Anna Piotrowska: Kaczka homeopatyczna

Homeopatia stoi w sprzeczności z całą wiedzą, jaką w ciągu ostatnich stu kilkudziesięciu lat pozyskaliśmy na temat biologii i funkcjonowania ciała człowieka. A wiara w środki homeopatyczne może być niebezpieczna dla zdrowia

Wiosenna grypa szaleje w Polsce. Zakatarzeni, rozbici, gorączkujący ruszyliśmy do lekarzy. I wielu z nas otrzymało recepty na białe granulki do trzymania pod językiem czy cudowne kropelki. Na specyfiki homeopatyczne. Czyli takie, które nie przeszły wiarygodnych badań klinicznych. Nie wiadomo nawet, czy zawarte są w nich jakiekolwiek substancje lecznicze. Choć zapłaciliśmy za nie grube pieniądze ? wcale nie muszą być skuteczne.

Chory nie jest ekspertem

W czasach, kiedy koncerny farmaceutyczne płacą chorym krociowe odszkodowania za to, że w trakcie badań nie dopilnowały procedur albo ukryły istnienie efektów ubocznych leków, zakrawa to na skandal. Trudno w to uwierzyć, ale w XXI wieku znachorstwo zostało postawione na równi z medycyną. W świetle obowiązującego prawa lekiem jest zarówno najnowszy środek na raka, jak i fiolka cukrowych tabletek o niesprawdzonym działaniu.

? Możemy się z tym zgadzać albo nie, ale w świetle obowiązującego w całej Wspólnocie Europejskiej, w tym oczywiście i w Polsce prawa preparaty stosowane w homeopatii, które pomyślnie przeszły proces rejestracyjny, są produktami leczniczymi o podobnym statusie jak leki syntetyczne, na przykład leki onkologiczne czy kardiologiczne ? mówi dr Wojciech Łuszczyna, rzecznik Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.

(…)

Przeczytaj cały tekst

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(145) Komentarzy do “Anna Piotrowska: Kaczka homeopatyczna”

    -
  1. Eli pisze:

    @życzliwy sceptyk
    Jasne, ich zapytaj: http://ebm.org.pl/show

    „Jak się rzuca tak kategoryczne tezy to warto mieć chociaz cień argumentu a nie tylko powtarzanie przymiotników typu ?gigantyczny?”
    No właśnie dowód anegdotyczny polega na tym, na opowiedzeniu historyjki, że mi się wydaje, że pomogło, a dowód doświadczalny na przeprowadzeniu doświadczeń.

    „o braku dobrych manier w dyskusji nie wspominając.”
    E? Ale gdzie ten brak dobrych manier? Przypomnę jeszcze, że jesteśmy „w internetach” i tu od zawsze obowiązują.

    Link który podrzuciłeś przeczytam później, ale szybkie ctrl+f nie wykazuje, żeby było tam cokolwiek o NRA.

    Dobre 0

  2. Aramis pisze:

    Artykuł zapewne będzie wielokrotnie cytowany (sam odesłałem do niego wiele osób), warto by poprawić literówki:
    „U. S. News & World” -> „U.S. News & World Report”
    1:10 400 -> (1:10) ^ 400
    Nie wiem jak to drugie wyszło w druku, ale w HTML-u można zapisać potęgi.

    Temat ?osłonowego? stosowania antybiotyków przy chorobach wirusowych jest rzeczywiście interesujący, więc z ciekawością bym przeczytał np. o stanowiskach zarówno NRL jak i lekarzy pierwszego kontaktu. Tak, tak, podmawiam się o następny artykuł…

    Dobre 0

  3. leslaw pisze:

    Gdzies słyszałem, ze 25% naszej populacji ma wyraxne odchylenia od normy psychicznej – najczestsze sa wszelkie przejawy paranoi a jesli tu należy dodac jeszcze korupcyjne na wiadomo czyje zamówienie manipulacje na zamówienie to wyjdzie owe „arcydzieło” – jak powyzej omawiane, musi owa panienka i gazeta w ktorej ten mętny pszkwil publikowany z czegos żyć i owszem, ale….przychodzi tu skojarzenie z wywodami pana Palikota o prostytuowaniu się…oczywiscie dla w miare inteligentnych i zorientowanych o co wogole w tym wszystkim chodzi…

    Dobre 0

  4. bart pisze:

    wiwawo:

    „I jakoś dziwnie się składa, że w czasie kiedy moje dzieci są wyleczone z przeziębienia kulkami homeopatycznymi, dzieci znajomych są już po drugim antybiotyku, a jedno z nich trafia do szpitala, bo ma reakcję alergiczną na tenże lek właśnie.”

    Dzieci znajomych dostają antybiotyk na przeziębienie?! Natychmiast zmienić lekarza!

    To się staje nużące. Państwo w kółko tylko o tym szafowaniu antybiotykami i szprycowaniu chemią dzieci sąsiadów…

    Wartość dowodów anegdotycznych jest taka, że choćby przyszło stu internautów i każdy opowiedział, jak to od homeopatii wyleczył się z zapalenia głównej żyły, to wciąż nie będzie dowód na to, że homeopatia leczy z zapalenia głównej żyły.

    „Zupełnie czym innym jest wykonywanie odpłatnej usługi, jaką jest leczenie pacjentów przez lekarzy- homeopatów. A czym innym jest pisanie artykułu z gratyfikacją i pod dyktando (o ile tak było – tu nie chcę rzucać bezpodstawnych posądzeń).”

    Właśnie rzuciła pani bezpodstawnym posądzeniem.

    „W każdych czasach były teorie wykpiwane i zakazane, które potem okazywały się słuszne (właśnie w TV, słyszę, jak to w XIX wieku twórcę maszyny parowej chcieli skazać na gilotynę ;-) .
    Nie róbmy kolejny raz takich błędów.”

    Z tego, co wiem, nikt nie chce zakazać stosowania homeopatii. Ważne jest natomiast edukowanie ludzi ją stosujących, gdyż ludzie ci są oszukiwani przez firmy produkujące te specyfiki i „lekarzy-homeopatów” je przepisujących. „Lekarzy biorę w cudzysłów, bo nawet jeśli homeopata ma wykształcenie medyczne, nie może go wykorzystywać, „lecząc” homeopatią – bo homeopatia jego wykształceniu przeczy.

    kuszaba i aspartam: ale co, jesteś zdziwiony, że nauka często nie daje jednoznacznej odpowiedzi? Chcesz coś więcej? Proszę bardzo. Najsłynniejsze badania nad szkodliwością aspartamu, przeprowadzone przez Fundację Ramazzini, odkryły u karmionych aspartamem szczurów niewielki, acz znaczący statystycznie wzrost zachorowań na nowotwory. Z kolei amerykański Narodowy Instytut Badań nad Rakiem w tym samym 2006 roku opublikował raport z badań nad takim ewentualnym związkiem u ludzi. Grupa badanych: ponad pół miliona osób w wieku 50-70 lat. W tych badaniach związku między aspartamem i zwiększonym ryzykiem zachorowania na nowotwory nie stwierdzono.

    Jeśli więc spytasz mnie o zdanie, odpowiem ci, że nie przejmowałbym się zbytnio szkodliwością aspartamu. Wystarczy?

    Dobre 0

  5. Joanna pisze:

    Jestem mamą dwóch synków: 3 lat i 1,5 roku. Starszy syn od urodzenia miał problemy zdrowotne – nawracające infekcje górnych dróg oddechowych, zapalenia oskrzeli, zapalenia płuc. Przed ukończeniem pierwszego roku życia był po pięciokrotnej terapii antybiotykowej. W międzyczasie pojawiła się alergia pokarmowa i nadwrażliwość na gluten (co mogło być spowodowane antybiotykami – takie było zdanie lekarzy w szpitalach). Zaczęłam zastanawiać się co zmienić aby dalej nie truć jego organizmu. Znajomy wspomniał o homeopatii. I szczerze mówiąc moją pierwszą reakcją był smiech i pytanie: zapalenie płuc mam leczyć kuleczkami?
    Postanowiłam jednak spróbować, biorąc pod uwagę zdrowie dziecka. Od dwóch lat leczę synka tylko homeopatycznie. Infekcje pojawiają się rzadziej i są mniej poważne, mimo że mały zaczął chodzić do przedszkola.
    Drugiego synka leczę homeopatycznie od urodzenia. W zasadzie miał jak dotąd jedną poważniejszą infekcję (na którą zresztą przepisano mu antybiotyk, którego nie podałam). Nie „łapał” nic od straszego synka, gdy ten „przynosił” infekcje z przedszkola.
    Nie piszę tego kolejnego „dowodu anegdotycznego” po to, żeby propagować homeopatię. Po prostu z mojego doświadczenia wynika, że czasem warto spróbować.
    I jeszcze jedno. Jesteśmy pod opieką wspaniałej PANI DOKTOR, lekarza medycyny z dwoma specjalnościami. A nie – jak niektórzy piszą – „szarlatanki”. Wizyty trwają co najmniej 15-20 minut. Niestety nie mogę zgodzić się z opinią:
    „Prawdziwy lekarz nie ma na to czasu, on jest od tego, żeby państwa zdiagnozować i zaproponować leczenie. Ponoć istnieją też badania wskazujące na to, że leczenie schorzeń pacjentów według podręcznika przynosi lepsze efekty niż podejście indywidualne.
    podczas rozmow.”
    Moim zdaniem prawdziwy lekarz powinien mieć czas na rozmowę, po której będzie w stanie postawić poprawną diagnozę. Kaszel kaszlowi nie równy, różne są też przyczyny kataru. Jeśli stosuje się „podręcznikowe” leczenie często trafia się z lekiem „obok”, czego rezultatem są niedopaswane kuracje antybiotykowe.
    I na koniec:
    Byłam u lekarza rodzinnego z własnym uporczywym kaszlem. Wizyta trwała 5 minut. Słuchając z czym przyszłam lekarz wypełniał kartotekę poprzedniego pacjenta. Nie zadawał żadnych pytań. Osłuchał mnie i stwierdził, że jest czysto , ale mam zakaszleć. Po kaszlu stwierdził – oskrzelowy. Zapisał antybiotyk, który został przepisany również czterem osobom, które miały wizytę przede mną i jednej po mnie. Wniosek? Albo wszyscy mieliśmy oskrzelowy kaszel, albo ten antybiotyk ma takie szerokie spektrum działania…
    Przepisany antybiotyk mi nie pomógł.
    Obecnie leczymy się homeopatycznie całą rodziną.
    Zasilamy ród ciemnogrodu.

