Homeopatia stoi w sprzeczności z całą wiedzą, jaką w ciągu ostatnich stu kilkudziesięciu lat pozyskaliśmy na temat biologii i funkcjonowania ciała człowieka. A wiara w środki homeopatyczne może być niebezpieczna dla zdrowia
Wiosenna grypa szaleje w Polsce. Zakatarzeni, rozbici, gorączkujący ruszyliśmy do lekarzy. I wielu z nas otrzymało recepty na białe granulki do trzymania pod językiem czy cudowne kropelki. Na specyfiki homeopatyczne. Czyli takie, które nie przeszły wiarygodnych badań klinicznych. Nie wiadomo nawet, czy zawarte są w nich jakiekolwiek substancje lecznicze. Choć zapłaciliśmy za nie grube pieniądze ? wcale nie muszą być skuteczne.
Chory nie jest ekspertem
W czasach, kiedy koncerny farmaceutyczne płacą chorym krociowe odszkodowania za to, że w trakcie badań nie dopilnowały procedur albo ukryły istnienie efektów ubocznych leków, zakrawa to na skandal. Trudno w to uwierzyć, ale w XXI wieku znachorstwo zostało postawione na równi z medycyną. W świetle obowiązującego prawa lekiem jest zarówno najnowszy środek na raka, jak i fiolka cukrowych tabletek o niesprawdzonym działaniu.
? Możemy się z tym zgadzać albo nie, ale w świetle obowiązującego w całej Wspólnocie Europejskiej, w tym oczywiście i w Polsce prawa preparaty stosowane w homeopatii, które pomyślnie przeszły proces rejestracyjny, są produktami leczniczymi o podobnym statusie jak leki syntetyczne, na przykład leki onkologiczne czy kardiologiczne ? mówi dr Wojciech Łuszczyna, rzecznik Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych.
(…)
Przeczytaj cały tekst








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Jacyś jadowici Ci przeciwnicy homeopatii. Nie budzą zaufania
Nie gratuluje artykulu,jest on dowodem na nie znajomosc tematu ze stronu autora(ja gdybym byl dziennikarzem to by mi bylo wstyd pisac na temat na ktory nie mam bladego pojecia,Pani pewnie popracowala nad artykulem dwa dni i mysli ze wie o czym pisze…gdy jest sie dziennikarzem to powinno sie miec ta swiadomosc ze jest sie odpowiedzialny za to co sie pisze,Pani jest nieodpowiedzialna. Nie wszystko co przeczytalem w Pani artykule mija sie z prawda ale jest bardzo,bardzo i jeszcze raz bardzo agresywne w stosunku do homeopatii.
Gdyby Pani przeczytala kilka ksiazek napisanych przez prawdziwych
specjalistow to jestem pewny ze inaczej,z pewnym wywazeniem napisala by ten artykul.
Podam pani nazwisko czlowieka ktory mimo ze jest wielkim lekarzem
i naukowcem nie odzuca tego co NATURA od tysiecy lat daje czlowiekowi aby mogl sie sam bronic przed chorobami ktore mozna zwalczac nie tylko antybiotykami,i to co najwazniejsze NIE LECZYC ALE ZAPOBIEGAC choroba. David Servan-Schreiber napisal swietna ksiazke”Anticancer” gdyby byla ona wydana w polskim jezyku to pollecam bardzo! Niech mi Pani wierzy ,inaczej by Pani myslala na temat naturalnych sposobow leczenia. Mam troje dzieci i nie zawsze je lecze rumiankiem,czasami gdy nie ma poprawy trzeba dac antybiotyk(rzadko) ale ,powtarzam,homeopatia to nie leczenie to w wielkiej mierze zapobieganie choroba.
No coz,Pani artykul jest po prostu dowodem na Pani niedojrzalosc.
Ale mimo tego ,zycze WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO i ZDROWIA!!!
Czytając te wszytskie artykuły nie sposób opszeć się wrażeniu, że nie którzy chcą zbawić świat i wiedzą co jest lepsze dla całego świata. Wśród lekarzy są zarówno ci którzy uczyli się na 5 jak i ci słabsi – na pewno jest też tak wsród homeopatów tym bardziej, że to bardzo trudna dziedzina, Podobne zjawiska występują również wśród innych zawodów. W swoim życiu spotkałam całe grono lekarzy różnych specjalności- poddawałam się różnym typom leczenia począwszy od ziół, homeopatii, akupunktury, akupresury po zwyłke tradycyjne leczenie – w tym operacyjne. Żaden lekarz jednak nie patrzył na mnie jak na całość, nie śledził poczynań mojego organizmu tak jak lekarz – HOMEOPATA poświęcaj mi godziny swojego czasu. Czasami leki działały a czasami nie. Niestety te tradycyjne -niby przebadane kliniczne – z reguły też po 3 – 4 miesiącach – przestawały działać i dostawałam kolejne i nikt nie potrafił powiedzieć dlaczego tak się dzieje. Oceniając homeopatię zapominamy, że wbrew pozorom natura nie jest zbadana a medycyna to chyba nie koniecznie nauka, w której wszystko jest przewidywalne, naukowo zbadane i oczywiste. Człowiek osiagnął już wiele w poznaniu siebie i otaczającego go świata jednak na wiele pytań nie ma ciągle odpowiedzi. Może więc przestać na niektóre pytania szukac odpowiedzi. czemu więc czepiacie się homeopatii ….. Poza tym jest jakimś ogromnym nieporozumieniem sugerowanie, że lekarze homeopaci to szarlatani – moja Pani doktor zawsze kiedy była taka potrzeba związana ze stanem zdrowia moim czy dzieci przepisywała tradycyje leki w tym antybiotyki, leki na astmę, cukrzycę, obniżenie cholesterolu, serce. Homeopata to lekarz z krwi i kości, który wie o człowieku, jego naturze i świecie sto razy więcej niż przeciętny lekarz. I krótki apel do szanownej Rady lekarskiej. Rozumiem strach przed nieznanym, obawy o swoje stanowiska, finanse koncernów farmaceutycznych i pragnę wierzyć, że podejmując taką uchwałę kierowano się tylko dobrem człowieka ale proszę trzymajcie się z dala od czegoś co ludziom pomaga i chcą to przyjmowac. czy gdyby nie działało chodziłabym do lekarza HOMEOPATY 7 lat i jakim prawem odmawiacie mi prawa takiego leczenia. Wasze działanie jest chyba też sprzeczne z zasadami etyki a przede wszystkim narusza moje prawa jako pacjenta i obywatela. Zakaz wypisywania leków homeopatycznych przez lekarzy uznaję za godzący w moje prawa wyboru lekarza i sposobu leczenia. I tak już na koniec czy wiecie jaką szkołę muszą przejść lekarze homeopaci by zostać lekarzamia HOMEOPATAMI.
