Eryk Mistewicz: Komiks dla niedoinformowanych

Wydawcy programów telewizyjnych wiedzą już, że nigdy nie szkoda anteny dla kogoś takiego jak Nelli Rokita. Jest gwiazdą współczesnej polityki mogącą spokojnie rywalizować z Januszem Palikotem

Jak można doprowadzić do zwiększenia frekwencji, która przecież bardziej niż cokolwiek innego, zdecyduje o wynikach wyborów do Parlamentu Europejskiego? Debatami o Traktacie Lizbońskim, z którego zrozumieniem nawet u liderów politycznych nie jest najlepiej (nie mówiąc o przeczytaniu tekstu)? Trwającymi godzinami dyskusjami polityków i dziennikarzy o kwotach netto? Reklamami ?Silna Polska w silnej Europie?? Długimi wywiadami o integracji z liderami PO i PIS? Spotkaniami w szkołach i domach kultury, na które wychowawcy spędzą młodzież? Ciągnięciem wielkiej flagi przez ulice Łodzi, z dostojnym politykiem w pierwszym szeregu w przyciasnym garniturze, z mordęgą rysującą się na jego twarzy?

Przeczytaj cały tekst

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(38) Komentarzy do “Eryk Mistewicz: Komiks dla niedoinformowanych”

    -
  1. Dobro Polski pisze:

    Kolejny świetny artykuł Pana Mistewicza, zostaję jego fanem, bo sprawnie deszyfruje polską scene polityczna i robi to jednak lepiej, bo bez zapiekłości i zapalczywości innych autorów. Może dlatego, że widać bardzo dokładnie, że wie o czym pisze!

    Zjawiska opisywane przez Pana Mistewicza po raz już kolejny pokazują, w którą stronę zmierza polityka, ale też na tle tego co się dzieje na świecie. Nie wiedzą tego Panowie Jan Maria Rokita (dzisiejszy jego artykuł w Dzienniku jest niczym w porównaniu z tak pogłębioną analizą Pana Mistewicza) i inni autorzy, dla których teatralizacja życia politycznego jest pewnym odbieranym przez nich zjawiskiem wyłącznie w charakterze folkloru.

    Pan Mistewicz pokazuje, że tak samo jest na całym świecie, a media – nie Rzeczpospolita i media „pisane” – walnie się do tego przyczyniają.

    Takie artykuły otwierają oczy!

    Gratulacje!
    55 latek

    Dobre 0

  2. Z.Domolewski pisze:

    Ejże ejże, szanowny Panie! Palikot i Hendrix obok siebie?! Nic nie poradzę, ale słuchając czy czytając ludzi zajmującymi się tym czym Pan, zachowuję skrajną nieufność. Nieufność podpowiada mi zaś, że nie o Nelly tu chodzi, ale o sugestię, że kudłaty nosiciel jedwabnych krawatów ma coś wspólnego z też kudłatym, ale jednak – wybitnym Artystą. Zaczynam podejrzewać, że nie napisał Pan tego ot tak sobie, ale ktoś sypnął kasą, by jako fachowiec umiejętnie zasugerował Pan, że byle kogo łączy coś z Kimś, kto zostawił po sobie Dzieło.

    Dobre 0

  3. grzeg pisze:

    Właśnie dlatego powinniśmy bronić abonamentu jak oka w głowie. Jeśli TVP stanie się kolejną durną telewizornią podatną na histerię inżynierów społecznych, z demokracją będzie jeszcze gorzej.

    Jednak nie podobają mi się dwa porównania. Nelly Rokicie nie obce są elementarne zasady dobrego wychowania. Nie słyszałem z jej ust słów w stylu regularnych wypowiedzi Palikota.

    Drugie porównanie przeraża mnie jeszcze bardziej. Jimi Hendrix naprawdę był wspaniałym muzykiem. I nie chodzi o kręcenie pupą czy umiejętność pokazowego rozbijania gitar, ale o to, że cenią go najlepsi muzycy rockowi, bluesowi i jazzowi. Hendrixa proszę w to nie mieszać! :-) ))

    Dobre 0

  4. pies_na_lewizne pisze:

    Doskonaly artykul. Pan Mistewicz jest rzeczywiscie mistrzem nowoczesnego PR-u.

    Ja oczywiscie tego rodzaju PR-u nienawidze, ale taki on dzisiaj jest i nie ma sie co na niego obrazac. Lepiej po prostu zrozumiec zasady jego dzialania i umiejetnie je stosowac.

    Dziwie sie, ze p. Mistewicz tak chetnie i szczodrze dzieli sie tymi „secrets of the trade”.

    Dobre 0

  5. Jean pisze:

    Pana tekst potwierdza tylko słuszność opinii Pana Janusza Korwina-Mikke o demokracji, że tak naprawdę to jest ” dupokracja”.

