Towarzysze i przyjaciele z solidarnościowej opozycji! Nowy, 2009 rok daje nam wyjątkową szansę powrotu tego kraju na rozsądne tory, wspólnie wypracowane przy Okrągłym Stole
Jak nigdy dotąd zdobycze tamtego historycznego porozumienia stają się rzeczywistością. Politycy PO, którzy dzisiaj w naszym imieniu sprawują rządy w Polsce, są młodzi, przystojni i wiarygodni dla ludzi „Solidarności” oraz akceptowani przez nas, ludzi PRL.
Są także bardziej niż wszystkie poprzednie ekipy rządzące w naszym imieniu wiarygodni dla polityków UE i Stanów Zjednoczonych. Będą mogli prowadzić politykę lojalnej przyjaźni wobec Rosji i Niemiec w stopniu większym niż wcześniejsze, lewicowe rządy. Mamy przed sobą co najmniej dziesięć lat spokojnego rządzenia oraz niepowtarzalną perspektywę ustabilizowania się raz na zawsze w strukturach państwa, w służbach specjalnych, w gospodarce, nauce, edukacji i mediach.
Możemy uczynić te instytucje niewrażliwymi na procedury demokratycznych wyborów i wyprowadzić je ze sfery publicznej do sfery prywatnej, komercyjnej, wolnej od politycznej ingerencji. Nie można dłużej pozwolić, by losowe wyniki wyborów wpływały na tak ważne dla naszej władzy pola działania.
Przeczytaj cały tekst








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Niestety to nie wszystko! Brak w tej współczesnej bolesnej satyrze odniesienia do tak popularnego w mediach Radia Maryja i o. Rydzyka. Czyżby drugie dno nadal pozostaje nieodkryte? A tak w ogóle to gratuluje poczucia czarnego humoru.
Dzięki za celny tekst! Choć ta ironia bardzo bolesna. Życzę Pani Doktor wytrwałości i siły ducha w trwaniu przy prawdzie!
…jesli takich pro-fesorow mamy dlugo jeszcze Polski nie ujrzymy.
tej pani blizej do Bialorusi niz do Polski.
„? kondycja moralna i intelektualna dziennikarzy oraz ludzi nauki” – he, he, he, „autorytety” tak sie pochoruja, ze nawet Slynny i Uczciwy Doktor G. im nie pomoze. Moze jeszcze General Medycyny B. Klich poratuje?
Pani BFR – sto lat!!!
hubert W. Pisze:
5 stycznia 2009 o 18:54
?jesli takich pro-fesorow mamy dlugo jeszcze Polski nie ujrzymy.
tej pani blizej do Bialorusi niz do Polski.
—————————————————————–
Kiedys czytałem w jakiejs publikacji, że aby zrozumiec idiote, to trzeba znizyc się do jego poziomu. Więc ja niniejszym to czynie oczekując, że dowiem się co ty miałes na mysli pisząc to co napisałes. Chyba, że ten swój „bon mot” wkleiłes tu przez pomyłkę – a to przepraszam.
„? kondycja moralna i intelektualna dziennikarzy oraz ludzi nauki” – he, he, he, „autorytety” tak sie pochoruja, ze nawet Slynny i Uczciwy Doktor G. im nie pomoze. Moze jeszcze General Medycyny B. Klich poratuje?
Pani BFR – sto lat!!!
Jeszcze raz nawiązując do prof. J. R. Nowaka, zaczynam zastanawiać się czy nie ma racji n/t partii wodzowskiej :
„Czy naprawdę PiS musiało się pozbyć Ludwika Dorna, uważanego niegdyś za trzeciego bliźniaka i najwierniejszego z wiernych w trudnych czasach opozycji, gdy rozbijano PC?
Osobiście patrzyłem na niego jak na swego rodzaju wachmistrza Sorokę przy Kmicicu. A przy tym intelektualnie przerastał przeważającą część dziś tak wpływowych w PiS biurokratów partyjnych. Dorn nie jest dla mnie ani brat, ani swat, czasem mnie irytował niepotrzebnymi wyskokami słownymi (chociażby te osławione o „doktorach w kamaszach” czy o „wykształciuchach”).
Czy trzeba było się z nim rozstawać, i jeszcze w takich okolicznościach (publiczne perorowanie o alimentach Dorna)? Faktem jest, że Dorn po odejściu z partii wykazuje autentycznie klasę i w odróżnieniu od różnych Marcinkiewiczów i Sikorskich nie atakuje publicznie swej partii ani ostentacyjnie nie wiąże się z jakimś innym politycznym bytem, jak K.M. Ujazdowski.