Jeszcze jedno.
Poziom wielu komentarzy znacznie wyższy i bardziej wyważony oraz poparty głębokim namysłem i własnymi doświadczeniami. Po prostu bardzo mądrzy ludzie. U dziennikarzy takiego dogłębnego podejścia do tematu coraz mniej. To co przyciąga do forów to już coraz częściej dobrzy komentatorzy – forumowicze, a coraz rzadziej dobry tekst dziennikarski.
Przerażają mnie takie artykuły, jak i niektóre komentarze, tak ziejące nienawiścią. Przeraza mnie zaślepienie i ortodoksja w stylu „bo tak!” albo „nie, bo nie!”. I oczywiście im większe emocje tym bardziej natarczywe pytanie: od czego ten artykuł miał odwrócić nasza uwagę? Od rosnącej niepopularności antybiotyków (pomimo ich niewątpliwej mocy?)? Czy tez może miał zwrócić nasza uwagę na rosnącą liczbę wspaniałych parafarmaceutyków, zalegających polki w aptekach, witamin, minerałów i odchudzaczy, bez których nasze życie pozbawione byłoby barw? A ja wierze, ze każdy mój katar jest inny, bo raz pojawia się z braku snu, a innym razem z alergii. I ze jest inny niż katar Kowalskiego, czy Nowakowej. I dlatego mam prawo za każdym razem do innego leku, leku dopasowanego do mnie, do mojego trybu zycia i mojej osobowości. Bo nie wierze, ze katar Kowalskiego i Nowakowej ma coś wspólnego z moim. Chociaż z nosa leci tak samo. Ja nie wierze w homeopatie, tak jak nie wierze w pastę do zębów i podpaski. Ja to po prostu stosuje, bo jest mi lepiej, wygodniej, przyjemniej. Bo czuje się silniejsza i mniej „zanieczyszczona”. I jestem pewna, ze Tinky Winky w swojej torebce ma przynajmniej oscillo. Moze dlatego jego torebka budzi takie kontrowersje?
Miszcz Szarlej: „Czyzby sugerował/a Pan/Pani, że Codex Alimentarius jest wymysłem zwolenników i propagatorów tzw. ?teorii spiskowych??”
Taki CA, od którego mają umrzeć trzy miliardy ludzi, każda krówka ma być obowiązkowo karmiona antybiotykami i hormonami wzrostu, każda żywność napromieniowana, a uprawa przydomowych ogródków zakazana?
Tak, to brednie.
Według apologetów homeopatii i tzw.medycyny alternatywnej, nie ma sensu kosztowne kształcenie lekarzy i wpajanie im zasad, które niektórzy z nich łamia, zostając lekarzami-homeopatami, lub uprawiając inne „alternatywne ” metody leczenia. Nie ma to nic wspólnego z totalitaryzmem, bo nikogo nie zmusza sie do korzystania z medycyny tradycyjnej. „Leczta sie sami” jeśli nie podoba sie wam medycyna naukowa. I nie wmawiajcie nam, uczciwym lekarzom, że homeopatia itd. ma coś wspólnego z nauką. Jest to dobry geszeft i nic poza tym. W społeczeństwie istnieje znaczny procent ludzi podatnych na „myślenie magiczne”, (samych schizofreników jest 1% populacji). Dlatego „lekarze” homeopaci bardzo troskliwie przeprowadzaja wywiad z pacjente, który tym samym czuje sie dowartościowany i zauważony, na co nie ma czasu
najczęściej lekarz innej specjalności w nawale pacjentów, za których grosze płaci mu NFZ. Ten troskliwy wywiad homeopaty ma mało wspólnego z diagnozą choroby, służy on ustaleniu, czy pacjent będzie podatny na oszustwo lecznicze, czyli czy da doktorowi zarobić.
To, że prawodawstwo unijne dopuszcza takie praktyki nie jest żadnym argumentem „za” bo to prawodawstwo składa się głównie
z przepisów wątpliwej jakości.
To, że istnieją szpitale homeopatyczne w Europie też nie jest żadnym sprawdzianem, do tych szpitali pacjenci są dostatecznie selekcjonowani, aby potwierdzic skuteczność metody.
Firmy farmaceutyczne mają budżety przewyższające znacznie budżet naszego Państwa, a zatem i władzę, te homeopatyczne też.
Walka z szarlatanerią homeopatii może odbywać sie tylko przez edukację zdrowotną, której obecnie prawie nie ma, tak jak i w innych dziedzinach naszego życia brakuje niestety rozsądku.
To jest właśnie demokracja czyli rządy tłumu.
Najdziwniejsze jest to, że osoby które negują i oskarżają homeopatię wogóle nie znają mechanizmów jej działania. Nie znają osób, którym homeopatia pomogła. Nie znają leków homeopatycznych. Głoszą swoją negację i oburzenie na zasadzie: NIE! BO NIE! Totalna ignorancja. Czy z taką osobą mozna nawiązać rozmowę? Czy warto? Ja radziłbym pani redaktor aby popracowała u boku dobrego homeopaty i popbserwowała wyniki. Wtedy jej świat ulegnie obróceniu o 180 stopni. Mówię to na podstawie własnych obserwacji. Czyż niewierny Tomasz nie popełnił błędu? Czyż pani redaktor już wszystko wie i nie musi niczego obserwować? Ale oczywiście może dalej brnąć w swym zadufaniu i nauczać innych jaka jest mądra. ja dziękuję, chciaż chętnie Pani wysłucham. Mój adres i namiary mają Panowie redaktorzy: Ziemkiewicz, Semka i Wildstein. jest w książce. A służe w praktyce przypadkami ludzi chorych. Na koniec jeszcze dodam, że dobry lekarz nie powinien ograniczać się tylko do takiej medycyny czy innej. powinien znać wszystkie i stosować wszystko co przynosi korzyść ludziom cierpiącym. Nauka podzieliła lekarzy na specjalności. Oni leczą organy nie człowieka. Lekazr powinien leczyć człowieka, każde powiązania jego organów. Mówi się, że choroby najczęściej są somnatyczne. Czy panią redaktor na grypę leczy psychiatra?
bart Pisze:
16 marca 2009 o 22:56
Miszcz Szarlej: ?Czyzby sugerował/a Pan/Pani, że Codex Alimentarius jest wymysłem zwolenników i propagatorów tzw. ?teorii spiskowych???