    Dobre 0

  6. Super zdanie! pisze:

    Eryk Mistewicz pisze: ?To szaleństwo, czego dziś wymaga się od kandydata. Powinien być modelem, aktorem, reklamiarzem i kabotynem. Słowem, wszystkim, tylko nie prezydentem? ? te słowa Francoisa Mitteranda cytuje chętnie nie kto inny, jak Jacques Seguela, nestor europejskich konsultantów politycznych.

    I to jest clou dzisiejszych sporów o politykę i o to, w czym tkwimy! ZNAKOMITY ARTYKUŁ!!!!!!!!!!!

    Dobre 0

  7. Super zdanie pisze:

    Eryk Mistewicz pisze: ?To szaleństwo, czego dziś wymaga się od kandydata. Powinien być modelem, aktorem, reklamiarzem i kabotynem. Słowem, wszystkim, tylko nie prezydentem? ? te słowa Francoisa Mitteranda cytuje chętnie nie kto inny, jak Jacques Seguela, nestor europejskich konsultantów politycznych.

    I to jest clou dzisiejszych sporów o politykę i o to, w czym tkwimy! ZNAKOMITY ARTYKUŁ!!!!!!!!!!!

    Dobre 0

  8. madmax pisze:

    Eryk Mistewicz pisze: ?To szaleństwo, czego dziś wymaga się od kandydata. Powinien być modelem, aktorem, reklamiarzem i kabotynem. Słowem, wszystkim, tylko nie prezydentem? ? te słowa Francoisa Mitteranda cytuje chętnie nie kto inny, jak Jacques Seguela, nestor europejskich konsultantów politycznych.

    I to jest clou dzisiejszych sporów o politykę i o to, w czym tkwimy! ZNAKOMITY ARTYKUŁ!!!!!!!!!!!

    Dobre 0

  9. Obserwatorka pisze:

    Powyższy tekst dobitnie wskazuje na konieczność zmiany ordynacji wyborczej.

    Manipulowanie wyborcami przez media byłoby utrudnione przy jednomandatowych okręgach wyborczych.

    Polacy, walczmy o JOW.

    Dobre 0

  10. tm pisze:

    Czyli demokracja nas zje…
    Aby się jakoś ratować proponuje wprowadzić wagi do głosów przy urnie. I tak np.:
    prof. – 1000,
    dr hab. – 999,
    dr – 500,
    mgr – 1,
    lic. – 0.1,
    reszta – 1.
    Pewnie lepiej od uzależniania wagi głosu od wykształcenia byłoby uzależnić ją od tego czy ktoś ogląda TV czy nie, no ale wówczas oglądactwo zeszłoby do podziemi…

    Dobre 0

  11. rudi pisze:

    co ma wspolnego Palikot z naruszaniem konwenansow ?
    Mniej wiecej tyle, ile Jacek Kurski z prezydentowa Kwasniewska.

    Pan myli ordynarna i chamska propagande polityczna z stylami dobrego wychowania i dobrego smaku. Gdyby Palikot byl w PIS juz dawno skazano by na smierc medialna najpierw stemplujac go jako „faszyste”.
    Poniewaz robi jednak brudna robote dla poprawnych politycznie – sprawia on ucieche takim jak Pan, oraz ich poblazliwosc i zle skrywana akceptacje dla chamstwa i prymitywizmu.

    Nonkonformizmem byloby obrzcucic Palikota zgnilymi jajkami. Lepiej jednak dla dziennikarzy Salonu bawic sie Palikotem – przeciez nikt nie chce znalezc sie w pozycji Kurtyki czy innych zadzumionych. Przeciez trzeba jakos zyc, kazdy BOI sie wilczego biletu od Salonu, nieprawdaz ?

    Dobre 0

  12. AZ z Oslo pisze:

    Pisanie to w jakiś sposób stwarzanie. Opis Mistewicza jest nie tyle prawdziwy ile cyniczny.Stwarza wrażenie ,iż fatalistyczne Od świata się nic nie wymaga on po prostu taki jest ! Tymczasem jak długo ktoś się z prawdziwością świata nie godzi tak długo istnieje sens dialogu i wysławiania owej niezgody.Dlatego wolę artykuł Rokity od fachowych opisów Mistewicza. Livsy , to mistyczne nowe dla mnie słowo opisuje fenomen ,który wcale nie jest taki stabilny w swojej ignorancji. Jego cechą mogłoby być uleganie środowiskowej
    większości. Dziękuję jednak za artykuł . Moich dziesięciu kolegów z
    pracy to livsy, pomaga im w tym brak wykształcenia. Od dziś do najbliższych wyborów będę ich namawiał by zagłosowali zgodnie
    z moim życzeniem , stosując tylko rzeczowe argumenty.Zobaczymy !

