Mamy nową polityczną aferkę. Ludzie szefa rządu – zresztą już nie pierwszy raz – zapomnieli o tym, że powinni informować ludzi prezydenta o niebezpiecznych wydarzeniach w kraju. I Lech Kaczyński poczuł się urażony, że za późno się dowiedział o pożarze w hotelu w Kamieniu Pomorskim.
Można oczywiście powiedzieć, że prezydent przesadza. Że nie ma żadnego powodu, aby o wypadku losowym – nawet takim, w którym ginie ponad 20 osób – w superpilnym trybie informować Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Że Lech Kaczyński robi publiczne wyrzuty rządowi tylko dlatego, iż chce mu politycznie zaszkodzić.
I pewnie tak jest, bo powszechnie wiadomo, że prezydent gabinetowi Tuska dobrze nie życzy i że trzyma kciuki za największą partię opozycyjną.
Ale to tylko pół prawdy. Druga połowa obciąża, niestety, rząd. Bo to Kancelaria Premiera dzierży wszystkie nitki informacji o sytuacji w Polsce. Dlatego już parę miesięcy temu odpowiednia agenda rządowa zobowiązała się, że o tego typu wydarzeniach, jak pożar w Kamieniu Pomorskim będzie informować prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
W czasie świąt wielkanocnych ten mechanizm jednak nie zadziałał. Pewnie są jakieś mniej i bardziej wiarygodne wyjaśnienia tej sytuacji, ale jedna kwestia pozostaje bezsporna. Premier i jego otoczenie uważają prezydenta za wroga, a obowiązek informowania go o czymkolwiek najwyraźniej sprawia im przykrość. Najchętniej by głowę państwa ignorowali, bo przecież polityczny interes Kaczyńskiego jest sprzeczny z interesem Tuska.
Nie chcę przez to stwierdzić, że przed prezydentem celowo zatajono wypadek w Kamieniu Pomorskim, aby Lech Kaczyński nie mógł szybko pojechać w odwiedziny do pogorzelców. Ale być może – w ferworze gorączkowych przygotowań do wizyty premiera na miejscu pożaru – nikomu nawet do głowy nie przyszło, że należałoby wysłać odpowiednią depeszę do BBN.
Morał z tej historii jest tylko jeden. W stosunkach między prezydentem a premierem jest tak dużo niechęci i złych emocji, że nie ma co liczyć na honorowe porozumienia i dżentelmeńskie umowy. Potrzebny jest oficjalny dokument lub nawet ustawa regulująca współpracę. Przyda się zawsze w czasach trudnej kohabitacji.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Tusk to pierwszy premier, który osobistą mściwość przedkłada nad interes państwa. Do obowiązków rządu i jego aparatu należy niezwłoczne informowanie Prezydenta RP. Na to powinny iść nasze podatki. Polska to nie boisko Tuska, na którym może sobie kopać przeciwników do woli,. No chyba że znajdzie się ktoś odważny i wręczy naszemu trampkarzowi czerwoną kartkę.
Prezydent ciagle twierdzi , ze jest najwazniejsza osoba w panstwie.
Moze i jest , ale to nie znaczy , aby rzad byl zobowiazany ciagle go informowac, w pospiechu, o kazdym wypadku samochodowym czy tez rozrobie w barze.
Krol oglosil trzy dni zaloby, bo jeden bylo mu za malo.
Gdyby tsunami zatopilo 200 Polakow, wtedy zaloba trwala by pol roku.
Codziennie sie cos pali i gina ludzie. Nie wolno jednak przejsc do porzadku dziennego nad pozarem w Kamieniu Pomorskim. Byla to wielka tragedia wielu dzieci i doroslych. Zgineli straszna smiercia nie z wlasnej winy. Ich pechem bylo to, ze musieli z braku pieniedzy zamieszkac w domu zbudowanym z latwopalnych materialow, ktory nigdy nie mial prawa sluzyc jako dom mieszkalny. Tutaj zawiodlo panstwo. Pomimo licznych obowiazujacych w Polsce przepisow przeciwpozarowych nikt naprawde nie sprawdzil ile podobnych domow jest dalej zamieszkanych, zeby sie dowiedziec ile istnien ludzkich jest zagrozonych podobna tragedia.
Jestem wstrzasnieta cynizmem niektorych forumowiczow. Gdzie maja sumienie i szacunek dla ludzkiego zycia?
Jedynym slusznym rozwiazaniem, w obliczu tej niespotykanej tragedii, bylo wspolne przybycie premiera i prezydenta na miejsce pozaru.