Taki CA, od którego mają umrzeć trzy miliardy ludzi, każda krówka ma być obowiązkowo karmiona antybiotykami i hormonami wzrostu, każda żywność napromieniowana, a uprawa przydomowych ogródków zakazana?
Tak, to brednie.
____________________________________________________________
Czyżby???
http://www.youtube.com/watch?v=IoTrhaFQd5E
http://www.youtube.com/watch?v=Ayvkr0CC3Dg&eurl=http://www.stopcodex.pl/
http://www.youtube.com/watch?v=YjhT5gld41c&feature=related
Teraz proszę się nie krępować i nazwać mnie „oszołomem”.
Zdrowia życzę.
Miszcz Szarlej:
Ja nie szafuję określeniem „oszołom” na lewo i prawo. Uważam za to – i cała ta dyskusja o homeopatii mnie w tym utwierdza – że wielu ludzi daje się łatwo wprowadzić w błąd. To jeszcze nic złego, w końcu wydajecie swoje pieniądze na pigułki z cukru. Homeopatia, akupresura i inne wyimaginowane lekarstwa na nieistniejące choroby to – do pewnego momentu – wyłącznie kwestia osobistej naiwności.
Gorzej jednak, gdy ktoś zaczyna przy okazji dyskusji o „medycynie alternatywnej” odwodzić osoby naprawdę chore od konwencjonalnej terapii – a prędzej czy później do tego dochodzi, proszę zwrócić uwagę na skandaliczny komentarz osoby o nicku CMN.
Na tle takich potencjalnie zbrodniczych wyskoków historia z Codex Alimentarius jest tylko zabawna. Pewien producent preparatów witaminowych z Niemiec rozkręcił całkiem udaną kampanię przeciwko CA, w którą zaangażowało się sporo szaleńców (np. David Icke, etatowy wariatuńcio od teorii spiskowych, wierzący, że światem rządzą humanoidalne jaszczury z kosmosu), ale i sporo uczciwych ludzi, którzy uwierzyli, że Unia zabroni im ogródka przy domu i napromieniuje jedzenie.
Cóż, pozostaje poczekać rok, dwa. Zobaczymy, czy faktycznie umrą trzy miliardy ludzi, jak twierdzi „badaczka” na pierwszym podlinkowanym przez pana filmie…
To już kolejny taki artykuł w Rzeczypospolitej. Nie spodziewałem się innego. Autorka nie jest żadnym autorytetem. Po prostu odrobiła lekcję. Bzdury które pisze powtarza się cały czas i w końcu coś przylgnie.
Angielska rodzina królewska leczy się homeopatycznie od pokoleń i wystarczy porównać, że królowa matka żyła 102 lata a wielcy lekarze medycyny akademickiej i dziennikarze dużo mniej.
Po przejrzeniu komentarzy muszę stwierdzić że dosyć zajadli są Ci zwolennicy homeopatii. W sumie nic dziwnego, to niebywale wręcz skuteczna metoda walki z Rozumem.
Mam propozycje dla „przykładowego” homeopaty z Wrocławia. Jeżeli wybierasz się na wakacje w okolice Szczecina, wrzuć do Odry tabletkę aspiryny. Potem, jeżeli przypadkiem złapie Cię ból głowy, napij się wody z tej samej rzeki. Ból bez wątpienia przejdzie; lekarstwa zaś starczy dla całej okolicy, i to na bardzo długo.
Tyle sie napisac by nic nie napisac to tylko kobieta umie.
Prosze podac przyklady ktury prekarat z przeznaczeniem do jakiej choroby nie dziala. Prosze napisac jakies konkrety a nie „bic piane” szerokim rozpisywaniem sie i cytowaniem innych.
A dopisek na koncu artykulu:
„”"Autorka jest publicystką specjalizującą się w tematyce naukowej. Publikowała m.in. w „Wiedzy i Życiu”, „Fokusie”, „Wprost”, „Newsweeku Polska” oraz w „Dzienniku”"”"
To juz jest beszczelnosc. Czyli skoro pisala w takich madrych czasopismach to pisze sama prawde?
Cale zycie lecze sie tylko aspiryna i ziolami zero lekarstw.
jedynym wyjatkiem byly taka 1-10 bo nie mialem wyboru.
mam kilka przewleklych chorubsk ale zyje i mam sie duzo lepiej niz moi rowiesnicy ktorzy pielegnuja sie i faszeruja lekarstwami.
jak by te antybiotyki i inne smiecie byly faktycznie cos warte to po co lekarze dostaja prowizje za wypisywanie konkretnych preparatow?
A moze doda cos pani autorka na temat BARDZO szkodliwych dodatkow do lekarst w szczegolnosci dla dzieci takich jak ASPARTAM zeby dzieciaczkom lepiej smakowaly preparaty nowoczesnej medycyny. I pieknie i codownie rozkladaly na czesci ich muzgi, zeby od najmniejszego mialy problemy z produkcja hormownow?
Zero konkretow nie trawie takiego dziennikarstwa.
Podziwiam zasob slow ktorego mi brakuje ale za takie artykuly bez zadnej wartosci a tylko wykrzyczane COS powinno sie karac!
To moj ostatni komentarz.
Czesto pada argument, ze przeciwnicy homeopatii chca przerwac dyskusje, zagluszyc poglady z ktorymi sie nie zgadzaja. Jedynymi ktorzy te dyskusje zamykaja sa zwolennicy homeopatii.
Aby doszlo do porozumienia, musi istniec wspolna plaszczyzna, pewein wspolny fundament, co do ktorego obie strony nie maja zastrzezen. Wydawalo mi sie, ze w sprawach dotyczacych zdorwia czy ludzkiego orgaznimu tym fundamentem bedzie nauka.
Dla wielu naukowy obraz swiata, bedacy wynikiem setek lat przemyslen, jest na rowni z innymi, nawet magicznymi, interpretacjami.
Dlatego poddaje sie. Ciezar nieznosnej lekkosci postmodernizmu mnie przygniotl.
Jak można pisać takie bzdury o homeopatii?!! Proponuję najpierw spróbować lub choćby zapytać tych, którym homeopatia pomogła a dopiero potem pisać. Moje dziecko od ponad 2 lat nie choruje. Sama początkowo leczyłam się konwencjonalnie, przeszłam nawet operację ale efektów nie było żadnych ! Dopiero homeopatia postawiła mnie na nogi. Życzę wszystkim agresywnie nastawionym zdrowia, żeby nigdy nie musieli się leczyć !
