Jacek Hołówka: Metafizyka prenatalna Kościoła

Trudno twierdzić, że zarodek ludzki jest ludzką osobą. W historii teologii i w historii filozofii osobą ludzką jest tylko jednostka ludzka zdolna do świadomego kierowania swoim postępowaniem

Kościół oficjalnie wypowiedział się przeciw zapłodnieniu in vitro, i to nie tylko wobec tej wersji procedury, która dopuszcza selekcję zarodków, ale przeciw każdej. Ta decyzja antagonizuje jednych przyzwoitych ludzi przeciw innym, zwolenników in vitro przedstawia jako zamaskowanych wrogów ludzkiej godności, a zwolenników stanowiska kościelnego jako jednostki nieczułe na potrzeby emocjonalne małżeństw niemogących mieć dzieci.

Dziwna koncepcja prawdy

Takiego stanowiska nie popiera ani objawienie, ani tradycja teologiczna, ani etyka. Popiera go dziwna koncepcja prawdy i swoista metafizyka prenatalna przedstawiana językiem laickim, odwołująca się do złowrogiego aktu miłości i luźno rozumianej godności ludzkiej. Czy na powrót do wcześniejszego, łagodniejszego stanowiska kościelnego jest za późno? Chciałbym wierzyć, że nie, choć Roma locuta, causa finita.

Twierdzenie księdza kardynała Stanisława Dziwisza, że instrukcja „Dignitas personae” kierowana jest do ludzi „poszukujących prawdy”, to obietnica bez pokrycia. Do nauczania (a nie nauki, jak się zwykle mówi) Kościoła należy twierdzenie, że poza Kościołem istnieje tylko tzw. prawda naśladowcza, natomiast w obrębie Kościoła istnieją dwie prawdy: naśladowcza i wzorcza. Tak pisze św. Bonawentura, tak wygląda tradycja i trzeba to przyjąć.

Prawda naśladowcza dostosowuje myśli do faktów, prawda wzorcza ma dostosować świat do myśli. Teologowie średniowieczni, którym nie brakło subtelności, twierdzili, że prawda wzorcza jest poznawalna tylko w tym stopniu, w jakim została objawiona, i nawet duchy błogosławione nie znają ukrytych zamiarów Bożych ? to św. Tomasz z Akwinu ? a prawda wzorcza była stosowana tylko do administrowania sakramentami: „co wam odpuszczą, będzie odpuszczone”.

Przeczytaj cały tekst

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(135) Komentarzy do “Jacek Hołówka: Metafizyka prenatalna Kościoła”

    -
  1. Sceptyk pisze:

    Artykuł i większość komentarzy są żałosne. Po pierwsze nic nie wskazuje na obecność jakiegoś BOGA. Jest to twór PSYCHOLOGICZNY w kontekście SOCJOLOGICZNYM i trwa wirtualnie tak długo jak cywilizacja, która go powołała. Kościoły to PRZEKAŹNIKI pomiędzy tym tworem wirtualnym, a resztą społeczeństwa i ich rolą jest stabilizowanie zachowań społecznych na pożądanym poziomie, czyli uprawianie tzw. moralności. Pożądane zachowania zmieniają się z rozwojem cywilizacji, a kościoły w celu zachowania właściwego „image” muszą być stabilne. To rodzi konflikty pomiędzy „autorytetami” moralnymi, a resztą Świata. Przykładów jest mnóstwo: 1. płaskość Ziemi, 2. układ geocentryczny, 3. ewolucja Wszechświata itd. Gry te „autorytety” moralne w końcu zawsze przegrywały, co nawet przyznają księża jak prof. ks. Michał Heller (powinien być może za to ekskomunikowany). Teraz mamy problem życia od BOGA, a ono da się wytłumaczyć w ramach termodynamiki nieliniowej i tu KLOPS. Mądrzy TEOLODZY starają się mało mowić o swojej „nauce”. Kardynał Stanisław Dziwisz jednak wywołał problem w całej jego śmieszności. Panie Profesorze Hołówka. Problem trzeba zacząć od zdefiniowania kiedy dusza wstępuje w ciało, bo wtedy powstaje Człowiek według teologii. W końcu problem teologiczny trzeba rozwiązywać metodami teologicznymi, a nie innymi. Jeżeli dzieje się to w chwili zapłodnienia, to zabicie zarodka jest zabójstwem. Jeżeli w chwili urodzin, to nie. Jeżeli zarodek ma duszę, to mamy poważny problem (co prawda tylko teologiczny, a nie realny). Większość zarodków w sposób naturalny obumiera, co daje stabilizację poprawnych genotypów w populacji i biologicznie jest bardzo pożądane. Co się dzieje wtedy z ich duszami. Nie mają chrztu, więc idą do piekła – chyba, zę są ponownie wykorzystane, ale podobno dusza jest do jednorazowego użytku w odróżnieniu od duszy starego żelazka. Proszę teologów o precyzyjną odpowiedź w tej sprawie przed dalszą dyskusją „naukową”.