Ich obowiazkiem bylo wczesniejsze ustalenie pewnych procedur. Niestety, nie potrafia sie dogadac. Tyle, ze Polska nie potrzebuje obrazajacych sie na siebie premiera i prezydenta. Ona potrzebuje wewnetrznego spokoju i madrych przywodcow, dla ktorych ojczyzna jest wazniejsza od chorych ambicji.
Pozar wydarzyl sie o godz. 1 w nocy. Premier przybyl na miejsce wypadku okolo godz. 10, Pan Prezydent o godz.14 z pretensjami, ze nikt go nie zawiadomil.
O godz. 10 niemiecka rozglosnia podala informacje o tym strasznym pozarze w Kamieniu Pomorskim. Jest conajmniej zaskakujace, ze informacje z Polski poszly w swiat, a nikt ze swity Pana Prezydenta niczego nie uslyszal, ani niczego nie wiedzial.
Pozostawiam bez dalszego komentarza.
cyt. ABK: „Jedynym slusznym rozwiazaniem, w obliczu tej niespotykanej tragedii, bylo wspolne przybycie premiera i prezydenta na miejsce pozaru.”
Proszę Pani, nie zgadzam się. Prezydent i premier powinni ewentualnie wysłać swoich przedstawicieli. Na miejcu powinny być właściwe służby i miejscowe władze. Prezydent i premier zrobili sobie show na ludzkim nieszczęściu. Nie byli tam do czegokolwiek potrzebni. Brakowało tylko, żeby trzymali w ręku sikawki i polewali. Żenada.
Wizytę Tuska w Kamieniu Pom. można zrozumiec, bo w kompetencjach rządu leży nadzór nad działaniem systemu ratownictwa, w tym straży pożarnej, czy zapewnienie pomocy pogorzelcom. Oczywiście, mogl przyjechać wicepremier Schetyna czy nawet urzędnik niższy rangą, ale wizyta Tuska jakiś sens i uzasadnienie jednak miała. Natomiast ani pretensji ani wizyty prezydenta nie rozumiem. Mimo dużej liczby ofiar, pozar w Kamieniu miał zasięg lokalny i nie miał żadnego wpływu na bezpieczeństwo państwa. Nie miał więc żadnego związku z kompetencjami prezydenta. Gdyby palił się jakiś obiekt o znaczeniu strategicznym dla państwa, czy też mielibyśmy do czynienia z jakimś gigantycznym, rozprzestrzeniającym się, niemożliwym do opanowania, pożarem, można byłoby doszukiwać się związków takiego wydarzenia z kompetencjami prezydenta. W innym przypadku nie ma racjonalnych powodów, aby informować o jakimś zdarzeniu prezydenta. Natomiast jego wizyta w Kamieniu miała charakter oczywiście polityczny, chciał się pokazać, niczego konkretnego ofiarom pożaru nie obiecał (bo i nie mógł), natomiast wykorzystał okazję do narzekania na niski budżet swojej kancelarii, do przypominania, że poprzedni rząd robił dużo w zakresie pomocy dla ofiar takich wypadków (jakby to miało teraz – poltora roku po zmianie rządu – jakiekolwiek znaczenie), czy artykułowania pretensji o niepoinformowaniu go o pożarze. Takie wykorzystywanie miejsca tragedii dla celów politycznych znamionuje, mowiąc delikatnie, brak klasy. Tusk w Kamieniu może i wypowiadał się mało składnie, ale jednak konkretnie (zapowiedź sfinansowania budowy nowego budynku socjalnego) i na temat, nie wygłaszał żadnych uwag politycznych.
Biuro Bezpieczenstwa Narodowego przy prezydencie uzaleznia swoje ewentualne dzialanie od tego czy ktos z rzadu laskawie wysle po 8 godzinach SMS-a do pana Szczygly?
To, wobec tego, bezpieczenstwo narodowe jest w dobrych rekach!
Jesli rzad przestanie wysylac SMS-y, Biuro calkiem zawiesi dzialalnosc?
Gdyby tego spoznionego o 8 godzin SMS-a jednak wcale nie wyslano, to do dzis prezydent by nie wiedzial o pozarze w Kamieniu?
Rozwazanie czy rzad chcial celowo zataic przed prezydentem informacje o pozarze mialoby sens gdyby rzad zablokowal wszystkie media trabiace o tym od rana. Wtedy moznaby miec podejrzenia, ze to celowe.
Rzadowi , tak jak kazdemu normalnie myslacemu czlowiekowi, nawet przez mysl nie przeszlo, ze mozna nie wiedziec o czyms o czym mowia wszystkie media w Polsce i agencje informacyjne zagranica.