Żałuję, że w PiS nie uznano za celowe tolerowanie różnych nurtów, przy zachowaniu jednego wyrazistego lidera, jakim od tylu lat jest Jarosław Kaczyński. Swoją drogą, ubolewałem, że nie stworzył takiego nurtu w PiS Marek Jurek, zamiast odchodzić z tej partii.
Po przeprosinach Kaczyńskiego mógł wyraźnie umocnić swoją pozycję w partii, pozostając marszałkiem Sejmu, i stworzyć wyrazisty nurt pod swym kierownictwem. A wtedy mocniejsze byłoby w PiS nie tylko stanowisko posłów zdecydowanie antyaborcyjnych, ale również i ta duża skądinąd grupa, która jest przeciwna traktatowi lizbońskiemu.
A może będąc nadal w PiS, Jurek mógłby skutecznie przeciwdziałać nieszczęsnej decyzji o przyspieszonych wyborach jesienią zeszłego roku?”
Cóż powiedzieć, te spostrzeżenia dają do myślenia.
Jego artykuł z Pani wspaniale się uzupełniają, dając całościowe spojrzenie na naszą POdłą rzeczywistość, niestety.
Życzę Pani i zdrowia, i szczęścia i błogosławieństwa
przez serce Maryi.
Niech miłość i pokój w sercu Pani gości,
niech nigdy nie braknie ludzkiej życzliwości.”
Gratuluję wnikliwych obserwacji.Tak naprawdę opisała Pani „oczywistą oczywistość”Nie jest jednak tak żle skoro zdecydowana wiekszość komentarzy jest Pani przychylna. Chyba coś sie zmienia.
Świetny tekst i czapki z głów.
Serdecznie pozdrawiam autorkę.
Brawo, brawo !!!!! tak trzeba pisać o tej naszej otumanionej, dużej części społeczeństwa.
Jak to się stało, że tylu Polakom udało się zrobić wodę z mózgu ???? raz przez Saloon a potem przez „tuskowników” ?????
Czekam na dalsze „komentarze” oburzonych „pusto-głowców” z drugiej strony barykady.
Pozdrawiam Panią Doktor i czekam na następne podobne artykuły !
Świetne ,wspaniałe sformułowania.Syntetycznie zebrane(pomimo ogromu i złożoności tematyki) – wyrażnie powiedziane. Chwała Pani. Nie dziwię się, że jest Pani (chyba) sekowana przez otoczenie. Widac,że potrafi Pani wyłożyć i dosadnie przyłożyć. Krytykujący Panią tutaj, po prostu, nie zadali sobie trudu dokładnego przeczytania, i tym samym, zrozumienia tekstu.Ale na naukę, nigdy nie powinno być za póżno. Wiecej Pani tekstów na blogu Rzepy, dopóki jeszcze nie sprzedali, a to dopiero będzie draństwo. Ale wskazuje Pani, że to nastąpi, jednakże bez nas.
Świetny tekst! Wysłałem go wszystkim znajomym.Zawsze podziwiałem Autorkę i ten tekst to potwierdza.Zyczę pomyślności.
PS. Po przeczytaniu niektórych wpisów,wydaje mi się,że artykuł jest”perłą rzuconą przed wieprze”
Wielkie gratulacje. Nasze wykształciuchy schowały głowy „w piasek”. Prawie nikt z PAN-u czy z Uczelni nie dyskutuje niczego merytorycznie, w tych kręgach słychać jedynie nerwowe „śmichy chichy”.
Jeszcze raz gratuluje Pani treści i formy.
…nihi novi…
Pani to wie , ja to wiem i 100% samodzielnie myslacych Polakow…..,
-a mamy to co mamy,
….szkoda gadaaaaac!
Aby zrekompensowac spustoszenie intelektualne hitleryzmu i komuniznu bo na powrot „wypedzonych” nie ma co liczyc, potrzebna jest niestety ponownie praca genetyczna „od podstaw”.
Dziekuje za noworoczna satyre
Pani Radziejowska, to taki kliniczny przypadek „wszystkowieda” – mówią co wiedzą i to na każdy temat. Swoją szansę znalazła w skromnym, okołopisowskim jakoby inteligenckim „thintanku”. Cóż jaki PiS taki „thintank. A siedziałaby i zajmowała socjologią wsi i jakoś dożyła w spokoju emerytury. A tak?