A ja mam troje dzieci. I przeszlam zwrot od medycyny tzw „tradycyjnej” do homeopatii. Moj syn bombardowany antybiotykami byl bardziej chory od tych lekow niz od infekcji. Odkad przeszlam na homeopatie – przestal byc chory w ogole. U mojego drugiego syna pozbylam sie alergii. Sama tez sie leczylam homeopatycznie bedac w ciazy.
Nie opieram sie na „wierze” w homeopatie ale na doswiadczeniu – to po prostu dziala…
Lekarstwa tradycyjne w chorobach niegroznych wylewaja dziecko razem z kapiela.
Z pozdrowieniami
@marzec
„Proponuję najpierw spróbować lub choćby zapytać tych, którym homeopatia pomogła a dopiero potem pisać.”
Ja znam taki przypadek: mojego ojca, który uparcie twierdzi, że wyleczył się lekami homeopatycznymi z atopowego zapalenia skóry, co jest jawną brednią, ale nie daje sobie tego przetłumaczyć. Sprawę tak naprawdę rozwiązała przeprowadzka i zmiana wody oraz zmiana nawyków żywieniowych.
Strasznie mnie ciekawi, jak to w końcu jest z tymi cudownymi lekami na wszystko – czy całkowite zdrowie zapewnia:
a) olej lniany i dieta dr Budwig;
b) amigdalina (zwana wit. B17) – wyciąg z pestek, np. moreli;
c) preparaty homeopatyczne;
d) vilcacora;
e) coś jeszcze innego.
Od kilku lat cała moja rodzina korzysta z leczenia homeopatycznego , początkowo nieufnie obecnie z całym przekonaniem do jej skuteczności .Zdecydowanie rzadziej chorujemy ,a zachorowania trwają krócej i przebiegają lżej. W każdej chwili służę opisem przypadków w których „kuleczki” nam pomogły. Oczywiście nikt nie twierdzi ,że Homeopatia leczy wszystko i zawsze ,a leki należy dobierać pod kontrolą lekarza i stosować zgodnie z zaleceniami. Jeśli to ma znaczenie to jesteśmy osobami tzw. wykształconymi i nieufnymi do nowości w każdej dziedzinie. Z ubolewaniem przyjmuję ataki na HOMEOPATIĘ .
TO działa , a my mamy nadzieję , że nauka wreszcie znajdzie metody pozwalające ocenić skuteczność leków homeopatycznych.
I przepraszam , ale mam takie luźne skojarzenie , że teoria Kopernika też stała w sprzeczności z cała wiedzą z poprzedzających ją kilkuset lat . Zastanawiam się jeszcze skąd nasz kot wiedział jak działa efekt placebo gdy odpowiednio dobrane leki homeopatyczne kilka krotnie „wyciągały” go z infekcji bądź pomogły w leczeniu zranień .
Pozostaję z poważaniem -Elzbieta W.
Ostatni akapit troszkę jak dla mnie podważa wiarygodność artykułu, bo jednak działanie gorącej herbaty z miodem w porównaniu ze zwykłą herbatą, to również typowy przykład działania autosugestii.
Miód, który faktycznie wpływa pozytywnie na nasze zdrowie, w gorącej herbacie pod wpływem temperatury rozkłada się m.in. na glukozę (która nadaje herbacie specyficzny smak), jednak traci wtedy swoje lecznicze właściwości. Czyli dodając miodu do gorącej herbaty po prostu zmieniamy jej walory smakowe i tyle, ale bynajmniej nie ozdrowiejemy od tego
Chyba że ktoś pija zimną herbatę, whatever
Uprzejmie proszę, aby tego rodzaju teksty oznaczać następnym razem jako „tekst sponsorowany”. Mam bardzo dobrą opinię o dzienniku, w którym opublikowano ten tekst. Umieszczenie wskazanego oznaczenia pozwoli na przyszłość uniknąć nieporozumieniem co do charakteru publikowanych materiałów.
@Elżbieta W.
„TO działa , a my mamy nadzieję , że nauka wreszcie znajdzie metody pozwalające ocenić skuteczność leków homeopatycznych.”
No właśnie nauka ma metody pozwalające ocenić skuteczność leków homeopatycznych. Ocenia ich skuteczność na okolice-placebo.
„Zastanawiam się jeszcze skąd nasz kot wiedział jak działa efekt placebo gdy odpowiednio dobrane leki homeopatyczne kilka krotnie ?wyciągały? go z infekcji bądź pomogły w leczeniu zranień .”
Bo musisz wziąć dwa podobne koty z podobną infekcją lub zranieniem i podawać jednemu placebo a drugiemu preparaty homeopatyczne. Wtedy Twój argument będzie cokolwiek warty.
„Bo musisz wziąć dwa podobne koty z podobną infekcją lub zranieniem i podawać jednemu placebo a drugiemu preparaty homeopatyczne. Wtedy Twój argument będzie cokolwiek warty.”
No i przeprowadzić dokładny wywiad z kotami
Ja bym się ucieszyła, gdyby nasza autorka zajęła się pediatrami, którzy przpisują „osłonowo” antybiotyki naszym dzieciom na każdy katar, rujnując ich system odpornościowy. Nie ma żadnej kary na ignorancję wielkich uczonych , którzy psują dzieciom zdrowie. Może to jest temat na skandalizujący artykuł?
Jeszcze jedno – koncerny farmaceutyczne tracą zyski na zachodzie, bo tam odchodzi się coraz częściej od ładowania w ludzi antybiotyków bez opamiętania. Społeczeństwa są bardziej oczytane, świadome i nie dadzą sobie wcisnąć ciemnoty. Kraje trzeciego świata takie jak Polska wciąż jeszcze oświadczeniami Naczelnych Rad Lekarskich utrzymują nas w przekonaniu, że tylko chemiczna medycyna ma prawo istnieć. Ciekawe, kurczę, jak przeżyli nasi przodkowie tyle wieków. Bez antybiotyków??? skandal!
