Jeszcze w 1944 roku istniały przynajmniej dwa sposoby na uniknięcie w naszej historii epizodu pod nazwą PRL
Waldemar Kuczyński, broniąc tezy o nieuchronności przejęcia przez komunistów władzy w Polsce powojennej, dla którego jedyną alternatywą miało być wcielenie Polski do Rosji, rzuca rękawicę: „Z ciekawością przeczytałbym polemikę kogoś, kto przedstawiłby nieunikową, praktyczną, wykonalną i inną niż moja odpowiedź na pytanie: kto miał rządzić Polską od 1944 roku?” . Spróbuję odpowiedzieć na to pytanie.








Andrzej Fąfara
Andrzej Pisalnik
Andrzej Talaga
Beata Chomątowska
Bronisław Wildstein
Ewa Usowicz
Hubert Salik
Igor Janke
Jacek Lutomski
Jacek Przybylski
Jerzy Haszczyński
Joanna Bojańczyk
Karol Stopa
Krzysztof Feusette
Krzysztof Kowalski
Kuba Kurasz
Maciej Rybiński
Małgorzata Subotić
Marek Dusza
Marek Magierowski
Michał Szułdrzyński
Monika Małkowska
Paweł Bravo
Paweł Czuryło
Paweł Jabłoński
Paweł Lisicki
Piotr Gabryel
Piotr Gociek
Piotr Gursztyn
Piotr Kościelniak
Piotr Kościński
Piotr Semka
Piotr Skwieciński
Piotr Zaremba
Piotr Zychowicz
Rafał A. Ziemkiewicz
Robert Mazurek
Stefan Szczepłek
Tomasz Pietryga
Tomasz Wróblewski
Wojciech Romański
Po ostatnich publikacjach Piotra Skwiecińskiego na łamach Rz, dotyczących stosunku Polaków do Rosjan, nie myślałem że przytrafi mi się jeszcze okazja skomentować tego Autora w inny niż negatywny sposób.
Tymczasem spotkało mnie przyjemne zaskoczenie. O ile uprawianie historii jako gdybologii jest zwykle wycieczką na manowce, w tym wypadku się broni. Zresztą tekst jest odpowiedzia na inną, wyjątkowo przewrotna i szkodliwą gdybologię p.t. „A gdyby faktycznie mieli wejść?”
Jedna z tez Autora wydaje mi się szczególnie ciekawa i doprasza się wręcz o kontynuację. Ta mianowicie, o opcji fizycznej likwidacji kremlowskiej piątej kolumny, zanim wejdzie tu Armia Czerwona.
Na zdrowy rozum, teza się broni. A jeśli tak, to ponieważ nasze problemy, hm… nazwijmy je sobie – geopolityczne – nie uległy zmianie, logicznym wydaje się powrót do tej koncepcji.
Być może lepszym rozwiązaniem byłoby przyjęcie wersji „soft”, czyli dożywotniej banicji do Obwodu Kaliningradzkiego połączonej z odebraniem obywatelstwa zasłużonych pop-ów (pełniących obowiązki Polaka) ludzi radzieckich, z Jaruzelskim na czele.
Dlaczego do Obwodu Kaliningradzkiego a nie do Moskwy? To byłaby droga operacja. W grę wchodzi w zależności od przyjętych kryteriów od kilkudziesięciu do kilkusettysięcy ludzi, być może z rodzinami i mieniem ruchomym. Dlatego granica lądowa to praktyczne rozwiązanie.
Ktoś mógłby zarzucić mi okrucieństwo. Warto zatem przypomnieć, co potrafili wyrabiać ci wspomagani przez Kreml uzurpatorzy, gdy sami doszli w Polsce do władzy…
W świetle tej wiedzy uważam że banicja byłaby rozwiązaniem zarówno humanitarnym jak i skutecznym. Wyrzucenie z Polski „partii rosyjskiej” do Rosji mogłoby nam długofalowo poprawić stosunki z ….. Rosją?
Na pewno zaś poprawiłoby to nam możliwości obronne, gdyby relacje polsko-rosyjskie pozostały złe.
Znakomite!
To jest wlasnie fachowa analiza – mozna z nia dyskutowac, ale to nie zmienia jej wartosci.
Zreszta mysle, ze w powaznej czesci sluszna.
NIestety wieki przywilejow szlacheckich wbudowaly w polskie spoleczenstwo wiele antagonizmow – i one byly, i sa, jedna z przyczyn polskiej slabosci.
A pan Kuczynski tylko spekuluje pod z gory zalozona teze – co mu intuicja, ideologia i poglady nasuna
Cytat: W 1944 roku najbardziej racjonalną możliwością było z punktu widzenia Kremla przejęcie władzy przez wspieraną przez Związek Radziecki formację pepeerowską.
….Ale jednym z warunków sine qua non jej urzeczywistnienia było… właśnie samo istnienie w Polsce tej formacji jako siły względnie dużej i zdolnej
**** Pan Skwiecinski trafil dokladnie w sedno problemu..
Cytat: A co by się stało… Gdyby w 1943 r. AK otrzymała rozkaz likwidacji komunistów?
… Niedoszli szefowie powiatowych urzędów bezpieczeństwa leżeliby wówczas przecież od roku pod darnią.
*** Dokladnie tak. Niestety, jak wiemy z historii dowodztwo nie podjelo tej decyzji.
Z tej swietnej analizy wynika jeszcze jeden oczywisty wniosek, mianowicie, ze zydokomuna w Polsce z wlasnej checi, nie zmuszana przez stalina wymordowla okolo 200’000 Polakow w latach 1944-1952, w wiekszasci przedstawicieli Polskiej Inteligencji. Celem bylo po prostu intelektualne unicestwienie Polakow.
Brak tych elit, tzn. sie generacji Polakow nieurodzonych i niewychowanych przez Nich, wspanialych, nieustraszonych Patriotow Polskich, brakuje bolesnie do dzisiaj.
P.S. Nie wiedzialem nic o pułkowniku Marianiu Drabiku.
Może i możliwy był wariant Polski bez komunistów u władzy w latach 194501948.
Ale pewnie wtedy nie mielibyśmy na pewno Szczecina, a być może również Wrocławia, a nawet Gdańska.
Okrojone państewko.
Swoim zaufanym ludziom Stalin dał więcej.
Wolę więcej.
Bo komunizm i tak w końcu w Polsce byłby zaprowadzony.
Polska leży w centrum Europy, a nie na obrzeżach, jak Finalandia.
Władysław Gomułka pokazał, że nawet tu, gdy ma się odwagę, można sporo dla naszego kraju wywalczyć.
To był ostatni nasz odważny przywódca, który walcząc o interesy Ojczyzny, ryzykował życie.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
Hmm… kolejna ciekawa acz karkołomna teza… do łatwego obalenia ! Zwyczajnie po stronie tzw Polski londyńskiej i akowskiego podziemia nie było nikogo chętnego do prowadzenia gry ze Stalinem, a i sam Stalin nie przejawiał w tym zainteresowania. Rok 1943 ?! No bez przesady, wówczas los wojny nie był 100% przesądzony, zachodni alianci bali się, że Stalin pójdzie na układy z Hitlerem, a Stalin bał się separatystycznego pokoju na Zachodzie… Siłą więc rzeczy żadna ze stron sojuszu nie naciskała sobie na odcisk, a Stalin nie krył swego poglądy na Polskę, granice i powojenny ład w Europie. Doprawdy, nie wiem, kiedy w roku 1943 miałby zaistnieć taki moment, autor nie skazał go, a mnie ciężko znaleźć, zapewne dlatego, że go nigdy nie było. Mniemanologia stosowana to nie dla historii, to w sumie nauka ścisła, opierająca się na faktach.
Fritz, idź na jakieś antysemickie forum, tam się zrealizujesz…
Panie Piotrze,
Pana artykuł to istne political fiction!
