Mamy nową polityczną aferkę. Ludzie szefa rządu – zresztą już nie pierwszy raz – zapomnieli o tym, że powinni informować ludzi prezydenta o niebezpiecznych wydarzeniach w kraju. I Lech Kaczyński poczuł się urażony, że za późno się dowiedział o pożarze w hotelu w Kamieniu Pomorskim.
Można oczywiście powiedzieć, że prezydent przesadza. Że nie ma żadnego powodu, aby o wypadku losowym – nawet takim, w którym ginie ponad 20 osób – w superpilnym trybie informować Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. Że Lech Kaczyński robi publiczne wyrzuty rządowi tylko dlatego, iż chce mu politycznie zaszkodzić.
I pewnie tak jest, bo powszechnie wiadomo, że prezydent gabinetowi Tuska dobrze nie życzy i że trzyma kciuki za największą partię opozycyjną.
Ale to tylko pół prawdy. Druga połowa obciąża, niestety, rząd. Bo to Kancelaria Premiera dzierży wszystkie nitki informacji o sytuacji w Polsce. Dlatego już parę miesięcy temu odpowiednia agenda rządowa zobowiązała się, że o tego typu wydarzeniach, jak pożar w Kamieniu Pomorskim będzie informować prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
W czasie świąt wielkanocnych ten mechanizm jednak nie zadziałał. Pewnie są jakieś mniej i bardziej wiarygodne wyjaśnienia tej sytuacji, ale jedna kwestia pozostaje bezsporna. Premier i jego otoczenie uważają prezydenta za wroga, a obowiązek informowania go o czymkolwiek najwyraźniej sprawia im przykrość. Najchętniej by głowę państwa ignorowali, bo przecież polityczny interes Kaczyńskiego jest sprzeczny z interesem Tuska.
Nie chcę przez to stwierdzić, że przed prezydentem celowo zatajono wypadek w Kamieniu Pomorskim, aby Lech Kaczyński nie mógł szybko pojechać w odwiedziny do pogorzelców. Ale być może – w ferworze gorączkowych przygotowań do wizyty premiera na miejscu pożaru – nikomu nawet do głowy nie przyszło, że należałoby wysłać odpowiednią depeszę do BBN.
Morał z tej historii jest tylko jeden. W stosunkach między prezydentem a premierem jest tak dużo niechęci i złych emocji, że nie ma co liczyć na honorowe porozumienia i dżentelmeńskie umowy. Potrzebny jest oficjalny dokument lub nawet ustawa regulująca współpracę. Przyda się zawsze w czasach trudnej kohabitacji.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
PR-owska kampania trwa, liczy sie tylko ten kto pierwszy przyjedzie z kamerami i w niebieskiej koszuli na miejsce wydarzeń. Jak wiadomo premier jest w tym mistrzem. Cel uświęca środki.
A morał powinien być taki-ode mnie w pracy wymagane jest przestrzeganie regulaminu ,zasad,obowiązków. Jeśli pracuję jako sprzątaczka, to przychodzę do pracy i sprzątam. Nie ma opcji,że się położę i będę spała lub zrobię coś „po łebkach”, bo następnego dnia pokażą mi drzwi. Jeśli jestem sprzedawczynią, to do moich obowiązków należy i sprzedaż towaru i bycie pogodną,uśmiechniętą i kompetentną a nie daj Boże agresywną, nieuczciwą i leniwą,bo następnego dnia będę już bez pracy. Czy premierowanie to nie praca?Czy Tusk nie bierze za tę pracę pieniędzy?Czy nie poczuwa się do żadnych obowiązków?Czy robi z siebie i z nas wariatów? Spora część społeczeństwa potrafi myśleć i na nic umizganie się przed kamerami jaki to z niego git człowiek.Nie ma dla niego reguł i zasad? A jeśli zobowiązał się do czegoś to pies z kulawą nogą go nie usprawiedliwi i nie ma co wymądrzać się, że Prezydent mógł oglądać telewizję, to by się dowiedział o tragedii w Kamieniu Pomorskim. Nie było by tematu -niezgoda między Prezydentem i premierem-gdyby premier pracował a nie obijał się. Gdybym ja tak pracowała to dawno już musiałabym rozglądać się za nową pracą.
