Profesor Zbigniew Ćwiąkalski ustawił poprzeczkę wysoko. Ale Andrzejowi Czumie powinniśmy dać kredyt zaufania – uważa były prezes Trybunału Konstytucyjnego
Dymisja Zbigniewa Ćwiąkalskiego i powołanie na stanowisko ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy może mieć wymiar znacznie głębszy aniżeli tylko personalny. Szanowany profesor prawa i doświadczony adwokat ustępuje miejsca politykowi o znakomitym życiorysie, ale zupełnie innym bagażu doświadczeń. Tym samym ulega zmianie koncepcja kierowania Ministerstwem Sprawiedliwości.
Przeczytaj cały artykuł








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Ćwiąkalski ustawił wysoko poprzeczkę? Chyba w pokazywaniu jak nie być ministrem! Cóż on takiego zrobił? Oszukał sędziów, nie dając im podwyżek, spychał najciekawsze a najmniej wygodne dla PO śledztwa, popierając badanie śmierci laptopów, utrwalił hermetyczność korporacji prawniczych. Faktycznie się popisał. A co do ministra Ziobry, to abstrahując od wysyłania antyterrorystów po skorumpowanego lekarza czy urzędnika, to był to jedyny do tej pory minister, który cokolwiek zrobił dla wymiaru sprawiedliwości. To on firmował podwyżki dla sędziów, to on chciał unowocześnić infrastruktura sądów, to on lansował pomysł elektronicznych obroży (coś co praktykuje się na Zachodzie od dawna). Gdyby Pan, Panie Profesorze, nie patrzył przez pryzmat swoich uprzedzeń, zauważył by pan w Ziobrze nie tylko człowieka, który popisuje się przed mediami, ale także takiego, który chciał coś zmienić.
Są też ważniejsze problemy niż personalia, które warto by skomentować. Zamiast ciągle o osobach, może lepiej o wyzwaniach, jakie przed nowym ministrem stoją.
Z całym szacunkiem, nie należy oczekiwać od prezentera prognozy pogody komunikatu, że dziś rano słońce wstało. Taką prośbę mam nie tylko do Pana Profesora, ale generalnie do publicystów, komentatorów wszelkiej maści, żeby powiedzieli, czego oczekują od nowego ministra i jakie zadania uznają za kluczowe.
O twarzach, które wszyscy znamy dość już zostało powiedziane. Osobiście mam też wrażenie, że o niektórych troszkę za dużo (np. o p. Zbigniewie Ziobro)
Najwyraźniej coś się panu profesorowi Markowi Safjanowi, byłemu prezesowi TK, pomyliło. Minister Zbigniew Ćwiąkalski podał się do dymisji w związku z domniemanym samobójstwem w więzieniu (za które odpowiada kierowany prze niego resort sprawiedliwości) kolejnego, trzeciego i ostatniego skazanego zabójcy Krzysztofa Olewnika. Barbara Blida popełniła samobójstwo, czego nikt nie kwestionuje, wskutek nieudolnie przeprowadzonej akcji przez ABW, z z którą Ministerstwa Sprawiedliwości nie łączą żadne relacje służbowe. Wytykanie więc ministrowi Zbigniewowi Ziobrze, że nie podał się do dymisji z powodu błędu ABW jest nie tylko nieuczciwe, ale świadczy o świadomym lekceważeniu inteligencji czytelników „Rzepy”. Jan Kalita
Uff, ja nie po to czytam Rzepę, żeby takie uwolskie głosy słyszeć. Nie lepiej u Michnika w skansenie takie rzeczy puszczać? Lata 90 są over.
Marek Safjan nie zdobył się na jakąkolwiek głębszą myśl a jedynie na ogólnikowe dywagacje w rodzaju, że lepszy polityk Czuma niż prawnik Ziobro. Pewnie ma nadzieję, że zostanie doradcą Czumy i będzie mógł nim manipulować. Oj, jak czytelne są te pana meandry myślowe panie profesorze!
zalecam zrobic kserokopie tej chwalebnej wypowiedzi, i poronac z opiniami srodowisk prawniczych za nie wczesniej jak pol roku. Safjan narazie posiwial, teraz zaczna mu wlosy wypadac.
… Są dwa zasadnicze modele kierowania tym resortem. Pierwszy, specjalistyczny, zakłada, że ministrem jest fachowiec ? wybitny prawnik. Specjalistyczna wiedza i zrozumienie reguł rządzących środowiskiem prawniczym są głównymi zaletami tego modelu. Osobą posiadającą te przymioty był minister Ćwiąkalski…
Pan wie Panie Safjan, ze w dawnej polszczyznie slowo przymiot oznaczalo kile lub inna chorobe weneryczna? Jesli to pan mial na mysli, to nie sposob sie z Panem nie zgodzic.