Pan Kuczyński postawił tezę, która odnosiła się do stanu i sytuacji końca wojny i powojennej. Z tej perspektywy rozważał możliwe scenariusze rządów. Pan natomiast podjął polemikę, poprzez kwestionowanie faktów, które miały miejsce wcześniej.
To jet moim zdaniem jakieś duże nieporozumienie.
Idąc tym tokiem rozumowania można by powiedzieć że pan Kuczyński nie ma racji bo Hitler mógł tę wojnę wygrać gdyby nie sroga zima na froncie wschodnim
Pan Skwieciński dokonał dużego wysiłku intelektualnego choć nie potrafię powiedzieć czy sensownego.
Intuicyjnie mój pogląd na sprawę najbardziej przystaje do wizji pana Jerzego Krajewskiego.
Chciałbym w nawiązaniu do tego tematu dołączyć mój komentarz zaplanowany co prawda pod wypowiedzią Pana Kuczyńskiego ( http://www.rp.pl/artykul/226208.html ), ale Pan Kuczyński nie wiedzieć czemu uznał za stosowne nie podzielić się nim z większą rzeszą internautów. A moim zdaniem warto:
===============
Ależ Panie Kuczyński!
Pan również stanął po stronie zwolenników rozliczeń z PRL! (oczywiście zrobił to Pan dopiero wtedy, gdy dotyczyło to Pana osobiście)
http://www.rp.pl/artykul/100259.html
To jest dopiero Kalizm w czystej postaci: pozować w mediach na antylustracyjnego siepacza, a jednocześnie – niczym selektywnie nawrócony pies ogrodnika – obsadzić siebie w pierwszoplanowej roli tzw. ?szambonurka?.
Pozdrawiam gorąco Pana Kuczyńskiego
===============
Q Pisze: 5 grudnia 2008 o 20:42
Rok 1943 ?! No bez przesady, wówczas los wojny nie był 100% przesądzony,
*** byl praktycznie przesadzony
….zachodni alianci bali się, że Stalin pójdzie na układy z Hitlerem, a Stalin bał się separatystycznego pokoju na Zachodzie? Siłą więc rzeczy żadna ze stron sojuszu nie naciskała sobie na odcisk, a
*** zgadza sie.
….Stalin nie krył swego poglądy na Polskę, granice i powojenny ład w Europie.
**** Alez oczywiscie ze kryl. Podstwa przyszlego systemu w Polsce mialy byc wolne wybory. Nie byly wolne, jak wiemy.
…..Doprawdy, nie wiem, kiedy w roku 1943 miałby zaistnieć taki moment, autor nie skazał go, a mnie ciężko znaleźć, zapewne dlatego, że go nigdy nie było.
*** plk. Drabig pokazuje, ze takie „myslenie” bylo.
Wlasciwy moment .. kazdy w 1943 bylby dobry.
…Fritz, idź na jakieś antysemickie forum, tam się zrealizujesz?
*** To nie jest antysemityzm tak samo jak nie jest germanofobia stwierdzienie, ze Niemcy wymordowali okolo 6 mln zydkow. Zydokomuna wymorodowala okolo 200’000 Polakow.
Na jakim forum realizujesz twoja polakofobie?
fritz Pisze: 5 grudnia 2008 o 21:36
Korrekta:
Jest :Niemcy wymordowali okolo 6 mln zydkow.
Powinno byc: Niemcy wymordowali okolo 6 mln zydow.
Fritz, jak każdy moczarowiec każesz tłumaczyć się innym z ich Polskości ?! Głupiec !
Jak można napisać – Swoim zaufanym ludziom Stalin dał więcej.
i dalej -”Wolę więcej”
**Ale to więcej zostało opłacone jak pisze Fritz śmiercią 200 000 tysięcy Polaków w okresie tzw. utrwalania władzy ludowej.
Zgadzam się ze stwierdzeniem – Brak tych elit, tzn. generacji Polaków nieurodzonych i niewychowanych przez Nich, wspaniałych, nieustraszonych Patriotów Polskich, brakuje boleśnie do dzisiaj.
Fakt. Bo na pewno nie było by takich komentarzy w rodzaju -wolę więcej.
Troche rozszerzajac rozumowanie pana Kuczynskiego musialbym wyrazic zal, ze nie udalo sie powolac kolaboracyjnego rzadu w 1939, ktory by zapewnil Polsce jakas tam autonomie, wspolpracowal z Niemcami i wylapywal Zydow (jak to bylo u Pétaina).
Oczywiscie zylem w PRLu i dobrze, ze moglem zrobic politechnike (po polsku), wiec wiem, ze problem nie jest prosty. Arafat trzymal Palestynczykow w obozach, by nie zaczeli wspolzyc z Zydami, tylko byli dobrymi wojownikami. To by byla taktyka na 45 lat strajku generalnego (lub wojny domowej), tez taka sobie.
Nasza prawica nie może do dnia dzisiejszego niczego zrozumieć a więc wykładnia jest prosta.
Przegrali wojnę w 1939.
Przerżnęli w 1945.
Należy się modlić aby teraz Polski nie przehandlowali bo są bardzo zdolni.
Z artykułu wynikają wnioski również na dzisiaj.
Naród polski był głęboko podzielony. Ten podział to skutek działania proporcjonalnej ordynacji wyborczej, w której spokojnie mogą sobie egzystować nawet skrajne, radykalne partie, toczące ze sobą permanentną wojnę. Jeśli są jednomandatowe okręgi wyborcze to wyborcy zwykle wybierają posła umiarkowanego wokół którego jednoczą się w trakcie kadencji.
Rozwarstwienie społeczeństwa wynika z przywilejów dla władzy, oligarchów, korporacji, partyjniactwa, nadmiernej regulacji gospodarki, dużego fiskalizmu, korupcji. W dużej mierze te negatywne zjawiska wynikają z nieoddzielenia władzy ustawodawczej od wykonawczej czyli przyjęcia, że posłowie pełnią także funkcje rządowe.
Być może gdyby II RP nie miała wad ustrojowych w postaci wyborów proporcjonalnych i ustroju parlamentarno-gabinetowego to uniknęli byśmy PRL-u. Jakie niedole spotykają nas za to, że znowu ustrój mamy wadliwy? Widzimy.
Z tego co Pan pisze wynika to,ze Polacy nie stanowili jednosci, ze mrzonki komunistyczne mialy posluch w przynajmniej czesci spoleczenstwa, i ze wobec tego jestesmy sami sobie temu winny co sie stalo , a jedyna alternatywa bylo w r.1943 wyrzniecie w bratobojczych walkach czlonkow GL,AL,PPR i KRN co by bylo zwyklym mordem politycznym, i na tej pdstawie mielibysmy szanse namodel Finlandii, jednak oni nie zastosowali tych mordow politycznych i wobec tego mysle ze P.Kuczynski ma jednak racje, a to co pan pisze jest czczym wymyslem przeczacym polskiemu charaterowi i tyle.
Z powazaniem
Czy Polska mogła wybrać opcję Finlandii, a może Jugosławii? Nigdy się tego nie dowiemy, bo nikt nie spróbował. Dla Polski była realizowana opcja waslnego państewka rządzonego przez ludzi w pełni pozbawionych samodzielnego myślenia pokroju Bieruta czy Jaruzelskiego. Radykalizujące się nastroje społeczne w Polsce i w Europie to jedno, etyka, polityczna wyobrażnia, wola czy brak woli niepodległości to drugie. Nastroje społeczne mogły przybrać różny polityczny kształt. W Polsce komuniści wybrali drogę narzuconą przez Stalina i bez mrugnięcia, chętnie krwawo rozprawili się z opozycją dla władzy i apanaży. Ostatni z władców kom. Jaruzelski mógł spróbować własnej drogi ale i on okazał się tchórzem, a może też nie śmiał pomyśleć, że można było inaczej…
ach, jakie piekne marzenia, komunisci w Polsce wachaja kwiatki od spodu, nim Hitler runie, smierc komunie…
- jednak to scenariusz, ktory choc mozliwy, byl raczej malo prawdopodobny.
