Tyle komplementów, ile pod adresem postkomunistów przeczytałem w jednym tekście – w sobotnim „Dzienniku”, w artykule Piotra Zaremby, nie zdarza się często. Nawet w „Dzienniku”, ostatnio rozpaczliwie zagubionym w politycznej rzeczywistości…
Zaremba pisze o czerwonych: byli poważni, profesjonalni, spokojni, wyrozumiali, samoograniczający się… Wymienia wiele przymiotników i każdy z nich stara się solidnie uzasadnić. Nie dlatego, że postkomunistów specjalnie lubi (znając jego publicystykę i jego samego osobiście, nigdy bym go o to nie podejrzewał), ale dlatego, że w jakiś przedziwny sposób ich szanuje. W swojej dziennikarskiej karierze od sejmowego reportera do jednego z najważniejszych polskich publicystów zdołał liderów SdRP i SLD dobrze poznać. Z jednymi pił herbatę, z drugimi… powiedzmy… kawę… Ale pisał o nich zwykle ostro i krytycznie.
Dziś Piotr Zaremba pisze o postkomunistach ciepło. Z pewnym sentymentem – charakterystycznym dla epitafiów. Bo dawni liderzy tej formacji: Janik, Miller, Siemiątkowski, Kwaśniewski, to – zdaniem publicysty „Dziennika” – umarła klasa, upadli arystokraci, których Napieralski i Olejniczak zastąpić nie są w stanie. A o umarłych pisze się tylko dobrze.
Niestety, mam wrażenie, że to pogrzeb przedwczesny. Być może kilku spośród starszych liderów SLD już pozostanie na politycznej emeryturze, ale coś czuję, że niektórzy powrócą. Ich partia już idzie w górę w sondażach, a w sejmowych głosowaniach stała się mocną podporą rządu Tuska. Czerwonych w Polsce już nie raz grzebano. Zawsze odradzali się. W kolejnych wcieleniach jako coraz mądrzejsze i coraz bardziej żarłoczne krokodyle.
***
Co oczywiście nie znaczy, że co pewien czas wchodzimy do tej samej rzeki. Jednak coś się zmienia. W tekście Zaremby nieco na marginesie pojawia się anegdotka o tym, jak po zwycięstwie Kwaśniewskiego goście jego sztabu wyborczego wygrażali pięściami pojawiającemu się na ekranie telewizorów Tomaszowi Wołkowi. Za parę lat, po zwycięstwie na przykład Olejniczaka, Wołek pewnie będzie w sztabie lewicy fetowany – jako jeden z współtwórców sukcesu postkomunistów, który pomógł dorżnąć część postsolidarnościwej watahy.
***
Kolejne ofiary lustracji ujawnia „Gazeta Wyborcza”. To prawosławni z ich arcybiskupem Sawą – teoretycznie samodzielny kościół, w czasach PRL uważany jednak często za wyciągnięte ramię SB i KGB. „Wiemy, że chcą Księdza lustrować” – złowróżbnie stwierdzają autorzy wywiadu. Aby wrażenie niewinności rozmówcy było jeszcze większe zestawiają czasy komunizmu i sanacji: ?Kościół prawosławny był represjonowany nie tylko w PRL, ale także w II RP?.
Odpowiedzi abp Sawy właściwie nie warto przytaczać. Słyszeliśmy i czytaliśmy to już wiele razy. „Nie byłem współpracownikiem systemu, tylko cierpiałem przezeń tak samo jak inni? – po czym następuje przyznanie się do dużej liczby spotkań, do przyjmowania pieniędzy, do opowiadania o sytuacji w Cerkwi, skarżenia się esbekom na niechęć ze strony katolików (co autorzy wywiadu skwitowali stwierdzeniem: „leczenie dżumy cholerą” – rozumiem, że komuniści to cholera, a katolicy to dżuma… ciekawe). Choć trzeba przyznać, że w najdrastyczniejszych przypadkach abp Sawa wykazuje się instynktem samozachowawczym i zasłania się niepamięcią. W końcu nie wiadomo, co w tych archiwach IPN jeszcze zostało…
Końcówka wywiadu również klasyczna dla tego typu utworów paraliterackich: dzielny duchowny prawosławny informuje, że nawrócił swoich oprawców. Jednego ochrzcił, drugiemu dał ślub.
