Piotr Kościński: Musimy ratować Ukrainę

Ukraińska gospodarka ma się fatalnie. W przyszłym roku będzie jeszcze gorzej. A bardzo niedobrze jest mieć dużego, lecz niestabilnego sąsiada.

Sytuacja na ukraińskiej scenie politycznej w ostatnich miesiącach wyglądała coraz bardziej niepokojąco. Ostrzejsze kłótnie i spory polityczne, konflikt prezydenta z premierem i parlamentem ? to wszystko niedobrze wróżyło Ukrainie. Na wewnętrzne zamieszanie nałożył się kryzys na światowych rynkach finansowych. Skutek: dramatyczne problemy gospodarcze.

Żeby się rozwijać, kraje Europy Wschodniej wciąż muszą się reformować. Tymczasem w Kijowie od kilku lat politycy zajmowali się samymi sobą. Zamiast debatować o gospodarce, dzielili między sobą stanowiska. I niestety nic nie zapowiada, by teraz nagle mieli swe postępowanie zmienić.

Jeśli się okaże, że ? jak prognozują eksperci ? ukraiński PKB w 2009 r. rzeczywiście spadnie o 10 procent, efektem będzie zamykanie przedsiębiorstw i wzrastające bezrobocie. Ukraińskie społeczeństwo, i tak niespecjalnie zamożne, jeszcze bardziej zubożeje. Co może być niebezpieczne dla Polski.

Słabsza Ukraina będzie bardziej zależna od Rosji ? swego najpotężniejszego sąsiada ? i bardziej podatna na wstrząsy. Utrzymanie niepodległości może stać się bardzo trudne, bo wraz z narastaniem kryzysu nasilać się będą także tendencje odśrodkowe. W grudniu 1990 roku wszystkie regiony Ukrainy poparły niepodległość, nawet te zamieszkane przez Rosjan. Z nadzieją, że niepodległa Ukraina będzie zamożniejsza niż Rosja. A jeśli ta nadzieja się nie spełni? Co wtedy?

Pamiętajmy, że istnienie niepodległej Ukrainy jest dla Polski niesłychanie ważne.

Inne zagrożenie: biedniejący Ukraińcy mogą chcieć szukać pomocy, także pracy, u nas. Może do nas dotrzeć fala emigrantów. To nie koniec problemów. Kolejne pytanie brzmi: co z Euro 2012?

Polska powinna pomóc swemu wschodniemu sąsiadowi na tyle, na ile jest to możliwe. Z prośbą o pomoc dla Ukrainy powinniśmy pukać w Brukseli i gdzie indziej. Bo tu chodzi także o naszą przyszłość.

Podziel się:
  • Print
  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop

(52) Komentarzy do “Piotr Kościński: Musimy ratować Ukrainę”

    -
  1. jarek pisze:

    Tak pomagać można by było,ale TYLKO za cenę przyznania się
    przez Ukrainę do pelnej odpowiedzialności za zbrodnie
    ludobojstwa na Wolyniu.TYLKO !

    Dobre 0

  2. Zygmunt pisze:

    Trzeba pamietac o przyszłości ale i trzeba myślec o przyszłości, o naszej przyszłości. Ukraina jaka jest – wiemy. Ale ma potencjał aby być potegą w skali europejskiej. Wystarczy popatrzeć na mapę gospodarca lub geologiczną. Ten ponecjał może być przyjazny Polsce i Europei albo byc jak W ZSRR pod kontrola Moskwy. Co wolicie?

    Jasne, że wysyłanie pieniędzy do Kijowa jest bez sensu (przepadną albo się zmajnują). Ale i my tych pieniędzy nie mamy. Czy można jednak robić inne rzeczy. Ułatwienia wizowe, wymiana naukowców, artystów, wycieczki dzieciaków. Ile jest godzn Polskiego Radia nadawancyh po ukraińsku, po rosyjsku? To nie sa wielkie koszty a ludzie zobaczą, że można inaczej żyć.

    Dobre 0

Dodaj komentarz

Dodanie komentarza oznacza akceptację REGULAMINU blog.rp.pl. Komentarze nie spełniające zasad zawartych w regulaminie - nie będą publikowane. Więcej informacji można znaleźć na modblogu modblogu.