    Dobre 0

  6. Pacjent pisze:

    Moze jeszcze pare slow wyjasnienia dot. zarzutow stawianych homeopatii, jako metodzie terapeutycznej niepotwierdzonej naukowym doswiadczeniem. Jak juz pisalem na tym forum, jest to NIEPRAWDA. Istnieje wielka dokumentacja NAUKOWA potwierdzajaca skutecznosc i powtarzalnosc doswiadczenia w zastosowaniu homeopati w leczeniu cierpiacych na rozne dolegliwosci.
    Ci, ktorzy tego nie przyznaja sa w bledzie lub robia to celowo i z premedytacja./Nawiasem mowiac nie jest to postawa rzadka na polu dzisiejszej nauki./
    To, co rzeczywiscie jest, czy tez moze byc przedmiotem sporu naukowego dotyczacego homeopatii, to brak naukowego wyjasnienia skutecznosci roztworu substancji niezauwazalnej chemicznie w rozpuszczalniku tj. w wodzie. Tezy o pamieci wody to jedno a prawda to drugie.
    Prawda jest taka, ze im mniej substancji potencjalizowanej w wodzie, tym silniejsze dzialanie sil tych substancji na organizm w sensie bezsposrednio dokomorkowym. Z punktu widzenia dzisiejszej nauki i jej obecnego paradygmatu, takie tlumaczenie jest nie do przyjecia. Ale o ile ma to byc prawdziwa nauka z naukowo-badawczym podejsciem, jak kazda teza / bo jednak lek homeopatyczny dziala! i moze byc racjonalnie stosowany w metodzie terapeutycznej, ktora jest scisle medyczna, wiaze bowiem opis i wybor substancji-leku z metoda diagnostyczna a metode z jego zastosowaniem praktycznym/jest uprawniona.
    Przypominam, ze jezeli chodzi o medycyne, to jeszcze nie tak dawno niejeden profesor taki czy smaki wysmiewal teze o potrzebie sterylnej i antyseptycznej sali operacyjnej /tak, tak/tlumaczac, ze nie ma to wplywu na pooperacyjne zakazenia itd. /Historia medycyna jak i nauki nie rozwija sie linearnie jakby tego chcieli niektorzy jej luminarze w danym momencie jej rozwoju/.
    Z pozdrowieniem dla poszukujacych i uczciwych przeciwnikow homeopatii, wierzac, ze prawda o niej obroni sie jak kazda prawda, a nauka wczesniej czy pozniej znajdzie swoj nowy paradygmat.

    Dobre 0

  7. wiwawo pisze:

    Bart,
    nie ma to jak dobre samopoczucie „nieszprycującego chemią” siebie i otoczenia.
    Niestety, nie chodzi wyłącznie o „dzieci sąsiadów”, to co ludzie tutaj piszą to są własne doświadczenia, a nie zdehumanizowane statystyki.

    Już zaczęłam pisać kolejne przykłady, jak pomogły mojej rodzinie leki homeopatyczne, ale się rozmyśliłam. Takich przypadków jest wiele, ale ilekolwiek zostanie tu przytoczone, dal przeciwników wszystkie będą „bezwartościową anegdotą”.

    Cóż, życzę zdrowia wszystkim wierzącym ślepo w nieomylność nauki i lekarzy medycyny tradycyjnej. Niestety zbyt często okazuje się, jak wielkie interesy stoją za tą nieomylnością. (Jasne- znowu rzucam oskarżenia bez dowodu ;>

    Ja jednak nie lubię być numerkiem, przypadkiem statystycznym.
    Wolę być dalej „oszukiwana” przez lekarzy homeopatów. Nikt mnie do tego nie zmusza. Wręcz przeciwnie, sporo się muszę natrudzić, aby dotrzeć do takiego lekarza, a potem zakupić leki.
    Bo widzi Pan, w małych miejscowościach nie jest łatwo „Natychmiast zmienić lekarza! „. Lekarz jedynej medycyny, którą Pan uznaje przyjmuje często tylko jeden w swojej specjalizacji (to tak a propos niewłaściwego sposobu leczenia przeziębienia).

    Dobre 0

  8. bart pisze:

    Pacjent: „Istnieje wielka dokumentacja NAUKOWA potwierdzajaca skutecznosc i powtarzalnosc doswiadczenia w zastosowaniu homeopati w leczeniu cierpiacych na rozne dolegliwosci.”

    Jeśli mówi pan o rzetelnych badaniach i meta-analizach publikowanych w solidnych pismach naukowych, to niestety mija się pan z prawdą.

    „Przypominam, ze jezeli chodzi o medycyne, to jeszcze nie tak dawno niejeden profesor taki czy smaki wysmiewal teze o potrzebie sterylnej i antyseptycznej sali operacyjnej”

    W XX albo XXI wieku? Poważnie? Który profesor?

    „Prawda jest taka, ze im mniej substancji potencjalizowanej w wodzie, tym silniejsze dzialanie sil tych substancji na organizm w sensie bezsposrednio dokomorkowym.”

    To są jakieś pseudonaukowe, nieudowodnione brednie. Proszę o link do jakichś badań to potwierdzających.

    Dobre 0

  9. Pacjent pisze:

    Szanowny Panie bart,
    Z PRAWDA mija sie pan.
    Zaczne moze od pana powatpiewan dotyczacych przykladu potrzeby sterylnosci /oczywiscie takich przykladow, chociazby w medycynie jest mnostwo, to co bylo powodem do smiechu wsrod elit okazuje sie prawda, tak, tak! naukowa! po pewnym czasie.
    Pana pytania/zwlaszcza ironiczne dot. XXI wieku/ swadcza tylko o ignorancji co do historii medycyny a wiec pozwoli pan, ze nie odpowiem na „ktory profesor?”,niech pan dowie sie tego sam studiujac chociazby historie antyseptyki w medycynie.
    Co do zarzutu ‘pseudonaukowych, nieudowodnionych bredni”, to szkoda, ze nie zrozumial pan mojej wypowiedzi dotyczacej krytykowanej przez pana tezy. Jest to teza odrzucana przez dzisiejsza nauke, bowiem neguje jej dzisiejsze aksjomaty. Tak wiec niepotrzeba tu
    tej tezy dyskredytowac, nie jest akceptowana przez dzisiejsza nauke, ale nie jest tez przez nia obalona, bo to, ze jezeli czegos nie widac albo czegos nie mozna zmierzyc takimi czy innymi miernikami nie oznacza, ze tego nie ma albo ze to nie dziala. Na marginesie starogreckie pojecie rzeczywistosci mowilo, ze rzeczywistosc to to co DZIALA, tak bylo wiec zakotwiczone w Dynamicznym Swiatopogladzie na swiat, jednym z 12tu podstawowych,/ ciekawe ile by pan wymienil panie bart?/, tak jak nasza nauka zakotwiczona jest w SwIatopogladzie Materialistycznym, ktory niewatpliwie tez ma swoje zalety ale i wady.
    Odpowiadajac wiec na pytanie o „linki do badan potwierdzajacych…”. Z mojej wypowiedzi przeciez jasno wynika, ze nie ma takich badan a wiec i „linkow”.
    A na koncu pierwszy zarzut, pytanie o owa dokumentacje naukowa, oparta na eksperymencie i doswiadczeniu powtarzalnym i potwierdzonym w tych samych warunkach itd. bo o taki eksperyment naukowy zgodny z zasadami dzisiejszej nauki panu chodzi/chociaz przeciez tez podwazany. chociazby przez Heisenberga…/, to niestety musi pan sam je znalezc i znajdzie je pan, zapewniam, o ile solidnie i meta-analitycznie zajmie sie pan historia medycyny, homeopatii i dotyczacymi tych przedmiotow materialami zrodlowymi, akceptowanymi jak najbardziej przez tak ulubiona przez pana, dzisiejsza nauke. Wybaczy pan, ze nie bede tego panu ulatwial, by moze i pan wreszcie sie zorientowal, ze to co jest dla mnie najwazniejsze w tych komentarzach to proba zwrocenia uwagi na potrzebe samodzielnego myslenia i uczciwych poszukiwan. Jesli tak jak twierdze, Homeopatia jest terapia prawdziwa, to obroni sie sama, ale bez coraz wiekszej liczby ludzi uczciwie, logicznie, samodzielnie myslacych i zdobywajacych wiedze a nie tylko naukowe laury i zaszczyty, bedzie nam trudno obronic Ziemie i Czlowieka.
    Z powazaniem.

    Dobre 0

  10. Dominik pisze:

    Medycyna oficjalna poczyniła ogromne postępy w diagnostyce, ale niestety już dawno ostąpiła od etyki, od zasady ‘Przede wszystkim nie szkodzić’, a także od zwykłej ludzkiej logiki. „Skutecznie” leczy skutki, a z uporem nie chce eliminować przyczyn choroby, specjalizuje się w wycinaniu wszystkiego co się da (w większości przypadków niepotrzebnie), hojnie serwuje skutki uboczne, niekiedy gorsze niż sama choroba. Przed kompletną kompromitacją ratuje ją jeszcze rozwój technologii. Jest w zmowie z wielkim biznesem pazernym na pieniądze, farmaceutyką.

    Natomiast homeopatia to najprawdopodobniej koń trojański okultyzmu.

    Cóż, pozostaje nam korzystać z pomocy medycyny oficjalnej, bo w pewnych przypadkach tylko ona może pomóc w dzisiejszych warunkach. Ale trzeba postawić na profilaktykę, na zdrowy tryb życia i zdrowy rozsądek. Polecam książki Michała Tombaka, a także książki Józefa Słoneckiego ?Zdrowie na własne życzenie? cz.1 i cz. 2 oraz forum http://www.bioslone.pl

    Dobre 0

  11. bart pisze:

    Pacjent:

    „Tak wiec niepotrzeba tu tej tezy dyskredytowac, nie jest akceptowana przez dzisiejsza nauke, ale nie jest tez przez nia obalona, bo to, ze jezeli czegos nie widac albo czegos nie mozna zmierzyc takimi czy innymi miernikami nie oznacza, ze tego nie ma albo ze to nie dziala.”

    Zawsze jak słyszę, że współczesna nauka nie dysponuje jeszcze możliwościami, żeby jakieś ezoteryczne zjawisko odkryć, zadaję to samo pytanie: W takim razie skąd pan to wie?

    „Odpowiadajac wiec na pytanie o ?linki do badan potwierdzajacych??. Z mojej wypowiedzi przeciez jasno wynika, ze nie ma takich badan a wiec i ?linkow?.”

    No właśnie, takich badań nie ma, a jednak pan wie, że to prawda. Skąd? Jak pan sprawdził, że „im mniej substancji potencjalizowanej w wodzie, tym silniejsze dzialanie sil tych substancji na organizm w sensie bezsposrednio dokomorkowym”?