Nie dalej jak tydzien temu prezydent wytykal Tuskowi, ze ten w nocy spi podczas gdy prezydent „funkcjonuje”. Teraz z kolei z oburzeniem broni faktu, ze Szczyglo tez w nocy spi. (Zupelnie jak Tusk… i jeszcze pare osob ktore znam.)
Czy to nie jest paranoja?
Premier powinien spać u prezydenta a wtedy co moje to i twoje oczywiście wiadomości przez głośno mówiący telefon. Do czasu likwidacji urządu prezydenta. Czy Bruksela nie wystarczy, gdzie oszczędności po wstąpieniu do Unii ? 600 osobowy dwór prezydenta w tym egzorcysta bez szklanej kuli. Czy prezydent śpi w dzwiękoszczelnej i pancernej kabinie z napisem „Nie budzić” i nie ma kontaktu z otoczeniem na „wsiaki słuczaj” ?
Jeżeli urzędnicy Tuska dowiadują się o tego typu wydarzeniach z telewizji to nie powinnismy im tyle płacić za oglądanie TV.
A nie powinny zostać jakieś procedury zrealizowane.Oj Tusk i jego koledzy nie przestrzegają prawa., a to znaczy że rządzą w sposób niedemokratyczy, a stąd tak niedaleko do rządów faszystowskich.
( o których tak mówili.)
@RYSA Pisze:
18 kwietnia 2009 o 14:20
Skoro ludzie nie dochodzą do przejścia, to znaczy, że przejście jest źle zlokalizowane a nie ludzie źli.
Poza tym miasta są przede wszystkim dla pieszych i to kierowcy powinni na nich uważać.
W Polsce irytujace jest to, że jeśli dochodzi do złamania jakiegoś durnego prawa, to efektem są kary dla łamacza a nie refleksja nad zmianą prawa.
U nas jest królestwo urzędów. Obywatel jest nikim.
Niemal w całym mieście nie ma koszy na śmieci. Podchodzę do Straży Miejskiej i pytam o kosze a oni mi na to, że niech piszę w tej sprawie do burmistrza. Dlaczego Straż Miejska karze obywateli za nieporządek a już za nieporządek władz miejskich nie karze?
Czemu tzw kanary sprawdzają, czy obywatele kasują bilety a to, że autobusy są przepełnione, że się spóźniają, niezgrywają, że nie ma rozkładu jazdy wewnątrz (ale reklamy oczywiście są) już ich nie obchodzi i jak mi się nie podoba, niech wystosuję pismo do prezesa związku komunikacyjnego?
Czemu kontrola idzie w jednym kierunku a spowrotem to już nie działa?
Właśnie ten przerost znaczenia administracji… gorzej, społeczna zgoda na ten przerost jest problemem.
Zgadzam sie z panem Adrzejem i prezydent i premier powinni wyslac swoich przedstawicieli na miejsce wypadku i wspolnie omawiac pomoc w takich sytuacjach ,a o ile tego nie potrafia robic wspolnie to takie przywodztwo nam jest nie potrzebne.Brak wspolnej kordynacji i wspolnych dzialan dowodzi ze brakuje im dyplomacji solidarnosci a zostaje chec kopania po kostkach. swoich przeciwnikow załosne , małostkowe ,utarczki na najwyszym szczeblu naszego Panstwa .pozdrawiam Halina
cyt. Dominik Zdort: „Morał z tej historii jest tylko jeden. W stosunkach między prezydentem a premierem jest tak dużo niechęci i złych emocji, że nie ma co liczyć na honorowe porozumienia i dżentelmeńskie umowy. Potrzebny jest oficjalny dokument lub nawet ustawa regulująca współpracę. Przyda się zawsze w czasach trudnej kohabitacji.”
Panie Redaktorze, z analizą się zgadzam, ale z wnioskiem nie. Kultury i rozumu nie da się zadekretować. Lepiej nie twórzmy kolejnych tego typu ustaw, bo szkoda na to czasu i energii.
@btryj
?Skoro ludzie nie dochodzą do przejścia, to znaczy, że przejście jest źle zlokalizowane a nie ludzie źli.?
Szanowny panie. Źle pan odczytał moje intencje a były nimi konieczność POSZANOWANIE DLA PRAWA. I zaraz postaram się wyłuszczyć, co miałem na myśli.
W Polsce jest dozwolone przechodzenie przez ulicę nie przez przejście dla pieszych, jeśli jest ono zlokalizowane w odległości większej niż 100 m. Naprzeciwko wyjścia z bramy liceum, o którym pisałem jest przejście zabezpieczone barierami i oznakowane pasami na jezdni a mimo to większość młodych ludzi wybiera przejście przez jezdnię na drugą stronę naprzeciwko położonego tam przystanku autobusowego. Proszę zatem o odpowiedź, kto postępuje źle i czy pan rozgrzesza takie postępowanie?