Polacy w niektorych (prymitywnych) srodowiskach moga stanowic grupy rezunow (jak u Jakuba Szeli) lub szmalcownikow, ale na poziomie AK i rzadu londynskiego – nieee, to tak jak z prawdziwego inteligenta nie zrobisz leminga ani wyksztalciucha-kibola D.Cudotworcy, tak samo AK nie podjeloby decyzji slusznej czy sensownej, ale jednak bratobojczej. To byly inne czasy inni ludzie, nie bylo jeszcze rachunku krzywd miedzy polskimi patriotami a polskimi komunistami. To mialo dopiero nadejsc, wiec rozumowanie niestety wydaje mi sie z deczka bledne.
Mimo slusznosci takiej decyzji o likwidacji komuny wowczas, z naszej obecnej perspektywy uwazam, ze nie podjeto by takiej decyzji.
Natomiast gdyby Roosvelt wraz z Churchillem zaprezentowali twarde stanowisko w sprawie Polski, walec stalinowski przyszedlby niechybnie 1949-50, ale wczesniej bylaby prawdopodobnie jakas forma ograniczonej wolnosci i dzialania niekomunistycznych partii. To z kolei zaowocowaloby w 1956 zupelnie innym Gomolka i losy Polski potoczylyby sie inaczej, juz w 1956 r. tak jak po 1980 r.
A tak – bylo jak bylo.
Zreszta lata 1944-1948 i walka owczesnej opcji niepodleglosciowej z narastajaca potega komuny przypomina mi obsuwanie sie obecne PIS i potegowanie sie obozu POstkomuny w koalicji PO, PSL i SLD i narastanie jezyka agresji i ekterminacji.
Neokomunisci sa przy robocie, choc moze jeszcze nikt tego nie dostrzega
Fritz!! jestem pod wrażeniem,, i bardzo ci wdzięczny za mądry komentaż DZIĘKUJE…
Powstanie pod koniec wojny poteznych Batalionow Chlopskich – co bylo rokoszem w panstwie podziemnym – informuje, ze ludowcy nie zamierzali po wyzwoleniu wrocic do status quo II RP: kastowej Polski Panow. Stalin i jego otoczenie politycznie doskonale to rozumieli. I w swych politycznych planach uwzgledniali wies, jako glowna sile spoleczna, ktora wypelni sie nowa Polska kierowana przez ludzi PPR. Stad reforma rolna jako pierwsza decyzja nowej wladzy…
To postawa mieszkancow polskiej wsi zdecydowala, ze PRL przetrwal. Bez chlopow komunisci by sobie nie poradzili: bylo ich za malo. To byl tez glowny powod, dla ktorego finlandyzacja Polski byla niemozliwa: w Polsce istniala masa krytyczna niezadowolenia spolecznego z czasow II RP (patrz krwawo tlumione strajki chlopskie tuz przed wojna) ktorej eksplozja po 1945 r. doprowadzila do zmiecenia z powierzchni ziemi przedwojennej Polski Panow.
W 1945 r. wszystkie mosty do przeszlosci zostaly zniszczone, a przedwojenna Polska, z jej filozofia i idea panstwa, jego konstrukcja polityczna, struktura spoleczna, swiatem wartosci i owczesna tkanka narodowosciowa, spoleczna, kulturowa – umarla. Przesuniecie granic na wschodzie i zachodzie Polski uczynilo z Polakow narod homogeniczny etnicznie i religijnie. Powstalo nowe panstwo polskie i nowy narod polski, a o spolecznej tresci pojecia „narod” po 1945 r. decydowaly wnuki panszczyznianych chlopow: potomkowie Jakuba Szeli. A nie dzieci i wnuki tych, przeciw ktorym wystapil zbrojnie podczas galicyjskiej rabacji. Pojecie „panstwo” wypelnilo sie zupelnie nowa trescia, zupelnie nowa substancja spoleczna i polityczna: feudalne polityczne czworaki Pana Wojta i Plebana, w ktorych chlopi (i robotnicy) byli tylko nawozem Historii zastapilo panstwo „dyktatury proletariatu”: PRL.
Ktore to panstwo dyktatury proletariatu zmiotlo z powierzchni ziemi pierwsze w dziejach Rzeczpospolitej powstanie Chamow – Rewolucja „Solidarnosci”. Zakonczony spektakularnym zwyciestwem bunt prawnukow Jakuba Szeli, takich jak Lech Walesa, ktora przyniosla wolnosc nie tylko Polsce, ale i narodom „bloku sowieckiego” obalajac komunizm i odmieniajac polityczne losy Europy…
A co to, za szansa byc Finlandią za Zwiazku Sowieckiego? Sołżenicyna nie mogli wydac, prezydent byl sowieckim agentem. Zdaje sie, ze Pan Skwiecinskie zielonego nie ma pojecia o swiecie, w ktorym zyje.
======
„W Rosji wszystko jest możliwe. Oprócz reform”.
Szanowny Panie Piotrze,
nie sposób zgodzić się z Pana tezami z przyczyn zarówno moralnych jak i historycznych:
1. Przyczyny moralne – nie jest do przyjęcia przez żadnego człowieka mordowanie z zimną krwią innych ludzi. Nawet wojna tego nie usprawiedliwia.
2. Przyczyny historyczne – tych jest więcej (wszystkich nie wymienię, bo bym napisał książkę):
a) Stalin z Hitlerem po prostu byliby wniebowzięci – ci cholerni polaczkowie, z którymi tylko same problemy wyrzynają się nawzajem i przestali nam się naprzykrzać tj. choćby tylko poprzez partyzantkę czy operację „Burza”.
b) jest taki kraj w Europie, który nazywa się Bułgaria. Kraj ten NIE BYŁ w stanie wojny ze Związkiem Radzieckim. Gdy Armia Czerwona podeszła pod granice Bułgarii oznajmiono po prostu rządowi Bułgarii, że Związek Radziecki uznaje, że pomiędzy Związkiem Radzieckim, a Bułgarią istnieje stan wojny bo Bułgarzy mają krzywe miny (naprawdę użyto innego, ale podobnie wyssanego z palca i absurdalnego argumentu) i rząd bułgarski ma jeśli dobrze pamiętam 24 godziny na przyjęcie radzieckiego ultimatum czyli wyrażenie zgody na przejęcie władzy na bułgarskich komunistów przywiezionych w teczkach. Nigdzie nie przeczytałem o jakimkolwiek proteście aliantów.
Też fascynuje mnie fenomen Finlandii, ale jest to chyba wyjątek potwierdzający regułę. Regułą było zaś to, że za milczącym przyzwoleniem aliantów Stalin robił w Europie Środkowej i Wschodniej to na co miał ochotę.
Czy była jakaś alternatywa. Była i jest do dzisiaj – prawdziwa współpraca z Czechami, Słowakami, Węgrami, Rumunami, Bułgarami Litwinami, Łotyszami i Estończykami, a dzisiaj również z Ukraińcami i Białorusinami. Wszystkie nasze państwa są niewielkie ale razem stanowią potencjał, który nie jest tak łatwo ruszyć. Bo już nasi paskudni (paskudni bo „przepili” I Rzeczpospolitą) szlacheccy przodkowie mawiali „kupą mości panowi, bo kupy nikt nie ruszy”. A nasze państwa wielcy naszego kontynentu napuszczają skutecznie na siebie.
A jeśli już nasz narodowy charakter nie pozwala na prawdziwą współpracę z tymi państwami to we wrześniu 39 trzeba było zamiast bitwy nad Bzurą iść na Berlin. Nie wiem czy by się udało, ale byłoby po polsku z fantazją „hej, kto Polak na bagnety”, a nam takie samobójcze szarże czasem wychodzą. A bitwę nad Bzurą i tak przegraliśmy
.
Gdyby AK podjęło decyzję o wymordowaniu komunistów, to skutkowaloby to bezwzględnie wyrzuceniem Polski z kręgu aliantów, być może rozbrojeniem polskiej armii na Zachodzie i pozostawieniem Polski całkowicie na łasce Stalina.