    Dobre 0

  2. forester pisze:

    Autor nie rozumie o co chodzi w twierdzeniu, że dziecko może stać się „przedmiotem posiadania [...a nie] podmiotem obdarzonym ludzką godnością”. Źle to interpretuje i na tej podstawie dochodzi do jakichś absurdów. Generalnie kupa błędów logicznych oraz chwytów erystycznych do rozpracowania na lekcji polskiego w liceum. Poza tym żenujący styl, ale to już ad personam, oczywiście.

    Dobre 0

  3. Leszek 56 pisze:

    Ten pan niechłopski filozof powinien drukować co najwyżej w NIE, a nie w rzepie, merdia (tvn, polsat) pełne są tego typu marności.
    Oczekiwać należałoby od rzepy rzetelności, a co dostajemy?

    PS. Wpisał się też drugi Leszek, więc w odróżnieniu dopisuję cyfry, dobrze, że ma podobne poglądy.
    Pozdrawiam :)

    Dobre 0

  4. Anonim pisze:

    > osobą ludzką jest tylko jednostka ludzka
    > zdolna do świadomego kierowania swoim
    > postępowaniem

    to fatalnie dla chorych psychicznie, dla starszych z demencją, i dla 60% popierających PO Polaków.

    Dobre 0

  5. Janusz pisze:

    Coś nie ma szczęścia Uniwersytet Warszawski do profesorów.
    Ukazała się bowiem rozmowa z p.prof.J.Staniszkis.
    Podobne dyletanctwo jak po wyżej.
    Merytoryka i porównania p.profesor urągają naukowego tytułu.
    Niektórzy głupieją pod koniec życia, smutne to i żenujące, brak samokontroli wyprowadza na manowce.

    Salomonowi też mądrość skończyła się w momencie samouwielbienia i puszenia.

    Dobre 0

  6. Q pisze:

    Nie mówimy o klonowaniu, nie mówimy też o eutanazji, bo te pojęcia in vitro nie dotyczą, tylko zła wola bądź ignorancja mogą to łączyć. In vitro to osiągnięcie medycyny, które pozwala ludziom cieszyć się rodzicielstwem. Adopcje ?! A uważa ktoś, bez hipokryzji, że to jest temat opanowany i bezdzietne pary mają tutaj pole do popisu ?! Ano nie ! Zresztą, jeżeli KK z jednej strony uważa i głosi, że rodzina ma być silna dziecmi, to po kiego chocholi taniec z in vitro ?! Biskupi w swym szaleństwie, bo tak nalezy to określić, postanowili walczyć z czymś, czego najwyraźniej nie rozumieją, a zagłuszają merytoryczną dyskusję ideologicznym wrzaskiem… smutne to…

    Dobre 0

  7. Jacenty pisze:

    Jeśli takich mamy filozofów, to szczerze współczuję nauce polskiej.
    Pan profesor ze swoim rozumieniem istoty rzeczy dobrze wpisuje się w fale TOK FM czy łamy NIE.
    Po Rzeczypospolitej spodziewam się, że nie znajdę tu pseudonaukowego bełkotu. Niestety, tym razem się zawiodłem.

    Dobre 0

  8. koszerny pisze:

    Swietny tekst. Jeden sensowny w morzu belkotu. Dziekuje panu profesorowi za madre slowa.

    Dobre 0

  9. Filozof (ale prawdziwy a nie z UW...) pisze:

    Drodzy Państwo

    Nazwa „Filozofia” bierze się z greckiego „fileo sophie”, to znaczy „miłość mądrości”.

    Jak widać po wysmażonej z dezynwolturą elukubracji adwersarza, nie tylko w dziedzinie pożądania zmysłowego możliwa jest miłość bez wzajemności.
    Niemniej tego rodzaju wypowiedzi pełnią tożsamą rolę, jak wieczorne rytuały niechcianego kochanka – zostaje ślad na białym i niesmak u przypadkowych świadków.
    Tylko dlaczego nie w czterech ścianach a w „Rzeczpospolitej” !?!

    Dobre 0

  10. ktoś pisze:

    Nie wiem czy jeszcze ktoś będzie czytał mój komentarz, gdyż już mi było bardzo przedrzeć się przez wszystkie komentarze.
    Mam nadzieję jednak że kiedyś Pan Profesor to przeczyta.

    Bardzo ciekawy tekst, nareszcie pojawia się głębsze zastanowienie filozoczne i metafizyczne na temat życia, jego początku, warunków i końca. Potrzeba nam więcej takich prób.

    I choć nie mam wielu tytułów naukowych i nie pamiętam dokłądnie tego co czytam, ośmielę podjąć dyskusje co do kilku punktów.

    Zapewne czytał pan u Arystotelesa że są trzy rodzaje życia, roślinne, zwięrzęce i człowiecze. Roślinne to takie które wzrasta samo, zwięrzece się samo porusza i człowiecze myśli.
    Już to rpowadzi do wziosku że nie da się tak po prostu poruwnać jednego życia do drugiego, gdyż w rzeczywistości się różnią. Nie teologicznie czy filozoficznie. Oczywiście nauka odkrywa coraz więcej form na pograniczu, ale jednak ten podział jest bardzo istotny.