Bardzo dobry tekst. Straszliwie ciężki, wymagający bardzo wiele myślenia i to samodzielnego.
Serdeczne gratulacje.
Pani profesor dziekuje za artykul podzielam Pani opinie
„Barbara Fedyszak-Radziejowska jest doktorem socjologii związanym z Polską Akademią Nauk i Politechniką Warszawską” i PiS, co od dłuższego czasu nie próbuje ukryć…
Nie ma nawet co komentować. Ten tekst to straszna opowieść o Polsce oczami PiS-owców Na szczęście opowieść fantasy.
czytałem, czytałem i zastanawiałem się z czym kojarzy mi się tekst Pani Doktor… już wiem – Protokoły Mędrców Syjonu. Pani Barbara Fedyszak-Radziejowska Matwiejem Gołowińskim III/IV RP! – gratulacje, świetny pomysł, ma Pani szanse przejść do historii…
Alicja Pisze:
5 stycznia 2009 o 16:03
Gratulacje za felieton,jeszcze nigdy nie czytałam tak dobrego tekstu,ironia w wielkim stylu,obnarzająca…
Alu, Ty też się obnażasz. Ubierz się lepiej w słownik, najlepiej ortograficzny.
Młody przystojniaczek
BTW> Z takimi zagrywkami to pozostaje już Wam elektorat RM bo wszyscy którzy mają więcej jak podstawówkę po przeczytaniu takich tekstów juz na Was nie zagłosują. Aż wstyd że kilka lat temu sam się zastanawiałem czy na Was nie głosować. Wstyd i hańba!!!!
Jeszcze jedno. Skoro takie macie wizje przejęcia władzy przez PO to oznacza że PO ma tak lichych konkurentów.
Tę panią słusznie odsunieto od wykładów akademickich na Politechnice Warszawskiej, bo bzdurzy. Ale publicznie labiedziła, że z powodów politycznych.
Świetny tekst.
Dziękuję Pani Doktor.
Problem jest tylko taki aby ludzie myślący zechcieli go przeczytać jeden lub kilka razy. a wysiłki „Tuskowych spindoktorów” stana się niewiele warte.
pozdrawiam i proszę o więcej.
Chyba nie zrozumiales ironicznej wymowy tego tekstu…
Za podobny w stylu felieton red. Wildstein dostał znacznie większe baty. Tym razem było więcej czytania i dlatego część czytelników zrezygnowała z dowalenia Pani. Nie śmiem przypuszczać, że mądrzejemy „w całej masie”. A może?
Mimo wszystko inaczej mądrzy lub”młodzi, dobrze wykształceni” pokazali się w dosyć licznym składzie.
Gdyby teoria pani profesor – owszem przedstawiona nie całkiem poważnie – była kompletną bzdurą to tyle osób nie przyjęłoby jej jako ziszczającego się na naszych oczach scenariusza.
Jako żywo PO ma ambicje rządzić jak dawniej nieboszczka PZPR jako przewodnia siła narodu, oczywiście wedle jedynie słusznej linii partii.
Skojarzenia z PZPR są oczywiste. Szokujące tylko jest to ilu zwolenników PO chciałoby całkowitej likwidacji PiS i usunięcia poza nawias życia publicznego nie zauważając, że prowadzi to wprost do monopolu władzy takiego jak w czasach PRL. Przecież to jest niszczenie demokracji.
Podobnie jak PiS poczuł się pewnie u władzy, planował już następną kadencję ale nie|stety nie dotrwał do końca pierwszej, tak PO też nie może być pewna bo przyszłość może ich boleśnie rozczarować.
Ci, którzy tak się obawiają, że to jest prawda, jest pocieszenie – nadchodzi czas decydujący. Decydować będą Polacy. Proszę o trochę zaufania dla narodu. Już kilka razy to przerabialiśmy. Państwo sobie, naród sobie. Bez poniesienia wysokich kosztów nigdy nie było odrodzenia. W Europie też są zdrowomyślący ludzie. Nie ma co się dawać wtłaczać w zaaranżowany dyskurs. Jesteśmy silni. Wiosna 2009 będzie kolejną lekcją. Jeszcze kilka takich lekcji i umiłowanie wolności w Polsce, nazywane przez prześmiewców głupią przekorą lub wybujałą ambicją, da o sobie znać, że niektórym buty pospadają.