Rozważania Skwiecińskiego sa fantazją.
Do Oscar Wilde Pisze: Chyba nie znasz z autopsji czasów PRLu albo nie interesujesz sie polityką. Finlandia miała cenzurę, ale ograniczoną. W naszym kraju cenzurowano nawet poradniki kulinarne i książki o zwierzetach. Tam paszporty były dostepne a u nas.. I przede wszystkim gospodarka. W państwach o ustroju socjalistycznym partia miała w ręku prawo, media i gospodarkę – dlatego tak trudno było znaleźć odrobinę wolnej przestrzeni. Nawet w narodowo-socjalistycznych Niemczech gospodarka została w prywatnych rękach.
P. Skwieciński sam sobie zaprzecza, gdy zakłada skuteczność „wariantu NSZ-owskiego”. Podane przez niego wcześniej liczby mówią, że „komunizm” miał w Polsce ok. 30% zwolenników. Takiej ilości nie dałoby się wymordować, nie mówiąc już o tym, że i chętnych na katów mogłoby zabraknąć. Co więcej sama odraza do postulowanej przez p. Skwiecińskiego „akcji” ilość zwolenników nowego porządku pewnie by powiększyła.
Finlandyzacja byłaby możliwa, gdyby Polska była społecznie podobna do Finlandii. Albo gdyby silnie skręciła w lewo. Po śmierci Sikorskiego rząd RP w Londynie był coraz bardziej postrzegany jako taki, który chciałby kontynuować rządy sanacyjne.
Kuczyńskiego skomentowałem, że to było właśnie zmartwienie nikogo innego jak tylko Sowietów, żeby znaleźć odpowiednich Polaków, którzy gotowi byli zająć namiestnikowskie stołki. Gdyby zdrajcy się nie znaleźli, być może Stalin nie zakończyłby wojny w Berlinie, a musiałby iść dalej, w stronę Paryża. Tak mnie się przynajmniej wydaje.
Dziękuję za takie artykuły. Trzeba odkłamać historię, bo do dziś dzieci tamtych zdrajców skutecznie ją zakłamują, na przykład bezpardonowo atakując polską przedwojenną endecję. To żołnierze NSZ pozostali do końca wierni Polsce i to tych ludzi mordowali sowieccy okupanci i polscy zdrajcy kolaborujący z Sowietami.
…to znaczy Stalin poszedłby dalej albo musiałby uznać niepodległą Polskę, gdyby nie zdrajcy.
Q Pisze:
5 grudnia 2008 o 21:48
Fritz, jak każdy moczarowiec każesz tłumaczyć się innym z ich Polskości ?! Głupiec !
**** swietne… czyzbys polakofobie zrozumial jako „tlumaczenie sie z polskosci”?
Bestia inteligencji z cala pewnoscia nie jestes.
Co do moczarowca.
Wlasnie dziesiaj w Rzepie jeden zazada scigania zbrodni komunistycznych po wojnie:
Cytat: Od zawsze opowiadam się za bezwzględnym ściganiem zbrodniarzy komunistycznych…
Wymordowanie 200’000 Polakow po wojnie ( a wiec wiecej niz 1/3 mieszkancow Ghetta Warszawskiego) nie bylo niczym innym jak ludobojstwem.. takim samym jak Pol Pota w Kambodzy tylko na mniejsza skale.
Uwazam, ze Polacy ci powinni dostac miejsce poswiecone ich pamieci.
A tutaj link do wypowiedzi moczarowca zgodnie z twoim zrozumieniem:
Tytul: Nigdy nie przekazała mi słowa przeprosin, nie żałowała
http://www.rp.pl/artykul/229784.html
kot.kot1 Pisze:
6 grudnia 2008 o 9:09
Gdyby AK podjęło decyzję o wymordowaniu komunistów, to skutkowaloby to bezwzględnie wyrzuceniem Polski z kręgu aliantów, być może rozbrojeniem polskiej armii na Zachodzie i pozostawieniem Polski całkowicie na łasce Stalina.
Rozważania Skwiecińskiego sa fantazją.
*** Polska byla calkowicie zdana na laske stalina, a raczej komunistycznych oprawcow dzialajacych w Polsce…
Atak na AL mogl tylko poprawic sytucje.
Bardzo mądry artykuł. Oczywiście widzę już „oczyma duszy”, jak na Pana Skwiecińskiego (wielki szacunek dla Pana ode mnie!!!) rzuci się z wyzwiskami chmara apologetów owej komustycznej mniejszości, która wtedy sprzedała Polske. Niech sie Pan nie przejmuje. Prawda jest jedna. A czy ta prawda zwycięzy??? Hmmm. to jest pytanie… (niestety!!!)
serdecznie Pana pozdrawiam!!
Jerzy Krajewski Pisze: 5 grudnia 2008 o 20:27
Może i możliwy był wariant Polski bez komunistów u władzy w latach 194501948.
Ale pewnie wtedy nie mielibyśmy na pewno Szczecina, a być może również Wrocławia, a nawet Gdańska.
Okrojone państewko.
Swoim zaufanym ludziom Stalin dał więcej.
Wolę więcej.
*** Nie. Stalin „przylaczyl” do Polski, tzn. sie zwrocil Polsce zrabowane przez Niemcow Ziemie Odzyskane nie dlatego, ze mial swoich u wladzy tylko dlatego, ze jedno uwazne spojrzenie na mape uswiadomilo mu natychmiast, ze bez tego przesuniecia Rosja bedzie miala znowu Niemcow na karku i to Niemcow niezbyt nawet oslabionych. Przesuniecie granic pozwalalo mu osiagniac za jednym zamachem 3 cele: 1. Odsunac Niemcy od granic Rosj 2. Oslabic ich globalny potencjal 3. miec naturalnego sprzymierzenca po swojej stornie wlasnie z powodu konfliktu z Niemcami z powodu odzyskania Ziem Odzyskanych.
Z tego powodu nawet antykomunistyczny rzad Polski bylby sojusznikiem Rosji. Z powodu niebezpieczenstwa niemieckiego, ktore jak widac staje sie powoli namacalne, przy czym agresja ma inna forme.. a zajecie bedzie formalnym usankcjonowaniem stworzonej uprzednio sytuacji.
Przykladem jest np. calkowite odcinanie Szczecina od Polski.. nie ma zadnych dobrych drog, autostrada zaplanowana przez rzad PiS, ktory jak najbardziej zdaje sobie sprawe z niebezpieczenstwa aneksji poprzez infrastrukture, zostala skasowana przez herr Tusk. Natomiast Niemcy buduja (o ile juz nie zbudowali) autostrady do Szczecina.
Szczecin rowniez nie bedzie objety powstajaca siecia szybkich koleji.
Rowniez nie ma autostrady z Warszawy do Gdanska.. i herr Tusk nie zamierza jej budowac.. powstanie natomiast do Niemiec…
Zaczyna ci cos switac?
@ Oscar Wilde
Co tam Sołżenicyn i moskiewski agent jako prezydent kraju.
Liczy się poziom życia ludzi i wolności obywatelskie.
Byłem w Finlandii dwa razy w latach 80. na wymianie studenckiej z Koła Naukowego Politologów Uniwersytetu Warszawskiego.
Te wizyty odmieniły moje poglądy na socjalizm.
Finlaadia była wówczas i jest jednym z najbardziej zamożnych i nowoczesnych państw świata.
Niestety, w 1945 r. nie mieliśmy żadnych szans na model fiński.
Skwieciński słusznie zwraca uwagę na brak reformy rolnej w II RP.
Ale zagadnienie jest szersza. Polacy powszechnie nienawidzili sanacyjnej dyktatury. Ja jej szczerze nienawidzę do tej pory.
I dziwię się, że z twórcy i przywódcy tej junty w naszym kraju Józefa Piłsudskiego czyni się teraz bohatera. Nie mogę zrozumieć tej aberracji braci Kaczyńskich i innych polityków.
Stawiają Józefa Piłsudskiego na piedestale w naszym dużym, demokratycznym państwie prawa w Europie Środkowej. To skandal.