    Poza tym żołędź może zacząć kiełkować gdy tylko będzie miał wodę i ziemię, a zarodek ludzki rozwija się nieustannie. Popełnił więc pan tu błąd logiczny porównując coś co jest w stanie zmianu i rozwoju z czymś co tylko może zaczać się zmieniać, ale jeszcze się nie zmienia. Jeśli już porównywać to bardziej sadzonkę, bo już ma lodyżkę, która potem zostanie pniem.

    Na pewno się też pan orientuję że w historii filozofii i teologii było wiele różnych defincji osoby, czy to przez relacje do innych, czy własną wolę już nie wspominając o podobieństwie do Boga.
    Jeśli się opierać tylko na zrozumieniu, nie będę tu rozwodził się nad upośledzonymi, chorymi, osobami w stanie śpiączki, bo to już było wiele razu mówione.
    Ale czy pan na noc przestajebyć osobą? Gdy pan się upije to przestaje pan być podmiotem? Czy w momentach ektazy mistycy już przestawali być ludzmi? Proponuje aby pan jeszcze zgłębił pojęcie człowieka, szczególnie gdy go się używa do definiowania kto już czy jeszcze nie jest człowiekiem.

    Ale też radziłbym porozmawiać z matkami oczekującymi na dzieci i psychologami życia prenatalnego. Dziecko jest bardzo czułe na nastroje matki, jak gąbka przyjmuje wszystkie lęki, smutki i radośći matki. Coraz częściej psychologowie mówią o leczeniu traum prenatalnych. To wszystko bzdura? Chwyt reklamowy? Próba zrzucenia odpowiedzialności na rodziców? Wątpie. Oczywiście nie należy przesadzać, ale może warto spojrzeć na rzeczywistość a nie zamykać usta innym ludziom przez sięganie do filozofii czy nawet teologii.

    Osobiście proponuję filozofię Karola Wojtyły, Edyty Stein, Maxa Schellera, czy fenomenologii, czyli filozofowania na podstawie objaw rzeczywistości. Wtedy na siłę nie trzeba dopasowywać rzeczywiśćie do naszych pomysłów, lub pomijanie części faktów.

    Już mówiąc o Wojtylę jego podejscie personalistyczne do wszystkich problemów jest wspaniałe. I tu szczególnie zasługuję na uwagę teologia ciała. Wszystko co robimy „naszym cialem” to robimy jako osoba. Jeśli się kogoś obejmuje to się obejmuje osobę i się coś tym wyraża, nie obejmuje się kawałka ciała należacej do drugiej osoby.
    Seksualność jest wyrazem całkowitego oddania się drugiej osobie i przyjęcie tej drugiej osoby jako całkowitego daru. To nie chodzi o wiarę czy teologię, taka jest mowa ciała. I każdy człowiek ma prawo rozpocząć swój żywot poprzez takie ofiarowanie się wspólne, a nie w próbówce.
    Już nie mówiąc że przy każdym in vitro zabija się wiele embrionów. Jeśli ktoś nie jest przekonany jeszcze do uznania ich za ludzi, to się je unicestwia. Już powoli pojawia się wśród ludzi pokolenia próbówki i aborcji sydrom traumy przeżycia. Tak jak u żołnierzy po wojnie, dlaczego przeżyłem ja, a nie ci inni. Podświadome branie na siebie winy za ich nie istnienie.

    Pan wspomina kilka razy o szukaniu prawdy. Każdy jest powołany do szukania prawdy, ale też by nie ustawać w tym szukaniu, bo kto z ludzi może powiedzieć żę już wszystko zrozumiał? Pan cytował Augustyna, propunuję aby pan poczytał jego dzieła pod kątem znaczenia wątpliwości. Można by powiedzieć że Augustyn mówi „wątpie, więc jestem”
    Jak pisałem we wprowadzeniu, wspaniale że takie powstają, ale czemu pan się zatrzymuję na tym co ludzie łatwo przyjmą. Czemu pan nie jest prawdziwym filozofem, człowiekiem kochającym mądrość? Czemu pan nie bierze przykłady z Platonu i nie powie że bardziej pan ceni sobie prawdę od tego co móiwą inny, choćby byli wielkimi autorytetami?
    Ale prawdę którą trzeba cały czas pogłębiać.

    Jeszcze tylko na koniec, zupełnie z innej beczki.
    Ekskomunika służyła po to by pomóc komóś zobaczyć że sam się postawił poza wspólnotą kościoła, a nie ukaraniu go. Bardziej była ukazaniem błędu lub grzechu, aby ta osoba mogła wrócić do Boga. I jeśli to następowało to ekskomunika osiągała swój cel. Dzięki niech będą Abelardowi, że w pomógł w tym bładzącej owieczce.