Widzę, że zwolennicy homeopatii – poza panią wiceprezes, która przynajmniej miała jakieś badania na podorędziu – są w stanie tylko zasypywać innych:
a) dowodami anegdotycznymi, czyli opowieściami, jak homeopatia pomogła im samym, ich sąsiadom, krewnym bądź kotom. Drodzy państwo! Takie historie nie mają żadnej wartości naukowej. Etopirynę bierzecie nie dlatego, że pomogła Goździkowej, ale dlatego, że skuteczność jej aktywnego składnika została wielokrotnie udowodniona w badaniach klinicznych.
b) oskarżeniami lekarzy konwencjonalnych o przepisywanie antybiotyków na byle katar. Nie mam pojęcia, skąd przekonanie o szafowaniu antybiotykami w prawdziwej medycynie, zwłaszcza wyrażane przez osoby, które według własnych deklaracji do lekarzy nie chodzą, bo leczą się homeopatią!
c) oskarżeniami lekarzy konwencjonalnych o nieczułość wobec pacjentów i traktowanie ich jak numerki. Oczywiście, na tym bazują szarlatani, którzy poświęcą państwu swoją uwagę, bo tylko tyle mogą dla państwa zrobić – okazać nieco zainteresowania. Prawdziwy lekarz nie ma na to czasu, on jest od tego, żeby państwa zdiagnozować i zaproponować leczenie. Ponoć istnieją też badania wskazujące na to, że leczenie schorzeń pacjentów według podręcznika przynosi lepsze efekty niż podejście indywidualne.
d) oskarżeniami autorki i innych przeciwników homeopatii o wysługiwanie się interesom wielkich korporacji farmaceutycznych. No cóż, bez zajrzenia nam w PIT-y nie da się tych zarzutów łatwo udowodnić czy obalić. Proszę jednak zwrócić uwagę, że co najmniej dwoje spośród wypowiadających się tu zwolenników homeopatii czerpie zyski z „medycyny alternatywnej”. Ostrożnie więc z argumentem o byciu finansowanym…
Na marginesie – określenia „medycyna alternatywna”, „medycyna konwencjonalna” czy „allopatia” są mylące i używam ich w ramach kompromisu. Tak naprawdę jest tylko jedna medycyna – taka, która za pomocą naukowo potwierdzonych metod próbuje leczyć schorzenia człowieka. Nie ma zaś czegoś takiego jak medycyna alternatywna.
Bea: „Ciekawe, kurczę, jak przeżyli nasi przodkowie tyle wieków. Bez antybiotyków??? skandal!”
Pani Beo, czy zdaje sobie pani sprawę z faktu, że w przeciągu ostatnich stu lat średnia długość ludzkiego życia wzrosła dwukrotnie?
Psy szczekają a karawana idzie dalej… Homeopatyczna metoda leczenia pozostaje niedostępna dla umysłów zamkniętych… A czasem nawet i dla otwartych, nawet takich jak dr Józef Dietl, który sam przyznał, że nie miał odwagi przekroczyć bariery ówczesnej akademickiej naukowości i obserwacji w leczeniu homeopatycznym pacjentów z zapaleniem płuc (patrz Arch. Hist. Med.). Dziś lekarze homeopaci (podkreślam lekarze, nie znachorzy!) przekraczają tą granicę i to nie za pomocą kaczki ale np. pszczoły czy fosforu nawet w ciągu 5 godzin – UWAGA! informacja dla tych, którzy znają dobrze metodę) Trzeba tylko chęci, otwartego umysłu i odwagi jak pisał śp. Prof. Bogusz. Życzę wszystkim wytrwałości w studiowaniu homeopatycznej metody, która ma się dobrze od ponad 200 lat na całym Świecie.
@Bea
„od ładowania w ludzi antybiotyków bez opamiętania.”
Czym innym jest błąd polegający na nadużywaniu antybiotyków, a czym innym jest błąd polegającym na uznaniu, że lekiem jest preparat, który jest cukierkiem.
„tylko chemiczna medycyna ma prawo istnieć”
A homeopatia to co to jest? Połączenie absurdalnego wyobrażenia z chemią popychane jako medycyna.
„Ciekawe, kurczę, jak przeżyli nasi przodkowie tyle wieków. Bez antybiotyków???”
Ciekawe jaka była wyleczalność np. ostrego zapalenia płuc, czy zapalenia mięśnia sercowego? Ciekawe dlaczego stare cmentarze są usiane mogiłami młodych ludzi i dzieci?
„skandal!”
Skandalem jest naginanie rzeczywistości, co radośnie czynisz twierdząc, że medycyna jaką dysponujemy jest ciemnotą.
Właściwie każdy akapit tego artykułu świadczy o braku znajomości problematyki – wg mnie jest to typowy artykuł na zamówienie i powinno byc przy nim podane logo sponsora, aby nie ukrywać sie za osłoną „obiektywności”. Dla przykładu kilka drobiazgów:
koncerny farmaceutyczne płacą chorym krociowe odszkodowania … proszę mi podać przykład takowego odszkodowania wypłaconego polskiemu obywatelowi np. za powikłania w wyniku obowiązkowych szczepień. Wiadomo, że szczepionki powoduja powikłania u części osób, w związku z tym te osoby powinny dostać odszkodowania. Czy autorka zna takie przypadki? Powikłania bywają bardzo poważne…
Nie wierzę instytucjom kontrolującym przestrzeganie norm bo bardzo często popełniają grzech zaniechania, niekiedy z braku środków. Teraz np. widzimy bardzo ważny problem: giną pszczoły w zimowli na skutek zatrucia pestycydami cukru. Pszczoły są tu tylko wskaźnikiem, najwięcej słodyczy jedzą dzieci, ale ich organizm jest większy, efekty będą widoczne po latach. Firmy cukrownicze zapewniają, że cukier jest oczyszczany z pestycydów, ale to oznacza, że pozostaje w dużej części w melasie, która jest wykorzystywana do karmienia bydła, trzody chlewnej … ta chemia do nas wróci, tak czy owak. A przecież jest instytucja, która ma obowiązek kontrolować poziom stężenia pestycydów w burakach. Dlaczego nie wywiązała się ze swoch obowiązków. Być może zaskoczył ja rozwój technologiczny w koncernach chemicznych.
Nie można w imię częściowej wiedzy zabierać ludziom prawa wyboru, uszczęśliwiać wiedzą, w której pojęcia są zbyt grube aby nimi się kierować w relacjach międzyludzkich. Uważam, że nie regulacje prawne podejrzanych etycznie gremiów są ważne, ale ocena lekarza przez pacjentów. I na to trzeba pozwolić. Innymi słowy, organizm jest ekspertem w swojej sprawie i często radzi sobie dobrze nawet mimo pomocy lekarskiej.