    Dobre 0

  13. michal_wichita pisze:

    nic z tego nie zrozumialem to chyba dlatego jestem zwolennikiem PiSu

    Dobre 0

  14. Ivan pisze:

    Panie Redaktorze!
    Doceniam Pana wysiłki dla zobrazowania współczesnych trendów w zakresie budowania wizerunku medialnego polityka. Nie jest to jednak obraz imponujący. Sprowadza się on do totalnego, prymitywnego sterowania i manipulowania uczuciami i instynktami ludzkimi przy wykorzystaniu wiedzy psychologicznej.
    Równocześnie odzwierciedla żenująco niski poziom intelektualny przeciętnego uczestnika życia publicznego.
    Tylko umiejętne korzystanie z rozumu prowadzi do racjonalnej kontroli uczuć, emocji, zachowań i wyborów. A zatem poziom wiedzy jednostki rzutuje na sposób rozumienia świata.
    Ale stawiam pytanie. Kto ma wpływ na sposób odbierania i interpretowania zjawisk społecznych? Oczywiście, że w pierwszym rzędzie rodzina, potem szkoła, środowisko, uczelnia, środki przekazu.
    Nie muszę więc przekonywać, że jaka rodzina, taki naród. Jaka szkoła, taka wiedza. Jakie media, taka mentalność.
    Ale wnioski nasuwają się same: jak sobie pościelisz, tak się wyśpisz, albo: każdy jest kowalem swego losu.
    Wyborco, jeśli chcesz, aby cię reprezentował i kierował twymi najżywotniejszymi interesami facet może i przystojny, ale przy tym głupi, cyniczny i krętacz, to twoja sprawa. Ale przestań później narzekać i biadolić. To twój wybór.

    Dobre 0

  15. gajowy bronek pisze:

    Chciałbym się przyczepić do tekstu ale nie potrafię.
    Nie chciałbym też udawać, że jestem specjalistą od marketingu politycznego.
    Obserwując jednakże scenę polityczną i media, komentarz pana Mistewicza postrzegam jako wiernie ilustrujący jak oddziaływują na siebie politycy i media.

    Dobre 0

  16. fritz pisze:

    Zgadza sie, co da narracji.
    A wspalnialy talent ma J.Kurski, ktory w oredziu prezydenta na temat Traktatu Lizabonskiego pogrzebal szanse Tusk na wygranie referendum.

    Miejmy nadzieje, ze team Kurski / Migalski rozwinie pelen talent w kampaniach wyborczych. Pod warunkiem nie nieudolniacy jak Bielan i Kaminski nie beda im przeszkadzac.

    Dobre 0

  17. AK pisze:

    „Niezła” degrengolada. Motłoch (i niestety myśląca mniejszość, co gorsza bez winy, tragiczny jej los) niech się przygotowywują do wyższego stadium totalitaryzmu, chyba że nie jesteśmy fatalistami, jak słusznie zauważył AZ z Oslo.

    Dobre 0

  18. ent pisze:

    Dlatego lepszym rozwiązeniem wydaje się być rozkucie zabetonowanej sceny politycznej. Co zauważyłow wielu publicystów, lecz nie podało jak do tego się zabrać. Myślę, że w takiej sytuacjii powinniśmy wprowadzić całkowity zakaz kupowania reklam w telewizji, na billboardach, wszędzie w ogóle.

    Zamiast tego proponuję wprowadzić przed wyborami tematyczne bloki, emitowane w telewizji publicznej i w radiu, w których każdy zarejstrowany komitet będzie miał taką samą ilość czasu na przedstawienie swojego punktu widzenia danej kwestii. Przedmioty rozważań mogłyby być zbieżne z nazwami poszczególnych ministerstw. Kolejność występów byłaby oczywiście losowana, ale uważam, że spot każdej partii powinien zaczynać się o ?równej godzinie?, czyli tak najrozsądniej to trwałyby po 10 min. Po pięciu musiałaby być przerwa, chociażby na reklamy. Cały blok powinien być transmitowany w porze wysokiej oglądalności, najlepiej o 17 lub 18. Temu przedsięwzięciu powinna towarzyszyć jakaś akcja reklamowa używająca haseł typu: Chcesz wybrać przyszłość z głową? Zobacz co będzie robić wybrana przez Ciebie partia? Chciałbyś zdrowej służby zdrowia? Wybierz sposób na jej naprawę? Chcesz wiedzieć jakie będziesz płacił podatki? Możesz nawet wybrać ich wielkość! Dodatkowo w programie telewizyjnym powinno być wyraźnie napisane, który komitet kiedy ma swój czas, takie zwykłe napisanie blok wyborczy odstraszy mnóstwo osób. Hasła które będą w programie telewizyjnym mogliby wymyśleć sami zainteresowani.

    Dobre 0

  19. Henryk D. pisze:

    Dobry artykuł.

    Dobre 0

  20. fritz pisze:

    michal_wichita Pisze: 22 kwietnia 2009 o 19:16
    nic z tego nie zrozumialem to chyba dlatego jestem zwolennikiem PiSu..