Brawo „Gazeta”! Świetne przygotowanie kolejnej akcji antylustracyjnego oporu. Kiedy za parę dni-tygodni-miesięcy ujawnione zostaną dokumenty SB nastąpi kolejna część operacji – po pierwsze będzie się utrzymywać, że duchowny już wcześniej na łamach „Gazety” opowiedział wszystko o swoich kontaktach z SB. Po drugie – że wszystko co jest w papierach, a o czym abp Sawa zapomniał, to esbeckie fałszywki, którym bezkrytycznie wiarę dają pracownicy IPN.
Może jednak Heraklit nie miał racji?








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
@ Fritz
Co tu mogę wyjaśnić sam wyjaśniłeś , ” Unia to dyktatura” ale niestety przegrałeś referendum akcesyjne. Masz dwa wyjscia : zaakceptować „dyktaturę” albo – świat jest wielki.. Nie jestem Ciebie wstanie przekonać że nie jestem faszystą ani Niemcem , to widzę całkowicie niewykonalne. A jak się poczujesz jeżeli Prezydent podpisze Traktat , to prawie inaczej droga do drugiej kategorii wolna. Obawiam się ze taką propozycję dostaniemy niedługo , w kazdym razie przed 2012 rokiem.
„dlatego, że w jakiś przedziwny sposób ich szanuje”
Szacunek należny jest każdemu człowiekowi, niestety autor, tak jak wielu aktualnych (jeszcze) publicystów Rz nie odrobił tej lekcji.
Do Fritza – struktury unijne niewatpliwie rozmywają / wg. mnie słusznie / sens państw narodowych . Nie zapominaj , że przed II Wojną Światową , wynikłą z szaleństwa ideologicznego była I-sza . Wywołana przez zdałoby się „kulturalne ” państwa narodowe i demokratyczne . Co do niemieckości naszej ziemi , to im dalej nam będzie od produkcji np. Mercedesa , Audi , Porsche a bliżej do chwalenia się zbrodniczo wywołanym Powst. Warszawskim – tym gorzej . Odbiór danej nacji bardzej opiera się na jej sukcesach, nie debilnych klęskach . Całe szczęście że tzw. ” komuniści ” spowodowali bezkrwawe przejście / Okrągły Stół , którego nie możecie im wybaczyć / bo byłoby dużo gorzej . Co do naszej / polskiej / ziemi , to częściej niż w niemieckich łapach , znajduje się ona w kościelnych – ergo Wam bliskich . Dla mnie urzędników obcego państwa ! Tego , że dogmaty religii sa wiecznie żywe dowodzą siostry Albertynki . Za przejete 59 czy 69 ha ziemi odzyskały już 1500 !!!! I jak tu nie wierzyć w przekaz o cudownym rozmnożeniu !?!?
W poprzednim moim poście ODZYSKAŁY/ Albertynki / powinno oczywiście znależć się w cudzysłowie !!! Właściwsze byłoby : wyłudziły , zawłaszczyły , ba, wręcz ukradły, korzystając w złej wierze z błędów oświadczenia woli ogłupiałego PAŃSTWA !!!
Momo to taki produkt unijnej propagandy: UE jest po to, aby w Europie nie było więcej wojen i … żeby w Polsce mówiło się po niemiecku.
Momu (Momowi) jest wszystko jedno, czy Polska będzie, czy nie. On chce być Niemcem (Europejczykiem) i być dumnym z tego, że produkuje się „u nas” mercedesy.
I jak tu polemizować z taką postawą?