Jakby tu powiedzieć… zajadły i absolutnie jednostronny artykuł wskazuje na brak wyczucia równowagi- jeśli artykuł miał być obiektywny a nie zwykłym materiałem z serii czarny PR. Pozostaje wrażenie, że jest to praca zlecona. Czy autorka zrobiła jakąś kwerendę w środowisku Homeopatów- może dowiedziałaby się czegoś więcej, co mogłaby ująć w artykule. A tak mamy prostacki- pisany stylem poprzedniej epoki- potok negatywnych opinii. Każdy mający jakiekolwiek doświadczenie życiowe człowiek wie, że prawda leży po środku…i drugiej strony też trzeba wysłuchać. Moje doświadczenie mówi: daj synowi nieszkodliwe pigułki homeopatyczne, zamiast iść do lekarza po kolejny antybiotyk?.jeśli homeopatia nie zadziała idź po antybiotyk?.no i tak od dziesięciu lat udaje się bez antybiotyku?.Pozdrawiam
Jakby tu powiedzieć… zajadły i absolutnie jednostronny artykuł wskazuje na brak wyczucia równowagi- jeśli artykuł miał być obiektywny a nie zwykłym materiałem z serii czarny PR. Pozostaje wrażenie, że jest to praca zlecona. Czy autorka zrobiła jakąś kwerendę w środowisku Homeopatów- może dowiedziałaby się czegoś więcej, co mogłaby ująć w artykule. A tak mamy prostacki- pisany stylem poprzedniej epoki- potok negatywnych opinii. Każdy mający jakiekolwiek doświadczenie życiowe człowiek wie, że prawda leży po środku…i drugiej strony też trzeba wysłuchać. Moje doświadczenie mówi: daj synowi nieszkodliwe pigułki homeopatyczne, zamiast iść do lekarza po kolejny antybiotyk?.jeśli homeopatia nie zadziała idź po antybiotyk?.no i tak od dziesięciu lat udaje się bez antybiotyku?.Pozdrawiam
Jak ktoś woli średniowieczne gusła od prawdziwych lekarstw to jego sprawa, ale pacjenci powinni się dowiedzieć co to są „leki” homeopatyczne i na czym niby ma polegać ich działanie (drenaż naszych kieszeni, bo są bardzo drogie:)). Uważam, ze sprzedawanie tego w aptekach powinno być zabronione.
Dla krytykow homeopatii (sz. pana prof. Gregosiewicza, sz. pana
dr. Radziwilla i innych kolegow medycyny szkolnej) pozwole sobie
przytoczyc fakty historyczne na wielkie sukcesy homeopatii.
Gdybym czestniczyl wowczas na rozprawie sadowej, jestem pewien,
ze sad w naszym kraju nie oddalil by pozwu Izby Gospodarczej
Farmacji Polskiej. Nie moze byc tutaj mowa o wyroku bezprecedensowym w Europie, tylko poprostu wyroku sadu
warszawskiego. Wyroki sadowe krajow Uni Europejskiej sa inne,
pozytywne wlasnie dla homeopatii!
A teraz fakty historyczne:
1. Pierwszym lekarzem homeopata w Cicinnati(USA) byl
Dr. Pulte. Gdy otworzyl swoja praktyke homeopatyczna byl
obrzucony jajami. Taka nienawisc istniala juz wowczas p-ko
homeopatom. Ale jak wybuchla epidemia cholery w roku
1849 i ludzie widzieli sukcesy lekarza Pulte, wowczas wszyscy
oblezyli praktyke lekarska Pulte i kazdy prosil o pomoc.
Nie wiem spal lekarz Pulte, ale zadnego pacjenta nie stracil,
zaden nie umarl. Ludzie przestali rzucac jajami. Wyniki lecznicze
byly niesamowicie duze, o tym sprawozdaje Dr. Thomas Lindsley
Bradfort. Polecam wszystkim krytykom homeopatii ksiazke
autorstwa Julian Winston pod tytulem: Zur Geschichte der
homeöpathischen Therapie bei Epidemien.
2. Dr Roth, osobisty lekarz homeopatyczny krola bawarskiego
sprawozdaje, ze przy homeopatycznym leczeniu cholery
smiertelnosc wynosila 7% z kolei przy akdemickim leczeniu
cholery smiertelnosc wynosila 66%, ten fakt potwierdza rowniez
Dr. Wild, wydawca Dublin Quaterly Journal.
3. Dr. Franziska Eizayaga z Argentyny sprawozdaje:
w 1957 wybuchla w Buenos Aries Polioepidemia.
Zastosowala Lythyrus, nikt sie nie zarazil, historia medycyny
zapodaje, dzialanie homeopatii bylo przekonywujace.
Caly problem mozna by bylo zlagodzic: co za problem- jesli ktos
chce sie leczyc u lekarza med. szkolnej moze przeciez pojsc
smialo do tego lekarza, a jezeli ktos chce skorzystac z pomocy
lekarza homeopaty, to nie powinno mu sie zabronic do tego
roadzaju odwiedzin. Kto nie zrozumial jak dziala homeopatia,
kto nie doswiadczyl na wlasnej skurze homeopatii, tego nie
przekonamy z pewnoscia o cudownym dzialaniu homeopatii.
Szanowni krytycy homeopatii, jest mnostwo dowodow na pozytywne dzalanie tych srodkow. Homeopatia z pewnoscia
nie umrze!
@Walki
„Każdy mający jakiekolwiek doświadczenie życiowe człowiek wie, że prawda leży po środku?”
Nie, prawda leży bezwzględnie tam, gdzie leży prawda. Czyli np. w metodach potwierdzonych naukowo, takich, których skuteczność da się zmierzyć, działanie udowodnić i zrozumieć.
„no i tak od dziesięciu lat udaje się bez antybiotyku”
Następnym razem daj mu cukierki. Efekt ten sam.
„Dowód anegdotyczny”??
ciekawa tagoria. czyli jakby jakies doświadczenie przeczyło teorii choćby tej głoszonej przez Naczelną Radę lekarską to tym gorzej dla doświadczenia????
Zwolennikom medycyny techniczno przemysłowej jako jedynie słusznej wypada też przypomnieć słowa : nie mogę zrozumieć jak zachwyca kiedy nie zachwyca?
I pewno dlatego musi posilkować się obowiązkową dziesięciną i próbować konkurencję uciszać za pomocą policyjnych zakazów i sponsorowanych tekstów.
A propos doświadczeń i dyskusji to znamienna jest w tym kontekście historia doktora Rybczyńskiego wynalazcy ANRY który wielokrotnie zwracał się do NRL własnie o dyskusję. zawsze bez odpowiedzi.
Eli- dzięki za komentarz do mojego komentarza. Prawda pośrodku- to oczywiście przenośnia, mówiąca, że nie wszystko jest takie oczywiste jak się wydaje..jak sie słyszy…jak sie widzi. Z badaniami naukowymi bywa tak, że mają potwierdzenia „na daną chwilę” a prawda wyłazi po jakimś czasie- czyli gdy życie zweryfikuje owe badania. Życie to jest szereg nieprzewidywalnych czynników o nieznanym wpływie na (z)badany temat. W temacie cukierków- jeśli byłyby skuteczne z pewnością bym dawał…:)
@życzliwy sceptyk
„czyli jakby jakies doświadczenie przeczyło teorii”
Przeczy tylko w Twoim świecie: otóż jest różnica (gigantyczna) pomiędzy dowodem anegdotycznym a dowodem doświadczalnym.