Duże terytorialnie państwo zawdzięczamy Stalinowi, który był strasznym, ale skutecznym dyktatorem, a demokrację Michaiłowi Gorbaczowowi i innym bystrym Rosjanom, którzy w 1987 roku postanowili zdemontować komunizm w swojej strefie wpływów, przekształcić ją w obóz demokratyczny i spróbować porozumieć się z Niemcami i Francją przeciw USA.
W 1945 r. nasze wojska nie były w stanie pokonać Niemców i wyzwolić samodzielnie ani kawałka naszej ziemi.
Nie mieliśmy fabryk czołgów, dział i samolotów.
Większość z nas nie uzmysławia sobie, jak potężne siły i środki walczyły w II wojnie światowej.
Powinniśmy być wdzięczni aliantom, że tak wspaniałomyślnie nas potraktowali.
Zamiast Lwowa, Wilna i mało zagospodarowanych ziem wschodnich, dostaliśmy kawałki jednego z najnowocześniejszych państw świata: Dolny Śląsk z Wrocławiem, Pomorze ze Szczecinem i Gdańskiem, Warmię i Mazury. Budynki we Wrocławiu i Gdańsku w dużej mierze były zniszczone, ale była infrastruktura: kanalizacja, wodociągi, ulice. Na całych Ziemiach Zdobytych (propagandowa nazywanych Odzyskanymi, choć etniczni Polacy nigdy tam nie mieli nic do powiedzenia) rozwinięta była infrastruktura kolejowa i drogowa. Sporo było fabryk,. Co prawda Rosjanie wiele maszyn zabrali, ale nie wszystko.
W końcu do głównie dzięki wysiłkowi tego wielkiego narodu udało się pokonać potężne i nowoczesne państwo niemieckie. Gdyby nie Rosjanie w 1945 r. nie byłoby żadnego państwa polskiego, a naród bez elity byłby teraz pod niemiecką okupacją na wymarciu.
Wiecie, ile trzeba było zbudować czołgów, samolotów, wyprodukować pocisku i karabinów, by pokonać Niemcy?
Rosjanie stracili w II wojnie światowej 20-30 milionów ludzi. To tak, jakby wymordować wtedy wszystkich Polaków.
Zasługują na więcej szacunku.
I więcej pokory wobec ich dokonań.
Amerykanie do tej pory szanują Rosjan, bo Amerykanie wiedzą, jak wielki był wysiłek, by pokonać Niemcy.
A u nas szerzy się nienawiść do Rosjan.
Polska gospodarka bardzo skorzystała w okresie PRL na możliwości zbytu swoich towarów w ZSRR. Mieliśmy tanią ropę, gaz i inne surowce, a sprzedawaliśmy na wschód wyroby przetworzone. Dzięki temu dynamicznie mógł rozwinąć się nasz przemysł, m.in. stocznie w Gdańsku i Szczecinie, które teraz są likwidowane.
Polska w latach 1945-1980 rozwijała się gospodarczo bardzo dynamicznie. Głównie dzięki dużemu popytowi w ZSRR. Podobnie było z dynamicznym rozwojem Kraju Przywiślańskiego w latach 1870-1913, gdy na naszych ziemiach powstały wielkie okręgi przemysłowe m.in. koło Łodzi i Warszawy.
Czy wiecie, ze było wówczas połączenie kolejowe Łódź Kaliska -Tokio? To tylko symbolicznie pokazuje, jak ważnym centrum ówczesnej globalnej gospodarki kapitalistycznej były nasze ziemie.
Na bliskiej i głębokiej współpracy gospodarczej z Rosją nasz kraj zwykle korzystał.
Plan Gorbaczowa, czuli sojusz UE z Rosją, nie jest więc dla nas taki zły.
Choć atrakcyjna wydaje się jego alternatywa – ścisły sojusz z USA i stworzenie za ich pieniądze minimocarstwa z Polski.
Wydaje się to jednak mrzonką. Jeszcze zobaczymy, co w tej sprawie powie nowy prezydent Barack Obama.
Najbardziej realne jest przepchnięcie traktatu lizbońskiego, utworzenie superpaństwa EU i jego sojusz strategiczny z Rosją.
A w jakiejś dalszej perspektywie wspólna waluta euro od Islandii po Sachalin i Wyspy Kurylskie.
Polska zostanie gubernią UE. Ma to plusy i minusy. Źle, bo stracimy resztki suwerenność. Będziemy jej mieli mniej niż PRL. Zresztą już mamy mniej, a będzie jeszcze gorzej.
Dobrze, bo zyskamy większe możliwości rozwoju gospodarczego. Bardziej tworzy się chłonny rynek wschodni. Naszą szansą są dobrze wykształceni i dynamiczni ludzie.
Może nasi obywatele będą robili kariery w Brukseli, tak jak kiedyś Polacy na dworze carskim. Jeden był nawet ministrem spraw zagranicznych Cesarstwa Rosyjskiego. To nie jest jednak podkreślane w naszych podręcznikach historii. A szkoda. Car nie był taki zły, jak go malują.
W naszych podręcznikach wywyższani są terroryści, tacy jak Józef Piłsudski (napadał na banki i pociągi, mordował niewinnych ludzi) czy Ignacy Mościcki (podłożył bombę w świątyni pełnej modlących się ludzi).
To błąd. Podręczniki trzeba zmienić. Trzeba pokazywać Polaków gotowych do współpracy, dbających o rozwój gospodarczy i broniących naszych interesów, jak Stanisław Wojciechowski (chcę mu postawić pomnik), Wincenty Witos (trzeba go wreszcie zrehabilitować), Władysław Gomułka (trzeba napisać jego prawdziwą historię), Edward Gierek, Ignacy Paderewski czy Roman Dmowski (obaj bardzo zasłużeni dla sprawy polski na początku XX wieku).
Lech Wałęsa już jest doceniony w naszych podręcznikach historii, a nawet przeceniony. Jego mit jest zakłamany, ale w sumie to porządny człowiek, który ma spory udział w realizacji planu Gorbaczowa.
A przede wszystkich w latach 1980-1981 pomógł komunistom uśpić sympatycznego, ale nieodpowiedzialnego olbrzyma, jakim był NSZZ Solidarność.
Gdyby wprowadzenie stanu wojennego i uśpienie Solidarności nie udało się własnym siłami, w 1982 r. Breżniew zrobiłby w Polsce krwawą jatkę.
Później Wałęsa pomógł wybudzić Solidarność. Lego polityce po 1989 r. można sporo zarzucić, ale zawsze zachowywał się jak demokrata. Gdy przegrał wybory, oddał władzę.
Może i wykradł jakieś dokument, potwierdzające, że był agentem Bolkiem. Trzeba to jednak udowodnić w sądzie.
Jako polityk nie defraudował publicznych pieniędzy, co zdarzało się Piłsudskiemu.
Teraz możemy jednak mówić o finlandyzacji Polski. I u nas agent był prezydentem.
Sołżenicyna w końcu wydano.
Pozdrawiam
Jerzy Krajewski
Pytanie jeszcze czy AK mogła skutecznie podjąć walkę z czerwonymi? Przecież komuniści byli dobrze zakonspirowani i jeśli świetnie zorganizowany aparat Gestapo, SS czy Wehrmaht dawał się wodzić za nos komunistom, wydającym im działaczy niepodległościowych jako własnych ludzi. Bandy leśne można było jeszcze jakoś dorwać – te bandy GL, które zajmowały się mordowaniem i grabieniem majątku Żydów (i takie grupy podziemie niepodległościowe chyba i tak starało się eliminować) – ale góra PPR była dobrze zakonspirowana.
Mimo wszystko, chyba należało próbować i wyjaśniać na Zachodzie, że to działania w samoobronie, bo podziemie komunistyczne w Polsce zajmowało się głównie niszczeniem konspiracji niepodległościowej… co zresztą potwierdza tezę autora artykułu, że Sowietom zależało na odpowiedniej strukturze ideowej przyszłych władz.