    Dobre 0

  11. Piotr pisze:

    „Osobą ludzką jest tylko jednostka ludzka zdolna do świadomego kierowania swoim postępowaniem”. Tako rzecze mędrzec – czytacz i „konsument kultury”, niekoniecznie myśliciel.
    Ja w zeszłym roku leżałem dwa miesiące w szpitalu. W tym czasie co najmniej przez 2 tygodnie byłem półprzytomny i „niezdolny do świadomego kierowania swoim postępowaniem”. Nawet nie mogłem samodzielnie się wysikać. Czy to znaczy, mędrcze, że nie byłem w tym czasie człowiekiem? Może powinienem to zgłosić do ZUS-u, chłopski filozofie?

    Dobre 0

  12. ed pisze:

    piotr co cie napadło czytać ze zrozumieniem nie umiesz co ma zarodek do człowieka półprzytomnego?
    normalnie to jesteś niespełna rozumu obrońco zarodka
    a pewno dzieci głodne chodzą

    Dobre 0

  13. analityk pisze:

    pana holowke pamietam z wykladow z historii filozofii analitycznej, na ktorych zajmowal sie glownie opowiadaniem dykteryjek o zyciu erotycznym angielskich filozofow (od russella do ayera) oraz z jego „opus magnum” czyli ksiazki „etyka w dzialaniu”. bardzo osobliwa i oryginalna ksiazka. sek w tym, ze osobliwe poglady pana holowki sa niekoherentne (proponuje powtorzyc twierdzenie o spojnosci, panie profesorze), a jedyne oryginalne poglady etyczne w tejze ksiazce sa autorstwa cytowanych tam klasyków. i wlasnie dzieki obszernym cytatom ksiazka ta zasluguje na niewatpliwa uwage.

    pan holowka powtarza platonski poglad zgodnie z ktorym dziecko (paidion) nie spelnia przeslanek definicyjnych bycia osoba (aczkolwiek wzgledy wymienione przez pana holowke sa nieco inne, niz u platona). otoz, panie profesorze, pomijajac slynna opinie pana ulubionego gilberta ryle’a, iz „the whole philosophy is nothing but a preface to plato”, to przez 2,5 tysiaca lat antropologia filozoficzna jednak troche sie rozwinela i dzisiaj proponowanej przez pana definicji osoby obronic sie nie da.

    Dobre 0

  14. ed pisze:

    niech kościół się nie miesza do spraw życiowych i czysto cielesno-ludzkich niech naucza prawdy o Jezusie a nie karmi ludzi
    jeżeli nie kłamstwem to przynajmniej niedopowiedzianym prawdziwym obrazem o zyciu Jezusa
    bo cały ten kościół rzymsko-katolicki jest oparty na przeinaczeniach i zmyśleniach w 50% żeby wygodniej było rządzić owieczkami i kasiorę ciągnąć z wiary w Boga
    Bóg nie potrzebuje pośredników za kasę

    Dobre 0

  15. anka2024 pisze:

    Jeśli szuka Pan co można i czego nie w sferze in vitro i czy warto zakazywać wszystkiego – to spostrzezenia są ciekawe, natomiast argumentacja o tym, dlaczego zarodek nie miałby być człowiekiem jest generalnie powalająca.
    Osoby upośedzone, niemowlęta, tak jak zarodek, nie moga odpowiadać za swoje czyny, podejmować decyzji czy świadomie kierować swoim zachowaniem.
    Czy można stwierdzić, że nie są osobami ludzkimi?
    Nie sądziłam, że można wyciągnąć taki wniosek wprost z przemyśleń św.Tomasza!
    Lekarzy obowiązuje zasada: po pierwsze – nie szkodzić. W przypadku dyskusji o tym, kiedy zaczyna sie życie i co można zrobić z zarodkiem nie jest w ogóle brana pod uwagę – tak naprawdę nie wiemy, czy uznać zarodek za człowieka wtedy, gdy sie zupełnie rozwinie (niemowle też się rozwija, jego wzrok nie jest w stu procentach sprawny kiedy sie rodzi), kiedy zaczyna odczuwać ból (w skrajnym przypadku można i dorosła osobę pozbawić zycia bez zadawania bólu, a to jest niemoralne), czy gdy zaczyna podejmować decyzje (niemowlęta nie podejmują świadomych decyzji) ? Tak naprawdę to nie wiemy, w jakim momencie mamy uznać człowieka za człowieka, a Kościół wybrał ten moment najwcześniejszy, wiem, więc, że chroniąc takie życie/zarodek na pewno nie szkodzę.