Jeśli odpowie pan zgodnie z tym, co napisałem, tzn. że jest to łamanie prawa to uważam, że jest to pierwszy krok do tego by brak poszanowania dla prawa pogłębiało się i objawiało się następnie ściąganiem na lekcji, popełnianiem plagiatów w pracach magisterskich itd.
Co powinno się dziać? Wcale nie uważam, ze powinno się od razu karać licealistów. Wystarczy na początek akcja ze strony dyrekcji lub policji uświadamiająca, ze jest to właśnie ŁAMANIE PRAWA i od tych niewinnych zdarzeń dochodzimy do poważnych naruszeń prawa. Nie oznacza to oczywiście, że jeśli wyeliminujemy niewłaściwe przechodzenie przez ulice to szacunek dla prawa zakwitnie we wszystkich. Zna pan zapewne powiedzenie, ?czym skorupka za młodu nasiąknie tym na starość trąci?. I o to właśnie mi chodzi. Mniej będzie przypadków łapania gapowiczów w autobusach i śmiecenia w mieście, na które się pan uskarża.
Donald Tusk nie nadaje się na prezydenta, jest mściwy, zawistny i myśli tylko i wyłącznie o swojej popularności.
no i doczekaliśmy się Polski, w której najlepiej mieć w rodzinie emeryta i jak ktoś ma zginąć to tylko w jakiejś katastrofie z kilkoma osobami. Żałoba narodowa sprowadzona została do elementu PR-owskiego przedstawienia.
„W Polsce irytujace jest to, że jeśli dochodzi do złamania jakiegoś durnego prawa, to efektem są kary dla łamacza a nie refleksja nad zmianą prawa.”
Sorry, prawo jest prawem i KARY MUSZA BYC. Oczywiscie nie powinno to wykluczac refleksji nad zmiana prawa – ale nie mozna lekcewazyc niewygodnych przepisow tylko dlatego, ze sa niewygodne. Prawo jest prawem – i jak rzadko zgadzam sie z RYSĄ, tak tu ma 100% racji.
TUSKU jako wysportowany przyszly przeciwnik w wyscigu o palac namiestnikowski wystawia wysokie pilki – l.kaczynski jak wiadomo ze spotrem nie ma nic wspolnego -widzac wysoki pilki bierze zamach jak drwal i tnie po autach lub w siatke czasem puknie sie rakieta w glowe a pozniej podnosi larum ze to nie w porzadku- elkacz jest zbyt slabym przeciwnikiem zeby wiedziec ze pilki sa mocno podkrecane. elkacz juz teraz powinien szukac jakiegos pretekstu zeby wycofac sie z tego wyscigu- Tym razem na scenie politycznej nie ma samoobrony wiec lepper go nie wesprze, polacy sa juz mocno uodpornieni na oszolomskie pisowskie klamstwa.
Osobiscie wolalbym zeby l.kaczynski wzial udzial w tym wyscigu- mam juz nawet tytul na pierwsze strony — jakaz to byla piekna katastrofa braci smiesznych a wrednych- palce lizac -Prawda? ha ha ha
Przykro i nie do zaakceptowania, ze Rzad lekcewazy sobie Glowe Panstwa i ma Ja za nic. Takie glupie tlumaczenie, ze pan Prezydent powinien wlaczyc sobie telewizor i zobaczyc co sie dzieje w kraju, stanowi pozalowania godna kpine z Jego osoby. Poniewaz pan Prezydent nie reprezentuje wiedzy pana Palikota, ani jego pozíomu umyslowego, zatem jego reakcja na Jego traktowanie byla jak najbardziej prawidlowa. Z calej tej historii widac kto celowo szuka „slomki” do oka i wykorzystuje sie najczesciej dwoch nadwornych propagandystow PO pana Niesiolowskiego i pana Palikota. Ci ludzie jak tylko pokaza sie w okienku telewizyjnym juz wiadomo o co chodzi i co oni powiedza. Z tym, ze styl ich wypowiedzi jest w wiekszosci przypadkow ponizej krytyki i nie osmieszaja tylko ich, ale jeszcze w wiekszym stopniu Rzad pana Tuska. Trudno jest byc przekonanym, ze robia oni to sami od siebie, a nie na zlecenie i za zezwoleniem swoich mocodawcow.
Smutna to sprawa i dwulicowa ze strony PO, zeby w oczy swiecic, a poza plecami wbijac noz w plecy. Niech im sie nie zdaje, ze narod tego nie widzi i napewno ich odpowiednio za to oceni. Krotkowzroczni ludzie.