Paweł Czuryło: By biurokracja znów nas nie pokonała

Raport „Rz” podsumowujący wykorzystanie środków unijnych z nowej perspektywy finansowej pokazuje, że zdecydowana większość resortów nadal ma problemy z możliwie szybkim korzystaniem z unijnych euro. Jak w każdym wyścigu i tu są liderzy, dlatego cieszyć mogą dokonania resortu pracy i nauki. Ale są też niestety maruderzy.

Szkoda, że urzędnicy mają kłopoty z tak pomocnym, zwłaszcza dziś, włączeniem polskiej gospodarce dodatkowego dopalacza. Oczywiście trzeba pamiętać, że między projektami znajdującymi się w gestii resortu pracy i infrastruktury jest przepaść. Nie takie problemy, nie taka skala. Ale duże skomplikowanie projektów infrastrukturalnych nie może stać się wymówką. Bo to inwestycje, którymi zajmuje się np. resort infrastruktury czy środowiska, tworzą wiele miejsc pracy i to takie inwestycje głównie powodują, że wydane w ten sposób pieniądze potem i tak wracają do polskiego budżetu. Pisaliśmy o tym, wskazując, ile państwowa kasa może na tym zyskać w ubiegłym tygodniu.

Przecież wiele krajów, zwłaszcza dziś, gdy zmagają się ze skutkami gospodarczej dekoniunktury, nie może liczyć na dodatkowe – i to znaczne – środki finansowe. Muszą więc zdecydowanie więcej środków pożyczać od inwestorów. Nam środki finansowe zapewnia Unia Europejska. Niewybaczalnym błędem byłoby z nich nie skorzystać. Właśnie te pieniądze w połączeniu z polskim wkładem powinny sprawić, że powstaną inwestycje, z których będziemy korzystać nie tylko przy okazji organizacji turnieju Euro2012.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(15) Komentarzy do “Paweł Czuryło: By biurokracja znów nas nie pokonała”

    -
  1. Kapol pisze:

    W PO nie chodzi o to aby Polska zyskała,ale by zyskali „nasi” .

    Dobre 0

  2. Arturo pisze:

    Najlepszym „dopalaczem”, który na szczęście Polska posiada, jest duża „szara strefa”, co najmniej 30% gospodarki i obiegu pieniądza, a może więcej. Tam wykorzystanie środków jest wzorowe, nic się nie marnuje. Wystarczy porównać Polskę z jej sąsiadami, bez oglądania się na statystyki.

    Dobre 0

  3. Antarjani pisze:

    Oj, drogo Polacy zapłacą za globalne ogłupienie (tj. ocieplenie), Ceny prądu ostro w górę! A za tym wszystko inne. Cóż… głupota kosztuje.

    Dobre 0

  4. Tytuł jest nieścisły, o co chodzi z tym zycięstwem biurokracji?
    Z regóły biurokracja wygrywa gdy zwiększa swoje wpływy, kompetencje, ale tu chodzi o fundusze unijne , których dobre wykorzystanie to braki w kompetecji obecnego rządu.

    Dobre 0

  5. henry pisze:

    miliardy euro juz wpompowano, a na ulicy dalej syf, nie zycze nikomu przejzdu nawet na krotkim odcinku pociagiem PKP, to kpina i jakas ironia… walace sie dworce i sredniowieczny, sypiacy sie na kazdym kroku tabor, a za oknem afisze z info ile to UE na to wydala… przepraszam ile urzednikom premii „wyplacila” (czytaj ile sami wyplacili sobie z tej dobrej europejskiej kasy)

    Dobre 0

  6. fritz pisze:

    Cytat: Szkoda, że urzędnicy mają kłopoty z tak pomocnym, zwłaszcza dziś, włączeniem polskiej gospodarce dodatkowego dopalacza.

    *** To jest doprawdy dowcip. Administracja robi wszystko zeby nie wlaczyc dopalacza, tylko wrecz przeciwnie, zamrozic cala gospodarke.
    A tym zamrazalnikiem jest wprowadzenie euro.

    O tym, z euro oznacza schladzanie gospodarki mowi juz drugi raz jasno i wyraznie Balcerowicz w wywiadzie dla Dziennika (pierwszy raz mowil w wywiadzie dla Rzepy):

    Balcerowiacz mowiac o stanie juz po wprowadzeniu euro:

    Pytanie Z tym też jest problem?

    Chodzi o wypracowanie mechanizmów przeciwdziałających nadmiernemu boomowi kredytowemu. To może się teraz wydawać mało prawdopodobne. Jednak w momencie wejścia do strefy euro dla niektórych krajów stopy procentowe będą zbyt niskie z punktu widzenia kosztu kredytu, to przypadek Portugalii. A to stwarza ryzyko nadmiernego boomu.

    ***a te wypracowane specjalnie dla Polski mechanizmy.. oznacza nic innego jak odejscie do gospodarki rynkowej i wprowadzenie sztucznych granic regulujacych przeplyw kreydytow i izolujacych Polske od normalnych rynkow finansowych pozostalych krajow euro!