    Dobre 0

  16. Anonim pisze:

    Zapłodniona komórka jajowa cechuje się niezwykłym dynamizmem
    rozwoju, w wyniku którego w ciągu 9 miesięcy powstaje w pełni ukształtowana osoba ludzka. To jest wspaniałe – i warto również
    od tej strony spojrzeć na problem życia! Co do tezy profesora, w której uzależnia on człowieczeństwo od stanu świadomości (przytomności), to gdyby uznać ją za pewnik, nasunęłoby się pytanie: a co z przejściowymi zaburzeniami sensorium np. w omdleniach, padaczkowych stanach pomrocznych, majaczeniach w chorobach zakaźnych itp? Trzeba by chyba przyjąć możliwość przemijających, często chwilowych „zawieszeń” człowieczeństwa, czy jak – Profesorze? A tak naprawdę, co się zmieniło w filozofii, wobec tajemnicy bytu, od czasu Sokratesa z jego słynnym: Wiem, że nic nie wiem ? Jedynym osiągnięciem wydaje się to, że jego pokora wobec otaczającej nas niezgłębionej tajemnicy istnienia przerodziła się w monstrualną pychę! A tymczasem, po dawnemu,
    nikt z nas bez potwierdzenia „z góry” nie może powiedzieć, czy jego racje mają jakikolwiek sens. Już raczej bardziej można zawierzyć
    Kościołowi, odwołującemu się do objawienia boskiego i do świadectwa jego świętych, m.inn. Jana Pawła II.

    Dobre 0

  17. Świadek pisze:

    A co Panie Profesorze z przejściową, często chwilową utratą przytomności, np. w omdleniach lub napadach padaczkowych?
    Czy w tych stanach dochodzi, Pana zdaniem, do zaniku człowieczeństwa?

    Dobre 0

  18. Ludzki pisze:

    Czy ktoś potrafi podać ostro punkt w czasie od którego momentu zaczyna się człowiek czy jak zwać jednostka ludzka?
    Czy od np. 8 tygodnia 4 godzin i 32 sek. po poczęciu?
    A dlaczego nie sekundę wcześniej? Nikt, nigdy nie będzie wstanie tego określić ani dziś ani za tysiące lat. Jedynie faktem jest, że taki ostry punkt to moment zapłodnienia czyli połączenia się dwóch materiałów genetycznych w jedno. Wszystkie filozofie sobie można między książki włożyć jeśli się nie ma woli zauważenia ludzkiej godności a jedynie dąży się do szukania szansy na moment kiedy jej nie ma. Przykładowo naziści mieli swoją własną moralność i usprawiedliwienie. Cel tu uświęcał środki. Prawo było po ich stronie.
    Odrzucili sumienie a żyli dla swego furera i swej wolności. Nawt planowali stworzenie super rasy dladobra ludzkości. To miało być wg nich dla dobra świata.

    Dobre 0

  19. student MIM UW pisze:

    Ten tekst jest wspaniałym przykładem, że wydziały takie jak Filozofii i Socjologii nie powinny istnieć.

    Dobre 0

  20. Jarosław Kleban pisze:

    Drogi Panie Profesorze!

    Posłużę się cytatami z Pana artykułu:

    1. „Wiara pozwala rozpoznać tych którzy wierzą”.

    Racja. Tych, co tylko ?wiedzą? można poznać wszak bez wiary.

    „Bo wiara nie prowadzi do żadnej prawdy, tylko do niewzruszenie wyznawanych przekonań. Takie przekonania pozwalają oczywiście rozpoznać współwyznawców, więc są użyteczne, ale nie mogą być podstawą żadnej moralności”.

    Braki ? polecam ?Fides et Ratio?, JP II. Wiara szukająca zrozumienia i rozum oświecany przez wiarę. Zdanie stare jak Kościół.

    2. „Moralność wymaga zawieszenia przekonań przed wydaniem osądu, a nie kierowania się powziętymi z góry założeniami”.

    Jaka moralność? Moralność bez przekonań, a może moralność bez zasad? Nietzsche, Stirner? Szkoda, że Pan tego nie sprecyzował. Moralność dżungli?

    3. „Odpowiadam na to, że przecież żołądź pochodzi z dębu, a nie jest dębem, jabłko z jabłoni, a nie jest drzewem, jajko od kury itd”.

    ?Dignitas personae? nie głosi, że zarodek ludzki jest osobą, ale, że ma status osoby, tzn.- taką godność i wartość moralną. Polecam głębsze studium Arystotelesa i jego koncepcji potencji i entelechii.

    4.”Około 30 proc. zarodków opuszcza organizm kobiety spontanicznie, i nikt wtedy nie twierdzi, że to są to przypadki zgonu. Zwolennicy „godności” są głusi na ten argument”.

    Ależ, są to przypadki zgonu. To naturalne poronienia. Nie sądzimy jednak Matki natury. Nie jest ona dla nas realnym podmiotem moralnym. Podobnie jak huragan, który zniszczył wioskę. Ale terrorysta, który tę wioskę zaminował i wysadził ? to już co innego. Czy – ?precedens? huraganu go rozgrzesza?

    2. Moralność wymaga zawieszenia przekonań przed wydaniem osądu, a nie kierowania się powziętymi z góry założeniami.
    Jaka moralność? Moralność bez przekonań, a może moralność bez zasad? Nietzsche, Stirner? Szkoda, że autor tego nie sprecyzował. Moralność dżungli?