Piękne marzenia, ale bardziej chciejstwo oraz pobożne życzenia.
Stalin był zbrodniarzem, a nie idiotą i myślał w kategoriach długiego okresu, nie przebierając przy tym w środkach. To prawda. Ale też należy sobie postawić pytanie jakie plany miał gensek Stalin na okres po Drugiej Wojnie Światowej. Co mogło urodzić się w głowie jednego z największych zdrodniarzy w historii, tego z całkowitą pewnością nie wie nikt, ale wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, Stalin chciał podbić Europę.
Europa była osłabiona, jej obywatele mieli serdecznie dość wojny i wojowania, w wielu krajach jak we Francji czy Włoszech ruchy komunistyczne były silne. Armia Czerwona stacjonowała w Niemczech, Czechcach, Austrii i na Węgrzech. Sytuacja idealna na to aby pod jakimś pretekstem wkroczyć da Zachód i kontynuować marsz, aż do wód Atlantyku.
Tą sytuację odmieniła dopiero amerykańska bomba atomowa, która niczym as z rękawa okazała się przeszkodą dla łatwego marszu Armii Czerwonej na Zachód.
W tym kontekście nalezy sobie postawić pytanie jakie korzyści miałby odnieść Stalin, pan sytuacji w połowie Europy, nad tym żeby dać Polsce ograniczoną wolność jaką cieszyła się Finlandia? Musiałby? Gdyby w Polsce nie byłoby żadnego żywego komunisty? Przecież Czesi, którzy prowadzili politykę spolegliwą wobec Stalina musieli ustąpić przed puczem komunistycznym, po którym nastąpił okres ostrego stalinizmu. Gdyby Polska leżała, gdzieś z boku, a nie nie na głównym szlaku marszu wojsk oraz na szlakach logistycznych ze wschodu na zachód to może? Ale wystarczy popatrzyć na mapę by uzmysłowić sobie jaką rolę z punktu widzenia sowietów odgrywała Polska.
Sytuacja Polski była tragiczna i niestety bez dobrego wyjścia. I żadne pobożne życzenia tego nie zmienią. Powyższe stwierdzenie nie jest usprawiedliwieniem zbrodni jakich się dopuścili wspierani przez sowietów komuniści, ale stwierdzeniem, że niestety po Drugiej Wojenie Światowej Polska nie była przedmiotem tylko podmiotem dziejów. Podobnie jak w okresie rozbiorów, mimo, że tym razem Polacy staneli na wysokości zadania.
Szef wydziału II KG AK na którego rzekome memorandum autor artykułu się powołuje nazywał się Marian DROBIK a nie Drabik.
A co do meritum-czy autor artykułu słyszał kiedykowiek o istnieniu Armii Polskiej w ZSRR/Armii Berlinga oraz ZPP-kilkudziesięciotysięcznej organizacji(w 1945-już 100tysięcznej) mającej w 1943-1945 monopol na działalność wśród Polaków w ZSRR?Odnoszę wrażenie że nie.Czy autor słyszał kiedykolwiek o Polskim Komitecie Narodowym tworzonym w ZSRR już od 1943roku (przewodnicząca W.Wasilewska,wiceprzewodniczący Andrzej Witos,sekretarz Jakub Berman) jego celach i jego programie politycznym?A o tym że aż do maja 1944 prasa radziecka ani organy prasowe i polityczne Armii Polskiej w ZSRR/ZPP w ogóle nie używały nazw AL i PPR i z czego to wynikało ?O istnieniu CBKP?To a props infantylnej tezy autora że gdyby w 1943-1944 wystrzelać GL/AL i konspiracyjną PPR to PRL nie miałby kadr i Stalin zgodziłby się na Finlandyzację kraju leżącego na drodze do radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec(przyszłej NRD)..
Nawiasem mówiąc-czy PAL(Polską Armię Ludową),RPPS ,radykalne oddziały BCH i radykalnych ludowców AK tez miała/mogła wystrzelać?To oznaczało wojnę domową w kraju pod okupacja hitlerowską i….wstrzymanie zrzutów alianckich dla AK-podstawy finansowania i waznego elementu uzbrojenia AK.
Wracając do tresci artykułu-autor zdaje się nie wie że aż do wiosny(do maja) 1944roku Stalin miał juz gotową własną koncepcję(i gotowe struktury) nowej ekipy rządzącej w Polsce-złożonej z Polaków przebywających w ZSRR(nie tylko komunistów-przykładem choćby Andrzej Witos )którą pózniej zmodyfikował(po otrzymaniu wiadomosci o powołaniu w kraju konspiracyjnej KRN i wznowieniu kontaktu radiowego z PPR) poprzez włączenie(w mniejszościowej jednak skali)działaczy podziemnej PPR i RPPS.Wśród kolejnych premierów Polski Ludowej(E.Osóbka Morawski,J.Cyrankiewicz,B.Bierut,P.Jaroszewicz,Babiuch,W .Jaruzelski)za członka konspiracyjnej PPR od biedy można uznać B.Bieruta skierowanego tu w VII 1943 z Mińska Białoruskiego przez wywiad radziecki .Spośród kolejnych przewodniczących Rady Państwa(A.Zawadzki,E.Ochab,M Spychalski,J Cyrankiewicz,H.Jabłoński)-w konspiracyjnej PPR działał JEDEN(M.Spychalski)jeden był oficerem ZWZ-AK(Cyrankiewicz)i jeden działał w podziemiu (w PPS i Resistance )we Francji(H.Jabłoński).Jak autor wyobraża sobie likwidację GL/AL w 1943/1944 bez rozpętywania wojny domowej pod okupacją niemiecką i regularnej wojny z partyzantką radziecką dość silną na lubelszczyznie,działajaca też w kieleckim,krakowskim (nie mówiąc już o ziemiach Zabużańskich-na Polesiu,Nowogródczyznie i na Wołyniu oddziały sowieckie przewyższały tak liczebnie jak i uzbrojeniem tutejsze oddziały AK z tymże np na Polesiu była to przewaga absolutna(-14% ludności polskiej według najbardziej optymistycznych spisów ludnosci przed wojną nie było zbyt mocną bazą dla działalności AK ) ?
NSZ atakowało też oddziały BCh,radykalnych ludowców,członków PAL.A w 1944 rozpoczęło dekomunizację BIP Komendy Głównej AK(zamordowanie majora Makowickiego i Krahelskiej,słynna „lista Żydów w BiP KG AK” z pułkownikiem Rzepeckim na czele drukowana przez NSZ niescalone(ONR)) a w końcu jesienią 1944 pod pretekstem rzekomej „współpracy z komuną”(tzn PAL i PKWN )skrajne skrzydło NSZ zlikwidowało nawet własnego komendanta głównego -pułkownika NSZ „Kmicica”-Nakoniecznikoffa -Klukowskiego……..
W Polsce obecnie przemilcza się(bo jest to politycznie niepoprawne)że skąpe zrzuty alianckie dla AK spowodowane były w znacznym stopniu m.in uzasadnioną obawą aliantów przed zbrojnym starciem AK z partyzantką radziecką i Armią Czerwoną na terenie który Anglosasi uważali w całości za strefę operacyjną Armii Czerwonej a w częśći(ziemie zabużańskie z wyłączeniem Lwowa )za część terytorium państwowego ZSRR -stąd nikłe zrzuty i całkowity ZAKAZ dokonywania zrzutów poza Linię Curzona ..
Słabo uzbrojona AK (kilka tysięcy ludzi w partyzantce w roku 1943,do 100 tysięcy partyzantów w 1944,w 1942 AK w ogóle nie miała oddziałow partyzanckich-bo KG AK była przeciwna) miała dla Anglosasów znaczenie trzeciorzędne(dla SOE liczył się tylko wywiad i dywersja-planów powstańczych Anglosasi nie popierali)zaś wielomilionowa regularna Armia Czerwona wiążaca 75% sił lądowych Wehrmachtu(z każdych poległych 10 Niemców-siedmiu lub ośmiu poległo na ostfroncie)i znaczną część Luftwaffe -znaczenie decydujące w pokonaniu państw osi i w szybszym pokonaniu Japonii.