Dziękuję w imieniu swoim i wszystkich mądrych Polaków za ten tekst Pani Barbaro. Nie tytułuje naukowym nominałem, bo wielu patałachów ma równobrzmiący. Dziękuję też Rzeczpospolitej w ostatnich chwilach niezależności za odwagę. Jeszcze Polska nie zginęła póki my żyjemy!
Wspaniały artykuł!
Świetnie uchwycona istota sprawy i doskonała odpowiedź na artykuł Michnika po 20-stu latach „Wasz prezydent nasz premier”.
Nadszedł czas, żeby ludzie wreszcie otrzeźwieli…
Podziwiam! Wyrazy uznania!
Kocham Panią i podziwiam!!!
jestem ze wsi, nie z WSI, i może dlatego niczego z tego PiS-ania, nie pojąłem
Mądremu tłumaczyć nie trzeba – głupiec i tak nie zrozumie…
Bardzo mi sie artykul milej p. Fedyszak podobal. Ale chcialam zaznaczyc, ze nazwisko Rudomino sie odmienia: kogo-czego Rudominy, a nie Rudomina, jak Pani pisze, bo musialby on sie nazywac Rudomin, wtedy tak. Dlaczego jednak nie lubi tak Pani Rosjan i Niemcow? Czemu nie wspomina Pani o groznym in vitro? Czemu nie wymienia Pani swietnego dziennikarza Pospieszalskiego. A torunski socjolog, specjalista od WSI i doradca p. prezydenta, ktorego skrzywdzono ostatnio w sadach? Milego Nowego Roku, Maria
Szanowna Pani Profesor,
Natchniony Pani poczuciem humoru pozwole sobie na kilka noworocznych dygresji. Zartem oczywiscie.
Polska to taka republika bananowa w srodku Europy. Tutaj mozna praktycznie wszystko.
Mozna na przyklad bezkarnie zabic komendanta glownego policji albo prezesa NIK. Mozna kupic dowolna ustawe (pan Dochnal mialby zapewne wiele w tej sprawie do powiedzenia) albo przejac za nie swoje pieniadze bank lub akcje narodowego operatora telekomunikacyjnego. Mozna tez bezkarnie zdefraudowac miliony zlotych przekazanych na ratowanie Stoczni Gdanskiej. Prokuratorzy baluja z przestepcami a ci w dowod wdziecznosci za ich przychylnosc sami wieszaja sie w celach. Najwyzsi urzednicy sa regularnie oplacani przez roznego rodzaju poesbeckie mety kreowane na szanowanych biznesmenow typu ‘pierwszy platnik’ czy jak go tam nazwali. Firmy realizujace kontrakty rzadowe oblepione sa jak gownem roznej masci ‘doradcami’ ktorych doradzanie sprowadza sie do comiesiecznego wystawiania faktur. Wojsko miesza lewe paliwo na terenie baz wojskowych a sluzby specjalne sprzedaja bron przestepcom. Itp. itd. Cudow gospodarczych mielismy w ostatnich 20 latach cala mase jak chocby kontrakty na informatyzacje ZUS i innych instytucji panstwowych czy modelowa ‘prywatyzacja’ spolek Skarbu Panstwa (Chemia Polska i inne) przez PSL. Teraz Tusk obiecuje nastepne cuda i jestem pewien ze beda one mialy miejsce. Jako ze pieniadze lubia cisze Polsce ciagle potrzebny jest szum medialny i tematy zastepcze tak aby przypadkiem zbyt wiele z tych cudow nie wyszlo na swiatlo dzienne. Z ostatnich egzotycznych ciekawostek – cytujac zachodnia prase – ‘noenazista prezesem Telewizji Polskiej’. Swoja droga ciekawe jak bedzie wygladala nowa ramowka.
W Polsce nie tylko mozna zrobic wszystko ale tez wmowic ludziom wszystko. Nie zaliczalbym jednak tego do kategorii ‘cudow’. To zaden cud jesli ma sie do dyspozycji koncern medialny, kilka tytulow prasowych, a przede wszystkim dziennikarzy, ktorych etyka zawodowa nie odbiega od poziomu autorow filmu ‘dokumentalnego’ – o ile mnie pmiec nie myli – o Janie Rulewskim z 1980 roku. Do kategorii cudow nalezaloby raczej zaliczyc to jak te imperia medialne powstaly.