Kiedyś było takie powiedzenie -kto w Polsce rządzi i jest ono mimo „niby”zmiany systemu aktualne.Jest grupa której zależy na skłóceniu Premiera i Prezydenta,a PO im tylko pomaga,bo zależy jej tylko na rządzeniu/czytaj kasie/a Polska dla nich to coś irracjonalnego.
Wczoraj byl pozar w Warszawie, na Modlinskiej. Czy pan prezydent zdazyl sie juz obrazic? Bo nie widzialem, zeby wystepowal na zgliszczach, wiec pewnie nikt mu nie powiedzial…
Prosze Pana, umowa dzentelmanska powinna wystarczyc.
Ustawa okresla dokladnie, kiedy nalezy powiadomic Prezydenta. To nie zostalo zrobione. Jednak trwa walka wyborcza i niestety, rzad jest gotowy, nie po raz pierwszy, lamac prawo.
Dziwi tylko zmowa milczenia intelektualistow, ktorzy przeciez dobrze widza, co sie dzieje i przyzwalaja na takie praktyki.
Premier dazacy wszelkimi metodami do prezydentury zapomina o podstawowych wymogach demokracji. Ma klakierow, ktorzy w pedzie do wladzy zupelnie sie zapominaja. Wstyd.
„Ale to tylko pół prawdy. Druga połowa obciąża, niestety, rząd. Bo to Kancelaria Premiera dzierży wszystkie nitki informacji o sytuacji w Polsce.”
Wolne żarty. Żeby się dowiedzieć o pożarze w Kamieniu Pomorskim, wystarczyło włączyć radio albo telewizję, zajrzeć do jakiego bądź portalu. Jeżeli nikt ani w Kancelarii Prezydenta, ani w BBN-ie nie raczył tego zrobić, to najrozsądniej ze strony Prezydenta byłoby o całej kwestii w ogóle głośno nie wspominać. Bo cała historia owszem, pokazuje złośliwość Małego Pałacu względem Dużego, ale też pokazuje skrajną niekompetencję Dużego Pałacu – czy Prezydent naprawdę chce zwrócić na nią uwagę?
Zresztą sprawa nie miała nic wspólnego z bezpieczeństwem narodowym, i największa szycha, która miała potrzebę być informowana na bieżąco, to lokalny komendant straży pożarnej i może jeszcze burmistrz. Urzędnicy w randze prezydenta czy premiera nie mieli tam nic do roboty.
„Pijany jesteś, czy o drogę pytasz”
A może prezydent powinien z kancelarii premiera otrzymać codziennie informacje, że już wstało słońce?
W kraju to pan prezydent nie wie co się dzieje (późno się o tym dowiaduje), natomiast co się dzieje np. w Gruzji – to on wie pierwszy! I reaguje natychmiast, zanim wszyscy inni się wypowiedzą. Brawo, brawo panie prezydencie! Zawetuję Pana przy najbliższych wyborach.
Dlaczego Bóg nie uprzedza o swojej woli prezydenta ? Ciekawe. To nie los decyduje o śmierci Katolika. Tak sobie myślę.
Pisze Pan cała prawdę i tylko prawdę , ale co z ta prawdą czynić ?
Gdyby ta prawda nie była taka żałosna , to można by się pośmiać -jakie te bobaski są zawzięte i konsekwentne , ale tu mamy sprawę między „Najwyższym” czyli Prezydentem i Rządem Rzeczpospolitej a to bardzo smutne. Co by tu Pan napisał lub nie – ma znaczenie marginalne , sprawy oceni „mądrość zbiorowa” , która wyda werdykt w czasie wyborów. Na łamach Rzeczpospolitej przekonuje się przekonanych a to nie wiele warte dla „sprawy” .
@ maciek , henryk.d, antarjani , stanislaw … ??? czy wam sloneczko wiosenne lby ugotowalo ?… czy o droge pytacie ? radze psychiatre odewiedzic a jak sie polepszy to moze cos poczytac i wtedy sie skromnie wypowiedziec !!!
Zastanawia mnie czy to prawda, ze biure premiera jest informowane o kazdym pozarze w Polsce. Moze ludzie premiera tez dowiedzieli sie o pozarze z TV?
A stanislaw „tak sobie mysli”, mala rzecz a cieszy.
Te wyjazdy obu panów na miejsce tragedii były żałosne. Prezydent mówił jak ekspert o technicznych aspektach pożaru, a premier coś dukał z niezrozumiałym grymasem na twarzy.
Po jaką cholerę tam pojechali? Ile to kosztowało podatników?