    O mieszaniu do homeopatii Heisenberga nie ma nawet co mówić :)

    Dobre 0

  12. kuszaba pisze:

    Mowa jest często o tym, że homeopatia to tylko placebo i nic więcej. Wszedłem na stronę pubmed i wpisałem hasło homeopathic i pierwsze na co trafiłem to jakieś badanie zatytułowane „Clastogenic Potential of Ruta graveolens Extract and a Homeopathic Preparation in Mouse Bone Marrow Cells.” Nie jest długie więc zacytuję: „Ruta graveolens belonging to family Rutaceae has long been traditionally used as a medicinal plant as well as a flavoring agent in food. However, very little data are available on the toxicity of the plant. This report presents evidence on the genotoxic and clastogenic potential of an extract of Ruta graveolens and Ruta 200C, a homeopathic preparation. Various types of chromosomal aberrations were noted in bone marrow cells after treatment. The percentage of aberrated cells in the 400mg/kgb.wt extract administered group was found to be 21% and with 1,000mg/kg.b.wt it was 31%. The value for the Ruta 200C treated group was also elevated to 23% as compared to the 3%for untreated animals. In addition, bone marrow cells had higher incidence of micronuclei induction when treated with the extract (400mg and 1,000mg/kg body weight) and Ruta 200C for 30 days. Administration of the extract (1,000mg/kg.b.wt) over a period of 30 days also resulted in damage to cellular DNA as evidenced by comet formation where the comet parameters such as percentage DNA in tail, tail length, tail moment of the bone marrow cells were increased several fold over control values. The comet tail moment of the bone marrow cells increased from 4.5 to 50.2 after the extract treatment. Administration of Ruta 200C for 5 consecutive days increased the tail moment to 11.7. These results indicate that Ruta graveolens and Ruta 200C may induce genotoxicity in animals.”

    Co z tego wynika? Ano ni mniej ni więcej tylko roślina Ruta graveolens oraz preparat homeopatyczny Ruta 200C wykazują jakąś toksyczność i uszkadzają komórki szpiku kostnego w czasie tych badań. Zdaniem krytyków homeopatii jak się rozpuści coś tak bardzo to zostaje tylko woda bez żadnej najmniejszej cząsteczki więc to musi działać jak woda i można mówić jedynie o efekcie placebo bo gdyby było inaczej to cała nauka współczesna traciłaby sens. Tymczasem to doświadczenie przeprowadzili jak widać na pewno nie zwolennicy homeopatii i okazuje się, że taki roztwór 200C działa! Nieprawdaż?

    Dobre 0

  13. bart pisze:

    kurzaba: „Tymczasem to doświadczenie przeprowadzili jak widać na pewno nie zwolennicy homeopatii”

    Czasem warto zajrzeć do Google, zanim się coś napisze. Dowiesz się wtedy, że alma mater owych badaczy, Amala Cancer Research Centre, specjalizuje się m.in. w ajurwedzie i homeopatii (również akupunktura, muzykoterapia i paliatywne masaże olejkowe), a jeden z autorów eksperymentu pisze też prace zachwalające stosowanie ajurwedy w terapii HIV/AIDS :)

    Dobre 0

  14. kuszaba pisze:

    bart: OK, masz rację, że się pospieszyłem i nie zajrzałem na stronę tego Indyjskiego szpitala. Szpital obok homeopatii i ayurwedy zajmuje się też alopatią czyli czymś co jest Tobie bliskie. Tego juz jednak nie zauwazyleś. A to jest wazne bo lacza oni te wszystkie dziedziny w mysl którą podaleś wczesniej: istnieje tylko jedna medycyna. Czy jesli państwowy szpital w Indiach zajmuje się równiez czescia ich narodowego dziedzictwa jaka jest ayurweda to to ma ich dyskwalifikowac?
    Czy masz obiekcje co do ich metod badawczych?

    Dobre 0

  15. Pacjent pisze:

    Szanowny panie bart,
    Raczej jasno juz widac, ze nie zastosuje sie pan do mojej sugestii, aby samodzielnie znalezc odpowiedzi. Sadze, ze jest to podyktowane przekonaniem, ze juz pan je ma. Prosze zauwazyc, ze tak naprawde nie jest dla pana istotna moja odpowiedz wraz z kontekstem, tylko wyciaga pan pewne zdania, ktore z moca komentuje pan tak, aby pan mial racje.
    Gdyby jednak czytal pan i rozumial moje przeslanie, to doszedlby pan do wniosku, ze w zyciu jak i w zdobywaniu wiedzy albo chodzi o racje albo o prawde. Racje sie ma albo nie, mozna komus przyznac racje itd. a dazenie do poznania prawdy jest jednym z najszlachetniejszych dazen Czlowieka.
    I to dazenie ma juz dluga historie, rowniez i w nauce o pogladzie materialistycznym, ale do Prawdy daleka jest jeszcze dla ludzkosci droga.
    Wracajac jednak do naszych rozwazan pozwoli pan ze znowu zaczne od konca. Pana komentarz z ktorego by wynikalo, ze mieszam Heisenberga do sprawy homeopatii to po prostu uzurpacja, niech pan przeczyta raz jeszcze o co tam chodzilo/ o doswiadczenie naukowe/ i bylo to tylko drobne wtracenie.
    Jezeli juz chcial pan blysnac swym lekkim piorem, to moze odnioslby sie pan do tematu doswiaczenia naukowego ze wzgledu na mysl Heisenberga, czego pan nie zrobi, bo nie jest to woda na pana mlyn. Pan chce po prostu zdyskredytowac homeopatie, czyz nie tak?
    Szczuplosc miejsca nie pozwala mi na rozwiniecie tlumaczenia, uzytego przez pana pojecia ‘ezoteryczny”. Ale pomijajac to, uzycie przez pana tego pojecia do okreslenia funkcjonujacej przez ostatnie stulecie na wielu kontynentach homeopatii praktycznej jest po prostu nonsensowne.
    Rozumiem jednak, ze pana intencja, oprocz negacji, bylo obiegowe uzycie tego slowa jako cos niejasnego, rozpoznanego tylko w pewnym gronie itp.??? OK.
    Musze jednak powtorzyc, to czego, nie wiem dlaczego, nie jest pan w stanie, jako koncepcji, faktu, przyjac.Badania nad skutecznoscia substancji homepatycznych w leczeniu zostaly przeprowadzone wielokrotnie, w rygorze naukowym ze skutkiem pozytywnym ale tlumaczenia DLACZEGO TAK SIE DZIEJE nowoczesna nauka dac nie potrafi i stad neguje efekty.
    Czy naprawde tak trudno zrozumiec, ze moze przyjsc ktost i czytac listy w zaklejonych kopertach a kiedy zrobia z nim naukowe doswiadczenie to okazuje sie ze to co mowil jest napisane w listach. a kiedy go pytaja skad on wie o tresci tych listow a on odpowiada ze powiedzial mu to dzin, to badacze mowia, ze to niemozliwe, nienaukowe itd. bo wedlug tejze nauki dzinow nie ma.
    I nie zajmuja sie juz tym wiecej, chociaz ten brak dalszych badan jest wlasnie zywym dowodem na ich NIENAUKOWOSC.
    I prosze niech pan juz nie lapie mnie teraz za owego przykladowego dzina i nie miesza go do tego co mowie o homeopatii, bo przeciez stac pana na wiecej! To byla pewna konstrukcja myslowa, czy pan ja rozumie???
    No i dochodzimy do sedna pana ostatniego komentarza w sprawie mojej odpowiedzi. Pytania ” A skad pan to wie”?. /pytajac o przedstawiona teze/.
    Odpowiem panu tak: wiem to z moich wieloletnich doswiadczen i badan nad zastosowaniem okreslonych substancji i ich potencji w przywracaniu organizmu ludzkiego do rownowagi, a tym samym do zdrowia.
    Ale jestem przekonany, ze taka odpowiedz niewiele dla pana znaczy. Ma pan przeciez swoje odpowiedzi „poparte nauka”.
    No tak, ale czy NAPEWNO prawdziwe? Czy sa rzeczywiscie panskie?
    Pozatym moze pan stwierdzic jak w jednej ze swoich wypowiedzi,dotyczacych profesorow, ze mam w tym interes.

    Pozdrawiam.

    Dobre 0

  16. bart pisze:

    kuszaba:

    Skąd wnioskujesz, że to państwowy szpital? Ja wyczytałem, że państwo użyczyło im ziemi pod budowę i dało pieniądze na rozruch. Nieważne zresztą, forma własności to najmniejszy kłopot. Przypatrzmy się temu szpitalowi, bo to dobre ćwiczenie z weryfikowania informacji.

    Po pierwsze, szpital mieści się w Indiach, w których homeopatia ma niezwykle silną pozycję. O ile w Polsce używa się homeopatii raczej do leczenia przeziębień, w Indiach próbuje się nią leczyć raka i AIDS. Homeopatycznymi lekarstwami na raka zajmuje się również dział badawczy omawianego szpitala. W leczeniu raka „kuleczkami” specjalizuje się oddział homeopatyczny szpitala. Chyba zgodzisz się, że to pierwsza alarmowa lampka?

    Po drugie, to nieduży szpital na 550 łóżek. Dla porównania Szpital Bielański w Warszawie ma ich ponad 700. Ma niewielki ośrodek badawczy.

    I w takim niewielkim szpitalu (w którego logo „ręka Boga oddziela pacjenta od kraba, międzynarodowego symbolu nowotworu”) dokonano przełomowego odkrycia w dziedzinie światowej medycyny, chemii i fizyki! Powiem szczerze, śmiem wątpić. Odkrycie jest świeże, z końca 2008 r., dlatego wyskakuje tak wysoko w PubMedzie. Może poczekajmy, aż potwierdzą je bardziej renomowane środki.

    „istnieje tylko jedna medycyna”

    Oczywiście, istnieje tylko jedna medycyna. I jeśli tylko działanie jakiegokolwiek remedium z tzw. „medycyny alternatywnej” potwierdzą niezależne badania, wtedy owo remedium przestaje natychmiast być częścią „medycyny alternatywnej”, a staje się częścią medycyny prawdziwej. Niestety, taki transfer obserwujemy ostatnio bardzo rzadko.

    Dobre 0

  17. bart pisze:

    Pacjent: „Badania nad skutecznoscia substancji homepatycznych w leczeniu zostaly przeprowadzone wielokrotnie, w rygorze naukowym ze skutkiem pozytywnym”

    Badania nad skutecznością substancji homeopatycznych w leczeniu zostały przeprowadzone wielokrotnie, w rygorze naukowym, a konkluzja tych badań brzmi: homeopatia nie różni się zbytnio od placebo.