Dla przykladu od kilku lat wmawia sie wszystkim, ze genialni jasnowidze z SB juz w latach sidemdziesiatych, a nawet wczesniej w niektorych przypadkach, przewidzieli upadek PRL i masowo produkowali falszywe donosy pisane jakoby przez nizlomnych, nieskazitelnych i od zawsze walczacych z rezimem obywateli.
Zreszta na co komu ta cala lustracja? Mamy podwazac autorytety tylko dlatego ze ktos polasil sie na paszporcik, wczasy z FWP czy talon na Fiata? Slabosc jest rzecza ludzka a donosicielstwo zakorzeniona tradycja. Z tym ze teraz donosi sie na kolegow z pracy do szefa a wtedy mozna bylo donosic na kazdego z szefem wlacznie.
Najslabszym ogniwem w tej krainie cudow jest niestety spoleczenstwo, zwane pieszczotliwie przez politykow motlochem lub ciemna masa. Spoleczenstwo nietety wielu rzeczy nie rozumie i czesto nie dorasta do sytuacji. Ktos tu wczesniej napisal, ze wybory wygrywa ten, kto ma wieksze poparcie spoleczne. Otoz, jak pokazuja ostatnie wybory prezydenckie, nie zawsze. Spoleczenstwo znowu nie dojrzalo do sytuacji albo poprostu nieuwaznie czytalo sfabrykowane sondarze i wygral ten, ktory mial mniejsze poparcie. Kolejny cud nad Wisla w kategorii demokracji tym razem.
Polska ma rowniez to do siebie, ze nieszczescia chodza tu parami. Z bardziej znanych par mozna wymienic: bracia Kaczynscy, Tusk – Pawlak, Kwasniewski – Alganow, Niesiolowski – Niesiolowski (czlowiek o dwoch twarzach), Jola Rutowicz – konik. Ta ostatnia para jest przykladem na potege mediow. Niczym Stworca potrafia wykreowac cos z absolutnie niczego.
Zycie spoleczne a zwlaszcza gospodarcze w Polsce regulowane jest przez dwie jakze proste i zarazem skuteczne zasady: ‘reka reke myje’ a jak cos nie wyjdzie to ‘sad sadem ale sprawiedliwosc musi byc po naszej stronie’.
Walka z korupcja przypomina walke z wiatrakami, zwlaszca na szczeblu gmin, miasteczek i powiatow. W spoleczenstwie ciagle pokutuje wywodzace sie z PRL i nadal starannie kultywowane przekonanie, ze nie da sie nic zalatwic jak nie ma sie znajomego lub nie zaniesie sie pani z okienka co najmniej paczki kawy lub bombonierki. Jest to w pewnym sensie spolecznie akceptowane. Przyklad idzie z gory (patrz: poslanka Sawicka). To, jak trudno z tym zjawiskiem walczyc najlepiej ilustruja ‘techniki operacyjne’ ktore zmuszeni sa stosowac agenci CBA (patrz: krecenie lodow). To dopiero prawdziwe poswiecenie.
Wyksztalcone w okresie PRL odruchy, niczym odruchy Pawlowa: urzad – bombonierka, przetarg – lapowka, maja sie calkiem dobrze, a slowo ‘zalatwic’ nadal ma w Polsce specyficzne, nieznane w innych krajach znaczenie. Niestety ‘etyka zawodowa’ obecnych urzednikow zeszla na psy. Niewielu ludzi jest sobie w stanie wyobrazic ile sie trzeba napracowac zeby ustawic przetarg. Sama lapowka to nie wszystko. Wielu przedsiebiorcow chcac wygrac przetarg musi samodzielnie studiowac przepisy i przygotowywac cala skomplikowana dokumentacje przetargowa, a rozleniwieni urzednicy praktycznie tylko inkasuja.
Obecnie dochodzi nawet do tego, ze urzednicy biora lapowki i sie nie wywiazuja. Prawdziwy upadek obyczajow. Kiedys bylo to nie do pomyslenia. No ale czasy sie zmieniaja. Mentalnosc niektorych niestety nie.
To tyle tytulem noworocznego zartu.
Pozdrawiam serdecznie.
@Leszek 56, tak przy okazji.
Jesli to prawda ze koncern Springera jest zainteresowany kupnem Rzeczpospolitej – to chyba nie jest zapozno aby lokalny, patriotyczny kapital wysunal kontr-oferte?
Kocham Panią i życzę dużo zdrowia i wytrwałości.