@ Jerzy Canadol
sorki, rzeczywiście mi dogrzało, bzdury wypisuję jakieś
„35 osób zginęło, a 542 zostały ranne w wypadkach drogowych, do których doszło w święta wielkanocne, od piątku – poinformował rzecznik komendanta głównego policji, podinsp. Mariusz Sokołowski”. Kiedy Pan Prezydent ogłosi pernamentną żałobę narodową, ponieważ dzień w dzień na polskich drogach giną dziesiątki ludzi? Kiedy politycy przestaną żerować na ludzkiej tragedii? Przy okazji według komunikatu Komendy Głównej Straży Pożarnej z 16 kwietnia „Interwencje ogółem – 1807, pożary – 1313, miejscowe zagrożenia – 426, alarmy fałszywe – 68″. Dlaczego Pan Prezydent nie wystąpił z orędziem w sprawie tak wielkiej liczby pożarów?
@andrzej2000
Pojechali żeby zgrywać przed tępym społeczeństwem troskliwych ojców narodu. Ta ciągła walka na sondarze jest niesmaczna. Rząd nie podejmuje żadnych koniecznych chociaż czasem bolesnych działań żeby Tusk wygrał wybory prezydenckie.
Z kiepskiego premiera bedzie kiepski prezydent, chociaż mam nadzieję że nim nie zostanie, poprostu się nie nadaje.
Kisiel…
Niestety w całej rozciągłości zgodzić się z Tobą tylko wypada. Zastanawiające jest, że jak ginie 300 czy 500 osób ale pojedynczo w tygodniu ? dni 7, (wypadki, nieszczęśliwe zdarzenia itp) to nie mamy żałoby narodowej czy wielkiej atencji Wielkich (prezydent, rząd), ale jak zginie na raz paręnaście osób zaraz podnosi się wielki rwetes.
Śmierć, jest jednostkową tragedią dla umierających, a niewyobrażalnym bólem dla Jego bliskich, jak to można mnożyć??
re: Stanisław Pisze: „Tak sobie myślę.”…. a czym?????
# Henryk D. Pisze:
17 kwietnia 2009 o 22:11
?Pijany jesteś, czy o drogę pytasz?
A może prezydent powinien z kancelarii premiera otrzymać codziennie informacje, że już wstało słońce?
pan namiestnik nie potrzebuje takiej informaci, pan namiestnik przeciera zaspane oczka, patrzy w lustro i wie, ze slonko wstalo. pan namiestnik rzuca filozoficznie – panstwo to ja.
reszta jakl w balladzie o knieziu Dreptaku.
tegoz weekendu na drogach zginelo 25 osob. BBN nie okazalo nalezytego zainteresowania, a pan namiestnik nie objechal Tusku za brak informacji.
moze pan namiestnik, jako osoba uczuciowa, moze zniesc tylko jedna zla wiadomosc dziennie?
dla TYCH co tu zabladzili z onetu … Ci biedni ludzie zwrocili sie do swojego panstwa o ratunek i pomoc a otrzymali najstraszniejsza smierc jaka sobie mozna wyobrazic i to nie przez nieszczesliwy przypadek , a ze zwyklego niedbalstwa i zaniechania urzedniczego !!! dlatego o szacunek prosze !!!
Co robi 600 osób w kancelarii prezydenta i tzw. Biuro nazywane dumnie Bezpieczeństwa Narodowego ? Wszyscy czekają na meldunki premiera bo nie wiedza co mają robić a wystarczy jak to robią media podać numer alarmowy bezpośredni do Prezydenta aby jak Krauze w sytuacji trudnej dzwonić a nawet przesyłać zdjęcia. Telefoniczna „ściana płaczu” to sposób na bezpośredni kontakt „ojca narodu” z uciśnionym przez Tuska narodem. Polacy dzwońcie do prezydenta bo brak informacji o sytuacji zniechęca do pełnienia funkcji. A przy okazji czy sztab kryzysowy w Kamieniu zamurowało ? Tyle tego w kraju namnożyli a tu tylko premier jest wiarygodny jak listonosz roznoszący telegramy. A misja mediów ?
Walesa byl Prezydentem 5 lat a Kwasniewski 10 lat i byl swiety spokoj. Rzadzacy jakos dogadywali sie z Prezydentami. A teraz Preztdent chce nie tylko reprezentowac alu i rzadzic chce byc rowniez Premierem Przerost ambicji kompleks nizszosci glupota czy brak kultury ???