Polska leżała na drodze do przewidzianej przez aliantów radzieckiej strefy okupacyjnej Niemiec z potężnym garnizonem radzieckim tamże -miała dla ZSRR strategiczne znaczenie jej finlandyzacja nie wchodziła więc w grę.Autor wysuwa tezę że gdyby wyrżnąć PPR i AL -to nie byłoby PRL.Infantylne myślenie-nie uwzględniające istnienia struktur sformowanych w ZSRR(Armia Polska w ZSRR,stutysięczny ZPP,CBKP,Polski Komitet Narodowy),strategicznego znaczenia Polski dla ZSRR ani realiów powojennych-radzę spojrzeć choćby na skład PKWN czy pózniejszego Biura Politycznego PPR -”krajowcy”byli tam w mniejszości a kierownictwo PPR dowiedziało się o utworzeniu PKWN z audycji radiowej .Na Węgrzech nie było praktycznie krajowych kadr komunistycznych(konspiracyjna KPW liczyła dwa-trzy tysiące członków,w ogóle nie miała własnej organizacji wojskowej ani oddziałow zbrojnych w ZSRR a w 1943 roku została rozwiązana. Nie przeszkodziło to jednak (podobnie jak przegrane przez komunistów wybory parlamentarne w roku 1946-na KPW głosowało poniżej 17% wyborców)w przejęciu po wojnie pełni władzy w państwie przez przybyłą z ZSRR ekipę(M.Rakosi,Erno Gero,Imre .Nagy,Hegedus itd)która wprowadziła stalinizm w takim natężeniu i tak brutalny że PRL Bieruta był tu państwem wręcz liberalnym…
Decydowało wsparcie Armi Radzieckiej i kontrola nad MSW.
A do stalinowskiej Węgierskiej Partii Pracujących wstąpiło MILION Wegrów(co 10 mieszkaniec Węgier).Podobnie było w Rumunii.
Niepodległa Finlandia leżała na peryferiach Europy(Armia Czerwona nigdy nie zdobyła /zajęła większości jej terytorium -cały czas istniała też niezależna,regularna armia fińska dowodzona przez Mannerheima )zaś pozostajaca pod okupacją hitlerowską(bo chyba nikt nie wierzy że po 1939 rządził w Polsce rząd emigracyjny z Paryża/Londynu) rozbita w 1939 roku Polska-w jej centrum na najkrótszej drodze do Berlina.
Zrzeczenie się Kresów(Lwów był do utrzymania) było nie do przyjęcia dla większosci rządu emigracyjnego ani dla większości PSZ na Zachodzie (co nie miało znaczenia)-gdyż ci którzy ten rząd i PSZ finansowali, utrzymywali i gościli na swoim terytorium-zlekceważyli go całkowicie przy podejmowaniu przez zwycięskie mocarstwa decyzji o losach powojennej Europy.
Autor pisze o Polsce Mikołajczyka i Tatara?
Czyżby nie wiedział że Stanisław Mikolajczyk w 1945 roku wrócił do Polski,podjął działalność polityczną lecz w 1947 zagrożony aresztowaniem musiał uciekać z kraju z pomocą Brytyjczyków (tysiące członków PSL czy podziemia takiej możliwości nie miało)zaś generał Tatar w parę lat po powrocie do Polski został aresztowany,sądzony w procesie pokazowym(dożywocie),był 5 lat więziony a w 1956 został zrehabilitowany?
Historyku nie z IPN!
Proszę o kontakt.
jerzy.krajewski@ibs.edu.p
Gorbaczow potwiedził dziś moje słowa, że Polska była polem doświadczalnym demontażu komunizmu. Przez kurtuazję nie powiedział, że plan demonotaż komunizmum w całej RWPG powstał w Moskwie. Tam zostały podjęte strategiczne decyzje. Stamąd wyszły inspiracje. Jaruzelski nic bez zgody Moskwy by nie zrobił. A jak dostał zgodę, to wskrzesił Solidarność, jego agenci wywołali strajki w 1988 r., a Alfred Miodowicz 20 lat temu zaprosił Wałęsę (też swojego człowieka, agenta Bolka) na debatę, by go wzmocnić i przekazać mu władzę. Choc poczatkowo PZPR wolała postawić na bardziej wykształconych Mazowieckiego i Balcerowicza.
Gorbaczow: trzeba dziekować Wałęsie i Jaruzelskiemu
W trakcie całego dnia dyskusji laudacje wygłosi 28 prelegentów w tym kilkunastu byłych i obecnych prezydentów i premierów państw.
Były przywódca Związku Radzieckiego Michaił Gorbaczow nagrał swoją wypowiedź wideo dla uczestników obchodów przyznania pokojowego Nobla Lechowi Wałęsie. Nagranie wyemitowano w czasie konferencji w Gdańsku „Solidarność dla przyszłości”.
- Podkreślając rolę Wałęsy trzeba koniecznie wspomnieć o Wojciechu Jaruzelskim, bo bez niego nie byłoby okrągłego stołu i pokojowego rozmontowania komunizmu, to on razem z Mieczysławem Rakowskim, byli tego inspiratorami – mówił Gorbaczow. – Polska miała szczęście, że miała w tamtym czasie i takiego odważnego człowieka jak Wałęsą i Jaruzelskiego, który dążył do kompromisu. Droga życiowa Wałęsy byłaby inna, innym byłby człowiekiem gdyby nie pierestrojka. Rozpoczęliśmy pierestrojkę z założeniem, że Polska będzie dla nas poligonem doświadczalnym.
Gorbaczow podkreślał, że do dzisiaj przyjaźni się z Wałęsą. – Często rozmawiamy, jesteśmy razem zapraszani na różne konferencje – dodał. – Choć kiedyś wiele nas dzieliło, dzisiaj mamy zbieżne poglądy.
Panie Krajewski,
moze Pan opisac, tylko tak dokładnie, krok po kroku, jak to PZPR wybrała na premiera Mazowieckiego, a na wicepremiera Balcerowicza. Chyba Pan ma przywidzenia. Robi Pan wrażenie, jakby sądził, że ma 105 % racji.
Należy zgodzić się z wypowiedziami większości blogów, że w czasie okupacji niemieckiej walki AK na dwa fronty to jest z okupantem i PPR -em nie przyniosłaby nic dobrego dla Polski.Niestety mścił się tutaj brak głębszych reform społecznych w II RP.Wiele osób zwłaszcza wywodzących się z chłopstwa,pochodzących z kresów pomimo zdecydowanej wrogości czy chociażby niechęci do Sowietów widziało w ustroju komunistycznym dużo pozytywów i na tle dochodzenia do rządów na Zachodzie socjalistów ulegało propagandzie, że jest to nowa perspektywa dla świata.Tak uważali zwłaszcza ludzie młodzi i to ci, którzy później czy też dopiero obecnie deklarują się jako zadeklarowani prawicowcy.Trzeba być uczciwym i przyznać, że komunizm w Polsce dokonał rzeczywistego zrównania warstw społecznych w porównaniu do stanu sprzed 1939 r.Osoby pogardzające Sowietami przed wojną należące np. do ziemiaństwa – zwłaszcza na kresach np.Wileńszczyzna – uczciwie przyznawały, że odczuwały te różnice, dystans ,,chłop i pan”.
P.S. Trzeba natomiast stwierdzić, że antysemityzm jest chorobą porównywalną do zakażenia wirusem HIV.
no tak, ale Józef Stalin nie zostawiał spraw swojemu biegowi. Pisze o tym Józef Mackiewicz, że góra AK była mocno nasycona agenturą sowiecką. Wg. mnie sprawa się rozstrzygnęła w momencie kiedy poprzedniczka AK zniszczyła Organizację Muszkieterów. Kiedy za wroga ma się Rosjan/sowietów nie ma miejsca na pomyłki.