Najzabawniejsze są komentarze tych Państwa, którzy otwarcie przyznają, ze mieli spore problemy z zakumaniem istoty tekstu („szukałam cudzysłowa”, „przeczytałem trzy razy”, „na szczęście spojrzałem na ostatni akapit” itp.) po czym krzyczą „Ha! Ależ to świetne, inteligentne i dowcipne. A ta POwska swołocz nadal niczego nie rozumi!”.
Zaś co do meritum – satyra niskiego lotu, jak napisałem w wyciętym komentarzu, więcej mówiąca o Autorce niż o Polsce…
A pani słowa nie koją moich nerwów /vide: Danka/, tylko potwierdzają moje osobiste obserwacje i to mnie przeraża- nie na żarty…
Kochana Pani Profesor.
Bardzo dziękuję za mądre słowa i życzę dużo zdrowia.
Wielu z nieprzychylnych Autorce komentatorów zamiast na meritum skupiało się na atakach ad personam, zarzucając jej min. brak odpowiedniego „utytułowania” naukowego. Już samo noszenie tych samych tytułów naukowych, jakie obciążają ego obywateli takich, jak: Jaskiernia, Senyszyn, Iwiński, Giertych, Nałęcz, Kik, Safjan , Widacki, Bartoszewski i wielu, wielu innych, jest dobrym powodem do niespecjalnych zabiegów by się o nie starać. Tylko po to by wypowiadane opinie zyskały akceptację wykształciucha? Nie warto!
@blob
Człowieku ( piszę, człowieku bo nie wiem czy jesteś blobem czy blobką?), Twoje dygresje żartem powinny być dołączone do art. p. Fedyszak-Radziejowskiej jako jego uzupełnienie i jak zaproponował tu jeden z komentujących, wraz z tekstem głównym, „wywieszane na każdym słupie”.
Jeżeli nie odniosły by skutku, jako próba odwiedzenia od zbiorowego samobójstwa, jaką szykują nam lemingi posłuszne wezwaniom swoich przewodników, to przynajmniej dadzą świadectwo. że wśród zaginionego w pomroce dziejów narodu, zwanego niegdyś Polakami, nie wszyscy byli durniami. Deser godny dania głównego!
Szczęśliwego Nowego Roku!
@wygnany”…bez prawa powrotu…” Pisze:
5 stycznia 2009 o 20:18
„Aby zrekompensowac spustoszenie intelektualne hitleryzmu i komuniznu bo na powrot ?wypedzonych? nie ma co liczyc, potrzebna jest niestety ponownie praca genetyczna ?od podstaw?.
Smutna konstatacja, ale wydaje się, że tylko to nam pozostało! Ale szansa na „odbudowę rasy” jest. Pomimo wspomnianych plag XX w., materiał genetyczny jest jaszcze w ilości wystarczającej na restaurację.
Obyśmy tylko zdążyli przed zalewem młodych i przystojnych europejczyków. Wanda co Niemca nie chciała to niestety, legenda! Chociaż z drugiej strony-”Polak potrafi”!
Pozdrawiam i życzę j/w!
Wszystkim młodym i przystojnym, nieśmiało przypominam, że ani się spostrzeżecie,a wasza prostata osiągnie wielkość futbolówki. Instynkty stadne ulegają wtedy znacznej redukcji-przychodzi czas na rozum. Lepiej myśleć głową zawczasu, zanim następujący po was młodzi i przystojni nie uznają, że czas na dalsze powiększanie domeny młodych i przystojnych. Opieka socjalna, zdrowotna, renty , emerytury itp.to zbędny balast, obciążający państwo i ograniczający rozwój. Czas na eutanazję!
Gorzki śmiech przez łzy.
Bardzo dziękuję. Pani analizy, wypowiedzi są bardzo potrzebne.
Ludzie nie będą mogli powiedzieć „a myśmy nie wiedzieli”
Musimy też pamiętać,że nic nie jest dane nam raz na zawsze.
Życzę dużo sił, by mimo szykan robić swoje dla Polski.
Pani Doktor – pisze Pani, że ten tekst jest „żartem”. A ja nie mam takiego poczucia humoru, żeby mnie rozśmieszył…
I jeszcze jedno – cieszę się, że Pani jest i taka, jaka jest. I niech tak zostanie…
@ Krol 53 6.01. 10,49
Zgadzam się z Pana komentarzem z jednym wszakże zastrzeżeniem, otóż odnoście tytułów naukowych p.Bartoszewski nie jest nawet mgr.