Publiczne pranie brudów w zakresie rządzenia państwem między dwoma ośrodkami władzy w Polsce jest sprawą haniebną i zarazem charakterystyczną dla republik bananowych. Ukazuje w całej nędzy żałosną marionetkowość najwyższej władzy.
Niestety, w wielu przypadkach fatalną rolę na tej linii odgrywa szef MSZ-tu, którego plakatowa niedojrzałość naraża i rząd i urząd prezydenta na śmieszność.
Powiadamianie najwyższych ośrodków władzy o rozmaitych istotnych zdarzeniach to sprawa odpowiednich procedur. Jeżeli nie zostają one dotrzymane, to następują skutki kadrowe – tak jest na całym świecie. Z wyjątkiem Polski i może Pernambuco.
Na całym świecie od początku świata trwają tarcia na najwyższych piętrach władzy. Jednak tylko w Polsce sprawy te są przedmiotem nieustannego roztrząsania w mediach i przy stołach zwykłych ludzi. Nie jest to dowodem demokracji. To jest dowód na szkodliwe działanie na niekorzyść polskiej racji stanu.
Z głownym wnioskiem Autora się zgadzam, ustawa jest konieczna.
Ale proszę o wyjaśnienie tej manipulacji:
już parę miesięcy temu odpowiednia agenda rządowa zobowiązała się, że o tego typu wydarzeniach, jak pożar w Kamieniu Pomorskim będzie informować prezydenckie Biuro Bezpieczeństwa Narodowego.
Jaką formę mialo zobowiązanie i co znaczy „tego typu wydarzeniach, jak pożar w Kamieniu Pomorskim”. To Pana domysł, czy może rzczywiście był taki zapis? Bo jesli to tylko domysł Autora, to druga połowa artykułu niewiele jest warta.
Demokracji nie buduje sie w ciagu 20 lat na takich zgliszczach jaka byla
Polska PRL.Wg.mojej oceny nocna zmiana jaka dokonal Walesa z wiadomymi nawet nazwiska osobnikami zatrzymala proces demokratyzacji Polski.Obecne poczynania polTuska dobrze swiadcza o zasadach jakie maja panowac w panstwie.Jedyna Partia,jeden wodz.
Obywatele maja z uwielbieniem przyjmowac obiecanki i ciszyc sie wolnoscia wg.powiedzenia Owsiaka „rubta co chceta”.Zmiany – jakie zmiany,przecierz juz dokonalismy – odsuwajac PIS od rzadzenia.I to jest cala mysl przewodnia jedynej slusznej partii.Sami swoi z przystawkami
zarowno z lewej i prawej sa z nami.A spoleczenstwo jakos sie wyzywi.Bardzo moim rodakom wspolczuje.pozdrowienia z Vancouver
„Lech Kaczyński poczuł się urażony…” Norma, „constans”…
A ja się dowiediałem o pozarze,jak tylko w stałemi,gdzieś
koło 8.oo i starym brzydkim zwyczajem włączyłem tvp.
Po mniej wiecej dwóch godzinach dowiedziałem się,
że i premier już się dowiedział i szykuje się do drogi.
Upłyneły ze dwie dalsze godziny,gdy na pasku pojawiła się
informacja,że prezydent też juz się dowiedział i szykują
mu już… samochód !
Oj, będzie kolejna granda,pomyślałem !
Jeżeli nik z 2. batalionów pracowników kancelarii
prezydenta nie oglada tvp,nie słucha radia,nie dba o to,
aby Prezydent był natychmiast poinformowany (a przede
wszystkim przed premierem – co nie bylo takie trudne)
to ja na miejscu Prezydenta,dałbym komu trzeba,
wypowiedzenia warunków pracy i płacy.Grupowe !
W kontekście tego wydarzenia widać jak celowa jest destrukcja rządu do Prezydenta RP .
Najśmieszniejsze jest to, że D.Tusk bardzo pragnie być Prezydentem RP, ale sam podcina gałąź , na którą bardzo pragnie wskoczyć i może wydarzyć się katastrofa , po której może zapomnieć o prezydenturze /chyba że jakiegoś podrzędnego miasta ???/.