    *** Chyba dlatego, ze za duzo czytasz i za malo TVN ogladasz :) .

    Mistkiewicz przedstawia ogolnie znana regule. Przejmujesz informacje emocjonalnie. Uslyszysz grozna muzyke, w polaczeniu z ciemnym zdjeciem np. pewnego polityka, speaker nie powiedzial jeszcze ani slowa, ale ty juz wiesz, ze to jest zle, co on powie. A potem przychodzi 10 sekundowa message ktora automatycznie negatywnie kodujesz… A potem przychodzi nastepna informacja.
    Nie masz absolutnie czasu na zastanowienie sie nad tym co uslyszales. W ten sposob jestes manipulowany i to praktycznie w dowolny sposob. To sie nazywa praniem mozgu. Dokladnie o tym mowi M.
    Wyborcy, ktorzy czytaja, w czasie czytania odrzucaja doktrynacje.. notomiast liv-s zostaja sa powoli przeksztalcani w zombis, ktorym mozna wszystko wmowic.
    Np. to, ze Tusk jest ceniony na arenie miedzynarodowej a LK „przynosi” wstyd, chociaz w rzeczywistosci jest tak, ze Tusk praktycznie nie istnieje na arenie miedzynarodowej natomiast LK jest graczem, teraz z oczywistych powodow z ograniczonymi bardzo mozliwosciami. Funkcjonuje jednak jak think tank rozmawiajac z przedstawicielami i prezydentami innych krajow, w ktorych panuja normalne stosunki: zarowno rzady jak i prezydenci zainteresowani sa mozliwie silnej pozycji ich ojczyzn na arenie miedzynarodowej.

    Dobre 0

  21. michal_wichita pisze:

    fritz Pisze:: dziekuje ale ciagle niewiem dlaczgo komplikowac cos nieskaplikowanego……..

    PiS zakończył politykę miłości i zaatakował w spocie telewizyjnym rząd Platformy. Argumentów czyli tematów do filmu dostarczył sam rząd i Platforma. Tymczasem media komentują nie fakty zawarte w reklamówce PiS-u, a sam fakt, że Kaczyński powrócił do starej metody ? atakowania przeciwników. Ten Kaczyński taki niesympatyczny ? atakuje i atakuje, zamiast się ściskać o dogadywać. ? komentują ?gadające głowy? w telewizjach i powoli ten ?przekaz? wchodzi w głowy Polaków. Powoli zaczynamy bardziej zwracać uwagę na to żeby polityk mówił tak łagodnie, grzecznie, nie-agresywnie, a zupełnie nie interesuje telewidzów o czym on w ogóle mówi?
    W ten sposób forma zaczyna górować w Polsce nad treścią, co oczywiście otwiera szalone pole dla wszystkich cwaniaków, dobrych aktorów i zwykłych oszustów, którzy mając głęboko w nosie interes publiczny niczym się nie denerwują, z każdym potrafią się dogadać, z każdym zawrzeć sztamę, wszystko obiecać byle tylko zabezpieczyć swoje interesy.
    Nie jestem ci ja zwolennikiem Kaczyńskich, a nawet wiele mnie odstręcza od nich, ale to co prezentuje sobą Donald Tusk i jego rząd, to po prostu czysty śmiech. Ci faceci, którzy mieli być tacy przygotowani i fachowi nic nie potrafią. Drogi jak były w ruinie, tak dalej są, autostrad nie przybywa, sukcesem sejmowej Komisji ?Przyjazne Państwo? jest jej nazwa. Po dwóch latach rząd Tuska ? w mojej ocenie nie ma żadnych sukcesów i nie zrealizował żądnej ze swych obietnic. Skąd się biorą zatem wysokie notowania Platformy? Z niechęci do Kaczyńskich i PiS-u umiejętnie podsycanych przez propagandę takich ?publicystów? jak Lis, Olejnik, i takich stacji jak Polsat, TVN, oraz całego koncernu ?Gazety Wyborczej?. W całej tej propagandzie ? rzeczywiste wady Kaczyńskich stanowią zaledwie ułamek procenta tematów. Reszta to po prostu błoto, którym obrzuca się przeciwników umiejętnie, tak by zniszczyć ich prestiż, a uniknąć wyroku sądowego. Zresztą polskie sądy są tak nieskuteczne i niemrawe, że uzyskanie wyroku w sprawie o naruszenie dóbr osobistych, to są lata oczekiwań. W obrzucaniu błotem i zniewagami przeciwników wzorem może być poseł Stefan Niesiołowski, który na każdy temat ma nagrany tekst i bez ogródek lży wszystkich, którzy ośmielają się krytykować Platformę i Tuska. I co? Czy ktoś go wyprosił ze studia? Ależ skąd! Tym chętniej jest zapraszany na różne ?debaty?, które rzecz jasna żadnymi debatami nie są tylko zwykłymi pyskówkami. I tak degeneruje się publiczna debata w Polsce bo w końcu przeciętny obywatel ma tego wszystkiego dość i nabiera gruntownego wstrętu do polityki i polityków.

    Dobre 0

  22. wnaja pisze:

    Prawdziwa polityka sczezła! Niestety! Polityka, w której o coś chodziło zdechła z głodu nie karmiona głosami wyborców. Gilowska, Korwin, Bugaj, Rokita. To są ofiary spsienia dzisiejszej polityki (postpolityki) do seansów dla oglądaczy seriali i tokszołów.
    Żal. I pora udać się na emigrację wewnętrzną.