Panie profesorze, lepie żeby pan w tej sprawie nie zabierał głosu bo jest Pan na sznurku PO o czy świadczy Pana ‘prezesura’ TK.
Poprzedni minister miał jeden cel a właściwie dwa-pierwszy to znaleźć haki na PiS i ‘dokopać’ min. Ziobrze a drugi to obrona korporacji prawniczych w czym duż zasługa i Pana.
A co do ministra Czumu to też poza opozycyjnym życiorysem dał się narazie poznać jako łańcuchowy kundelek PO przy pełnieniu funkcji przewodniczącego komisji śledczej,tak stronniczego i perfidnego jej szefa to jeszcze nie było.
Prawdopodobnie będzie też takim ministre a to zależy od doradców których musi zatrudnić całą gromadę bo sam jako prawnik jest zerem /nie mylić z p.Ziobrą bo on niestety był jak do tej pory najlepszym ministrem/
Ciekawe, że są postaci, które poczuwają się do obowiązku (rozumiem, że w imieniu nas wszystkich) udzielania komuś przyzwolenia lub nie, na pełnienie takiej czy innej funkcji. Rzecz ta dotyczy niemal wszystkich dziedzin życia. Oto ktoś stwierdza, że tego się nie czyta, tego się nie ogląda, a tamto znowu obejrzeć powinien każdy… A co by było, gdyby pan Safjan stwierdził, że panu Czumie nie powinniśmy dawać kredytu zaufania? Trudno to sobie wyobrazić, ale pytanie pozostaje: co wtedy? A ja podejrzewam, że gdyby pan Czuma działał z ramienia PiS-u, tak by się to skończyło i nic tu do rzeczy miałby ów, doprawdy groteskowo już przez wszystkich dookreślany jako „świetny, wspaniały, znakomity…”, życiorys pana Czumy. Wszystko to jest moczone i obracane w tym samym, ponurym i podśmiardującym sosie, którego smaku nie poprawi i świetna, znakomita, piękna, przepiękna, cudowna, wzorcowa, kapitalna, doskonała, przyprawa z życiorysu pana Czumy. A jednak przez czas jakiś dowiadywać się będziemy, że poprawiła i sos naprawdę smakuje wybornie. Innej drogi nie ma, ponieważ są granice, których przekraczać nie wolno – jak powiedział już kiedyś pewien oportunista.
Jestem zdumiony że Rz udostępniła swe łamy panu Safianowi !!
Odnoszę wrażenie, że panu Ćwiąkalskiemu ?znudziło się? bycie ministrem. Człowiek, który tak jak on nie był rzeczywiście winny temu co się stało, natomiast był i jest winny temu, że od czasu upublicznienia sprawy Olewników nic się w tej sprawie nie działo. To znudzenie wynikało prawdopodobnie z przekonania, że tak jak pan Ziobro wierzył że można coś zmienić, tak pan Ćwiąkalski szybko poddał się zwątpieniu i brakowało mu sił i ochoty na sprzątanie tej ?stajni? jaką od lat jest resort w szczególności prokuratura.
Większość komentatorów przychylnych panu Ćwiąkalskiemu ocenia go jako człowieka, który wysoko postawił poprzeczkę swoim następcom. A czymże to spowodował? Pan Zobro ?poległ? w walce z korporacjami a Pan Ćwiąkalski oddał im kontrolę nad samymi sobie. Wydaje się, że pan Safian dobrze to rozumie. Ani Ziobro ani Cwiąkalski nie mieli powodu aby poddawać się do dymisji, jeden w sprawie Blidy a drugi w sprawie samobójstwa, choć tu sam Premier wyrzucał mu co nieco, jednak przekonania pan prof. nakazują mu twierdzić inaczej a to nie świadczy dobrze o jego wiarygodności.
S.Dąbrowski – czyli przewodniczący Krajowej Rady Sądownictwa – komentując na gorąco ustąpienie ” szanowanego profesora” stwierdził, że to był ” dobry minister, który nic nie zrobił”. Słyszałem tę wypowiedź. Takich to właśnie luminarzy mamy. Tupet M.Safjana, któremu oto publicznie daje wyraz – podobnie zresztą jak niektórzy jego koleżkowie i co niektóre koleżanki z tzw. Trybunału Konstytucyjnego – jest tak nieograniczony, jak ludzka głupota.
Panie Profesorze!
Jaka szkoda, że nie skorzystał Pan z możliwości milczenia!
A tak, to przeskoczył Pan temat, w pięknym stylu, ale pod
poprzeczką…
Dlaczego Pan uważa, że pisze do idiotów?
Panie Profesorze,
Za komuny przypominam sobie postać Albina Siwaka, który został członkiem KC PZPR. Też miał świetny życiorys lecz nie przeszkadziło mu to stać się obiektem powszechnego pośmiewiska. I Pan również tak podchodził do tamtej nominacji.