Za Wikipedią:
” Wykształcenie [edytuj]
Absolwent Gimnazjum im. św. Stanisława Kostki w Warszawie (1937) oraz Liceum Humanistycznego Towarzystwa Wychowawczo-Oświatowego „Przyszłość” w Warszawie. Maturę zdał w 1939. Od października 1941 do początku 1944 studiował polonistykę na tajnym Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Warszawskiego. W grudniu 1948 został przyjęty na trzeci rok polonistyki na Wydziale Humanistycznym UW.
Studia zostały przerwane aresztowaniem w grudniu 1949 i pięcioletnim pobytem w więzieniu. W listopadzie 1958 został przyjęty na studia polonistyczne na Wydziale Filologicznym UW w trybie eksternistycznym. Złożył na ręce prof. Juliana Krzyżanowskiego pracę magisterską, jednak decyzją rektora UW został w październiku 1962 skreślony z listy studentów.
Posiada nieformalny[2] tytuł profesorski[1] nadany mu decyzją rządu Bawarii, gdzie wykładał na uniwersytetach w latach 1983-1990.”
********
To tak jak Wałęsa ma doktorat, tyle, ze honoris causa.
I tak za dużo.
Niektórzy Panią dr do wsi przywiązaliby, a Ona i tak wykształcona i myśląca po polsku. Dzięki
tak śmieszne i smutne zarazem
@Darek
Wiem, że W.Bartoszewski to profesor „zwyczajowy” a nie zwyczajny. Dopisałem go do listy „luminarzy” ze względu upór z jakim określone środowiska podkreślają jego tytuł, całkowicie pomijając jego zasadność. Jak chce, niech ma.
Pozdrawiam, również z uśmiechem!
Oj boli niektorych zawarty tutaj sarkazm :9 Czesc wogule nie zrozumiala co sie tutaj pisze i stara sie atakowac. Wielce Szanowna Pani Profesor serdecznie pozdrawiam w nowym roku i zycze duzo zdrowia. Co do samego tekstu niestety gorzko sie usmialem:( Przykro mi ze staje sie to na naszych oczach a wiekszosc odwraca glowe i po cichu przytakuje. Wypadaloby to wydrukowac i wieszac w kazdym mozliwym miejscu
Szanowna Pani doktor. Pani Barbaro,
Oby spełniły nam się Pani końcowe życzenia, by to był tylko żart.
Niestety, z moich doświadczeń wynika, że jest to żart miejscami zbyt prawdziwy – opisuje Pani nie teroretyczną, ale już realną sytuację w Polsce po 1989.
Tak.
Wiem.
Na pewno jestem oszołomem, nieudacznikiem itd, pewnie po prostu zwolennikiem PiS’u. Najlepiej mnie opluć i w internecie nie brak do tego dyżurnych spluwaczek. Go on.
Moje życiowe doświadczenia to ukończone z bardzo dobrym wynikiem studia, niestety jeszcze w PRL. Ponieważ nie byłem i nie chciałem być członkem ZSP, ZMS ani innej ordynackiej (lub ordynarnej) organizacji z PZPR na czele, władze (do dziś nie wiem jakiego szczebla) nie zgodziły się bym pracował – co mi proponował mój profesor i promotor – na uczelni. Co gorsze (i jeszcze głupsze niż mój wstręt do w/w organizacji) na początku 1977 zacząłem początkowo powielać, a potem głównie kolportować pisma, komunikaty i biuletyny KOR, DiP, itp, wydawnictwa: NOWA, ZAPIS, itd. Zszywaliśmy z najlbiższymi znajomymi prawie cały nakład pisma „Placówka”. Uczestniczyliśmy w spotkaniach TKiN.
Wreszcie, gdy wybuchł rok 1980 zakładałem w firmie i byłem we władzach NSZZ Solidarność.
W stanie wojennym znów kolportaż podziemnych wydawnictw, ale też manifestacje oraz działalność w Prymasowskim Komitecie Pomocy dla Uwięzionych i ich Rodzin.
W moim domu, aż do 1989 była skrzynka kontaktowa, a co pewien czas pojawiał się składopis TM. W 1989 pomagałem w obsłudze komputerów przy redakcji pierwszego numeru GW na Czerskiej.
Taaak …
W sumie – typowy oszołom, nieudacznik, pewnie wyborca PiS.