Dlaczego ludzie straszeni są śmiercią a nie piekłem. Śmierć wyzwala i jest formą przejścia na tamtą stronę. Memento mori ! wychodząc z domu żegnaj się z domownikami jak to zawsze robiono bo nie zbadane są wyroki. Kiedyś ludzie byli bardziej pogodzeni ze śmiercią traktując życie doczesne jako chwilę do której lepiej się nie przyzwyczajać a tym bardziej nie gromadzić majątku dla zasady. Powiedzenie jak dożyję albo jak Bóg da to …. wyprzedzało planowanie . A dzisiaj np. wprowadzimy euro w 2012 roku ! a brakuje jak Bóg da, to wprowadzimy…. W obecnej dobie rodział państwa od Kościoła jest fikcją ,dlaczego zatem politycy to ukrywają nie mówiąc jak Bóg da to będę kandydował np. na prezydenta. Takie proste mówić „po bożemu”. Tak sobie myślę.
Dla pana który zabłądził z faktu….. jeden z tych biednych ludzi spowodował pożar każdy z tych ludzi mógł wcześniej zainteresować się sprawa zablokowanego wyjścia ewakuacyjnego każda śmierć to tragedia i ta w wypadku samochodowym i ta w pożarze a żałoba narodowa w tej sytuacji i te śmieszne odwiedziny premiera to wstyd i żenada to media rządzą politykami niestety.
l’État c’est moi (państwo to ja).
Trzeba by zrobić zrzutkę na dodatkowy budżet dla Kancelarii Pana Prezydenta, w tym na podwyżkę wynagrodzenia Pana Kownackiego.
Wtedy Pan Prezydent będzie lepiej poinformowany przez własne służby i nie będzie skazany na łaskę lub niełaskę Pana Premiera.
Duże uznanie dla Pana Redaktora za poruszenie tak ważnego tematu w obliczu śmierci 22 osób.
Jak można zataić informacje, które są dostępne we wszystkich publikatorach. Rozumiem, że dziennikarska praca jest nieważna dopóki nie zostanie potwierdzoina telefonem od urzędnika.
Bardzo sensowny wpis Pana Koja – dyletantyzm to źródło większości błędów obozu IV RP.
Z drugiej strony bardzo sprytne wykorzystanie tej tragedii w rywalizacji politycznej między PO i PIS musi budzić obrzydzenie.
Tusk zdobył kilka dodatkowych punktów u lemingów.
Ale etyka lemingów z Etyką nie ma elementów wspólnych.
Pozdrawiam.
Powiedzcie mi skąd się wzięllo powiedzenie „mały pałac”
A moze to jest wyrównywaniem kompleksów trampkarza.
Ps. ” Ludzie szefa rządu – zresztą już nie pierwszy raz – zapomnieli o tym, że powinni informować ludzi prezydenta o niebezpiecznych wydarzeniach w kraju. ”
Nie pierwszy raz ?
Chyba nie ma pan na myśli sprawy lotników.
http://www.rp.pl/artykul/2,292854_Pozar_miedzy_politykami___.html
„Urzędnicy Lecha Kaczyńskiego mieli za złe rządowi, że zwierzchnik Sił Zbrojnych nie został poinformowany natychmiast. Okazało się, że oficer MON usiłował skontaktować się z BBN, by przekazać informacje o katastrofie, ale przez 20 minut nikt nie odbierał tam telefonu.”
Panie Zdort. Pożar baraku zamieszkalego przez kilkudziesięciu ludzi nie jest niebezpiecznym wydarzeniem dla kraju. Bardziej niebezpiecznym wydarzeniem była śmierć 30 osób na drogach ale to nie powoduje takiej reakcji urzędnikow Prezydenta i Pana. Dlaczego?.
Kampania polityzna na trupach a fe
Ja z wami nigdy nie chciałem wojny to wy mi ją wypowiedzieliście bo goni was strach przed tym co zrobiliście a ten któremu służycie zwodzi was obietnicami nie do spełnienia a ten co jest ponad nami wie że nastał czas przebudzenia bo ten czas apokalipsy z wagnerem na urodzinach jacka to nie był przypadek
@koham.mihnika.copyright o 2:29
Przekracza pan pewne granice, których przekraczać nie należy. Kpiąc i dworując sobie z człowieka, który taką pomoc chce nieść tak ciężko poszkodowanym ludziom kpi pan sobie i dworuje z nieszczęścia tych ludzi i wykorzystuje je do wyładowania swojej niechęci do prezydenta w postaci tego niewybrednego komentarza. Nie mam słów do tego, żeby nazwać takie postępowanie, to zwyczajna podłość. Życzę panu żeby pan nigdy nie stracił bliskiej sobie osoby, która zginęła w pożarze. Jeśli jednak co nie daj Boże tak się stanie to będzie pan wiedział, co znaczą takie słowa jak pańskie.