Proszę jak Pan z wiekiem dojrzał, dostrzegł Pan nawet przewodnią siłę partii, której juz dawno nie ma.
Gratulacje.
Do Redaktora-Cenzora Moderatora: o 1.33 wysłalem spokojną prawniczą opinię na temat pisania politykierskich tekstów przez byłych prezesów TK, co w mojej ocenie obniża prestiż TK. Nie uzyłem żadnych ostrych wyrazów jakich troche widze w opublikowanych głosach. Dlaczego Pan(i) tego mojego wpisu nie puścił(a)? Uważam to za skandal. Proszę o informacje na adres mejlowy znany przecież Redakcji i wielu Redaktorom RZ, z którymi współpracuję…
Skromna prośba do redakcji. Uprzejmie proszę aby redakcja tak szacownego pisma jak Rzeczpospolita nie zamieszczała dyrdymałów w stylu Gazety Wyborczej z końca ubiegłego stulecia. W dodatku w tym przypadku mamy do czynienia ewidentnie z jakimś lobbingiem korporacyjnym
Do autora.
Rzetelność publicysty (gdy w dodatku jest utytułowany) wymaga spełnienia dwu podstawowych warunków:
1. Powinien wiedzieć co pisze,
2. Czytelnik powinien wiedzieć co czyta.
” prof. Ćwiąkalski ustanowił w resorcie wysokie standardy”.
- To znaczy jakie? Co ważnego zrobił? Może ja nie wiem, może dokonał czegoś ważnego w tajemnicy. Dlaczego Pan nas nie poinformował? Samo zapewnienie o”wysokich standardach” to wyłącznie prymitywna demagogia.
Druga sprawa to sprawa fachowości.
Fachowy minister sprawiedliwości powinien w sposób fachowy kierować resortem, choćby z wykształcenia był ekonomistą, inżynierem lub rolnikiem. Powinien wypiąć się zdecydowanie na wszelkiego rodzaju komisje i gonić do roboty nie tyle swoich urzędników, ile sędziów i prokuratorów. Oni muszą bez przerwy czuć za plecami oddech swojego przełożonego.
Po trzecie.
Wydaje się, że nie tylko w ministerstwie sprawiedliwości prawnicy (po za funkcjami doradczymi) nie powinni mieć nic do gadania. Ponieważ prawo jest dla ogółu społeczeństwa, należy jak najdalej odsunąć od jego tworzenia właśnie prawników. W przeciwnym wypadku mamy prawo dla prawników, a nie dla obywateli.
W świetle tego co powyżej, należy mieć nadzieję, że nowy minister może być dobrym ministrem. W przeciwieństwie do poprzednika.
Gdzie są niegdysiejsze śniegi? Kiedyś ceniłem Pana Profesora Safjana , jako znakomitego prawnika. Niestety ostatnimi czasy jego wypowiedzi publiczne pozbawiły mnie tego szacunku. Ze szczętem.
Dla przypomnienia, z połowy roku 2008, jak Ćwiąkalski wysoko ustawiał poprzeczki:
- No nie wiem, może doniczka z kwiatkiem się pochyliła i zniszczyła laptopa byłego ministra. Nikt nie musi w to bezgranicznie wierzyć ? powiedział minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski
Tylko człowiek mało rozgarnięty, bez wyobraźni twierdzi, że minister sprawiedliwości musi być prawnikiem.
Prawnicy są w tym ministerstwie owszem potrzebni, ale jako doradcy.
Prawo bowiem nie powinno być tworzone dla prawników tylko dla dobra nas wszystkich, całego społeczeństwa.
Największą tragedią obecnej Polski od lat 20 nie są sprawy gospodarcze czy nawet ogromne bezrobocie, które pchnęło miliony Polaków do emigracji. Jest nią fakt, że tacy ludzie jak prof. Ćwiąkalski czy prof. Safian, autor tego artykułu, stali się nie tylko „ekspertami”, ale wręcz autorytetami prawnymi, a w przypadku pana Safiana nawet przewodniczącymi TK! Stopień upolitycznienia tych ludzi, ich nieskrywana nienawiść do wszystkiego co nie jest takzwaną „III RP”, która to nienawiść w przypadku prof. Safiana zaskutkowała serią opbraźliwych dla Polski wywiadów dla prasy zagranicznej (głównie włoskiej) pokazuje jak głęboka jest degeneracja elit polskich, w tym niestety i prawników z sędziami włącznie, co nie rokuje żadnej poprawy w kraju! Ważny jest okrągły stół i dokonany tam podział władzy! Jeśli mógłbym mieć wybór postokroć wolę niedoświadczonego prawnika Czumę, niż do imentu wyzutego z jakichkolwiek zasad moralnych prof. Ćewiąkalskiego!