„znamienna jest w tym kontekście historia doktora Rybczyńskiego wynalazcy ANRY który wielokrotnie zwracał się do NRL własnie o dyskusję”
Ale rzucisz jakimś linkiem na okoliczność tezy, że Rybczyński zwracał się do NRL?
@walki
„nie wszystko jest takie oczywiste jak się wydaje..jak sie słyszy?jak sie widzi”
Rzeczy są oczywiste na tyle, na ile można je zbadać. Zbadano, że skuteczność homeopatii bliska jest placebo.
„W temacie cukierków- jeśli byłyby skuteczne z pewnością bym dawał”
No właśnie dajesz cukierki i jeszcze jesteś przeświadczony, że to one leczą.
Bart,
jestem prawie pewna, że jesteś lekarzem i to w najgorszym wydaniu. Podstawą trafnej diagnozy jest właśnie okazanie odrobiny zainteresowania. Jeśli ja przychodzę do lekarza z anginą, a on nie ma czasu usłyszeć, że jest to już 5-ta moja angina w tym półroczu, tylko wali antybiotyk (bez zlecenia badań, w naszej dziczy badania są luksusem) i mówi mi do widzenia, to wybacz, ale jestem pewna, że moja przygoda z medycyną konwencjonalną musi się na tym etapie zakończyć. Wolę być średniowieczną ciemnotą, ale zdrową, niż umrzeć oświecona.
Strasznie mi tylko żal patrzeć na wykończone antybiotykami dzieci znajomych, których rodzice nie spróbują niczego innego, bo przecież nie wierzą w homopatię. Tak jakby to była kwestia wiary, a nie woli, by zapewnić dziecku jak najmniej szkodliwe formy terpaii. Smutne.
Argument o długości życia – tak, przeciętna długość życia wydłużyła się dzięki medycynie konwencjonalnej, ale obawiam się, że w skali globalnej jest to efekt chwilowy i wkrótce nasze życie zacznie się skracać. Większość z nas wykończy rak i inne choroby cywilizacyjne. Do głosu znów dojdą bakterie, które przez kilkadziesiąt lat dokonały mutacji i znów trudno je będzie zwalczyć antybiotykami. Coraz więcej jest osób, na które antybiotyki już w tej chwili nie działają. Medycyna konwencjonalna ma bardzo małe sukcesy w walce ze schorzeniami przewlekłymi, kiedy organizm staje się odporny na aplikowaną chemię.
Mam taką uprzejmą prośbę do ludzi wykształconych, o poglądach ukierunkowanych w „jedynie słusznej linii”, mówiących stanowcze NIE zabobonowi i ciemnocie.
Jako nieuleczalny, kliniczny przypadek „ciemnogrodu” od dłuższego czasu zastanawiam się i staram się dowiedzieć coś na temat dobroczynnych skutków stosowania aspartamu (AKA E951).
O skutkach negatywnych dowiedziałem się już sporo, chociaz zapewne 99.9% z tego, to z pewnością „teoria spiskowa”.
Wiem tylko, że jest to słodzik zastępujący straszliwą truciznę, jaką jest cukier … i nic poza tym.
Wygląda na to, że wszelkie dociekania i dyskusje na ten temat są „nie poprawne” a sam temat stanowi swego rodzaju tabu.
Oczywiście, homeopatia to wierutna bzdura, mam z nią koszmarne doświadczenia. Nareszcie ludzie odpowiedzialni wzięli się za problem, ale dlaczego pozwala się tym szarlatanom funkcjonować i brać ciężkie pieniądze za wizyty. Każda wizyta u homeopaty kończy się wyznaczeniem kolejnego terminu – bez potrzeby. W ten jednak sposób uzależnia się pacjenta od homeopatii. Proszę mi wierzyć, że tak jest. A co najważniejsze – w/g homeopatów potencjonowanie leku przez jego wstrząsanie odpowiednią ilość razy( im większe rozcieńczenie a więc jego stężenie, tym większa moc) to ładowanie go energią niewiadomego pochodzenia. Dlatego koncerny farmaceutyczne w Niemczech i Francji, zatrudniają okultystów.Zresztą Hahnemann – twórca homeopatii – całe lata zajmował się studiami i praktyką okultyzmu.(„Homeopatia Popularna Encyklopedia New Age” – Robert Tekieli s.64 i 97 i 36, jak też całe mnóstwo innych rzetelnych publikacji).
Cały dramat tkwi w tym, że zupełnie problemu się nie upowszechnia ,żeby dać pacjentom możliwość świadomego wyboru.
Eli
tu masz link
http://www.pozytywnewibracje.com.pl/index.php?option=content&task=view&id=10
Aha
a masz może jakis link do „Twojego świata” ?????
czy uważasz że samo powtarzanie „otóż jest różnica (gigantyczna) pomiędzy dowodem anegdotycznym a dowodem doświadczalnym.” zamieni się w jakość??????
Jak się rzuca tak kategoryczne tezy to warto mieć chociaz cień argumentu a nie tylko powtarzanie przymiotników typu „gigantyczny”
o braku dobrych manier w dyskusji nie wspominając.
„małgorzata”
„Każda wizyta u homeopaty kończy się wyznaczeniem kolejnego terminu – bez potrzeby”
Piszesz nieprawdę –
to lekarze medycyny przemysłowo technicznej daja dawki leków tylko na miesiąc żeby wydusić więcej kasy – oczywiście bez kasy fiskalnej – leki homeopatyczne po jednej wizycie u specjalisty można sobie kupować samemu w nieskończoność.
O tym że koncerny farmaceutyczne nic nie robią żeby likwidować przyczyny chorów a nie tylko leczyć w nieskończoność skutki też wróbelki ćwierkają.
Tak nawiasem mówiąc mój lekarz homeopata jest tez internistą tylko takim który chciał się dalej uczyć co lekarzom z pod znaku Konstantego Radziwiłą zdarza się rzadko – łatwiej domagać się administracyjnych zakazów dla konkurencji i stosować omertę zapisaną w kodeksie etyki lekarskiej wobec tych lekarzy którzy ośmiela sie o tym glosno mówić.
Bea: „Argument o długości życia – tak, przeciętna długość życia wydłużyła się dzięki medycynie konwencjonalnej, ale obawiam się, że w skali globalnej jest to efekt chwilowy i wkrótce nasze życie zacznie się skracać.”