    Dobre 0

  23. stary rzemiecha pisze:

    Nie jestem tak bardzo przekonany, że opisana przez E. Mistkiewicza teoria manipulacji politycznej jest tak skuteczna, jak zdaje się to wynikać z sugestii autora.

    Polityka stała się rynkiem i nie ma co do tego wątpliwości. Oferuje się wyborcom specyficzny towar jakim są ludzie mający zostać wybrani do pełnienia pewnych funkcji oraz usługi, czyli te fragmenty programów wyborczych, które będą zrozumiałe dla szerokiego grona. Czynności te są adresowane do realnych odbiorców i wymagają zaspokojenia ich potrzeb, pomimo, że owe „potrzeby” zostaną zweryfikowane potem przez media. „Oferta polityczna” może mieć walory rzeczywiste, albo niestety, także urojone. Bezczelność polityków stała się możliwa dlatego, że na tym „rynku” nie działa praktycznie żaden system odbioru i kontroli jakości.

    Jaki towar zaproponowano nam w minionych wyborach?
    PiS – wskazał na Jarosława Kaczyńskiego z jego osobowością i medialnym wizerunkiem oraz jego program pt. „sprawiedliwość”…
    A co chciało nam sprzedać PO? – Medialny wizerunek Tuska i usługi pt „miłość”.
    Proszę wybaczyć oczywiste uproszczenia – ale wyborcy (którzy w gremialnej większości kochają seriale) postawili na „miłość” – z Tuskiem w roli głównej. „Sprawiedliwość” w reżyserii Kaczyńskiego nie okazała się dla tak atrakcyjna.
    Pamiętajmy, że tylko taki towar był na rynku, albo jak kto woli – taki repertuar był wtedy dostępny.
    Zmiana preferencji z pewnością wkrótce nastąpi – obecny serial jest już bardzo nudny. Jednak, czy pojawi się zainteresowanie „sprawiedliwością”, znaną już z repertuaru PiS-u…? To będzie zależało od koniunktury.

    Wiara w to, że wyborcy w większości są kompletnymi durniami jest dla mnie wątpliwa. Durnie nie chodzą na wybory. Bo, po co?

    Choć generalnie zgadzam się z autorem, w przedmiocie oceny technicznych możliwości manipulowania – nie zgadzam się jednak z tymi tezami, które wskazują, ze można z łatwością ignorować, albo dowolnie kształtować motywacje wyborców. Motywacje zawsze wynikają z potrzeb.

    Dobre 0

  24. karajan pisze:

    To cale gadanie p. E. Mistewicza (a raczej powtarzanie za innymi) o postpolityce, politykach jako celebrytach, narracji dla livsow to nonsens i jedna wielka bzdura.

    Ps. Radze poczytac takze inne ksiazki; ja je przeczytalem; polecam.

    Dobre 0

  25. pies_na_lewizne pisze:

    @ stary rzemiecha 22 kwietnia 2009 o 21:37

    …. Wiara w to, że wyborcy w większości są kompletnymi durniami jest dla mnie wątpliwa. Durnie nie chodzą na wybory. Bo, po co?

    *** Po co? Bo ktos im obiecal, ze jak zaglosuja na jego partie to „bedzie im wszystkim zylo sie lepiej i beda sobie grilowali do woli a na zakupy jezdzic autostradami”, by odsunac „faszystowski” rzad do wladzy, ktory nam robi za granica „wstyd”, bo ktos im obiecal „drugi/-a [tu wstaw nazwe jakiegos atrakcyjnego kraju]„, bo wiekszosc mediow przedstawia rzad jako „konfliktowy” i „lamiacy demokracje” ktory wkrotce bedzie wysylac do Bogu ducha winnych obywateli egentow CBA/ABW o 6-ej rano, bo media mowia, ze rzad jest „obciachowy” a ktory szanujacy sie czlowiek chce miec obciachowy rzad?!, itp, itd….

    …. Choć generalnie zgadzam się z autorem, w przedmiocie oceny technicznych możliwości manipulowania – nie zgadzam się jednak z tymi tezami, które wskazują, ze można z łatwością ignorować, albo dowolnie kształtować motywacje wyborców. Motywacje zawsze wynikają z potrzeb.

    *** Hmmmm… Sprawny PR jest zdolny wykreowac te „potrzeby” i przedstawic na nie gotowa i wrecz oczywista „odpowiedz”.

    Ale oczywiscie do czasu. Jak gospodarka runie, bezrobocie i inflacja skocza w gore to trudno bedzie wyborcow przekonac, ze ten sam rzad za ktorego rzadow do tego doszlo rozwiaze te problemy po wyborach. I dlatego Salon ma w zanadrzu stara-nowa partie, Stronnictwo Demokratyczne. Jak wyborcy odwroca sie od PO, wszystkie media jednym chorem zaczna promowac SD.