W życiu zawodowym mogłem w tym czasie osiągnąć więcej niż osiagnąłem – w końcu ukończyłem studia z bardzo dobrym wynikiem – ale cóż, po pierwsze byłem bezpartyjny, a po drugie
może zbyt wiele czasu i sił poświęcałem na inne, wydawało mi się ważniejsze sprawy.
W 1989 miałem nadzieję, a właściwie (głupi) pewność, że skończyło się wszechogarniające kłamstwo i władza bezpieki, że jesteśmy wolni – „wreszcie we własnym domu”, że odtąd los mój i moich dzieci zależy głównie od tego jak dobrze, mądrze i ciężko będę pracować, a nie od tego czy się złajdaczę i ześwinię, czy nie.
Co prawda, pojawiały się wątpliwości, gdy jeden z najgłupszych (?) kolegów ze studiów został dyrektorem dużej hurtowni papieru
(przecież to niemożliwe, że w zamian za poparcie w TV stanu wojennego zaraz na jego początku) lub gdy Michnik zaczął się spotykać i pić wódeczkę z Urbanem. Ale co tam, po kilku takich wyskokach dawnego idola opozycji, przestałem kupować GW i tyle.
Nadal myślałem, że los mój i moich dzieci zależy głównie od tego jak dobrze, mądrze i ciężko będę pracować, a nie od tego czy się złajdaczę i ześwinię, czy nie.
Do połowy lat 90-tych wydawało mi się, że mam rację.
Awansowałem i zacząłem nawet nieźle jak na państwową firmę zarabiać.
Niestety, już po pierwszej wygranej komunistów, wszystko zaczęło się sypać. Znów przestały się liczyć racja i praca, a zaczęła
działać jakaś tajemnicza nomenklatura, która obsadzała w firmie stołki swoimi, najgorzej, że niekompententnymi i/lub nieuczciwymi ludźmi. Okres rządów AWS tego nie zmienił, a potem … szefem Rady Nadzorczej firmy został były organizator bojówek napadających na uczestników kursów TKiN. Wokół państwowej firmy powstał i zaczął tuczyć się wianuszek coraz większych firm całkiem już lub choćby w części prywatnych.
A znajomi ? Jeden – założyciel i właściciel bardzo dobrze prosperującego wydawnictwa oraz inny – firmy komputerowej, popadli w problemy finansowe i musieli je sprzedać. Mniej więcej tak jak pan Roman Kluska. Też oszołom.
Może w biznesie to tak normalne, jak to, że nadal karierę robi głupi kolega – kolaborant.
Co jest najgorszym wrogiem uczciwości ? – nieuczciwość.
Co jest najgorszym wrogiem niekompetencji ? – kompetencje.
Więc moje przestały się liczyć i stały się, wraz z wyniesioną z domu tradycyjną uczciwością przygniatajacym do ziemi ciężarem.
Uczciwy i kompetentny. Jak wyborca PO.
Typowy oszołom i nieudacznik. Jak wyborca PiS.
No więc liczyłem (głupi) na POPiS.
Niestety wyszło jak wyszło, a co mamy dziś właściwie Pani opisała. TVN itd.
Podobno nadzieja umiera ostatnia.
Pozdrawiam Pani doktor i obyśmy zdrowi byli.
Brawo! Dodać jeszcze że to co się dzieje to powtórka z historii. Metody opisane przez Panią profesor, to metody z pierwszych lat wprowadzania i utrwalania władzy ludowej (ludowatej). Mam 64 lat i pamiętam bardzo dobrze tamte czasy. Władza niby się PO-zmieniała a metody pozostały. Wierzę że „jeszcze Polska nie zginęła” i nie damy się wysterować na PO-słusznych wyborców.
EKLOS z Gdańska Pisze:
„. . . Jest jeden problem , bazujac na tych samych przywołaniach , można udowodnić tezę odwrotną . . . ”
Można próbować udowadniać.
A wyjdzie tak samo jak z udowadnianiem, że okres 2005-2007 będący okresem najdynamiczniejszego od czasów reform Grabskiego rozwoju i skoku jakościowego Polski był czarnym okresem demokracji w Polsce.
Czyli wyjdzie kłamstwo.
Jak i cała Tuskow rzeczywistość – kłamstwo
Artykuł niezwykle trafny i … niezwykle przykry. Tu nie ma nic do śmiechu.
W takim systemie się wychowałem. To była, jak napisał Baczyński, czerwona zaraza.
I teraz taka sama zaraza wraca.