    „Czy naprawde tak trudno zrozumiec, ze moze przyjsc ktost i czytac listy w zaklejonych kopertach a kiedy zrobia z nim naukowe doswiadczenie to okazuje sie ze to co mowil jest napisane w listach. a kiedy go pytaja skad on wie o tresci tych listow a on odpowiada ze powiedzial mu to dzin, to badacze mowia, ze to niemozliwe, nienaukowe itd. bo wedlug tejze nauki dzinow nie ma.”

    Jakoś mnie nie dziwią takie dyrdymały z pana ust :) Naprawdę przeprowadzono naukowe doświadczenie, w którym „okazało się, że to co mówił, jest napisane w listach”? Słyszał pan kiedyś o milionie dolarów nagrody od James Randi Educational Foundation? Zgarnie je pierwsza osoba, która w kontrolowanych warunkach zaprezentuje działanie sił paranormalnych, w tym „czytania listów w zaklejonych kopertach”. Zgłaszać się można np. tą drogą, więc jeśli zna pan człowieka, któremu dżin dyktuje treść listów w zaklejonych kopertach, proszę mu koniecznie dać znać, jest duża kasa do zgarnięcia.

    „Odpowiem panu tak: wiem to z moich wieloletnich doswiadczen i badan nad zastosowaniem okreslonych substancji i ich potencji w przywracaniu organizmu ludzkiego do rownowagi, a tym samym do zdrowia.
    Ale jestem przekonany, ze taka odpowiedz niewiele dla pana znaczy.”

    Ma pan rację, takie ogólniki znaczą dla mnie niewiele. Gdzie pan gromadził te wieloletnie doświadczenia, gdzie prowadził te badania, nad jakimi substancjami, na jakich grupach pacjentów, jakie diagnozy stawiano im wcześniej, co w ogóle oznacza „przywracanie organizmu ludzkiego do równowagi”, jak je pan definiuje, jakich kwestionariuszy używa, żeby ów stan równowagi określić?

    Dobre 0

  18. Pacjent pisze:

    Drogi panie,
    Jeszcze raz namawiam do poszukiwania prawdy. W tym wypadku chodzi o medycyne i terapie homeopatyczna. Zapewniam pana, ze nawet jezeli jest pan utytulowanym doktorem medycyny, to wiedzy nigdy dosc.
    Niestety, powtarzane przez pana stwierdzenia nijak maja sie do poziomu zaproponowanych przeze mnie rozwazan, stad tez nic dziwnego, ze nie po raz pierwszy staje sie pan po prostu niegrzeczny. Jezeli ponadto naprawde sadzi pan, ze wpisanie paru uwag o charakterze negatywnym na temat powazny i majacy swoja udokumentowana historie w historii ludzkosci,/ w tym wypadku Homeopatycznej Metody Terapeutycznej stosowanej z powodzeniem w leczeniu wielu schorzen/, na anonimowym forum, jako odzew na artykul opublikowany przez redakcje, daje panu prawo do pseudonaukowego wypytywania/musial sie pan tego nauczyc w jakiejs bolszewickiej szkole!/ to po prostu pan sie bardzo myli. Jezeli chce pan z kims powaznie rozmawiac. to musi pan pokazac, ze rozumie pan tok rozumowania interlokutora a nastepnie nie zgadza sie pan z NIM, A nie ze w ogole sie pan nie zgadza.
    PS. Sformulowanie ”…NIE ROZNI SIE ZBYTNIO OD PLACEBO” jest w tym kontekscie prawdziwym majstersztykiem.
    Zegnam.

    Dobre 0

  19. kuszaba pisze:

    „Może poczekajmy, aż potwierdzą je bardziej renomowane środki.”

    Tu jest sedno problemu. Kto miałby takie badania robić? Renomowane ośrodki z założenia nie zajmują się „głupotami”. Dlatego żaden z nich nie zrobił i nie zrobi badań zajmujących się odkryciami dr Budwig, dr Ratha i Paulinga, itd. i nie zrobią badań dotyczących danych lekarstw homeopatycznych. To pewne. Któż by to zlecił? Doktor Bart? :) Renomowane ośrodki mają poważnych sponsorów. Najczęściej firmy farmaceutyczne. Żaden z poważnych naukowców nie jest całkiem niezależny od wielkiego kapitału. Jeżeli zarzut jest, że niektórzy tutaj bronią homeopatii, bo mają w tym interes to można powiedzieć, że ci co atakują homeopatię również mają w tym interes. Z tego żyją i to całkiem nieźle. Ja mam jednakowy dystans do jednego i do drugiego więc dlaczego tak piszę. Czy piszę tak bo się naczytałem jakichś sensacji? Nie. Jako pacjent wiem na swoim własnym przykładzie, że kiedy nie zgodziłem się z sugestią wielu lekarzy jak mam postąpić, bo ta sugestia była zła, bo mi zmienia i pogarsza oraz skróca moje życie czyli wszystko co mam, tylko chcę to robić po swojemu, lepiej, tak jak odkrywam w książkach z medycyną akademicką czy eksperymentując z medycyną alternatywną, to mój przypadek nawet w jakimkolwiek stopniu nie może się przyczynić do rozwoju medycyny. Ja jako jakiś szczególny przypadek nie istnieję. Nie ma takiej możliwości, żebym zaistniał. Uda się, dobrze, nie uda się, kogo to obchodzi. Jeśli się uda (udało) to może to być tylko dowodem anegdotycznym. Nic więcej. Z lekarzami się nie dyskutuje. Ja dla lekarza nie jestem partnerem. Do badaczy nie mam dostępu. Badacze nie szukają kontaktu ze mną. Mój przypadek się nie liczy. Nikt nie zapyta co robiłem, że się udało, nikt go nie zaksięguje do jakichś statystyk. Mogę moją chorobę studiować kilka lat i być równie dobry a nawet lepszy jak mój lekarz ale gdy zadam mu jakieś pytanie to w odpowiedzi słyszę po co ja do niego właściwie przyszedłem. Żeby zrozumieć co mi jest? Przecież to on bierze za to pieniądze a ja mogę go słuchać lub nie. On nie ma czasu i ochoty na dyskusje. Większe szpitale mają być lepsze, bo mają więcej przypadków do przestudiowania? Akurat! Więcej ludzi to więcej pracy dla lekarza więc mniej czasu dla pojedynczych pacjentów, na wywiady z nimi na przykład. Tylko technika lepsza ale to nie świadczy, że poziom leczenia jest większy. Niestety. Tylko parametry się liczą i konieczność trzymania się procedur dawno już ustalonych. Ale dla mnie to jest abstrakcja. Ja się z tym nie identyfikuję. Słyszę, że jestem chory na to i na to więc mam takie a takie symptomy. Ale ja akurat takich symptomów o których mi mówi ten mój lekarz nigdy nie miałem. Kogo to obchodzi. Nie przerywam i nie prostuję. Po co? Tu nie ma żadnego dialogu. Lekarz wie, że tak jest statystycznie, tak go nauczyli, tak ma mówić i tak postępować. To jest nasza zachodnia medycyna. Ujednolicona. Można powiedzieć, że mogę zmienić lekarza. Spotkałem kilku i wiem, że wszyscy mnie będą leczyć tak samo. Przepisowo.

    Dobre 0

  20. bart pisze:

    kuszaba:

    „Tu jest sedno problemu. Kto miałby takie badania robić? Renomowane ośrodki z założenia nie zajmują się głupotami.”

    No ale to jest odkrycie na miarę Nobla! Ktoś się musi wyłamać!

    „Renomowane ośrodki mają poważnych sponsorów. Najczęściej firmy farmaceutyczne. Żaden z poważnych naukowców nie jest całkiem niezależny od wielkiego kapitału.”

    Czyli co? Wszyscy kłamią? Z teoriami spiskowymi nie da się dyskutować, bo każdy ich przeciwnik jest automatycznie przypisywany do spisku…

    „Ja mam jednakowy dystans do jednego i do drugiego więc dlaczego tak piszę.”

    Czekaj, czekaj, czy to ty na swoim blogu twierdzisz, że istnieją ukrywane przed opinią publiczną alternatywne lekarstwa na raka i przeczysz skuteczności klasycznych? „Patrick Swayze był poddawany tym wszystkim zabiegom. Teraz amerykańskie media donoszą, że aktor zrezygnował z dalszego leczenia, które jak wiemy od początku nie miały najmniejszego sensu.”. No to gratuluję dystansu, ale jednocześnie nie bardzo widzę pole do dalszej rozmowy, bo to, co propagujesz, to obrzydliwe robienie wody z mózgu poważnie chorym osobom.

    Możemy się bawić w homeopatyczne groszki na przeziębienie, ale olej lniany zamiast chemioterapii? To jest o parę kroków za daleko.