    3. Odpowiadam na to, że przecież żołądź pochodzi z dębu, a nie jest dębem, jabłko z jabłoni, a nie jest drzewem, jajko od kury itd.
    ?Dignitas personae? nie głosi, że zarodek ludzki jest osobą, ale, że ma status osoby, tzn. taką godność i wartość moralną. Polecam głębsze studium Arystotelesa i jego koncepcji potencji i entelechii.
    3. około 30 proc. zarodków opuszcza organizm kobiety spontanicznie, i nikt wtedy nie twierdzi, że to są to przypadki zgonu. Zwolennicy „godności” są głusi na ten argument.

    Ależ są to przypadki zgonu. To naturalne poronienia. Nie sądzimy jednak Matki natury. Nie jest ona dla nas realnym podmiotem moralnym. Podobnie – huragan niszczący wioskę. Ale terrorysta, który tę wioskę zaminował i wysadził ? jak najbardziej. Czy może ?precedens? huraganu ma go rozgrzeszać?

    Dobre 0

  21. Max pisze:

    Świadek Pisze:

    29 grudnia 2008 o 21:03
    A co Panie Profesorze z przejściową, często chwilową utratą przytomności, np. w omdleniach lub napadach padaczkowych?
    Czy w tych stanach dochodzi, Pana zdaniem, do zaniku człowieczeństwa?

    Szybka eutanazja i po sprawie.

    Myślę, że wzloty myśli P. Hołówki zasługują najwyżej na stopień bakałarza. Tytuł profesorski jest chyba zdecydowanie na wyrost, ale może chodzi o jakieś pseudo. Współczuję tylko studentom, których naucza P. Hołówka.

    Dobre 0

  22. Krzysztof 1 pisze:

    Do sceptyka o 15:28 Nic nie wskazuje na obecność jakiegoś Boga.Itd. Człowieku wydaje Ci się,że Jesteś mądry.Moim zdaniem Jesteś tylko po prostu ciemnym w sensie mało oświeconym,dlatego piszesz tak jak piszesz.Pamiętaj,że najważniejszym wskazaniem na istnienie stwórcy BOGA jesteśmy m.in. My wszyscy ludzie,którzy dzięki jego działaniu mogliśmy na ziemi zaistnieć w takiej formie w jakiej zaistnieliśmy i w takich sprzyjających warunkach zewnętrznych w jakich obecnie żyjemy.Logiczna przyczyna-skutek.Chyba,że Ty uważasz,że to jest wynikiem działania nieistniejącego Boga, a jeśli tak uważasz to napisz zatem czego? Co wg.Ciebie było przyczyną zaistnienia życia na ziemi?

    Dobre 0

  23. Appla pisze:

    „W historii teologii i w historii filozofii osobą ludzką jest tylko jednostka ludzka zdolna do świadomego kierowania swoim postępowaniem”- czy to znaczy, że dziecko od momentu narodzenia do wieku kilku lat, nie jest osobą ludzką? Świetne założenie…

    Dobre 0

  24. Kobieta pisze:

    Bywa, że w wolnych chwilach, po wymyciu podłóg w domu, po wyprasowaniu dziecięcych ubranek, przygotowaniu na jutro obiadu, zmęczona siadam i czytam Sokratesa, Arystotelesa, Platona czy Pana prof. Kołakowskiego. Zachwyca mnie prostota wyrażanych myśli , możliwość ciągłego pytania i ciągłego szukania tej jedynej, właściwej odpowiedzi. Zauważam ,że zrozumieć wszystko nie jest możliwe, a prawd jest wiele. I pewnie dlatego Wielu się wydaje, że wiedzą lepiej, a szczególnie wiedzą to ci, co mają się za kapłanów dusz, za mędrców…Ja , prosta kobieta wiem ,że dobrze jest , kiedy ludzie są szczęśliwi, a gaworzenie noworodka i jego zapach jest dla rodziców nieopisanym szczęściem..Kimże są ci, którzy żądają dla siebie prawa decydowania o ludzkim szczęściu?czym sobie zasłużyli by im zawierzyć, by ufać?..dziwny jest ten świat

    Dobre 0

  25. Bosman pisze:

    Dziwne to filozofowanie. Skąd w takim razie bierze swój początek istota ludzka ?

    Kto o tym decyduje ?!

    Dobre 0

  26. msp1 pisze:

    Proszę Pana, pewno Pan wie, ale o tym Pan nie napisał, kiedy żołądź, ktory znalazł sie w odpowiednich warunkach, stał się dębem? Czym scharakteryzować taki moment? Jeśli to jest możliwe, będziemy mogli zastosować tę metodę do zarodków ludzkich. Ale możliwe, że to wprawiłoby w zkłopotanie wielu zwolenników aborcji.