Zginęło w pożarze 22 osoby. Ci ludzie mieli swoje rodziny, którym potrzebna była i jest wszechstronna pomoc, nie tylko materialna, ale i duchowa, niezależnie od tego, kim są, bo słychać głosy, że był tam również tzw. ?element?. Każda forma pomocy w takim wypadku jest cenna a w przypadku takiej zbiorowej tragedii jest naturalne, że najważniejsze osoby w Państwie taką pomoc powinny nieść. Niezależnie od tego, kto kogo powinien informować, jestem zdania, że rząd ma wszelki możliwości ku temu żeby poinformować prezydenta, któremu takie służby nie podlegają.
Z pewnością DTusk został już w nocy o wydarzeniu poinformowany, bo nie mogło być inaczej i obaj panowie premier i prezydent powinni razem nieść pomoc nawet, jeśli miałaby ona polegać tylko na byciu na miejscu. To, że tak się nie stało wskazuje na nie przebieranie w środkach żeby drugiej stronie w tej chwili już gigantycznego sporu ?przyłożyć?.
Jedno jest pewnie: w obliczu tej tragedii DTusk nie powinien rozgrywać jej politycznie a L.Kaczyński nie powinien wypowiadać się o nieinformowaniu go w tym miejscu. Obaj panowie zachowali się niegodnie.
prezydent ewidentnie próbował zebrać parę punktów u ewentualnych wyborców PISu… podłe wykorzystywanie czyjejś tragedii
U nas po prostu jest tak ,że społeczeństwo jest podzielone na obóz Prezydencko-Pisowski i premierowsko-pełowski ito co zrobi milutki uśmiechnięty premierek przykrego Panu prezydentowi jest przez obóz przeciwny przyjmowane z pełną aprobatą a nawet owacją a obrona Pana Prezydenta przed tego typu poniżającymi jego oraz ten urząd jest przymowana z oburzeniem i udawadnianiem , że Pan Prezydent jest małostkowy i coś tam coą tam i wogóle to niech sobie ogłąda tvn i się dowie co w kraju się dzieje . To ja proponuję aby tych panów którzy są zatrudnieni w gabinetach premiera od informacji i spraw bezpieczeństwa państwa zwolnić i powierzyć je tvn-owi skoro wszystkie służby opierają się u nas na informacjach telewizyjnych to ładnie to to nie wygląda
pozdrawiam
A może by tak przyjąć dużo prostsze rozwiązanie. Niechby Sejm dał kancelarii prezydenta środki na dodatkowe 3 etaty dla pracowników, których obowiązkiem byłoby ciągłe śledzenie wiadomości medialnych o wydarzeniach w kraju i na świecie i niezwłoczne informowanie szefa o tych, o których powinien się dowiedzieć. Jestem przekonany, że w ten sposób zdecydowana większość informacji dotrze do głowy państwa szybciej, niż za pośrednictwem kancelarii premiera.
Ten pozar to dokument braku samorządności i utraty zaufania do funkcjonariuszy i urzędników, biorcych duze pieniądze za wadliwie wykonywana pracę. Rozpiętość ocen świadków pożaru w konfrontacji z wypowiedzimi urzędnikow wskazuje na potwierdzenia blokady inforacyjnej na szczeblu odpowiedzialności. Tej odpowiedzialności nie zdal rząd i rzadzacy, z przyczy slabości struktor samorządowych i organów państwa. Zginęło więcej dzieci ni dorosłych, spalonych w piekielnych męczarniach, za grzechy i błędy samorzadności, czyli zbiorowej odpowiedzialności bez odpowiedzialności. Po wypowiedziach wielu internautow że Ci ludzie są sobie sami winni, przerażenie odbiera oddech zrozumienia potrzeby istnienia rządu i urzedników. Szkola winna nauczyć dzieci że moga robić zdjęcia rzeczy niebezbiecznych dla życia, i pisania wniosków z dołączonymi zdjęciami aby powstawały dowody zaniechań urzednikow i funkcjonariuszy. Politycy ktorzy przy tej okazji sie ujawnilo będa mieli mniejsze szanse wyborcze, jeżeli wykaża nieudolność poselską, senacką , samorzodową. Brakuje młodych odważnyh prawników, ktorzy by założyli partię obrońców ludzi przed zniewoleniem i spaleniem. Wówczas można by uderzając w kieszeń, sprawdzić dobr intencje sadów i rzadzących a także urzędników i funkcjonariuszy. Za przywileje dobrze pałatnej pracy i wcześniejszego przechodzenia na wysokie emerytury, nalezy się odrobinę pracy skierowanej dla ludzi ktorym należy czynnie i bezinteresownie pomóc. Przecież spalone dzieci nie sa winne za zaniedbania dorosłych.