    Przeciez to jest defacto komunizm.

    Fascynujace jest, kiedy dziennikarze zajmujacy sie ekonomia w koncu zrozumieja o czym mowia Balcerowicz czy tez szef EBC, Trichert i wielu innych ekonomistow majacych odwage nie wyrazania poprawnie politycznie tylko zgodnie z tym, co szare komorki dyktuja.
    Ciekawe, kiedy wreszcie dziennikarze zaakceptuja, ze euro jest bronia polityczna majaca zjednoczyc Unie a z ekonomicznego punktu widzenia na tym etapie rozwoju ( a wiec jak dlugo Polska jest biedna peryferia Uni) wprowadzenie euro jest po prostu dla Polski samobojstwem gospodarczym, zabetonowaniem polskiej biedy i degradacje Polski praktycznie na zawsze prowincjalnego grajdola i rezerwuaru taniej sily roboczej dla Niemiec.

    Dobre 0

  7. Jot pisze:

    A kto kiedy widzial polskiego urzednika odwolanego za opieszalosc? Dopoki to sie nie zmieni, nic sie nie zmieni.

    Dopoki administracja jest miejscem do osadzania kolesi, ktorzy pompuja panstwowa kase do wplywow partii, dopoki prasa zachlystuje sie du*erelami i ladnymi krawatami zamiast punktowac bezczynnosc – nic nie bedzie.

    Dobre 0

  8. fritz pisze:

    W dzisiejszej Rzepie mamy swietny przyklad oblednego, politycznie prawidlowego myslenia na temat euro tzw. ekonomistow.

    Mowa o Slowacji
    Tytul: Trudne początki z nową walutą
    http://www.rp.pl/artykul/2,293568_Slowacji_trudne_poczatki_z_euro.html

    Na Slowacji wszystko zaczyna stawac. Gospodarka padla, dla tego nie ma presji inflacyjnej i dlatego ceny „stoja”.

    Ale za to kredyty sa tansze, o caly 1%, no i latwiej o kredyty:

    Cytat: Różnica między oprocentowaniem obligacji pięcioletniej w Polsce i na Słowacji sięga ponad 1 pkt proc. To daje oszczędności w obsłudze długu ? podkreśla Jakub Borowski, główny ekonomista Invest-Banku.

    *** Ile jest 1%? Np od 10 mld euro?
    To jest dokladnie 100 mln euro. A wiec mniej wiecej polowa tego, co Polska gospodarka zarobila w ciagu jednego miesiaca wlasnie dlatego, ze euro w Polsce nie ma.
    Ta roznica bedzie rosla na korzysc polskiej gospodarki pod warunkiem ze zgodnie z recepta Balcerowicza juz teraz nie bedzie przez zond (nie rzad) Tusk wychladzana.

    I wlasnie dlatego gospodarka ma poniesc milliardowe straty, aby moc 100 mln zaoszczedzic.
    Ciekawe, gdzie sa granice paranoi?
    Albo i nie. To nie jest paranoja. Po prostu banki zagraniczne maja do spelnienia okreslona funkcje polityczna w Polsce.. wprowadzenia euro.

    Swietny jest rowniez argument na temat wiarygodnosci Slowacji z powodu euro. Wlochy tez maja euro i bardzo niewiarygodne, placa chyba 2% czy nawet 3% wiecej niz Niemcy. Podobnie Portugalia.

    Dlatego twierdzenie, ze to euro swiadczy o wiarygodnosci jest po prostu czysta demagogia i nieprawda.

    Co do Slowacji: inwestorzy pamietaja o tym, ze sie bardzo ladnie rozwijala jeszcze pare miesiecy temu.
    Niebawem przekonaja sie, ze te zloty czasy naleza do przeszlosci.
    A wtedy rowniez sie zaufanie skonczy, tzn. kredyt podrozoje jak w Portugali.. i bedzie drozszy niz dla Polski !

    Dobre 0

  9. misio pisze:

    @fritz
    „W dzisiejszej Rzepie mamy swietny przyklad oblednego, politycznie prawidlowego myslenia na temat euro tzw. ekonomistow.”

    właśnie przed chwilą go czytałem – szczególnie zabawne są nadludzkie wysiłki redaktora Rzepy, pana Mirosława Kuka aby mimo omawianych katastrofalnych faktów wprowadzenie euro na Słowacji dalej zgodnie z linią Tuska przedstawiać jako… sukces.

    A jak wielki to sukces dobrze widać na słupkach załączonych do tego tekstu – zarówno słowacka produkcja jak i eksport spadają wręcz dramatycznie:
    http://www.rp.pl/galeria/5,2,293568.html

    I pomyśleć, że o mały włos Tusk na polityczne zlecenie to samo wprowadziłby w Polsce gdyby nie został w ostatniej chwili zablokowany przez Prezydenta i PiS.

