Jednym z zasadniczych pytań, które już na początku roku zadają sobie niektórzy ekonomiści w Polsce, jest to, kiedy budżet państwa na 2009 r. będzie weryfikowany. Według nich nierealne jest bowiem przyjęte przez rząd założenie 3,7 proc. wzrostu PKB, gdyż polska gospodarka będzie się rozwijała znacznie wolniej. To oznacza m.in. mniejsze dochody budżetowe, czyli także konieczność większej ostrożności w wydawaniu publicznych pieniędzy.
Ale z tym ich wydawaniem w ostatnich latach bywało różnie. Przyzwyczailiśmy się już do dobrej kondycji budżetu i niższego od planu deficytu. Tyle że jedną z przyczyn takiego stanu rzeczy było słabe tempo inwestycji i wydawania środków z unijnych dotacji. Narzekało na to w ostatnim czasie wielu przedsiębiorców.
Dlatego w obliczu kryzysu gospodarczego na świecie i jego konsekwencji także dla naszego kraju rząd musi postawić na zwiększenie tempa wydawania europejskich pieniędzy.
Skoro widać już, że inwestycje firm siadają, a ekonomiści nie spodziewają się szybkiej poprawy w tym zakresie, do inwestycji musi się też jeszcze mocniej zabrać państwo. Więcej nakładów to przecież więcej zleceń dla firm i większy popyt na pracę, a prognozy wskazują na wzrost bezrobocia. Pamiętajmy, że nie wszyscy mają do dyspozycji takie środki finansowe z UE jak my, a w takim roku jak ten właśnie się rozpoczynający przydadzą się one jak nigdy dotąd.
Jednym z najważniejszych zadań rządu w tym roku powinno być uproszczenie procedur w pozyskiwaniu euro. Bo wysoki kurs europejskiej waluty sprawia, że po przeliczeniu na złote mamy jeszcze więcej środków niż przed kilkoma miesiącami.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Racja. Tylko nie przesadzałbym z tym kryzysem.
„Bo wysoki kurs europejskiej waluty sprawia, że po przeliczeniu na złote mamy jeszcze więcej środków niż przed kilkoma miesiącami.”
a do tego jeszcze firmy eksportowe mają szansę wreszcie złapać oddech
Zastanawiająca jest w tym kontekście gorliwość pana Tuska we wpychaniu na siłę Polski w strefę euro – czyżby jego zachodnim mocodawcom te pozytywne trendy w naszej gospodarce były nie w smak?
kryzys czy nie kryzys a bankowcom naleza sie duze premie na koniec roku.
nikt przedtem tak nas nie ‘nabil w butelke’
Złoty był bardzo silny – było bardzo dobrze;
złoty jest coraz slabszy – będzie jeszcze lepiej !
Nawiążę do sprawy euro.Zmiana waluty ograniczy suwerenność nie dając nic wzamian.Dlatego też proponuję aby nasze 1 euro nazywało się 1 dupek ,1/2 euro -półdupek itd.Zmiana da takie same korzyści jak wprowadzenie nowej waluty unijnej a przy tym odda charakter wyborców
Z rozumnym inwestowaniem trzeba się spieszy, bo będzie drożej i trudnie świadczą o tym przykłady. Za rezerwy walutowe /około 30 mln dol/ przechowywane przez premiera Balcerowicza, na początku lat dziewięćdziesiątych, można byłoby wybudować tysiące km.autostrad. Teraz byłoby kilkanaście raz drożej. Pieniądze leżały w zagranicznych bankach na śladowych procentach a infrastruktura czekała,czekała i czeka. Można zauważyć,że mieliśmy szczęście bo rezerwy ulokowane w niestosownym banku mogłyby przepaść,a chyba nie przepadły?
Rezerwy wynosiły oczywiście nie 30 mln. a 30 mld dolarów.
Tytuł jak i artykuł jest od samego początku błędny. Wystarczy uważniej czytać prasę i śledzić informacje o inwestycjach z pieniędzy unijnych, czego p. Redaktor nie robił!
1. Ceny w dużych inwestycjach podawane są w euro więc są niewrażliwe na wahania kursu. Mocne euro to droższa inwestycja w złotówkach, a z reguły inwestycję trzeba współfinansować ze złotówek budżetu samorządu lub innego! Więc mamy stratę!
2. Duże projekty to inwestycja budowlane. Większość (o ile nie wszystkie!) konsorcjów budowlanych jest kontrolowanych przez firmy ze starej unii. Zysk jest transferowany do nich. Więc zabierają więcej naszych złotówek!
Proszę o zastanowienie, a nie bezmyślne szukanie pozytywnych stron spadku wartości naszego złotego!
Pod koniec rzadów PiS-u frank kosztował 2,15 zł. Po roku rzadów PO kosztuje 2,83. Obsługa mojego kredytu w skali rocznej wzrosła w związku z tym o 6000 zł!!!! Czy to są te cuda Tuskowe? Nie zwalać na kryzys. Dlaczego? Proste, wg rankingu The Freedom Index fundacji Heritage Foundation po roku rządów PO spadliśmy z 56 na 81 miejsce!!! Dziękuję elektoratowi PO.