    Dobre 0

  27. Marta pisze:

    Nawet jesli jesli żołądz nie jest dębem a jajko – kurą, i zarodek nie jest jeszcze człowiekiem, to jest potencjalnym ludzkim istnieniem. I tak jak nie zjadamy ludzi choc zjadamy kury, powinnismy szanowac ludzkie zarodki, choc zjadamy kurze jajka.
    Poza tym opieranie sie na tradycji Kościoła, która kiedyś twierdziła,ze człowiekiem jest ten kto świadomie może kontaktowac sie ze swiatem, to ta definicja wyłacza z człowieczeństwa także niemowlęta oraz osoby w spiączce, i uposledzone. Juz dawno nawet Kościół wycofał się z tego twierdzenia w wyniku większej wiedzy i poszanowania dla zycia ludzkiego. Kościół od dawna uznaje już teorie ewolucji i heliocentryzm, a nawet mozliwośc istnienia zycia pozaziemskiego – za co kiedys można było traic na stos. Tradycja nie jest niezmienna.

    Dobre 0

  28. Marta pisze:

    jesli chodzi o dziecko jako „przedmiot posiadania” to tak, dziecko z in-itro, wybaczcie,ale jest takim przednmiotem posiadania jak auto, telewizor. Bo ni ejest darem, tylko jest wynikiem osobistego wysiłku i poswieca sie na jego zdobycie czas, wysilek i pieniadze. Zeby kupic samochod, trzeba poswiecic czas na przeszukanie ofert, zaciagnac kredyt czasem i wydac pieniadze. Nie twierdze,ze ludzie, nie mogacy miec dzieci w sposob naturalny, nie maja pokładów miłosci, która chcoeliby obdarzyc swoje dziecko, ze chca wylacznie dziecko jako przedmiot kolejny do kolekcji. Ale pomyslmy, skoro maja tak wielka potrzebe kochania i pokłądy miłosci do dania, to czemu moga nia obdarzyc tylko swoje dziecko? Czasami okazuje sie, ze pary, ktore nie mogly miec dzieci i zdecydowaly sie na adopcje, w koncu kiedys same doczekaly sie potomstwa.

    Mysle,ze caly problem z in vitro polega na technice, bezdusznej jednak. i paru zawiklaniach moralno-prawnych. np. para stara sie o dziecko od wielu lat, podejmuja decyzje o on vitro, a to nie jest ta szast prast. Najpierw kuracja hormonalna dla kobiety, pobranie komorek jajowych, potem pobranie, lub wczesniejsze pobranie nasienia od mezczyzny
    zaplodnienie pozaustrojowe, a tu nagle dochodzi do klotni i nikimu z pary nie zalezy juz na tym dziecku – i co zrobic z taka nienarodzoną a poczeta sierota? W lód albo do zlewu. Czy nie dosc mamy zyjacych, urodzonych a niechcialnych dzieci?

    I tak, dziecko jest traktowane przedmiotowo, mimo najszczerszych uczuc jego rodziców, jesli ludzie uwazają ze wszystko im sie nalezy.

    Dobre 0

  29. Profet pisze:

    Szkoda, że idea zaciemnia myśli. Wydaje się, że trzeba Panu Hołówce wybaczyć zbyt dalekie posunięcie się przy sformułowaniu o istocie posiadającej świadomość, jednak tylko dlatego, że posługuje się niedostępnym dla wielu poziomem abstrakcji (i tak mnie zakrzyczycie, ale nie chce mi się tłumaczyć).

    Ale do rzeczy – niewątpliwie Pan Hołówka ma rację pisząc, że żołądź nie jest dębem. Bo nie JEST tylko MOŻE BYĆ DĘBEM POD WARUNKIEM, że WYROŚNIE. Zygota (bo tym w istocie jest i żołądź (jak każde nasienie rośliny) i ludzki zarodek – połączeniem gamet czyli zygotą) nie jest tożsama z gatunkiem. Oczywiście zarodek ludzki jest zarodkiem człowieka, a nie innego ssaka, ale jednak z ontologicznego punktu widzenie człowiekiem NIE JEST, ale MOŻE BYĆ.
    Przy tak ustalonych granicach rozumowania można dyskutować, czy potencjalnego człowieka m człowiekowi należy się ochrona i od jakiego momentu. Ale żeby dyskutować nie możemy się posługiwać demagogią, że zamrożenie, czy nawet usunięcie zarodka jest zabójstwem człowieka. Bo to jeszcze człowiek nie jest. Zwłaszcza, zwłaszcza, że faktycznie 30% zarodków w ogóle się nie zagnieżdża w macicy i nie traktuje się tego nawet jako poronienia – bo kobieta najczęściej nawet nie wie jeszcze, że w ogóle doszło do zapłodnienia. Zatem zarodek – mówimy o zarodku – jeżeli nie dojdzie do zagnieżdżenia się w macicy i przejścia okresu ciąży nawet nie bardzo ma szansę zostać człowiekiem. Z tego punktu widzenia czym innym jest zamrożenie/zniszczenie zarodka a czym innym jest tzw. „aborcja selektywna” – bo aborcji dokonuje się już na zagnieżdżonym zarodku, który faktycznie ma już pełen potencjał do zostania człowiekiem.
    To wszystko jest kwestia przyjęcia granic ochrony.
    Poza tym – zgoda na in vitro nie jest równoznaczna z przyznaniem komukolwiek „prawa do dziecka”. Nie rodzi bowiem po stronie żadnej pary roszczenia (wobec kogo?!) o posiadanie dziecka.
    Jest to co najwyżej prawo do korzystania z określonej metody dążenia do urodzenia. In vitro jest przecież mało skuteczne (chyba poniżej 50%).
    Cel nie uświęca środków – dlatego posługiwanie się demagogią jest niedopuszczalne ani przez zwolenników, ani przez przeciwników in vitro. Problem polega, że moralność nie do końca da się wytłumaczyć za pomocą analitycznego opracowania.