    A o Polsce również są informacje:
    „Produkcja przemysłowa lepsza od oczekiwań”
    http://www.rp.pl/artykul/5,293770_Produkcja_przemyslowa_lepsza_od_oczekiwan.html
    Szczególnie śmieszni są ci wszyscy ekonomiści tak gardłujący z euro – za każdym razem się dziwią, że wyniki Polski pozostającej przy złotówce są lepsze od ich oczekiwań – tym razem spodziewali się spadku produkcji o ponad 6%, a spadła tylko o 2. Pomyłka o 200%!
    Kto nie spojrzał na powyższego linka z wykresem temu podpowiem, że na Słowacji spadki produkcji są rzędu… 30%!
    Niestety tacy właśnie „fachofcy” wbrew faktom dalej w najlepsze prowadzą swoją kampanię za pośpiesznym wprowadzaniem euro w Polsce – chyba pomału zaczyna być widoczne o co w tym wszystkim tak naprawdę chodziło i jaki był plan sprowadzenia Polski na dno pod pretekstem kryzysu.

    Dobre 0

  10. fritz pisze:

    misio Pisze: 20 kwietnia 2009 o 15:16

    Tusk chcial wprowadzic euro po kursie 2.80-3.0, to byly oficjalne spekulacje „fachofcow” i eksperotow zondu (nie rzadu) Tusk.

    Do EMRII weszliby nie ogladajac sie na zmiane ustawy o NBP.

    Kryzys wlasciwie uratowal na krotko Polske, a moze i na dluzej.

    Kurs 2.8 – 3.0 jest fantastyczny dla Niemcow i calkowicie zgubny dla Polski. Zapewnilby staly strumien polskiej masy biologicznej do roboty do wymierajacych Niemiec z powodu szalajacego w Polsce bezrobocia.

    Ciekawe jest w konuc, dlaczego w ciagu niecalego roku wartosc zlotowki wzrosla o 20% bez zadnych ekonomicznych powodow?

    Wedlug mnie, byla ta starannie wyrezyserowana akcje ktorej punktem szczytowym bylo niby spontaniczne i zaskakujace stwierdzenie Tusk, wiernego i oddanego przyjaciela frau Merkel, Polska wchodzi do EMR II i w 2010 wprowadza euro.

    A przebieg tej akcji jest bardzo dokladnie zapisany w postaci transakcji kupowania i sprzedawania euro-zlotowki. Zapisy te istnieja. Ciekawe, dlaczego dziennikarze nie maja ochoty nimi sie zajac?

    Dobre 0

  11. Henryk z Marysina pisze:

    Platforma Obywatelska sobie po prostu nie radzi z rządzeniem. I nie ma co biadolić. Czekamy do wyborów.

    Dobre 0

  12. Stanisław pisze:

    Proszę w ramach prowokacji dziennikarskiej złożyć wniosek o dotację unijną. Tak dla zasady a wyjdzie szydło z worka . To lepsze od śledzenia co w GW lub co u Michnika. Tak dla zdrowia psychicznego. Takie proste i na temat.

    Dobre 0

  13. Janek pisze:

    W jakim celu urzędnik ma się starać?
    Za ewentualne błędy sporo zapłaci, a za sprawne rozdysponowanie nagrody nie dostanie.
    Najlepiej gdyby po prostu urzędnicy nie decydowali o dotacjach. Jasne i czytelne reguły nie potrzebują urzędników.

    Dobre 0

  14. Jurek Wawro pisze:

    1. Wyrażenie obawy, że biurokracja może nas znów pokonać jest jaskrawym zafałszowaniem rzeczywistości. Żyjemy w świecie zdominowanym przez biurokrację i jest to stan trwały.

    2. Fundusze unijne są po prostu za duże na potrzeby – przynajmniej tak, jak są one w Polsce postrzegane. To przecież łupy, które ktoś tam musi podzielić i na dodatek zgodnie z jakimiś wytycznymi. W ten sposób nigdy kolesie nie dostaną 100% i przynajmniej część musi trafić do zupełnie przypadkowych „przedsiębiorców” (o ile „pozyskiwanie funduszy” może być takim samym bizesem jak np pozyskiwanie złomu). Co za marnotrawstwo! Zauważyłem ten problem już dawno. Powiedziałem pewnej pani, odpowiedzialnej za podział funduszy, że najlepiej byłoby znaleźć coś drogiego i bezużytecznego. Jeden podpis i problem rozwiązany. Może sztuczny satelita Ziemii? Niedługo potem przeczytałem w „Computerworld”, że rośnie „polskie lobby budowy sztucznego satelity Ziemii”. Przy okazji dowiedziałem sie, że to w sumie nie tak drogie przedsięwzięcie. I pewnie dlatego nie powstało.

    3. Póki „Rzeczpospolita” nie napisze, że kwestia geotermii toruńskiej to niewyobrażalny skandal, to wszelkie biadolenie nad niewykorzystanymi funduszami będą brzmieć fałszywie i jedyny komentarz na jaki saługują to taki jak powyżej.

    Dobre 0

  15. Henryk D. pisze:

    Dobry komentarz.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.