    Dobre 0

  21. Krystyna Mikołajska obywatelka "ciemnogrodu" z wyboru pisze:

    Bardzo martwi mnie obecna nagonka na homeopatię, mam tylko nadzieję, że wyżej przeczytane zdanie „psy szczekaję, a karawana idzie dalej” będzie prawdziwe w jej przypadku. Chciałam opisać moje doświadczenia z homeopatią, ale mam wrażenie, że do osób z zamkniętymi umysłami nastawionymi na „jedyną obiektywna prawdę” żadne argumenty nie dotrą, a każdy przypadek poprawy zdrowia po zastosowaniu leku homeopatycznego zakwalifikują jako anegdotę. Jednak jestem to winna wspaniałym lekarzom – paru homeopatom krakowskim i pani dr Liberowicz z Koszalina, z którymi miałam do czynienia i którzy mi ogromnie pomogli i do tej pory służą w każdej chwili radą. Miałam ogromne kłopoty ze zdrowiem moich dzieci – syn w wieku 2-ch miesięcy wylądował w szpitalu z obustronnym zapaleniem płuc, w tym samym czasie moja 5,5 – letnia córka leżała w domu też z obustronnym zapaleniem płuc. Antybiotyk gonił antybiotyk, w ciągu roku kalendarzowego córka miała 4-ry zapalenia płuc i parę zapaleń oskrzeli. Zrozpaczona zaczęłam szukać jakiejś alternatywy, bo z jednej choroby córka wpadała w drugą. Bałam się każdego kichnięcia, bo na drugi dzień był kaszel, na trzeci zapalenie oskrzeli, na czwarte płuc. Polecono mi homeopatę. Bardzo sceptycznie podchodziłam do leczenia (zawsze moją dewizą było ‘szkiełko i oko”). Miałam bardzo słabą świadomość jak działa homeopatia, sądziłam, że to jakieś preparaty podnoszące w najlepszym razie ogólną odporność. Jak mi lekarz powiedział, że może homeopatycznie leczyć zapalenie płuc – wyszłam z gabinetu stukajac się w czoło. No i o ironio. Za parę dni córka zaczęła kaszleć. Poszłam do homeopaty, żeby może jakiś homeopatyczny syrop?… A tu On mi mówi, że to początki zapalenia płuc i przepisuje na to leki… jaki mógł być mój tok myślenia:… Ale oszust!!! Dziecko tylko kaszle, on stwierdzi, że to zapalenie płuc, a potem, że mu się tymi kulkami udało je wyleczyć. No ale na wszelki wypadek wezwałam pediatrę który POTWIERDZIŁ POCZĄTKI ZAPALENIA PŁUC Z OBTURACJĄ!!! Stwierdził, że obturacyjne się gorzej leczą, może trzeba będzie antybiotyk plus sterydy. Skoro początki, postanowiłam spróbować tej jakiejś homeopatii (moje myślenie: jednak lekarz homeopata nie był oszustem – zdiagnozował prawidłowo). Umówiłam się, że lekarz pediatra będzie monitorował przebieg leczenia i w razie czego zainterweniuje. Po trzech!!! dniach zdumiony stwierdził dużą poprawę – właściwie wszystko było w normie. Był naprawdę zaskoczony, chciał zorganizować spotkanie z homeopatą w szpitalu w którym pracował. Chyba jednak trzymając się jedynej słusznej linii wybito mu to z głowy, bo do spotkania nie doszło. Po tym zdarzeniu powoli nabierałam zaufania do homeopatii. To był przełom. Od tego czasu dzieci nie dostały ani razu antybiotyku! To już 11 lat!!! Zapalenia płuc zdarzały się coraz rzadziej jeszcze bywały zapalenia oskrzeli… Diagnozowała dzieci lekarka w przychodni, zapisywała antybiotyki, a ja pędziłam do homeopaty i leczyłam je inaczej z dobrym skutkiem. W międzyczasie cała rodzina włącznie z mężem (wyjątkowym sceptykiem) przekonała się do homeopatii. Wszyscy od 11 – tu lat nie wzięliśmy antybiotyków. To nie chodzi o bicie rekordów. Po prostu TO działa lepiej i bez skutków ubocznych. Obserwując nas i podpytując, znajomi też się zarazili homeopatią i są bardzo zadowoleni z efektów. Zapomniałam wcześniej napisać. Miałam jedno załamanie w moim romasie z homeopatią. W czasie remontu który odbył się w domu dzieci przebywały w starym, zakurzonym mieszkaniu u dziadków (mnóstwo roztoczy na które jak się potem okazało była uczulona córka). Nastapiło pogorszenie stanu córki – dostała obturacyjnego zapalenia oskrzeli. Wtedy znany krakowski alergolog zdiagnozował astmę. Przeprowadził badania i zapisał wziewy i leki rozkurczowe na stałe. Nie kojarząc przyczyny pogorszenia stwierdziłam, że zawiodłam się w tym wypadku na homeopatii, astma to poważna sprawa i zaczęłam podawać te wziewy. Natomiast nie miałam zastrzeżeń co do leczenia chorób ostrych. (Wszystkie zapalenia gardła, ostre zapalenia krtani- bardzo niebezpieczne dla malego dziecka, zapalenia uszu, zapalenia zatok – u mnie – wczesniej to był mój chroniczny problem, leczone były z dobrym skutkiem). Córka stosowała leki na alergię około pół roku i nie wyglądało, żeby miała je odstawić. I wtedy, w sumie przez przypadek, pojawiła się w moim zyciu znakomita lekarka – dr Barbara Liberowicz. Byłam z dziećmi na wakacjach nad morzem i mój mały jeszcze synek dostał zapalenia gardła – temperatura 39,5. W przychodni lekarka zapisała mu antybiotyk, powiedziała, że powinnam go podać jak najszybciej ale poprawy mogę spodziewać się gdzieś na 3-ci dzień, bo zaczyna się już stan ropny. Przypomniałam sobie wtedy, że podczas poprzedniego pobytu nad morzem korzystałam z porad homeopatki z Koszalina, więc zadzwoniłam do niej z nadzieją, że może choć mi coś doradzi oprócz antybiotyku, żeby wspomóc synka. Była niedziela. Nie byłam przyzwyczajona, żeby lekarz w niedzielę powiedział do prawie przygodnej osoby – proszę przyjechać – zobaczymy i przyjął ją w prywatnym mieszkaniu, tracąc wolny dzień. Przyjęła, przeprowadziła starannie wywiad, zapisała synowi lekarstwo (nota bene tak się wstrzeliła, że syn na drugi dzień już nie miał gorączki i mogłam pójść z nim na spacer). Sama nie mogłam uwierzyć, bo nie byłam przyzwyczajona do aż tak spektakularnch efektów. W każdej chwili służę nazwą leku, do dziś pamiętam). Zapytała też o córkę i jej sytuację – mnie samej głupio było zawracać głowę czymś co nie było pilne, a w dodatku już się przyzwyczaiłam do myśli, że tu homeopatia nie zadziałała. Stwierdziła, że jeśli chcę, to możemy jeszcze raz spróbować, bo Ona ma doświadczenie, że udaje się jednak wyleczyć astmę homeopatycznie. No i znowu trochę scetycznie, ale się zgodziłam. Leczenie nie trwało krótko, postępowało powoli, aż do momenu, gdy Dr stwierdziła, że nie widzi wystarczajacych postępów i całkowicie zmienia leki. Wtedy nagle nastąpiła duża, bardzo widoczna poprawa. Dziś córka bierze na bierząco leki homeopatyczne które akurat są jej potrzebne i nawet podczas infekcji nie ma obturacji ani innych objawów astmy. (W okresie przejściowym wszystko było ok. gdy była zdrowa, ale gdy zapadała na infekcję górnych dróg oddechowych 1-2 x w roku, pojawiały się świsty w oskrzelach). Wreszcie (a trwało to lata żeby przezwyciężyć traumę wywołana chorobami) przestałam ze strachem reagować na każde jej kichnięcie i mówię – weź sobie …. i tu wymieniam lek. Nazwa nic nie da, bo i tak komu inemu pomogłoby na podobne schorzenie inne lekarstwo. No i jeszcz o psie – naszej suczce. Conajmniej dwa do czterech razy w roku zapadała na poważne zapalenia gardła. Gorączka 40 , problemy z przełykaniem – wizyta u weta – dwa antybiotyki w zastrzykach. W pewnym momencie postanowiłam spróbować homeopatii – już wiedziałam że działa i jak działa. Przy kolejnym zachorowaniu które poznałam po problemach z przełykaniem i zmierzonej temperaturze, zaczęłam jej podawać kompleks homeopatyczny na stany zapalne gardła. Nie mogłam podać pojedynczego leku, bo trudno z nią było przeprowadzić wywiad. Pies na następny dzień był lepszy, a po paru dniach zdrowy. I o dziwo, następne zapalenie gardła było po dłuższym czasie niż zwykle. Leczyłam ja tym samym preparatem R1 z równie dobrym efektem. Teraz juz od paru lat nasza milusińska nie miewa zapaleń gardła (ale to zapewne nieudokumentowany zbieg okoliczności). Jeszcze jedno. Przez wszystkie lata leczenia dzieci prowadziłam dokładnie notatki na co chorowały, jakie były diagnozy, co lekarz homeopata przepisywał i jaki był efekt leczenia. Zeszyty mam, służę do wglądu.
    Oboje z mężem mamy wyższe wykształcenie, prestizowe zawody, nasi znajomi również. Najwyraźniej w dzisiejszych czasach zamiast „mocherów” taka część społeczeństwa trafia do worka z plakietką „ciemnogród”. Cieszę się, że znajdujemy się tam w doborowym towarzystwie: europejskie rodziny królewskie, inteligencja innych europejskich krajów… jakoś z tych znachorskich praktyk korzystają głównie ludzie z wyższych grup społecznych i z lepszym wykształceniem. Gdzieś wyżej w blogu przeczytałam, że Królowa angielska nie zna się na medycynie więc cóż z tego, że leczy się (a właściwie jest leczona) homeopatycznie. Po pierwsze zapewne lepiej się zna niż autor tamtej złotej myśli, a po drugie wcale nie musi się znać, ma od tego osobistych lekarzy.
    Homeopatia jest solą w oku wielkich i bogatych koncernów farmaceutycznych (to leki allopatyczne są pierońsko drogie i powodują skutki uboczne, na które zaleca się nastepny lek, a nie homeopatyczne, które są bardzo wydajne). Najgorsze, że po leczeniu homeopatycznym człowiek coraz rzadziej zapada na zdrowiu… Zrobią wszystko, żeby jej się pozbyć i dalej proponować jedynie słuszne leki, a potem leki na efekty wywołane poprzednimi lekami , a potem… i kółko się kręci a kasa pęcznieje. Nie jestem ortodoksyjna, doceniam antybiotyki. Niejednego uratowały, ale to ostateczność. Czemu, jeśli potrafimy, nie poradzić sobie inaczej?

    Dobre 0

  22. kuszaba pisze:

    Jaka jest skuteczność chemioterapii jeśli chodzi o raka trzustki na podstawie statystyk jak w wypadku Patricka Swayze? Czy to jest trochę powyżej 0%? Nie, skuteczność jest równa 0%. Mass media podają, że Swayze powrócił do chemioterapii a znając statystyki żadna sama chemioterapia tu nie pomoże. Czy chory więc traciłby cokolwiek, gdyby spróbował terapii olejem lnianym, którą to żaden z ośrodków badawczych jak widać nie potraktował serio mimo wielu anegdotycznych doniesień?

    Dobre 0

  23. łysy pisze:

    Tekst dziwnie wpisuje się w pewien nurt, ignorujący wszelkie badania które zaprzeczają stawianym tezom, pomijający niewygodne fakty, eksponujący i powielający legandy powtarzane od lat, jakby w myśl pewnego powiedzenia „kłamstwo powtórzone 1000 razy staje się prawdą!”. Zwolennicy teorii spiskowych widzieliby tu pewnie szczodrą rękę któregoś z koncernów farmaceutycznych, ale ja popełnienie tego tekstu tłumaczę tylko lenistwem autorki (bo przecież nie ignorancją); a gdybym chciał być złośliwy to dodałbym coś o wierszówce, ale nie jestem, więc nie dodam.

    Dobre 0

  24. bart pisze:

    kuszaba: „Jaka jest skuteczność chemioterapii jeśli chodzi o raka trzustki na podstawie statystyk jak w wypadku Patricka Swayze? Czy to jest trochę powyżej 0%? Nie, skuteczność jest równa 0%.”