    Dobre 0

  26. anest pisze:

    Pan Mistewicz opisuje rzeczywistosc jaka ma miejsce w USA czy Francji gdzie wyborca ubierze udzial w karanawale pt.wybory demokratyczne.Manipulacja jest tam na gigantyczna skale i mozna powiedziec,ze wielu glosujacych glosuje wlasnie tak jak to opisuje spec od PR.Akurat te spolecznosci nie odczuwaly jak do tej pory braku kasy na papu.Mysle,ze jednak wyborca polski kieruje sie czym innym i tak latwo nie da sie panu nami manipulowac jak rozumiem ten tekst to inaguracja majacych pojawiac sie specow od wizerunku osobnikow jak Niesiolowski,Palikot i wielu innych,ktorzy nic nie wnosza oprocz chamstwa grubianstwa i bezczelnosci ale za to chetnie sa zapraszani do programow Olejnik Lisa,ktorzy tez nie blyszcza intelektem.

    Dobre 0

  27. Teresa Marczak pisze:

    Ta analiza jest przytłaczająca, jesteśmy zatem skazani na leniwych i głupawych wyborców, wytresowanych przez perfidne media.Potrzeba będzie zatem mocnego uderzenia losu aby pobudzić będące w błogim letargu mózgi elektoratu.

    Dobre 0

  28. Tychik pisze:

    Mój tata zawsze powtarzał to francuskie przysłowie:”Nie interesujesz się polityka?-Nie szkodzi bo polityka interesuje się tobą”Na innym tu blogu (o grilu) napisałem krótko:”Chleba i igrzysk”Tak widocznie zawsze było,jest,tylko pytanie czy musi być?Ja sobie przypominam jak w Polsce słuchaliśmy wolnej europy,
    Ojciec zawsze mnie napominał żebym bezgranicznie im nie wierzył,bo tu jest jedna banda a tam druga i kto wie czy nie jeszcze „lepsza”.Na pytanie komu mam wierzyć odpowiedział że :Musisz mieć w swojej podświadomości zainstalowane pewne sito,bo oni wszyscy naginają na swoją stroną a prawda leży gdzieś pośrodku,trzeba tylko samemu zadać sobie trud żeby ją pozbierać i złożyć.No a do tego potrzebna jest jednak podstawowa wiedza o świecie który nas otacza,więc z komentarzami miałem się wstrzymać na lata,a wtedy jedynie słuchać.Została mi z tych czasów nieufność do tego co nas otacza ,a zwłaszcza do tego co DO NAS mówią,piszą ,czy pokazują.To właśnie dlatego po artykule w GW o faszystach sięgałem do Szczerbca,a o Ojcu Rydzyku do Naszego Dziennika i na odwrót.W końcu z uwagi na czas i koszty trzeba było ograniczyć do właśnie ND z jednej strony , środkowej Rzepy i GWna z drugiej.Niemniej wyrywkowo nie gardzę niczym,o zagranicznej nie wspominając.Swoje sympatie lokuję dzisiaj pomiędzy ND a Rzepą,głosowałem na LPR a teraz na PiS.No tak polityka interesuje się nami,warto by więc czasami już po walkach gladiatorów(palikot-Prezydent) zainteresować się też czego ci politycy tak naprawdę od nas chcą,wiadomo przecież że mogą mieć w tym jakiś cel?Nie trafia do mnie tłumaczenie że ludzie nie mają czasu,bo sam też go nie mam.Wydaje mi się że wielu którzy sami nie mają pojęcia o polityce i podstawowej nieraz wiedzy wstydzi się do tego przyznać.A więc żeby się nie ośmieszyć i nie naraźić powtarza i przyjmuje za swoje opinie obiegowe,większości,lub pierwsze jakie dotrą do nich z mediów.Jaka jest więc na to wszystko rada ?Powiem szczerze że nie bardzo wiem,nawet wiedza tutaj niczego nie załatwi choć wiadomo jest pomocna jak i wychowanie w domu,szkole.Jak długo jednak SAMI NIE ZECHCEMY tak długo będą nas wodzić za nos!No i jak już jesteśmy przy przysłowiach: „Jak się daje tak się kraje”

    Dobre 0

  29. szary człowiek pisze:

    Profesjonalny artykuł.

    Dobre 0

  30. michal pisze:

    Zyje dosyc dlugo na tym swiecie,przed II wojna Swiatowa.Dobrze pamietam Powstanie Warszawskie,marsz z Mokotowa do Pruszkowa
    zycie na krakowskiej wsi i szczesliwy powrot do Warszawy w 1945.
    Lata trudnego okresu stalinizmu,szczegolnie utkwil mi w pamieci 1953
    z powodu smierci Stalina,gdy na lekcji nauczycielka wychwalala zaslugi
    i stwierdzila -umarl wielki przyjaciel,ktory nas oswobodzil od niemieckiej
    okupacji – otaczal nas swoja opieka.Wiec spytalem dlaczego mamy zalobe
    narodowa wszak to tylko rosjanin nie polak.Bez dalszej rozmowy zostalem
    wyproszony z klasy i wyslany do dyrektora na dywanik.Obnizono mi ocene ze sprawowania.Ale do meritum sprawy tak dlugo jak godzimy sie wszyscy na robienie z polityki cyrk i to z kiepskimi blaznami,ktorzy przyciagaja gawiedz,tak bedzie wygladala rzeczywistosc sceny politycznej.Brak dobrego wychowania,kultury powoduje,ze wiekszosc godzi sie z takim poziomem prowadzenia politycznej dyskusji.Wszystko jest sprowadzone do absurdu.Slychac tylko rechot,ale mu przywali i jeszcze mocniej,wykonczyc przeciwnika wszelkimi sposobami.I slyszac slowa vce premiera,przeciez mamy demokracje,kazdy posel ma prawo zadawac pytania o stan zdrowia Prezydenta,to rece opadaja.Trudno walczyc z chamstwem na kazdym kroku jesli przyklady daja przedstawiciele wladz rzadu.Wiekszosc obywateli ucieka od takiej polityki.Taka polityka dobra jest na chwilowe otumanienie motlochu,ktory to kupi.Uwazam,ze w najblizszych wyborach legnie w gruzach.Bez efektow w sprawnym rzadzeniu,aktorstwo straci swoj blask.Czego przykladem jest brak komentarzy na ten temat ze strony premiara Tuska.Jak widac brak mu koncepcji jak wybrnac z szamba,ktore tolerowal.Trudno ale inteligencje,kindersztube sie posiada wynika ona z wychowania w odpowiedniej rodzinie,tego sie nie zdobedzie na studiach.Autorytety i wzory zostaly wymordowane pozostaly tylko wspomnienia i pomniki,czesc nie wrocila po wojnie,czesc wyjechala pozniej.Trudno obecnie odbudowac morale.To przykre ale prawdziwe.

    Dobre 0

  31. Mangusto pisze:

    Artykuł który zmusza do myślenia i mądrych decyzji na przyszłość.

    Jednocześnie pan Mistewicz pokazuje, jak to wszystko działa, a to jest wartość tym wyższa, że widać, że on dokładnie wie o czym mówi, bo techniki opisywane przez niego nie są jakimiś dywagacjami z palucha, ale oparte na tym co widzi on w polskiej polityce, a że patrzy na tę politykę z bardzo ciekawej perspektywy, to ten tekst ma WALOR WIELKIEJ AUTENTYCZNOSCI.

    Tego nie widzą bowiem ani politycy, ani dziennikarze. Ten artykuł powinien być powielony i OBOWIĄZKOWO DOŁĄCZONY DO KARTY WYBORCZEJ DO GŁOSOWANIA!

    Pozdrowienia i mam nadzieję, że jednak uda się opisywany przez pana Mistewicza jakoś – jak? – powstrzymać…

    Dobre 0

  32. Tychik pisze:

    Mamy właśnie jeszcze jeden akt w tym „teatrze”.Według dziennika
    Palikot na swym blogu nazwał Kaczyńskich kurduplami i tchórzami!!!
    http://www.dziennik.pl/polityka/article365168/Palikot_Kaczynscy_to_kurduple_i_tchorze.html
    Myślę że POlikoty doskonale wiedzą co robi bo trafiają właśnie że do „niedoinformowanych”.Słowo” niedoinformowni”to oczywiście bardzo delikatnie powiedziane.Jakkolwiek swoich odbiorców takie coś ma o czym świadczą sondaże i wydaje się że właśnie ku takim POchyla się teraz PO.Zamiast społeczeństwo czegoś nauczyć ,to wciska się mu jeszcze bardziej „K” „M” i spółkę utrzymając tym samym „POziom” . No a wiara się cieszy igrzyskami i o to chodzi żeby nie zadawała trudnych pytań. Myślę że Kaczyńscy i PiS nie dadzą się tu sprowokować i żadnych nagłych czy nerwowych ruchów nie zrobią.POlikotom tylko chodzi o to żeby doszło do widowiskowej walki gladiatorów.Oni muszą mieć cały czas WROGA ,
    bo w przeciwnym wypadku przedstawienie się nie odbędzie,widzom(wyborcom) trzeba wtedy zwrócić za bilety i tym samym zderzyć z coraz bardziej szarą rzeczywistością ; )

    Dobre 0

  33. Stando pisze:

    Z żalem muszę przyznać Panu rację. Jednak zastanawia mnie dlaczego ogranicza Pan swoją wypowiedź do telewizji. Brakuje słowa „tabloidy”.

    Dobre 0

  34. Pyrron pisze:

    Co za bzdury. Rocard przestał być francuskim premierem, zanim jeszcze gubernator Clinton wystawił nos ze swego Arkansas. Coś marniutko z pańską wiedzą.

    Dobre 0

  35. Texdorf pisze:

    Bardzo ciekawy, dobrze uargumentowany artykuł, który pokazuje nie tylko gdzie jesteśmy, ale dlaczego się tam znaleźlismy oraz – o ironio!!! – dokąd dojdziemy, idąc tam gdzie wszyscy.