I tak od wojny i powojnia doszliśmy do interpretacji ostatnich dwóch dekad… Jaruzelski został ponownie okrzyknięty bohaterem, prawdziwe decyzje podejmowane były na Kremlu, a przy okazji Rosjanie ponownie zostali uznani za naród, który najwięcej wycierpiał w II wojnie. Panu Krajewskiemu polecam lekturę artykuły Normana Daviesa na ten temat (w książce „Smok wawelski nad Tamizą”). Pozdrawiam,
Dariusz
Do Krajewskiego!Gorbaczow jak widzę jest dla Ciebie bohaterem,to przyjmij do wiadomości,że w Afganistanie(kiedy Twój bohater był I sekretarzem ZSRR sowieckiej Rosji) zostało zamordowanych kilkaset tysięcy cywili Afgańskich,co de facto powiększa zbrodniczy dorobek systemu komunistycznego!
do Jerzego Krajewskiego
na czym Pan opiera twierdzenie, ze gdyby Stalin musial znosic jakas forme autonomicznej Polski, to nie dalby jej zeim zachodnich ???
Nie ma zadnych argumentow na potwierdzenie takich hipotez, wrecz przeciwnie, logika systemowa przeczy zdecydowanie Panskiemu rozumowaniu.
Stalin nie dal ziem zachodnich Polsce „w nagrode” lecz w celu zwiazania Polski na zawsze dyktatem STRACHU przed Niemcami. Byla to wiec (rowniez) rekompensata za ziemie wschodnie dla Polski – ale rekompensata nie wyklucza tej czy innej wladzy, gdyz bylo to dzialanie dlugofalowe, obliczone na dlugi czas a nie wywdzeiczanie sie konkretnym osobnikom.
Danie Polsce ziem „poniemieckich” wykopywalo miedzy Polakami a Niemcami konflikt na zawsze, i o to chodzilo Stalinowi. Gdyby Polacy byli niegrzeczni, Stalin lub jego nastepy mogliby Niemcom „oddac” ziemie przyznane Polsce – tak jak to zreszta czesto sugeruja rosyjskie gazety od kilku lat.
Niemcy nie potrzebuja tego carskiego oddawania bo maja inna, wlasna koncepcje, ktora wylania sie z ich dzialan wobec Polski, Czech, Rosji, oraz polityki historycznej.
Oni powoli, w ciagu 30-50 lat odzyskaja pokojowo wplywy na polskich ziemiach zachodnich; zasiedlenie terenow nie jest ich celem, bo wszystkie landy po-enerdowskie pustoszeja niesamowicie, tak wiec chodzi im raczej o strefe wplywow i relacje jeszcze bardziej perspektywiczne, a mianowicie w perspektywie 50-100 lat. Oblaskawienie Polakow i pokojowe odzyskanie tego, co Kulturkampf Bismarcka i pogarda do zywiolu slowanskiego zdemolowala w XIX wieku.
Przepraszam Was, że dopiero teraz komentuję, ale dopiero teraz natrafiłem na waszą ciekawą dyskusję nt. mojego artykułu. Kilka uwag:
mr.off zwraca uwagę, że ?to postawa mieszkancow polskiej wsi zdecydowala, ze PRL przetrwal. Bez chlopow komunisci by sobie nie poradzili: bylo ich za malo?. Właśnie taka jest moja główna teza. Jednak opinia ?To byl tez glowny powod, dla ktorego finlandyzacja Polski byla niemozliwa: w Polsce istniala masa krytyczna niezadowolenia spolecznego z czasow II RP (patrz krwawo tlumione strajki chlopskie tuz przed wojna) ktorej eksplozja po 1945 r. doprowadzila do zmiecenia z powierzchni ziemi przedwojennej Polski Panow? jest tylko w części prawdziwa.
Zauważcie bowiem, że główny nacisk kładę na lata przedwojenne. Wtedy był czas na reformę rolną, która moim zdaniem odmieniłaby bardzo wiele. W Polsce mało znany jest fenomen zbrojnego oporu Litwinów i Łotyszy po 1945 roku. Podziemie antyradzieckie na Litwie było wielokrotnie silniejsze niż w Polsce. Gdyby w naszym kraju w lasach walczył po 45 podobny odsetek Polaków, jak na Litwie Litwinów, to ?żołnierzy wyklętych? byłoby około miliona! Myślę, że ta dysproporcja ma prostą, główną przyczynę ? litewski chłop utożsamiał się z litewskim państwem, które dało mu ziemię. Co w II RP nie nastąpiło. Nie potępiam II RP w czambuł, rozumiem uwarunkowania, ale efekt był niestety taki.
Tomasz Bihl pisze, że z moim scenariuszem nie można się zgodzić ze względu na ?przyczyny moralne – nie jest do przyjęcia przez żadnego człowieka mordowanie z zimną krwią innych ludzi. Nawet wojna tego nie usprawiedliwia?. Tu niezgoda. Moralność jednostki jest czymś innym niż moralność przywódcy narodu, inne tu obowiązują reguły, inna jest odpowiedzialność. Zwłaszcza w sytuacji, w której naród jest zagrożony, a tak byo w 43-44 roku.
Tomasz Bihl powołuje się też na przykład Bułgarii. Niesłusznie. Bułgaria rzeczywiście ? ze względu na rusofilię ludności ? nie wypowiedziała formalnie wojny ZSRR, ale była przecież w sojuszu z Hitlerem, walczyła po stronie państw Osi. Podtrzymuję tezę, że alianci zachodni zareagowaliby inaczej na próbę włączenia do Rosji Polski, niż zareagowali na zainstalowanie w Sofii komunistycznego rządu. Nb.komuniści bułgarscy nie byli tacy słabi, w latach 20. prowadzili w Bułgarii długotrwałą partyzantkę i wywoływali powstania.
indris (pozdrowienia, pamiętam z forum GW, parę lat temu parokrotnie ? pod nickiem ? polemizowałem z tobą) pisze: ?P. Skwieciński sam sobie zaprzecza, gdy zakłada skuteczność ?wariantu NSZ-owskiego?. Podane przez niego wcześniej liczby mówią, że ?komunizm? miał w Polsce ok. 30% zwolenników. Takiej ilości nie dałoby się wymordować?. Te 30 procent to dopiero po wojnie, w ?46 roku. Proces był dynamiczny, w ?43 to było wielokrotnie mnie. Co jednak ważniejsze, nie piszę przecież o likwidacji wszystkich, którzy skłaniali się lub mogliby się skłonić do poparcia PPR, tylko o partyjno-partyzanckiej kadrze tej partii. To i inne liczby, i inna kwalifikacja moralna ewentualnej akcji. ?Finlandyzacja byłaby możliwa, gdyby Polska (?) silnie skręciła w lewo. Po śmierci Sikorskiego rząd RP w Londynie był coraz bardziej postrzegany jako taki, który chciałby kontynuować rządy sanacyjne? ? tu zupełna zgoda, tu był błąd.
ZDZIWIONY pisze, że ?przecież Czesi, którzy prowadzili politykę spolegliwą wobec Stalina musieli ustąpić przed puczem komunistycznym, po którym nastąpił okres ostrego stalinizmu?. Rzecz w tym, że w Czechosłowacji poparcie dla komunistów było po wojnie olbrzymie, w pierwszych (w pełni demokratycznych!) wyborach uzyskali największą liczbę głosów, dlatego byli w stanie (siłami wewnętrznymi ? tam wtedy nie było ani jednego radzieckiego żołnierza) wykonać przewrót. Uważam, że w Polsce, zwłaszcza przy realizacji mojego scenariusza, tak by nie było.
Na zakończenie ? z wieloma tezami Jerzego Krajeńskiego się nie zgadzam. Ale zdanie, że Rosjanie ?zasługują na więcej szacunku. I więcej pokory wobec ich dokonań? jest według mnie prawdziwe.
Ale to już inny temat.
Wszystkich serdecznie pozdrawiam i życzę dobrych Świąt.
Piotr Skwieciński