    W przypadku Kamila Durczoka skuteczność jest równa 100%! To nie są żadne statystyki, to jest przerzucanie się argumentami „jednej babie pomogło, a drugiej nie”.

    Kuszabo, powtórzę jeszcze raz, dobitniej: chwaląc kuleczki na przeziębienie, jesteś nieszkodliwym dziwakiem. Odwodząc ludzi od terapii onkologicznej w stronę szarlatanerii, stajesz się przestępcą.

    Dobre 0

  25. Krystyna Mikołajska obywatelka "ciemnogrodu" z wyboru pisze:

    No cóż: osobiste doświadczenia – legendą, błędy w wierszówce górą (oczywiście bez złośliwości wytknięte całkiem „merytorycznie”). Proszę zauważyć, że długi tekst pisałam o godzinie drugiej w nocy, po całym dniu ciężkiej pracy. To zapewne też świadczy o wybitnym lenistwie autorki powyższego tekstu. Podaję imię i nazwisko, nie chowam się za pseudonimem „łysy”. Można sprawdzić kim jestem. Ci którzy mnie znają, wiedzą, że jestem odporna na wciskanie kitu, mam własne zdanie na interesujące mnie zagadnienia, a jak coś mnie interesuje, „doktoryzuję się” w temacie. Mogłabym podawać skąd czerpię informacje, ale skoro teksty lekarzy homeopatów o naukowych dowodach dotyczących skuteczności leczenia homeopatycznego są ignorowane, to cóż ja mam się tu produkować. Pozostaję z szacunkiem…

    Dobre 0

  26. Babcia Marysia pisze:

    Troszeczkę o mnie. Jak napisałam w tytule- jestem babcią, a więc kobietą w zaawansowanym wieku. W rodzinie z pokolenia na pokolenie mam po każdej stronie a to wujków, a to kuzynów lekarzy-alopatów.Około dwadzieścia lat temu wpadłam w taki chorobowy trans. Co roku musiałam conajmniej dwa razy zachorować na zapalenie krtani i strun głosowych. Łączyło się to z całkowitym bezgłosem i nie przechodziło bez wzięcia antybiotyku. Znajoma opowiedziała mi, że jej koleżanka leczy się u dr. homeopaty i że z zadowoleniem stwierdza poprawę na dłużej przy podobnej dolegliwości. Zdecydowałam się i skorzystałam z porady lekarza homeopaty. Wyleczył mi gardło w przeciągu dwuch dni, bez antybiotyku i co najlepsze jeszcze tylko raz powtórzyła się ta historia z gardłem i od ponad dziesięciu lat mam spokój.Z racji wieku mam trochę więcej przypadłości niż tylko to gardło. Doskwiera mi kręgosłup lędżwiowy i trochę stawy. To co opiszę będzie prawie nie do wiary. Rozbolał mnie właśnie ten kręgosłup łącznie ze stawem biodrowym bardzo mocno. Bolało od lędżwi do pachwiny. Pojechałam na pogotowie, bo nie wiedziałam co jest. Podejrzewałam nawet wyrostek. Na pogotowiu stwierdzono, że najprawdopodobniej jest to ból kręgosłupa. wykluczono też wyrostek, co było dla mnie bardzo ważne. Pani dr. zaleciła ibuprom i po niedzieli udać się do lekarza I-go kontaktu.Było to w piątek.Do soboty wzięłam trzy razy ibuprom. Stwierdziłam, że może nie ostro,ale podniosło mi się ciśnienie, a mam z tym stały kłopot, natomiast ból ulżył, ale nie przeszedł do końca. Ponieważ od dawna leczę sie tylko homeopatycznie,(leki chemiczne biorę na nadciśnienie), więc i tym razem wzięłam lek R-1 w kroplach. Efekt był wręcz natychmiastowy. W ciągu jednego dnia zapomniałam wręcz o bólu.Nie będę opisywała wszystkich moich dolegliwości, takich np. jak skurcz oskrzeli (czyli rodzaj astmy) po długotrwałych ciężkich przeżyciach, który przechodzi po stosowaniu leku homeopatycznego, jak ręką odjął, nerwobóle w klatce piersiowej, czy też inne drobne przeziębienia. Od ponad dziesieciu lat nie wzięłam antybiotyku ani razu i dzięki Bogu jakoś nieżle sobie radzę z pomocą lekarzy homeopatów.Ciekawy jest też ich stosunek do leczonego pacjenta. Oni potrafią nawet oddzwonić, jeśli w danym momencie nie mają możliwości odebrać telefonu.( tu muszę przyznać, prym wiedzie pani dr.Liberowicz, która jeśli nie jest naprawdę niedostępna,np. wyjeżdżając za granicę, zawsze służy swoim pacjentom radą).Nie zdażyło mi się też, żeby odmówił mi pomocy dr. Świerczek, czy dr. Zawiślak, który chyba jako jeden z pierwszych wprowadził homeopatię jako metodę leczenia w Polsce. Nie mogę pojąć,dlaczego tak bezinwazyjna i nie dająca skutków ubocznych metoda jest tak niechętnie przyjmowana przez medycynę. Nie przemawia do mnie to,że nie ma potwierdzenia jej doskonałych wyników. Ileż to razy słyszymy o strasznych skutkach leków przepisywanych przez lekarzy alopatów, (pamiętam dzieci rodzące sie bez kończyn). Przechodzi to jednak bez echa i dalej wierzymy w różne nowinki, które potem od czasu do czasu zbierają śmiercionośne żniwo. Jeśli nie ma potwierdzenia, a tylu ludzi mówi o wspaniałych wynikach, to cóż prostrzego, jak zamiast wydawać następne ogromne sumy na koncerny farmaceutyczne, część tych pieniędzy przeznaczyć na sprawdzenie właśnie homeopatii. Czytałam wypowiedzi fizyków molekularnych i innych uczonych na temat energii, którą gromadzą właśnie te leki. Wypowiedzi były bardzo pozytywne.Mam nieprzyjemne przypuszczenia, a właściwie, to wręcz pewność, że to olbrzymie i bardzo bogate lobby farmaceutyczne nie dopuszcza do jakiejkolwiek próby zweryfikowa nia tej dziedziny. Skąd wzięliby wtedy majątki ci wszyscy, którzy żerują na nieświadomych ludziach. Najlepszym przykładem są szczepionki, ciągle nowe i obejmujące już prawie całą populację ludzi od noworodków począwszy. Nie jestem przeciwna szczepieniom, ale w momentach wyjątkowego zagrożenia jakąś epidemią.I znów czytałam artykuły bardzo mądrych lekarzy, oraz uczonych, którzy twierdzą, że tak gwałtowny wzrost alergii
    u najmłodszych dzieci może być spowodowany między innymi zbyt często i bez powodu stosowanymi szczepieniami. Zaznaczam-między innymi-, bo wiem,że wchodzi tu w grę i skażona żywność i zanieczyszczone powietrze.Tyle, że nikt się nad tym nie zastanawia natomiast koncerny farmaceutyczne pęcznieją od mamony.Chyba wystarczy tych moich doświadczeń z homeopatią. Wiem że tych którzy nie chcą uwierzyć w jej dobroczynne skótki i tak nie przekonałam. ale jeśli przeczyta to choć kilka osób, które zainteresują się tą metodą leczenia, to powoli może homeopatia znajdzie swoje znaczące miejsce na ziemi. Bardzo bym tego chciała, chociażby ze względu na zdrowie moich wnuków. Babcia Marysia.

    Dobre 0

  27. Kaśka pisze:

    Czytam, czytam i nie mogę się doczytać. Co się tak wszyscy uparli. Nie macie co robić, zbawiajcie swoje rodziny w sposób, który uznajecie za jedynie słuszny ale pozwólcie innym leczyć się w taki sposób jak chcą. Jednym służy to innym tam to. Kazdy jest inny. A do tego gdzie prawo pacjenta to jego wyboru sposobu leczenia bądź nie leczenia. Osobiście nie znam lekarza HOMEOPATY, który odradzałby chemię czy leczenie tradycyjne w sytuacjach, gdy jest taka potrzeba. Podkreślam POTRZEBA. Na forum moznaby znaleźć tyle samo przykładów działania określonego leku homeopatycznego jak i niedziałania tradycyjnego tyle że np. u mnie często leki tradycyjne wywoływały wszytskie możliwe działania uboczne znajdujące sie na ulotce. Moja 83 letnia już Babcia uważala, że najlepszym lekarstwem na wszytsko jest lampka koniaku i dożyła sędziwego wieku. Nigdy nie brała leków dłużej niż 3 dni nawet, gdy miała operację. Myślę, że wystarczy więc wzajemna tolerancja i zrozumienie sytuacji. Nagonka na homeopatię krzywdzi wiele wspaniałych osób i odbiora nadzieję tym potrzebującym. Przez skórę czuję, że część osób krytykujących nawet nigdy nie wzięło leku homeopatycznego do ust a krytykuje tylko tak zasady. I to jest naprawdę przykre. A poza tym kaczek już ci u nas dostatek więc homeopatia jako kolejna kaczka nie mieści się już w naszej zupce.

    Dobre 0

  28. maciek pisze:

    Do pana Bart. Nawiedzonyś pan?

    Dobre 0

  29. bart pisze:

    „Do pana Bart. Nawiedzonyś pan?”

    To zależy według jakich kryteriów. Jeśli za bycie nawiedzonym uznamy niechęć do homeopatii z przyczyn ideologicznych (np. religijnych), to nie, nie jestem nawiedzony.

    Ale podyskutować o homeopatii lubię, to fakt :)

    Dobre 0

  30. bart pisze:

    Co, argumentów zabrakło, to jedziemy ad hominem?

    Dobre 0

  31. maciek pisze:

    ja tylko tak pytam…
    po prostu obserwuję tą dyskusję i nie przekonuje mnie postawa jakiegoś takiego bezrozumnego, powtarzam – bezrozumnego – zacietrzewienia. Przecież nikt nikogo do niczego nie zmusza. To po co ta cała krucjata? Niezależnie od tego co napiszą zwolennicy homeopatii pan zawsze zastosuje jakiś chwyt czysto erystyczny aby zdeprecjonować taką wypowiedź. Dla mnie to nie jest zdrowe i świadczy o jakimś problemie który pan posiada.
    Dlatego nie mam zamiaru używać argumentów za/przeciw, bardziej interesuje mnie pana podejście do dyskusji jako takiej.
    Natomiast odkrył pan, że chodzi o przyczyny ideologiczne, a więc stosuje pan argumenty „merytoryczne” w sposób instrumentalny – jest to zatem czysta erystyka, w najgorszym wydaniu.
    Jaka to ideologia sprzeciwia się tak bardzo homeopatii? Czyżby następny pouczacz a la Tekieli?