Ja bym za zachowanie postawił w kącie i prezydenta i premiera.
Dzieciaki nie potrafią się bawić w PIASKOWNICY zwanej polityką.
Programem PO „wyrżnąć watahy”, Prezydent objęty jest od
pierwszego dnia swojego urzędowania.
To jest zrozumiałe! Przecież to Tusk miał być prezydentem!
Dla obecnej ekipy urzędujący Prezydent to wróg publiczny nr 1.
Ku wielkiej radości niechętnym Polsce, a jest ich sporo…
Rezultatem jest osłabianie znaczenia naszego kraju na t.zw.
arenie międzynarodowej – niemal każdego dnia….
Może to trywialne, co napiszę, ale powszechnie widać brak poszanowania dla prawa i respektu dla przepisów, ale także obyczajów. Taka konstatacja znana nie od dziś nasunęła mi się wczoraj, gdy przejeżdżałem w mieście obok jednego z liceów i patrzyłem jak młodzi ludzie przekraczali dość ruchliwą, z poruszającymi się wieloma samochodami jezdnię kilkanaście metrów od wyznaczonego przejścia dla pieszych ryzykując potrącenie i zmuszając kierowców do hamowania.
Na osiedlu-blokowisku widuję samochody stojące na trawniku ? ich właściciele zapewne tłumaczą to brakiem miejsca na parkingu.
Samorządowcy umieszczają jak leci w niebezpiecznych domach socjalnych ludzi biednych z ludźmi chorymi na chorobę alkoholową nie dbając o tych pierwszych tworząc getta i nie przejmując się, w jakim stanie jest budynek, bo nie mają wyjścia.
Zaczyna się od niewłaściwego przechodzenia przez ulicę.
„Nie chcę przez to stwierdzić, że przed prezydentem celowo zatajono wypadek w Kamieniu Pomorskim, aby Lech Kaczyński nie mógł szybko pojechać w odwiedziny do pogorzelców”
Dlaczego Panie redaktorze odnoszę zatem wrażenie, że właśnie to chce Pan stwierdzić. I stwierdza?
Jeżeli prezydent ma do wyboru: postępowanie zgodne z racją stanu czy lamenty z powodu wyimaginowanej urazy, to nie ma wątpliwości co wybierze. Takie priorytety. Polska tak ale dopiero po Kaczyńskich. To wcale nie znaczy, że Tusk jest o wiele lepszy. To znaczy, że przy Lechu Kaczyńskim każdy jest lepszy. Osiągnął swój szczebel niekompetencji gdy został min. sprawiedliwości ale brat wypchnął go dalej i zrobił mu krzywdę. Teraz jest śmieszny a czasami wręcz żałosny.
BBN (to oni powinni reagować w takich sytuacjach) to fikcja – trybuna do atakowania przeciwników. Całe szczęscie, że terroryści nie traktują nas poważnie.
Mam wrażenie jakby niektórzy dziennikarze chcięli zagadać sytuację. Wielki językoznawca z ogromnym autorytetem … ale to już było i to nie w wydaniu tragikomicznym. Taka gra na zmęczenie materiału aby tylko ludzie nie zaczęli myśleć samodzielnie.
Proszę Państwa
W codziennych stosunkach służbowych, nie tylko na najwyższych szczeblach władz państwa, w dobrze zorganizowanych firmach/instutucjach/uczelniach wymagany jest odpowiedni obieg informacji, a zachowania się ludzi nie mogą być sterowane informacjami przekazywanymi sobie w węźle komunikacyjnym wypadającym w okolicy służbowych toalet.
Oczywiście w praktyce różnie bywa i wiele zależy od dojrzałości uczestników tej „gry społecznej”. A z tą dojrzałością to mamy problem.