Wizyta prezydenta Białorusi Aleksandra Łukaszenki we Włoszech i jego spotkania z papieżem Benedyktem XVI oraz premierem Włoch Silviem Berlusconim to symboliczny koniec międzynarodowej izolacji człowieka nazywanego ostatnim dyktatorem Europy.
Najważniejsze jest to, by Europa nie uznała teraz, że „problem Białorusi” został rozwiązany.
Przez ostatnie lata Łukaszenko i jego bliscy współpracownicy wyjeżdżali jedynie do Moskwy i stolic krajów rządzonych przez radykalną lewicę, na przykład do Pekinu czy Hanoi.
Przywódcy państw demokratycznych nie spotykali się z Łukaszenką z dwóch powodów. Po pierwsze, był to dla niego rodzaj kary – prezydent Białorusi rządził w sposób autorytarny, likwidował niezależne organizacje i wsadzał swych oponentów do więzień. Po drugie, chodziło o wywarcie nacisku na Łukaszenkę. By – chcąc mieć kontakty z Europą i podróżować po świecie – zgodził się na demokratyzację Białorusi.
Izolacja Łukaszenki pomogła w niewielkim stopniu, dodatkowo też sprzyjała uzależnianiu Białorusi od Rosji. I zapewne dlatego Unia Europejska zgodziła się uchylić sankcje wizowe wobec białoruskiego kierownictwa po bardzo skromnych koncesjach ze strony oficjalnego Mińska. Te koncesje dają się streścić w kilku punktach: zwolnienie więźniów politycznych (co nie oznacza rezygnacji z ciągania opozycjonistów po sądach), łagodniejsza postawa wobec antyrządowych demonstracji, minimalna demokratyzacja procesu wyborczego (ale też w białoruskim parlamencie nie ma ani jednego opozycjonisty), minimalna poprawa sytuacji niezależnych mediów.
Istnieje niebezpieczeństwo, że przyjmowany w europejskich stolicach Łukaszenko uzna, iż więcej nic zmieniać na Białorusi nie trzeba. To byłoby fatalne. Unia Europejska powinna wciąż wywierać nacisk na Mińsk. I przypominać, że zgoda na wizytę Łukaszenki w Rzymie czy udział w szczycie UE w Pradze nie oznacza akceptacji tego, co się u naszego wschodniego sąsiada dzieje.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Izolacja Lukaszenki byla nonsensem, jezeli rownoczesnie Rosja nie byla izolowana. A nie byla, jak wiemy.
Bardzo dobrze, ze zostala zakonczona. Byla czyms niezwykle glupim, albo nie, swietnie przemyslanym, dzialajacym wprost na korzysc Rosji.
Najbardziej podobal mi sie sposob w jaki Lukaszenko zniszczyl kariere polityczna Moniki Borys wsrod miejscowej Polonii (a wlasciwie jak ona po walesowsku sama sie wykonczyla). Telewizja bialoruska pokazala pania Monike w Brukseli, wychodzaca z hoteli po 1 tys. euro za nocke, wsiadajaca do limuzyn po 100 euro za godz. , jedzaca obiad za 50 euro plus podliczyl koszta biletow lotniczych. Na zakonczenie poinformowal, ze pani Monika jako bialoruska nauczycielka zarabiala 200 euro na miesiac…..
„Izolacja Łukaszenki pomogła w niewielkim stopniu, dodatkowo też sprzyjała uzależnianiu Białorusi od Rosji.”
……………………………………………………..
No właśnie. Jeżeli coś jest nieskutecznego to po co to ciągnąć w nieskończoność.
kinkus Pisze:
27 kwietnia 2009 o 0:36
Cos ci sie chlopie pomylilo i z imieniem Pani Borys i z suma wydawanych pieniedzy. Nie porownuj jej tez do Bolka, bo jest to zbyt smutne porownanie.
Kati
Łukaszenka jest cwany i wie, że od Rosji niewiele już uzyska. Cena ropy spada i Rosja biednieje. A więc z konieczności zwraca się ku Unii Europejskiej. Pewnie na tym trochę skorzystają i obywatele Białorusi.
„Najważniejsze jest to, by Europa nie uznała teraz, że ?problem Białorusi? został rozwiązany.”
_ _ _
Niestety, istnieje takie ryzyko. UE jest instytucją do cna zbiurokratyzowaną, zaś podstawową zasadą funkcjonowania biurokracji jest prowadzenie działań pozorowanych i opierania na nich prezentacji wyników, które nie mają praktycznego przełożenia na rzeczywistość. Dlatego tak często „załatwiają” sprawy uśmiechy do kamer i uściski rąk, po których nie następuje nic konkretnego.
Czasem dyktatorzy zachowują się poprawnie (cena).
Generał Franco nie uległ Hitlerowi, aby zaatakować Gibraltar – klucz do kontroli Morza Śródziemnego. Łukaszenko nie uznał niepodległości Abchzji i Ostii mimo nacisków Moskwy – to dużo.
Lepszy Lukaszenko jak Bolek.
„Przywódcy państw demokratycznych”
———
Czy to mozna przetlumaczyc na „przywodcy kolonii jedynego imperium”?
zdaniem autora jest tylko jedna-słuszna, możliwa droga i jeden słuszny ustrój- „demokracja amerykańska”problem tylko w tym,że nie każdemu się podoba wazeliniarsatwo i darmowa służalczość względem USA w stylu ‘elit politycznych „obecnej Polski
Śmieszne i obłudne jest to opowiadanie o reżimie Łukaszenki przy równoczesnej tolerancji dla reżimu putinowskiego w Rosji.
Radykalna lewica rzadzaca w Pekinie? Dawno sie tak nie ubawilem. Radykalna lewica to rzadzi w Paryzu, Madrycie, Berlinie… Ostatnio zainstalowala sie takze w Waszyngtonie. Po czynach ich poznacie…