    I jeszcze jedno. Skoro zapłodnienie in vitro jest mało skuteczne, eksperymentalne, moralnie rodzące wątpliwości (o tym nie wspomniałem – sam takie wątpliwości mam) to uważam, że nie należy przeznaczać na nie pieniędzy z NFZ!

    Dobre 0

  30. TTT pisze:

    Do Kobiety:
    Napisz proszę jakie dzieła Sokratesa najchętniej czytasz, chętnie do nich zajrzę:P

    Dobre 0

  31. Szatan pisze:

    Do TTT:

    Nie rozumiem tego komentarza;

    apropos dyspóty:

    Co za bełkot!! Jakie prawdy?? Z czym je porównujecie, z czym weryfikujecie? z konstruktami umysłu? To są prawdy przez duże P, absolutne, niepodważalne??!!! Rozpacz czarna i pusty śmiech ogarnia… Prawda nie jest żadną kategorią metafizyczną- w świetle dzisiejszej wiedzy, ma wymiar praktyczny, służy potocznej, zdrowo rozsądkowej komunikacji. Wszechobecny bełkot nadbudowujemy nad codziennym życiem, takim zwykłym, prozaicznym. I żadnej nauki z tego co było. Aż żal tych dzieci, o których życie się walczy, tych które mogą narodzić się dzięki in vitro i wszystkich pozostałych z resztą też… przyjdzie im żyć w takim świecie… Pieniądze szczęścia nie dają- śmieszne- dają wolność oto Wasza prawda.

    Dobre 0

  32. Anita W. pisze:

    Większość z Was podważa autorytet pana Hołówka, jako filozofa na podstawie tego jednego artykułu (tematu).
    Profesor Hołówka jest – czy tego chcecie czy nie – znakomitym filozofem, który napisał wiele ciekawych artykułów i książek na przeróżne etyczne tematy.
    Każdy filozof ma na swoim koncie kontrowersyjne twierdzenia i ma do tego prawo.
    Nikt nie jest doskonały, a jego doświadczenia życiowe wpływają na postrzeganie rzeczy.

    Fakt, pan profesor skupia się bardziej na krytyce teologii niż jak przystało na filozofa – na samej kwestii spornej.
    Każdy odpowiada za siebie. Jeżeli jednak ktoś dopuszcza się zbrodni w świetle prawa to musi ponieść kare. Jeżeli jednak prawo pozwala na coś, co koliduje z prawem Bożym to już zależy indywidualnie od człowieka, jakiego dokona wyboru.
    Dobrze wysłuchać opinie wszystkich, bo zawsze można coś dobrego wyciągnąć dla siebie. Ktoś z komentatorów powiedział żeby czytelnicy tego artykułu nie dali się zwariować ? spokojnie, mamy swoje rozumy :)

    Dobre 0

  33. MP pisze:

    Szatan said:
    10 marca 2009 at 13:31
    Do TTT:
    Nie rozumiem tego komentarza;
    ____
    Rozumial bys gdybys wiedzial ze nie istnieje zadna ksiazka napisana przez Sokratesa.

    Dobre 0

  34. Jakub pisze:

    Ale bez zarodka nie było by człowieka ,bez żołędzia nie było by dziecka dlatego ,że życie polega na rozwoju a kiedy zabija się zarodek zabija się rozwój życia i wyrywa się je z korzeniami tak jak drzewo. http://creatio.blog.onet.pl/

    Dobre 0

  35. a.patel pisze:

    Muszę przyznać, że artykuł profesora skłonił mnie do wstydliwego przyznania się przed samym sobą, iż odkąd pamiętam miewałem w życiu epizody braku człowieczeństwa. Co gorsza, epizody występowały i występują bardzo regularnie. Średnio po kilkunastu godzinach bycia człowiekiem – w tym czasie posługuję się bowiem rozumem – nadchodzi kilka godzin braku życia. Tracę wtedy świadomość, staję się wyjątkowo nierozumny, a już czytanie „Rzeczpospolitej” w ogóle nie wchodzi w grę. I tak w kółko.

    Dotąd myślałem, że to sen, teraz oświecony przez profesora wiem, że kiedy zamykam oczy by oddać się przemożnej, błogiej i odświeżającej nieświadomości własnego istnienia, przestaję być człowiekiem.

    Ale cóż począć – zupełnie mi ten nieludzki niebyt nie odpowiada. Mam w związku z tym prośbę do pana profesora – proszę mi zwrócić moje człowieczeństwo! Chcę śnić, jak dawniej. Jak człowiek.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.