczość względem USA w stylu ‘elit politycznych „obecnej Polski

    Dobre 0

  11. Tom pisze:

    Śmieszne i obłudne jest to opowiadanie o reżimie Łukaszenki przy równoczesnej tolerancji dla reżimu putinowskiego w Rosji.

    Dobre 0

  12. wuuj pisze:

    Radykalna lewica rzadzaca w Pekinie? Dawno sie tak nie ubawilem. Radykalna lewica to rzadzi w Paryzu, Madrycie, Berlinie… Ostatnio zainstalowala sie takze w Waszyngtonie. Po czynach ich poznacie…

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.