    Dobre 0

  32. bart pisze:

    Śmiało, podyskutujmy, poproszę o rozumne argumenty.

    Choć widzę, że łatwiej panu powiedzieć, że moje stanowisko w dyskusji wynika z jakichś moich problemów, co – jak rozumiem – wywodzi pan z domniemania, że moje argumenty to tylko chwyty erystyczne.

    No cóż, kiedy wyczerpują się argumenty merytoryczne, najłatwiej powiedzieć „a co pan taki zajadły?”. Z czymś takim jeszcze ciężej dyskutować niż z opowieściami o Goździkowej :)

    Dobre 0

  33. CMN pisze:

    Homeopatia jest i byla przedmiotem badan naukowych i to z
    z pozytywnym wynikiem. Pozwole sobie zacytowac kilka opubliko-
    wanych zrodel:
    1. M. Kretschmer und G. Harisch: Experimentelle Wirkungsweise homöopathischer Einzelmittel. AHZ 234 (1989) 106-109
    2. M.Majerus: Kritische Begutachtung der wissenschaftlichen
    Beweisführung in der homöopathischen Grundlagenforschung.
    Diss.. 1989 Tierärztl. Hochschule Hannover
    3. G. Harrisch und M. Kretschmer: Zur Biochemie der Wirkungs-
    entfaltung homöopathischer Verdünnungen.
    In: Naturheilverfahren(Hrsg, H. Albrecht und G. Franz)
    Springer Verlag Berlin
    4. G. Harisch and M. Kretschmer: HIstamine release from rat
    peritoneal mast cells after oral doses of homeopathically
    prepared minerals and disodium cromoglycate.
    I. Appl. Nutr.. In Vorber
    Lista tego roadzaju publikacji jest dluga i bez konca mozna by
    bylo cytowac zrodla naukowo badawcze, ktore potwierdzaja
    skutecznosc homeopatii.

    Dobre 0

  34. zwykły juzer pisze:

    Zapraszam do zapoznania się ze stanowiskiem Naczelnej Izby Lekarskiej:
    http://www.stomatologia.nil.org.pl/doc/168/homeopatia.pdf

    Dodatkowo proszę zwrócić uwagę, że Ministerstwo Zdrowia wystąpiło z wnioskiem o uchylenie tego stanowiska – na szczęście bezskutecznie:
    cyt: ”
    Naczelna Rada Lekarska przyjęła stanowisko w sprawie wniosku Ministra Zdrowia o uchylenie lub zmianę stanowiska Naczelnej Rady Lekarskiej nr 7/08/V z dnia 4 kwietnia 2008r. w sprawie stosowania homeopatii i pokrewnych metod przez lekarzy i lekarzy dentystów oraz organizowania szkoleń w tych dziedzinach.
    Zdaniem NRL nie ma podstaw prawnych do podjęcia uchwały w sprawie uchylenia stanowiska Nr 7/08/V Naczelnej Rady Lekarskiej z dnia 4 kwietnia 2008 r. w sprawie stosowania homeopatii i pokrewnych metod przez lekarzy i lekarzy dentystów oraz organizowania szkoleń w tych dziedzinach na podstawie art. 10 ust. 2 ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o izbach lekarskich. Stanowisko to ma charakter opinii, wyrażenia poglądu i samo nie tworzy prawa. Również ustawa o izbach lekarskich nie przewiduje możliwości uchylenia stanowiska na wniosek Ministra Zdrowia.
    Jednocześnie NRL nie znajduje podstaw merytorycznych do zmiany swojej opinii w przedmiocie homeopatii. Stanowisko to zostało podjęte na podstawie opinii zespołu ekspertów, powołanego przez NRL, który poszedł nawet dalej niż Naczelna Rada Lekarska w negatywnej ocenie stosowania produktów homeopatycznych.
    W stanowisku NRL wyraziła swoje przekonanie o braku istnienia jakichkolwiek dowodów naukowych świadczących o skuteczności leczenia tymi produktami, do czego jest uprawniona na podstawie przepisów ustawy o izbach lekarskich.”

    Dobre 0

  35. BW pisze:

    Szanowni Państwo,
    nie było mnie na tym blogu przez kilka dłuzszych dni. Kurz po dyskusji nie opadł, mamy po jednej stronie zwolenników homeopatii, którzy w większości nie musza niczego udowadniać. Pokazują pewne fakty ze swojego życia i w moim przekonaniu ich przygoda z homeopatią przerodziła się w wieloletni, uday związek.

    Po drugiej stronie mamy przeciwników homeoptaii. Ich zajadłość jest tak wielka, że przychodzi mi na myśl czasy palenia ludzi na stosie. Za przeproszeniem, co Wam do naszych wyborów pacjenckich? A trujcie sie Gripexami z pseudoefedryną, Ibuprom przegryzajcie aspiryną.
    Pamiętajcie przeto o działaniach niepożądanych!
    Ostatnio pisal o tym dziennik

    http://www.dziennik.pl/wydarzenia/spoleczenstwo/article345831/Polacy_masowo_truja_sie_tabletkami.html

    Polacy masowo trują się tabletkami
    Polacy trują się, próbując leczyć ból
    Kilka tysięcy osób rocznie ląduje w szpitalach z powodu nadużywania leków przeciwbólowych. Eksperci mówią wprost: Polacy nie wiedzą, jak leczyć ból, nie wiedzą, gdzie szukać pomocy, nie ufają lekarzom i dlatego na własną rękę kupują środki dostępne bez recepty. I w ten sposób się trują.

    A teraz przyjrzyjmy się stanowisku NRL.
    Prawda jest taka, że NRL może sobie stanowić co chce, ale lekarze nie sa zmuszeni się do tego stosować.
    Dlatego mam prośbe dla plebsu, aby się tak tym stanowiskiem nie emocjonował. Mój doktor mówi tak: stranowiskiem emocjonuje się plebs, pacjenci, których ta sprawa nie dotyczy. Lekarze intersowałi się ta sprawą w ubiegłym roku. Dzisiaj pisać o tym aspekcie …. to musztarda po obiedzie.

    Stanowiska NRL nie przyjeła Naczelna Izba Aptekarska w stanowsiku z 8 maja 2008. Były szef Urząd Rejestracji Produktów Leczniczych, który dopuszczał leki homeopatyczne do obrotu twierdził w wywiadzie dla Gazety Farmaceutycznej „Pacjent jest bezpieczny”(9/2008)
    - „Jeżeli istnieje produkt leczniczy i są pacjenci, którym on pomaga,
    to powinien funkcjonować na rynku. Takie jest moje zdanie. Tym
    bardziej, że w ramach obowiązujących przepisów homeopatia jest
    uznaną metodą leczenia. Na terenie całej Unii Europejskiej leki te
    są dopuszczone do obrotu na podstawie wspólnotowego prawa.
    Dziwią mnie artykuły pojawiające się czasem w prasie, które
    deprecjonują pracę URPL w zakresie rejestrowania produktów
    homeopatycznych. Przecież nie robimy nic odmiennego niż podobne
    nam agencje unijne.”

    A co na to Ministerstwo Zdrowia?
    Podsekretarz Stanu, Marek Twardowski (ten, który stoi za zakazem odwiedzania lekarzy przez przedstawicieli koncernów farmaceutycznych w godzinach pracy), broni homeopatii.
    W artykule z Rzeczpospolitej „Ministerstwo broni homeopatii” z 19 stycznia 2009 stwierdza, że stanowsko NRL jest sprzeczne z prawem UE. Na Białorusi prawo UE nie obowiązuje, ale w Polsce już tak. NRL może uchwalać sbie co chce, ale już nie ma mocy tego egzekwować.

    Co do lekarzy – pozwolę sobie przywołać rozmowę w moim doktorem, który stwierdził, że owszem, stosuje leki homeopatyczne, ale w bardzo konkretnych sytuacjach. Ja wyszedłem od niego z receptą na antybiotyk i na 2 leki homeopatyczne.

    Co do metaanalizy Egger
    poczytajcie trochę tutaj
    http://www.homeopatia.edu.pl/pdf/lancet.doc

    Jako, ze artykuł o kaczce homeopatycznej jest swoistym włożeniem kija w mrowisko, to niech teraz autorka smaruje rany po pogryzieniu jadem mrówczym. Proszę sie udać do apteki i poprosić o preparat homeopatyczny, gwarantuję, że ukoi on Pani bóle.
    Wybaczam Pani niewiedzę w kwestii homeopatii.
    Nie wiem, czy wybaczą inni ludzie, których obraziła Pani swoim artykułem. Czy wybaczą – pokaża wyniki sprzedazy Rzepy.

    Dobre 0

  36. salamandra pisze:

    mam 20 lat i od 16. roku zycia nie musialam brac antybiotyku wlasnie dzieki homeopatii, dzieki ktorej moja pani doktor (nie zadna szarlatanka, jak sugeruje autorka, tylko lekarz ze specjalizacjami z pediatrii i anestezjologii) wyciągnela mnie z ostrej skazy bialkowej, ktorą konwencjonalnie leczono u mnie sterydami, alergii na pylki traw i ostrego przewleklego kaszlu, ktory ciagnal sie u mnie miesiacami a konwencjonalni lekarze rozkladali rece dajac kolejny antybiotyk ktory tylko mnie oslabial. liczy sie skutecznosc i o tym mysli pacjent. swoja droga o niekompetencji autorki swiadczy juz wstep do artykulu, w ktorym p. Piotrowska stwierdza, ze leki homeopatyczne kosztuja fortune. dawka trzech granulek kosztuje ok dwoch zlotych, czasem mniej, szanowna autorko :) poza tym leki homeopatyczne maja na wzgledzie funkcjonowanie organizmu jako calosci, dlatego tez lekarz homeopata przed przypisaniem leku przeprowadza szczegolowy wywiad na temat naszej diety, stylu zycia, upodoban kulinarnych, wplywu pogody na samopoczucie itp. Moja lekarka rodzinna nie byla zainteresowana nawet obejrzeniem mojego gardla jak raz zdecydowalam sie przyjsc na konsultacje…

    Dobre 0

  37. Aneta pisze:

    Szanowna Pani, po artykule wnioskuję, że nie ma Pani żadnej wiedzy na temat homeopatii, ale domniemywam, że wie Pani co to gratisy z firm farmaceutycznych. Pisze Pani, iz leki homeo są drogie. A zapłaciła Pani za jakiś? Ja od 6 lat leczę całą swoja rodzinę TYLKO homeopatycznie i jeszcze żyjemy! Cud? A może to sobie wmawiamy? Dlaczego zatem nie mogliśmy sobie wcześniej wmówić szybkiego wyzdrowienia kiedy stosowaliśmy np. antybiotyki? W medycynie konwencjonalnej wykorzystaliśmy WSZYSTKIE możliwości aby ratować syna, i co? I nic! Został tylko homeopata. Podeszłam do tego sceptycznie, ale nie byłabym dobrą matką, gdybym nie spróbowała ostatniej deski ratunku. Nagle szok! Kilka „kulek” za 8,7zł i w ostatniej chwili syn został dosłownie wyciągnięty grabażowi spod łopaty. Do tej pory nie mogę odżałować, że mojej Pani doktor nie spotkałam wcześniej. Moje dziecko nie cierpiałoby tak strasznie.
    Powaliło mnie stwierdzenie, że przy produkcji leków homeo odprawia się mantrę. Pani naprawdę w to wierzy?! Pani artykuł dowodzi, że miliony ludzi na całym świecie to głupcy, bo leczą się „wodą z cukrem”. Gratuluję odwagi, bo mówiąc kolokwialnie „poszła Pani po bandzie” .
    Od 6 lat prowadzę dla każdego z nas skrupulatny dziennik przebiegu chorób, objawów i leków homeo jakie stosujemy. Zapewniam, że to niezły materiał dla niejednego naukowca.
    Jeśli czuje się Pani spełniona tym artykułem to jeszcze raz gratuluję. Jednak nie przeczytam niczego więcej co Pani napisze, bo nie jest Pani wiarygodna.