    Autor opisuje współczesną demokrację jako walkę celebrytów. I to bardzo prawdziwy oraz istotny opis, chyba pierwszy tak dobrze pokazany proces degeneracji sceny publicznej w Europie, czy też szerzej w świecie demokracji parlamentarnej.

    Nie pokazuje jednak autor, jak można z tego wyjść, a to wydaje się najciekawszym problemem. Czy jesteśmy skazani w demokracji na livsy, jak nazywa ich Mistewicz, a na scenie publicznej na narcystycznych kretynow uwielbiajacych swiatla kamer? Czy tez wyjdzie kiedys ze swej jaskini jakis nowy gatunek politykow, i pojawi sie nowy gatunek mediow ktore beda ich chcialy, no i przede wszystkim nowy gatunek wyborcow i spoleczenstwa ktory bedzie chcial czegos wiecej niz politycznego show?

    Obawiam sie, ze i tu Mistewicz ma niestety racje.

    Dobre 0

  36. Klątwiusz pisze:

    Czytam prasę, informacje w internecie, oglądam tv poza prime time, oglądam gadające głowy, publicystyke – słowem wszystko to co odstręcza livsy, czego livsy nie robią, co wykracza poza ich możłiwości – stając się przez to gąbkami w które wsiąka jedynie wilgotna papka a nie sucha konkretna informacja.
    Jestem pewien jednak, że moje antypatie polityczne nie są pokłosiem prania mózgu ani sekwencji migających obrazków. Konkretnych ludzi darzę szacunkiem – innych nie poważam, za „to co mówią, mówią, że robią, a robią co innego niż mówią”.
    Nikt nie przekona mnie, że Kaczyńscy są ofiarami manipulacji mediów i sekwencji fabularyzowanych migawek, gdzie oni sami występują jako czarne charaktery. Nie jest absolutnie prawdą, by na wizerunek Kaczyńskich wpłynął ktokolwiek inny niz oni sami.
    Masa wpadek i faux pas w wykonaniu każdego z nich osobno i obu razem była i jest widoczna dla kązdego kto czyta, ogląda i surfuje (z piwem w ręku, a jakże!). Panowie swoim działaniem, hipokryzją i kłamstwem, którego nie potrafią nawet ubrać w przyzwoitość strzelali sobie od początku do końca w stopy i kolana zaskarbiając sobie tym samym niechęć mediów, dziennikarzy i tej części inteligencji, która WIDZI I ROZUMIE co wyprawiają Kaczyńscy i świta. Tłumaczenie, że to sitwa chce ich zniszczyc, to jedyne ich wytłumaczenie, na swoją nieudolność i beznadzieję…

    Świat mediów, inteligencji, nauki – to ludzie inteligentni – nie potrzebujący koorów, migawek, zdjęc i „fabuły” by zrozumieć świat i intencje jakimi kierują się politycy – jesli więc zgodnym chórem zdecydowana, mocno przeważająca część tychże odczuwa niechęć i antypatię do braci Kaczyśńkich – to nie jest to przypadek. Jak pokazały wielokrotne próby zmiany wizerunku Kaczyśńkich przez wybitnych PiSowskich spin-doctorów, a więc wykorzystanie tej samej teechnologii i metod co oskarżane za nie media – nie przyniosły skutku nic a nic. Słupki w sondażach ani drgnęły. A robione jest wszystko by i prezywzdęt i byłypremierzyna choć trochę zyskali – i tło i ustawienia kamer i makijaże i pitolenie o polityce mmiłości…i nic.
    Ludzie – niezależnie od formy przekazu – merytorycznego czy też zupełnie wizualnego – nijak nie kupują bajki braci Kaczyńskich.
    To jednoznacznie udowadnia, że nie marketing polityczny, nie fabularyzwoanie i komiksowanie rzeczywistości i nie pranie mózgu – a rzeczywista postawa i jakość decydują o sukcesie lub jego braku.

    Przynajmniej w przypakdu postaci trudnych – pod każdym kątem…

    Dobre 0

  37. stanko z W. pisze:

    Mistrz, polski erudyta, pan Eryk – chyba zrobił drobny błąd cytując mistrza z Francji: ?Ni Dieu, ni maitre, mais des frites, bordel!?. Powinno być – przynajmniej w III RP: „…une bordee d’…”

    Dobre 0

  38. stanko z W. pisze:

    Przeczytałem powtórnie cały tekst Mistewicza i jestem poruszony głębią i trafnością analizy. To jest porównywalne do (a mniej zawiłe niż) analizy McLuhana…
    Po erze linearnego myślenia i technik obróbki i wymiany informacji analogowych (mechanicznych, elektrycznych, druku) narodziiła się gdzieś w XX wieku era technik cyfrowych (informatycznych, elektronicznych, internetu) i myślenia-bez-myślenia?
    Łabędzim śpiewem klęski filozofii marksistowskiej (myślenia mechaniczno-analogowego) było – u schyłku XX w. – ogłoszenie w prasie zachodniej: „Proletariusze wszystkich krajów – ja was najmocniej przepraszam, Karol Marks”…

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.