To jest tylko twoje przypuszczenie. Nie poparte niczym racjonalnym. Na razie prawda jest taka, że w ciągu ostatnich stu lat średnia długość życia wzrosła dwukrotnie. Dzięki homeopatii czy dzięki medycynie? Jak myślisz?
„jestem prawie pewna, że jesteś lekarzem i to w najgorszym wydaniu.”
A jakie jest najgorsze wydanie lekarza?
„Strasznie mi tylko żal patrzeć na wykończone antybiotykami dzieci znajomych, których rodzice nie spróbują niczego innego, bo przecież nie wierzą w homopatię.”
Być może oni patrzą na ciebie jak na wariatkę, która leczy dzieci wodą.
Miszcz Szarlej: „Jako nieuleczalny, kliniczny przypadek ?ciemnogrodu? od dłuższego czasu zastanawiam się i staram się dowiedzieć coś na temat dobroczynnych skutków stosowania aspartamu (AKA E951).”
Dobroczynne skutki są takie, że nie używa się cukru. Negatywny wpływ aspartamu na człowieka – tu zdania są różne, ale ogół świata naukowego skłania się ku twierdzeniu, że aspartam jest nieszkodliwy. Podobnie jak z akrylamidami w ziemniakach, można tych substancji po prostu unikać, jeśli ma się jakieś obawy.
Życzliwy sceptyk: rzuca pan poważnymi oskarżeniami. Ma pan na poparcie swoich tez jakieś dowody nie zaczynające się od słów „Przecież wszyscy wiedzą…”?
bart – ha ha ha. Co ty tak próbujesz zakrzyczeć ?
Wypowiedz się całościowo.
A chwytanie się słówek – to niepoważne, to dziecinada. Ty nie chesz dyskutować – uciekasz od dyskusji bo chyba w istocie nie masz nic poważnego do powiedzenia (mimo że wpisów bez liku).
podpis: chętnie z tobą podyskutuję, tylko napisz coś, z czym można dyskutować.
A propos punktów barta:
a) Jakie argumenty ma stosować interneuta, jeśli nie przytaczać „opowieści, jak homeopatia pomogła im samym”? Jeżeli nie jesteśmy lekarzami, specjalistami, ale pacjentami korzystającymi z pomocy medycyny homeopatycznej? Jeżeli na własnej skórze i własnej rodzinie przekonujemy się o jej skuteczności?
b) Tak się składa, że wiele osób „które według własnych deklaracji do lekarzy nie chodzą, bo leczą się homeopatią” wcześniej chodziły do lekarzy tradycyjnej medycyny.
Mamy też znajomych, sąsiadów, rodzinę itp. którzy korzystają nadal z dobrodziejstw medycyny klasycznej. I jakoś dziwnie się składa, że w czasie kiedy moje dzieci są wyleczone z przeziębienia kulkami homeopatycznymi, dzieci znajomych są już po drugim antybiotyku, a jedno z nich trafia do szpitala, bo ma reakcję alergiczną na tenże lek właśnie.
c) „Prawdziwy lekarz nie ma na to czasu, on jest od tego, żeby państwa zdiagnozować i zaproponować leczenie…Leczenie schorzeń pacjentów według podręcznika przynosi lepsze efekty niż podejście indywidualne.”
Taaak, to bardzo piękne. Znaczy lekarza nie powinno interesować to co pacjent czuje, co ma do powiedzenia, jakie są inne jego dolegliwości i czy przypadkiem choroba, którą będzie leczył nie ma podłoża we wcześniejszych dolegliwościach lub psychice itp.? Oczywiście podejście humanistyczne, bliższe człowiekowi jako jednostce, istocie jedynej w swoim rodzaju, ubliżałoby „prawdziwemu lekarzowi”. Przyznanie, że przyczyną wielu chorób są przeżycia, emocje, też nie licuje z postawą „prawdziwego lekarza”?
Nie chcę generalizować, tak jak to robi wielu tu wypowiadających się przeciwników homeopatii. Bo są oczywiście wspaniali lekarze medycyny klasycznej. Mają świetne podejście do pacjenta i doskonale leczą. Ale są też ignoranci, jak w każdym zawodzie. Niestety w ZOZach i szpitalach spotykamy ich wielu.
d)”co najmniej dwoje spośród wypowiadających się tu zwolenników homeopatii czerpie zyski z medycyny alternatywnej” . Zupełnie czym innym jest wykonywanie odpłatnej usługi, jaką jest leczenie pacjentów przez lekarzy- homeopatów. A czym innym jest pisanie artykułu z gratyfikacją i pod dyktando (o ile tak było – tu nie chcę rzucać bezpodstawnych posądzeń).
Żaden lekarz homeopata nie zmusza mnie do wybrania jego metody leczenia. Wręcz przeciwnie, mam problem aby do niego dotrzeć, bo w małej miejscowości niestety króluje tradycyjna medycyna.
Jest mi absolutnie obojętne co na ten temat sądzą wysokie gremia naukowe konwencjonalnej medycyny. Liczy się dla mnie zdrowie rodziny i fakt, że nasze organizmy nie są zatruwane chemią z leków alopatycznych.
A co do argumentów, że homeopatia zagraża zdrowiu: nie wierzę, aby lekarz homeopata sugerował komukolwiek, że zdoła go wyleczyć z choroby, na którą homeopatia sposobu niema.
Sama mam chorą tarczycę i lekarz homeopata powiedział mi wprost, że muszę przyjmować hormon, przepisany przez endokrynologa, a leczenie homeopatyczne może ewentualnie złagodzić przebieg choroby. Robię badania laboratoryjne, chodzę na kontrole do endokrynologa. Czy to zagraża mojemu zdrowiu lub życiu, że wspomagam leczenie poważnej choroby kuleczkami? Co komu przeszkadza, że może te kuleczki mi pomogą?
W każdych czasach były teorie wykpiwane i zakazane, które potem okazywały się słuszne (właśnie w TV, słyszę, jak to w XIX wieku twórcę maszyny parowej chcieli skazać na gilotynę
.
Nie róbmy kolejny raz takich błędów.
pisze bart o aspartamie: „Negatywny wpływ aspartamu na człowieka – tu zdania są różne, ale ogół świata naukowego skłania się ku twierdzeniu, że aspartam jest nieszkodliwy.”
cha, cha, cha… nie ma jednoznacznych badań? Nie ma badań podwójnie ślepych i niezawodnych? Czy poza bla, bla, bla pan doktor może powiedzieć coś konkretnego?