    Dobre 0

  38. Tomek pisze:

    Serdecznie przepraszam za nadmiarowe powielenie mojego komentarza (jeśli takie się ukazało) – przy zapisie Państwa system WordPress zgłaszał błąd w jakimś znaku w moim tekście i starałem się go usunąć – przyjął dopiero ostatnią wersję, o której ewentualne zostawienie jako poprawnej bym prosił (jeśli jednak zachował te poprzednie).

    - oczywiście proszę nie fatygować się niniejszym komentarzem jeśli powielenie się nie ukazało.
    Jeszcze raz przepraszam.

    Dobre 0

  39. bart pisze:

    Wszystkich państwa, którzy uważają, że homeopatia nie szkodzi, zapraszam na stronę http://www.whatstheharm.net. Jeśli uważacie państwo, że od niewinnego Oscillococcinum daleka droga do odstawiania poważnych terapii, ja odpowiadam: po pierwsze, polecam nieustającej uwadze komentarze pana CMN, po drugie – jeśli Oscillococcinum działa, dlaczego nie miałyby działać również groszki na poważniejsze schorzenia?

    Jeszcze jedna uwaga, zanim zniknę, przywalony stertą opowieści potwierdzających zbawienne działanie cukru i wody. Niech sobie to państwo przemyślą: każdy zażywający homeopatię, nawet jej najgorętszy zwolennik, został na początku oszukany. Świadomie czy nieświadomie, to bez znaczenia. Na początku każdego kontaktu stoi oszustwo. Nieetyczny lekarz, który przepisuje państwu po raz pierwszy Oscillococcinum, „lekarz” homeopata, który zaleca państwu jakieś kuleczki – zawsze na początku drogi ktoś państwa oszukuje.

    Piszę tak na pożegnanie, bo moim celem nie jest, broń Boże, wyśmiewanie tych wszystkich pań, które podają dzieciom homeopatię. Wiem, że panie wierzą, że to działa. Nie wierzę może tylko pani Anecie, której „homeopatia wyciągnęła grabarzowi spod łopaty” :)

    Pozdrawiam smutno zadumany.

    Dobre 0

  40. Tomek pisze:

    Drogi Barcie,
    Cieszę się, że tak racjonalnie podchodzisz do sprawy i dziękuję za rozsądne argumenty. Twierdzisz, że leki homeopatyczne nie leczą – i masz oczywiście rację. Tylko, czy tu chodzi o leczenie, czy o wyzdrowienie? Zauważ, że przeciwnicy homeopatii posługują się ogólnymi przesłankami wynikającymi z ich światopoglądu, natomiast zwolennicy opierają się na własnym, praktycznym doświadczeniu. Czy zarzucając oszustwo i brak etyki bierzesz pod uwagę, że problem jest o wiele szerszy i dotyczy samych fundamentów zdrowia?

    Próbowałeś kiedyś zażywać jakiś lek homeopatyczny? Ale nie w niziutkiej potencji tylko w wyższej? Czy nie uważasz, że jeśli reakcje po leku, choćby tylko w pewnym zakresie dobranym, byłyby ewidentne, częste, powtarzające się, to nie trzeba by mieć dużo samozaparcia by się ich wyprzeć? Jeśli jesteś zainteresowany tematem to pstryknij na kontakt w moim imieniu. Możesz tam też poczytać to co według nieznanych mi kryteriów nie zostało zaakceptowane do publikacji tutaj.

    Czy nie uważasz, że dysproporcja pomiędzy dowodami ‘anegdotycznymi’ na korzyść, a przytoczoną kazuistyką przeciw może wynikać z tego, że łatwiej jest stwierdzić zgon, który robi większe wrażenie niż wyzdrowienie? Może oskarżając w ten sposób homeopatię jako taką warto zerknąć na informacje przytoczone przez dr Jarosława Woronia z Zakładu Farmakologii Klinicznej Katedry Farmakologii CM UJ Kraków ze Strony Stowarzyszenia na Rzecz Dobrej Praktyki Badań Klinicznych w Polsce pt.:
    AKTUALNE PROBLEMY MONITOROWANIA NIEPOŻĄDANYCH DZIAŁAŃ LEKÓW
    Cytat:
    POLEKOWE DZIAŁANIA NIEPOŻĄDANE
    * plasują się w pierwszej dziesiątce przyczyn zgonów
    (…)
    * 30-60% przypadków działań niepożądanych można zapobiec

    Dobre 0

  41. Anna Krol pisze:

    Ależ to nie jest żadna nowość, że leczenie homeopatyczne działa i działało, o co tu rozdzierać szaty. Oparte na starej wiedzy metody stosowane były już wtedy, gdy medycyna raczkowała. Może warto się rozejrzeć w ilu krajach na świecie homeopatia jest stosowana i odnosi sukcesy, nawet refundowana. Na przestrzeni dziejów wiele pojawiało się zjawisk gdzie „szaty darto” (czy Ziemia okrągła, czy płaska etc,), bo ciężko było Umysłom już ukierunkowanym otworzyć się i zrozumieć, coś co działa na innych, badz niezrozumiałych zasadach.

    Poza tym jeśli pacjent chce połączyć metody terapii i czuje się z tym komfortowo, to jest to jego wolny wybór – w końcu to jego własne dobro i zdrowie.
    Wchodzimy wreszcie w erę, gdzie to nie człowieka leczą, ale człowiek leczy się sam, cieszę się, że medycyna to wspiera.

    Dobre 0

  42. szary człowiek pisze:

    „komunista amator” uważa, że on jest od przydzielania ludziom prawa do zycia i śmierci. Właśnie to jest straszne, gdyż tego żaden człowiek nie może cofnąć, ani wynagrodzić. Między innymi dlatego absolutnie jestem przeciwko każdej karze śmierci. Dziękuję panu redaktorowi za wytwałość i jednoznaczność w poglądach. Mam jednak jedną „drobną” sprawę, do której chcę powrócić. Kilkanaście dni temu pisał pan na temat homeopatii. Zaraz potem (20.III.2009 – Michał Kosiarski – „Rada Lekarska nie może zakazać homeopatii”, 25.III.2009 – Ewa Wojciechowska prezes Towarzystwa Homeopatii Klinicznej – „Nie wyrzucajmy homeopatii do kosza”) ukazały się komentarze przeciwników i zwolenników homeopatii. Padły w tych poglądach także mocne oskarżenia, niejednokrotnie wyzwiska dotyczące lekarzy stosujących tę wiedzę do leczenia. Pisano wiele o PLACEBO. Powoływano się na stanowisko Prezesa Radziwiła z Izby lekarskiej. Dobrze było by, gdyby pan zechciał w ramach „zadośćuczynienia” napisać coć po przeczytaniu „Homeopatii Polskiej” – kwartalnika dla lekarzy i farmaceutów. Chodzi mi o numer 71 (1/2009), gdzie jest w rozdziale „dyskusje, polemiki” opracowanie „Demistyfikacja placebo” autorstwa Andrzeja Gerstenkorna i Henryka Sułkowskiego. A może coś napiszą niby”racjonaliści” Robert Tekieli (1.IV.2009 – „Homeopatia czyli ość węża”) czy Anna Piotrowska (15.III.2009 – „Kaczka homeopatyczna”), którzy żądali badań i racjonalnych ocen krytyjując bez pardonu hoemoapatię za to, że jej nie znają, nie rozumieją i nie mają zaufania. Życia zestrzelonemu pilotowi już nie można przywrócić, ale przecież Rzeczpospolita umieszczając bezrozumne ataki na czyjąś wolność wyboru w pewnym sensie strzela do „szarego człowieka” wprowadzając go w przysłowiowe maliny. To należy naprawić! Chyba nie powinno się szarego człowieka pozostawić w malinach?

    Dobre 0

  43. Zdrowy rozsądek pożądany pisze:

    >
    Współczuję pseudo lekarzom-niedowiarkom. Najlepszym dowodem na skuteczność homeopatii są żywe „przypadki ludzkie”. Rzeczywiście firmy farmaceutyczne w oszałamiającym tempie przekupują naszych polskich pseudo-lekarzy i pseudo-dziennikarzy. Szkoda- bo tak lubiłam „Rzeczpospolitą „. Przez takie właśnie artykuły traci czytelników… :/

    Dobre 0

  44. lll pisze:

    Gdy by nie homeopatia to moja przyjaciółka by umarła…

    Dobre 0

  45. Praktyk pisze:

    Przeczytałem wyrywkowo kilka wywodów n/ homeopatii.
    Kwintesencją tego wszystkiego jest ostatni – „Gdy by nie homeopatia to moja przyjaciółka by umarła?”
    Nic dodać, nic ująć…
    A, może jednak tylko tyle:
    „duby smalone bredzicie” – piszę do sceptyków.
    Współczesna medycyna nie ma zielonego pojęcia o jak to działa i dlatego jest to powodem agresji…. Nauka w tej sprawie raczkuje i nie może wprost uwierzyć w odkrywane fakty istnienia innej energii – ściśle związananej z homeopatią.
    Leki homeopatyczne są przyszłością medycyny.
    Leki homeopatyczne – nawet te obecne – leczą i działają.
    Nawet sceptycy kiedyś to odkryją.
    Pozdrawiam i życzę zdrowia.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.