Po roku rządów PO Polska fatalnie wypadła w dwóch rankingach: Krzysiek wspomniał od 81 pozycji w The Freedom Index. Jest jeszcze inny: Paying Taxes 2008 (Bank Światowy i firma PricewoterhouseCoopers). Tutaj jest tragedia: spadliśmy na 141 miejsce (słownie: sto czterdzieste pierwsze miejsce). Rząd PO powinien za to stanąć przed TRYBUNŁEM STANU.
pozdrowienia,
Anka
Puste gadanie. Na dotacjach zarabiaja wszak różnej maści agencje prowadzace kwalifikacje wniosków. Nie tak dawno byłem w czyms co nazywa się Toruńska Agencja Rozwoju Regionalnego w sprawie programu „Kapitał Ludzki”. Pani, która udzielała informacji była wyraźnie niezadowolona gdy spytałem o przejrzyste zasady kwalifikacji wniosków – takiego dokumentu nie ma, a o tym kto dostanie zdecyduje komisja kwalifikcyjna wg własnego uznania (tak wanie powiedziała!). Jedynym jasnym kryterium otrzymania dotacji była koniecznośc wskazania 2 żyrantów. Kpina w biały dzień…
Autor ma racje i mysle ze Frytz tez sie zgodzi,bo go tu nie widze i bardzo jego lubie.Zotowka tania wiecej ludzie zarobia,wiecej miejsc pracy i ponstwo tez zarabi.
Czyli bilans musi wyjść na zero. Byle nie na dwa zera. Pieniądze trzeba wydawać z sensem, a śpieszyć się tylko przy łapaniu pcheł.
Wprowadzenie wspólnej strefy euro jest niekorzystne dla każdego jej obywatela gdyż więcej osób ma dostęp do rynku na tych samych zasadach, czyli zwiększa się konkurencja. Gdyby na przykład jutro do strefy euro wstapiła turcja czy afryka, mogliby oni sprzedawać na tych samych zasadach swoje towary w naszych sklepach. Niestety tego już się nie da opodatkować. I o to właśnie chodzi twórcom tego projektu, czyli instytucjom od globalnego handlu takim jak Bank Światowy czy IMF. Technologia wypracowana podczas dziesiątek lat przez europejskich i amerykańskich naukowców codziennie jest transferowana do krajów o niższym rozwoju, na którym to transferze zyskóją jedynie handlarze i bankowcy. Chciwość zniszczyła białego człowieka.
Jezeli tak jest, to dlaczego W. Brytania trzyma sie kurczowo Funta ? Po niewarz dobrze wie ze na wymianie zarabia tylko Bank ,a zwykly John ,dostaje po kieszeni . Zawsze dobry pieniadz jest wypierany przez gorszy . Chyba sie nie myle ?
Jakie było wykorzystanie funduszy unijnych w 2008 roku za rządów PO? Nigdzie nie widzę tych danych.
Artykuł zupełnie nie przewiduje tego że w obliczu kryzysu ekonomicznego Unia bardzo drastycznie obetnie nam wszelką pomoc.
Do tego dojdzie już w najbliższych miesiącach.
Po pierwsze, zapewne wedle forumowych zwolenników PiS, winnym za kryzys jest PO. Tusk powinien więc przeprosić za amerykański system finansowy, który tak narozrabiał na świecie…
Po drugie, właśnie brak euro powoduje, że są takie różnice i Krzysiek i Anka i wielu innych powinni spytać Jarosława Kaczyńskiego, dlaczego w czasie koniunktury, kiedy koszta byłyby praktycznie niezauważalne, nie zrobił niczego dla wprowadzenia Polski do strefy euro…
Po trzecie, tak to właśnie jest, jak się bierze kredyty w walutach, zawsze jest ryzyko… niestety. Pretensje tylko do samych siebie.
Po czwarte, i dotyczy to meritum… to nie jest tak do końca, że wyższy kurs euro jest korzystny, zapominamy bowiem o zakupach surowców z zewnątrz, bez których gotowego produktu by nie było… i można tak wyliczać.
Drogi redaktorze, czas prostych posunięć, jak dewaluacja złotego mamy za sobą. teraz pozostaje już tylko skomplikowany mechanizm w postaci najnowocześniejszych technologii, obniżania podatków, obcinania państwa socjalnego itp itd. Przypomnę, że obniżenie składki ZUS, wykonane przez Gilowską, za rządów PiS, czym już ta partia się nie chwali, pozostało praktycznie dla nas niezauważalne, ale dla budżetu stanowi spory brak… czasem trzeba mieć wizję i kalkulować, bo można skończyć jak PiS i Gilowska…
Obserwator, co do wykorzystania środków unijnych w roku 2008 to musisz poczekać, rok praktycznie się dopiero zakończył ale wydawanie tych pieniędzy jeszcze nie i za kilka miesięcy będziemy mieli konkretne dane. Wiadomo już, wstępnie, że wykorzystanie jest coraz lepsze i są to dobre wyniki.
Przecierz juz 1981 ,1DM kosztowal -2,30 zl . czyli wedlug wszelkiej teorii Balcerowicza 1Euro powinien kosztowac okolo 4,20 zl. Myle sie ?
@Q
„Po czwarte, i dotyczy to meritum? to nie jest tak do końca, że wyższy kurs euro jest korzystny, zapominamy bowiem o zakupach surowców z zewnątrz, bez których gotowego produktu by nie było? i można tak wyliczać.”
przed wyliczaniem warto spojrzec jak powyższe funkcjonuje w realnym świecie – Japonia prawie wszystkie surowce importuje, a jednak mocna waluta bije ich jak mało kogo
misio,
ale Japonia ma parę innych problemów na głowie… owszem, w ich interesie jest niski kurs jena, ale bez przesady, nie za niski